Boje się, że znów się nie uda... Powoli dociera do mnie, że już chyba zrobiliśmy wszystko co było do zrobienia i nie mam pojęcia jak jeszcze moglibyśmy zwiększyć nasze szanse. Powiedziałam dziś do męża, że już tyle km idziemy tym tunelem a w nim nadal nie widać światła, że może powoli już trzeba zawrócić. Mąż twierdzi, że jeszcze nigdy nie mieliśmy tak dobrych szans.

Zrób test a okres przyjdzie tego samego dnia u mnie się sprawdza dziś już 2 DC.
Nie będzie prezentu mikolajkowego

9 dc
Nastrój 4/10
Tak mi ciężko...czy to się kiedyś uda? Czuję pustkę i smutek. Czego jeszcze brakuje, dlaczego się nie udaje? Dlaczego jeszcze NIGDY się nie udało? Dlaczego?! Ile jeszcze muszę znieść i wycierpieć? Kiedy wreszcie odzyskam radość życia? Kiedy przestanę żyć od okresu do okresu? Dlaczego to jest takie trudne? Czy wreszcie nadejdzie moja kolej?😥

Dziś udało nam się w końcu pogadać o tym. Co dalej....
Chcemy tego dziecka!!!!
Mąż chyba dojrzał do decyzji.
Oby tylko nie zmienił decyzji...
Jesli chodzi o in vitro to chyba zaczniemy w przyszłym roku.. 2020 nie nalezal do najlepszego... Więc nie chce zaczynać tego jeszcze w tym roku...
Ale bardzo się cieszę, że w końcu potrafiliśmy konkretnie pogadać... Oby nic się nie zmieniło...

NIEDZIELA
Chodzimy z mężem do nowej pani psycholog. Na razie ciezko mi sie wypowiedziec, dopiero 1 spotkanie bylo. Czasem mam takie myśli, ze moze taka forma nie jest dla mnie, skoro niezbyt mi pomaga? Ale poki co dajemy nowej pani szanse do konca roku. To będą akurat jakies jeszcze 2 spotkania.
W środę mamy mieć szczepienia... I co? Zorientowałam się dzisiaj, że diagnostyka nie zlecila jednego badania za które zapłaciliśmy, mianowicie przeciwcial anty hiv 🤦🏻‍♀️ szlag by to trafił 🤬 obstawiam, że do środy żadne inne labo nam tego nie wykona... Ale mąż będzie jeszcze próbował. Echhh zawsze cos musi sie zdarzyć. I teraz nie wiem, odwołaja te szczepienia? I czekać kolejne 2 tygodnie? Szlag mnie trafi 😤 czemu zawsze wszystko sie musi kitwasić?

Nieprawidłowy kariotyp / Translokacja zrównoważona robertsonowska / Informacja od genetyka:
"Nosicielstwo translokacji jest zwykle bezobjawowe, niemniej wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia niezrównoważonego materiału genetycznego w komórkach rozrodczych, w efekcie czego może dojść do poronienia ciąży lub wystąpienia nieprawidłowości u płodu (w przypadku translokacji 13:14 jest to trisomia chromosomu 13 czyli zespół Patau). Nosicielstwo jednak nie wyklucza możliwości posiadania zdrowego potomstwa, w tym nosicieli translokacji. Nosicielstwo translokacji jest wskazaniem do wykonania przy technikach wspomaganego rozrodu diagnostyki preimplantacyjnej a w każdej ciąży Pani będzie kwalifikować się do programu badań prenatalnych. W tym celu należy zgłaszać się do poradni genetycznej ze skierowaniem od lekarza ginekologa przed 10 tc"

Mamy koncentrować sie na pozytywach i na tym, jakie mamy mozliwosci w tej sytuacji. Mamy się nie zadręczać tym, na co nie mamy wpływu. Kocham Moje Męża, a że taki mi się trafił egzemplarz... ;) ma wiele innych zalet, przede wszystkim jest bardzo dobrym człowiekiem. I wiem, ze bardzo chce mieć dziecko, nawet jesli docelowo mielibysmy sie zdecydowac na dawce. Jednak wierzę w obecną medycynę i diagnostykę - chyba nawet jest to mniej ryzykowne niz naturalne proby przy zachowaniu płodności. Wiele ludzi jest nawet nieświadoma translokacji i dowiaduje sie dopiero, gdy rodzi im się chore dziecko lub są badani dopiero po kilku poronieniach.
Jak wiecie lub nie... każdy z nas powinien mieć 46 chromosomów (23 pary), które przy zapłodnieniu dzielą się na pół a następnie łączą ze sobą podczas tworzenia nowego życia. Połowa tzn 23 od mężczyzny i połowa tzn drugie 23 od kobiety. Moj mąż ma ich niestety 45, bo 2 są ze sobą sklejone. Jak jego materiał genetyczny będzie się chciał podzielić może dojść do nieprawidłowego podziału. U nas z powodu nieprawidłowego kariotypu jest to 6 możliwości:
1. zdrowa ciąża z prawidłowym kariotypem
2. zdrowa ciąża z kariotypem takim jak moj maz, czyli poniekad powołujac na świat dziecko musimy się liczyć z tym, ze może mieć on potem takie problemy jak my, jak będzie chciało mieć swoje potomstwo
3. zespół Patau, trisomia 13 czyli bardzo ciężki zespół wad genetycznych - dziecko takie umrze podczas ciąży lub jeśli nawet się urodzi prawdopodobnie nie przeżyje roku, Jest to wada letalna.
4, 5, 6 będą skutkowały poronieniem, bo takie połączenia nie wystąpiły nigdy u żywych osobników.

Nie jest to niczyja wina, nie zalezy od srodowiska ani stylu zycia, albo zostalo odziedziczone albo powstalo poprzez jakas nieprawidlowosc przy zaplodnieniu.
Jest grupa na FB, ktora laczy około 3300 nosicieli translokacji lub ich bliskich z całego świata. Jedni sa niepłodni i maja dzieci z IVF juz w pierwszej procedurze i pierszym tranferze po badaniu przedimplantacyjnym PGS, innym się nie udaje nawet po kilku podejściach. Inni są płodni i np. przeżyli już nawet 2-6 poronień zanim doczekali się zdrowej ciąży.

Jestem ciekawa co nam los przyniesie, jesteśmy bardziej przygnębieni, bywamy smutni... ale staramy sie normalnie żyć. Cholernie ciężki jest ten rok pod każdym względem i głeboko wierzę ze kolejny bedzie lepszy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2020, 20:27

Axon Cierpliwość 14 lutego 2021, 07:38

Ciąża zakończona 14 lutego 2021

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 13 listopada 2020, 10:41

1 dc
Zauważyłam, że to 3 @ po nieudanym transferze, w której nie ma tygodniowego bólu brzucha, bólu piersi i wzmożonego apetytu zwiastującego @. Wygląda to teraz tak, że w chwili rozpoczęcia krwawienia jest masakryczny ból podbrzusza i głowy (wcześniej tego nie łączyłam, ale teraz 3 cykl wygląda tak samo). Miesiączka planowo miała być za 3 dni i tym razem chciałam żeby była jak najpóźniej, bo w poniedziałek dostałam pozytywny wynik na covid. Oczywiście miałam plan kiedy pójdę do gin na pierwszą wizytę przed FET. Teraz troszkę muszę mój plan zmodyfikowac i postaram się umówić na 1 wizytę na drugi dzień po zakończeniu izolacji, w 7 dc. Przeczytałam gdzieś na forum, że teraz u nas w klinice wymagają testu na covid przed transferem, i teraz mam myślenie jak długo ten pozytywny wynik będzie się utrzymywał po izolacji. I czy wogóle zrobią mi transfer po zakażeniu. Jedynym według mnie plusem tego, że już przechodzę zakażenie koroną jest to, że nie powinno być problemu z podaniem accofilu bo przecież teraz przez jakiś czas będę miała przeciwciala i spadek odporności nie będzie zagrożeniem. Oczywiście to jest moja rozkmina, a czy dobra to się okaże. Małż też już przeszedł covid, więc on też już nie jest zagrożeniem 😅😉 Już wczoraj leżąc w łóżku robilam wizualizacje, jak pod koniec grudnia widzę serduszko naszego maleństwa na ekranie 😍🙈 nie wiem czy takim mysleniem nie robię sobie większej krzywdy, ale wierzę że tym razem się uda.
Teraz niech tylko ten pęcherzyk urośnie 🙏🙏

Pierwszy cykl stymulowany zakończony jak zawsze, 12 dpo beta hcg <2,3. Okres przyszedł idealnie dwa dni później. Mąż powtórzył badania. Na wizycie u naszego lekarza usłyszeliśmy że ilość i ruch jest lepszy niż był, a już wcześniej był sporo ponad normy. Morfo niestety nie drgnęła. Mamy się tym nie przejmować bo według niego nie to jest naszym problemem przeliczając na normalne ilości. Dostaliśmy zalecenia powtórzenia badań z krwi i czekamy na moją histeroskopię.

I tu przechodzimy do USG, bo akurat był 1adc, okazało się że pęcherzyk w zeszłym cyklu nie pękł i ma 27 mm (stąd moje bóle od początku cyklu po prawej stronie), a Aromek 2x1 w 3-7dc przyniósł znowu jeden pęcherzyk tym razem na prawym jajniku wielkości 14mm. Ovi według wyliczeń miałam przyjąć w niedzielę. I tu pojawia się hit, na drugi dzień test LH pokazał pik a już następnego dnia czułam bóle owulacyjne po prawej stronie 🫣😎Sprawdziłam temperaturą na kolejny dzień i była prawie 36,8. Zatem moje pęcherzyki albo nie pękają wcale mimo Ovi albo pękają wręcz za wcześnie.

15 dc 185 dni suplementacji

Jakoś leci powoli do przodu. Nie jest idealnie, dziś udało się zaliczyć ❤. Szału nie było. Byle by zaliczyć. Reszta niedzieli minęła miło i sympatycznie. Owulacja się zbliża więc oboje czujemy niepotrzebna presję.

Zaliczyliśmy dziś też urodziny 10-latki. Oboje mamy te same odczucia. Denerwują nas dzieci bo nie możemy mieć swoich. Ale na szczęście oboje staramy się stać po tej samej stronie i jesteśmy w tym razem. Ostatnio nie mogliśmy dogadać się w żadnej kwestii ale teraz jesteśmy znów drużyną.

Od mojego ostatniego papierosa minęło 70 dni a w przypadku męża 56 dni. To jeszcze zbyt krótko na poprawę plemników. Może w następnym miesiącu uwierzę w cud.

30-31 marca planowany termin wrednej i okrutnej 🐒

1dc

Wtf okres w 24dc????!

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 22 marca 2021, 10:41

33dc. Do wczoraj czysto, dzis chyba zaczyna się jakieś dziwne brudzenie. Nie robiłam testu ani bety. Testu-sama nie wiem czemu nie... Beta-nie mam jak isc przez kwarantanne. Jestem wykonczona siedzieniem w domu z marudnym dzieciakiem. Aktualnie wszystko mi jedno.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 22 marca 2021, 11:04

Targają mną sprzeczne emocje. Od kilku dni serio wierzyłam w ciąże i balam się jak cholera i myśli, że może jednak zle robie. A teraz znów jakiś smutek, złość na siebie samą że już nigdy, że za późno...

3 miesiąc starań
Nie nastawiam się już na nic. Będzie co będzie. Zobaczymy co tak naprawdę jest nam pisane.
Dziś dzień owulacji. Trzeba przyatakować małża. 🙊🙈

Dalej siedzę i rozmyślam.
Minął tydzień, nie umówiłam się do kliniki, bo nadal nie wiem czy wracam do starań.
Zawsze uważałam, że nigdy nie ma odpowiedniego czasu na dziecko, i dlatego nie rozdrabniałam się na drobne.
Ale teraz? W tym czasie? Czy to odpowiedzialne? Czy nie jestem egoistką, że będę chciała na siłę pchać nowe życie na świat w tych warunkach?
Muszę poważnie porozmawiać z mężem... chyba bym z dwa miesiące się wstrzymała i zobaczyła co z tego wyjdzie, czy sytuacja się uspokoi. Poki co strasznie przeżywam... jak to jest że tam gdzieś na wysokich szczeblach ludzie decydują o tym, że mają ginąć ludzie. Co dla nich znaczy jedno ludzkie życie?

Ostatnio mam zjazd psychiczny. Dużo, za dużo myśli w jednej głowie i za mało M2 na jedną osobę 🙄😐😶

To że jesteśmy na izolacji/kwarantannie to samo w sobie nie jest najgorsze. Żal spacerów i żal adaptacji w klubie malucha, ale pocieszam się, że Marysia tego nie zauważa, a już za 3 dni wróci do klubiku.
Za to ja sobie uświadomiłam, że moja kwarantanna trwa od listopada 2019. W zasadzie nie wychodzę z domu poza spacerami, a teraz i to mi odebrano. Niby mi to nie przeszkadza, ale coś podskórnie czuję, że nie jest to dobre. Bo gdy pobyt w WC sam na sam TYLKO ze swoją 💩 cieszy prawie tak jakby to było spa, to czy to normalne? Aaaa zapomniałam, że podczas tego mojego luksusu w WC to po 5.4.3.2.1....sekundach Mały Ludek grzebie w kułkach wentylacyjnych drzwi, zagląda przez nie i ma zaciesz bo widzi mamę 🙈🙈🙈

Czasami mam chwile, że najchętniej bym się rozryczała, ale przecież dziecko nie może widzieć, że płaczę. Czasami mam ochotę zasnąć i się nie obudzić. Zresztą ja chyba całe życie mam takie marzenie - zasnąć na amen.

Na szczęście jak patrzę w te roześmiane śliczne oczy w kolorze, którego nie potrafię nazwać, nawet jak jest to 3 w nocy, to od razu mi lepiej❤️

💞 7 mc i 16 dni Liwkowe 💞

Córcia od 2 tygodni pełza po całym domu jak szalona, podnosi się nieśmiało do raczkowania na łapkach. Jakieś 1,5 tyg temu nauczyła się sama siadać, a wczoraj w I dzień wiosny, dźwignęła się pierwszy ran przy szafce do wstawania, na kolankach co prawda ale jednak 😁😁

Kasia q **Nic a zdrowi ** 13 kwietnia 2021, 21:59

Dziś znowu czuje jak delikatnie mnie kują jajniki. Testy z dziś negatywne 🙊🤷
I i jajniki już nie bola może 2 minuty to trwalo
Boje się że nie zajdę w ciążę i następny miesiąc będzie smutny 😭


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2021, 09:48

Zrób test a okres przyjdzie tego samego dnia u mnie się sprawdza dziś już 2 DC.
Nie będzie prezentu mikolajkowego

aster Plan B. 17 listopada 2020, 12:14

12 dc
Kiedy byłam dzieckiem, miałam wrażenie, że mam najstarszych rodziców na świecie. Moja mama urodziła mnie w wieku 37 lat. Zazdrościłam koleżankom, że mają takie młode, fajne mamy i babcie, które biegają za nimi w parku. I chociaż moi rodzice byli bardzo aktywni, to było mi głupio, gdy ktoś pytał mnie o ich wiek... Pewnie dlatego, jako dziewczynka postanowiłam sobie, że chcę być jedną z tych "młodych, fajnych mam". Potem oczywiście się to trochę zmieniło, czekałam na odpowiedniego faceta, na skończenie studiów, ślub... Ale chciałam się tak wyrobić ze wszystkim, aby urodzić pierwsze dziecko przed trzydziestką. Dziś wiem, że to się nie uda, chociaż przecież wszystko szło zgodnie z planem... Wiem, że świat bardzo się zmienił, że ludzie coraz później decydują się na dziecko i nie będziemy żadnym "ewenementem" w tej kwestii. A jednak, z tej perspektywy wciąż czuję ten niepokój związany z uciekającym czasem. Moich dziadków oraz taty nie ma już z nami. Z siostrą dzieli mnie kilkanaście lat różnicy. Kiedy patrzę na moją mamę, widzę, że czas leci bardzo szybko. Czy będzie miała energię aby zająć się wnukami?
Totalnym przeciwieństwem jest rodzina mojego męża - młoda i liczna. Może nie idealna, ale zawsze jest na kogo liczyć. Jego dziadkowie bardzo czekają na prawnuka. Chciałabym stworzyć taką rodzinę, a na to potrzeba czasu. Pierwsze dziecko po 30 - ok, ale drugie? A trzecie? Czy zdążymy?


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2020, 13:29

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)