66cs
24dc
Byliśmy w sobotę u androloga.
Nie ma poznanej przyczyny złych wyników starego.
Dostał receptę na 6 zastrzyków ovitrelle (już mnie głowa boli od wydatków). Raz na tydzień zastrzyk.
Plus Agapurin.
Po ostatnim zastrzyku badania: fsh, lh, testosteron, badanie nasienia + posiew i od razu wizyta i decyzja o dalszym leczeniu.
Lekarz chce sprawdzić wyniki w połowie cyklu spermatogenezy.
Zastrzyk w niedzielę (sama mu robiłam, byłam dzielna !) a w poniedziałek dla beki kazałam mu zrobić test ciążowy 
Stary jest w ciąży ! 😎
Czuję się psychicznie wrakiem człowieka. Nie daję sobie rady. Przecież ciśnienie unormowane, cukry unormowane, wszystko jest ok...więc dlaczego? Panie Boże dlaczego?!😭 błagam zlituj się i nie zabieraj mi trzeciego dziecka! Ja tego nie przeżyję, nie dam sobie po prostu rady 😭😭 staram się myśleć pozytywnie ale to wszystko jest dla mnie za ciężkie... byla lekarka...wyniki są ok tylko jeden wynik trochę podwyższony który odpowiada za np stan przedrzucawkowy...jutro mam mieć badania ponowne żeby sprawdzić czy to badanie to moze po prostu jednorazowy wyskok... malenstwo moje mamusia zniesie wszystko tylko walcz, walcz malenka! Juteo kolejne badanie usg...zobaczymy co z przeplywami...oby tylko sie nie pogorszyly..
Dalej mam cykl w którym miałam laparoskopię z histeroskopia.. zbliżam sie do 40 dc... no cóż... idziemy znowu na rekord... dzis dzwonili do mnie ze szpitala ze wyszło mi cos do wyleczenia w badaniu histopatologicznym - mam sie nie martwic, ale zgłosić do Pani Doktor... takze chyba wszystko sie znowu przesunie... i moj cykl na gonadotropinach tez... ech... zawsze cos.. tylko ciekawe co tym razem... staram sie nie martwic.. oby ten okres sie szybko pojawił, żebym mogła isc szybko na wizyte i sie dowiedzieć co i jak.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2020, 20:34
Drogi pamiętniczku!
Nie byłam na basenie. Z resztą ostatni komentarz jednej z użytkowniczek był dla mnie jak walnięcie w ryj. I dobrze! @Linka2019 jeśli to czytasz wiedz, że zmobilizowałaś mnie to działania. Wczoraj zadzwoniłam do mojej kliniki z podejrzeniem u siebie infekcji. Dziś już udało się przyjść na wymaz. Cieszę się, bo nie widziałam siostry już pół roku! Ostatni raz jak byłam w marcu u niej w klasztorze powiedziała mi słowa które dały mi ogromną nadzieje... Z resztą każda wizyta u niej taką mi daje, bije od niej taki pokój. (Tak! Moją ginekolog jest zakonnica i to najlepsza dr na świecie) Obiecała, że jak przyjdzie wynik i skończymy ewentualną antybiotykoterapię to można zacząć znów stymulacje clo!!
Jest nadzieja!
Poprosiłam siostrę też o USG. Dziś 10DC , jakieś pęcherzyki się tam tliły nawiększy z nich miał 7mm. Patrząc na to, że moje cykle są dłuuuugie jest szansa na owu w tym cyklu. Plan mam taki: po wyleczeniu infekcji jak nie dostanę @ i wynik z progesteronu będzie większy niż 1 biorę na wywołanie progesteron besins i zapisuje się na rozpisanie cyklu!!
Czasie płyń szybciej...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2020, 20:42
Dzisiaj metformina działa na mnie tragicznie. Cały dzień mi niedobrze, zaczeła boleć mnie głowa.
Mam nadzieję, że to szybko minie.
🙏🏻
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2020, 08:50
„Pani Doktor ten cykl bym chciała odpocząć” tak prosiłam Panią Doktor i juz tego żałuje... miałam isc za ciosem i cos poprosić na owulacje, bo teraz to codziennie ciagle tylko sprawdzam czy jest okres.. luzu nie ma... dzis 45 dc okresu nie widac... cały weekend robiłam wszystko
Zeby sie pojawił- był seks, czerwone wino, dużo ruchu, wczoraj nawet długa jazda na rowerze, dzis powrót do ćwiczeń,wracam do aktywności fizycznej po laparo-histeroskopii na dobre, bo zaraz bym chyba przyrosła do jakże wygodnej kanapy... i nic... testy zrobione w tym cyklu 3.. gdyby cos to by juz dawno wyszło... z tylu głowy mam, ze mogłabym juz brać leki na to „cos” co mi wyszło w badaniu histopatologicznym, zreszta tez bym chciała juz widzieć co to i czy mi pokrzyżuje plany, a jeżeli tak to na jak długo... ech te długie cykle .. moje przekleństwo ..
Z pozytywów urlop nam sie szykuje. Chociaz w tym roku pierwszy raz po slubie nie wylatujemy nigdzie, to jakos jestem z tym pogodzona, poza tym odbijemy sobie jak bedzie stabilniej na świecie, poki co kwarantanna albo jakis „syf” nie jest mi jeszcze do szczęścia potrzebny,bo znając moje szczęście mogłabym cos złapać...
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2020, 19:08
9cs 25dc
Jeszcze ostatnimi podrygami jestem w 9 cyklu.. niestety czuję, że małpa już czeka za rogiem..PMS, szczególnie mentalny szaleje..
A miało być tak pięknie, w końcu odpuściłam, nie było zbyt dużo obsesji w tym cyklu..
Czuję dziś smutek, taki zwyczajny smutek..
W piątek zaczynam urlop dwutygodniowy więc znów cykl będzie trochę na tzw "luzie". Wiem natomiast, że czy luz czy spina, nie od tego zależy powodzenie. Ciągle mam wrażenie, że to oczekiwanie na cud się nie skończy. Skąd brać siłę na te comiesięczne porażki?! Myślę, że u mnie dużym problemem jest fakt, że nie znoszę mojej pracy. Zwyczajnie się tam męczę. Rok temu już mi tam było źle, ale wtedy mówiłam:"wytrzymam do stycznia, zajde w ciążę i będzie ok". Jestem tam bo mam całkiem dobrą pensję plus stabilność jaką gwarantuje duża zagraniczna korporacja.. Wg mnie idealne miejsce na urlopy macierzyńskie, gdyż w pewnym sensie ginie się tam w przysłowiowym tłumie. Tymczasem minął rok od tamtej rozkminki, a ja dalej w punkcie zero, z pracą która nie daje mi nawet cienia radości.. mało tego, pracą która zabiera mi radość życia. Czasem się zastanawiam, że pewnie lepiej bym znosiła comiesięczne porażki w staraniach gdybym była spełniona zawodowo. Czuję się trochę jak w potrzasku, w takim zawieszeniu.. Nie mogę rzucić tego w cholerę- nie dość że kryzys koronawirusowy, a do tego u nowego pracodawcy nie chciałabym jednak zachodzić w ciążę od razu bo wiaodmo jak jest. Z drugiej strony ta moja hipotetyczna ciąża zblokowała mnie już przed podjęciem takiej decyzji rok temu.. I jak na tym wyszłam widać dopiero teraz... Gdyby tak mieć kryształową kulę i moc zobaczyć przyszłość..
Jutro idę do endokrynologa, zobaczymy co dalej. Moje odebrane wyniki z tamtego tygodnia, robione podczas piątego dnia okres, czy powinnam się czymś martwić?
ENDOKRYNOLOGIA (przyjmuję letrox, 1 tabletka dziennie 50)
TSH 3,376 norma 0,350-4,940
FT3 4,36 NORMA 2,59-4,88
FT4 11,77 NORMA 9,01-19,05
GINEKOLOGIA
E2 - ESTRADIOL 32,0
Prawidłowo miesiączkujące kobiety
faza folikularna <251
faza środkowa cyklu 38-649
faza lutealna <312
Miałam dzis piękny sen.. śniło mi sie, ze urodziłam córeczkę - piękna! Była taka realna, bylysmy w szpitalu ale nie pamiętałam porodu - chyba był tak lekki 😁 oby sen stał sie proroczy i obysmy juz byli blisko!
Wyniki nasienia rozpoczęły tylko lawinę, tak lawinę złych wiadomości. Nie tylko tych”staraniowych”. Wszystko się posypało... i chyba to nie najlepszy czas na dziecko.
💕👶 3 TYGODNIE LIWII 👶💕
Waga malutkiej delikatnie wzrosła - 2980 gram, powolnymi kroczkami zbliżamy się do urodzeniowej. Widze też po malusiej że jej dłonie, stópki i główka urosły 😁😁 Więc to moje mleko coś tam pożywnego zawiera 🤣
W ogóle to lewe oczko Liwii zaropiało trzy dni temu...bałam się że to Maks sprzedał jej bakterie ;-( Mąż masował kanaliki łzowe, przemywaliśmy solą fizjologiczną. Sporo tej ropy było. Teraz jest już o wiele lepiej. A wiecie co pomogło najbardziej ? Moje mleko...zakrapiałam po kropelce na chore oczko i obyło się bez leków. Mleko kobiece to chyba jakiś eliksir mlodości i zdrowia 😁😁
Co jeszcze u mojego 3tygodniaczka....uwielbia cycać, czasem domaga się co godzinę piersi...jestem tym czasem zmęczona, plecy bolą mnie między łopatkami ale niezmiernie cieszę się że mam mleko i mała tak pięknie sie przystawia, pięknie ssie. Krótko jeszcze wytrzymuje na piersi, ale uczymy się wciąż. Ze względu na wklesłe brodawki i początkoey ból sutków karmię przez kapturki.
Liwia ma też niezwykłą zdolność zasypiania wszedzie i w każdych warunkach, w łózeczku,na kanapie, w aucie a nawet przy krzykach swojego brata 🤣 W nocy potrafi nam przespac nawet 4-5 h. A raz rekord - spała 6 godzin, aż się przestraszyłam, bo piersi jak kamienie a ona musi jeść by przybierać na wadze.
Brat kocha ją miłością silną i zaborczą 🥴 za wszelką cenę chce ja głaskac, przytlać, całowąć i niestety często nie rozumie że z katarem nie może. Zdarza mu sie wtedy złościć i krzyczeć. Czasem też zbyt mocno chce ją przytulac, brakuje mu jeszcze takiego wyczucia, trzeba go pilnować. Jednocześnie gdy mała zakwili - Maks jest pierwszy przy łózeczku, podaje smoka. Bardzo moge na niego liczyć w dzień - wynosi pieluszki do kosza, podaje mi poduszki do karmienia, otula ją kocykiem jest bardzo pomocny 💗
Mąż od poniedziałku wrócił już do pracy. Ja staram sie ogarnąć moją dwójeczkę, wdrożyć sie w rytm dnia. Czasem jest ciężko,zmęczenie daje w kość, czasem mam wyrzuty że przez wieczne karmienie poświęcam Maksowi za mało czasu, a przecież miał mnie zawsze dla siebie całą....on to przeżywa, ale myślę że ja bardziej.... No cóż wciąż uczymy się bycia rodziną 2+2 😉 a ja kocham tą naszą dwójkę najbardziej na swiecie 😍
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2020, 22:46
22dc, 11 dpo
Kobiety, zrobiłam rano test ciążowy, jestem 11 dni po zastrzyku... Test wyszedł pozytywny... Jutro idę na betę sprawdzić co i jak... Hm... Żyje tym że się udało! W poprzednim cyklu były testy negatywne od 11 dnia, wcześniej nie sprawdzałam czy zastrzyk się utrzymywał... Ale... Zobaczymy jaki będzie dalszy bieg wydarzeń... Oby!!! ✊✊✊✊
Ciąża zakończona 26 sierpnia 2020
Gdy odkryłam możliwość pisania pamiętnika, przelałam swoje emocje, wyżaliłam się, nie znalazłam zrozumienia. Mija miesiąc i nastawiłam się na prawdziwą batalię! Będę wpisywać tu wizyty i koszta, bo zawsze zastanawiałam się ile finalnie to wszystko kosztuje?
A na początku pisałam tak:
A najgorsza jest samotność, bo to przecież oczywiste, że po ślubie przychodzi czas na pierwsze dziecko. A co może być łatwiejszego od robienia dzieci? Rodzice, znajomi, koleżanki z pracy, KAŻDY pyta - kiedy dziecko? na co czekasz? zegar biologiczny tyka! - naczelna złota rada. Fajnie, że tu ktoś zapytał o moje emocje. Jestem rozdrażniona, samotna, niezrozumiana. Jedynym moim oparciem jest najukochańsza Babcia.
A czy na tym forum znajdzie się choć jedna osoba, która zrozumie? Mąż mnie nie pożąda, ma swoje problemy, nie współżyjemy. Nie mogę nawet uzupełnić pola "czas starania się o dziecko", bo nie jesteśmy w stanie "starać się". Dobija mnie to każdego dnia, bo przecież w mojej głowie plan był inny!!! Życie pisze swój scenariusz, daje też możliwości - praca, języki obce, mogę się skupić na tym, ale czy za kilka lat nie będę żałować..?, że przegapiłam jedyny moment na posiadanie upragnionego dzieciątka?
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2020, 11:39
Do dnia dzisiejszego, kilka kosztów które będą miały znaczenie. Wszystkich wcześniejszych konsultacji i leków męża - nie liczę.
Ona:
1. Badanie hormonów, krwi - 550 zł VITALABO
2. Usg piersi, cytologia - PZU
On:
1. Badanie nasienia z morfologią 2x = 280 zł INVICTA
2. Konsultacja z urologiem - PZU
3. Konsultacja z lekarzem ch. zakaźnych 300 zł
4. Posiew, antybiogram 70zł
W planie wizyta u androloga/urologa, i pierwsza konsultacja w INVICTA
Drogi pamiętniczku!
Zwaliłam dziś...
Tak na pewno nie powinna wyglądać moja dieta.
Na obiad smażony kotlet z ziemniakami i burakami (z dodatkiem cukru) na deser lody PODWÓJNA gałka... Żeby zabić wyrzuty sumienia ćwiczyłam 30min, ale czy to coś zmieni ? Zaczyna się robić jakaś paranoja. Myślę o poczęciu jakieś 24h/dobę... Dziś 7DC objawów płodności brak jak narazie. Ale zaczekajmy na 20DC i później bo to chyba u mnie wtedy zaczyna się coś dziać, o ile oczywiście się nie zestresuje etc... Najgorsze w tych całych staraniach jest ten seks z myślą jak by to zrobić by się udało, namiętność i pasja schodzą na drugi plan... Już nie mówię o tym, że najgorzej jest jak boli . Te infekcje które mnie tak męczą dają się znów we znaki, bo czuję pieczenie . Jak w tym cyklu nie zajdę to na pewno w następnym idę do gina już obojętnie jakiego byleby chociaż dał mi coś na te dolegliwości. Jutro mam zamiar brać kąpiel borowinową, we wtorek basen w środę może podzielę się z Tobą moimi myślami.
Organiźmie współpracuj!
13 ms starań, 9 cs, 38 dc
Otóż byłam w ciąży... biochemiczna, po prawie roku znów się udało. Ale od początku.
W piątek - test negatywny. Nawet ostrego cienia mgły nie uświadczyłam. Sobota, niedziela okresu wciąż brak. Na bank cykl bezowulacyjny.
W poniedziałek jadę na betę i proga, żeby mieć podkładkę dla lekarza, że u mnie to coraz gorzej jeśli chodzi o efekty leczenia. Jakież było moje zdziwienie gdy wieczorem o 21 zobaczyłam wyniki. Beta: 392,89. Prog: 3,6.
Milion myśli na minutę. „Jakim cudem taka wysoka beta jak w piątek nic nie wyszło?!? Nieważne, ten prog! Przecież zaraz moge poronić!” Szybki sms do lekarza, jego natychmiastowa odpowiedź: dupek 2x1, powtórzyć badanie. Będzie dobrze, prg się odbije po implantacji. Od siebie dołożyłam lutke 1x1 i dupka 3x1.
Wtorek. Pink strumieniowy z porannego moczu. BIEL. Brak nawet cienia cienia. WTF?! Błąd labolatorium. To musiał być błąd labolatorium. Na pewno nie byłam w ciąży tylko sie debile pomylili... smutek i żal.
Środa. Powtórka badania. Bobek o 12:00. Widzę odrobinkę cienia cienia, ale wygląda tak samo jak te co wychodziły mi przy becie 0,3. Na wyniki z krwi czekałam do 22. Są. Prog: 7,6. Nic dziwnego, biorę lutke 200. Podnosi mi wlasny prg co wychodzi w badaniu.
Beta: 19,56. Znów zonk. Myślałam, że będzie zero. Jednak owulacja była. Jednak to biochem.
Wcześniej prawdopodobnie patafiany źle postawiły przecinek. Zamiast 39,2 wyszło 392...
Jutro napiszę do lekarza. Niech powie co dalej.
Mam promyczek nadziei, że po prawie roku od cp coś w końcu ruszyło. Tylko czemu nie potrafi ruszyć na dobre? Czemu nie może ruszyć z happy endem? Wcześniej myślałam, że jak w końcu się uda to na pewno będzie już dobrze.
Otóż nie jest. Nie mam siły myślec. Jest mi po prostu okrutnie przykro. Tylko tyle i aż tyle.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2020, 23:38
Cały czas plamie. Nawet ciężko to nazwać plamieniem. Rano jest tego najwięcej. Taka czarna tkanka. Nie wiem co to jest... Ale coś w stanie stałym, nie ciekłym.
Może to schodzi to co musi zejść? Jest czarne czyli stare. To mnie lekko trzyma na powierzchni... Bo w środku czuję, że tonę.
Cały czas się zastanawiam czy moje dziecko jeszcze żyje...
Miało być pięknie a nie jest!
Miałam się nie nakręcać, ale...
Zdarzyło się to czego pragnęłam... zobaczyłam na teście CIEŃ w 10 dpo! Test zrobiłam dla "zabawy" nawet nie myślałam o wyniku, aż tu nagle widzę taki ładny delikatny cień!!! Nie wierzyłam, nie potrafiłam uwierzyć!!
I wiecie co?
Nie było wybuchu radości - właściwie moja reakcja była nijaka - samą mnie to zdziwiło, ale za to moja głowa!
SZAŁ - plany, majowy dzidziuś, weekend info dla ukochanego idealnie na wyjeździe, info do lekarza, nawet dzisiejszego drina ze stara znajomą chciałam odwoływać...
Ale kolejne testy i spadająca temperatura nie pozostawiają złudzeń...
Sorry sierpień, ale słaby byłeś...
Teraz we wrześniu drożność i jedziemy z tematem dalej... No właśnie CO BĘDZIE DALEJ?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.