Marta9014 Nadzieja na lepsze jutro 16 kwietnia 2021, 15:28

Trądzik przed owulacja?? Chyba się hormony posypaly. Nigdy tak nie miałam. Moze organizm nie wrócił jeszcze do "normalnosci" po poronieniu. Ile to będzie jeszcze trwać..

Test owulacyjny znowu negatywny.. Nawet ta testowa słaba😐 tylko czemu te jajniki bolą


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2021, 19:10

Aniaw89 Tak bardzo chcę 14 października 2021, 07:48

13 października miałam zabieg histeroskopii w znieczuleniu ogólnym. Wycieli małego mięśniaka i dodatkowo usunęli polipowata powierzchnie macicy...na szczęście wszystko poszło dobrze i kilka dni poodpoczywam.
A czy się uda zajść w ciążę ? Mam nadzieję ale też boje się rozczarowania po pierwszym cyklu po zabiegu.

Wow,miesiąc przeleciał nie wiadomo kiedy! A to za sprawą,że w firmie było dużo pracy :) teraz dziwny spokoj,ale coś dzisiaj ruszyło uf.
Oluś skończył 16 miesięcy A Pola za kilkanaście dni ma 6 lat!!;o no i kiedy to leci ??:( tort mamy zamówiony (w tym roku padlo na psi patrol,bo od 3 dni oglądają pieski :D ). Prezent mąż kupuje w sobotę (hulajnoga ),tylko jeszcze zorganizować atrakcje (oczywiście mc Donald też:D). Będzie hucznie jak co roku :D
Ostatnie dwa dni Pola robiła z tata iglo,bo mamy mnóstwo śniegu A Oli jeździ na sankach :) dzisiaj z mamą bo ja byłam u Endo. Za tydzień jeszcze mam gina A w poniedziałek Pola alergologa. Zlecone mamy wyniki na kał(jutro dzwonię po wynik) w kiedy mu pasożytów i alergii .
Oluś mój rączkowy,jest bardzo pocieszny i bardzo głośny:D jak się uprze to nie ma rady(zresztą jak wszyscy w tej rodzinie :p ). Uwielbiam jak mnie budzi i się cieszy jak zobaczy otwarte oczy <3 uwielbiam jak rano wskakują mi pod kołdrę,przytulajac się i oglądamy bajki <3 kocham te chwile !!

No i mamy to! Ciąża donoszona!
Dziś byłam na wizycie i ktg, na wykresie ani jednego ruchu, królewna chyba spala. Wizyta super! W końcu z nadejściem wiosny i pięknego słonecznego dnia ja też poczułam wolność! Pessar ściągnięty! Jupiiii!
Mam pozwolenie na normalny tryb życia i ruch.
Szyjka póki co jak i z pessarem. Lekarz mówił, że to jest taka pamięć organizmu i że wcale nie urodzę dzisiaj czy jutro. Spokojnie jeszcze 2 tyg powinnam wytrzymać.
Mała ma miejsce, dość dużo wód wokół, nie koksuj też już na klocka. Ma 2800g.
Także większą niż 3,5 kg raczej nie będzie.

Jestem szczęśliwa! W końcu weszłam w złoty okres mojej ciąży. Czuję dumę gdy patrzę na mój okrągły brzuszek, czuje się piękna i niby jak każdej ciężarnej jest mi ciężko itd ale jakoś wcale źle tego nie odczuwam. Jaram się tym jak dziecko. Wciąż cieszy mnie każdy kopniak, każde ruchy w środku. Wiem, że jeszcze chwila i to się skończy.
Dziś trochę plamie na czerwono po krążku więc jeszcze poleżę ale jutro ruszam na spacer i korzystam z życia 🤩
Jest pięknie!

A na koniec focia mojego pessara jakby ktoś się zastanawiał jak to cholerstwo wygląda.

https://naforum.zapodaj.net/fd02242274c2.jpg.html

18 ms starań, 28 dc, 12 dpt

Ostatnie 2 dni to był rollercoaster emocji.

W poniedziałek 10 dpt beta 164,20 mlU/ml. Przyrost od soboty 49%. Świat mi stanął, tym bardziej że w niedziele miałam złe wewnętrzne przeczucie. Świat mi się zawalił, myślałam, że to już po wszystkim. Że to koniec naszych marzeń. Przepłakałam cały wieczór, wpadłam w histerię.

We wtorek czułam się pusta, po prostu pusta. Zrobiłam test, który lekko ściemniał. Ale to mogą być różnice siuśków... popłynęło parę łez. Jakieś takie wewnętrzne przeczucie, że będzie dobrze. Zaczęłam robić plany co dalej.

Dzisiaj znów test. Znacznie ciemniejszy. Sieczka w głowie. Z zalecenia lekarza pojechałam na betę. Zrobiłam progesteron, żeby widzieć czy spada. Zaczął we mnie wstępować spokój.

I pojawiły się wyniki.

Beta 371,90 mlU/ml
Progesteron 222 ng/ml

🙊🙊🙊
🍀🍀🍀
💚💚💚
🙏🏼🙏🏼🙏🏼

Szok, niedowierzanie, szczęście, jeszcze raz szok.

Kropuś walczy. Kropuś jest tam. I dalej się rozwija. Kropusiu musisz walczyć. 🙏🏼💚🍀

Lekarz napisał, że wygląda dobrze i kazał przyjechać na usg za tydzień. Mam umówione na czwartek 20dpt. 🙏🏼💚 do tego czasu już żadnej bety. Już żadnego badania. Nie robię testów. Wiem, że będzie kusić, ale zobaczę lekko jaśniejszą kreskę albo coś i znów będę miała palpitacje. Wolę już poczekać. Nie mam na nic wpływu. Muszę brać leki, duuużo odpoczywać, dobrze jeść i przede wszystkim być dobrej myśli.

Ten spadek przyrostu to nie był dobry znak i ja to wiem. Wiem, że może się jeszcze wszystko wydarzyć. Ale kropuś podjął walkę. Więc i ja muszę. 💚 nic innego mi nie pozostaje 💚

Mam nadzieję, że w lecie będę już 🐳


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2021, 21:03

Isiozwierz Pamiętnik bez nazwy 11 lutego 2021, 00:02

Pierwsza wizyta w Gamecie Gdynia za nami.

U mojego stwierdzono 2% zywych plemnikow o prawidlowej budowie. Zylaki powrozka ze skierowaniem na operacje.
U mnie wyniki generalnie w normie.

A jednak zdziwienie. U mnie cukier lekko za wysoki - dieta i ograniczenie cukrow prostych, tego sie nie spodziewalam, ale problemem to dla mnie wielkim nie bedzie. Bardziej zaskoczylo mnie pytanie doktora - „czy slyszala Pani kiedys o czyms takim jak macica dwurozna?”.

Od pierwszej w zyciu wizyty u ginekologa powtarzano mi, ze moja macica jest gotowa na rodzenie dzieci. Nikt mi nigdy nie mowil, ze oprocz duszy mam rowniez rogata macice. Zawsze musze byc jakas wyjatkowa, nigdy nie moze byc zwyczajnie i nudno :( zawsze i wszedzie znajda mi jakis defekt. Czyli jak juz w koncu cudem zajde w ciaze, to i tak nie moge sie cieszyc, bo nie wiadomo czy uda mi sie ja donosic :(

Jedyne co mnie teraz pociesza, to ze doktor potwierdzil obecnosc 17mm pecherzyka, wielkosc owulacyjna. Zalecil zabawy przez najblizsze trzy dni z rzedu :) wiem, ze to bedzie mocno mechaniczne, ale juz z moim ustalilismy, ze przez te trzy dni bedzie to pozyteczne z przyjemnym, a na bezstresowe przyjemnosci bedzie czas w dniach kolejnych :)

Za tydzien mam powtorzyc niektore badania i nastepnego dnia wizyta.

Ciesze sie, ze juz jestesmy pod czyjs opieka, bo zawsze to jakis krok na przod :)

8+5

Po krwiaku został tylko ślad, kamień z serca! ❤️ Bobek ma ponad 2 cm, wiek z usg pokrywa się z OM.

Lody pomagają na mdłości! 😁

Chyba stoję w miejscu. Brak owulacji, nic się nie dzieje. Dałam odpocząć głowie i nie zaglądałam tutaj, ale od jakiegoś czasu jestem na clostilbegyt.. 2 miesiące po 1 tab. dziennie od piątego dnia cyklu, a od dwudziestego dnia cyklu duphaston (na początku było od 16dc, ale wyczytałam tutaj, że owulacja może być późniejsza, a może nawet on hamować owulację), po wizycie NIC, zero owulacji stąd jestem teraz na clo 2tab. dziennie (reszta jak wyżej) ...
Jakie macie doświadczenia z tym lekiem, wiadomo, że lekarze nie mówią wszystkiego więc może coś podpowiecie?

Czy ten kraj naprawdę jest aż tak tekturowy? Czy gdyby lekarze w odpowiednim momencie się zorientowali, byli w stanie Ci pomóc? Czy naprawde nie można wykonać kilku prostych badań i zapobiegac nie potrzebnym tragediom? Wiem, nie jestem jedyna, więc tym bardziej pytam - dlaczego tyle dzieci, które medycyna jest w stanie uratować musi umrzeć?
Może trochę za bardzo politycznie będzie, ale... ostatnio tyle się mówi o ratowaniu dzieci nienarodzonych, łącznie z tymi, które nie maja szans przeżyć....więc pytam, czemu nikt nie ratował mojego dziecka? Które wg badań było zdrowe i to tak cholernie boli, ze tak niewiele wystarczyło żebyś była tu dzisiaj z nami... gdybym tylko wtedy wiedziała to wszystko co wiem teraz...
Drugie to pomocy od państwa znikąd... wszystkie badania które zrobiłam robiłam prywatnie, czasami za pożyczone pieniądze, ale jednak "swoje", nie państwowe... czuje, ze nasze cudowne państwo pozwoliło umrzeć mojemu dziecku i zostawilo mnie z tym sama...
Nie, to nie jest manifest polityczny, bo nie spodziewam się ni lepszego po żadnej opcji politycznej...
Wiem jedno, chce wierzyć ze się jeszcze uda, ze jeszcze kiedyś będę w ciąży, ze będę walczyć każdym sposobem, żeby pojawiło się żywe dziecko...
Tak bardzo nie wyobrażam sobie życia bez dziecka.. 😢

No dobra, jakoś udało mi się ogarnąć przejście tutaj. Dla rozrywki i z sentymentu może będę prowadzić tutaj kalendarz ciąży, zobaczymy. Oczywiście o ile wszystko będzie dobrze 😊 Co u nas? Emila w grudniu skończyła 2 latka. Jest mega bystra, dobrze się rozwija, mówi pełnymi zdaniami, pyskuje 😅😅 przy tym jest ultra słodziakiem, który lubi przytulasy i buziaki, ale daje nam też popalić 😂 ma zawsze swoje zdanie, a jej ulubione słowo to oczywiście NIE 😁 we wrześniu idzie do przedszkola.
Kolejna ciąża ogromnie nas zaskoczyła. Fakt, nie zabezpieczaliśmy się wcale od jakiegoś czasu, zakładając, że co ma być to będzie, ale szczerze byliśmy przekonani, że bez pomocy lekarza się nie obędzie. I nawet powoli dojrzewaliśmy do decyzji o rozpoczęciu starań, a tu niespodzianka ☺️☺️ Teraz przekonuję się jak ważna jest czysta głowa i skupienie na czymś innym niż ciąża. Oczywiście to dopiero początek, pęcherzyk ciążowy jest jeszcze malutki, ale wierzę, że będzie dobrze. Mam po prostu jakieś dobre przeczucia.

Fajnie tu wrócić po takim czasie i zobaczyć znajome twarze ❤️ ściskam Was wszystkie bardzo mocno i czekam na wieści co u Was słychać ❤️

Bilans dnia: 2 pączki (budyń i toffi), 3 faworki, 3 kawałki pizzy i 7 przejechanych kilometrów. Słodko-gorzko. Albo jak to pisze Arlena #raztakraztak #różnieiróżowo👍👎

Jestem tak potwornie zmęczona, że u koleżanki prawie zasnęłam. Oczy na zapałkach. Wykończy mnie ta praca. Albo dojazdy. No, ale byle do wakacji, a coś powinno się wyklarować. Wraca koleżanka z macierzyńskiego, będzie nas wtedy troszku za dużo, komuś może zostać podziękowanie albo ktoś sam może zrezygnować. Może przyjdzie mi szukać nowej pracy. Wtedy na pewno będę szukać czegoś bliżej. Teraz tracę tak dużo czas na dojazd. 😢

Plecy mnie dzisiaj tak nieziemsko bolą, że cieszę się, że jutro już w końcu piątek. 😪 Byle przeżyć jutro.

giphy.gif

Wczoraj zadzwonił telefon z kliniki.... bardzo miły Pan embriolog poinformował nas, ze maja juz wyniki badan genetycznych zarodków. Niestety nie mógł mi podać wyników przez telefon, ale powiedział, że jest DOBRZE i ze możemy się przygotowywać do transferu :) Gdzieś pod koniec rozmowy jeszcze wspomniał, że zaprasza na wizytę, bo bedzie BARDZO MIŁO i ciagnąc go trochę za język, zapytałam jak bardzo.... 50%? Odpowiedział że TAK. Nie uwierzę dopoki nie bede miala papieru, ale wygladaloby na to, ze mamy 3 genetycznie zdrowe blastocysty! :)

Kolejna wizyta we wtorek... zobaczymy czego sie dowiem ciekawego....


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2021, 00:11

Kasia q **Nic a zdrowi ** 16 kwietnia 2021, 20:52

16 kwietnia
zartulam się własnymi kluskami Śląski, nie wiem czy za szybko zjadłam czy co 🙊 nie wiem
Wiem że trochę wymiotowałam, ale już jest dobrze
Dziś przyszedl dokładniejszy termometr owulacyjny bo te ten zjadł mi pies 🤷.
Tak tak już mówiłam wczora i dziś pobolewa mnie podbrzusze 😏. Czuję że w tym cyklu nie wyszło takie mam dziwne przeczucie że nie poszło no nic maj ostatni miesiąc i pisz zam na jakiś czas i zglowy trzeba odpocząć trochę od tego ale na razie jestem w staraniach 😁

Dziś 25dc póki co nie czuje, żadnych objawów,jedynie kłucie w prawej stronie, kilka cm poniżej pępka ( mogę to być również jelita,bo mam gazy 😐) Nastrój w porządku,dziś sporo spraw na głowie mam, dzięki czemu,nie myślę o staraniach 24h😆

Wczoraj zamówiliśmy leki i będziemy czekać na efekty. Myślę, że zacznę się denerwować tak około marca/kwietnia, a może do tego czasu COŚ się w końcu wydarzy, oby...

Co do tego cyklu, to jeszcze Ovu. nie wyznaczył owulacji. Ale mam wrażenie, że była wczoraj. Test wyszedł pozytywny, szyjka otwarta, a mój lewy jajnik pod koniec dnia minimalnie pikał. Dzisiaj tempka trochę skoczyła w górę. Po grudniowym HSG moje jajniki jakby osłabły, nie bolą, albo bolą w nieodpowiedniej fazie cyklu, więc wczoraj się ucieszyłam, że coś się zaczęło dziać i to po odpowiedniej stronie.

Świadomie się nie nastawiam na ciąże, bo wyniki męża przystopowały nadzieję, ale podświadomie jednak jak zwykle liczę na cud. Jakoś wyjątkowo byłam chętna do "współpracy" przez ostatnie dni, to może, może, może... morze jest głębokie i takie tam...


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2017, 07:01

Sobotnie ważenie.
72,7kg. +0,7 🤦‍♀️

Axon Cierpliwość 11 lutego 2021, 08:39

5cs, 29dc, 15dpo. Temperatura rano 36.7. Zrobiłam test. Widze delikatną różową linię :) mąż mowi, ze to jeszcze nie pewne i mam się nir cieszyć i nie nastawić. Nie na taka reakcję od niego czekałam.. Jutro albo po jutrze ponowie test, a potem badanie krwi i zapis na usg. Nie wiem co myśleć, stres x1000. Nie wiem jak dam radę skupić sie na pracy. Musze zrobić pantomogram (rtg zębów) ale czy to teraz bezpieczne??
Nie moge dodać nowego wpisu. Karze mi przejsc do kalendarza ciazowego. A niestety od wczoraj juz w ciąży nie jestem. Krwawienie w 5tc. Płacz przez całą niedzielę. Ciężko mi się z tym pogodzić i boje sie co bedzie dalej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2021, 12:18

33+3

Po USG III trymestru mieliśmy trochę zamieszania z podejrzeniem cukrzycy, a wszystko przez wody, które wyszły na poziomie 26... Dostałam zalecenie zrobienia kolejnej krzywej (pierwsza wyszła ok, chociaż wynik na czczo zbliżał się już do granicy, bo wynosił 90).

Tydzień później miałam kolejna wizytę ustaloną wcześniej. I na tej wizycie wody w normie. Spadły do 15. Lekarz nadal podtrzymuje decyzję o krzywej.

Położna przyniosła mi drugi glukometr (pierwszy dostałam w drugim trymestrze od endokrynologa). Jest przeciwna krzywej. Radzi, żeby umówić się do diabetologa, żeby on spojrzał na wynik krzywej i moje dotychczasowe pomiary z glukometru. Załatwia mi skierowanie i tydzień później idę na wizytę. Cukry mierze cały czas pierwszym glukometrem i ciągle na czczo wychodzą w okolicy 98.

Na wizycie diabetolog stwierdza, że nie ma wskazań i do kolejnej krzywej, i do stwierdzenia cukrzycy. Glukometry mają granicę błędu, a pomiar z nich nie jest wartością diagnostyczną. Zleca wykonanie hemoglobiny glikowanej i dwukrotnie glukozy na czczo. Wyniki wychodzą super 83 i 87 🙂. Położna zadowolona, że walczyła o brak krzywej 😁.

Na wizycie w środę lekarz odpuszcza już całkowicie temat 🙂🙆. Wody jeszcze bardziej spadły, młoda wymiarowo jest ok (idzie niemalże identycznie jak Czarek, różnica ok. 50g). Szyjka miękka, młoda głową w dół. Na drugi dzień położna mówi, że nawet nisko siedzi, co w sumie odczuwam. Szczególnie dzisiaj kiedy masakruje mi i szyjkę, i odbyt 🙈. Mąż robił mi masaż tyłka 🤣. Pomogło! 😃

Zgaga nadal dokucza 😑. W ogóle franca nie odpuszcza. Nieważne co zjem.

W tygodniu biorę się za pakowanie torby. Niby do połowy listopada jeszcze trochę, ale donoszona ciąża wypada w ostatnim tygodniu października, a to już jednak całkiem za chwilę 🤣. Komoda z ubrankami niegotowa, wanienka będzie w poniedziałek, gondolę do wózka upolowaliśmy za niewielką kwotę i sprzedająca zgodziła się ją wysłać. Trzymajcie kciuki, żeby to się udało 😅.

Z Czarkowych spraw to wzięliśmy się w środę za odpieluchowanie i idzie naprawdę nieźle 🙂. Noce suche w ciągu dnia są postępy. Dzisiaj (sobota) i wczoraj cały dzień bez wpadek. No dobra, jedna wpadka, bo ojciec olał, że syn mówi, że chce siku 😅. Dzisiaj założyliśmy majtki i nic nie zmieniły (podobno często dzieciom po założeniu majtek wydaje się, że mają pieluchę, odzywa się pamięć mięśniowa i zaczynają się wpadki). W poniedziałek wraca do żłobka. Jesteśmy przygotowani na to, że może być różnie, ale panie dostaną konkretną instrukcję i mam nadzieję, że będzie dobrze 🙂. Czaruś jest taki dumny z siebie i tak się cieszy 😌.

Dla mam, które mają odpieluchowanie przed sobą, mega polecam poradnik "Mamo, chcę kupę" 🙂.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2023, 00:26

Aurore Wyboje mojego życia. 24 marca 2024, 10:07

19sc 1dc

Jest chłodnawy niedzielny poranek. Słonko delikatnie przebija się przez chmury i daje małą nadzieję na to, że ten dzień nie będzie do końca stracony. Zasiadam przed laptopem z filiżanką kawy przed sobą i całym workiem kłębiących się myśli we mnie.

Wczoraj przypadł ostatni dzień cyklu.
Wczoraj miałam testować czy nasze pierwsze podejście do inseminacji zakończyło się pomyślnie.
Szybki pomiar temperatury i już wiem, że nic z tego.

Prowadzę wykres temperatury, żeby monitorować swoje ciało, ale absolutnie się nim sugeruję. Nie raz i nie dwa widziałam idealne wyniki, które mogłyby wskazywać na sukces, ale jednak los okazuje się przewrotny. Wszystko zachowuje się bardzo klasycznie – w drugiej fazie cyklu moja temperatura nieznacznie wzrasta i utrzymuje się na tych poziomach.
Sedno tkwi w szczegółach i dopóki w 14dpo nie zobaczę, że temperatura utrzymuje się w górze lub wybija szczyt to nie będę żywiła złudnej nadziei na sukces.

Czuję się dobrze. Bardzo stabilnie. Powiedziałabym, że jestem dość dobrze ugruntowana – jak to drzewo, które już pokonało kilka starć z niepewną pogodą i wichurami. Stoję, unoszę ramiona w górę i czekam aż zaświeci słonko, a ja zakwitnę.
______

Patrząc wstecz widzę, że poprzedni rok mocno podporządkowałam staraniom. Nie potrafiłam w pełni zaakceptować swoich porażek. Zachowywałam pozorny wewnętrzny spokój, a jednocześnie myśli tańczyły jak szalone szukając przyczyny naszych niepowodzeń.

W zeszłym roku odpuściłam… Jednak nie to co trzeba.
Odpuściłam siebie.
Poświęciłam wszystko na zrealizowanie projektu „rodzicielstwo”. Regularne treningi, lepsze odżywianie, dobre samopoczucie, samorozwój i spokój w głowie. To cena jaką zapłaciłam za miniony czas. Nie mam zamiaru znosić tego więcej.

„Nie umarłam”. Nie stało się ogromne nieszczęście, które byłoby zagrożeniem dla mojego zdrowia i życia. Zobaczyłam tylko biały test i wiedziałam, że to tylko chwila która zaraz minie. Oczywiście, że trochę zabolało, ale tym razem nie mam poczucia, że poświęciłam tak dużo w zamian za to, że POWINNO się udać.
______

Mimo, że piszę to ponownie to muszę o tym wspomnieć jeszcze raz, bo jestem z siebie zadowolona. Powróciłam na stare, dobrze znane tory mojego życia i to przyniosło mi autentyczny spokój w sercu. Spokój, ale to nie znaczy, że nie cierpię na ten dziwny rodzaj tęsknoty, która każda z nas czuje chcąc zostać matką. Wiem, że ta pustka w sercu ma zupełnie inny kształt niż wspólny wyjazd na wakacje, zakup nowej torebki czy zjedzenie lodów. Wiem, że takimi rzeczami nie zapcham tej dziury i stwierdziłam, że nie będę na siłę tego robić, bo wpędza mnie to w jeszcze większe poczucie winy.
Akceptuję tą część siebie, która tęskni. Daję jej dojść do głosu i swobodnie się wypowiedzieć czy wypłakać. Nie będę jej tłumić. To niemożliwe, bo jest częścią mnie. Czy ktokolwiek byłby na tyle szalony, żeby odciąć sobie kawałek swojego ciała? Czemu więc mam to robić z własną duszą?

Jestem żoną.
Jestem swoim szefem.
Jestem kobietą.
I jestem (tymczasowo) bezpłodna.
______

Czas stał się teraz moim sprzymierzeńcem.
Kolejne dni, tygodnie, miesiące i lata i tak przeminą.
To nieuchronność naszego życia, którą też akceptuję.

Robię więc swoje:
- zachowuję regularność wspólnych treningów z mężem, gdzie nawzajem się motywujemy,
- nie żrę gówien na poziomie dziennym, a gdy już mi się zdarzy to utrzymuję dobrą „relację” ze swoim jedzeniem, bo wiem że tak mała ilość w porównaniu do codziennej rutyny mi nie zaszkodzi,
- inwestuję w swój rozwój zawodowy, chcę znowu się szkolić, chcę rozwijać swoją firmę i stawać się lepszą specjalistką,
- uczę się odpoczywać, ale tak prawdziwie - nie z telefonem w ręku i nie będąc bierna dla świata,
- nadal staram się o dziecko, a później postaram się wychować je najlepiej jak potrafię.

Prowadząc ten plan od początku roku widzę jak mocno się zmieniłam.
Znowu myślę sobie „nie umarłam”, ale może jednak tak było?
Musiałam umrzeć, aby stać się tą lepszą wersją siebie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2024, 10:11

Jeheria No kiedy? 12 lutego 2021, 16:19

Maciej ma 9 mcy i dwa dni. Ma 4 ząbki (dwie górne i dolne jedynki). Waży 10200g. Nosi ciuszki w rozmiarze 80/86. Stoi bez trzymania, wstaje bez podpierania się, bezpośrednio z podłogi, robi pojedyńcze kroki w przestrzeni otwartej. Mówi dada, baba, mama, lala (nasz pies), nie (kręci głową na boki),robi no no (macha paluszkiem), robi papa, robi brum, brum. Wszedzie go pełno-otwiera szafki, przycina sobie palce, umie wejsc na czworakach po schodach, schodzi tyłem z łożeczka (jeszcze z asekuacją bo czasami za szybko chce i moze za szybko spaść), jje kawałki ale te z czasami pozuje i wypluwa, chyba do neurologopedy pójde na kontrolę. Oczywiście śpi beznadziejnie! Nie wiem czym teraz mam to tłumaczyć :D Regresem snu 8-9-10 mca? Zębami? Masakra, kiedy ja się wyspię?? Drzemki trwają 2x 1h20min max (w polowie czasami placz bo smoczek wypadł) a w nocy dzis wstał 5:30 a poszedł spać 20:30 + milion pobudek, no masakra... Czytalam duzo o higienie snu i dooopa nic nie działa... jje w nocy nadal raz i chyba mniej miarek bede sypac bo np wczoraj na noc zjadł 220 ml (o 20), o 24 - 200ml a o 6:30 -130ml. Czyli tak jakby najada się w nocy. Chyba... A ja do pracy wracam 28 czerwca :( Ostatnio byli u Nas znajomi z 4miesiecznym synkiem. Spał od 20 do 9 rano, cyca w nocy pociaga dwa razy... nie płacze... czyli są jednak grzeczne dzieci, no ale coś za coś - rozwojowo słabo. Ma napięcie. Dobra idę robić obiad dla Małego :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)