Chyba nigdy podczas staran o dziecko tak bardzo nie czekałam na koniec cyklu... no może po porodzie...
Cykl krótki, bo tymrazem bez leków, więc nawet mnie to nie dziwi...
Jaki będzie kolejny? Ze się uda, to chyba nie wierzę, ale myślę ze robimy krok do przodu, bo to ma być pierwszy z zastrzykami na pękanie... może za którymś razem z zastrzykami się uda?
Z życia w normalnym świecie - od przyjaciółki usłyszałam, ze śniło się jej, ze byłam w ciąży... chyba przestało boleć, czy robić nadzieję... na początku takie sny sprawiały, ze zaczynałam się nakręcac...
Teraz bardziej rozkleilo co innego - 7 letnia córka kuzynki, której unikalam os listopada zapytała wczoraj "A twój dzidziuś to się już urodził?" :| na próbe tłumaczenia padlo typowe dla dziecka pytanie "dlaczego" - i co odpowiedzieć dziecku na pytanie, na które sama tak cholernie chciałabym znać odpowiedz? Bo właściwie dlaczego? Dlaczego nie mogłaś zostać tu z nami? Dlaczego mimo upływu czasu to dalej tak cholernie boli? Dlaczego to wszystko musi być tak bez sensu? Dlaczego...?

15dpo, 32dc - 2cs (długi cykl)
No więc był piękny plan...
Wczoraj mieliśmy z O. nasza 4 rocznice związku, jest to dla mnie mega ważny dzień bo od tamtego momentu wszystko w moim życiu stało się lepsze. Odeszłam od byłego męża, zaczęłam nowe życie i stałam się prawdziwie szczęśliwą kobietą :)
Wczoraj wypadał 14dpo, @ przychodzi u mnie zawsze w 15dpo także ze względu na rocznice plan był taki żeby zrobić test trochę (jak na mnie ) wcześniej i w razie jakby wyszedł pozytywny to miałabym całkiem zacny prezent dla O. :)
ale jak to zawsze bywa- ja swoje a życie swoje. Okazało się dość w ostatniej chwili że mój O. musi lecieć na tydzień do Polski i akurat lat miał w nocy z 18 na 19 lipca . Postanowiłam nie kusić losu i nie testować wcześniej bo niezależnie od wyniku i tak bym mężowi nie powiedziała przed wylotem. Bardzo mi zależy żeby ewentualną ciążę utrzymać w tajemnicy przez rodzina do końca pierwszego trymestru i wiem ze jakbym go wsadziła w samolot z taka nowiną to biedny na pewno by nie wytrzymał i by się komuś pochwalił ;)

Co do testowania to chyba mam po prostu traumę po białych testach i łatwiej mi czekać na @ niż oglądać biel na teście.
Test kupiłam przedwczoraj, leży i czeka ale użyje go dopiero jak będę po terminie @.
Jak na razie czuje dość mocny spokój ducha, oczywiście myślę często o tym czy mogło się w tym cyklu udać, analizuje trochę swoje "objawy" i im więcej o tym myślę tym mniej wiem ;) Zazwyczaj (ale nie zawsze) przed @ bolą mnie piersi, w obydwu ciążach w których miałam okazje być jednym z pierwszych objawów tez był ból biustu, teraz jednak nic. Zupełnie nic - flaki jakbym była tuż po okresie :P Na bieliźnie susza kompletna co również nie mówi mi nic bo przed okresem u mnie na dwoje babka wrozyła - raz jest powódź raz susza. Jedyne co daje mi minimalne nadzieje na ciążę to 1. ze nadal @ nie ma , nawet najmniejszego plamienia , ale dzień jeszcze długi więc zakładam ze zaraz mnie z zaskoczenia zalej, 2. lekkie plamienie w 6dpo z dużą ilością bardzo gęstego śluzu - było to bardzo nietypowe jak na mnie , 3. mniej więcej od 8dpo czuje ciagle ciągnięcia w macicy, większe niż zazwyczaj , momentami jest to wręcz lekki ból jak miesiączkowy.

No ale tak... ja jestem już ultra pesymistka i po prostu absolutnie nie wierze ze mogłoby się nam udać w 2cs. Nie po tym wszystkim co przeszłam z byłym. A nawet jeśli jakimś cudem zobaczę jutro dwie kreski na teście to i tak odetchnę z ulga dopiero jak usłyszę bicie serca bo niestety do tego etapu w żadnej z moich 2 poprzednich ciąż nie doszłam.

Test zrobiony. Biel. Nie ma wątpliwości.
Nie boli, nie płacze, wiedziałam.
Czekam na miesiączkę

Historyczny dzień w mojej karierze staraczki!

Jesteśmy zakwalifikowani do refundacji invitro!

Witaj normalność!

W końcu jest przełom! Czuję się trochę lepiej. Brzuch nadal boli ale do wytrzymania i nie mam gorączki.

Byłam w klinice na kontroli. Jajniki wciąż wielkie, a płynów w brzuchu przybyło ale spłynął na dół. Podobno to dobrze, bo jest już daleko od płuc i będzie stopniowo schodzić. Mam przedłużone zastrzyki i nakaz leżakowania. Mam nadzieję, że najgorsze już za mną i z dnia na dzień będzie lepiej. W poniedziałek koniecznie muszę iść do pracy, za co dostałam opr od lekarza. No ale nie mam wyjścia.

Jutro będziemy wiedzieć ile maluszków dotrwało do 5 doby. Mam nadzieję, że na tyle dużo, że nie będę musiała kolejny raz przechodzić procedury. Chyba bałabym się po tym co przeszłam w ostatnich dniach.

W ten weekend byliśmy na weselu, od początku z osobistych względów szliśmy z średnią ochotą, ale postanowiłam się po prostu bawić. Kilka chwil mnie przytłoczyło, w tym również takie dotyczące dzieci oczywiście. Najpierw na kazaniu, dosyć długim, co jakiś czas ksiądz wracał do tematu dzieci i tego, że jeżeli Bóg da to błogosławieństwo to... Gdy już myślałam, że to koniec tematu dzieci, sprytnie wracał do niego mówiąc np. że gdy Bóg pozowli Wam być dziadkami... Może jestem wyczulona ale pod koniec byłam bliska płaczu. Pomyślałam tylko, że pewnie większość ludzi, którzy tego słuchają myśli, że to zawsze takie proste, wystarczy chcieć i jest.
Ilość dzieci na weselu kosmiczna, cudowne dzieciaki, trochę się pobawiłam z nimi... Widziałam wzrok męża, w którym podziw dla młodych tatusiów mieszał się z zazdrością i nadzieją, że kiedyś też taki będzie. Podejrzewam, że mój był podobny.
Kilka względów technicznych i personalnych też sprawiło, że byłam skołowana. Mówimy, że przynajmniej mamy za sobą już oba wesela, na które szliśmy ze średnim zapałem.

W weekend zrobiłam tsh i prolaktynę i dopiero teraz do mnie dotarło, że nie wiem czy dobrze, że ją zrobiłam bo... Wstałam przed 7, byłam na czczo, ale zrobiłam ją dopiero około 10 (po fryzjerze i makijażu, więc byłam najbardziej wylaszczoną pacjentką) :D
I teraz do mnie dotarło, że w piątek się kochaliśmy - co raczej by podwyższyło prolaktynę prawda?
Wyniki są chyba zadawalające. Tsh 1,23 i prolaktyna, która jeszcze w kwietniu wynosiła 42,10 teraz jest 9,2 (czy to wynik niepokalanka, diety i rzucenia roboty = zredukowania stresu?)

Walczę o to by nadzieja nie gasła.

Dziewczyny dziekuje za wsparcie i komentarze.
@szatynkowo podeszlismy w UK dwa razy, ale ze to procedura refundowana to jada schematem. Po drugim nieudanym tranferze powiedzieli, ze zadnych dodatkowych badan nie robia....dlatego zdecydowalismy sie, ze podejdziemy do procedury w Polsce. Niby powiedzieli, ze uznaliby zalecenia immunologiczne, ale do konca nie wierze. Przez pandemie i tak nie
moglibysmy podejsc do kolejnej procedury do listopada. Nie zrezygnowalam u nich jeszcze, trzymam miejsce w razie czego.

@asiunia30 do Pasnika dostalam sie dzieki radzie @czekamynadzidzie. W zeszlym roku w listopadzie udalo mi sie znalezc termin na marzec i potem na maj na kolejna wizyte. Zdaje sobie sprawe, ze zdania sa bardzo podzielone co do Pasnika, ale juz wiele razy w historii okazalo sie ze ludzie, ktorzy mieli inne metody i byli negowani z uplywem czasu zostali wyniesieni na piedestal. Jak na razie Pasnik mi nie pomogl tylko dal zalecenia, na KIR AA accofil i na podwyzszone NK i przeciwcialaplemnikowe encorton. Jezeli chodzi o wizyty, to ciezko sie dostac i tak jak wspomnialas obecnie nie przyjmuje nowych pacjentek. Jezeli myslisz, zeby isc do niego proponuje dolaczenie do grupy na facebooku "starajac sie z pomoca Pasnika" i tam dzieczyny czesto wymieniaja informacje na temat wizyt, odstepuja jak sie okazuje, ze ich juz nie potrzebuja.

Powiem Wam szczerze, nie do konca sama siebie nie poznaje, ze przyjechalam to w miare spokojnie. Nawet sie nie poplakalam a jak dla mnie to sukces. Wlasnie siedze w pracy i staram sie na niej skupic. Mam ciezki tydzien bo od dzisiaj nie ma zadnych obostrzen w UK, a szczerze nie wiem czy to dobrze, bo ludziom juz odwalilo. Imprezy w centrum Londynu byly od polnocy do rana. Udanego poniedzialku Wam zycze :D :D :D

Cicho,smutno i.... tak cholernie pusto :(
Wiecie co jest przykre? Chyba wiekszosc mysli ze jak umarly mi dzieci to nie potrafie sie juz cieszyc ze szczescia innych, z ich ciaz itp..
Owszem drazni mnie jak jakas dalsza znajoma wysyla mi swoje usg i pisze oh, ahh itp ale jest mi rowniez przykro gdy osoba dla mnie bliska nie robi tego myslac ze tak bedzie lepiej, nie sprawi mi bolu... bol zawsze juz bedzie, ale przy ciazach bliskich mi osob to wyglada inaczej... czuje sie odepchnieta choc pewnie niektorzy wcale nie chca zle, a ja juz nie mam sily tlumaczyc, pytac o ciaze itp... tylko czasami czuje sie jak....tredowata...
A co tak poza tym? Starania odlozone, jestem na l4 i dodatkowo pilnuje bratanka... chce pomoc bratu i bardzo lubie sie zajmowac malym ale przez to widze czego nie mam, czego byc moze nigdy nie doswiadcze...nikt nie powie do mnie "mamusiu", nie wtuli sie we mnie,gdy sie czegos przestraszy, nie bedzie malych raczek,stopek, 100 pytan "dlaczego"..
Takie życie..

25 dc 4dpo
Zaczęła się druga ta gorsza połowa cyklu do owulacji to jeszcze jakoś leci jest pozytywne nastawienie i ekscytacja ze to juz niedługo i może tym razem się uda, a po owulacji przychodzi spadek formy i czarne myśli 😞 chyba każda staraczka tak ma. Dostalam dziś wyniki posiewu jest czysto hurra! 10.08. mam hsg chociaz teraz coraz bardziej się zastanawiam czy moje problemy nie wynikają z mutacji mthfr i pai, co prawda konsultowałam to z genetykiem z testdna ale mam wrażenie że zmarnowałam tylko pieniądze. No bo skoro wg genetyka te mutacje nie maja żadnego znaczenia w heterozygocie to po co w ogóle się je bada? 🤷‍♀️ dostałam tylko zalecenie zeby brać metylowane wit z grupy B, sprawdzić za miesiąc homocysteine czy spadła i brać acard od owulacji serio?! Acard biorę odkąd dowiedziałam się o mutacjach wit z gr b tez zamowilam wcześniej generalnie nie dowiedziałam się niczego poza tym czego dowiedziałam się od dziewczyn z forum dziękuję Wam wszystkim 😘 w środę napisze SMS do mojego gina chce mu pokazać te wyniki i zapytać o heparyne mam nadzieje ze mnie nie oleje i poważnie podejdzie do tematu. Uważam że skoro już raz poronilam to nie ma sensu ryzykować kolejnych nie powodzeń podejściem w stylu "przeciez to nic takiego, może uda się bez leków" zastanawiam się czasami czemu lekarze w naszym kraju tak opornie podchodzą do stosowania leków chyba one są również po to żeby zapobiegać. Badania tez niepotrzebne bo przecież wystarczy odpuścić i jechać na wakacje, a jak już się coś znajdzie na własną rękę to nic takiego i nie ma znaczenia nosz kurde...


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2021, 13:58

1 dc
Plan na ten cykl:
- Lametta 2x1 3-7 dc
- Gonadotropiny po 10 dc w zależności od tego co będzie na usg.
- Duphaston 1x1 po owulacji
- Monokoncentrat oleju z wiesiołka 2x2 1dc - do owulacji
- Monokoncentrat ananasa 2x2 2 dpo - 10 dpo
- Glucophage: rano 750mg, po obiedzie 500mg, wieczorem 500mg
- Maca do 5 g na dobę
- Acard 0,75 na noc
- L-arginina 5g
-L-karnityna 3g
- witamina c 1g
- witamina E 400 j
- witamina D3 30 000 j 1x w tygodniu
- cynk i selen 1x1
- Ovarin 2x1
- Castagnus 1x1 rano
- Biotebal forte 1x1
- Calperos 1000 2x1
- 4Flex Sport 1 saszetka dziennie
- garść migdałów dziennie
- 6 orzechów brazylijskich dziennie
- ćwiczenia siłowe 3-4x w tygodniu


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2021, 16:40

Dziś podgląd. Wydaje mi się, że nie jest za dobrze. Słabo rosną.
Piąty dzień:
Jajnik prawy: 9,8,8,8,8,7,7,7,6,6,6
Jajnik lewy: 6,4
Dziś, ósmy dzień:
Jajnik prawy: 13,12,11,10,10,10,9,9,8,8,7,6
Jajnik lewy: 13,9,8
Endometrium 10.

W poniedziałek kolejny pogląd, punkcja między środą a piątkiem. No nie znam się, nigdy się in vitro nie interesowałam, ale wychodzi na to, że nie chcą zbytnio rosnąć.

miska122 Tęcza po burzy :) 27 lipca 2021, 14:53

Jesteśmy po połówkowych. Alek waży 300gram i jest idealny <3 Nie mamy zdjęć 3D, bo się źle ustawił, ale za to siusiaka pokazał od razu :D
Patrzyłam na obraz USG i ciągle myślałam jaki jest piękny. Machał rączkami, nóżkami i wyginał się śmiesznie, co według mojego męża było dawaniem buziaczków :)
Już nie mogę się doczekać kiedy go poznam, ale na razie skupiam się na kupowaniu mu rzeczy. Będzie chyba najbardziej rozpieszczonym dzieckiem pod słońcem <3

6 dni po inseminacji... Za 8 dni termin @ i termin testu... Od dziś biorę luteinę dopochwową 2x2.. Wczoraj jeszcze miałam nadzieję... Dziś coraz bardziej czuję PMS... Brzuch boli miesiączkowo.. Oczywiście w głowie mam myśl, że boli inaczej niż przed @, ale wyobraźnia to wszystko potrafi... Kurcze nie wiem czy wytrzymam aż tyle do tego testu, czy nie zrobię go wcześniej... Ech... Kurcze no mam milion myśli w głowie...

I po punkcji.
Chyba do mnie nie dociera, że to już. W niedzielę zmarła kuzynka, 38 lat. Wczoraj mieliśmy pogrzeb, po stypie zjechała się jeszcze rodzina. O 22 dotarłam dopiero do papierów, żeby doczytać, wypełnić i podpisać. Nie potrafiłam spać. Przed oczami mam cały czas kuzynke albo jej dzieci. Moje problemy stały się takie małe...
Dostałam pierwszą dawkę diphelerine, a jutro będę dzwonić czy coś się zapłodniło. Potencjalnych komórek było 8 jak przewidywaliśmy.
Nie zostało nic jak czekać.

My dalej w szpitalu.. generalnie co dziennie mamy obietnice ze niby wyjdziemy.. o tym co się tutaj dzieje każdego dnia, to bym mogła zaraz książkę napisać.. ale do sedna, Mamy Wcześniaków podrzućcie jakieś linki albo książki, bo chcąc nie chcąc wkroczyłam w ten swiat.. to raz a dwa dzis moje plany karmienia piersią zostały mi zabrane.. ok, ale dlaczego dopiero dzis a nie w piątek albo sobotę kiedy to walczyłam o moja laktację, bo myślałam, ze to moja wina, ze nie mam pokarmu.. ale mam.. tylko
Mój wyjątkowy Synuś woli cały czas spać plus jest wcześniakiem… wiec doradca laktacyjny w końcu nam ustawił to wszystko i poki co mamy być kpi cały czas żeby się nie zagłodzić, a o karmieniu piersią możemy pomyśleć jak już będzie trochę starszy.. generalnie niby to wszystko nic ale przedłużający się pobyt w szpitalu, masa informacji czesto sprzecznych, sprawiają, ze powoli pękam.. kocham tego Naszego Cud(aka), On dalej jest wyjątkowy i pełen wyzwań … a On calymi dniami i nocami by spał, no ale musiałby tez jeść .. walczymy..
z tego wszystkiego to ja nie wiem, ze mam jakis połóg? Eee rodziłam kilka dni temu? Ze ja? Nie pamietam.. tyle w tematach 😉

Ps cyklu ludzie mnie wkur** ja marze o karmieniu piersią, a dziewczyna obok caly czas narzeka… hitem był tekst do dziecka „Alaaa jak Ty to żresz”… no i wieczne narzekanie na dziecko albo to ze karmi i ja boli… a mnie boli, ze karmić nie mogę kropka! Wiadomo, ze ciesze się, ze ktos kiedyś wymyślił kpi - chwala Mu za to! Mój Synuś będzie tak czy inaczej jadł moje mleko!


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2021, 17:04

Ostatecznie mamy 4 mrożaczki 💪😁 Bardzo się cieszę 😃 Najbardziej bałam się konieczności powtarzania stymulacji. Teraz długi czas czekania na transfer. Póki co nastawiam się pozytywnie. Widzę te dzieci i wierzę, że ze mną zostaną 💞

Śmieję się do eMka, że przypuszczalnie ma 4 różowe księżniczki, a on się łapie za głowę, bo przeraża go ta ilość różu 😃

Po przyjęciu do organizmu całej tej chemii @ przeszła samą siebie. Cierpiałam całą noc i ranek. Wyłam i wiłam się z bólu. Oby przetrwać dzisiejszą noc i jutro będzie już lepiej.

Otóż nastał ten piękny dzień kiedy otrzymałam telefon z dobrą wiadomością - zwolniło się miejsce, podchodzimy do in vitro, popłakałam się ze szczęścia...ah te duphastony, lametty i inne takie, jestem straszną beksą przez nie😉 Minka, dziękuję, też trzymam za ciebie kciuki. Wierzę, że kiedyś zrobimy ten wymarzony test i uśmiech pojawi się na twarzy🙂Sisi85, ja też mocno trzymam kciuki🙂 Wiesz, co do wydatków na in vitro, my będziemy mieć dofinansowanie z Mazowsza i płacimy za wszystko wraz z mrożeniem na rok ok. 3000 tyś. Nastawiałam się na kilkanaście tysięcy, zobaczymy jak to w rzeczywistości wyjdzie.A co do domu, to tu jest zupełnie inny wymiar odpoczynku i problemów, heh...cały czas pracujemy w domu, a to trawa rośnie jak szalona, a to przecinanie drzew, problem mrówek, mszyc, os, ślimaków itd. Wieczorem padamy, ale i tak jest super😁 no i inny wymiar wydatków też🤔 czasem boleśnie kopie w tyłek😆 mimo wszystko nigdy nie czułam się tak wypoczęta, cały czas mam wrażenie, że jesteśmy na wakacjach. W każdym razem w środę mamy wizytę i tak się cieszę😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2021, 20:20

20+0

Czy my właśnie osiągnęliśmy półmetek?
dc8b4523de9bbbcd306c8a916a4980cf.gif

Edit: właśnie pierwszy raz mi pofalował brzuch. 🙈 Na 90%, bo już mnie bolały oczy od wpatrywania się. 😂


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 19:41

Eveee Bezsilna 23 lipca 2021, 21:01

Dzień trzeciej weryfikacji i 10dpt. W ostatnich czas dziwnie się czułam, bolał mnie brzuch i humor nie dopisywał, choć cały czas powtarzałam sobie, że jest dobrze, wyobrażałam sobie siebie z coraz to większym brzuszkiem, a potem malenst przy piersi... Tak więc nie dawałam się czarnym myślom. Tylko wczoraj coś we mnie pękło i popłakałam sobie dziesięć minut, ale później znów wzięłam się w garść :) Beta HCG dziś wyniosła 60 . Coś się dzieje 😉 Musi być dobrze! Musisz walczyć maluchu! 🍍🍍🍍

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)