20 dc
Ech 
Wczoraj byłam podejrzeć co tam się dzieje, o ile endo przyzwoite jak na mnie bo 8mm, to na owulację się nie szykuje. Czyli już drugi cykl bezowulacyjny... Dupek wszedł już w grę - mam nadzieję, że nie będę długo czekać na okres.
Nie wiem co jest nie tak, czuję się jak dziecko we mgle. Według wyników moje PCOS nie jest jakoś mocno zaawansowane, a te jajniki to jakiś dramat.
Następny cykl już stymulowany - czyli przynajmniej pojawi się nadzieja na 5 owulacje w tym roku... Wiążę z kolejnym cyklem wielkie nadzieje - mam nadzieję że "przedmuchane" jajowody nie pójdą na marne i w końcu zaskoczy.
19 dc
Dziś jest dobry dzień, może nie jestem jeszcze w ciąży, ale przynajmniej owulacja w tym cyklu będzie a ja juz skazałam lipiec na porażkę 😅 wizytowałam dzis u ginekologa zeby powtórzyć posiew po antybiotyku wskoczyłam na fotel a pani doktor od razu "o widzę, że mamy dni płodne" zdziwiłam się bo testy negatywne owulacja powinna być w 16 dc a tu nic ale zrobila mi szybciutkie usg i okazało się że jest pęcherzyk i pęknie lada dzień więc do dzieła! Nawet jeśli się nie uda to mam przynajmniej nadzieję że posiew wyjdzie ujemny i będę mogła podejść w końcu do hsg (wstępnie umówione na 06.08) chociaz fajnie by było gdyby okazało się niepotrzebne 😉. W piątek mam konsultacje z genetykiem mam nadzieje ze da konkretne zalecenia na moje mutacje (mthfr i pai1) jestem juz po jednej stracie i szczerze mówiąc wolałabym brać leki chociażby profilaktycznie nie chce nigdy więcej przez to przechodzić . Nie wiem dlaczego ale ta dzisiejsza wizyta jakoś dobrze mnie nastawiła mam nadzieje ze teraz już będzie tylko dobrze i niedługo zobaczę wymarzone dwie kreseczki.
15dc
Wczoraj był mały seksik szybciutki taki pierwszy próbny po drożności. Ale na szczęście nie bolało 🙈 tak sobie myśle bo kiepsko mi wyszło to FSH/LH ale w sumie jak mogło mi to wyjść dobrze jak byłam po miesiącu na tabletkach antykoncepcyjnych przed drożnością? Przecież tabletki blokują owulacje i wzrost pęcherzyków. Czy to badanie mogło być miarodajne?
22+0
Wracam do numeracji z OM. Widzę, że lekarz tego się trzyma i suwaczek też to nie będę sobie komplikować życia. 😂
W poniedziałek mieliśmy połówkowe. Młody współpracował przepięknie! Doktor wszystko bez problemu pomierzył i nie trzeba było robić przerw. Siedzieliśmy chyba z godzinę.
Moje wyniki badań cały czas sa dobre, co mnie mega cieszy. 😁 Na początku sierpnia muszę odfajkować krzywa cukrową i tutaj już się trochę stresuje, mimo że biorę cały czas metforminę i jest duża szansa, że badania wyjdą ok. Wszystko poprzednie pomiary glukozy były tak idealne jak nigdy. 🥺
Czasami mam ochotę pokusić się o stwierdzenie, że mogłabym być w ciąży cały czas. 😁 Czuję się raczej dobrze - cyklicznie doskwiera mi tylko zgaga, na którą przed spaniem pomaga mleko. Ból rwowy przy chodzeniu minął, ciśnienie jest w porządku (poza tętnem, które jest podwyższone cały czas, mimo brania tartej 🙄), wyniki badań ok, żadnych osłabień, zawrotów głowy, napadów głodu. Jem jak przed ciążą. 🤷 Bałam się, że dopadnie mnie słynne "jedzenie za dwoje."😅 No i, najlepsze! Jaką ja mam super talię przez brzuch. 😁❤️
A tu nasz łobuziak. 🙂 Nie zmienił się dużo od poprzedniego razu. Czekam na ten tłuszczyk, który mi złagodzi rysy i w końcu nie będzie wyglądał jak staruszek. 😅 Taka przynajmniej mam nadzieję. 😂
![]()
Wczoraj pierwszy zastrzyk z menopuru. Jakie to malutkie. Patrzylismy na siebie jak wariaty i przetrząsaliśmy opakowanie czy coś nie zapomnieliśmy domieszać.
Podgląd jajek w poniedziałek.
Ostatnio nie dosypisam, dużo się dzieje. Dziś idziemy na wesele. Mam nadzieję, że takie zaburzenie w codziennej rutynie nie wpłynie na rosnięcie.
Prawy jajnik kłuje od kilku dni, czasem zdarzy się też ból podbrzusza... Nie wiem już kurczę. Albo zbliża się @ , albo może bete za wcześnie zrobiłam i coś się dzieje. Choć mam nadzieję na tą drugą opcję, wiem że test z krwi jest najbardziej wiarygodny ale nadzieja umiera ostatnia. Dopóki nie ma @ jest nadzieja.
Jestem w końcówce 7 tc, kolejna wizyta u ginndopiero 11 sierpnia, 20 sierpnia już prenatalne.
Dni lecą dużo szybciej A ja jestem o wiele bardziej spokojna, niż w ciąży z córka.
Mam problem, bo żaden z endokrynologow nie chce mnie prowadzić- nikt nie umie w moje schorzenie w ciazy. Mam wizytę za 2 tyg w przychodni uniwersyteckiej, ciekawe co tam mi powiedzą.
54 dc (5/6 dpo)
Dzień dobry w ten letni październikowy poniedziałek. Pogoda jest cudowna, mogłaby taka zostać do końca października żeby dodać powera do starań i wynagrodzić słoneczkiem ten żmudny czas wyczekiwania na testowanie czy na nowy cykl. Weekend mi zleciał bardzo szybko, ale przyjemnie całe szczęście nie miałam czasu nawet pomyśleć o tym ile trzeba jeszcze czekać na testowanie. Zostało jeszcze 4/5 dni, chociaż coś czuje ze i tak zrobię test szybciej, oczywiście mam świadomość ze to bez sensu 🤦🏻♀️ Dzisiaj już 4 dzień biorę duphaston, poza bólami podbrzusza przez pierwsze dwa dni to nie mam żadnych innych objawów/ skutków ubocznych. Nie mogłam nigdzie znaleźć informacji czy faktycznie te bóle podbrzusza takie typowo jak na @ to skutek dupka czy zbieg okoliczności. Tak sobie postanowiłam ze jak ten cykl nie będzie szczęśliwy to od przyszłego cyklu znowu zacznę pic zioła ojca sroki. Jakby nie patrzeć to chyba trochę mi pomogły ostatnio, bo mimo ze cb to jednak udało się zajść. Pod koniec października mamy zaplanowane wyjście na imprezę ze znajomymi, ja zapewne będę się bawić bez alkoholu jak przez ostatnie pół roku. Zawsze próbują mnie namówić żebym się jednak napiła i trochę wyluzowała. Momentami robi się to denerwujące kiedy wszyscy dookoła mówią ze mam w końcu wyluzować i przestać o tym myśleć to zajdę. Mam nadzieje, ze nigdy nie będą w takiej sytuacji i nie będą musieli sami się z tym mierzyć. Wy dziewczyny rozumiecie ze nie da się tak po prostu odpuścić. No bo jak odpuścić skoro trzeba obserwować cały cykl i wsłuchiwać się w każdy sygnał jaki daje nam nasz organizm. Jedna impreza, „wyluzuje” a później cały cykl będzie do dupy za przeproszeniem i będę sobie pluć w brodę ze coś przegapiłam. Poza tym jakos nie mam parcia na imprezki, mimo ze mam dopiero, a może i już 24 lata to nigdy nie miałam potrzeby zeby się wyszaleć, nie potrzebowałam tego. Wiadomo fajnie od czasu do czasu wyjsc do klubu na imprezę rozerwać się ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Zamiast wyjścia do klubu wole iść ze znajomymi gdzieś usiąść i zjeść coś dobrego. Coś czuje ze ten tydzień będzie mi się niesamowicie dluuuuużył. Jedyne pocieszenie, ze cały tydzień ma być ładna pogoda wiec może znajdę sobie jakieś zajęcie żeby oderwać myśli i nie zwariować. Oby jednak ten czas do testowania szybko zleciał.
Niezmiennie trzymam za was wszystkie mocno kciuki. 🤞🏼🤞🏼🤞🏼
38+0
😱 O taki mam nastrój jak ta emotikonka. Na szczęście, koło poniedziałku, cudownie ozdrowiałam. Po prostu wstałam i prawie jak ręką odjął. Lekko jeszcze pokasłuję, ale jest dobrze. Mąż stwierdził, że to przez ciążę, taki tryb przetrwania. Możliwe.
Presja aby urodzić i widmo indukcji nadciągają, więc wraz z ozdrowieniem odpaliłam chyba wszystkie sposoby na przyspieszenie porodu. W poniedziałek 15 tys kroków, wtorek 12 tys, wczoraj „tylko” 8 tys ale wczoraj też zaczął pobolewać mnie brzuch jak na okres. Nie regularne skurcze, tylko ciągnący ból. Wieczorem dość mocny, więc miałam nadzieję, że się rozkręci ale niestety, dzisiaj znowu spokojniej. Nie mam ochoty na nic do jedzenia poza słodkim i od poniedziałku jak odkurzacz wciągam takie rzeczy, których chyba nigdy nie jadłam.
Dzisiaj nawet byłam na ostatnim treningu Aktywna Mama. Oczywiście musiał znaleźć się ktoś, kto nieproszony zrelacjonował mi swój indukowany poród 😬 20 h w bólach, ale „potem zapominasz”. A poza tym ćwiczyłam z Moją Dynią bez oszczędzania się, pożegnałam się z dziewczynami i instruktorką, trzymają za mnie kciuki i czekają na powrót na zajęcia jesienią z maluchem (to zajęcia dla mam z dziećmi i kobiet w ciąży).
Sprzątam jak opętana. Nawet odpaliłam mop parowy i wszystko co się dało w łazience zdezynfekowałam. Na połóg zrobiłam też 1 kg sosu bolońskiego (zamrożony), leczo i poporcjowane, mrożone owoce do koktajlów. Może mama i teściowa w razie czego poratują, bo mój mąż tak gotuje że już chyba bym wolała zamówić catering, który kosztuje majątek a nie jest wg mnie wartościowy (czytaj: sezonowy).
W nocy fatalnie śpię. Trochę niewygodnie, trochę siku, trochę oczywiście stres. Nie spodziewałam się, że ta końcówka może być taka nerwowa, ale w sumie nawet o tym nigdy nie myślałam.
Stresuje mnie jeszcze jedna rzecz. Mąż w poniedziałek musi wyjechać poza Waw. Musi oczywiście pojęcie względne, ale zgodziłam się na to 2 mce temu, nie wiedząc jak będzie na końcówce, a teraz już ciężko mu bez powodu „żona rodzi” się wycofać. Boję się strasznie że zacznie się wtedy jak go nie będzie i nie dojedzie na poród. Jakoś się zafiksowałam na tej myśli.
Idealnie byłoby więc, gdyby Mała postanowiła wyjść do niedzieli 🙏
Gdy otrzymałam wyniki, stwierdzające nieprawidłowości w PAI 1 i MTHFR lekarz powiedział, że nie będziemy nic zmieniać w protokole, ewentualnie przy ET podamy heparynę. Wizyta przed punkcją odbyła się u innego lekarza, gdyż mój był nieobecny. Poprosiłam wtedy i o info co do tej heparyny, ale doktor powiedział, że zostawi tę informację mojemu lekarzowi. Potem była punkcja znów przez innego lekarza, podczas której dostałam rozpisane leki i heparyny tam nie było. ET wykonywał ten sam lekarz i znów się go pytałam o tę heparynę, a on, że muszę to skonsultować z moim lekarzem... Nie żebym była jakaś przewrażliwiona, no ale skoro wcześniej lekarz o czymś takim wspominał, to gdzieś mi to w głowie siedziało... Napisałam więc do opiekuna, i otrzymałam info, że dopyta się lekarza ale nie dziś, bo go nie ma ( z jednej strony dobrze bo przynajmniej transfer wykonywał mi inny lekarz któremu wyszło to szybko i sprawnie). No i wczoraj otrzymałam telefon że jednak tę heparynę mam wykupić i robić sobie z niej zastrzyki. Wczoraj więc zrobiłam pierwszy zastrzyk i mam teraz wielkiego siniaka na brzuchu. Dodać do tego moje wielkie siniaki na rękach od wenflonów to wyglądam jak ofiara napaści 
Nie wiem czy ta heparyna coś pomoże, ale chcę mieć świadomość, że robię wszystko aby tym razem się udało. Bardzo bym chciała żeby to już było to. Oczyma wyobraźni już widzę jak rośnie mi brzuch i jak dzieje się magia.
Aktualnie czytam "Potęgę podświadomości" i ćwiczę się w wizualizacjach 
Wierzę, że maleństwo już się rozgościło i delikatnie wgryza się we mnie 🍍
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2021, 18:15
4dc/ 1 cykl starań o drugie (???) Dziecko
Tak! W końcu. W tym cyklu będziemy próbować. I już na początku może być z tym problem. Mąż ma niedługo delegację na szczęście krótką ale ja nie wiem kiedy w tym cyklu wypadnie owulacja. Czy to będzie cykl krótki przez wczesną owulację czy długi jak ten ostatni. Ja też mam zaplanowane szczepienie za parę dni i nie wiem jak to będzie.
Ginekolog mówił żeby się szczepić. Że ta moja nadkrzepliwosc nie jest przeciwwskazaniem. Tylko nic dużo wody i że można się szczepić w trakcie starań i w ciąży że to nie ma znaczenia. A skutku uboczne występują niezwykle rzadko. Zobaczymy jak będzie.
Więc raczej nie będę się jakoś specjalnie nakręcać ale dobrze już w końcu ruszyć z tymi staraniami bo nie wiadomo ile one czasu zajmą.
Mąż się cieszy na te starania. Ja też jestem podekscytowana trochę.
A nasz Maluszek kochany to taki slodziaczek się zrobił ostatnio. No nie mogę narzekać. Apetyt ma. Raczej wszystko je. Ładnie chodzi spać. W nocy też śpi spokojnie mimo tych upałów. Uwielbia jak mu czytam książki. Lubi muzykę. Lubi też komórkę i tv ale akurat na to staram się mu nie pozwalać. Ale on już sam potrafi tv włączyć bez pilota... 🤦
Mówi praktycznie cały czas ale ciągle jeszcze w swoim własnym języku chociaż już coraz więcej słów udaje mu się powiedzieć.
Uwielbiam go!
Ostatnio ciężki czas. Dużo spraw na głowie i mało czasu i w sumie nie wiele mam mniej na głowie i czasu coraz mniej ale jakoś spinam się w sobie żeby wszystko ogarnąć. Już niedługo krótki urlopik więc będzie fajnie ♥️
25 DC, 12 dpo
Dziś obudził mnie budzik, zmierzyłam temperaturę i zobaczyłam że jest 0,20 stopnia niższa od wczorajszej, po czym dotarło do mnie, że uczyniłam to o godzinę za wcześnie... Zgodnie więc ze wskazówkami jakie gdzieś tu wyczytałam, dodałam do zmierzonej wartości 0,10, lecz to i tak nie zmienia faktu, że temperatura spada 😞
Test ciążowy czułość 25 ml- negatywny 😞😞 nie ma żadnego "cienia cienia" - przy długości fazy lutealnej 12-14 dni powinien już pokazać słaba kreskę, prawda?
😓
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2021, 09:06
Jutro czeka mnie druga weryfikacja. Dziś mija 6dpt. Dolegliwości żadnych. Ostatnim razem czułam mocno jak ciągnęły mnie jajniki, teraz natomiast jest cisza. Weekend spędziłam poza domem, aby jak najmniej myśleć, jednak już dziś czuję poddenerwowanie przed jutrzejszym badaniem krwi.
Wdech, wydech. Tylko spokój może mnie uratować.
6t0d
Z lekkim opóźnieniem szybka relacja z pierwszej wizyty u lekarza na której byłam 2 dni temu
był to 5t5d ciąży. Serduszka jeszcze nie było widać za to był piękny 10,7mm pęcherzyk zagnieździły w macicy
pani doktor kazała wrócić za 2 tyg, ogólnie była bardzo miła ale sprzęt miała z epoki kamienia łupanego ze raczej na następna wizytę poszukam kogoś innego.
Co do samej ciąży to jak na razie żyć nie umierać, żadnych nieprzyjemnych objawów. Na razie czuje tylko większa senność, nawet powiedziałabym całkiem sporoą
dalej bolą piersi i sutki, czuje ciagle ciągniecie w podbrzuszu i jelitka mi trochę gorzej pracują co jest trochę męczące bo nie dość ze mam zaparcia to jeszcze bączki ciagle puszczam i nie panuje nad tym
poza tym nic a nic mi nie dolega
apetyt powiedziałabym ze mam nawet mniejszy jak większy i strasznie dużo wody pije.
Myśle żeby umówić się na kolejną wizytę na usg jakoś pod koniec przyszłego tyg, może jakoś w piątek bo to będzie 7t0d wiec serducho musi już być prawda?
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2021, 07:51
4+3
Wizyta na NFZ u ginekologa - tragedia. Pogadał, zapisał wszystko, wypisał receptę i kazał przyjść za 2 tygodnie. Absolutnie żadnego badania.
Wyszlam stamtąd taka zniesmaczona. Wiedziałam, że może nie być widać nic, ale może widać byłoby endometrium, cokolwiek!
Wróciliśmy do domu i siadłam na łóżku jak zbity pies. W końcu mąż zapytał, czy będę tak ciągle myśleć. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że tak.
"Zamawiaj wizytę i zawiozę Cię do Katowic". I pojechaliśmy. Pani Doktor bardzo miła, uprzejma, wyrozumiała (trochę się bałam, bo powiedziałam jej, że chodzę do innego ginekologa), ale mimo wszystko wykonała USG. Najpierw powiedziała, że jest bardzo wcześnie i może nie być nic widać, ale oczywiście badanie zrobi. Patrzyła, patrzyła, aż w końcu powiedziała, że jednak coś widzi. Włączyła mi monitor i pokazała moje szczęście!
Pęcherzyk ciążowy, w macicy - 2,1mm ❤️
Łzy napłynęły mi do oczu, ale jestem już spokojna. Teraz cierpliwie zaczekam na swojego lekarza, to będzie już 7tc.
A tu moje malenstwo:
![]()
48 dc
Wszystko jest ok. Po prostu mój organizm zapomniał, że mial termin miesiączki i rozpoczął kolejny cykl bez niej 😉 Byłam w zeszły piatek w klinice, jest wszystko prawidlowo. Bez stanow zapalnych, endometrium ładne 8 mm, jajniki jak najbardziej równe, w jednym był pęcherzyk owulacyjny 19 mm. W obecnym cyklu miałam mieć owulacje niedziela/poniedziałek, więc wszystko w terminie 🙂 tyle że bez wcześniejszego okresu. Owu czułam, więc mam nadzieję że teraz już wszystko się naprostuje. Na ciążę nie liczę... Jakoś tak mam wrażenie, że skoro ivf nie dało rady, to naturalnie tym bardziej.
Prywatnie całkiem spoko, oprócz tego, że na Islandii zbrakło aut w wypożyczalni, więc chyba będzie trzeba wszystko odwoływać tzn domek + bilety 😒 Tak bardzo czekaliśmy... A tu taki zonk. Aż nie do pomyślenia. Zostało parę małych aut, ale ceny kosmiczne... 9 tysięcy za wynajęcie tygodniowe auta to przesada... Za super domek+bilety tyle zapłaciłam. No nic, jak nic się nie zmieni to z bólem serca odwołujemy...
Dodatkowo dobiły mnie moje 35 urodziny 😏 I 4 rocznica ślubu - słodko-gorzka uroczystość... 4 lata bycia w fantastycznym, wspierającym związku i 4 lata oczekiwania na ciążę 😕 Matko... Kupa czasu 🥺
Kończę wpis trochę depresyjnie, ale zaraz weekend. Nie będę się smucić. Nie mogę.
28 dc
Nie było mnie trochę tutaj, bardziej skupiałam się na forum. No ale do rzeczy. Przed wczoraj zrobiłam PINK TEST o czułości 20mlU i wyszedł pozytywny. Dwie piękne grube różowe kreski. Mega szczęśliwa następnego dnia poleciałam na Betę... no i moje szczęście pryslo jak bańka mydlana. Beta <0,2mlU/ml co wskazuje na brak ciąży. Kompletnie się załamałam, bo sądziłam że skoro taki test wyszedł pozytywny to beta też będzie. Czuje się mega zawiedziona. Napewno już nigdy nie będę kupować tych PINK testów. Przekonałam się na własnej skórze, że mega oszukują. Także nie polecam ich. Czekam na @. Następny cykl może będzie tym szczęśliwym.
Dawno nic nie pisałam w pamiętniku..
po ponad 2 miesiącach macierzyństwa myśle sobie, ze to takie niewarygodne, ze można kochać az tak… jak my się mamy ja- jestem przeszczęśliwa!!! Chociaż czasem się zamartwiam, jak chociażby teraz gdy Synuś ma wirusa jakiegoś.. już analizowałam i się obwinialam, ze może w jakieś miejsce poszliśmy z Nim niepotrzebnie.. chociaż generalnie nie zabieramy Go do jakiś skupisk ludzi.. jesteśmy tez po pierwszych szczepieniach - Malutki przeżył je bezproblemowo. Mamy tez za sobą chrzciny.. niestety na samej ceremonii Maluszek płakał ale już na przyjęciu było dobrze. Jak to ja miałam trochę wyrzuty sumienia, ze mamy to przyjęcie a potem Maluszek byl taki zmęczony ze spał bez przerwy do 4-tej nad ranem.. a standardowo budzi się do jedzenia co 2-3 godzin.. cała ja - matka rozkminiajaca.. gdyby ktoś mnie zapytał co jest poki co dla mnie najtrudniejsze to właśnie to martwienie się i rozkmina… jak nie spi - „może coś Go boli, jest chory bo taki niespokojny”, jak spi- „może jest chory i nie ma energii dlatego duzo spi”…
a tak to złego słowa nie powiem, ale tez na szczęście kolki, refluksy i problemy z jedzeniem nas omijają.. i oby tak dalej.
Czasem nadal nie mogę uwierzyć, ze jestem Mama ❤️❤️ A tak poza tym to udało mi się wrócić do wagi sprzed starań, tylko w zasadzie dzięki spacerom 😁 a chodzimy duzo, bo jak mam do wyboru żeby Go nosić po domu to wole ja i mój kręgosłup żeby się przejść na spacer. Tak poza tym to jutro w końcu mam w planach iść na morfologię i wątrobowe badania żeby zobaczyć w jakiej jestem faktycznie kondycji. A musze być dobrej dla tego Maluszka, dlatego tez jak On ma drzemkę to ja najpierw jem coś i pije kawę, potem reszta prac. Nie jestem perfekcyjna panią domu teraz, czasem nawet nie ma obiadu, ale za to mysle ze Maluch i Mama zadowoleni a i Tata nie narzeka jak jest coś na wynos 😉 albo obiad na mieście. Sami z Mężem poki co nie wychodzimy, widzę, ze Jego ciągnie a mnie średnio bo jednak wole jak Mały jest w moim zasięgu 😉 no chyba ze na podwórku z Babcia to wtedy możemy tez z Mężem w domu skorzystać 😉 moje libido nie jest jakieś szalone, ale ochota na zbliżenia jest, wiec korzystamy. Na początku było dziwnie, ale z czasem co raz lepiej. Byłam tez u fizjoterapeuty uroginekologicznego, dostałam zestaw ćwiczeń i teraz pracuje nad tym żeby było jak przed porodem (albo podobnie). Także w trojke sobie żyjemy, mysle ze całkiem dobrze i szczęśliwie 😉 byle zdrowo! Nie obyło się oczywiście bez kłótni ale u nas akurat problem został rozwiązany przez kupno odkurzaczo-mopa automatycznego - ze tez wcześniej tego nie kupiliśmy 😁
Celebruje te spacery, te buziaki, to noszenie, przytulanie, ba! Nawet to wstawanie w nocy bo czas szybko mija i kiedyś będą tylko wspomnieniem. Ubrania ciążowe (chociaż nie miałam ich za duzo) już powędrowały do nowych właścicielek niech komuś innemu sluza, nie chce ich zostawiać żeby nie sprawiały bólu.. poki co to jest luz w temacie stran wiadomo ale gdyby to tylko od nas zależało to chcielibyśmy bardzo żeby nasz Syn miał rodzeństwo.. ale czas pokaże… byliśmy tez u naszej Pani Doktor z kliniki podziękować i dać anioła… będziemy zreszta wdzięczni do końca życia Jej i Docentowi P. Mówiła ze zazwyczaj pacjenci do Niej nie wracają w walce o rodzeństwo, ale ja mysle,
Ze gdyby trzeba było to my wrócimy. Już ten nasz Synuś nam doda siły.
Kończę, bo nigdy nie wiadomo kiedy drzemka się skończy 😉 i teraz tym bardziej wszytko doceniam jeszcze bardziej. Także kawa smakuje najlepiej na świecie a przytulenie z Mężem zbliża jak nigdy 😉
Ps ostatnio poznałam Mamę Staraczke z mojej Miejscowisci, która o swoje Dziecko walczyła 10 lat, jest tez Mama kilku Aniołków… pomimo tego, ze moja walka trwała duzo krócej to rozumiemy się doskonale i czasem razem spacerujemy.. Ich historia pokazuje, ze warto mieć nadzieje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2021, 16:51
10dpt.
Krew oddana.
Z nerwów rano mało co niezwymiotowałam. Nawet chciałam stchórzyć i nie iść, że może jeszcze za wcześnie, bo to jakby 7dpt blastocysty.
Mam tak rozchwiane emocje, że wystarczy mały zapłon i albo się rozryczę albo wybuchnę.
Cześć!
Czy testy owulacyjne sprawdziły wam się przy PCOS ? Wyczytałam że podobno testy mogą wychodzić cały czas pozytywne .
Dużo czytałam na formu a także w Google.. ale chce znać wasze zdanie tak wiec jak to jest ?
Ps. Miłego dzionka życzę 😊😉🤭
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.