0 dpt
Dziś ok 9:06 została podana mi moja mała kochana Śnieżynka ❤️❤️❤️

Sam transfer malo przyjemny.
Pęcherz nie musiał być pełny bo usg było dopochwowe.

Widziałam Moją Śnieżynkę już we mnie ❤️❤️

Czuje taki luz ale boję się, że nie wyjdzie.

Dzisiaj czułam skurcze i kłucie ale teraz po przespaniu 3h jest już ok.

Śnieżynko zostań z Nami na zawsze 🙏❤️

23 dpt, 39 dc, 6+0 wg OM (skorygowane)

Nienawidze zostawać teraz sama. Od transferu to już trzeci wyjazd męża, a ja gubie rozum, zdrowy rozsądek, spokój.

Przepełnia mnie strach. Boję sięc że nie zobaczę pikającego serduszka. To jedyne o czym mogę myśleć. Robię wszystko co w mojej mocy żeby odpędzić te myśli. Wiem, że to w niczym nie pomaga maluszkowi. Gdyby można było zmierzyć poziom stresu mój wyskoczyłby ponad skale. Przez to, że się tak martwie czuję się winna i spirala się nakręca. Do tego objawy, czytaj jedynie ból piersi, ustąpiły. Już nie bolą. Chyba że je hiper mocno ścisne.

To nie jest łatwa ciąża.

Dwa dni temu dowiedziałam się o ciąży mojej najlepszej przyjaciółki. 10 tydzień. Powiedziała mi dopiero teraz bo nie chciała mnie stresować. Doceniam to. Myślałam, że to już dobry moment. Widziałam kropka, będziemy razem w ciąży. A potem przyszły one. Złe myśli. Ona będzie dalej w ciąży. Po dwóch miesiącach starań. We wrześniu urodzi bobasa. A co jeśli u naszego malrństwa serduszko się nie pojawi? Czuję się winna przez swoje myśli. Czuję się okropną kobietą, przyjaciółką, nawet mamą. Szkodzę tym tylko mojemu okruszkowi. Nie potrafię tego powstrzymać.

Nienawidzę zostawać sama.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2021, 22:43

monnkej Mama Teosia i🤰Rity 2 kwietnia 2021, 11:25

Ósmy dzień cyklu. Popijając sok pomidorowy przebieram nóżkami na zbliżające się dni płodne.
Owulacja przypada w urodziny tż 🙈🙈🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2021, 11:26

agawaw W drodze do szczęścia 22 lutego 2021, 09:13

Trochę mnie tu nie było, a dużo się działo przez ten czas. Powtórne badanie nasienia po 3 miesiącach diety i suplementacji wyszło tak samo źle- ciężka oligospermia, nic nie drgnęło. Genetyka w porządku- tu odetchnęłam, nie mamy przyczyny:( musimy się z tym pogodzić i walczyć z tym co jest. Po konsultacji w Klinice podjęliśmy jedną z najważniejszych decyzji w naszym życiu- in vitro;) ustaliliśmy długi protokół i się zaczęło, najpierw antykoncepcja, potem dołączony gonapeptyl i po miesiączce rozpoczęłam właściwą stymulację- menopurem. Bardzo szybko ten czas leci- jutro mam już wizytę kontrolną i ustalamy termin punkcji w tym tygodniu;) jestem mega podekscytowana i pozytywnie nastawiona!😁 są gorsze momenty, ale mamy jasny cel☺️🌈🤰

Kasia q **Nic a zdrowi ** 8 kwietnia 2021, 11:26

Dziękuję za miły komentarz. Dziś apka pokazała, że wczoraj była owulacja, a po temp i po wszystkich czynosciach co robię rano nagle dziś, nie wiem czemu tak się stało 😭 dziś były przytulanki ❤️ ale ta owulacja nie daje mi spokoju tak jak bym straciła cykl 😭 ale może to tylko błąd aplikacji no nic kieruję się testami i odczuciami. Owulacja powinna być w niedzielę ew w sobotę. Trochę się rozwaliłam psychicznie 😔
Mój narzeczony mówi żeby się nie przejmowała że będzie na pewno wszystko w porzątku i będzie dzidzia ale z drugiej strony mieszkamy po kontach (u rodziców) chociaż kasy nie brakuje na to żeby starać się o dzidzie. Idę jeść śniadanko o 11 godzinie 🤣 każda pora dobra żeby zjeść 🤦❤️
godzina 16.15 - zastanawiam sie czy testy owul. na allegro są dobre ?
na forum nic nie będę pisać bo jak zwykle nikt mi nie odpisze bo po co ?
dziś 3 test owulki wyszedł negatywnie a apka pokazuje owulacje na dziś a podobno miała być w niedziele :D
i pewnie tak będzie bo dziś 11dc :D
Czemu faceci mniej to przeżywają niż kobiety ?


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2021, 16:16

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 10 kwietnia 2021, 16:49

Drogi pamiętniku!
Długo się zastanawiałam, czy zacząć pisać na fioletowej stronie. Dotychczas swoje smutki i żale wypłakiwałam na ovufriend. Teraz nie ma już płaczu lecz obawy, czy wszystko będzie ok? Na ten moment mamy 9TC+5. Bardzo się cieszę i najchętniej co tydzień chodziłabym na USG. Jak na razie ostatnio byłam na USG 8TC+3 było wszystko git. Na tyle dobrze, że moja ginekolog kazała mi odstawiać progesteron. Spanikowana do niej napisałam sms, że się mega tym stresuje. Na razie więc biorę pół dawki (100mg)co drugi dzień, myślę, żeby od nowego tygodnia brać co 3 i odstawić. Odstawiać mam też metforminę od 14kwietnia tylko jedna tabletka 500 do końca kwietnia. Mam nadzieje, że będzie dobrze. Na prenatalne zapisana 26 kwietnia. To będzie 12TC i jednocześnie urodziny mojego małża. Nie mogę się doczekać, mam nadzieję, że zrobię mu miły prezent. Jestem na L4 od 17 marca, niesamowita ulga nie musieć już tam chodzić. Mimo, że doskwiera mi nuda, nie zamieniłabym tego na nic innego. Cieszę się, że mogę być w ciąży. Staraliśmy się już 2,5roku i miewałam już z tego powodu depresję, teraz muszę się cieszyć i uzbroić w cierpliwość...
Boże chroń nas!

17t0d

Wczoraj była przełomowa wizyta 😁✊ Gin nie zauważył żadnej przestrzeni wypełnionej płynną treścią, są ślady po krwiaku, które (tak samo jak w ciąży z Tosią) pozostają miejscami słabymi i muszę na nie uważać. Mały ma 182g i pięknie rośnie ❤️ Pamiętam, że w w ciąży z Tosią, w późniejszym czasie okazało się, że łożysko ulokowało się w miejscu gdzie był krwiak i było zagrożenie, że mogłoby coś się zacząć odklejać, ale na szczęście po 2 tygodniach łożysko się podniosło. Tu mam nadzieję, że już koniec niespodzianek i teraz będziemy mogli się tylko cieszyć. Na takie wieści czekaliśmy ❤️ Nadal mam odpoczywać, ale ogólnie mogę już więcej pochodzić po domu. Podejrzewam, że będziemy potrzebować jeszcze trochę czasu, żeby zacząć się cieszyć tak na 100%. Musimy teraz odpocząć psychicznie i nabrać sił fizycznie. Zwłaszcza ja 🤦 Trochę mnie tę nerwy przetargały. Moje serducho zaczyna trochę wariować, więc gin dla bezpieczeństwa wysłał mnie na konsultacje do kardiologa. I udało się nawet umówić na jutro 🙂

Plan na najbliższe dni, tygodnie jest taki, że spokojnie jeszcze odpoczywam.. nie czuje potrzebuje wyjścia do sklepu itp. Muszę zacząć zakładać zegarek i z dnia na dzień zwiększać ilość kroków wykonanych w domu. Będę miała jakąś kontrolę nad tym. Muszę chociaż trochę wrócić do sprawności, bo coś czuję, że za jakiś czas mogą się odezwać moje przepukliny w kręgosłupie.

Umówiłam się na kolejną wizytę tuż przed imprezą urodzinową Małej, żeby mieć psychiczną pewność i pozwolenie od gina na przejazd do sali. Mam nadzieję, że będę mogła tam być ❤️❤️

Później połówkowe i chyba dopiero wtedy będziemy gotowi powiedzieć Tosi o Rodzeństwie. Dotychczas wiedziała, że Mama musi odpoczywać i leżeć, bo boli mnie brzuszek. Baliśmy się co przyniesie Nam kolejny dzień. Teraz, gdy wieści są już dużo lepsze, chce jeszcze poczekać na stablizacje.

A po połówkowych może ruszymy już powoli z kompletowaniem wyprawki 💙💙💙

=================================

Duphaston 3x1
Letrox 37,5 1x1
Cyclonamine 3x1
MagneB6 3x1
MamaDHA PREMIUM+ 2x1
Żuravit 1x1
Probiotyk 1x1

=======================

Wizyta u gina


07.10
25.10

=======================

Panie Boże czuwaj Nad Nami
Janie Pawle II módl się za Nami

25dc

Dzień dobry w poniedziałek 🌞

W niedziele nie było o czym pisać wiec tez i po co 😉 dziś wizyta u mojego ginekologa. Jestem tam ostatnio co dwa tygodnie, chyba muszę sobie wyrobić kartę stałego klienta, może będą dawać jakieś pieczątki i rabat co któraś wizytę bo kasują jak za woły.

Boże proszę Cię, żeby to nie była torbiel endometrialna, żebym nie dostała żadnych tabletek anty, żeby się samo wchłonęło i od kolejnego cyklu było jak wcześniej 🙏🙏

Brzuch mnie boli, sama nie wiem czy to ból okresowy czy z nerwów czy ze zjedzenia na noc marynowanych grzybów czy tez może od tej torbieli, możliwości jest wiele 😂

Wczoraj śniła mi się moja zmarła babcia, tak ani źle ani dobrze, neutralnie. A mojemu mężowi z kolei, że byłam w ciąży. Nie wiem już czy faktycznie mu się tak śniło czy tylko tak mówi żeby było mi lepiej. Ale co do snów to muszę przyznać ze od kilku dni to jest jakiś hardcore. Czasem aż boje się zasypiać bo nie wiem co przyniesie noc.

Uciekam do pracy, miłego dnia🌞😘

19dc - 4dpo

No i skończyło się rumakowanie... a takie nadzieje pokładałam w tym cyklu 😢 Owulacja co prawda była, ale endo ma tylko 6mm. Do zagnieżdżenia jest potrzebne 7, także mój mały fasolku - no nie popisałam się i nie za bardzo gościnnie u mnie w tym cyklu. W przyszłym cyklu będę pic więcej wina i jeść nerkowce, bo podobno pomagają na większe endo.
Nawet Staremu nie mówiłam... Widzę, ze tez ma nadzieje i już uznał, ze na pewno jestem w ciąży 😔 a tutaj taki klops.
Z drugiej strony trochę sobie mysle, ze ta gin dzisiejsza to jakaś lebioda była. Może ona to niedokładnie zmierzyła?
Jako ze moja ciążowa fazka odpalona już na maxa (czyli cały ciążowy internet przeczytany, wykresiki sprawdzone po 100 razy, forum stale otwarte) to zapisałam się na jeszcze jedna wizytę w poniedziałek, to będzie 8dpo. Rano sobie pykne progesteron i zobaczymy co tam się zadziało.
Takim moim marzeniem i takim jednorożcem 🦄 tego cyklu jest widoczny spadek w 6-7dpo. O palmieniu implantacyjnym uż nawet nie marzę... Bo to by było za wiele szczęścia.
A właśnie! W weekend jadę do mojej rodziny, muszę wymyślić dobrą wymówkę dlaczego nie pije alko, ale bez mówienia, że się staramy 😁 bo zaraz zaczną się pytania, a wszsytkie moje kuzynki już dawno dzieciate... Nawet te młodsze, ehhh...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2021, 12:32

8tc (7+4)
Teoretycznie. Bo nadal nie wiem, czy wszystko z ciążą ok (wiem jedynie, że pęcherzyk na pewno był w macicy). Wizyta dopiero za tydzień. Gdyby jednak mierzyć prawidłowość ciąży natężeniem jej objawów, nie miałabym żadnych wątpliwości. Czuję się naprawdę kiepsko. Cycki mam ciężkie i obolałe, mdli mnie przez większość dnia i gdybym mogła spałabym o każdej porze i każdej pozycji. Do tego huśtawka nastrojów... No nie ma lekko. Jeżeli mam być szczera, to ta ciąża jest inna niż poprzednie. Nie trzęsę się tak bardzo, nie latam co chwilę na betę (szczerze to w ogóle nie byłam 😅) i do lekarza. Jestem w miarę spokojna i każdą opcję przyjmę z pokorą.

Dzisiaj ciężki dzień w domu z moją dwuletnią diablicą. Od rana histerie i afery koperkowe. Jestem na skraju cierpliwości, naprawdę, a ostatnio jakby ktoś mi dziecko podmienił. Z wesołej dziewczynki stała się małą terrorystką! Mimo tego, że trudno jest ostatnio ogarnąć nam emocje, kocham ją nad życie. Powtarzam sobie ciągle, że te gorsze dni miną i trochę pomaga :))

4tc+2
Beta: 504, przyrost prawie 150 %
Tsh: skoczyło mi z 0.5 na 2.28 (muszę skonsultować to pilnie z endokrynolog bo robi się wysoko)

Kurcze, jakie to dziwne uczucie napisać w nagłówku tydzień ciąży zamiast CS... Oczywiście nie ogarniam tych tygodni i tego całego liczenia, ale z pomocą przyszła apka ciążowa..
Brzmi to wszystko dla mnie totalnie nierealnie 🤯
Pomyśleć, że tydzień temu jeszcze byłam staraczka, a dziś jestem w ciąży.. i wiecie co dziewczyny- niech to doda Wam otuchy w trudnej drodze jaką pokonujecie do szczęścia.. dziś jesteście staraczkami, jutro możecie obudzić się w tym samym śnie co ja..

Jak się czuję?
Pierwszy dzień- totalny kosmos, emocje zrobiły swoje.
Aktualnie doskwiera mi: silne pragnienie, senność w dzień i niestabilny sen w nocy, napady zimna mimo że w domu 24C, jestem ogólnie zakręcona i rozkojarzona, cycki są obolałe, ciągle sikam..
Ale wiecie co- cieszę się jak dziecko, że mogę tego doświadczyć.. Umówiłam się do gina na 8 lutego, mam nadzieję, że zobaczę już coś w obrazie USG.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2021, 19:35

ladySiSi Nadzieja umiera ostatnia 23 lutego 2021, 08:49

1dc
Nie spodziewałam się, że będzie inaczej. Odebrałam wyniki cytokin i chyba znalazłam powód naszych niepowodzeń. Od ponad 4 lat starań słyszałam, że wszystko z nami ok, wyniki dobre, musimy czekać.
Od stycznia przygotowywałam się na inseminacje w lutym, już wszystko było gotowe, byliśmy dogadani z lekarzem. Dostałam leki na stymulacje, miałam przyjść przed spodziewaną owulacją na monitoring, lekarz miał wtedy określić dzień inseminacji... nie wyszło tylko dlatego, że owulacja wypadała na weekend, a wtedy klinika jest zamknięta. Stwierdziłam, że to znak żeby tego nie robić. W tym cyklu też owulacja wypada na weekend.

Do rzeczy.
Przeraziłam się wynikami cytokin. Są złe. Próbuje od kilku miesięcy zapisać się do dr Paśnika ale nie mam szczęścia, nie mogę wbić się w wolny termin. Próbowałam już kilka razy różnymi sposobami. On jest moją ostatnią deską ratunku.

Poniżej moje wyniki:
062f1bc8479c.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2021, 09:16

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 28 września 2021, 18:29

Potem niewiele pamiętam. Odwieźli mnie na salę gdzie czekała już na mnie moja mama. Mąż na kwarantannie. Dlaczego wtedy? Tak bardzo go potrzebowałam. Ból fizyczny był straszny. Większego nigdy nie czułam. Psychicznego też. Ciągle płakałam. Wiedziałam tylko, że córeczka żyje i jej stan jest stabilny. Czekałam na lekarza. Przyszedł. Będę mogła zaraz ją zobaczyć. Mama nie może wejść ze mną na oddział neonatologiczny. Dowiedziałam się, że waży 1240 gram. Wtedy pierwszy raz zaczęłam myśleć pozytywnie. Jest ponad kilogram. To dobrze wróży. Będzie dobrze. Musi być! Dostała 6 pkt w skali Apgar. Jak na ten tydzień to dużo. Kolejne pozytywne myśli w mojej głowie. Nie była podłączona do respiratora, oddychała za pomocą CPAP. Wtedy nie wiedziałam co to. Ale wyglądało przerażająco. Prawie nie było jej widać za tą masą rurek. Ja po cesarskim cięciu nie mogłam się ruszyć co też nie pomagało. Pielęgniarka powiedziała, że jest bardzo silna. I że teraz mam jechać odpocząć. Pierwszą noc na sali byłam sama. Miałam nadzieję, że tak zostanie. Ale nad ranem już salowe zaczęły przygotowywać łóżko. Ku mojemu zdziwieniu do sali przywiezli mamę z dzidziusiem. Jakim pięknym. Miał taką burzę czarnych włosków na głowie. Zastanawiałam się jakie ma moja córcia. Nie widziałam, bo miała założoną czapeczkę, do której przyczepiony był CPAP. Dlaczego położyli mnie na salę z kobietami, które miały przy sobie swoje dzieci? Czy nikt nie liczył się z tym, że może to pogorszyć moją kondycję psychiczną? Przez tydzień mojego pobytu w szpitalu po porodzie w mojej sali przewinęły się trzy panie ze swoimi dziećmi. Niektóre bardzo płakały w nocy. Mamy z nimi rozmawiały, przytulały, przewijały, karmiły piersią. A moje dziecko dwa piętra niżej walczyło o życie. Bo mimo tego, że silne i a jego stan stabilny to jednak skrajny wcześniak. Pierwszy tydzień miał być decydujący. Panie zdziwione, czemu nie ma przy mnie dziecka, często dopytywały. To też było dla mnie trudne. Walczyłam o każdą kroplę mleka. Z laktatorem co dwie i pół godziny. W nocy budzik co trzy godziny. Pompowałam i pompowałam a tam nic. Przez trzy dni ani kropli. Do narodzonych dzieciaczków mogli wchodzić świeżo upieczeni tatusiowie. Leżeli na łóżkach przytuleni do mam i dzidziusiów a ja obok coraz bardziej rozpadałam się na kawałki. Mnie nikt nie mógł odwiedzić, bo... Nie miałam przy sobie dziecka! Pieprzony covid. Kto wymyślał te zasady? Ja naprawdę potrzebuję kogoś obok. Mąż dalej na kwarantannie. Ale chociaż mama albo siostra. Niestety. Dobrze, że chociaż moja położna środowiskowa, która była Polką, pracowała w tym szpitalu. I czasem zajrzała podnieść mnie na duchu. Bez niej nie przetrwałabym tego czasu. Po dwóch dniach sama wstałam do toalety. Sukces. Od teraz sama powoli chodziłam do mojego maleństwa i nikt nie musiał wozić mnie leżącej w łóżku.

kokoszka31 serdecznie dziękuję! 😊

25dc

Wieczór

Jestem po ginekologu. Są good news and bad news. Good news jest taki, że to nie torbiel endometrialna. To prawdopodobnie pęcherzyk który nie pękł. Lekarz powiedział, ze nie ma możliwości, ze torbiel endometrialna zrobiła się w 1,5 tygodnia bo to jest ewidentne po owulacji. Drożność przełożona na 3.03. zw. na to że z opóźnieniem będzie okres przez Dupka. Pani doktor Luxmedowa zrobiła mi takie kuku, że jak torbiel miała 2,5 cm to teraz ma 4 cm. I to właśnie przez dupka. Ale nie wiem już czy ona w ogóle coś widziała na tym monitorze bo ona powiedziała ze endometrium 7mm a on dziś ze endometrium ładne bo 15mm. Taka trochę duża rozbieżność. No ale jemu wierzę bo jest ginekologiem położnikiem i onkologiem, ma dobry sprzet i jest generalnie cenionym lekarzem. Jutro ma mnie profilaktycznie umówić na czerwiec w szpitalu na drożność laparoskopem gdyby na tej marcowej u niego wyszło coś nie tak.
Bad news jest taki, że raczej nie jestem w ciąży (chociaż przy usg rzucił „w ciąży pani nie jest...chociaż w sumie nie wiem bo to za wcześnie”), no ale jeżeli jest tak jak mówi to po prostu w tym cyklu nie było owu bo jajo nie pękło 🤷‍♀️

Na koniec rzucił „spokojnie zrobimy że Pani będzie w ciąży” 😂😂 no trzymam go za słowo 😉 a drugi hit „laparoskopię zrobimy w czerwcu bo więcej okazji do seksów jest w lecie w wakacje” 😂😂 padłam. Wychodzę od niego zawsze z nadzieją. Gdyby nie to że ta przyjemność kosztuje 200 zł to bym tam co tydzień chodziła na pogawędkę.

24 dpt, 40 dc, 6+1 skorygowane wg OM

Pokarało mnie za wczoraj.

Od 11 silne kłucie i rozpieranie w podbrzuszu i pochwie. Tak do 15. Potem skurcze. Raz lżejsze raz silniejsze. O 15:45 gdy obracałam się na bok chlusnęło ze mnie żywą krwią jak z przekłutego balona. Móstwo czerwonej, żywej krwi.

Na IP przyjeła mnie jakas pizda. Najlepiej jakbym już poroniła, przewracała na mnie oczami, wzdychała, że ona nic nie może zrobić... usg z łaski.

Jest pęcherzyk. Jest kropuś 5 mm. Jest słaba akcja serca 🥺 Krwawienie nie wiadomo skąd.

Chyba powoli ustępuje po paru godzinach. Przy siku nowa krew nie wypływa. W środku gdy aplikowalam lutke jeszcze pełno krwi.
Najbardziej boję się, że dalej mam kłucia i skurcze. Nospa, magnez... ale już więcej nie mogę.

Kontakt z moim lekarzem - leżeć, leki brać tak samo. Akcja serca słaba bo w czwartek jeszcze nie było serduszka. Czekać do wizyty w czwartek.

Leżę. Czekam. Chyba już tylko cud nam pomoże. 🙏🏼

Kropuniu przepraszam Cie za wszystko. Kropuniu musisz walczyć. Bije Ci już serduszko 💚 Błagam Cię walcz 🙏🏼🙏🏼

Adaptacji dzień pierwszy - godzinka z rodzicem.

Mam mieszane uczucia co do klubu - miało być 5 dzieci w grupie, a może być i 8. Marysia początkowo trafiła do starszej grupy, więc prawie całą godzinę spędziła nie z tą ciocią co docelowo. Sama kierowniczka klubu stwierdziła że chyba Marysię damy do najmłodszej grupy, bo jednak dzieci 2-3 miesiące starsze to dla niej duża różnica. Ostatecznie się cieszę bo druga ciocią bardziej mi przypadła do gustu i sala jest większa.

Nie wiem czego się spodziewać, ale jakoś wwsystko mnie irytuje. Ciocie średnio mnie zachęciły, bo jakoś mało się osobiście Marysią zajmowały. W zasadzie to tylko na nią patrzyły, nawet nie podeszły - to jak one ją mają brać na ręce? Inna rzecz że Marysia średnio z moich rąk schodziła. Menu żłobkowe ma za dużo cukru a Bóg jeden wie ile soli, Czuję że włączył mi się tryb roszczeniowy, ale to nie leży w moje naturze, a pewnie jest syndromem stresu. Bo taaak to ja się najbardziej stresuję, a adaptacja to najgorszy okres nie dla dziecka a dla rodzica i teraz to rozumiem. Jestem chwilami nawet bliska rezygnacji 🙈 Chociaż Marysia ani chwili nie płakała, z ciekawością i wieeeeelką rezerwą wszystko oglądała, a nawet się bawiła zabawkami i książeczkę oglądała. Chwilami nawet siedziała sama na podłodze. Ale jest takim małym Kropkiem na tle dzieci. Drobniutka mała moja Dziewczynka❤️

Axon Cierpliwość 22 lutego 2021, 23:19

Dzisiaj byłam na usg. Teoretycznie wiedziałam co zobaczę ale i tak mnie to trafiło. Chociaż wiedzialam ze po tak niskiej becie i takim krwawienie nie moge być w ciąży ale płomyk się tlił. Z pozytywów trafiłam na najlepszego ginekologa, miły, delikatny. Wszystko wytłumaczył, delikatnie. Radził jednak żeby ze staraniami zaczekać na kolejny cykl. To chyba ze względu na mój stan psychiczny. Myślałam, że juz to w sobie przerobiłam. Ale kiedy opowiadała jak to było nie umiałam zatrzymać łez. Potem kiedy zapytał czy to moja pierwsza ciąża i na koniec kiedy powiedzial, że pecherzyka nie ma.
Więc ten miesiac bedzie stracony.

Sylwek1 serdeczne dzięki za informacje! Mam wyniki TSH i ft4 z marca, myślę że się nadadzą też 😊 Zamiast ferrytyny miałam zamiar zrobić żelazo, zwłaszcza że 2 razy w życiu miałam już anemię. W moim przypadku chyba największa trudność polega na tym by się przełamać i zacząć się badać 😕

agawaw W drodze do szczęścia 2 kwietnia 2021, 12:24

6 dzień po transferze beta hcg wyniosła 44,4 mIU/ml.
Dziś wizyta w Klinice i tak:
II weryfikacja (7 dzień po transferze):
-progesteron >60 ng/ml
-estradiol 1805 pg/ml
- beta hcg 82,95 mIU/ml 💛
Moje szczęście rośnie💛🥰 walczymy dalej💪 Wierzymy mocno w naszego bąbla🥰💛
To będą piękne święta🤗🐣🐥
Kolejna weryfikacja we wtorek☺️
🌈🌈🌈

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)