4 dni...tyle nasze Słoneczko chodziło do Klubiku. Gorączka, kaszel, katar - diagnoza z dziś - zapalenie ucha zewnętrznego 😰😰😰
Biedactwo ledwie zbijamy gorączkę i rośnie. Jutro robimy morfologię i drugie podejście do pobrania moczu. Mam nadzieję, że to nie jakiś zum.
W międzyczasie praca...padam na twarz. Pracuję do późnych nocy, by ogarnąć. Nie ogarniam. Śpię po parę godzin z przerwami. Oczy mi wysiadają ledwie widzę.
Mówili, że dzieci w żłobku chorują. Nie myślałam że to aż tak.
Jesteśmy z tym zupełnie sami. Nie ma nikogo kto by nad odciążył chociaż na pół godzinki. Radzimy sobie, nawet nieźle. Ale jesteśmy zmęczeni. Bardzo.
Ja mam za sobą 3 test na Covid. Ujemny, ale nadal kaszlę i słabo się czuję. Jestem też po 2 dawce Pfisera. Zniosłam to masakrycznie. Wszystko na raz się dzieje.
Jakaś diaboliczna karuzela.

Karciak Czekam na tęczę 19 października 2021, 10:14

27dc.
7dpo
Test.. biel, biel i jeszcze raz biel.
Mimo nie nastawiana się jest mi przykro.
Jakaś tam cicha nadzieję związana z pojewienie się objawów owulacji była.

karolaEM W oczekiwaniu na nasz cud 17 czerwca 2021, 23:04

Starania, starania i jeszcze raz starania... nadal trwają. Bez ustanku, bez skutku...
Ostatnio coś mnie podkusiło, żeby zatestować, no więc kupiłam test w Carrefour jakiś BABY QUICK płytkowy o czułości 10, oraz facelle z rossmanna paskowy też 10tka. No i ku mojemu zdziwieniu ukazały się na jednym i drugim dwie blade kreseczki, trzeba było się przyjrzeć, ale były, kreski pojawiły się w wyznaczonym w instrukcji czasie. Nie czekając długo, poleciałam do apteki po kolejne dwa testy, tym razem były to pink testy płytkowy i strumieniowy 10tki. I co? I nic. Zero, biel wizira. Następnego dnia lekko czułam kłucia jak na okres ale nie takie intensywne. Lekkie, prawie nie odczuwalne za mocno. Postanowiłam zrobić test kolejny. Była godzina 18;30 ale mimo to zrobiłam i wyszła znowu blada kreska grubsza niż tamte poprzednie, zaróżowiona i lepiej widoczna. Nie mogłam uwierzyć. Powiedziałam sobie że zrobię test z porannego moczu, to już w sumie pewnie będzie formalność dla potwierdzenia... test Pepino paskowy i płytkowy pokazał negatyw. Myślałam że mi serce pęknie. Umówiłam się do lekarza na piątek 18 czerwca na 10:00. Czekam jak na jakiś sąd ostateczny, boję się, martwię, a najbardziej obawiam sie tego co usłyszę... że ciąży nie ma i nie było... Nie wiem co wtedy zrobię. Czuje sie fatalnie, zrezygnowana, rozżalona, a jednocześnie czuje jakąś wewnętrzną nadzieję, że może jednak się udało... Jakby tego było mało przedwczoraj zaczęłam plamić na brązowo, i tak do dziś 17 czerwca, bo konkretnie dziś pojawiło się plamienie różowe, jakby lekko zabarwione krwią, nie było to widać na bieliźnie. Jedynie na papierze toaletowym. Z jednej strony boję się że idzie @, ale nie mam żadnych objawów na to A dziś już jest mój 35 dc. Jutro w piątek będzie 36 dc. Z drugiej zaś strony tłumaczę sobie że może to implantacja? I zarodek się zagnieżdża, ale przecież test wczoraj i dziś rano wyszedlby pozytywny gdyby tak było. Nie wiem w ogóle czy to jest możliwe, że przed zagnieżdżeniem test mógł wyjść pozytywy, a w czasie zagnieżdżenia negatywny... chyba jest to niemożliwe. Raczej napewno. Pozostaje więc albo CB, albo testy zrobiły mnie w konia, bo były po prostu wadliwe... I przyjdzie @. Tak czy siak, wszystkiego dowiem się 18 czerwca w piątek na wizycie u mojego Ginekologa. Do tego czasu, mam nadzieję, znikomą, ale mam... Bo jak tu żyć bez nadziei. . .


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2021, 23:07

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 17 czerwca 2021, 23:19

Dzieciak w terapii, ja w terapii, nie mam na nic siły, jestem wycieńczona, sama wszystko ogarniam, życie się sypie.

Wszystko można zacząć od nowa ☺
14.05.22 r ❤🩹


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2022, 22:17

6t4d

Przed każdą wizytą czuję niewyobrażalny strach. Narazie jeszcze do nas nie dociera, że to się dzieje naprawdę! Nasz Miś ma juz 6 mm, serduszko mocno bije, a ja jestem zakochana najbardziej na świecie ❤️ Krwiak na usg wyglada coraz lepiej, jest juz zorganizowany i wszystko idzie w dobrą stronę. Czekają mnie jeszcze 2 tyg leżenia, ale damy radę!

Wiary w sukces nie mam, ale mam jeszcze trochę sił powalczyć.
Dużo rozmawialiśmy z Mężem w weekend i bardzo mi to pomogło. To samo mi wałkował co napisała Aurore - ból i emocje są i mamy do nich prawo, ale pławienie się w cierpieniu i rozdrapywanie tych ran to już jest wybór. No więc jakoś się pozbierałam, byłam w piekarni w sobotę, byliśmy na kolacji z "zakazanym" jedzeniem (zjadłam carbonarę). W niedzielę byłam na 2 godzinnej łagodnej jodze z pranayamą i medytacją. Bałam się trochę, bo joga czasem otwiera we mnie różne emocje, ale dał mi ten czas cudowne chwilowe ukojenie. I spokój w głowie.

Co dalej? Jutro idziemy zbadać kariotypy, ja KIR i HLA. Niedobrze mi się robi na samą myśl o tym, ale jako że tylko tych badań nie mamy i robi się je raz w życiu, dla świętego spokoju sumienia i domknięcia teczki robimy. Bo to trochę tak jak powiedzieć a, b, c i i nie powiedzieć dalej d. Badania genetyczne Kropka będą na początku kwietnia (jeśli uda się zbadać). Wtedy będziemy może mieli jaśniejszy obraz sytuacji i jakieś decyzje co dalej. Walczę też o miejsce na USG endometriozy, bo nie wiadomo co tam się porobiło po stymulacji. Z terminem ciężko. 2 mce, 6 mcy, rok... Ale liczę że się uda.

Przed nami trudne decyzje z uwagi na nasz wiek. Wcześniej już pisałam, że adopcja jest dla nas opcją. Adopcja komórki czy zarodka raczej nie (chociaż nigdy nie mów nigdy). Wiadomo, wolelibyśmy aby udało się mieć swoje biologiczne Dziecko, nadzieje dodatkowo rozpaliła całkiem udana procedura i to serduszko, po czym teraz to ja się nastawiam psychicznie na 3 kolejne porażki. Rozmawialiśmy wczoraj o lecie, urodzinach mojego Męża i mi się coś pomyliło, że on kończy 38 l. A kończy 39. Czyli za rok - 40. Po 40 adoptowanie niemowlaka graniczy z cudem :/ I naprawdę nie wiemy co dalej, czy wyznaczać sobie jakieś terminy, czy walczyć o swoje do wyczerpania możliwości, odpuszczając jednocześnie temat adopcji maleńkiego dziecka. Ciężkie to wszystko. Nie mam teraz do tego głowy i będziemy myśleć w kwietniu po badaniach.
Ale to jest jakiś cholerny wyścig z czasem :(

Nie mam głowy do gotowania, więc zamówiliśmy pudełka - dla mnie na tydzień bo jestem im generalnie przeciwna, Mężowi do końca marca bo jemu akurat łatwo dogodzić. Niski IG. Mało warzyw, ale smaczne. I nie będzie kompulsywnego objadania się ze stresu, myślenia o zakupach, stania przy garach. Cenowo przy tym co ostatnio płaciłam na bazarku wychodzi wcale nie dużo drożej.

Muszę zadbać o siebie, bo nie mogę na siebie patrzeć. Niby najmniejszy problem teraz, ale nie poprawia mi to samopoczucia. W ciąży czułam się pięknie i kobieco, teraz włosy lecą mi garściami, cera blada, twarz spuchnięta, + 3 kg i brak porządnego sportu od końca listopada.

Na szczęście dzisiaj zaczęła się rozkręcać @ 🙏🏻

Plan na ten cykl:
- Estrofem 1-10 dc
- Estrofem mite 11 dc - do końca cyklu
- Clostylbegyt 2x1 2-6 dc
- Ovitrelle w odpowiednim momencie
- Duphaston 1x1 18 - 28 dc
- Maca do 5 g na dobę
- Acard 0,75 na noc
- L-arginina 5g
-L-karnityna 3g
- witamina c 1g
- witamina E 400 j
- witamina D3 30 000 j 2 x w tygodniu
- cynk i selen 1x1
- Ovarin 2x1
- Biotebal forte 1x1
- Calperos 1000 2x1
- 4Flex Sport 1 saszetka dziennie
- garść migdałów dziennie
- 6 orzechów brazylijskich dziennie
- lampka czerwonego wina na noc
- ćwiczenia 3-4x w tygodniu

14tc+5
To byla trudna noc, śniły mi sie jakieś głupoty i za kazdym razem po przebudzeniu miałam przed oczami ten wynik...
Synku wiesz, ze i tak zrobimy wszystko, żebyś miał szanse byc z nami... Boże, błagam, daj mi szansę byc matka żywego dziecka, a obiecuje Ci, ze zrobię wszystko dla tego dziecka... Ty najlepiej wiesz, ze zdążyliśmy go pokochać, ze chcemy tego dziecka jak nic innego na świecie... błagam daj ni szanse, jedno dziecko musiałam żegnać, nie kaz mi żegnać drugiego, nie dam sobie rady z życiem...
Synku, mimo wszystko wierzę, ze nawet jeżeli to jest to co zabrało mi Twoja siostre, dam rade, zw heparyna i inne leki dadza Ci szanse... chcd wierzyc ze każdy dzien przybliża nas do spotkania z Tobą...
Walcz, a ja wierze ze dasz rade... musisz dac... a my zajmiemy się reszta...



Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏

18 dc

Wyniki powtórzone :
18 dc - estradiol 40 pg/ml
Progesteron tyle samo 0,20 ng/ml

Hm, nie wyjaśniło to wiele. Tamte wyniki były z dnia cyklu 15.

Pozostaje albo iść na usg i sprawdzić czy są ciałka żółte albo zaczekać i na spokojnie tak jak planowałam zrobić tydzień po "owulacji" ponowne pomiary. Wtedy po progesteronie będzie wiadomo. Chyba zaczekam. Nie chcę mi się umawiać i iść do lekarza.

P. S Objawów owulacji w postaci np śluzu nie było, bólu owulacyjne go tez nie. A ja z tych, co doskonale wiedzą, kiedy strzela jajo. Więc albo była jakaś ukryta 😉 albo nie było jej wcale, a lab się walnął w wyniku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2021, 18:04

Dostaliśmy zielone światło na rozpoczęcie procedury. Powinnam się cieszyć, bo za dwa tygodnie wszystko się zacznie ale...

No właśnie, ciągle jest jakieś ale. Neurolog nie jest zadowolona z opisywanych przeze mnie objawów. Muszę zrobić na cito tomografię komputerową głowy i jak najszybciej skonsultować wynik. Jeśli pojawi się coś nieprawidłowego, nie będę mogła poddać się stymulacji. Załatwienie badania i jego opisu w tak krótkim czasie kosztowało mnie dużo stresu i zaangażowania.

Już nie wiem czym bardziej się martwić. Tym, że nie mogę mieć dzieci, czy tym, że coś może się dziać w głowie. Jestem kłębkiem nerwów. A głowa oczywiście mi pęka i leki nie pomagają 😔 Jestem wykończona tym bólem i nerwówką.
Czuję, że spadło na mnie zbyt wiele na raz.

Jakby wszystkiego było mało, beta nadal lekko pozytywna. Co prawda tylko 2,01 ale dr mówi, że do stymulacji musi całkowicie spaść 😕


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2021, 10:30

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 17 czerwca 2021, 11:16

13 dc
Leżę właśnie na sali wybudzeniowej po zabiegu. Udało się ogarnąć to moje przeziębienie i bez problemu zostałam przyjęta na oddzial i poszłam jako pierwsza na zabieg. Bardzo mnie to cieszy, że się udało. Byłam trochę nieprzytomna po zabiegu ale z tego co zrozumiałam gin to były małe polipy w macicy, które usunęła. Liczę, że to było powodem tego że te moje zarodki zagnieżdży się tylko na chwilę. Mam zwolnienie lekarskie do 24.06, odpocznę troche od pracy.
Dostałam antybiotyk na 10 dni, a kolejny mam brać w cyklu przed transferem na ewentualny stan zapalny. Za 3 tygodnie wynik histopatologiczny.
Mój ostatni zarodeczek czeka i mam nadzieję, że przygotuje się na jego przyjęcie jeszcze lepiej.
Mam w planie zrobić jeszcze badanie białka s i c. I chyba z badań to już nic mi nie zostało do zrobienia.

Dziś TK głowy i dodatkowy stres, czy wybłagam wcześniejszy opis badania żeby zdążyć skonsultować wynik przed procedurą.

Mam pytać o wyniki w przyszłym tygodniu. Oby tylko były, bo będę miała 1-2 dni na skonsultowanie ich z neurologiem zanim przyjdzie 🐵.

Żeby dzień nie był lepszy od innych, głowa pęka na pół. Do ścięcia z nią 🗡️

Bardzo dziękuję za Wasze wsparcie i za to, że zaglądacie do mojego pamietnika 💗 To bardzo budujące i wiele dla mnie znaczy zważywszy na to, że jestem sama z wszelkimi kłopotami 😚
Zaglądam na forum i cały czas Wam kibicuję ✊💪


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2021, 17:34

19dpt, 5+3
Nie lubię takich sytuacji... znowu nie wiem co robić...
Nie chce jeszcze mówić w pracy, z drugiej strony mam wrażenie, że jak nie powiem jutro, to sama będę czuć że okłamuje wszystkich... chciałabym być w porządku, ale tego nie da się pogodzić... albo będę w porządku wobec siebie i okruszka, albo wobec dyrektorów... Z drugiej strony wiem, że czy powiem jutro czy za tydzień, nie unikne pretensji 🫣
Nie wiem też jak długo dam radę ukrywać, udawać że nic się nie dzieje... 🫣

20 dc 4dpo
Jest dopiero 4 dni po owulacji a ja juz zaczęłam czarnowidztwo 🤦‍♀️ od owulacji temperatura ładnie rosła za to dzis zaliczyłam lekki spadek i od razu myśl no i znowu się nie udało... wiem że to jest nierealne zeby na tak wczesnym etapie cokolwiek czuć ale cały czas nawiedza mnie myśl że nic z tego nie będzie bo nie boli mnie brzuch, nie kłują jajniki nie czuje piersi ... wczoraj tylko byłam trochę wzdeta ale to chyba po luteinie dziś już tego nie czuje. Szkoda ze nie ma testów od 1 dpo 😂 chociaz pewnie wtedy bym zbankrutowała bo sikalabym od 1 dpo do samego okresu. Staram się w żaden sposób nie nakręcać ale nie ukrywam że wiąże z tym cyklem nadzieję bo to pierwszy cykl z clo wiem że jak się nie uda to ciężko mi będzie się po tym pozbierać. Na szczęście dziś już 1.10 i za 17 dni jade na urlop nareszcie nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli z P. nacieszyć się sobą obydwoje potrzebujemy odpoczynku chciałabym żeby czas w drugiej fazie cyklu biegł szybciej cierpliwość nie jest moja mocna strona 🙈😂


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2021, 18:04

Maart Moja historia . 19 czerwca 2021, 12:12

W październiku straciłam syna, w styczniu wróciłam do pracy po urlopach, później problemy zdrowotne i to co przeszłam obciążyło mnie maksymalnie, w pracy cisnęli a ja ciągle potrzebowałam wolne na badania i wizyty lekarskie, kiedy w ostatnich dniach lutego trafiłam do szpitala bo wyniki miałam słabe a nikt nie wiedział co mi jest postanowiłam zadbać o siebie i swoje zdrowie i tak byłam na L4 aż do 11-stego czerwca. Teraz już wiem na czym stoję, mam wyznaczone dwie wizyty przed operacją - larynogolog aby ocenił struny głosowe i szyję oraz anestezjolog aby zapoznał się z historią choroby i wybrał znieczulenie, gdyż przy trombofili i mutacji V leiden w trakcie operacji muszę być na zastrzykach przeciwzakrzepowych. Psychika również odpoczęła, z bardzo dużego ciśnienia na dziecko przeszłam już do normalnego funkcjonowania, zależy mi również na innych rzeczach niż tylko starania, ale wciąż są z tylu głowy i jest nadzieja. Nowe założenie starania od listopada, bardzo chciałabym w święta Bożego Narodzenia wiedzieć, że jestem już w dwupaku🥰 Święta to bardzo ciężki czas gdy u nas w zeszłym roku zabrakło Nikosia 🙁

Operacja guzka przytarczycy #64dni

No i mam nawrót Gravesa Basedowa. Tsh 0,009 a ft4 powyżej normy. Żelazo poniżej...jak zawsze.
Czułam już, że coś jest nie tak. Trochę ręce mi się trzęsą i spać nie mogę mimo zmęczenia. No i bach. Jest. Choroba.

Odstwilam oczywiście euthyroks i od razu weszłam na metizol, póki co 5 mg x 2 po karmieniu. To bezpieczna dawka ale i tak się boje o małą, że będzie miała przeze mnie niedoczynność. Jutro dzwonię do pediatry i umawiam się do jakiegoś endokrynologa, choćby na teleporade.
Tyle walki o to karmienie piersią, a możliwe, że będę musiała skończyć ta przygodę. Smutno trochę... No ale zdrowie dziecka najważniejsze, a później trochę moje też.

Dziś mamy chrzciny, w domu. Oby tylko przetrwać ten dzień bez kolek.

18+3

Wczoraj byliśmy u doktora na kontroli. Polip jest i ma się dobrze, wyhodowany do 2,5 cm. 🙄 Z łożyskiem jest ok, nie dochodzi do ujścia aż tak bardzo, także duża szansa, że jednak się dźwignie. 🤗 Odstawiamy luteinę. 🙆 Miałam nosa ostatnio, żeby nie wykupywać więcej, niż jedno opakowanie. 🙂 Neoparin, Acard, Glucophage zostają. Dochodzi jeszcze Staveran na wysoki puls, trochę trzeba go okiełznać, ale mam nadzieję, że nie będzie konieczności zażywania większej dawki, niż podstawowa.

Dzidziuś waży 254 g, co jest dla mnie szokiem, bo nie spodziewałam się takiej wagi. Raczej coś bliżej 200 g +/-. 🙂 Ale cieszę się, że rośnie. Z USG wychodził na 20 tydzień, przez długą kość udową. 😁 Chyba szykuje się jakiś długi gość, po wujku. 😅

Wszystko wygląda idealnie i chyba w końcu odsapnę. 😌

Poniżej udało mi się zrobić gifa z wideo. Tak pięknie matkę skopał, a ona nic nie czuła nadal. 🙈

giphy.webp?cid=6c09b95220d1ef92af977c65a2f324ff30a0b33573659584&rid=giphy.webp&ct=g


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2021, 10:39

Kolejny etap - przeżyć święta... święta, które już zawsze będą mi się kojarzyć z reklamą, w której mała dziewczynka mówiła "w tym roku nie będzie fajnych świąt"
I tak mijaj mój "macierzyński" - do dzisiaj nienawidzę tego słowa... - na badaniach, lekarzach, poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, co zaszło? jak to możliwe, że nosiłam zdrowe dziecko, które musiało umrzeć? Dlaczego musiałaś odejść, zostawić nas tutaj z tą niewiedzą, poczuciem niesprawiedliwości i tą cholerną pustką, która mi po Tobie została...

5+3
Krwawienia... 😔
Modlę się oby tym razem było wszystko dobrze...🙏

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)