3dc
Dziękuje Wam dziewczyny za kciuki ja również trzymam za Was żeby ta nasza droga krzyżowa już się skończyła 🥺🍀🤞
Kręcona tak jestem z okolic Krakowa wiec chętnie się poradzę co i jak wysłałam Ci zaproszenie do przyjaciółek 🙂
Dziś rano zaczęłam stymulację letrozolem, tym razem bez clo ciekawe czemu tak tym razem. Na poprzedni koktajl dobrze zareagowałam bo były dwa pecherzyki. Czy letrozol to to samo co Aromek? W sensie ta sama substancja?
Mam dziwny okres jakby takie kawałki ze mnie leciały 😖
Właśnie oglądam fakty i mówią o klinice aborcyjnej w Holandii, tego ile w ostatnim czasie jest tam polek bo nasz kraj jest taki a nie inny. Nie jestem zwolenniczką aborcji ale wyboru, sama nie wiem jakbym zareagowała jakbym się dowiedziała że moje dziecko urodzi się i będzie cierpieć, to musi być straszne a tu zamiast pomoc to kłody pod nogi.
Jutro już w końcu weekend, zmęczył mnie emocjonalnie ten tydzień, oby kolejny był lepszy
37+0tc
W szpitalu jeszcze pozostanę pewnie do początku przyszłego tyg... Jak nie lepiej.
Dzisiaj na dyzurze był konkretny lekarz. Powiedział co i jak.
I uznał ze spróbujemy sn rozwiązać ciążę, a jakby było coś nie tak że mną jak np atak to przerzuca na salę operacyjna.
To co innym lekarzom nie podoba się to ktg, dla tego lekarza wygląda dobrze, że wzg na to że biorę leki na nadciśnienie w tym blokery plus cukrzyca ciążowa gdzie dziecko jest leniwe... Przeglądał metry ktg i uznał ze poczekamy do 38tc...
Z jednej strony cieszę się ze wzg że małej i tak że szpitala nie wypuszcza dopóki nie przybierze na wadze do 2.5kg a z drugiej strony boję się cc, i tego że będę uzależniona od innych. A tak to mała do niedzieli przyszłej lub do pon może będzie ważyła juz 2.5 kg... Liczę 150 g na tydzień... A równo w 36+0 ważyła 2145g, czyli gdzieś 2300g dzisiaj waży 🤗. A w Nd i tak nie będą porodem zajmować się ewentualnie w pon będzie może decyzja.
Choć ck lekarz to inna opinia.
Jutro przyjdzie inny lekarz na dyżur i może każe we wtorek rozwiązać ciążę. Że wzg że i tak mam niewydolność łożyska i nie pobiera tyle mała co potrzeba... Więc będę musieli prędzej zakończyć. Zobaczymy co jutro wniesie dzień... 🤔😏 I jakie nowe info będzie do mych uszu dostarczone.
Mąż oczywiście wziął urlop na przyszły tydzień.
Dzisiaj miał w planach łóżeczko przyszykowac, lecz jeśli ma to trwać jeszcze tydzień nie będzie tego robił, skoro może to jeszcze potrwać z 1.5 tygodnia.
Pepkowe też już planuje 🤣😁 oczywiście dał znać ludziom aby szykowali się choć mówiłam mu ze plany mogą być różne, zwłaszcza po dzisiejszym dniu, bo wstępnie mowa była o rozwiązaniu ciąży w ten wtorek, a teraz to jedna nie wiadoma. I na dodatek lekarz lekarzowi chyba nic nie przekazuje, tylko każdy co innego mówił. I bądź tu mądry i wyszykuj się, na cokolwiek!
Mąż nie chce z urlopu rezygnować bo ma sporo zaległego jeszcze, także spotka się w środku tyg z kumplem, bo niestety jedzie w Europe w sobotę i jeśli faktycznie później urodzę to nie będzie na pepkowym go... A przez pandemie nie było możliwości aby spotkać się tyle miesięcy, więc skorzystają...
Jutro nowy dzień, nowe wyzwanie, nowe wiadomości. 🔊📢📣
14 dc
Chyba zapowiada się cykl bezowulacyjny, albo owu się przesunie dziś 14 dc tempka nisko nie ma żadnych objawów owulacji, w dodatku po antybiotykach mam taką susze ze aż nie mam ochoty się starać 😞 ten cykl spisuje na straty mam tylko nadzieję, że posiew wyjdzie dobrze i chociaz hsg będę mogła zrobić w przyszłym miesiącu. Dziś badałam homocysteine, wit B12, kwas foliowy i witD jestem ciekawa czy przez mutacje mthfr kwas foliowy i homocysteina nie wyjdą wystrzelone w kosmos. Planuję jeszcze zapisać się do hematologa zapytac o acard ewentualnie heparyne w ciąży. Chociaż czy ja kiedyś będę w ciąży? Dzis wydaje mi się to tak nierealne jak to że swinie zaczną latać, ostatnio mój zapal do starań gdzieś się ulotnił nie chce mi się sprawdzać owulacji, nie mam ochoty na przytulanki po prostu czuje, że to i tak nic nie da coraz częściej myślę że będzie trzeba pomyśleć o in vitro, niby nie staramy się jeszcze jakoś bardzo długo bo są tu dziewczyny , które starają się latami ale czuje ze doszłam do ściany i nie mam siły isc dalej, niby robie badania ale nie czuje ze jestem bliżej upragnionej ciąży...
Bardzo dziękuje dziewczyny za wsparcie 😘
Rano zrobiłam test, wydaje mi się ze troszkę ciemniejszy niż wczoraj, ale czuje taki niepokój w dole brzucha… jakby 🐒 już miała przyjść. Biorę luteinę od wczoraj i po cichu liczę jednak na cud.
Chodzę co chwile do toalety i sprawdzam czy przypadkiem już się nie zaczęło. Jeszcze nie.. i dopóki nie ma plamienia to wszystko jest możliwe.
Jutro powtórka bety. Myślicie ze mogę zrobić badanie w innym laboratorium? Czy lepiej jednak w tym samym? Kawałek mam do tego, w którym byłam wczoraj, a pod nosem mam alternatywę…
EDIT 08.07 : nie wiem czemu nie mam możliwości dodawania postów… w każdym razie muszę to napisać… beta 23.3… jest szansa!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2021, 21:19
9 dc, 7 dzień stymulacji... Byłam na pierwszym usg. Jest 8 pęcherzyków 17 mm, jeden 21 mm i dużo małych. Ze względu na ten duży, będę przyjmować na przemian zastrzyki stymulujące i blokujące. W sobotę kolejne usg. Punkcja prawdopodobnie w poniedziałek.
Pożaliłam się doktorowi, że jestem obolała i mam brzuch ważący 100 kg. Powiedział, że do punkcji może być jeszcze gorzej.
Dziś ruszam się jak słoń, a chodzę jak kaczka. Każdy ruch zajmuje mi dwa razy więcej czasu. Nie spodziewałam się, że będzie tak ciężko.
Doedukowałam się w necie, że to jednak mało pęcherzyków 🙁 Tylko dlaczego dr twierdzi, że dobrze zareagowałam na stymulację?
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2021, 23:08
7 skończonych miesięcy i 4 dni 🥰
Uwielbiam ją. Uwielbiam jak się do mnie chichra, jak szuka pocieszenia, jak sobie ze mnie żartuje, jak przekracza swoje granice 😍 rośnie zdrowo. Jest dzieckiem energicznym i żywiołowym, przy tym spokojnym. Wszędzie jej pełno, nie boi się nowych ludzi ani nowych sytuacji. Czasem ma swój świat i nic innego jej nie interesuje.
Zatrudniłam nianię - niańka w zasadzie, bo to facet jest. Przychodzi 2 razy w tygodniu, raz na godzinkę, drugi raz na 2,5 godziny. Początkowo miałam wyrzuty sumienia, ale potem mnie olśniło - przecież nie mam innej pomocy, nie mam męża popołudniami, żeby dać głowie chwilę wolnego. Dlatego już się nie biczuję, zostawiam ją przebraną i nakarmioną, jak dam radę - zostawiam na czas nieovecności odciągnięte mleko, jak nie dam jest mm. Dziecko po powrocie jest radosne. Ten czas dla mnie jest bardzo istotny - muszę o nim pamiętać, bo nawet mąż o tym zapomina.
Rozszerzam dietę. Wciąga wszystko, aż jej się uszy trzęsą. Nie było jeszcze produktu, który by jej nie podpasował. Najczęściej je sama, jak chcę jej pomóc łyżeczką (bo nachyla się do talerza i wygląda niczym Małysz na zjeździe do skoku), to zabiera mi łyżeczkę i pcha do buzi. Zdarza jej się jeść prosto z rondelka - zupka, kompot, kasza w formie płynnej (dziś akurat) - wyrywa mi rondelek i przystawia sobie niezdarnie do buzi. Tym samym dzisiejsza kasza była też w jej włosach 😁😁😁 kupiłam kilka kasz "dla dzieci". Dobrze, że pojedyncze opakowania, bo "dorosłą" kaszę też wcina.
Bywam zmęczona, padam na ryjek bardzo często. Wiem, że tyle, ile teraz w nią wpakuje czasu, już nigdy się nie powtórzy. Dlatego korzystam, dlatego mam siłę, by po kolejnej zarwanej nocy, z piachem w oczach uśmiechnąć się do niej rano i rzucić wesoło "Dzień dobry, dzień dobry! Gdzie wiewiórki? A gdzie bobry? Co się Pani dziś śniło? Mam nadzieję, że same dobre rzeczy!". ❤❤❤
Bardzo się stresuje. Nie wiem czy dziś będę spać. O 5 rano ruszamy w trase.
Wierzę w takie rzeczy, więc pomyślcie o mnie jutro ciepło.
Boję się.
Cały dzień nie wiem co ze sobą zrobić, więc stwierdziłam, że czas na pamiętnik. Typowo u mnie chwilę przed 🐒 Już czuję że się zbliża i cud w 1 cyklu po zabiegu żpn się nie wydarzył. Niby człowiek wiedział, ale się łudził..
Zabieg embolizacji zakończył się podobno sukcesem, tak wynika z USG. Kontrolne badanie nasienia dopiero za 3 msc.
Byliśmy na dwutygodniowym urlopie, który przypadł na dni płodne. Życie było piękne i beztroskie. Spałam po 9h, robiłam po 15 tys kroków dziennie i nie myślałam zbyt wiele o diecie. A po powrocie do domu szybko zostało to mglistym wspomnieniem. Znowu łapie się na tym, że praca mnie koszmarnie nudzi. Może nie potrzebuje innego pracodawcy, tylko zupełnie innej ścieżki kariery? To już kilka lat temu siedziało w mojej głowie i miało się odbyć w trakcie ciąży i na macierzyńskim. Pomijam fakt, że to byłoby wyzwaniem samym w sobie, ale teraz dojście do tego punktu to jakieś koszmarne wyzwanie. A może nie chodzi o pracę, tylko o to, że chce być mamą? Spędzać czas z małym czlowiekiem? Czy aż tak pozmienialy mi się priorytety? Tylko na dalszą walkę, na bycie w "procedurze" nie mam już sił. Skąd je wziąć? A może to tylko hormony, PMS?
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2024, 15:46
To już jutro wybije ta godzina. Zaczynam się stresować.
Jak będzie negatywna, będzie mi bardzo przykro, wiecie?
10 dc, 8 dzień stymulacji...
Przyszedł kryzys emocjonalny 😔 Pękłam o 1 w nocy przy zastrzykach z cetrotide. Zmęczona, zaspana, z obolałym brzuchem, z mdłościami. Zastrzyki były bolesne i powstały cholernie piekące i swędzące odczyny. Wyłam jak bóbr pytając sama siebie pod nosem czym tak bardzo w życiu zawiniłam, że muszę przez to przechodzić.
W klinice usłyszałam dziś, że wynik stymulacji jest bardzo przeciętny. Tyle bólu i poświęcenia, a efekty kiepskie 😔 Martwię się z iloma zarodkami zostaniemy.
W dodatku olśniło mnie, że nie mam wymazów z szyjki, bo dr miała pobrać w wybranym przez siebie momencie. No ale jest na urlopie więc zostałam z tym wszystkim sama i błądzę jak dziecko we mgle.
Jeszcze mnie nastraszyli w rejestracji, że do poniedziałku nie zdążę z covidem więc nie mogę podejść do punkcji! To co do cholery mam sobie sama wyjąć te jajka na czas?!?!
Za dużo niewiadomych, za dużo na głowie, za dużo nerwów. Jestem na to za cienka 😔
Noni zaczęliśmy ten cykl ♥️ cykl, w którym pokladam ogromne nadzieję... Choć od samego początku pod górę... Rozchorowałam się (być może po szczepieniu na covid), okres przyszedł prawie tydzień za wcześnie, a jeszcze na dodatek miałam się zgłosić do dr między 2 a 5 dc, ale najlepiej 2,3 dc... No i masz... Dzwonię a mój dr na urlopie... Będzie dopiero w poniedziałek (mój 5 dc wiec ostateczność) i tu pani w recepcji mi mówi, że na poniedziałek wszystko na zajęte to dr, ewentualnie czwartek... Jeju czwartek to już za późno 😳 No i kazała mi się w poniedziałek od samego rana kontaktować z polozna, może przyjmie mnie pomiędzy pacjentkami... Oby 🙏...
Moje ręce wyglądają strasznie. Od wkłuwania wenflonow raz w jedną, raz w druga- obie ręce pokrywają wielkie siniaki. Na dworze upał, a ja w długim rękawie bo wyglądam jakby mnie ktoś pobił. Do tego siniaki na brzuchu od wcześniejszy zastrzyków. Ofiara pobicia- jak nic. Dziś rano wyjechaliśmy na Kaszuby- do jutra. Chwila oddechu nim stres mnie dopadnie. Wróciłam właśnie z lasu, miałabym chęć się wykąpać w jeziorze, ale z tymi siniakami trochę nie za bardzo. Chyba, że wieczorem, jak ludzi nie będzie...
Ach, moje maluszki. Walczcie dzielnie, co we wtorek rozgościcie się we mnie na dobre. Bądźcie dzielne, bo bardzo na Was czekamy ♥️
No i się zje**lo .. do tej pory nawet jak jakieś dolegliwości były to jakoś to szło przetrwać i nawet szybko ogarnąć.. od środy wieczora jednak mój poziom wymiotów sięgnął niebezpiecznego poziomu.. mysle, ze to jakieś zatrucie pokarmowe no i od dzis w nocy jesteśmy w szpitalu... bo ileż się można męczyć.. w szpitalu jak to w szpitalu.. niby każdy miły a to już jest duży sukces, ale mam wrażenie, ze nic ze mną nie robią.. oprócz kroplówek z rana.. zastrzyku przeciwwymiotnego, o drugi się już musiałam z 5 razy upomnieć, a to jednak ważne żebym nie szarpała się z tym.. no liczę na to ze mnie tu postawią na nogi.. bo rodzic to chce w innym szpitalu poza tym nie teraz.. trzymajcie kciuki za mój szybki powrót do zdrowia!
Jutro punkcja... Jest trochę stresik ale myślę głównie o tym, żeby mieć to już za sobą i żeby skończyły się te bóle. Ledwo się ruszam. Leżeć źle, siedzieć jeszcze gorzej, a chodzenie to już w ogóle dramat. Jedyne co mnie zaskoczyło w trakcie stymulacji to właśnie ten ból. Mam nadzieję, że to najtrudniejszy etap ten trudnej drogi i że dalej będzie trochę lepiej. Choć jest jeszcze lęk jak zniosę szczepienia limfocytami. Podobno to też nie jest przyjemność. Coraz częściej zastanawiam się za jakie grzechy pokutuję.
10dc
Bo wczoraj był 9dc a nie 8dc trochę się pogubiłam. Dziś jest już trochę lepiej, brzuch mniej boli, jest jeszcze uczucie kopniaka ale do wytrzymania. Nie wiem kiedy może znów się kochać, czy jeszcze w tym cyklu czy już nie. Nie wiem czy będzie owu w ogóle, na USG w 7dc były pecherzyki ale wiadomo malutkie jeszcze. Wizytę mam w środę a owu teoretycznie w poniedziałek/worek wiec pasowałaby coś w poniedziałek podziałać.
Martwi mnie mój stosunek FSH 11/LH 5,2 AMH 3,2 muszę zapytać lekarza co to oznacza bo wiem że to źle ale nie wiem co z tym można zrobić i czy coś w ogóle. Słabo to wszystko wyglada ale dziękuje Wam za kciuki ❤️ Czekam na cud
Dzień za dniem leci
żeby widzieć, który dziś dzien cyklu musiałam spojrzeć w kalendarzyk 
Aj dawno tak nie było 😁 dziś 24 dc.
Mogę napisać szczerze, ze odpuściłam temat dziecko. Nie myśle, nie szukam objawów domniemanej ciąży i jest mi lepiej. Nawet na ❤️ nie było czasu w tym cyklu i w sumie dobrze mi z tym. Jeżeli jest pisany mi drugi bąbelek to się zjawi w swoim czasie 
A na dziś, na już, na teraz koncze pisać pamiętnik.
Życzę powodzenia wszystkim staraczkom.
5.11.2023: Napisałam sobie tydzień temu wiadomość do samej siebie, za tydzień ją otworzę i wam pokażę, bo to żaden sekret
Nawet hehe, pamiętam co napisałam. Wiadomo, jak człowiek chce pogadać z kimś na poziomie to gada do siebie.
Boli jak diabli i trzeba się poratować ciocią BigPharmą, najlepszą oraz najsilniejszą. Mówią, że jak boli to żyjesz, to chyba nigdy nie żyli jak nie boli.
31.05.2021
W sobotę córeczka nasza była pierwszy raz w podróży, krótkiej ale jednak. Na imprezie komunijnej, poznała swoich braci i siostry cioteczne.
Dzisiaj miała też szczepionki pneumokoki, waży 4800g . W połowie czerwca kolejny zastrzyk, a potem już po 6 lipca. Niby skojarzone a tyle ich jest. Małą kończy Dzisiaj 10 tydzień. Choć je do 90ml mm to nadal karmiona co 2.5h w dzień. Ma drugi podbródek hihi, na rączkach i nóżkach ma już tłuszczyk. Brzuszek już nie odznacza się jak wczesniej, jak u dziecka z Afryki. 🙄
Jest śliczna, podobna do mnie gdy hylam mała.
Nosi od początku maja rozmiar 56 ! Kupiłam już sukienkę dla niej do chrztu , jeszcze buciki zostały do kupna, bo to mały zmarzlak.
Jeszcze zostało nad dużo do ćwiczenia, leżenie na brzuszku bo jeszcze mięsień jej się nie zszedł nad pepkiem. Dużo przy tym placzu, bo tak bardzo nie lubi leżeć na brzuszku 😒.
Az serce się kraje na ten widok 😨😢 i płacz.
16 dc wczoraj mialam 2 monitoring w tym cyklu naszczescie pojawil sie jakiś pecherzyk w pon nie było żadnego tylko jakies drobne .ale jest 15 mm endo 6 kolejny w poniedzialek i decyzja o zastrzyku. czy wierze w ten cykl ? nie.. nie wierze ze uda sie naturalnie tymjbardziej że krzywe wyszly kiepsko w poniedzialek...
glukoza na czczo 108,6
po 1 h 237.0
po 2 h 177,1
insulina na czczo 23,25
po 1 h 271,3
po 2 h 369,5
ta insulina jest taka dziwna zse ten wynik wydaje mi sie zaklamany..
mam nadzieje ze 19 lipca mój doktor coś poradzi .
może w konncu sie uda niedlugo pykna 3 lata 
O nie!! Nasza ulubiona knajpka jutro zamknięta. 😔
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.