rudaa95 Staranie o drugie dziecko 24 kwietnia 2025, 15:14

24 kwietnia 2025, 34 dc

Beta poniżej 2.

Dlaczego znowu się nie udało ?
co robię nie tak ?
Moja psychika już nie daje rady.
Wmawiam sobie , że już tyle przeżyłam , że dam radę, podniosę się i pójdę dalej . Ale po każdym upadku jest gorzej ..
Poproszę o jeszcze dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego i wracam do pracy .
Nie chcę tam wracać , ale muszę.
Muszę zająć głowę czymkolwiek, nawet ta przeklęta praca .
Czeka nas przeprowadzka , może to pozwoli jeszcze się odciąć od tego bólu i rozpaczy ..

Jestem już po monitoringu, wyniki stymulacji
- lewy jajnik PD 19mm,
- prawy jajnik bez pęcherzyka,
- endo 11 mm

Zalecenia: Jutro o 22 Ovitrell ( będę musiała sama zrobić zastrzyk :O ) a od poniedziałku progesteron na 10 dni i w okolicach 10 maja test ciążowy. Potem odstawiam proga i czekam na okres. W przyszłym cyklu mam zwiększyć Aromek 2x1, może wtedy uzyskamy te 2 - 3 pęcherzyki.

Horieny u mnie wybarwiają się słabo, do tej pory najsilniejszy test pokazał według premom 0,1, większość od 0,06 do 0,08. Na przyszły cykl wybiorę jednak te z DL albo easy home


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2025, 18:08

30 dc
16 dpo
Mam wyniki dzisiejszej bety 🍀🍀🍀
Od dzisiaj oprócz bólów miesiączkowych i ciągnięciem w jajnikach mam również mdłości 🤞🏻💜

C979-D10-D-5-BFA-4-AF7-9-C40-418-DBF92-A283.jpg

We wtorek 21.12 pierwsze USG u mojego lekarza prowadzącego, przy tych przyrostach bety powinno być już coś widać 🤞🏻💜 Okruszku, damy radę! 🥺😍💜

Byłam właśnie u optyka wybrać nowe oprawki okularowe, bo po urodzeniu Florki poleciała mi wada i oczy strasznie bolą mnie przy pracy 🥺
Wybrałam przezroczyste pudrowo-różowe kocie oczy z metalowymi zausznikami, zawsze to jakaś odmiana od czerwonych przezroczystych kocich oczu z plastikowymi zausznikami 🤪💜


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2021, 23:36

Jednak stchórzyłam i nie zadzwoniłam. Wolę się jednak połudzić te killa dni dłużej w razie czego, że mamy te dwa zarodki.
Za to nie wytrzymałam i przetrzepałam wątki z ivf, wyniki mnie przeraziły, z endometriozą naprawdę ciężko o dobre zarodki 😔
Póki co jestem bojowo nastawiona i bez walki się nie poddam. Wykupiłam trzy podejścia do procedury, teraz widzę, że po 1. laparo były największe szanse na ivf. Za to wtedy był wodniak, który mógł przeszkadzać, a pewnie nikt nie zwróciłby uwagi.
Tak widocznie miało być. I tak nie byliśmy wcześniej gotowi. Nie chcę się obwiniać, to mi nic nie da, wszyscy mówili - taka młoda, ze względu na wiek duże szanse.
A co tu ma wiek do chorowania.
Najbardziej mnie wpieniały komentarze innych pacjentek w szpitalach, takich koło 50tki, które zazwyczaj byłu na wycięciu macicy, mięśniaków "taka młoda i już choruje". I to takim głosem pełnego oburzenia, jakby mówiły do siebie, ale oczywiście na głos.
Odliczam dalej. Dziś zaplanowałam dużo zajęć, może szybciej zleci.

5dc
Odliczam czas do końca miesiączki za pięć dni mam hsg, chociaż po ostatnim biochemie myślę że rurki drożne ale nie zaszkodzi przepłukać 😉 poza tym jest kiepsko chcą mnie wywalić z roboty podobno za mało pracuje i koleżanka która pracuje ze mną sama sobie poradzi ... świetnie jeszcze tego mi teraz brakowało zeby zostać bezrobotna. Nie wiem co robić jak znajdę nowa prace i akurat się uda to co od razu pójdę na zwolnienie? Znowu nie mieć pracy i się starać to szaleństwo bez zwolnienia bez macierzyńskiego... staraczki zawsze mają pod górę... mąż nie chce przerywać starań mówi że sobie poradzimy ... bardzo liczę na ten cykl oficjalnie nie dostałam jeszcze wypowiedzenia więc jakby się udało to po prostu odeszłabym na l4 a o pracę martwiłabym się po macierzyńskim. Z drugiej strony boję się że przez ten stres i ciśnienie nie uda się zajść i zostanę z niczym bez pracy i bez dziecka ... 😒


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2021, 19:39

PONIEDZIAŁEK
Mamy to 💪💪💪 endo 9 mm 😍❤️
Transfer w poniedzialek!
Boje się, boję się... 😵😵😵

26dpt, 6+3
Jutro ważny dzień... powinnam zobaczyć serduszko mojego okruszka... błagam, niech ono tam będzie... błagam, niech mój okruszek rośnie... córeczki czuwaj nad nim (bratem lub siostra.... - do tej pory miałam dobrze przeczucia... ciekawe czy teraz się sprawdzi i mój będzie tym o czym myślę...) .

Rośnij mój okruszku 🙏

Boże, błagam, nie zabieraj mi tego dziecka 🙏🙏

monnkej Mama Teosia i🤰Rity 4 października 2021, 20:15

W końcu chyba doszłam do tego jak kontynuować pamietnik na ovu bez przejścia na belly 🤭 szybko

Aktualnie u nas 27w3d, 88dni do ptp
Czekamy na naszego małego chłopca coraz bardziej, tylko o nim pomyślę to wzruszam się ogromnie.
Jest mnie coraz więcej, już 10kg na plusie. Jem baaardzo dużo, zgaga męczy coraz częściej 🙄
Październik będzie miesiącem komplementowania dalszej części wyprawki 💙 wypiorę te wszystkie małe ciuszki 💙
Kolejne spotkanie z bobusiem 19.10 👶


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2021, 20:17

Jestem po pierwszym szczepieniu limfocytami. Bolało, a kilka godzin po boli i piecze jeszcze bardziej. Oczywiście prawa ręka, która jest potrzebna w pracy, cierpi najbardziej. Już spuchła i nie mogę jej wyprostować. Oby jutro nie było jeszcze gorzej.

Te szczepienia to moja ostatnia szansa i jedyna nadzieja. Wmawiam sobie, że jeszcze tylko to i się uda. Boję się myśleć, że to nic nie da i wtedy dojdę do ściany. A przecież tak też może się stać.

Pamiętam jak 1,5 roku temu zawitałam na forum i pierwszy raz przeczytałam o szczepieniach. Był to dla mnie kosmos i coś niesamowicie abstrakcyjnego. Pomyślałam wtedy, że współczuję dziewczynom, które mają tak ogromne problemy i muszą przez to przechodzić. Byłam przekonana, że nigdy nie znajdę się w podobnej sytuacji. A gdzie jestem dzisiaj?

Myślałam o tym ile bólu fizycznego i psychicznego doświadczyłam przez ostatni rok. Przeraża mnie to. Przecież to ponad ludzkie siły.

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 3 sierpnia 2021, 20:40

10 DC
30 cykl starań(!!!)

Świeżo po monitoringu i z planem na 4 podejście do IUI 🤞🏻
Dziś zobaczyłam coś wyjątkowego, dwa pęcherzyki dominujące (15 i 17mm) 💚💚 - endometrium 10mm (poprzednio w dniu inseminacji ledwo 8mm było). Wiem, że może to nie znaczyć nic a może znaczyć dużo - podwójna szansa przy jednym podejściu.

Teraz dalej muszę utrzymać spokój ducha i ciała - za 3 dni
A potem znowu zaczniemy odliczać - zaczniemy mój ulubiony czas w cyklu - gdy wszytko może się zdarzyć.
🍀Bądź🍀

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 11 sierpnia 2021, 23:55

8+4
Poprzedni tydzień był bardzo intensywny. Byliśmy na działce. Mąż miał pomóc przy remoncie, a ja odpoczywać. Generalnie tak było, ale nie mogło obyć się bez strachu..

W sobotę wujek stwierdził, że umili mi pobyt i zamontuje kokon, żebym się pobujała. I tak się pobujałam, że spadłam.. Łańcuch się chyba przesunął i runęłam na tyłek. Na szczęście jakieś 30cm.
W pierwszej kolejności zaczęłam się śmiać, ale gdy emocje opadły zaczęłam się martwić, czy na pewno wszystko jest okej.. W końcu to jeszcze zagrożony czas, do tego zagrożona ciąża 😔 do końca wyjazdu nie robiłam nic, kazali mi uważać na wszystko, łącznie z emocjonalnymi ruchami rękami.

Wczoraj byłam na wizycie NFZ - wszystko w porządku.
Dziś prywatnie - maluszek ma 2.16cm, ma się świetnie, a serduszko puka jak należy ❤️ kamień spadł mi z serca, że nic mu nie jest.
Co prawda według rozmiarów ma dwa dni więcej, ale to nic takiego, nie ma się czym przejmować 😊

Najgorsze jest tylko to, że mam podwyższone ciśnienie (wraca to, co było przed ciąża) + to, że nie tyję. Moja waga wynosi 45,5kg przy wzroście 154cm. Uwierzcie mi, nie głoduje, jem to, na co tylko mam ochotę i nic 😔
Ale nie będę się tym narazie przejmować, bo maluszek rośnie, czyli jest dobrze odżywiony. Może on zjada to, co ja powinnam przytyć? 🙈

Do tego od wczoraj męczy mnie migrena.. Przed ciąża też się zdarzała, ale nie była tak silna. Kończyła się na swiatlowstrecie, ogólnym rozdrażnieniu. Wczoraj i dziś przeszła sama siebie.. Mdli mnie, płaczę z bolu i bezsilności. Cała noc przespałam w plastrze chłodzącym, wzielam 2 tabletki apapu, ale on pomaga na pół godziny. Jak sobie radzić, gdy wcześniej sięgałam po ketonal albo nimesil? Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.

Hej ciocie! Mam już rączki, nóżki, a moje serduszko bije 178 razy na minutę. ❤️ Pozdrawiam Was serdecznie!

7963eb568879.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2021, 14:25

"Żadnego dziecka bez ślubu i przed 30!" Tak mówiłam, mając lat naście i wczesne dwadzieścia.
Los sprawił, że plan się powiódł, albo raczej powiedzie, bo do ukończenia trzydziestego roku życia mam jeszcze 11 miesięcy.

W 2018 roku trafiłam do szpitala. To było zaskoczenie, bo do ginekologa chodziłam raczej regularnie, co roku, może co półtora, od skończenia 16-go roku życia.
Traf chciał, że nim trafiłam do szpitala, wyjątkowo zaniedbałam jedna wizytę. Ale przecież miałam lat 26, co wielkiego mogłoby się wydarzyć na przestrzeni 2.5 roku...
Ano dużo, na tyle dużo, że lekarze również byli zaskoczeni, że przez 2,5 roku na moich jajnikach urosły torbiele i potworniaki. Gdyby jedna z torbieli nie pękła, pewnie potworniaczek osiągnąłby bardziej spektakularne rozmiary. Wtedy miał zaledwie 7cm...
I te 7cm wystarczyło, żeby z jajnika zostały zgliszcza.
Drugi jajnik udało się ocalić wycinając z niego jedynie torbiel.
Torbiel, która pękła i wymusiła na mnie wizytę w szpitalu, wywołała krwotok wewnętrzny, którym uciekło mi około litra krwi. W szpitalu spędziłam tydzień, a ze względu na rodo nikt nie poinformował mnie, że wycięto mi jajnik, jak jeszcze leżałam na sali. O tym dowiedziałam się w dniu wypisu. Wtedy też dostałam informację, że nie powinnam planować ciąży przez najbliższy rok.
Ale ja przecież byłam jeszcze długo przed trzydziestką! W związku, ale z Niemężem.

Ta sytuacja mocno mnie zmieniła. Przestałam myśleć, że jestem nieśmiertelna i panem własnego życia. Spokorniałam... Nie nad wszystkim jestem w stanie zapanować. Nie wszystko jestem w stanie zaplanować i zrealizować z sukcesem.
I oto jestem tu. Ponad 2 lata starając się o dziecko. Przed 30. Wcześniej z Niemężem, dzisiaj już z Mężem.

Kiedy człowiek dowiaduje się, że zaczyna być pod górkę, weryfikuje swoje przekonania. I tak oto, niecały rok po zabiegu, w maju 2019 roku, pod koniec 26 roku życia, uzgodniono z lekarzem, że już można z Niemężem próbować zajść w ciążę. Dał nam na to 6 miesiący. W razie niepowodzeń mieliśmy widzieć się na jesień.
Niestety moje częste zagraniczne wyjazdy służbowe nie sprzyjały. Zdarzyły się "zmarnowane" cykle. Chociaż i wtedy Niemąż starał się, jak mógł, żeby przylecieć do mnie w odpowiednim momencie, na dzień czy dwa.
We wrześniu coś zaczęło mnie niepokoić. Pojawił się ból. Mój lekarz był wtedy na urlopie, więc poszłam na kontrolę do innego. Wychodząc z gabinetu, ze łzami w oczach i skierowaniem do szpitala w ręku cieszyłam się tylko, że Niemąż czeka z otwartymi ramionami. Diagnoza... Trzy i pół centymetrowa torbiel w jajniku.
Byłam załamana, jednak nie chciałam opierać się tylko na opinii jednego lekarza, w dodatku nie mojego lekarza, do którego jedynie mam pełne zaufanie.
W październiku poszłam na drugą konsultacje, mój lekarz stwierdził, że gdyby nie fakt, że mam jeden jajnik i nie rodziłam, sam zalecałby laparoskopowe usunięcie tego dziada, niemniej, podjął się leczenia farmakologicznego, diagnozując torbiel krwotoczną. Uspokoił mnie, wytłumaczył skąd to się najpewniej wzięło. Z gabinetu wyszłam z receptą i uśmiechem na twarzy. Nie pora na szpital :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2021, 08:43

Hanek Ucząc się cierpliwości 3 sierpnia 2021, 22:00

9 cykl starań, 1 dzień cyklu

Organizm ludzki jest niesamowity, naprawdę w tym miesiącu czułam się inaczej i miałam cichą nadzieję. Okazało się dzisiaj, że mój M też ją miał. Ale okres pozbawił nas złudzeń, przyszedl jak zawsze w terminie.
Ale dzisiaj jest też dzien podjęcia decyzji o rozpoczęciu leczenia. Zdecydowaliśmy się na naprotechnologię w Białymstoku, pomimo że mamy do tego miasta prawie 500km w jedną stronę. 1 września jedziemy na całodniowe konsultacje i badania. Wierzę że to początek nowej drogi i mam nadzieję że słusznej, bo do pełni szczęścia brakuje nam jedynie maleństwa.

Magda_Z Żyćko 6 sierpnia 2021, 13:56

5 dni po poronieniu

Długo tu nie zaglądałam, bałam się głośno mówić o ciąży żeby nie zapeszyć, tak bardzo chciałam żeby wszystko było dobrze, ale to nie wystarczyło.
W kwietniu zaszłam w upragnioną, wyczekiwaną i cudowną ciążę. Czułam się świetnie, bardzo na siebie uważałam mimo, że wszystkie badania były w idealnym porządku. Badania prenatalne wyszły super, żadnych powodów do niepokoju. Dwa tygodnie później w 16 tc - rutynowa wizyta u ginekologa, w badaniu na fotelu wszystko w normie, już umówiona wizyta za miesiąc, ale jeszcze USG na koniec... i wyrok. Serduszko nie bije.

Moje serce też wtedy stanęło. Umarła część mnie - dosłownie i w przenośni. Cztery dniu później byłam już w szpitalu, przeżyłam koszmarne poronienie wywołane tabletkami - lekarze i pielęgniarki byli w szoku w jaki sposób to przebiegło. Wiedzą o mnie chyba wszyscy w szpitalu, bo takie rzeczy się podobno nie zdarzają. A jednak zdarzyły się mnie.

Później kolejny dramat z pobieraniem próbek do badań genetycznych. Niekompetencja i ignorancja niektórych ludzi jest porażająca. Postaram się coś z tym zrobić, żeby już żadni rodzice nie musieli przechodzić tego co my, ale do tego muszę nabrać jeszcze sił.

A teraz... teraz, nie mogę znaleźć dla siebie miejsca. Wstaję rano i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Każdą komórką mojego ciała czuję ból, smutek i pustkę, ale jednocześnie czuję też upór i siłę. Nie poddam się, nigdy. Podczas poronienia, okrutny los chciał żebym miała moje dziecko na dłoni, żebym była pierwszą osobą, która go dotknie - traumatyczne i straszne przeżycie, ale jednocześnie to chyba ono daje mi siłę. Widziałam ciało mojego dziecka, puste, w którym nie było już tej iskierki życia jaką mu podarowaliśmy, ale wiem, że ona gdzieś jest i czeka na to by wrócić w lepszym czasie, w lepsze miejsce. To widać nie było doskonałe, a moje dziecko będzie idealne, piękne, silne i zdrowie.

Iskierko, zrobię absolutnie wszystko żebyś do nas wróciła. Nie ma takiej siły, która mnie powstrzyma.

Dupa, dupa, czarna dupa…
Miał być potencjalnie transfer w szczęśliwa date piątek 13go, a zamiast tego 11.08 dostanę implant podskórny który ma wyciszyć moje hormony (reseligo).. pani doktor chce mnie inaczej przygotować, tak, zeby endometrium się totalnie zluszczylo na wypadek, gdyby wciaz było jakieś zapalenie lub mikropolipy. To ma zwiększyć szanse naszym słabszym zarodkom.
Doceniam, ze ma jeszcze jakiś pomysł ale ja mam już dość… już przed oczami był finisz, napis meta prawie możliwy do odczytania… jeszcze najwyżej 2 transfery i jakkolwiek się nie potoczą, to będzie koniec. A tu znowu ten stan zawieszenia. To czekanie na „coś”. Na wizytę, badania, transfer, testowanie…
Chce już skończyć ten etap, który zaczął się w 2015 roku, gdzie przerwa od myśli o staraniach i ivf była tylko w ciąży i kilka mcy po porodzie. Chce już w pełni moc odetchnąć, ze nic nie siedzi z tylu głowy. Poza tym czuje, ze przez starania o rodzeństwo traci Iga - bo moje myśli w dużej mierze są gdzieś indziej, czuje się momentami nieobecna, bo ciagle odliczam dni do następnego etapu.
Ale może jeszcze ten jeden ostatni raz dam radę…

Nowy plan:
Implant 11.08
Wizyta kontrolna 6 lub 8.09
Transfer około 22/23.09
Transferowana bl2 (na moje oko 2.2.2 lub 2.1.2)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2021, 22:45

Minęły kolejne 4dni, wciaz zyje, chociaz zastanawiam się co to za zycie...
Wczoraj dowiedziałam sie ze kuzynka jest w ciąży, niby nic nadzwyczajnego, ale ma ywrnin porodu na początek września... pytanie czemu wszyscy robią z tego taka tajemnice? Czuję sie jak tredowata... jakby wszyscy próbowali ukrywać przede mna ciążę, dzieci... to nir pomaga...
Dzisiaj - kolejna ciaza koleżanki, która jeszczs chwilę temu mówiła ze nie chce byc mezem, ze myśli o rozwodzie, a dzisiaj wspólny znajomy mówi ze jest w kolejnej ciazy...
Czy naprawde wszyscy moga mieć dzieci tylko nie ja?
Gdziekolwiek jesteś daj mamusi sile do dalszej walki z życiem...🙏

Biel wali po oczach. Nawet cień cienia.
Czuję niemoc, beznadzieję i to uczucie, że znowu zawiodłam męża.
Temperatura niby wysoko, ale jutro spadnie i to z takim impetem, że sąsiedzi usłyszą.
Wczoraj świrowałam na punkcie marynowanego imbiru, którego od lat nie znoszę. Musiałam iść i go kupić. W aucie dostałam takiego ślinotoku na samą myśl, że za kilka minut go zjem, że sama się sobie dziwiłam.
A jak się dziwił mąż i moje przyjaciółki, bo przecież nie znoszę imbiru.
Wczoraj to był najlepszy przysmak.
I chyba też dał nadzieję, że a nuż może jednak to nie stracony cykl.
Rano kolejna biel w moim życiu.
Dziś płaczę i nie mogę pojąć, dlaczego znowu przegrałam...

Ale dawno mnie tutaj nie było. Nic dziwnego, bo systematyczność nie jest moją mocną stroną 🙈
Mąż zakończył leczenie, we wrześniu ponawia badania nasienia, w między czasie zrobiliśmy badanie kariotypów, które mamy prawidłowe, u męża AZF i CFTR równiez ok. Bałam się strasznie tych kariotypów, jakby nie było to takie badanie, z którym nic się nie da zrobić, także całe szczęście, że to już za nami..

Ja się witam w 3dc na wakacjach nad morzem, na które tak czekałam. Oczywiście pogoda średnia, bardzo mało dni słonecznych, no ale co zrobić. Wypoczywamy a to najważniejsze.

Czekam z niecierpliwością na ten wrzesień, okaże się czy możemy ruszać z IVF, bo szczerze mówiąc już nie czekam na cud, nie nastawiam się na naturalną ciążę, już nie martwi mnie zbliżający się okres, nie załamuje mnie, że przychodzi co miesiąc, wiem że IVF to też nie jest złoty środek, ale trzeba wybrać taką drogę, bo jedynie to może dać nam dziecko.

Catlady Walka o drugi cud 9 sierpnia 2021, 09:21

13dc
Oglądam zdjęcia w telefonie sprzed 2 lat. Zdjęcia pierwszego w życiu pozytywnego testu ciążowego, prt screeny z dodatnimi wynikami bety. Chłonę ten widok całą sobą i modlę się, abym jeszcze w tym miesiącu mogła dodać kolejne takie zdjęcia do albumu.
🙏🏻🙏🏻🙏🏻

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)