16dc cyklu, dzień owulacji!
Starania były przedwczoraj, wczoraj i dziś. Szaleństwo na całego! Dwa razy zrobiłam tez świece po. Czy to coś da czy to tylko mit. Odpowiem za 2 tygodnie.
Dziś już padam na pyszczek, malowanie mieszkania wykończyło nas...
Patryk ma 3 latka☺❤
Dziś mój synek ma urodziny 🎂🎆🎁
Niestety nie można bylo zrobic przyjęcia z powodu kwarantanny.Mam nadzieję ze już niedlugo uda sie to nadrobić.
A tym czasem skladamy Ci synku najlepsze życzenia i dziekujemy za to że jesteś bardzo Cię kochamy
3 dzień stymulacji 💉
W sumie czuje się dobrze, trochę odczuwam prawy jajnik . Nie czuje wcale lewego, obawiam się że słabo zareaguje na stymulacje przez zrost, z niego bardzo rzadko miałam owulacje, no ale pożyjemy zobaczymy aby do piątku 😅
37+6
Jest 04:20 a ja od godziny nie umiem spać. Mógłby już być ranek. Wypiłam już kakao, zaliczyłam kibelek, umylam zęby, wysikalam się jakieś 50 razy i nie wiem co dalej z sobą począć. Męczą mnie skurcze, męczy mnie katar, męczy mnie rozpychanie miednicy przez małą i męczy mnie pytanie czy to czasem nie już! W piątek wieczorem (05.03) odszedł mi czop śluzowy. Wiem, że go o niczym nie świadczy bo może tak się stać na godziny, dni, a nawet tygodnie przed porodem, ale jednak człowiek ma z tyłu głowy, że już coś się pomału dzieje. Nie wiem nawet czy to cały czop, czy tylko fragment bo jedyne informacje jakie znalazłam, to że może być wielkości korka, a nawet kostki mydła. Mój może miał długość korka, ale co najwyżej połowę jego szerokości. Przez niego nawet nie mogę sobie wziąć ciepłej kąpieli bo chronił przed infekcjami. Stresuję się, bo mam wrażenie że cały dzisiejszy dzień Zojcia mało się ruszała. Niby umiałam naliczyć te 10 ruchów w ciągu kilku-kilkunastu minut po położeniu się po posiłku ale to jest nic jak na nią. Może to kolejny objaw zbliżającego się porodu? Jak mam być szczera, to wolałabym nie rodzić za szybko bo kicham i prycham i nie wyobrażam sobie tego przy świeżych obrażeniach po porodzie 😬 D też pół żartem, pół serio mówi, że im później tym lepiej, bo tym mniej urlopu straci bo te wszystkie opieki chce dopiero w kwietniu brać 😉 Także Zojcia, wytrzymaj tak jakoś do 13. co najmniej, ok?
Mam nadzieję, że przez to, że teraz wszystko samo się rozkręca, to może łagodniej przejdziemy przez ten poród.. Aczkolwiek to jak nisko ją cały czas czuję i to całe rozpieranie nie jest przyjemne..
Dobra, może spróbuję wszystko wyłączyć bo skurcze znów robią się mniej przyjemne i do tego zaczyna mnie boleć znów głowa...
5 dc.
Okres powoli się już kończy, 15 marca mąż powtarza badanie, więc już niedługo, jestem ciskawa czy te wyniki drgnęły chociaż trochę w dobrą stronę...
Musi zgłosić się też do lekarza, bo ostatnimi czasy ma strasznie wysokie ciśnienie (150/100), jego tata ma wadę serca, która może być dziedziczna także koniecznie musi się przebadać w tym kierunku.
Mama jutro ma badanie, które ma pokazać gdzie są komórki rakowe i czy nowotwór jest złośliwy, czy nie. Poderzewam, że jest bo wyszły nacieki w tomografii. Oby tylko nie było przerzutów... 😔
Zastanawiam się skąd wytrzasnąć kasę na in vitro.. Chyba trzeba rozbić bank, tyle że potem w więzieniu nikt mi in vitro nie zrobi, więc raczej plan nie wypali.. 🤷 Są tu osoby, które już miały in vitro i mogą podzielić się sumą kosztów? Naprawdę to aż 20 tys?
Mam głowę pełną myśli i zmartwień. Za oknem przybywa pięknej pogody, a u mnie przybywa problemów. Jak żyć??
Wkurzyłam się... Dziś wpisując w aplikacji temp wykreśliło mi owulacje 🤔jest 16dc. Ale czuję jajniki i robiac testy kreska ciemnieje. Myślę ze jutro będzie pik lh. Wtedy owu poniedziałek. I tak ❤️ jest czeste. W razie W.
Ale dzis sie narobiłam. Okna, fierany i każdy kąt posprzątany aż człowiek lepiej sie czuje. Nie tracę nadziei. Bylam tez na spacerze.. Jak codziennie na cmentarzu u mojej kochanej Z. 😔 Tak bardzo za nią tesknie. Dzis sprzątając, słuchałam piosenki, która słuchaliśmy latem nad morzem i wtedy byla jeszcze ze mna moja malutka w brzuszku, aż mi lzy poleciały. Eh
Kazdy dookola w ciąży i im sie udaje tylko my zostaliśmy 😔. Ostatnio nawet siostrze mojej przyjaciółki sie udalo a tez dwa lata sie starali i po 3 in vitro wyszlo. Oczywiście życzę jej jak najlepiej ale uklucie w sercu ogromne bylo. Po każdej takiej informacji ciezko mi do siebie dojść...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2021, 18:11
Święta we troje ❤️
Mieliśmy bilet, Marysi klub zamknęli, więc odpadła wymówka, że ma się adaptować, ale i tak ostatecznie zostaliśmy w domu. I jest nam dobrze. Bez presji że Marysia nie chodzi, nie mówi, nie rysuje już rodziny i nie liczy. Bez komentarzy że pozwalamy sobie wejść na głowę. Leniwe.
Podjęłam 4 próby upieczenia czegoś bez cukru dla Marii. Remis🤭😐 Dwa niewypały - zakalec i suchy, ale dwa całkiem niezłe, więc nie jest źle 😊
Czuję się przytłoczona tym że nie wiem czy w
wracam do pracy w pon. Trochę chcę, trochę nie chcę, no dobra - raczej nie chce mi się. Zależy czy żłobki i przedszkola otworzą 🤷♀️
36+1 tc
Ostatnio skacze mi ciśnienie, od poprzedniego weekendu mam wahania z coraz czestrzymi epizodami ciśnienia powyżej 145/95...Nie kiedy skacze do 160/106.
Wczoraj trafiłam na sor, choć pierwszy raz głowa mi nie bolała, wieczorem przed 21 zaczęła, okurat zostałam przyjęta na oddział patologii ciąży.
Mała ważyla wczoraj 2145g, malutka, drobniutka moja kruszynka.
Wczoraj panika mnie ogarnęła, wręcz lęk separacyjny od mojego męża... Nie wiem czemu, zazwyczaj jak on wyjeżdżal to jakoś tak nie miałam. Ale to pewnie ze wzg na to że nie ma mnie w domu. 😭 Nie chce tu być...
Od dzisiaj mam sikac do dużego pojemnika, zbierać mocz, zapisywać ile wypiłam, a jutro z rana ile ml jest w pojemniku 😱. Wymieszać przelać do kubeczka i później probówkę wstrzyknąć i pobrać zawartość, następnie zanieść do dyzurki 😱.
Chciałabym do swojego łóżka, do domu...
Okropnie tu jest...
Na dodatek wczoraj wieczorem plan porodu dali... A ja zielona... Bo miałam mieć cesarkę ale dzisiaj po śniadaniu wypełniłam, zaniosłam i zapytałam się o to... To na wszelki wypadek. Jakby się coś dzialo. Bo mam w tym szpitalu założone KOC? I CZY MAJĄ DYŻUR czy nie muszą mnie przyjąć... Coś takiego.
Choć niby mam cesarkę mieć, nie będę miała nic do zarzucenia sn... Szybciej dojdę do siebie? Oczywiście jeśli dam radę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2021, 08:52
W piątek badania nasienia.
Mam wyniki
jest poprawa. W końcu
martwi mnie jednak ilość nasienia (zawsze miał mało, myślę, że jak objętościowo byłoby więcej to ogólne wyniki byłyby dużo lepsze)
2 października (po leczeniu ovitrelle)
objętość nasienia: 1,3 ml
koncentracja 0,14 ml/ml
całkowita ilość 0,18 mln
ruch postępowy 33% ruchome 66%
morfologia nieoznaczalna ze względu na niską koncentrację
23 listopada (badanie po 6 tygodniach od zmiany na 1/2 clo i inne, nowe suple)
objętość nasienia: 2,2 ml
koncentracja 2,44 mln/ml
w całości 5,37 mln
ruch postępowy 49,09% ruchome 63 %
morfologia 0%
5 marca - po 5 miesiącach brania 1/2 Clo i nowych supli
objętość nasienia: 1,6 ml
koncentracja 17,63 mln/ml (norma od 15)
w całości 28,21 mln (norma od 39)
ruch postępowy 42,13% ruchome 66%
morfologia 1%
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2021, 08:48
16dc
Wczoraj chyba była owulacja. Jakiś taki inny ból niż zazwyczaj ale dziś zaczęły lekko bolec piersi i wczoraj rano zalał mnie śluz owulacyjny, wiec mam nadzieje że jajko pękło i żadna głupia torbiel już się nie zrobi. Tak dziwnie z tym śluzem bo w ciągu dnia raz jest a raz nie tez tak macie? Czy jak już jest rozciągliwy to cały czas np. przez jeden dzień? Wróciliśmy do domu po wędrówkach świątecznych koło 22ej i chociaż nie chciało mi się sexu bo bolał brzuch i było zmęczenie to zrobiliśmy akt poczęcia 😂😂🐣 ech ile jeszcze...
Robię te testy, bo uwielbiam cienie... cienie nadzieji... cienie marzeń, pragnień, odebranego nagle szczęścia...
W swieta mieliśmy ogłosić dobre wiadomości... a dociera do nas ból po stracie, ten który początkowo wydawał się do przeżycia.
Kurcze ile jeszcze potrzeba cudów, szczęścia, tych pieknych chwil - czy my już nie wyczerpaliśmy tej puli... nie została nam już tylko walka bez szans na wygrana?
Dziś boli bardziej 💔
22 marzec to dzień, w którym czas sie zatrzymał...
Śmierć dziadka, a do tego milion małych tragedii.... Tego dnia zadzwonił telefon z OA... Pani słyszała po głosie, ze cos jest nie tak. Wyjaśniłem, co sie stała i otrzymałam ogrom wsparcia... Chciała odłożyć rozmowę na inny dzień, ale ja tak sie w pewnym momencie wystraszyłam, ze mowie do niej, ze nie, ze dam rade i zeby mówiła... Ale tak dzwonili zapytać co u nas...
Wszyscy mi powtarzają, że dziadek przyniesie nam maleństwo...
Choć juz próbuje wracać do normalnego zycia, to na każdym kroku odczuwam brak dziadka... Widzę go i słyszę w swojej głowie, w sytuacjach, w których wiem, co zrobił by dziadek... Kiedy patrzę na jego grób, nie umiem.uwierzyć, że to on... Miejsca, w których spędzał czas przepełnione są pustką...
To miały być inne święta kiedy i w końcu ja poczuje zainteresowanie moim brzuszkiem, kiedy w końcu ktoś zapyta nas jak się czujemy, a nie tylko będziemy mogli słuchać jak się wymieniają doświadczeniami inni młodzi i starsi rodzice. Zawsze my odizolowani, inni, wybrakowani, niepełni.
Boże Narodzenie spędziłam w szpitalu walcząc o życie mojego dziecka, nie byłam jednak sama, miałam życie pod sercem i najwanzisjze było żeby tam jeszcze troszkę mała pomieszkala.
Teraz miało być nie tylko szczęście rodzinne ale w końcu mój spokój ducha i próba potrafienia się dzielić tym moim szczęściem.
Mój tato zachorował na covid, jest już 3 tygodnie w szpitalu, gorączkuje ale chyba najgorsze ma za sobą.
Teściowie wybrali większą imprezę rodzinna, nie chcieli do nas przyjść. No ale oni zawsze wybiorą miejsce gdzie alkohol będzie się lał strumieniami.
Także byliśmy tylko ja, mąż i moja mama No i oczywiście maleństwo w brzuszku 💕
Było fajnie, dwa dni obżarstwa 🎂🍰🥧
Jednak czuje taki niedosyt trochę tymi świętami.
Teraz jestem już przed porodem i też nie będę zapraszać ani się z nimi spotykać. Za bardzo boję się pozytywnego testu na wejściu do szpitala i związanymi z tym problemami organizacyjnymi niz samego porodu.
Także teraz już trudno, nikt nas nie zobaczy aż nie będziemy gotowe po porodzie.
A ja dziś na spokojnie. Tuż przed świętami miałam takie kłucia w pochwie/w szyjce? w sumie nie wiem gdzie ale serio myślałam, że coś się dzieje. Do tego mocny naporu na pęcherz i okropny ból w krzyżu. Minęło dwa dni i nic. Także zwalam to wszytko na fakt, że nagle stanęłam do garów i trochę się przeciążyłam.
W 1 i 2 dzień świąt pozwoliłam mężowi na wódeczkę z moją mamą. Uznałam, że trochę normalności nam się przyda, jak coś to wezwę taksówkę.
No ale drugi dzień się kończy i wątpię żeby dziś coś się miało wydarzyć.
Co jeszcze? Właśnie pada śnieg... Porąbana ta pogoda. Nawet nie ma jak wyjsc na spacer...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2021, 21:05
11dc
jestem po wizycie , endometrium 11mm
od jutra wjezdza :
estrofem 2x1
lutius 3x1
Od poniedzialku 14 marca
Prolutex 1 amp
a od wt 15 marca 2 amp
Transfer 18 marca mam byc w klinice na 9.30 a potem na 10.15 wizyta i transfer.
Córeczka mało je 
Na śpiocha jeszc ze wypije w nocy mleko ze smecta, ale w dzień karmienie to obłęd ! Nie chce nic jeść. Ledwo cokolwiek się jej no ust wepchnie.
Zobaczymy jak dalej będzie, aby nie odwodniła się.
Lh 6.50
Estradiol 218.70
Progesteron 0.072
Tsh 1.31
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2022, 14:33
37dc, 26dpo
Na razie wszystko jest dobrze jednak idąc do toalety boję się patrzeć w majtki, boję się, że zobaczę krew, że mój piękny sen się skończy. Czy do końca ciąży będę żyła w strachu i stresie? Czy uda mi się kiedyś cieszyć ciążą nie myśleć za dużo?
Zapisałam się na wizytę:
Ginekolog 29.04 🙂
Endokrynolog 28.04 🙂
12dpo beta 39,87; prog 24,900
14dpo beta 160,07
23dpo beta 5837,40 ; prog 45,200; tsh 4,473
Czekamy na wizytę i serduszko ❤
To dla mnie taka abstrakcja 🙈
Wracam na różową stronę mocy 😊.
Powoli myślimy o drugim dziecku 🤴👸. Nawet bardzo myślimy 😉. Jaś jest cudownym, pogodnym dzieckiem, pora na drugie takie 😉.
Wstępnie mieliśmy zacząć starania dopiero pod koniec tego roku, ale stanęło na tym, że zaczniemy od kwietnia/maja.
Byłam w sobotę u lekarza, ocenił bliznę po cc, zrobiłam też cytologię. Mamy zielone światło.
Przyznam, że z jednej strony jestem podekscytowana, ale z drugiej przerażona 🙈.
DC nie wiem który (wiadomka, staram się nie sprawdzać). Wczoraj lekkie plamienie. Za każdym razem na myśl, że jednak MOGĘ być w ciąży targa mną radosc ale chyba przede wszystkim wielki niepokój. A jeśli to ciąża? A jeśli będę musiała przechodzić przez poronienie (w moim wieku niestety muszę się z tym liczyć bardziej niż kiedykolwiek)? A jeśli dziecko będzie chore (tfu tfu)? Ale i tak na koniec okazuje się, że to @ się rozkręca więc... Jak zwykle martwie sie na zapas.
36+2
Dzisiaj po do owym zbieraniu moczu do pojemnika, oddałam próbkę do labo. Z myślą, że będzie wszystko dobrze, ale niestety, doktor na dyżurze przyszedł ze złymi wiadomościami.
Z powodu ciśnienia, zostałam, a po wynikach moczu ~ białkomocz ~stan przedrzucawkowy, a na dodatek niewydolność łożyska. 😔 Także planowane rozwiązanie w przyszłym tygodniu.
Aż się popłakałam...
Mąż dzisiaj i jutro będzie pakować walizkę, nie jesteśmy przyszykowani, nawet ma teraz mam zapakowany w folii...
Planuje wideokonferencje, z mężem, najważniejsze aby spakował mi euthyrox 100. Zapomniałam poprosić męża i niestety, już 2 dzien nie biorę. Ale przeżyje te 3 dni. Jestem zaniepokojona, ogarnął mnie lęk. Ale też ekscytacja że zobaczę mała, nie wiem jeszcze jak z psychika moja i jakim sposobem rozwiązanie będzie... Ale może przeżyje... Cokolwiek i jakkolwiek miało się zakończyć. Aby zdrowa była.
Powrót do życia.
2dc/cykl bez starań
Zrobiłam się twarda. Coraz ciężej mnie złamać. Albo zrobiłam się nieczuła? Chyba każda strata zabrała coś bezpowrotnie z mojej duszy i coraz mniej tu jest miejsca na ból. Pamiętam pierwsze straty i jak tygodniami dochodziłam do siebie ile było łez. A teraz jakoś szybciej doszłam do siebie chociaż na dobrą sprawę to była najbardziej zaawansowana ciąża którą utraciłam. Tak więc to już wpisane w nasze starania. Liczenie sie ze stratą więc już nie jest to szokiem?... Nie wiem już. A może to zasługa synka przy którym wszystkie smutki znikają.
Odebrałam wszystkie wyniki i byłam wczoraj na wizycie.
Z Histopatologii wiadomo tylko że nie było raka... Badania genetyczne też nie wyszły. Próbka była słaba i nic nie wiem.
Lekarz znów mnie pocieszał że jak będzie zdrowa ciąża to jej nie stracę skoro tak ciężko było mi wywołać poronienie.
Na razie u mnie fizycznie wszystko wygląda ok. I wychodzi że psychicznie też. Chociaż usunęłam ze znajomych na FB i obserwowanych na insta fotografów specjalizujących się w sesjach ciążowych i noworodkowych...
Marzec to odpoczynek. I suplementy. Folian, b6,B12, pregna start, aspirin cardio.
Kwiecien przygotowanie do starań. Suplementy + encorton.
Maj prawdopodobnie starania. Chociaż na razie nie wybiegam tak do przodu. Na razie nie muszę się starać i nie chce. Może mi się w maju to zmieni więc nie mówię nie.
Zobaczymy jak to będzie. Wciąż czekam na pochówek zbiorowy.
Ciąża zakończona 10 stycznia 2024
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.