Upały mnie wykańczają. Starań brak, sił brak, humor marny. Jakaś taka gruba się zrobilam, opuchnięta, eh no starzeję się. Chyba odpuszczę z tą ciążą... Na dobre
Kolejny raz się nie udało.
Narazie stąd znikam.
Dziękuję za każde dobre słowo i wsparcie.
Ciąża zakończona 30 czerwca 2021
Ten cykl jest taki pechowy, najpierw wyjechaliśmy na wesele w podróż daleką, później lekarz mój nie odpowiadał na wiadomość, kiedy mogę przyjść na monitoring, później zgubiłam termometr, a na sam koniec, robiąc testy w 13-15 dniu (przeważnie miałam pozytywne) blade jak moje pośladki, dopiero 5 dni temu pokazały się czerwone kreski i na deser temperatura spadła praktycznie do podziemia 🤦🏼♀️, jak tu nie oszaleć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2025, 15:44
Dziś 36dc
Byłam u swojego gin. No cóż stwierdził że na USG nic nie widzi i wysłał mnie na bete, którą mogę zrobić dopiero w poniedziałek. Powiedziałam mu że mam plamienia już od 4 dni. Na co mi odpowiedział, że jeśli jest ciąża, to na tym etapie jest to normalne, mimo wszystko, jeśli beta będzie ujemna, a @ nie przyjdzie, mam do niego iść po luteine. I będziemy monitorować nowy cykl. Szczerze powiedziawszy monitoringu cyklu u gin jeszcze nigdy nie miałam, nie wiem więc za bardzo jak to wygląda i jakie są tego koszta 🤔 ale sądzę że nie małe.💁♀️ Ale oczywiście mam tego świadomość. Starania o dzieciątko są bardzo kosztowne, te wszystkie badania, co najmniej kilkaset złotych, leki, suplementy, zastrzyki... o ludu... No ale jak to mówią, jak mus to mus.
Po południu się trochę zrelaksowałam w swoim ogrodzie, mąż złożył basen stelażowy i trochę poleniuchowałam wodzie ze szklaneczką soku pomarańczowego z lodem. Mniam. Choć na moment mogłam przestać myśleć o tym wszystkim...
Ok. Mam już umówione USG na przyszły poniedziałek. Będzie to 7+2. Zobaczymy czy ten malutki pęcherzyk (9mm) urośnie i czy będzie serduszko. Mam brać luteinę 3xdziennie po 2. Na betę już nie idę, bo nie mam nawet czasu. Z forum czerwcowek dziewczyny na moim etapie niekoniecznie zobaczyły serduszko ale mają większe pęcherzyki... No nic. Pożyjemy zobaczymy. Plamienia póki co brak, tylko taki śluz niezbyt ładny ale w pierwszej ciąży też tak miałam.
12 dc.
To dziwne, ale straciłam siły i chęci na dalsze starania. Nie umiem tego wytłumaczyć. Po prostu mój organizm i psychika wola "DOŚĆ"...
A z drugiej strony boję się że będę żałować że odpuściłam.
19+0
Wygląda na to, że wybraliśmy imię. 😁 Będzie Cezary. ❤️ Tego się chyba nikt z bliskich nie spodziewa. 🤣 I dlatego dowiedzą się jak młody się już urodzi. 😁😁

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2021, 21:30
Laryngolog odhaczony, lista przed operacją coraz krótsza, we wtorek na nawadnianie do szpitala, czas jakoś biegnie, byle do sierpnia.
#53dni
4dpt
Brzuch ciągnie jak na miesiączkę, wczoraj cały dzień, dziś po nospie i Mg przestał. Oby to był dobry znak. Normalnie przed @ takich boli nie mam, tylko w trakcie.
Prawie weszłam dziś do labu, mimo, że to za szybko, bardzo ciągnęło do środka.
Jutro 5dpt wielu wychodziły cienie. Czy dam rady, żeby nie sikać...?
Co zrobię, jesli się nie uda?
Muszę trochę nadrobić i cofnąć się w czasie do poprzedniej wizyty w 36+2
No więc... Na poprzedniej wizycie byłam już u "nowej" gin - dr Iram czyli tej samej, która robiła mi wszystkie badania prenatalne w ciąży. Na tamtej wizycie oficjalnie poprosiliśmy ją o prowadzenie ciąży do końca bo poprzedniej, oprócz tego że zapadła się pod ziemię na ponad meisiac to ja do końca nie ufałam .
Z usg 2 tyg temu dalej wychodziło że siedzi we mnie mała Calineczka która rozmiarem nie grzeszy. Dr Iram juz wtedy skomentowała, że nie do końca jest zadowolona z wymiarów małej, mierzyła jej brzuszek wielokrotnie, porównywała z poprzednimi pomiarami zapisanymi w systemie i ogólnie potwierdziła tylko moje obawy, które miałam od dawna, że no coś z tym przyrastaniem Mai nie do końca idzie tak jak powinno (poprzednia gin uważała ze wszystko jest ok a ja starałam się jej ufać).
Ale żeby nie było, dr Iram zachowała się mega profesjonalnie, nie wszczęła żadnej paniki, nie nastraszyła nas. Kazała wrócić za 2 tyg i powiedziała żebysmy się nie martwili na zapas bo ogólnie Mała jest zdrowa.
Cdn.
Trochę mnie nie było, bo i trochę się działo.
Ale po kolei.
Byliśmy w Klinice 04.05.2021 r., był to 25 dc. Mąż zrobił badanie nasienia na miejscu, ja zrobiłam wcześniej 3 dc i przyszłam z wynikami, na miejscu zrobiono mi tylko AMH. Męża wyniki dobre- Dr powiedziała nawet że bardzo chciałaby zabronić mu palić, ale wyniki są dobre więc nie ma za bardzo argumentów do tego. Moje wyniki z 3 dc niestety gorsze... FSH 10,93 mlU/ml, LH 3,28 mlU/ml Estradiol 64 pg/ml Testosteron, prolaktyna w normie. Wyniki TSH i Ft4 z marca: 2,33 ulU/ml i 1.18 ng/dl. Wynik progesteronu z 21 dc 24,17 ng/ml więc jak Dr go zobaczyła powiedziała od razu, że "jest owulacja". Wynik AMH zrobiony u nich 0,77 ng/ml.
Niestety wynik AMH, stosunek fsh do lh i obejrzane jajniki świadczą w jej ocenie o obniżonej rezerwie jajnikowej. Zrobiła mi usg w którym zapisała, że obraz sugeruje przegrodę macicy, endometrium jednorodnej echostruktury, grubości 13,7 mm (dobra grubość na 25 dc?). Jajniki struktury prawidłowej, zatoka Douglasa bez wolnego płynu.
Moje Drogie możecie skomentować moje wyniki? Jakieś inne niepokoje powinnam mieć oprócz marnego AMH oraz nieprawidłowego stosunku LH do FSH? 
W podsumowaniu wizyty Dr poradziła w pierwszym rzędzie in vitro- bo za rok jak do niej przyjdziemy to już może nie być z czego go zrobić... Z drugiej strony powiedziała, że może być tak że się AMH będzie utrzymywać na tym poziomie albo nieznacznie spadać- tego nikt nie przewidzi. Ale ona by nie czekała. Zwłaszcza że z moimi wynikami łapiemy się na dofinansowanie.
Trochę mnie to zmroziło, że podczas pierwszej wizyty w Klinice proponują nam in vitro- czy to oznaka że ze mną naprawdę jest tak źle że tylko in vitro wchodzi w grę? Myślałam, że in vitro jest ostatecznością dla starających się a tu bach na pierwszej wizycie zalecenie nr 1. Mąż po tej wizycie miał wrażenie, że trochę "naganiają na in vitro"- bo to im wychodzi i wiąże się z kasą, znam kilka osób które mają podobne odczucia, aczkolwiek myślę sobie że gdybym nie miała wskazań to by tego nie proponowano...
Zaleceniem nr 2 było wykonanie histero laparoskopii żeby obejrzeć i ewentualnie usunąć przegrodę w macicy. Powiedziałam, że moja mama 2 zdrowych dzieci urodziła z przegrodą, aczkolwiek zdaniem Dr nie mam czasu by pozwolić sobie na ewentualne poronienie więc trzeba to zrobić- przynajmniej obejrzeć wnętrze macicy.
Rozwiązaniem nr 3, jakbym się nie zdecydowała na in vitro jeszcze, była stymulacja połączona z monitoringiem. Aczkolwiek po zrobionej histero laparo. Dr dała nr telefonu do siebie i powiedziała żebym dzwoniła jak się na coś zdecyduję.
No więc myślałam myślałam i wymyśliłam, że in vitro jeszcze nie, póki nie spróbujemy innych metod. Zadzwoniłam do niej że zdecydowałam się na histero laparo i poradziła mi bym poszła na usg do innego lekarza z Kliniki (szefa Kliniki de facto), który by ten zabieg wykonywał- aby jeszcze on obejrzał mnie na usg. Dr wypytywał o wczesną menopauzę u kobiet z linii matki w rodzinie, przejrzał wyniki i też wskazywał, że nie mam za wiele czasu na odkładanie decyzji o dziecku. Jeśli chodzi o przegrodę jego zdaniem mogła to nie być przegroda, ale powiedział że histero trzeba zrobić aby obejrzeć wnętrze macicy i ewentualnie ją usunąć. No i najlepiej to zrobić przed owulacją, a może to zrobić w Klinice choćby jutro czy pojutrze.
Słysząc to i wiedząc, że jestem aktualnie przed owulacją, zgodziłam się. Odetchnęłam, że zalecił zrobić tylko histeroskopię, laparoskopia i wprowadzanie narzędzia przez powłoki brzuszne mnie mówiąc delikatnie z lekka przerażała... Umówiliśmy się chyba na kolejny dzień lub 2 dni do przodu, że się zgłoszę z kapciuszkami i piżamką do Kliniki, a tego samego dnia po zabiegu wypuszczą mnie do domu.
33 dc.
Jakis brązowy śluz. @ czycha za rogiem... Duphaston nie dla mnie... Moje regularne cykle odeszły w niepamięć..
Mam dość. Po prostu dość. Najgorsze ze przede mną dzień z bratankami - 8lat i 7 miesięcy. Muszę wytrzymać.. Nie dac po sobie nic poznać. Niepotrzebne mi pytania mamy "cos się dzieję?, co się stał?" W szczególności ze moja mama jest wspaniała ale to nie typ optymisty i pocieszycielki.
Najgorsze jest to że mialam dzisiaj taka myśl - może powinniśmy się rozwieść żeby moj maz mógł znalezc kobietę, która urodzi mu piękne bobaski.... Każdym nieudanym cyklem zastanawiam sie jak wytrzymałam kolejny miesiąc... Dla dziewczyn które staracie sie wiele lat: jestescie ku... wsko silne!!! Moc poza moim zasięgiem...
Leczymy się nadal. Udało się pobrać i krew i mocz. To drugie to była bardzo wyspecjalizowana ekwilibrystyka🙈🙈🙈 4 dni próby, ale już mamy jakieś doświadczenie na przyszłość. Wszystko ok. Ufff bo już miałam wizję zum.
Calineczka nadal mocno kaszle i katar aż za brodę czasami. Tak mi jej szkoda, ale przynajmniej gorączki nie ma i apetyt powoli wraca.
W końcu zaczęła chodzić 🤗 Jest moc i tak fajnie patrzeć jak idzie taka kaczuszka po korytarzu.
Noooo.... dziś poczuła się chyba pewniej i poleciała do przodu jak długa. Niby mąż szedł za nią, ale nie było szansy by złapać. Zaryła buźką w płytki 😰 Płacz i warga całą spuchnięta, trochę przekrwiona. Zęby całe na szczęście i od godziny wisi na cycku i śpi. Odłożyć się nie da. Znowu będę pracować do 1 w nocy no w dzień bez szans 😱
Mam nadzieję że opuchlizna z wargi Małej szybko zejdzie i że nie będzie jej boleć.
Musimy robić dużo inhalacji i w końcu się złamaliśmy z mężem - działa tylko tv.😔 inaczej odpycha i ucieka 🙈 Czyje trochę porażkę z tym tv, bo do tej pory nigdy nic na żadnym ekranie nie oglądała, a i sam tv jej nie interesował, bo sprawdzaliśmy przy masowaniu wędzidełka. Wtedy nie skutkował. Teraz Marynia macha rączką do ekranu,🤭 porażka rodzicielska pierwsza🤷♀️🙈
Od dziś zaczynam leki do ivf.
Gonapeptyl 0,1 przez 15 dni na wyciszenie jajników.
Później dochodzi Menopur i Metypred + Acard.
Pod koniec czerwca punkcja i transfer "na świeżo".
Myślałam, ze bedzie ekscytacja, że będzie radość i oczekiwanie. Ale mój mózg już chyba sam się broni przed kolejną porażką i chociaż zawsze byłam osobą pełną optymizmu, to teraz nie potrafię sobie wyobrazić że miałoby się udać..
Czas leci... Leczy.... Rzeczywiście leczy. Jest lepiej, nie wpadam już w takie dołki i coraz mniej leci z oczu łez.
Oczywiście wciąż ciężko się pogodzić, wciąż myślę o tym jak byłoby cudownie. Jak piękne mogło być moje życia i moja rodzina. Wciąż łapie się nad tym, że muszę zweryfikować swoje plany bo już nie jestem w ciąży... Już ten rok nie będzie taki jako sobie wymarzyłam.
Tymczasem walczę o powrót do zdrowia, o powrót do kliniki i dalsze starania.
Umówiłam się do psychologa ślę koliduje mi teraz z wizytą u gienka i chyba odpuszczę, tym bardziej że teraz z dnia na dzień widzę poprawę w swoim stanie psychicznym, nabieram równowagi o chęci do życia. Nie daje się zawładnąć smutkowi.
Oczywiście ma to swoje konsekwencje, zaczęłam jarać fajki. Bleeee wiem, rzuciłam wiele lat temu, jeszcze przed przygodami z ivf. No ale staram się za to nie katować. Przekazany mi wzorzec życia, gdzie nałogi były na porządku dziennym, nie mógł przejść obojętnie. No ale nie będę się zadręczać tym, że jestem słabsza bo jestem nie będę teraz udawać twardszej niż jestem. Jestem słaba, palę.
Ale wiem, że nabiorę siły i rzucę. Przecież wyboru też w końcu nie będzie 🙂
Jutro napewno muszę wytrzymać bez kiepa bo mam kolonoskopię to na głodnego jakbym zapaliła to paw murowany. Może jak ten jeden dzień pyknie to już pójdzie z górki i te fajki też rzucę. W sumie długo nie pale, raptem 3 tygodnie.
Bardzo bym chciała żeby tam w środku wszystko było dobrze ale podejrzewam, że mam jakiś stan zapalny. Jeszcze zrobił mi się jakiś ropień zaraz przy kakaowym oczku i bije się, że to coś poważnego a do kolono nie dojdzie ale z dnia na dzień jest lepiej, nie zniknął ale nie boli już tak mocno.
Plan:
1. Kolonoskopia i jelita doprowadzam do porządku.
2. Ginekolog i sprawdzany endo czy dalej jest dupa.
3. Skierowanie na biopsje endo
4. Leczymy stan zapalany endo
5. Histeroskopia 🤷 (może uda się bez?)
6. Pęcherzyk żółciowy-laparoskopia (termin już mam na 24.10)
7. Powrót do kliniki
8. Przygotowania, może cykl naturalny?
9. Witaj ciążo!
10. Witaj na świecie moje piękne zdrowe dziecko!
Zanim miną 3 pierwsze punkty muszę rzucić te fajury.
Poza tym wracam do pracy, mam nadzieję, że mnie to zajmie (choć tam wszyscy palą) i jakoś się oderwę od wszystkiego.
24 marca mamy jeszcze pogrzeb synka w gronie dzieci martwo urodzonych.
Nie wiem czy brać na to okolicznościowy?
Bo 23 wracam do pracy, mogłabym w sumie chyba jeszcze wziąć na te 2 dni.
Ale sama nie wiem... Jak to będą traktować w pracy, że robię to po 2 miesiącach? Tłumaczyć, że ten pogrzeb dopiero teraz?
Nie wiem. Może po prostu wrócę do roboty, a na pogrzeb wezmę wyjście prywatne i później odrobię.
Siódmy dzień stymulacji. Wczoraj byłam na podglądzie, jakieś tam jajeczka są pomiędzy 11-14mm, są też takie po 7mm, które napewno nie urosną do punkcji.. ogólnie nie wiem ile ich było, ale z tego co mówiła moja ginekolog zareagowałam na stymulacje odpowiednio do swojego amh, czyli nie ma co liczyć na dużo pęcherzyków..
Odczuwam od przedwczoraj bóle podbrzusza, kłucie jajników, uczucie takiego pełnego brzucha. To ja nie wiem co bym miała przy 30 pęcherzykach np 🙈 w poniedziałek kolejna wizyta, i ogólnie w przyszłym tygodniu punkcja. Tak bardzo się boję.. 😔 Oby jeszcze jajeczka urosły odpowiednio, żeby chociaż było 6szt 🙏
Transfer napewno nie będzie świeży, bo musimy przebadać zarodki, na takie badanie czeka się 2-3 tygodnie. Więc jeśli będzie co transferować to już w listopadzie pewnie.
Jesteśmy w tej chwili po środku całej procedury. Jestem ciekawa jak to się potoczy, staram się za dużo nie myśleć, chociaż ten bolący brzuch mi cały czas o tym przypomina. Uczucia są tak skrajne, czasem nie do ogarnięcia...
Dziś niedziela odpoczywałam z narzeczonym na balkonie tak fajnie słońce świeci, wiaterek przyjemny a ja czuje się normalnie
Jeszcze ponad tydzień do 🐒 a ja już jestem bardzo niecierpliwa. Zastanawiam się kiedy zrobić pierwszy test? Poczekam jeszcze do 10 dpo. Mam w domu dwa kupione jeszcze na poprzedni cykl w którym przyszła 🐵 niedobra.
To czekanie trochę zżera od środka
Mam problem z opisywaniem objawów zazwyczaj nie zwracam na nie uwagi a jak już zwracam to może to moi umysł mi podsyła takie sygnały. Eh ta podświadomość…
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2021, 13:55
No i stało się...
Wczoraj przyszła @. Z jednej strony czuje mega złość i żal. Z drugiej zaś nowe nadzieję, że może uda się w tym cyklu.
Tak więc dziś 2dc. Lekarz pytałam lekarza o Inofem. Dużo czytałam na ten temat i postanowiłam zapytać, czy mogę go suplementować, powiedział że jak najbardziej. Nie ma żadnych przeciwwskazań. Zalecił 2 saszetki dziennie. Mam nadzieję, że ten wspomagacz unormuje mój cykl, bo cykle mam nieregularne, więc liczę na ten Inofem. Jutro pójdę do apteki i od 4dc zacznę brać. Podobno można od dowolnego dc. Warto stosować. Nie zaszkodzi, a może pomóc.
Strasznie dzisiaj się czuje przez ten upał. Mok termometr za oknem pokazuje 37 stopni. Pogoda idealna, by wylegiwać się gdzieś nad wodą. Niestety ja w pracy... Ale ale... od 1 lipca urlop 😎
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.