Tonący brzytwy się chwyta.

Do naszej rodziny dołączył bocian Bolek i zajął honorowe miejsce w sypialni. Miał być żółw Zenek dla psa a skończyliśmy z bocianem dla nas 🙈

1.11
Kocham. Myślę. Tęsknię. Nie zapomnę nigdy i nigdy się z tym nie pogodzę.
Jagódka (*)
Pola (*)
Gaja (*)
"Nie umiera ten, kto tkwi w pamięci żywych"
Dziękuję, że nade mną czuwacie. Waszą obecność i pomoc odczuwam każdego dnia ♥️

W dniu wczorajszym wykonałam badania zlecone od immunologa. Odeszły Kiry bo mamy i trombofilia, bo też zrobiona, profil limfocytarny prosił, aby zrobić jeszcze raz, bo ten co mam zrobiony jest chaotycznie. Zrobiłam sobie prezent świąteczno-noworoczny za kwotę 1800 zł...

Lista przedstawia się następująco:
1. Profil limfocytarny - mam, ale prosił powtórzyć bo niepełny.
2. markery aktywacji limfocyty T
3. CBA
4. Przeciwciała ANA 2
5. HLA B27
6. Kompleksy immunologiczne CIC
7. EBV Igg VCA
8. EBV IGG EBNA
9. EBV IGG EA
10. Listeria
11. Immunoglobuliny Iga + IGG + IgM
12. Dopełniacz C3 + C4.
13. Przeciwciała antykardiolipinowe IgM + IGG.
14. Białko S + białko C.
15 Antytrombina III.

Masa tego, a to i tak podobno pakiet "short" jak na tego lekarza, tak mi zdradziła pielęgniarka.

W przyszłym tygodniu robię CBA - bo lab ma przerwę i wznawia to badanie od 5 stycznia. Czy dobrze pamiętam, że CBA można zrobić w każdym dniu cyklu?

Teraz miesiąc czasu oczekiwania na wyniki. Wizyta z końcem stycznia lub początkiem lutego - mam zarezerwowane dwie, w zależności czy już będę miała wyniki. Trzeci transfer teoretycznie druga połowa lutego, ale się waham... Może jednak zrobić w marcu. W lutym mam możliwość odbycia ciekawych szkoleń i ciąża jest bezwzględnym przeciwwskazaniem. Kładę na szali szansę bycia matką kontra kształcenie. Transfer może się nie udać jak i dwa poprzednie.....a szkolenie na pewno uda i kolejna wiedza, i kolejne punkty do cv. Co jest dla mnie równie ważne. Mam impas i muszę go jakoś rozwiązać.

Powoli w głowie robię też rozliczenie roku 2020 i plany oraz postanowienia w punktach na rok 2021. Nie jestem w tym na pewno osamotniona i Wy także zbieracie myśli.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2020, 11:26

An. Niepewność 29 grudnia 2020, 13:16

Po kilku próbach przełamałam się żeby coś napisać. Pewnie sama do siebie, ale warto czasami przelać emocje na papier (w tym wypadku na elektroniczny😉). 2 cs, 3dpo, było serduszkowanie w dzień przed owulacja (tak pokazuje Ovu). Czas pokaże czy coś z tego będzie. Na następna wypłatę muszę zrobić testy na tarczyce i hormony. Ostatni raz badałam się 3 miesiące temu. Do GP trudno się dostać ze względu na COVID, a ja nie chce zawracać nikomu gitary, chociaż może powinnam. Badania krwi robię w Medichecks. Mam jeden prywatny szpital/klinikę na oku. Problem w tym ze jedna wizyta, pierwsza wizyta kosztuje £250 (!!!). Ale można rozłożyć to wszystko na raty wiec może się skuszę i zasięgnę porady fachowca.
Obecnie jestem na urlopie, miesięcznym urlopie. Pierwszy lockdown przepracowałam, następnie bardzo pracowite lato, 2gi lockdown i brak mi sił będąc sama w pracy i ogarniając wszystko wiec z racji tego ze teraz nie ma aż tyle roboty postanowiłam wybrać mój urlop. Nigdy wcześniej nie wypracowałam sobie aż tyle urlopu.

Mój partner T. tez chciałby mieć potomka ale biedak cały czas pracuje po 13/15 godzin i czasami nie ma siły ani ochoty. Chyba we 2 potrzebowalibyśmy takiego długiego urlopu we 2.

Jeżeli ktoś to czyta to, czytelniku wybacz, nigdy nie miałam jakiegoś wybitnego talentu do pisania, a wręcz przeciwnie pisze tak ze aż ręce opadają. 😉😉😉
W każdym bądź razie staram się jak mogę.

Na święta dostałam książkę pt.: „Pieprzyć to” wiec dzisiaj, po tym jak zrobię obiad, zacznę ja czytać.


A.
Xx

25 dc / 45 cs

Wszystko w tym cyklu szło źle, masa kłód pod nogi i problemów. To powinno mnie ocknąć ale skąd, nie, ja dalej w to brnę.

Czekaliśmy z zarodkiem do 5 doby, bo to 6B. Dziś od rana znowu pech... Mleko, choć świeże skisło, korek tam gdzie go być nie powinno, przejazd kolejowy zamknięto tuż przed moja maska samochodu - pociąg jechał. W końcu docieram do kliniki, pomiar progesteronu - znowu źle, marne 15 ng. Docieram na transfer - lipa, nie będzie go. Zarodek degeneruje, umiera, zdycha, nazewnictwo bez różnicy. To był ostatni zarodek. Już nie mamy nic.

Muszę być strasznie złym człowiekiem. Nie chcę już żyć. Na chwilę obecną na prawdę nie mam już siły walczyć. 4 lata...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2021, 09:52

Dobra, wkurw trochę przeszedł. Szkoda mi tylko, że mamy tak jakby mało czasu. Gdyby nie wyjazd męża na te kilka miesięcy to byłabym szczęśliwa, że mamy diagnoze.Nawet gdyby nie udało się udrożnić drugiego jajowodu. Do wyjazdu zostaną nam dwa cykle, nie licząc tego z laparo. Nie uda się, wiem to. I przez to nasze starania czy dalsza diagnoza zostanie przesunięta o minimum pół roku.. Czyli w najlepszym wypadku urodze w wieku prawie 30stu lat 😔 O ile w ogóle, bo nachodzą mnie wątpliwości czasami. Wiem, że jest nas dużo, ale te moje nerwy zawsze są spowodowane jedną myślą :dlaczego akurat ja muszę przez to przechodzić ? Myślę w ten sposób zwłaszcza, gdy siedzę na fotelu ginekologicznym. I moja irytacja sięga zenitu.

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 29 grudnia 2020, 16:27

Jak podsumuję 2020?

Nie był łaskawy, ale zawsze mogło być gorzej... Ale też mogło być lepiej. Wchodząc w ten rok pragnęłam jednego - zajść w ciążę! A dziś? Dziś chcę zostać MAMĄ - właśnie to dał mi ten rok. Rok łez, diagnoz, badań, przeszkód i innych złych i dobrych wpływów - pewność, że chcę mieć dziecko, że.jestesmy gotowi, że tego potrzebujemy.
Jest mi smutno, ale też czuje się pewniej. Spokojniej patrzę w przyszłość... Wiedząc, że nie musi ona być kolorowa. Wciąż czekam na powtórne wyniki ANA na które wcześniej nikt nie zwrócił u mnie uwagi i juz się nie mogę doczekać pierwszego podejścia do IUI.
A i jeszcze jedno, bardzo się cieszę, że mam ten pamiętnik - w nim są na czysto wszystkie moje emocje i uczucia - jak bardzo dobrze pamiętam to jak się źle czułam psychicznie pisząc pierwszy wpis...

Dziękuję Wam, że tu jesteście i tak TRZYMAM ZA NAS KCIUKI MAMUSIE 💚💚💚


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2020, 20:37

Jestem od wczoraj na zwolnieniu lekarskim i całe szczęście, bo sił mam co raz mniej a tak to mogę w każdej chwili się położyć albo po prostu skorzystać z własnej łazienki, gdy „Dzidziusiowi nie zasmakuje to co zjadłam i żąda żeby Mama zwrocila...” .. wszystko ładnie i pieknie gdyby nie fakt, ze.. zaczynam dostawać gratulacje z pracy ... odchodząc na zwolnienie lekarskie prosiłam moja Panią Kierownik o dyskrecje, wyjaśniłam, ze musieliśmy się długo starać i nawet powiedziałam o problemach z immunologii i ze generalnie walczymy o każdy dzień... naiwnie myślałam, ze moja decyzja o tajemnicy zostanie uszanowana... ale nie... my nawet rodzicom nie powiedzieliśmy, bo chcieliśmy poczekać na serduszko a potem żeby się spotkać na żywo... a tu krąg tych co wiedza się powiększa, ale nie tak jak chcieliśmy... wiem, ze nie mam na to już wpływu, ale zrobiło mi się przykro...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2020, 20:37

Wiki nie znałam tego powiedzenia. Podoba mi się 100 razy bardziej niż to które napisałam ja 😉 Postaram wykuć na pamięć i codziennie je sobie powtarzać. 😁

Dzis kolejny leniwy dzień ale to już ostatni. Ustaliłam z mężem plan działania na rok 2021. I chce się tego trzymać tym bardziej że akurat on jest bardziej konsekwentny w działaniu i na pewno nie da mi zapomnieć o aktywności fizycznej. Mąż ma plan rzucić papierosy. Ale nie do końca mu w to wierzę. Wiem że z dnia na dzień tego nie zrobi ale staram się nie nastawiać negatywnie tylko dać mu szanse i wierzyć w jego silna wolę. Silna wolę i desmoxan lub coś tego pokroju. Zobaczymy.

Rozmawialismy dziś o imionach dla dzieci. Takie tam luźne pogawędki. Mój mąż chciał kiedyś syna Krzysztofa ale mamy konflikt bo mój tato ma tak na imię. I dobrze bo mi się nie podoba 😝 Ja zaproponowałam Oskar (mój. Mąż stwierdził że sąsiadka ma psa o tym imieniu) więc odpada. Jeśli chodzi o dziewczynki to mi się podoba Laura, Karolina i Natalia. Mój mąż nie narzekał, ważne że nic staroświeckiego. Może jak sobie będziemy wizualizować to dziecko to w końcu się pojawi. Bo nie myślenie o nim nic przez ostatnie 3 lata nie przyniosło. Więc czas na zmianę taktyki 😁 Czas iść do spania 😴

Bylam z mala u lekarza na pluckach wszystko w porządku przeplukuje nosek solą i odssysam katarkiem mamy to kontynuować w razie czego jechać na SOR jakby coś było poważniejszego. Mala jak zwykle za mało przybiera kiedy się ten koszmar z waga skonczy:/ w czwartek wizyta kontrolna. Mam naprawde dzisiaj zły dzień z mężem się zdarzyłam pokłucic czuje ze coś się zaczynamy oddalać od siebie teraz ważniejsze jest dziecko dla niego i dla mnie a nas juz nie ma.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2021, 13:49

Jak ukryć w pracy oczy pełne łez?  Kolejny cykl, niby idealnie a jednak do kitu. Dzwonię w poniedziałek umówić się na operację. Dam sobie jeszcze szansę. Czuję pustkę, jestem beznadziejna. Tyle kobiet ma dzieci, nawet nie zdają sobie sprawy jaki to cud. A ja? Nie zasłużyłam. Jestem gorsza.

An. Niepewność 4 lipca 2021, 10:13

Coś ostatnio jestem zmęczona i cały czas chce mi się spać.
Jutro powtórka badań krwi i wizyta u ginekologa we wtorek.
Coraz bardziej zastanawiam się nad monitoringiem owulacji.

Miłej niedzieli wszystkim.

A. Xx

Byliśmy dzisiaj u kuzyna na spotkaniu było fajnie pośmialiśmy się pogadaliśmy. Nie zostaliśmy na noc bo chciałam wrócić do domu na noc bo ostatnio znowu różnie się czuję. Mój mąż strasznie mnie zezłościł dostał ode mnie taki opiernicz wracając do domu u kuzyna był również jego brat nasz drugi kuzyn on nie wiedział że będziemy mieć dziecko strasznie mi było głupio jak mój mąż mógł się tak zachować chwaląc się przyszła córka w taki sposób nie fajny przy nim naprawdę źle to odebrałam zrobiło mi się naprawdę przykro wiem że brat kuzyna nie może mieć dzieci i wszystkie moje wspomnienia odżyły te negatywne jak się dowiadywaliśmy o ciąży innych tak mi bardzo było przykro bo nie chciałam komuś robić przykrości jakiej my doznawaliśmy przez te lata. Wiedząc że nie wie o ciąży brat kuzyna ubrałam się luźno aby nie podkreślać tego stanu. Po tym wszystkim jeszcze mój mąż wiedząc że jego żona jest chora dlatego nie przyszła chciał się wprosić chyba by jej serce pękło od razu powiedziałam że nie wpadniemy uparłam się przy swoim niedarowałabym sobie tego robiąc im przykrość a z drugiej strony nie chciałam też się zarazić jakąś chorobą bo juz i tak mam dosyć tych dolegliwości. Wracając do tematu doznając niepłodności i teraz będąc po drugiej stronie wcale nie jest mi łatwo cały czas mam w głowie tą niepłodność i mam w głowie mijając osoby czy ta dziewczyna/ para nie przeżywa takiej traumy :( wiem że są takie osoby wiem że bardzo cierpią i chciałabym wtedy je przytulic i powiedzieć że ich rozumiem...

Podsumowanie 2020.
Jak pewnie dla większości z nas to był ciężki rok. Z trudem odnajduję rzeczy, za które mogę być wdzięczna- ale najważniejsze że było ich kilka, a to przecież i tak dużo! Ten rok nauczył mnie przede wszystkim pokory i tego, że nie możemy zawsze o wszystkim decydować sami. Marzenia na 2021 oczywiście pozostają bez zmian- mały człowiek w naszym życiu, ale też do listy dopisuję odnalezienie wewnętrznego spokoju. Chciałabym, żeby sytuacja w pracy się jakoś unormowała, żebym nie musiała siadać przy kompie ze łzami w oczach. Żałuję bardzo, że wcześniej nie odeszłam.. ale co zrobić, jestem jaka jestem.. nie potrafię ryzykować, wolę być zapobiegawcza i teraz mi się to czkawką odbija. Rok 2021 będzie pod opieką kliniki niepłodności, wierzę że nam pomogą. Po kilkunastu cyklach starań nie nastawiam się na szybki finał, ale grunt żeby robić chociaż małe kroczki w drodze po upragnione szczęście.
Wszystkim Wam i sobie życzę po prostu żeby każdy dzień nowego roku był po prostu dobry 😘


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2020, 22:43

Leksa Ile jeszcze ? :( 23 marca 2021, 16:50

3 dc 16 cs

@ przyszła. Przyjęłam to z godnością bez płaczu i nerwów :D w tym cyklu odpuszczam monitoring. Czuje, ze nie mam psychicznie już na to siły. Najwyżej kolejny będzie nieudany i wielkiej różnicy to już nie zrobi w tych statystykach. Skupiam się na świętach Wielkanocy :)

monnkej Mama Teosia i🤰Rity 23 marca 2021, 17:47

Wczoraj, na moje 9dpo progesteron 10,40ng....

Anecia722 PCOSka z prawdziwego zdarzenia 30 grudnia 2020, 18:10

Dziś 6dc.
Czekałam na wyniki badań z wielką nadzieja ale niestety, głęboka nadczynność tarczycy Tsh poniżej 0. Nie wiem co miało aż tak duży wpływ na to, na początku roku jeszcze niedoczynność, później ślub i wakacje więc sporo luzu ale zamiast poprawić wyniki wróciłam z nadczynnościa... Nie wiem, może to wina przewlekłego stresu. Nie pomaga ani dieta, ani sport ani nic. Jestem pod opieką dietetyk klinicznej ale wygląda na to że nawet ona nie wie co jest nie tak. W związku z tym mam na początku roku iść na badania i ostro zadziałam z lekarzami. W lutym mam wizytę u gin-endo która jest jedną z najlepszych w Krk, czekałam pół roku na wizytę. Po cichu miałam nadzieję że może ta wizyta mi się już nie przyda ale rzeczywistość jest inna... Dodatkowo rzadkie miesiaczki.
Wczoraj miałam ciężki dzień, ale dziś już jest lepiej, wierzę że lekarz mi pomoże i mój organizm się ustabilizuje. Wierzę w to bardzo mocno.
ab

<3 Rok i 4,5 miesiąca <3

Ten rok był tragiczny... Udar i śmierć Mamy zmieniły wszystko w 2020r. , więc ogromnie cieszę się, że już się kończy. I naprawdę liczę, że 2021 będzie lepszy i wręcz nudny.

Dobrze, że mam Męża i Synka, przynajmniej Oni dają mi trochę radości 🥰.
Jestem dumna z każdej czynności tego naszego Malucha 🥰, który biega i gada jak nakręcony 😉. Mówi już pięknie Mama, Tata, Dziadzia, daj, naśladuje krowę, osiołka, owcę, potrafi pokazać zwierzaki i przedmioty w książeczkach, wie gdzie jest nos, oczy, usta, głowa, nogi, stopy, przytula maskotki, daje buzi, robi papa 😉🤗. I naprawdę rozumie co się do niego mówi i o co prosi 🤗

No i w poniedziałek odstawiliśmy się od piersi... więc Maluch robi się powoli dorosły 😉. Przeżywałam to o wiele bardziej niż on 😉😅. Pierwsze dwa dni były nieciekawe, Jaś nie bardzo wiedział co się dzieje, że nie dostaje piersi, więc był marudny. Ale tłumaczę mu, że cici jest chore albo że cici boli. I działa 😉 skończyło się ciąganie za bluzkę. Teraz po prostu podchodzi i się przytula 🥰.

Co do mnie: waga 47kg utrzymuje się na stałym poziomie. Okres miałam już dwa razy więc mam nadzieję, że wszystko powoli wraca do normy 😊.
Pokarm nadal mam i to sporo. Na razie ratuję się piciem szałwi i trochę laktatorem do uczucia ulgi.
O drugim dziecku na razie nie myślę, chyba jeszcze na to za wcześnie. Tzn chcę żeby Jaś miał rodzeństwo, ale na razie się nie staramy.

A Wam Kochane na ten nowy 2021 rok życzę upragnionych dwóch kresek, nudnych ciąż, szczęśliwych porodów i zdrowych Maluchów 🤗🥰

To był trudny rok, nie był zły ale był trudny. Tak samo jak poprzedni nie dał nam dziecka... W styczniu zmieniliśmy klinikę, w kwietniu czwarty transfer, negatywna beta na dzień przed naszą drugą rocznicą ślubu. W maju zaczęłam nową pracę - zdecydowanie zmiana na lepsze, w końcu zrobiłam coś dla siebie. Przerwa w staraniach ze względu na nową pracę. Przeprowadzka do własnego domu. Operacja taty, usunięto mu rak. Druga stymulacja, pierwszy świeży transfer i na początku grudnia kolejna negatywna beta. Umówiłam nas do dwóch immunologów.

Coraz częściej myślę, że zostaniemy "tylko" we dwójkę. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Czuję ogromną bezradność, ale jeszcze się nie poddam. Ciesze się, że jeszcze nas na te wszystkie badania i próby stać bo nie ma co ukrywać trochę to wszystko kosztuje.

Na przyszły rok życzę nam i wszystkim staraczką, żeby niepłodność stała się przeszłością i żebyśmy w końcu trzymały w ramionach nasze upragnione dzieci.

Moje odczucia po transferze przypominają sinusoidę. Podczas naturalnych starań kobieta nie jest tak świadoma procesów zachodzących w jej organizmie. Jednak kiedy wiem, że we mnie jest mój mały Miś to strasznie trudno bedzie mi pogodzić się z sytuacją, że jednak sie nie udało :( W jednej chwili tak bardzo chcę wierzyć, że znajdę się w gronie szczęśliwców, a w drugiej moja głowa przypomina mi, że do tej pory nigdy sie nie udawało... Ivf to strasznie trudny proces...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)