5tc+4
Jestem ☺️ już się ogarnęłam psychicznie. Nie ukrywam, że rządzą mną akutalnie huśtawki nastrojów.. raz mam nastawienie ekstremalnie pozytywne, żeby za chwilę chlipać pod nosem, że to na pewno tylko sen i zaraz stanie się coś strasznego..
Objawy są raz mniejsze raz większe, ale 1 mnie nie opuszcza ani na chwilę- ogromne pragnienie.. piję jak smok 🐉🐉🐉
Z ciekawych rzeczy- okazało się że mam alergię na luteinę dopochwową, wysypało mi bąblami nogi i pośladki, na szczęście po zmianie na duphaston przeszło.. lekarz w szoku bo jeszcze z czymś takim po lutce się nie spotkał..
W piątek godz. 18.15 zapisałam się na USG. Będzie to skończony 6tydzien więc już coś sensownego tam powinnam zobaczyć.. oczywiście trochę się cykam przed tym badaniem, ale co ma być to będzie.. już wolę wiedzieć wcześniej..
Najgorzej jest w pracy- poziom koncentracji jest -1000, ratuje mnie jedynie fakt że pracuję w trybie home office.. jestem inżynierem-projektuję rurociągi i możecie sobie wyobrazić jak ciąża skutecznie utrudnia mi to zajęcie 😁
Szczerze, jeśli wszystko będzie ok, będę uciekać na L4 szybko.. oczy przed kompem same mi się zamykają..
Dziękuję Wam za ogrom miłych komentarzy i wiadomości, jesteście wszystkie dla mnie super wsparciem. Wysyłam Wam miliony wirusów ciążowych 🦠🦠🦠🦠🦠🦠🦠

Pauli A jeśli nigdy się nie uda? 26 listopada 2021, 07:45

Znowu minęło sporo czasu... Za nami trzecia inseminacja, oczywiście znowu nieudana. Szkoda, byłam tak obstawiona lekami, a jednak niestety znowu nic... Lada moment pierwszy dzień cyklu, a wraz z nim wjeżdża antykoncepcja i powoli startujemy z in vitro. W sumie cieszę się, ale na forum jest tak wiele dziewczyn, u których in vitro się nie udało, że jestem przerażona. No bo w sumie co, jeśli się nie uda?

Dostaliśmy też wyniki badań genetycznych. Najpierw wielka radość - kariotypy prawidłowe. Chyba najbardziej o to się martwiłam. Kolejnego dnia reszta badań. U M. wszystko ok. U mnie niestety... Stwierdzono obecność haplotypu M2 w układzie homozygotycznym w genie ANXA5. Obecność haplotypu M2 jest wiązana z podwyższonym ryzykiem wystąpienia nawracających poronień oraz komplikacji ciążowych powiązanych z łożyskiem. Niestety, oznacza to 6-krotnie większe ryzyko poronienia, również w drugim trymestrze. Przepłakałam cały wieczór. Czy z tego powodu straciłam ciążę? Nie przeżyję kolejnej straty. I jeśli jakimś cudem kiedyś będę w ciąży, każdego dnia będę martwić się jeszcze bardziej. Nic wiem, jak to wytrzymam. I przede wszystkim - nie dałabym rady stracić kolejnego dziecka. Ciekawe, czy według naszej dr heparyna będzie tutaj cudownym lekiem... Niestety, w necie nie ma za wiele informacji na ten temat, na forum niestety też nie. Może któraś z dziewczyn ma taką mutację i podzieliłaby się informacjami?

Skomplikowane to wszystko. Tym bardziej, że to całe ANXA5 nie jest raczej przyczyną tego, że nie mogę zajść w ciążę. A zatem mamy dwa problemy, z czego na razie odkryliśmy tylko jeden.

Tak się zastanawiam, czy kiedyś będę czytać ten pamiętnik z dzidziusiem na rękach. Po trzech latach walki ciężko w to uwierzyć. Ciekawe, jak by to było, gdyby dziecko pojawiło się na świecie? Wydaje mi się, że niepłodność zostaje w człowieku na zawsze. Nie wiem, czy umiałabym wyjść z tej paranoi obserwowania dni płodnych itp. Chyba dla spokoju ducha musiałabym stosować antykoncepcję, żeby co miesiąc tego nie przeżywać. Najzabawniejsze jest to, że w głębi ducha wierzę, że będę miała dwójkę żywych, zdrowych dzieci :D Ech, gdyby tak człowiek wiedział, co przyniesie los......

Byłam na wizycie popołogowej. Polip był i już go nie ma :) jeden problem z głowy. Mam zarezerwowana wizyte u dr. Paśnika, drugi plus.. jadę do niego,bo ciekawi mnie czy straty mogły wynikać z immunologii...
Jak się czuję? Sama nie wiem...wydaje mi się,że normalnie...jest jakby delikatnie lepiej, a może aż tak bardzo to wszystko z siebie wyparłam? Nie wiem. Wiem, że jestem twarda. Zawsze sobie z wszystkim radziłam, teraz też dam radę. Codziennie tęsknię za dziewczynkami, codziennie coraz bardziej...dzisiaj przyglądałam się jak mój M bawił się z moim bratankiem - 13 miesięcy...serce pękało,mama chyba wiedziała o czym myśli, bo uważnie mi się przyglądała, ona cały czas wierzy, że w końcu nam się uda... to dziecko jest tak cholernie wyczekiwane przez wszystkich z obu naszych rodzin...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 9 lutego 2021, 11:37

Niusy z ost czasu: jednego dnia dowiedziałam się o 3 ciążach w najbliższym otoczeniu. 1 już poroniona. Niezła statystyka...
Podejrzane na fb: znajoma ma 4 dzieci i 5te w drodze. O matulu.
Ten miesiąc spisany na straty, nie było starań (jesteśmy na wyjeździe i nie ma warunków).
Umawiam się na usg, jakos niepokojąco boli mnie pierś, troche się stresuje... Liczę, że to coś z gruczołem mlecznym, bo bardziej mnie boli w drugiej połowie cyklu.
Synek z dnia na dzień bardziej kochany. Zaczął się w końcu trochę sam bawic-wielka ulga. Ciągle przybiega, żeby "pogłaskać mame". Przy każdej okazji mówi, że mnie kocha. Nie choruje, zdrowiutki. Bardzo ładnie mówi, całymi zdaniami, ma b bogate slownictwo. 2,5 roku.

Drugi dzień ssania piersi :D wczoraj maz skapitulował o godz 19 podal moje odciagniete mleko nie wiem czemu mala bula glodna dalej bo wisiała długo na piersiach odbiło się jej i ulało a ona dalej głodna :/ najgorsza godzina dla nas to ta 19 jest strasznie marudna dopiero po tym mleku i kąpieli zrobiła się spokojniejsza moja kruszynka bardzo lubi się kąpać z tatą a kąpiemy ja co 2 dzień a myje ja na sucho również. I teraz nie wiadomo co z tymi spacerami ostatnio byłam było trochę wietrznie znowu katar wrócił :/ potem miałam wyrzuty sumienia ze sie wybraliśmy i wczoraj przy takiej pogodzie siedzieliśmy juz w domu


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2021, 10:38

moyeu Infertility sucks 27 lutego 2018, 09:12

Wczoraj podjęliśmy decyzję, że się staramy, ja strasznie chciałam, mąż też, ale chciał zaczekać do maja, żeby dziecko urodziło się na początku roku, a nie pod koniec, jak powiedział "będzie musiało czekać cały rok na urodziny", strasznie to fajne z jego strony, ale ja już nie chcę czekać. Dla mnie nie jest istotne kiedy się urodzi, ważne żeby było zdrowe, ale chyba my kobiety mamy trochę inne podejście ;).

To mój 3 cykl po odstawieniu, drugi kiedy biorę castagnusa, w poprzednim cyklu trochę mi namieszał, ale tak w sumie pozytywnie. Ovu wyznaczyło mi owulację na 9 dc, a faza lutealna miała 16 dni, cieszy mnie to, ponieważ jeśli tak już będzie, to niedomoga lutealna mi nie grozi.
Niestety po odstawieniu anty czuję się jakbym miała nie 26 lat a 16, moja 14letnia siostra ma lepszą cerę ode mnie, wyglądam jak pizza... Twarz, dekolt, plecy... Włosy tłuste już pod wieczór, no tragedia, plus humorki i wieczny foch na wszystko, mój mąż ma anielską cierpliwość do takiego dzikusa w jakiego się zamieniłam i jestem mu za to ogromnie wdzięczna!

Boję się tego, nowej sytuacji, ewentualnego rozczarowania, tego oczekiwania, boję się porażki, wiem, że to głupie, ale lubię mieć kontrolę, a przy staraniach to jazda bez trzymanki, zero kontroli, trzeba pozwolić ciału i naturze robić swoje i cierpliwie czekać. Może nauczy mnie to pokory (w końcu!).


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2021, 12:24

Maraa Kilka lat starań 9 lutego 2021, 18:28

4 dni po punkcji. Nasze potencjalne Śnieżynki i Pingwinki powinny być już w stadium moruli.

Ciekawa jestem czy udało się coś zapłodnić. Mieliśmy aż 21 oocytow. W piątek dostanę wieści.

Wstępnie, wyliczając, że ze dostanę @ 14 dni po punkcji, szacuję że transfer będzie około 2 kwietnia. Już nie mogę się doczekać. Szkoda, że transfer odroczony, ale lekarz chyba postąpił słusznie bo do dzisiaj czułam się koszmarnie.

No cóż... Pozostało czekać. Czekać do piątku, czekać na @, czekać na wizytę w nowym cyklu. Nic tylko czekanie. Byle nie zapomnieć żyć w międzyczasie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2021, 18:28

Zielone.Slonce Tym razem zabolało za mocno. 😔 10 października 2021, 21:15

Byłam na tym baby showerze i wcale nie było tak źle.
Pięknie udało nam się przystroić pokój i w ogóle wszystko wyszło pięknie.
Wbrew pozorom nie czułam się jakoś źle. Były tematy porodowe, ciążowe i ogólnie o dzieciach ale o dziwo nie przytłoczyło mnie to. Wbrew wszystkiemu te rozmowy motywowały mnie do dalszej walki i uświadamiały mnie po co to robię.

Życie mnie nauczyło, że lepiej nastawić się źle i potem miło zaskoczyć niż nastawić się, że będzie wspaniale a potem rozczarować. Nie wiem czy wiecie o co mi chodzi. 🙂

Chciałabym, żeby w końcu ta moja walka zakończyła się happy endem.

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 14 października 2021, 07:03

20 dc, owulacja była, jeden pęcherzyk.
Czekam właściwie nie wiem na co. Jakoś bez nadziei do testowania. Ale kto po prawie dwóch latach ma taką nadzieję...

No cóż, nie jestem gotowa na ivf, ani fizycznie, ani psychicznie, ani finansowo. Nie wiem na ile się wszystko zmieni do końca roku.

Wiem że potrzebujemy tylko jednego złotego jajka - ale tak ciężko mi się wierzy w taki cud. Nawet nie umiem sobie wyobrazić tej radości i strachu przy pozytywnym teście, tych emocji. Nie wyobrażam sobie siebie z brzuszkiem, czy z dzieckiem.

Biorę znowu estrofem - endo po ovu 8,5. I chyba przez niego jestem taka płaczliwa.

13+0
Jest dobrneliśmy do 2 trymestru🤭🥳🥳
Jestem dzisiaj po wizycie, dzidzia ma 7,1 cm słyszałam serduszko♥️ I dostałam płytkę z nagraniem żebym mogła pokazać M. Niestety pytając doktor czy będzie mógł się zjawić na USG, powiedziała ze jak sytuacja epidemiologiczna się poprawi😕czyli wnioskuje że nie prędko. Pytając o szczepienie na COVID w ciąży zachęcała mnie do tego jak mam możliwość. Nie wiem czy już nie jest za późno niestety na zgłoszenie, ale sama mam spore wątpliwości. 🤷🏻‍♀️ Płci nie chciała nawet określać, powiedziała ze nie będzie na tym etapie wróżyć 🙁szkoda a już myślałam, tyle dziewczyn dowiadywało się na tym etapie...
Dostałam opr ze chodziłam podwójnie na Usg i ultradźwięki mogły uszkodzić słuch dzidzi. Już będę grzecznie chodzić tylko do niej raz w miesiacu 😁
Ryzyko trisomii bardzo niskie ze względu na mój wiek i brak obciążeń w rodzinie, wiec na Pappe już się nie zdecydowaliśmy.
Oby dalej szło tak dobrze, rosnij zdrowo maluchu 😍😍

Axon Cierpliwość 10 lutego 2021, 11:05

5cs, 28dc, 14dpo. Według historycznych danych powinno sie zaczac dzisiaj ale rano 36,8, czy w to wierzyć?
Wczoraj był kryzys i płacz. Czuje @. Typowe objawy. Czekam aż pojawi sie krwawienie. Za każdym razem jak ide do łazienki zastanawiam się czy to już? Aplikacja mówi że zacznie sie jutro. Skąd ta informacja? Mam jeszcze jeden test. Zastanawiam się czy go wykorzystać. Ale dzisiaj chyba nie ma sensu? Spróbuje wytrzymac do rana jesli nic sie nie wydarzy..


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2021, 17:57

Od kilku dni robie porządki w swojej szafie a raczej dwóch musze się przenieść z pokoju które było moja wcześniej garderobą a teraz będzie prawdopodobnie pokojem dziecka pisze prawdopodobnie bo nie umiem w to uwierzyć tak czy siak i tak planowaliśmy tam remont ten pokój nie był ruszany dawno :/
Mam bardzo dużo rzeczy ale porządki też nastąpiły u mnie wcześniej juz na etapie starania o dziecko starałam się pozbywać rzeczy jednak bardzo słabo mi to wychodziło bo z kazda porażka coś sobie kupowałam na tzw pocieszenie nie polecam tej metody nikomu. Mam 31 par butów strasznie dużo a miałam jeszcze więcej tylko wcześniej robiłam porządki tak samo swetrów mam sporo. Z rzeczy których mam mało to są torebki i paski ;) torebek mam aż 6- 2 duże i 4 małe ale zastanawiam się poważnie nad jedną torebką która ciężko mi wyrzucić bo to był prezent od męża ale nie chodzę już w niej i wątpię ze będę:/ poza tym jest granatowa teraz mam nastawienie tylko na kolory brązowy ewentualnie czarny

1 dzien cyklu... Nie napisze którego bo juz dawno przestalam je liczyć....
Mimo paru lat starań troche mnie to dzisiaj złamało...
Może dlatego ze czuje jak umyka czas?
Moze dlatego ze dostrzegam ile juz go za nami a my wciąż na tym samym etapie?
Wierze ze wszystko jest po cos, ze zly czas jest potrzebny aby później umiec docenic ten dobry...
Caly czas wierze ze on kiedyś nadejdzie...
Nasze maleństwo : nigdy nie przestaniemy na Ciebie czekac i nigdy nie przestaniemy o Ciebie walczyc.... Jestes wszystkim czego pragniemy ❣️

Jaki plan?
Przed nami wymazy w kierunku bakteri...
Ja caly czas je lecze...
Jesli potwierdza sie u meza rowniez przejdzie leczenie, gdy byc moze to one niszczą nasienie...
Jesli sie nie potwierdza, stymulacja i kolejne badania, badania, badania...



Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2021, 19:12

I po szczepieniu 💁
Wizyta w POZ była dla Marysi bardzo stresująca, strasznie płakała już od wejścia. Długo rozmawiałam z lekarzami (tiaaaa obsługiwało nas aż dwoje) i to ci których lubię najbardziej, chociaż nie było przyjemnie tym razem. Miałam wrażenie że byli przygotowani na roszczeniową matkę i tak mnie trochę traktowali, a ja chciałam tylko córkę zaszczepić w końcu! Nie potrzebne mi były ich tłumaczenia o systemie szczepień itp 🤦

Po powrocie Marysia spała 2h, czyli prawie norma i to był jej najwyższy czas na drzemkę, więc nic dziwnego że padła. Ale bałam się ją zostawić, bo jednak uraz po NOPie został. Na szczęście 5w1 przeszło bez echa☺️

Siedziałam obok niej na łóżku i w międzyczasie zamówiłam napraski i naklejki z jej imieniem, bo przecież za półtora tygodnia mamy adaptację do Klubu malucha ☺️
OMG, moje dziecko idzie już do żłobka 🙈😱🙃

Sandra02 Mam dość.. 14 lutego 2021, 09:24

No i mamy Walentynki, samotne walentynki. Moja Walentynka jest ponad 500 km od domu. Dobrze, że przypadło w niedzielę. Nie muszę nigdzie wychodzić więc i widoków sobie oszczędzę. Jutro wizyta u psychoterapeuty. Specjalnie przełożyłam wizytę u reumatologa bo bym nie ogarnęła. Przed terapia jeszcze ostatni dzień fizjoterapii i rehabilitacji, a potem jeszcze elektromiografia. Będę "latać" między szpitalami. Boję się, że jak powiem z "czym" przyszłam to będzie wielki płacz i nic więcej z sobie nie wydusze. Nie wiem czy to już depresja czy nie, ale jeśli nie to co?

Przeciwciała plemnikowe znowu dodatnie, czeka mnie kolejna immunosupresja... teraz mi włosy wypadają na potęgę,cera masakryczna, a co będzie po kolejnej kuracji? Nawet nie mam siły o tym myśleć... ile to człowiek musi przejść, wycierpieć, a i tak niewiadomo czy cel zostanie pozytywnie osiągnięty...

W końcu przyszło 🐒. Długi kazało na siebie czekać. Całe 35 dni. To o 4 dni dłużej, niż zazwyczaj. 😩 Ale dobrze, że już jest. Czuję, jakby całe ciśnienie ze mnie zeszło.

Wracam do mierzenia temperatury, bo dziwnie mi bez tego. Jakby mi czegoś w życiu brakowało. 🙈

Ogólnie dzisiejszy dzień to ewenement. Przetrwałam go jedynie o śniadaniu. Nie wiem jak to się stało, w ogólne nie czułam głodu. Wydawało mi się, że mój żołądek jest cały czas pełny. Nie było to przyjemne uczucie.
Jakieś pół godziny temu zjadłam dopiero kolację. Jedna z moich ulubionych sałatek w ostatnim czasie:
- mix sałat
- halloumi,
- pomarańcza,
- opcjonalnie jeszcze granat i pestki dyni/słonecznika.
Do tego sok z wyciśniętej jednej pomarańczy z oliwą i octem winnym.
tenor.gif

Wczoraj zaczęłam jeździć znów na rowerku stacjonarnym. Ciężko się wraca. Zwykłe 5 km jest problemem, ale myślę, że do niedzieli już się rozjeżdżę. Mam zamiar jeździć codziennie. Na razie na liczniku 11 kilometrów. Słabo, biorąc pod uwagę, że potrafiłam wykręcić i 20 km jednego dnia.

Jutro spotykam się z koleżankami. Robimy sobie combo tłusty czwartek, bo połączony ze światowym dniem pizzy. Nie wiem jak przeżyje to mój brzuch, ale postaram się być racjonalna i zażyć przed jedzeniem essentiale forte jak na grzeczną dziewczynkę przystało. 😁

A po powrocie:
giphy.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2021, 22:11

Wczoraj byłam na meeegaaa zabiegu!!! Grudzień dał mi prywatnie i zawodowo bardzo popalić. Stres mi powchodził w brzuch i szczękę. O ile z brzuchem - w miarę - potrafię się ogarnąć (choć i tak zapisałam się na akupunkturę i do osteopaty), o tyle ze szczęką miałam problem. Problem sam się rozwiązał przy przeglądaniu instagrama. Jedna babeczka poleciła facemodeling, czyli masaż tkanek głębokich twarzy, szyi i dekoltu, na koniec taping twarzy. 2 godziny relaksu i odprężenia. Matulu, jak mi to wygładziło zmarszczki wokół ust, uwypukliło oczy, wygładziło zmarszczki na czole. Oczywiście efekt nie jest stały, to masaż pobudzający limfę i powięź górnej części ciała, no ale jest absolutnie hitowy dla mnie!!! Poszłam tam celem rozluźnienia szczęki i żuchwy, wyszłam nie dość, że rozluźniona, to jeszcze wyglądająca na młodszą!!! :) cudownie!!! uśmiech mi nie schodzi z twarzy od wczoraj :):):)

Mąż zamknął działalność. Jeszcze ma jakieś urywki do wykończenia, a ja się czuję jak na wakacjach. Do tej pory bywaliśmy razem tak długo na wakacjach właśnie. Cieszą mnie wspólnie jedzone kolacje, wspólne wieczory, wspólne zabawy z małą. Nie muszę z "wywalonym jęzorem" pędzić rano do przedszkola, potem ją w biegu odbierać, robić obiad. Cudowne to jest. Wstaję rano, szykuję dla wszystkich śniadanie. Jem swoją porcję, wychodzę do pracy (ubrana, umalowana i uczesana), oni sobie wstają. Jestem sobie w pracy punktualnie, mogę spokojnie sobie robić swoje, wychodzę, nie jadę do przedszkola, tylko prosto do domu, a tam dziecko już odebrane i obiad na stole. Wowowowowowowowow! Zwykle też pranie już się suszy, kolejne pierze, zakupy zrobione. Jakaż to wygoda!!! Co prawda kwestie typu: za mała kurtka/czapka, strój na dzień buraka/bal przebierańców, wywiadówka, lista zakupów, co posprzątać - dalej są na mojej głowie, ale jestem o wiele mniej zmęczona codziennością.

49 dc, 6+6

Wracamy właśnie z Łodzi z doszczepiania. Bolało jak zawsze tylko samo wkłucie, a teraz boli jedynie jak dotknę. Odczyny na razie minimalne. 🙂

Pani, która szczepi nie uznała mnie za wariatkę, z tego powodu, że jeszcze nie byłam na USG. Szczerze, to najchętniej w ogóle bym nie szła, aż do końca ciąży. 😂

Cały czas mam rozkminę czy iść z mężem czy bez niego... Bo boję się z nim, ale boję się i bez niego. Boję się mojej reakcji jak będzie coś nie tak. Przy nim chyba bardziej się rozkleję... Skończy się tak, że będzie czekał na mnie w samochodzie.

Teraz jestem spokojna, ale nachodzą mnie takie momenty zwątpienia. 😔 Niby cycki bolą, ale tylko jak zmacam. Mdłości nadal nie ma, tylko z rana na głodniaka. Bóle mam wieczorami, ale krótkotrwałe. Nadal pomaga jedna tabletka magnezu. Plamień brak.

Nie wiem co o tym myśleć. Niech już ten czwartek przychodzi.

Man-Says-Please-Gif-Picture.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2021, 19:48

Byłam wczoraj u przyjaciółki, leczyli się z mężem pół roku i mają teraz pięknego synka 5 miesięcznego 😊 Pokazała mi badania jakie jej zlecili na początku. Zaskoczyła po sono hsg, ponoć sporo kobietek zachodzi po przedmuchaniu jajowodów... U mnie sono hsg raczej będzie szybciej niż później, prawda? Skoro mam przegrodę to myślę sobie że lekarz będzie chciała dokładnie zobaczyć ile miejsca w macicy właściwie mam... Przeraża mnie to wszystko ale czas najwyższy działać.
Chcę Wam powiedzieć że jak Was czytam to przychodzi mi do głowy myśl, jakie jesteście wszystkie dzielne 😊 Naprawdę dzielne, wytrwale, wspaniałe... A teraz życie chyba wymaga, bym też się taka stala.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2021, 11:20

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)