Pustka...
W głowie dziura, bez możliwości zebrania myśli.
Ale najwieksza dziura jest w sercu.
Strata jednego aniołka zostawiła wyrwę w sercu i zabrała dużą jego część.
A teraz... strata drugiego. Gorzej... noszenie pod sercem nieżyjącego aniołka.
Jego życie zgasło, nie wiem kiedy.
To dwie olbrzymie straty, które spowodowały nieodwracalne zmiany w mojej psychice, w moim życiu i moim sercu.
Serce rozpadło się na kawałki, nie mam już dużej jego części.

Czy ja mam jeszcze serce?
Mam... muszę je mieć, bo mam męża, którego bardzo kocham. Mam rodzinę i przyjaciół, których potrzebuję. Ale nie mam najważniejszego... nie mam dziecka.
Nie mam istoty, którą kocha się tak mocno i bezwarunkowo, dzięki której moje serce by się odrodzilo. Bo przecież nie ma na Świecie większej miłości niż miłość matki do dziecka.

Co czułam przy pierwszej stracie?
Za pierwszym razem były skrajne emocje i uczucia. Od bólu, żalu, niechęci do dalszego życia aż po złość na cały świat.

Co czuję teraz?
Teraz moja psychika jest bardziej odporna. Staram się analizować wszystko co się wydarzyło, staram ske wyciągać wnioski.
Nadal noszę pod sercem aniołka, którego kocham i jest to bardzo trudne. Huśtawka emocji. Strach czemu spotkało mnie to po raz drugi i czy mam jeszcze szansę na urodzenie zdrowego dziecka.

Kim jestem?
Jestem mamą, mamą dwójki aniołków, którym nie było dane przyjść na świat. Mimo, że nie mam dziecka na ziemi to już zawsze będę mamą tej dwójki w niebie.

Co dalej?
Będę walczyć!
Pierwsza strata zniszczyła mnie od środka i rok czasu zajęło mi dojście do siebie i rozpoczęcie leczenia i kolejnej walki. Teraz wiem, że był to stracony czas. Tym razem nie mogę tego zrobić. Czas ucieka przez palce. Przecież nie wiem jak długo będę walczyć o kolejną ciążę i kiedy leczenie przyniesie efekty. Muszę działać szybko.
Nie mogę pozwolić aby moje aniołki odeszły na darmo. Jako ich mama muszę pokazać im co to znaczy walka. Walka o szczęście i o rodzeństwo dla nich. Rodzeństwo tutaj... na ziemi.

Czy wierzę?
Poza mężem, to wiara i nadzieja trzymają mnie przy życiu. Muszę wierzyć! Muszę pokazać mojemu mężowi, że daję sobie radę i że walczę. Obydwie straty przeżył również OK. Przeżył to bardzo. Moje serce pękało kiedy patrzyłam na jego rozpacz, łzy i wtulanie się we mnie.
W naszej całej rodzinie tylko my jako małżeństwo nie posiadamy jeszcze dzieci. Pomijam fakt, że nasz związek ma już najdłuższy staż w całej rodzinie. Poznaliśmy się w czasach szkolnych, wtedy nikt w naszej rodzinie nie miał swojej drugiej połówki. A teraz są już dawno po ślubie i mają swoje dzieci od kilku lat.

Dlaczego nas to spotyka?
Myślę, że to jest próba. Próba siły, wytrwałości i cierpliwości. Widocznie Bóg ma na nas jakiś plan. Plan, który powoduje w tej chwili ogromne cierpienie. Ale wierzę, że po każdej burzy wychodzi słońce. Wszystko wydarzy się w odpowiednim czasie. A im szczyt jest trudniejszy do zdobycia tym piękniejsze będą później z niego widoki.

I tak staram się myśleć...
Muszę żyć, bo mam dla kogo.
Muszę walczyć, bo mam o co.
Muszę wierzyć, bo mam nadzieję.

Upadła Czekam na Ciebie Maleństwo 2 września 2020, 20:19

Ile już razy płakałam w łazience gdy zalała mnie krew? Ile razy jeszcze będę płakać zanim przyjdą łzy szczęścia? Dziś 24dc. Test owu wczoraj w końcu pokazał 2 wyraźne kreski. Niby wiem, że miesiąc stracony, ale i tak chcę spróbować. Przecież ból z prawej strony nie oznacza, że to będzie ta strona. Przecież wmówiłam sobie, że z lewej też czułam kłucie. Przecież tak bardzo chcę, że musi się udać! Już dosyć się naczekałam. Czemu wszystkim wkoło przychodzi to tak łatwo, a ja wciąż nic? Dziś dowiedziałam się o kolejnej ciąży w swoim otoczeniu - kobieta po 40, trójka dzieci już na świecie - dziewczyna 19l i parka 13. A mimo to będzie kolejne. A kiedy ja się doczekam swojego pierwszego? Jestem zazdrosna. Nie potrafię się cieszyć gdy docierają do mnie takie informacje. Pozytywne nastawienie, że niedługo się uda odpłynęło. Brak współpracy P. nie pomaga ani trochę...

Upadła Czekam na Ciebie Maleństwo 17 sierpnia 2020, 09:06

Dziś 8dc. Owu około 20. Przede mną prawie dwa tygodnie czekania. Jak ja bym chciała mieć krótsze cykle! Nie nastawiam się, że w tym miesiącu się uda - wszak w zeszłym miesiącu owulacja była z lewej strony. Teraz czas na tę niepełną. Ale to może i lepiej. Jeśli uda się za miesiąc może jak moja prababcia urodzę we własne urodziny? Zawsze chciałam być młodą mamą, nie było mi to dane. To chociaż prezent od losu na urodziny?
Właściwie to pierwszy miesiąc prawdziwych starań. Z planem, z P. w końcu całkowicie przekonanym. Więc uznamy go za miesiąc testowy - czy plan będzie się sprawdzał. Będzie czas na modyfikację do tego, mam nadzieję, mojego szczęśliwego.
Dzisiaj wierzę, że w końcu się uda. Ale jak często dopada zwątpienie?


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2020, 20:21

Zaczynam się bać..tak cholernie..zaczynam drżeć o tego malucha...w piątek idę na wizytę bo muszę się upewnić że wszystko jest ok.. może byłabym spokojniejsza gdyby Okruszek odpowiadał z usg dacie z Om ale najpierw był o 2 dni mniejszy a ostatnio o tydzień :( w poprzedniej ciąży nie oznaczało to nic dobrego :( staram się myśleć pozytywnie bo wiem że nasze myśli mają wpływ na wiele rzeczy...dzisiaj nawet poprałam pościele dla tego malucha bo musiałam znaleźć sobie zajęcie...ktoś by powiedział że jestem nienormalna bo to dopiero 11tc ale mam to w dupie. Panie spraw abym w piątek miała same dobre wieści...proszę...

28+5

Wczoraj miałam ostatnie prenatalne. Witam trzeci trymestr 😊 Czuje się dobrze, na wadze +7kg. Dokucza ból pleców ale to normalne. Córka rośnie zdrowo, waży 1192g i znowu nie pokazała buzi. Za to pięknie wypięła się pupą do doktorka. Wczoraj mojego gina znów poniosło z opóźnieniem w przyjmowaniu pacjentek. Najpierw dostałam telefon, żeby przyjść godzinę później bo jeszcze są dwie panie przede mną w poczekalni. Przychodzę po godzinie a tam dalej siedzą te panie. Pytam o co chodzi? Okazało się, że pani, która była w gabinecie siedzi już tam od ponad dwóch godzin. Wracam za kolejną godzinę i widzę że znów siedzą dwie panie w poczekalni plus okazało się że doktor przyjął bez kolejki jakaś inną pacjentke. Nie będę ukrywać, że wyprowadziło mnie to z równowagi. Zawsze są takie cyrki u niego ale wczoraj to była przesada. Powiedziałam że jadę do domu i żeby dzwonić do mnie jak wejdzie ostatnia pani przede mną.
Wizyty prywatne, gdzie za każdym razem zostawiam sporo pieniędzy. Gdyby nie to, że byłam umówiona na prenatalne, które on robi bardzo dobrze, to zrezygnowałabym bez zastanowienia. Ale Tak, szukam innego lekarza.
Poza tym wszystko pomału do przodu, powoli kompletuje wyprawkę. Zostało parę rzeczy do kupienia ale jesteśmy na dobrej drodze do zakończenia zakupów.

4dc

Dzień dobry w poniedziałek. Słaba ja słaby poniedziałek. Siostrzenica męża „sprzedała” nam jakiegoś wirusika, mam nadzieje że nie tego najpopularniejszego 😒 przywlekła coś ze żłobka. Wszyscy mamy ból gardła, lekką temperaturę, lekki kaszel i ogromny ból głowy. Zaczęło się w nocy. Jej oczywiście katarek przeszedł w jeden dzień a my (ja i jej rodzice) umieramy.

Jutro miałam mieć endokrynologa ale nie pójdę, przepisałam się na środek marca. W środę drożność, jeśli tylko nie będę się czuła gorzej to pójdę, choćbym miała reklamówkę założyć na głowę, chce to mieć za sobą. Mam wrażenie jakbym walczyła z całym światem żeby tam dotrzeć. Torbiel, walka z czasem żeby dostać okres odpowiednio wcześniej, teraz przeziębienie...mam nadzieje że los rzuca mi te kłody pod nogi bo chce w ten sposób przekazać „stara wszystko ok, wcale nie musisz przechodzić tego badania” oby 🙏

Wczoraj miałam kryzys z mężem. Wygarnęłam mu że w ogóle nie poświęca mi czasu. Wiem że walczy z przebranżawianiem się, z dwoma pracami równocześnie, wiem wiem wiem ale ja nie wymagam Bóg wie czego. Chce żeby spędził ze mną pół dnia w tygodniu, żebyśmy jak ludzie poszli na spacer. Ostatnio mijamy się, on wraca o 21, później pracuje jeszcze na komputerze, w tygodniu jeszcze 2-3 razy piłka wieczorem. A ja? Gdzie ja w tym wszystkim. Wczoraj mu powiedziałam ze ja sobie mogę znaleźć zajęcie, ale czy o to chodzi w związku żebyśmy żyli obok siebie? Jest dobrym człowiekiem, kocham go ponad życie ale jest trudny do życia wiedziałam to od początku naszego związku. Że będzie dużo profitów (mam tu na myśli szacunek, oddanie itp.) ale też dużo pracy. Na szczęście wiem że warto. Wczoraj przyszedł i przeprosił. Niestety co jakiś czas trzeba mu przypomnieć że ma żonę 🤪

Co do poprzedniego wpisu, kilka nas jest z drożnością na marzec. Mam nadzieje że to będzie przełomowy miesiąc dla nas i że w końcu coś ruszy 🍀🍀🍀 tak bardzo bym już chciała...

W poniedziałek mam zgłosić się na badanie HyFoSy. Zwykłe Hsg miałam 4 lata temu. Jajowody miałam drożne, mimo to bolało niemiłosiernie. Mam nadzieję, ze mimo łyżeczkowania i nie dającej o sobie znać endometriozy (odpukać) drożność nadal jest w porządku. Martwi mnie trochę fakt, ze jutro muszę zrobić badanie na obecność koronaściemy. Taki wymóg... Mam nadzieję, ze nie dostanę telefonu o pozytywnym teście. Wiadomo - marzy mi się pozytywny, ale inny 💁. Jeżeli poniedziałkowe badanie wyjdzie w porządku to mam zgłosić się do ginekolog po clo. Zaczniemy stymulację przed inseminacją. Mam nadzieję cichą, że się uda, ale mimo wszystko w planie mamy podejść do trzech. W styczniu prawdopodobnie mąż wyjeżdża na pół roku. Jeżeli się nie uda do grudnia to wiadomo co jest kolejnym krokiem... Chociaż też po cichu już sobie ułożyłam, ze fajnie by było gdyby w ogóle do inseminacji nie doszło tylko udałoby się naturalnie po tym badaniu. Zastanawiam się czy można się w ogóle starać w cyklu z tym badaniem. Oczywiście zapytam lekarza, ale już jestem trochę ciekawa. Badanie będzie w 9dc. Zazwyczaj owu mam w 13-15, chociaż w ostatnim cyklu wypadła w 11. Teraz jak to pisze myślę sobie, że chyba ten cykl będzie trzeba odpuścić. Nie chce ryzykować komplikacjami albo ciążą pozamaciczną. Lekarza i tak podpytam z ciekawości.

Ten wpis bedzie inny.. odwołuje czekanie na okres! A tak powaznie to miałam owulacje! Pani Doktor mówi, ze jak okres sie nie pojawi w ciagu 14 dni to mam zrobic betę bo moze moze. Patrząc realnie to tych starań nie było za wiele, wiec sie nie nastawiam.. w badaniu histopatologicznym wyszło, ze moje endometrium jest o jedna fazę do przodu... dostałam na to antybiotyk i hormony, ale juz po okresie bo gdyby cos 😉 dostałam rozpiskę badań do zrobienia na pierwsza wizyte u immunologa i mam wrócić albo w ciąży albo z zaleceniami od Docenta. Tak czy siak pauzujemy do października/listopada, to moze bedzie jakis swiąteczny prezent 🥰 wizyta pełna emocji 😁

gosia89 udało się po 9 latach 3 września 2020, 15:05

12dc
Jutro inseminacja w klinice Invimed. Wczoraj na wizycie dwa pęcherzyki 18mm, jeden w lewym drugi w prawym jajniku. Dziś o 9 zastrzyk, jutro iui o 11:30

35+4tc

Samopoczucie: 😒

Byłam dzisiaj na wizycie kontrolnej - niby wszystko oki: mała leży dalej głową w dół, wazy około 2600 i to jest bardzo dobrze, póki leży główką w dół to ma małe szanse żeby się oplątać pępowiną. Na zdjęciach już wyglada dosyć pulchniutko 🥰 wody płodowe ok, przepływy ok. Niestety szyjka moja nadal długa i zamknięta a zatem pewnie nieprędko się zobaczymy 🤷🏻‍♀️ Doktore niezbyt zadowolony z tego faktu. Kazał kochać się z mężem 2 razy dziennie. Mąż przerażony. Oprócz seksu doktor kazał się nie oszczędzać - moja durna szyjka robi ze mnie jakiegoś leniwca a ja ruszam się bardzo dużo - jeżdżę z mężem na budowę, sprzątam, schylam się, kucam, pracuje w ogrodzie, nawet jeden raz na tej budowie się wywaliłam bo się potknęłam nieszczęśliwie, ale nic się wielkiego nie stało bo upadłam na ręce. 🤷🏻‍♀️ Zaczynam wiec intensywnie od dzisiaj pic napar z liści malin i 3x2 kapsułki oleju z wiesiołka. Oprócz tego codziennie więcej ćwiczeń na piłce no i pewnie tez spacery jakieś dłuższe. Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić. Tak bardzo nie chciałabym przenosić ciąży 😿 mała ładnie rośnie a im później urodzę tym będzie cięższa i będzie mi trudniej 😿 dostałam już skierowanie do szpitala w razie W, ale doktor raczej powątpiewał w to W. Ja z resztą widzę po zdjęciach jak wysoko mam brzuch i czuję małe piętki w dolnych partiach żeber, wiec zdaje sobie sprawę ze chwile jeszcze w ciąży pochodzę.
Dokupilam już brakujące rzeczy: chustę znalazłam za 40zl na olx, zupełnie prawie nieużywaną, zamówiłam lżejszy szlafrok i ładowarkę, wyparzylam i spakowałam laktator który dostałam od kuzynki- tak, ze torbę mam gotową. Termoforek Z pestek wiśni dostałam za darmo w paczce ze szkoły rodzenia. Moi rodzice wpadli kilka dni temu- przywieźli wózek i fotelik, wiec to już tez mam na miejscu. Mama się nie mogła powstrzymać i kupiła trochę ciuszków dla małej, pewnie będę ją musiała przebierać 5 razy dziennie żeby wszystko wykorzystać 😉 Na poród rodzinny nie mam zupełnie co liczyć, okazuje się również ze w szpitalu który wybrałam nie ma możliwości wykupienia prywatnej opieki położnej. Tak ze będziemy musiały sobie poradzić same z Helenką, czuje już teraz przez skórę ze może być ciężko, ze ta moja szyjka może być twarda i oporna, ale nie mam wyjścia, muszę się dobrze nastawić. Teraz w te ostatnie tygodnie jeszcze wyskoczył mi audyt w pracy - niby jestem na zwolnieniu, ale wiadomo ze co chwile do mnie dzwonią bo coś ode mnie potrzebują - audyt jest w moim obszarze wiec muszę im pomóc - mam nadzieje ze uda się to w miarę szybko rozwiązać i będę mogła się skupić na byciu zen oraz skracaniu i rozwieraniu szyjki....

Leksa Ile jeszcze ? :( 27 września 2021, 14:34

Według Pani dr 5+2

Pęcherzyk ciążowy dobrze umiejscowiony :) widać, ze „robi się” zarodek :D jestem przeszczęśliwa ❤️ !
Od dzisiejszego wieczoru do moich leków dołączam Neoparin 0,4. Już na sama myśl boli, ale dla maluszka zrobie wszystko 🥰 a acard przejdzie na godziny ranne :)
A teraz ide po synka do przedszkola z wielkim uśmiechem na twarzy :)

Edytacja:
Ale te zastrzyki z Neoparinu bolą !


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2021, 21:53

W sobotę odbył się chrzest małego S. , mojego pierwszego chrześniaka. Boże dziękuję Ci za siłę jaką mi dałeś, że nie czułam bólu trzymając tego słodziaka na rękach. Świadomość tego, że niedługo wracamy do starań czyni mnie na pewno silniejszą. Byłam dziś na wizycie w klinice za jakieś 10 dni miałam zacząć stymulację .... i co się okazało - torbiel na jajniku :(:(:(
jeśli nie zniknie z okresem to po stymulacji, boje się, że ta torbiel (40mm) uszkodzi mi jajnik. Nie mam jajowodów, nie mogę stracić jajnika :(

10cs 8dc
Już się oswoiłam z 10 cyklem. Znów jesteśmy na urlopie więc głowa odpoczywa. Już się nawet nie nastawiam na sukces. Po prostu będzie co ma być. Zaraz październik i powtórka badań męża. Oczywiście w międzyczasie pojawiły się kolejne ciąże wśród znajomych.. Nawet tego tak nie przeżywam.. Ciąża to wielki cud- szkoda w sumie że nie wszyscy doceniają jak wielki.. jeśli ktoś stara się króciutko to nie zdaje sobie z tego sprawy. Może właśnie dlatego przyszło mi się starać nieco dłużej niż innym, żebym doceniła jak wielki jest to dar. Z plusów- nie mam żadnych skutków ubocznych po glucophage, robiłam też ponownie wyniki i wszystko wzorowo (tsh 0.9, ft4 1.07, prolaktyna 6). Myślę że sytuacja z moim zdrowiem już opanowana a to duży plus 🙂

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 4 września 2020, 10:12

23 t 0 dz.
Mija Niunia mnie straszy:) musiała znowu zmienić pozycję z główki do dołu na gór3 i odwrotnie :) kiedy leży główką w dół czuję ruchy bardzo słabo. od dwóch dni jestem na antybiotyku - Augmentinie, jelita mnie bolą po nim strasznie mimo probiotyku- strasznie mi w nich jeździ, więc w combosie z położeniem Malutkiej praktycznie nie czułam ruchów- oczywiście zawał na miejscu 😉 ale ruchy są tylko bardzo delikatne, także wyluzowałam troszkę - odpowiedziała mi na uciśnięcie brzucha, więc mam pewność, że to Ona;) z resztą pomimo, że ruchy czuję krótko to wiem już kiedy czuję jelita a kiedy Niunię 😊
trochę gorzej się czuję- jestem bardzo osłabiona, to chyba po tym antybiotyku. przyznam Wam szczerze, że pierwszy raz w życiu mam antybiotyk doustny 🙃 i nie wiedziałam wogóle jak to brać, jaki probiotyk itp. ale chyba ogarnęłam. ze względu na to, że probiotyk ma drożdzaki to włączyłam lactovaginal też- poleciła mi koleżanka, żeby uniknąć zaraz kolejnych "przyjemności".
z uwagi na to przewlekłe zmęczenie i osłabienie bardzo duży problem sprawia mi przyjmowanie leków o właściwych porach - 7/30, 8/00, 8/30, 9/00, 10, 12 i potem na szczęście dopiero 20 i 22. zaczynam od żelaza na czczo, potem po 30 min przekładka z jedzejia i prog z encortonem, od razu przekładka z jedzenia i acard+ witaminy i magnez, potem znów przekładka i antybiotyk, potem probiotyk i znów o 12 encorton. o 20 prog z magnezem i kompleksem witamin a o 22 neoparin i spać. najgorzej, bo od czasu tego zapalenia strasznie często cofa mi się jedzenie i proszki- nie zwracam, ale jest ciężko to opanować, szczególnie kiedy przysypiam i nagle mnie łapie :/ Nie ch ę, żeby ktokolwiek odebrał ten wpis za użalanie się, bo to nie o to chodzi - spisuję to bardziej dla utrwalenia, żeby ewentualnie w kolejnej ciąży do tego wrócić. pamiętać jakie leki i kiedy brałam, co mi było itp. Choćbym miała się czołgać, dla mojej Małej zrobię i zniosę wszystko.
planem na dzisiaj było przebranie ubranek, które dostaliśmy od siostry męża i leżą u niego w magazynku (przez moją przesądność 😊) ale nie dałam rady wstać rano, żeby z nim pojechać, bo do prowadzenia auta to ja się na razie nie nadaje 😐 postaram się to zrobić w przyszłym tygodniu, bo chcę zaplanować zakupy póki korona jeszcze aż tak nie szaleje. Mamy już wózek - też od szwagierki. dokładnie ten model chciałam kupić więc jestem zachwycona 😊 kolor też jest ok, bardzo mi się podoba- no i wogóle jest w super stanie, jeszcze mi Kochana wszystko wyprała :) ale i tak gdzieś w listopadzie popiorę raz jeszcze i poprasuję / wyparuję. ależ daleko ten listopad. mimo, że dni lecą szybko to modlę się, żeby dotrwać w dwupaku do końca. 1 września rozpoczęłam 6 miesiąc 😯 leci szybciutko, tylko te moje szpitalne perturbacje troszkę podcinają mi skrzydeł. ale ten ostatni przypadek nie miał stricte związku z Dzidzią, więc chociaż tyle dobrego ;) no i ważne, że nie mam zastoju w nerkach, a łykanie żelaza przynosi dobre rezultaty :)
będzie pięknie, już bliżej niż dalej :)
pozdrawiam Was wszystkie,
MagdaLena :)

59dc. Cykl 14, 5dpo(?)

Tak sobie myślę dzisiaj że moja mama zaszła w ciążę ze mną jak miała @ co 2 miesiące. Oczywiście byłam wpadką bo myśleli że już jest w ciąży 😁
Wygląda na to że ciąża i urodzenie "zdrowego"(gdy pominiemy PCOS) dziecka jest możliwe gdy ma się owu tak późno. Może i dla mnie jest szansa na naturalną ciążę?

Czekam na cud 💚

Okres... nie mam slow ..
nafaszerowana przeciwbólowymi, czując sie troche lepiej, napisze więcej.
Okres przyszedł- ok, chociaz była mała nadzieja, ze moze jednak sie udało .. rozczarowanie jak co cykl, nie byłoby w tym okresie jeszcze takiej tragedii gdyby nie fakt, ze miałam zdazyc zrobic badanie immunofenotypu (imk) a jego trzeba zrobic w 2 fazie cyklu... i nie zdążyłam... w zasadzie nie było szans, bo dzis juz 1 dc, a wczoraj po wizycie było za późno... i teraz mam mętlik w głowie .. co dalej robić .. wizyta u immunologa za miesiac, u mnie cykle rozjechane w kosmos .. czy zdążę miec 2ga fazę cyklu zeby jeszcze zrobic to badanie .. na wizyte mam sporo km do przejechania i chciałam porządnie jechac przygotowana a tu klops... czy ja wiecznie musze myślec i kombinować ... jakies rady? Wczoraj z Panią Doktor ustalilysmy plan A, plan B ale o C juz nie pomyslałam a trzeba było ... ech .. cierpliwości, potrzebuje oceanu cierpliwości i spokoju...


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2020, 16:13

No niestety organizm mnie z deka wyrolowała test negatywny czekam cierpliwie na @ gdzieś tam tliła się nadzieja ale rozum mówił weź się ogarnij to przecież niemożliwe...

4.09.2020r /9t 5d
https://naforum.zapodaj.net/b04692f20dc4.jpg.html

KTOSIEK mierzy już 2.83 cm od główki do pupci. Widzieliśmy z mężem jak Macha nozkami oraz wypustkami rączek 🥰💓 piękne chwilę, aż łezka poleciała 😅.
Umówiona jestem na prenatalne 28 września popołudniu. Nie doczekam się wizyty to aż 3.5 tyg!!
Męża nie biorę, on niecierpliwy, narzeka jak dziecko, "długo jeszcze?", "ile czasu obsuwa może być?", "dopiero początek dnia, a już opóźnienie? (10min)" pff
Gorzej jak z dzieckiem.
Postanowiliśmy po prenatalnych powiedzieć rodzinie, czyli pewnie pierwszy weekend października. 🥰💓✊🏻🍀
Na razie moja waga z rana od pierwszego usg zmieniła się aż o 0.4kg! Hihi... W ubraniu o 8 mnie ważyła, i powiedziałam aby mi w ubraniu dr nie wpisywała hihi, bo wyjdzie że przytyłam za dużo! 😲😲😲😭
Glukoza na czczo ~87!
Super myślałam że po wolnych dniach u siostry przybędzie mi cukru! Hehe udało się, na razie.
Leki które mam od dzisiaj brać /zmiany:
- witaminy prenatalne
-luteine 200mg x4 (jak wcześniej)
-prolutex 1x1
-neoparin 0.4 1x1
-acard 75mg 1x1
Resztę odstawiamy 😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2020, 11:00

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 16 października 2020, 19:40

Czy miałyście kogoś ,na kim Wam zależało?na kim mogłyście polegać,pogadać,napisać. kogo traktowalyście jak przyjaciela.. A nagle ten ktoś Was olewa. Przestaje pisać bez słowa wyjaśnienia.Myślisz sobie"obrażony". Ale czy na pewno?Czy obrażona osoba ,przyjaciel jest w stanie nie napisać życzeń na urodziny albo olać ważną datę? A nawet nie odpisać na życzenia dla siebie? Czy to aż tak ważne,czy brak powodu jest powodem?Czy czasy w których jest nam dane żyć są warte przekreślenia mnóstwa lat? Mam w głowie mnóstwo pytań, niewyjaśnionych i ciężkich do ogarnięcia. Targają mną różne myśli i teorie. Dzisiaj męczył nawet sen. Myślę sobie,że oleję ,bo nie warto,ale skoro to wraca to może..? nie jestem zła. Jest mi przykro? Czuję się rozczarowana? może to dla mnie jakaś lekcja,nauczka. Nie wiem o co to piszę. Może mam cichą nadzieję na zmianę? Na znak. Obecny czas pozwala tylko na to.

Marta. Jeżeli żyjesz i to czytasz- a wierzę ,że tak jest,to proszę odezwij się. Martwię się cholernie. Nie musisz mnie dręczyć,nawet jak coś zrobiłam,napisałam nie tak, to zrobiłam to nieumyślnie.

gosia89 udało się po 9 latach 28 listopada 2020, 11:42

#Wiki no właśnie przy iui nie podają parametrow morfologi więc nie mam pojęcia. Owszem maz ma 3% jak badal pol roku temu. Tak byla powtórka wieczorkiem. Teraz czekanie do 8 grudnia na test.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)