Jutro transfer ♥️ Trochę przeraża mnie fakt pełnego pecherza, bo ostatnim razem mocno mnie ten pęcherz bolał podczas transferu. Trudno uwierzyć że to już, że przeżyłam pierwsza procedurę, że od razu rozpoczęliśmy przygotowania do drugiej, no i że to już prawie koniec. Teraz wszystko wyglądało inaczej, od przygotowań, od samopoczucia, nawet punkcja, po moim uprzednim omdleniu, wywołała inne emocje
Dziś zabieram się za sprzątanie, aby głupie myśli nie przychodziły mi do głowy. Póki co z invicty nikt nie dzwonił, więc wierzę, że moje maluchy dzielnie walczą
wierzę, że teraz się uda, bo w końcu musi. Bo dlaczego nie? Włosi wygrali Euro więc to dobry znak 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 10:51
Kolejny etap skończony... dzisiaj mija równo 8 miesięcy odkąd Cię urodziłam...
I właśnie dzisiaj panowie postawili Ci pomnik... mi się podoba, tatusiowi tez
. Mam nadzieję, ze Tobie też, ze jak patrzysz na tego anioła, to wiesz, ze zawsze będziemy o Tobie pamiętać... że cokolwiek nas w życiu jeszcze czeka, zawsze będę się zastanawiać jakby to było, gdyby ta jedna chwila która zmieniła wszystko, okazała się tylko złym snem z którego ktoś mógłby mnie tak po prostu obudzić...
Wierzę, ze jeszcze kiedyś dam radę powiedzieć, a potem uwierzyć, ze da się to wszystko jeszcze poskładać, ze nie może być tylko źle...
24dc 9dpo
W tym miesiącu mija rok od momentu podjęcia decyzji o staraniach. Myślę, że warto zrobić małe podsumowanie zysków i strat:
+ wszystkie moje badania krwi w normie (brak zaburzeń hormonalnych)
+ owulacje potwierdzone monitoringami
+ drożność jajowodów ok (być może jeden przepchany podczas zabiegu, ale może zawsze był drożny)
+ suplementacja: kwas foliowy, inozytol, wit D, Maca
- badanie nasienia nadal nie zrobione (!!!)
- kilka cykli straconych przez:
* zapalenia pęcherza Starego
* wizytacje rodzinne
* pracę ważniejszą od seksu
- coraz mniejsze zainteresowanie seksem bez podtekstu prokreacyjnego
- parę dni temu miałam urodziny, a więc mam już 34 lata .....
Nie chce mi się liczyć ile cykli naprawdę się staraliśmy, a ile nie, bo może tylko by mnie to bardziej dobiło. Aktulanie nadal nie jest nam po drodze na badanie nasienia, chociaż Stary obiecał, że jak się w tym cyklu nie uda to pójdzie... Jasne, pożyjemy zobaczymy. Jako wspomagacze używam monitora płodności i raz na ruski rok kubeczka Fertilily. Przestało mi się chcieć mierzyć temperaturę, badać szyjkę, śluz itd, bo generalnie monitor idealnie pokrywał się z monitoringiem u gina i wyznaczał owu tak samo. Co prawda koszt takiego luksusu to jakieś 100 zł na miesiąc, ale przynajmniej oszczędza to mój czas i rozkminy.
A co do rozkmin - to oczywiście powoli wkraczam w ciążową fazkę, jako że już 9dpo, a w tym cyklu serio daliśmy czadu. Generalnie to przeżywamy trochę kryzys w związku, mam nadzieję, że to trochę wina natłoku obowiązków w pracy i nowego domu (kredyty, remonty, ekipy itd), ale jako, że ostatnie 2 tygodnie byliśmy na wakacjach to mieliśmy nieco więcej czasu dla siebie i oczywiście na seks. Muszę przyznać, że w tym miesiącu Stary nawet wykazywał inicjatywę, więc może jednak rozmowa z nim coś dała (a przynajmniej na trochę pomogła). Z moich obserwacji też wynika, że korzeń Maca po regularnej suplementacji przez 3 miesiące naprawdę zaczyna działać. Biorę to już jakieś pół roku i efektem jest idelana regulacja mojego cyklu: 28 dni, owulka w 12 dniu od 3 cykli, oraz naprawdę duża ochota na seks w pierwszej połowie aż do owulacji (więc też regulacja libido). Także polecam 
Z ciekawych wydarzeń budujących napięcie w 2 fazie cyklu - w sumie od momentu owulacji cały czas pobolewa mnie brzuch. jakieś pierwsze 6-7 dni po owu nawet były to takie mocniejsze ukłucia, teraz jakby lekko odpuścił. Z tej okazji pyknęłam sobie wczoraj od niechcenia test.... (wiem, 8dpo to za wcześnie i wiem, że trzeba było się powstrzymać, ale jakoś tak mnie naszło). Co mnie bardzo zaskoczyło, to to że właściwie prawie od razu pojawił się cień drugiej kreski. Najpierw wyraźniejszy potem zaczął nieco blednąć. Po jakiś 3 min nie wierząc własnym oczom zrobiłam zdjęcie: https://zapodaj.net/e8ac8d3fd63ab.jpg.html
Oczywiście lekko się tym podjarałam, ale nie byłam też pewna czy to aby nie był ten test z Allegro co już mnie ze dwa razy po chamsku wykiwał... Dzisiaj powtórzyłam test rano, już prawilnie, pink test super czuły i oczywiście jaśniał piękną bielą...
Także bez zmian, chociaż dreszczyk emocji był
Teraz postanowiłam parę dni odczekać i może zrobić test w piątek, jeśli oczywiście @ nie będzie.
Z przemyśleń życiowych - nadal bardzo chce mieć dziecko, ale już tracę chęci do starań... Może to przez urodziny, może przez to że rocznica starań, a może jestem już nieco tym zmęczona
Jeśli w tym cyklu się nie udało, to zrobimy te badania i raczej odpuścimy sobie sierpień i wrzesień, żeby dać sobie czas na odpoczynek i może nabranie nowych sił. Podziwiam pary, które latami walczą i które mają tyle siły, żeby się nie poddać. My to chyba jednak słabiaki jesteśmy.
1 dc...
Skończył sie... Niby człowiek próbuje się niw nakręcac, a jednak to robi... za każdym razem do końca wierzy, ze może to w końcu ten szczęśliwy cykl, a potem wychodzi jak zawsze... 😭
1 dc
po 49 dniach przyszła @.
W weekend zobaczyłam cień, ale wiedziałam, że to fabryczny, przecież w tym cyklu mało się kochaliśmy przez to, żebym na spokojnie złożyła wypowiedzenie. Tak się cieszę z tej @, wiem, że tu to rzadkość, ale wiedziałam, że przyjdzie i już irytował mnie ten cykl. Myślę, że to wina szczepienia, przesunęło mi owulację, oby następne były w miarę normlane.
Dobra energia na pokład! Za parę dni zaczynamy ligę łóżkowych figli! 
Mam cudownego męża, którego bardzo kocham, bardzo o mnie dba i moim planem na ten cykl jest: dobrze się z nim bawić i cieszyć naszym związkiem. Podtrzymuję nie mierzenie temperatury, obserwować będę śluz może ale zasadzie jak coś będzie na bieliźnie to zobaczę jaki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 14:54
Znowu mam dola...
Podpytałam na wszelkich możliwych grupach o karmienie piersią przy metizolu. Na tych od Gravesa, na tych od karmienia piersią... No i każdy pisał, że bezpiecznie jeść 30 mg leku (ja biorę 10) i nawet nie trzeba badać dziecka.
Ale ja Ize zbadałam. Jakoś ciągle mi chodziło po głowie, że nie chce jej wpędzić w niedoczynność.
No i bach.
Tsh 8,99 gdzie norma jest do 5.
Ft 3 4,72 gdzie norma jest do 4,44
Ft4 1,10 norma do 1,38
Takze tsh i ft3 do dupy. Jeszcze w morfologii też jakieś klocki. Dużo powyżej, część poniżej normy.
Martwię się w chuj. Teraz nie wiem czy karmić czy co. Jeśli to nie ten metizol to wychodzi na to, że urodziła się chora. Czyli to wszytko przeze mnie bo ja jestem chora. Kurwa, kurwa, kurwa.
Serce mi pęka, że jestem złem dla tego dziecka.
Póki co karmie dalej. Chciałabym dać jej mm ale dopiero od 3-4 dni widzę poprawę z jej kolkami i bólami brzuszka. Jak mam teraz eksperymentować z mlekiem? Znowu serwować jej bóle, kolki, sraczki, zatwardzenia?
Wciąż mam z tyłu głowy, że taka mini dawka nie powinna mieć wpływu więc karmie ale chyba że stresu samo mi się mleko skończy bo ciągle myślę o tej tarczycy jak mam ją przy cycku.
A pobranie krwi u takiego malucha? O masakra! Całe rączki poklute, ból i ryk w nieboglosy. Jeśli przyjdzie ja badać co miesiąc to też nie dam rady.
Uciekam szukać endokrynologa dziecięcego.
Dzień po punkcji jest dramat z bólem brzucha 😔 Już poprzedniego dnia było bardzo źle ale myślałam, że w dniu zabiegu może tak po prostu jest. Postawa mojej kliniki to dno i wodorosty! Dostałam telefon, pod którym mam zgłaszać jakieś powikłania. Po rozmowie z panią z rejestracji dostałam info od lekarza, który wykonywał zabieg, że NA OKO nie widzi odchyleń od normy. A ja nadal wiję się z bólu. Zadzwoniłam do mojego ginekologa spoza kliniki i kazał natychmiast jechać wszcząć tam alarm. Przyjęła mnie po godzinach Pani doktor, która stwierdziła hiperstymulacje! Jajniki są rozmiarów 9×6 i sączy się płyn do jamy brzusznej. Dostałam zastrzyki i tabletki, a jutro kiedy pojawią się wyniki badań, będzie decyzja czy wymagam podania kroplówek z albumin.
Ehh... ręce mi opadają. Wydajemy kolejne setki złotych. W aptece zostało 470 zł, do tego wizyta 200 i w piątek jeszcze kontrola. Wiem, że zdrowie jest ważniejsze ale zaczyna mnie to przerażać.
No i to tak cholernie boli 😢 Dobrze, że eMek ma urlop, bo nie jestem w stanie sama nic zrobić. Podnosi mnie z łóżka, sadza na toalecie, pomaga się myć.... A to wszystko okupione strasznym bólem i łzami.
Z dobrych wiadomości... zapłodniło się 7 komórek z 9 i jeszcze ósma jest pod znakiem zapytania, bo trochę wolniej jej to idzie. W sobotę info ile przetrwało i nada się do zamrożenia 🙏 Tak bardzo się o nie martwie 😔
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2021, 22:41
15dc
1dp
Po stu latach ktoś zobaczył u mnie dziś na usg że owulacja była wczoraj, ze jest piękne ciałko żółte i endo 9mm czuje się tak szczęśliwa jakbym juz była w ciąży 🙈😂😂
W wynikach jest trochę odchyleń ale w klinice uznali, że nie potrzebuję albumin. Żałuję, bo czytałam, że dość szybko ściągają wodę z jamy brzusznej i ból trochę odpuszcza.
Od wczoraj nic się nie zmieniło. Postęp jest jedynie taki, że dwa razy wstałam z łóżka bez pomocy eMka. Wieczorem, po całym dniu, wyć mi się chce z bólu. Brzuch jest tak twardy i napięty, że popękały mi naczynka w pępku i zrobił się siny. Kiedy wreszcie to się skończy?! 😢
26 dc.
Plamienie.. Mimo regularnego przyjmowania duphostanu rozpoczynam nowy cykl. Mój cykl nigdy nie był tak krótki. Czuje ze to koniec starań. Mój mąż martwi się o mój stan psychiczny. W niedzielę ma urodziny. Muszę znaleźć siły na to wszystko.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2021, 22:43
Dzisiejszy sen: moja przyjaciółka jest w kolejnej ciąży. Strasznie płakałam (we śnie) złożywszy jej wcześniej ciepłe gratulacje... Pewnie dlatego taki sen, że wczoraj dowiedziałam się o ciąży sąsiadki, której dziecko jest prawie w wieku mojego. Niektórym się udaje... Cykle jakoś mi się skróciły, bardzo wcześniej zaczynam plamić, dobrej jakości śluzu w okolicach dni płodnych też nie dostrzegam. Chyba pora do lekarza...
Jutro mijają 2 tyg od zdjęcia pessara, a ja ... Nadal totalnie nie urodziłam 🤣 czop odszedł, rozwarcie w zeszłym tygodniu było już 4 cm, skurcze męczą nieregularne, a Panna Antonina ani myśli wyjść. Na dodatek od piątku znowu szpital w domu, Emilia z gorączką dochodzącą do 39,5 st, kaszle jak gruźlik. Do przedszkola pochodziła cały tydzień. Zastrzelę się jak nic 😭
2 d.c.
To ma być cykl z histeroskopią. Czekam na info ze szpitala kiedy mam przyjechać na zabieg. Mam nadzieję, że mnie wcisną... gdyby nie przesunięcie okresu to zabieg byłby jutro😒.
Co poza tym? Zmiany, zmiany😏 Skończyłam 30 lat... (Ja kilka lat temu: Chcę urodzić pierwsze dziecko przed 30, tjaaa🤦🏻♀️) Dostałam nową pracę! W starej mam umowę do końca lipca, więc płynnie przejdę do nowej firmy. Poszło niewiarygodne gładko, ledwo zaczęłam szukac i po drugiej rozmowie pykło 😅. Cieszę się, bo to duży krok dla mnie, większa i bardziej prestiżowa firma, praca w zespole, więc wreszcie będę wychodzić do ludzi! 😯 Z drugiej strony... na razie okres próbny, 3 miesiące... Czy uda się to pogodzic z wizytami w klinice w innym mieście? Tyle czekaliśmy, chciałabym po histeroskopii już zacząć z konkretami, inseminacje, może ivf? A jeżeli się uda? Mąż mówi że jak zwykle martwię się na zapas. I może tak jest. Po prostu boję się zmian.🙄
25 dc.
Nie wiadomo skąd ovu pokazuje ze cykl zakończy się 38 dniu...ból dalej nie do zniesienia.... Czas chyba przestać ufać aplikacji
Od wczoraj zaczęłam stymulacje do IUI (Aromek 5mg) w piątek mam podgląd i zobaczymy co dalej.. To będzie 9 dc. Podejrzewam że w następnym tygodniu będę miała w końcu IUI.. Mam nadzieję że nic nie pokrzyżuje naszych planów 🙏🙏🙏
10+1
Maluszek miał wczoraj 3.14 cm i wszystko dobrze, posłuchałam przez chwilę serduszka 
Ostatnio jakos z mezem mi się nie układa... Nie dosc ze mało mi pomaga to sie czepia az nie mam ochoty z nim przebywac, rozmawiac.
Sama robie zakupy, sprzatam, piore i gotuje... Oddalamy się od siebie...
Urodziłam Maje 20.03.2021
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2021, 06:46
W poniedziałek miałam wizytę u onkologa. Jak czytała opis usg to wybałuszyła oczy. Jeny nawet nie potrzebowała mi nic mówić, jej reakcja mi powiedziała dużo. Zbadała mnie i powiedziała, że nie czuje węzłów i że to dziwne, że wyszedł taki wynik. Pytała się o stany zapalne i czy mnie nie przewiało. No ale nie.
Dała skierowanie na biopsję, kazała się zapisać do tego lekarza który mi robił usg (on też onkolog).
Na szczęście na biopsję zapisałam się na następny dzień.
Czyli wczoraj.
Lekarz wykonujący badanie powiedział, że węzeł jest miękki a to dobrze rokuje.
Na wizytę z odbiorem wyników zapisałam się na 2 sierpnia.
Proponowała w rejestracji 9 sierpnia (bo będzie większa pewność, że będą wyniki) ale stwierdziłam, że tak długo czekać nie chcę. Zapisałam się na 2 i powiedziałam, że w piątek przed wizytą zadzwonię się upewnić czy są wyniki. Jak nie będzie to najwyżej przełożę wizytę.
I tak to 3 tygodnie czekania.
3 d.c.
Jest! 😌 Histeroskopię w mam w przyszłym tygodniu. Wreszcie zaczynamy działać! 💪💚
3dc...
Pierwsza tabletka aromka za mną
zostały 4... Nie wierzę ze to siw uda, a z drugiej wiem, ze im bliżej konca cyklu tymbardziej siw będę nakręcac i tak cały czas...
Czekam na potwierdzenie terminu hsg...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.