believer Trudna walka o dziecko z KD 8 czerwca 2021, 11:31

Wczoraj byl ciezki dzien w pracy wiec nie pisalam. Zamowilam kolejne sulementy, jem juz tego tyle ze niemal sie najadam ;) ale daje mi to, moze zludne, ale jednak poczucie ze cos zmieniam i dzialam. Od dzisiaj biorę prograf i encortolon. Moja kalendarz w telefonie pęka w szwach od przypomnien o lekach, bez tego polowy bym zapominala brac. Z plusow - zrobila sie ladna pogoda. Mozna wyjsc na rower i to nawet wieczorem bo jest dlugo widno. Fajnie sie poruszac. Moze tez cos schudne bo zbliza sie to wesele kolezanki. Zastanawiam sie co z wakacjami, czy cos planowac, rezerwowac czy jednak sie wstrzymac. W piatek wizyta kontrolna w 11dc. Zobaczymy jak tam endo, zazwyczaj ladnie rosnie tylko efektu brak.

Dzisiaj pierwszy dzień nowego cyklu, tego, który może odmienić całe nasze życie 😍 Jutro zaczynamy stymulację i jutro mamy drugą rocznicę ślubu, mam nadzieję, że to przyniesie nam szczęście.

35+5
W czwartek mieliśmy wizytę. GBS pobrany - tak to już ten moment! 🥺

Czarek przybrał i teraz waży 2663 g. 😳 Do 3 kilo do porodu dobije na pewno. 🙈 Nadal wszystko ok, cały czas głową w dół. Dzisiaj była położna i mówi, że jeszcze nie siedzi w kanale, więc żadnego porodu przedwczesnego nie będzie, a tak się tego bałam po łyżeczkowaniach, histeroskopii i kolposkopii.

Za chwilę kończymy 36 tydzień, a ja nadal nie wierzę, ciężko mi poczuć, że jestem gotowa, czas tak szybko zleciał... Boję się, że nie będę wiedziała kiedy pojechać do szpitala, co mam robić, jak w ogóle się rodzi i prze...

Położna dzisiaj spojrzała na mnie jak na kosmitkę, jak jej powiedziałam, że nie jestem pewna czy chcę rodzić w Oleśnicy. Całą ciążę byłam przekonana, że chce tam rodzić, ale trochę się boje tego, że odwlekają decyzję o cesarce i później pojawiają się różne historie. 😔 Boje się, że jak tam trafię to będę to miała z tyłu głowy, że sama będę musiała sobie tego porodu pilnować, że nie będę mogła im zaufać i czuć się bezpiecznie. 😔 Wiem, że w każdym szpitalu zdarzają się przykre historię. A im większe oblężenie szpitala, tym smutnych historii statystycznie będzie więcej. Tylko czemu ja to słyszeć teraz przed swoim porodem. 🥺😔😔😔

Oleśnica plusy:
- trzy drogi dojazdu,
- personel,
- stosunkowo blisko domu,
- jedzenie - pięć posiłków dziennie,
- porody rodzinne,
- odwiedziny,
- brak testów covid,
- lekarz prowadzący i lekarz z dwóch usg,
- dobre opinie,
- ochrona krocza,
- pozycję wertykalne,
- niefarmakologiczne środki łagodzenia bólu,
- zzo, gaz, balonik, prostaglandyny, oksy,
- doradca laktacyjny,
- pokoiki porodowe,
- II stopień referencyjności,
- słodka herbata od położnej po porodzie 😁.

Oleśnica minus:
- zwlekanie z decyzją o cesarce,
- duże obłożenie.

🧐


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2021, 22:08

Czekamynadzidzie, mam Paśnika w grudniu. Już za miesiąc 😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2021, 16:26

1dc/prawdopodobnie cykl bez starań ☹️

Dziś czuje się źle. Chyba to będzie ciężki okres. Mamy ostatnio dużo na głowie i mało czasu dla siebie. Kiedy to się skończy... Chciałabym trochę odpocząć. Przydał by się jakiś urlop najlepiej jakiś wyjazd.
Ostatnio byliśmy kilka dni w Bieszczadach z synkiem i że znajomymi także z małym dzieckiem. Było bardzo fajnie. Tylko trochę krótko. Chciałabym pojechac na takie prawdziwe wakacje. W tamtym roku nie byliśmy nigdzie na dłużej bo synek był mały i dodatkowo ta pandemia. I młodego bym gdzieś chciała zabrać i siebie i rodzinę najlepiej. Tylko z czasem ciężko. 😑
Coraz częściej myślę o drugim dziecku. Też wychodzi to w rozmowach ze znajomymi. No nie ukrywam bardzo bym chciała i bardzo mi jest źle bo ciągle myślę o tym jak wysoko już w ciąży bym była w tym czasie... Że przygotowywała bym się do porodu, do ujrzenia mojego dzieciątka.
Niestety życie jest jakie jest i jestem wdzięczna za to co mam. I chyba na tym powinnam się skupić. Na tym moim małym kochanym cudaczku, który zaskakuje mnie codziennie. I za to że mamy siebie.

17+1

Wczoraj w nocy spać nie mogłam z nerwów. 😬🙄 Brzuch mnie bolał przy każdym obrocie, tak kłująconi niefajnie. Rano przeszło. Mam trzy teorie: albo to były wzdęcia, albo efekt dwugodzinnego stania przy przesadzaniu kwiatków, a później 3 km spaceru. 🙈 W ciągu dnia już nie bolało. Czasem coś zakłuło. Za to dzisiaj kłucia cały dzień. 🙈 Mam nadzieję, że to macica daje o sobie znać. W końcu chyba kiedyś musi. 😅

Zaczęłam gromadzić sobie biblioteczkę dotycząca macierzyństwa i porodu. Buszuję póki co na OLX i jestem zadowolona. 🙃 Udało mi się na razie kupić dwie książki:
- "Pierwszy rok życia dziecka" za 8 zł,
- "Poród naturalny" z Natuli za 12 zł chyba. 😁
Czekam teraz aż mi poodpisują na resztę ofert, boję się, że się pogubię w końcu: co, za ile i od kogo. 🙈

Mąż mi zrobił dzisiaj pierwsze zdjęcie haha. 😅 Nie mógł się doczekać kiedy będzie mógł. Ja wciąż nie wiem czy brzuch to już ciążowy czy nadal tłuszczowy, przedciążowy. 🤣 Koleżanka z pracy twierdzi, że już widać. 🤷 Dla mnie to wciąż taki sam brzuch jak przed ciążą. 🤷 Ciekawe czy tak będzie do porodu. 🤣🤣🤣

Przede mną ostatni tydzień i dwa dni w pracy. 🙈

9b1223a620538d0ec1842eb0fc764f1f.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2021, 18:35

14dc.
Z dobrych wieści - cykl wrócił do życia, czułam owulacje i jajnik prawy, kłucie było identyczne jak na owulke, jutro jadę potwierdzić na usg 🙏

Mój mąż był u lekarza, ma przepisany antybiotyk na 15 dni, potem we wrześniu badanie MSOME, i powtórka badania moczu. Jestem zdziwiona, że nie kazał zrobić całego badania nasienia od nowa, przecież do wrzesnia to już chyba będzie wyleczony z tych bakterii i powinno być wiadomo czy wyniki są lepsze czy ani trochę? Jutro o to zapytam moją ginekolog, i w sumie pewnie i tak mu każę zrobić posiew jeszcze raz i przynajmniej to podstawowe badanie nasienia, bo nie wytrzymam z ciekawości..

Staram się zająć myśli o zbliżającym się urlopie, dwa tygodnie nad morzem, oby tylko pogoda się udała ☀ kompletuję sobie powoli rzeczy, muszę kupić nowy strój kąpielowy, ręcznik na plażę, nowe kiecki 👌 może jakąś sexi bieliznę? 😎

5 dc
Jutro pierwszy podglądzik 🍀
Czuję dziwny spokój i chyba ten spokój bardziej mnie stresuje niż cała procedura.
Może to dlatego, że jedyne co mogę zrobić to słuchać się lekarzy i zdrowo odżywiać? Reszta nie jest zależna ode mnie. Nie mogę nic więcej zrobić.
Ten spokój to dla mnie dziwne uczucie, bo na co dzień wszystko przeżywam i jestem panikarą. Oby ten spokój zaowocował. 💚

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 18 czerwca 2021, 18:16

15 DC
4dpo
No i ten progesteron... 35!!
Nie mam się nakręcać ale cieszę się jak głupia... Nigdy takiego nie miałam 3dpo (przy udanym IUI było 10, przy nieudanym 9). Wiec wczoraj 5 razy sprawdzałam czy to nie błąd.
Teraz chce się cieszyć tym wynikiem ile się tylko da, nie zamierzam się zamartwiać ani zastanawiać. Wi, że to może nic nie znaczyć, ale chce mocno wierzyć, że właśnie mój organizm wzial się do roboty 💪🏻

A teraz czas na upalny weekend ☀️☀️☀️

rudaa95 Staranie o drugie dziecko 24 kwietnia 2025, 14:59

13 luty 2025, 33 dc
Nie ma co się łudzić .. biało aż razi . Wieczorem ból brzucha nie do zniesienia .. no-spa poszła w ruch .
Co jest ze mną nie tak ?

Pauli A jeśli nigdy się nie uda? 9 czerwca 2021, 10:25

13 dzień cyklu, prawdopodobnie dzień owulacji i 32. urodziny…

Boże, 32 lata!!! :o

Parę dni temu nastąpił u nas przełom. O ile rozmowy na temat niepłodności to był temat tabu, o tyle chyba coś się zmieniło. Podczas spaceru parę dni temu powiedziałam, że umówię się do innej kliniki niepłodności, może coś innego powiedzą. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy M. powiedział, że idzie ze mną! :o A już straciłam nadzieję…

No to poszliśmy… Pani doktor powiedziała, że u mnie wszystko jest idealnie i że przyczyny musimy szukać u Pana, więc zaleciła rozszerzone badania nasienia. ALE przedtem mieliśmy zrobić test po stosunku. Dostaliśmy zalecenie, żeby był spontaniczny seks między 23.30 a północą we wtorek wieczorem, a w środę rano na badanie…

Wyniki badania już mam – i coś czuję, że chyba tu jest przyczyna naszych bezskutecznych starań od prawie trzech lat.

Liczba plemników w polu widzenia – 10 [czyli prawidłowo]
Plemniki ruchliwe – 8% – [norma to powyżej 30%!!!]
Plemniki nieruchliwe – 92% – [norma to poniżej 30%!!!]

Czyli, z tego co wyczytałam w necie, to niepłodność immunologiczna i chyba zwalczam plemniki. Biorąc pod uwagę moje liczne alergie i wiecznie rozhisteryzowany układ immunologiczny, to mogłoby być to. Jutro o 13.20 mamy wizytę, to pewnie dowiemy się więcej.

Dziewczyny, macie jakieś doświadczenia w tym temacie? Wyników badań po stosunku itp? Niepłodności immunologicznej? Każda wskazówka na wagę złota, bo 33. urodziny chciałabym świętować z bobasem na rękach :)

believer Trudna walka o dziecko z KD 9 czerwca 2021, 13:08

Mysle dzisiaj nad swoim nastawieniem psychicznym i wychodzi mi tylko tyle ze wiem ze nic nie wiem. Jak to pogodzić, ze z jednej strony moze powinnam to "olać" czy tez zastosowac to mityczne już odpuszczenie, a z drugiej - trzeba przeciez wierzyc w sukces, wiara czyni cuda, jak podejdziesz z nastawieniwm na nie to sie na pewno nie uda. No to jak w końcu? Nie wiem... trudno zapomniec i odpuscic muszac non stop lykac leki i suple, planowac wizyty, badania i transfer, trudno tez uwierzyc na 100% w sukces skoro tyle razy juz sie nie udalo. Chyba tylko spokoj mnie uratuje. Stoicyzm to jest to. Oraz jeszcze CARPE DIEM. Trzeba chwytac dzien biorac to co daje i nie myslec zanadto nad przyszlością. Ogolnie to coraz czesciej mysle czy moze to glowa mnie blokuje przed zajsciem w ciaze? Moze np. boje sie ze nie dam rady z tak malym dzieckiem w dzien, w nocy, caly czas? A co jak zachoruje? Albo dostanie kolki? Moze gdzies w srodku to siedzi i sprawia ze sie nie udaje? W koncu przeciez glowa jest wazna... niestety ostatnie proby dostania sie do psychologa spelzly na niczym wiec nie wiem nawet czy tak jest. Czy sama moge to stwierdzic? Takie obawy chyba ma kazdy przeciez... No i takie rozkminy mam wlasnie przy srodzie :) P.S. Dzis wizyta u dr od akupunktury, ciekawe jak bedzie.

Eveee Bezsilna 9 czerwca 2021, 23:33

Mam akurat kilka dni urlopu. Wyciszam się i trenuje pozytywne myślenie :) wyjechaliśmy sobie z mężem świętować rocznicę ślubu - na 4 dni na południe PL. Było całkiem fajnie, udało mi się prawie w ogóle nie myśleć o nieudanym IVF i śmiałam się więcej niż zwykle. W piątek w invikcie spotkanie z Panem doktorem i za jakieś 3 tygodnie zaczynam znów stymulację. Póki co łykami te beznadziejne anty.
Śmieje się do męża, że teraz musi się udać. Podczas naszego krótkiego wyjazdu wszędzie widziałam kobiety w ciąży, z małymi dziećmi... Po drodze natykaliśmy się co rusz na bociany, a na szlaku spotkaliśmy taką malutką sarenkę, ale taką naprawdę malutką, naprawdę cudo 😍
Mimo, że się staram to zdarza mi się smucić, ale przecież muszę się jakoś trzymać, wmawiać, że będzie ok, że w końcu się uda i że to ja będę w końcu spacerować najpierw z brzuszkiem, a potem maleństwem.

Wiki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając... 1 października 2021, 11:53

11 dc/51 cs

Jutro punkcja... Wczoraj o 23 wzięłam zastrzyk wyzwalający z Diphereline. O 23:15 wystąpiła reakcja alergiczna. Mam całe plecy w wysypce - obecnie już z pęcherzykami z płynem, na ramionach to samo. Nie brałam wapna etc no bo w sumie nie wiem czy można. Czekam właśnie na konsultację Lekarska z moją prowadzącą. Dziś miałam pobrac o 11 krew na LH, więc pielęgniarki skierowały mnie do gabinetu, bo nie wiedziały co mi zaproponować.

Przy 1 procedurze brałam też Diphereline i nic takiego nie wystąpiło. Generalnie mam wrażenie, że ta stymulacje przechodzę gorzej niż pierwszą... Rok różnicy, a i rok starsza, wszystko się zmienia.

Mam nadzieję, że alergia nie ma wpływu na możliwość przeprowadzenia punkcji.

P. S Mam wziąć parę razy dziś wapno zwykle, bez dodatków. Jutro punkcja się odbędzie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2021, 13:07

14dc [nawet nie wiem który cykl starań…]

Coraz rzadziej tutaj zaglądam, bo zaczęłam uważać, że za bardzo się wszystkim nakręcam… a bardzo szkoda! Zdałam sobie sprawę, ze tak naprawdę tylko tutaj mogłam się wygadać, poczytać o innych parach i podnieść się lekko na duchu.

Od razy ostrzegam, ze będzie długo, marudząco i generalnie gorzkie żale…

Wracam z tematem trudnym, nawet bardzo, z którym ostatnio się borykamy. Częstotliwość seksu.
Niestety przez ostatnie 3 cykle było tragicznie mało seksów z finałem, co bardzo wpłynęło nie tylko na brak ciąży (wiadomo…) ale tez na moja samoocenę. Przyznane sie szczerze, ze już mi sie dzisiaj ulało i dlatego znowu tutaj pisze.
W dużym skrócie wyglądało to tak:
Kwiecie - infekcja starego - brak starań i brak seksow właściwie (jakichkolwiek)
Maj - badanie drożności. Moje starania (patrz punkt wyżej) zakończyły sie generalnie ogromna awantura o to, ze tylko ja inicjuje seks, a z jego strony zero inicjatywy. Starałam się być wyrozumiała, bo miał ciężki czas w pracy, ale ma go właściwie od roku…
Czerwiec - tutaj zaczyna się dramat.
9dc niedziela - zaczynam swoje podchody, ubieram seksowne piżamki. Zgodnie z poradami z neta, staram się go uwieść rano, w dzień wolny, kiedy ma wolna głowa i jest wypoczęty. Efekt: po 10 minutach on stwierdza, ze nic z tego nie będzie. Oczywiście uderzylo mnie to jak zwykle a w głowie po raz kolejny - już mu się nie podobam, to pewnie przez ten brzuszek… a może przez za mały biust… itd
Odpuściłam pare dni, ale jak wiadomo czas goni. Monitor owulacji zaczął już wskazywać wysoka płodność, wiec trzeba było znowu schować swoją dumę i kompleksy do kieszeni.
11dc - jeden z najlepszych seksow w życiu!!! Z pięknym finałem, wszystki perfekcyjnie! Niby super, ale do owu jeszcze chwilka została.
12dc - monitor pokazał szczyt płodności, co oznacza ze owu za około 24h! Niestety Stary od razu po wejściu do łóżka poinformował mnie, ze jest zmęczony i idzie spać. Mysle - ok, spróbujemy rano.
13dc - OWULCJA - jeszcze nie wszedł do sypialni a już narzeka jaki to on zmęczony i ze nie ma na nic siły… ja leze oczywiście odwalona jak stróż w Boże ciało i czekam aż ksieciunio z łazienki wyjdzie… wscieklam się, pare łez uroniłam, ale mysle trudno - sposobujemy rano, bo mamy pierwsze spotkania w miarę późno.
14dc - dzień po owu, rano - przypomniało mu się ze musi pilnie coś napisać i zaraz po obudzeniu poszedł klepać maile… nosz cholera jasna!!!
Serio, mam już tego dosyć. Czy tylko ja muszę żebrać o seks? Już nawet mu nie mówią kiedy owu, bo twierdził ze go to stresuje… to ciagle inicjowanie seksu jest już dla mnie upokarzające i rzygam tym. Odechciewa mi sie wszystkiego dosłownie… dziecka, ślubu, domu, wszystkiego po prostu. Rozumiem, ze każdy moze mieć gorszy moment, gorszy dzień… ale u nas to sie trafia moze 1 czy 2 dni dobre, a reszta to tylko moje próby, jego odrzucanie mnie, co skutkuje moja rozpacza. Jedyne pocieszenie znajduje w tym, ze nie schizuje na koniec cyklu bo wiem, ze musiałabym być Maryja, żeby zajść w ciąże.
Coraz częściej mysle o inseminacji, ale ksieciunio chce chyba do mojej 40 udawać, ze sie staramy…
Mam już tego dosyć… nie mam siły dzisiaj kolejny raz zaciągać go do łóżka i liczyć ze łaskawie sie zgodzi :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2021, 23:01

Wczoraj miałam 6 dc i miałam pierwszy podglądzik.
Moje wyniki:
d5a7484d3266.jpg

url=https://naforum.zapodaj.net/44fe3e6b213b.jpg.html]44fe3e6b213b.jpg[/url]

Na obrazie USG wydać bardzo dużo drobnych pęcherzyków. Największy 9mm. W jednym jajniku 11 sztuk w drugim 12. Lekarz mówił, że moje jajniki mają potencjał ale w sumie nie wiem czy to dobrze, bo moje jajniki na ogół są wielopęcherzykowe.
Wczoraj czułam kłucia po obu stronach. Może cos rosło?
Jutro o 14.30 kolejny podglądzik.

Wczorajszą płatność w klinice: 2245zl


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2021, 12:08

Moja walka ciąg dalszy zmieniłam lekarza i on wziął się ostro za mnie
Dał mi duże nadzieje twierdząc że nie z takimi wynikami kobiety zachodziły w ciążę.
My przeskoczyliśmy fazę stymulacji i podeszliśmy od razu do invitro a teraz próbujemy jednak że stymulacja od okresu mam przez 5 dni brać clo i zrobić USG jak tam jajniki będą się sprawować potem ovitrelle i działać i tak przez 3 miesiące
Jak nie wyjdzie to bierzemy się za małża, teraz dostał zmianę supli na nucleox ktoś wie co to za suple i czy działają? Skład nie zachwyca ale może co za dużo to nie zdrowo


Z dobrych wieści kupiliśmy chomiczki jest taki malusi i slodziusi


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2021, 19:12

16dc...
3 dzień z heparyna... Kiedy wreszcie chciałam powiedzieć zw zaczęły ładnie wchodzić, pierwszy raz zaciągnelam krew do strzykawki... nie pytajcie jak :| boli jak...

Przez ostatni tydzien probowalam sie porozumiec z opiekunami pacjenta w mojej klinice co do tego kiedy musimy przyleciec na stymulacje. Po wymianie chyba 20 maili poprosilam o konsultacje z doktorem, ktora wszystko juz rozjasnila. Zaczynamy w nastepnym cyklu. @ wypada 2 lipca i wtedy mam zaczac brac tabletki antykoncepcyjne i mamy sie stawic na wizyte 20 lipca. Na tej wizycie maz odda nasienie, ktore zamrozimy. Ja zostane w Polsce na okres stymulacji i punkcji, a maz bedzie wracac do UK, bo nie moze pracowac zdalnie. Plusem jest to, ze bedzie juz zaszczepiony dwiema dawkami, wiec nie musi robic testow lecac do Polski. Ja niestety dopiero po pierwszej dawce a druga dopiero w sierpniu. W UK wszyscy praktycznie chca sie szczepic, wiec kolejki dlugie.

Loty mamy juz wykupione i zakwaterowanie w Gdansku bo mamy dwie wizyty zanim ruszymy w moje rodzinne strony. Stwierdzilismy, ze fajnie, ze spedzimy sobie kilka dni w Gdansku. Jedno z moich ulubionych miejsc a mojemu mezowi rowniez podobal sie Gdansk gdy pierwszy raz go tutaj zabralam :) Powspominamy stare dobre czasy, gdzie martwilismy sie, ze mozemy wpadke ciazowa zaliczyc a tu prosze jakiego psikusa los nam zgotowal.

Jak na razie nic nie powiedzielismy rodzicom, ze bedziemy podchodzic do ivf w Polsce, bo wiemy jak sie martwia o nas. Poza tym wiem rowniez ze momentalnie zaczna dawac nam pieniadze, zeby pomoc. Jestem bardzo wdzieczna za moich rodzicow i wiem, ze i tak nam za cos zaplaca i nie bede miala szans sie sprzeciwic :) Moja mama jest mistrzem wzbudzania we mnie winy :D jej intencje jak zawsze sa dobre. Jestem wdzieczna za moich rodzicow, ktorzy wspieraja mnie w tej drodze. Wiem, ze jest wiele par, ktore niestety musza radzic sobie sami i czesto ukrywac , ze wybrali taka metode leczenia.

miska122 Tęcza po burzy :) 9 kwietnia 2021, 16:56

Dzisiejsza beta 295,7. Przyrost 171%.
Progesteron 34,5
Tsh 0,8
Umówiłam się na 26.04 na wizytę. Nie wiem czy tyle wytrzymam, czy nie znajdę czegoś wcześniej, ale z drugiej strony... może byłoby już wtedy serduszko, to warto poczekać.
Zaczynam coraz mocniej wierzyć w tę ciążę.
Postanowiłam na razie nie robić bety. Pani w diagnostyce stwierdziła, że mam już pokiereszowane żyły i przyda im się odpoczynek. Ja osobiście chętnie zrobię przerwę od pobierania. Tylko boję się, że bez takiego uspokajania się co 2dni że jest przyrost to oszaleje.
Proszę Cię kropeczku bądź tam i rozwijaj się ładnie. Nawet nie wiesz ile osób tak ogromnie chce Cię poznać.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)