Jest sierpień!
A ja zatrzymałam się w czerwcu🤭
Moje obawy byly uzasadnione... Urodziłam 30.06 w 33+1!
Rano o 6 obudziłam się i coś zaczęło ze mnie lecieć, dotknęłam ręką nogę a tam była jasna krew. Obudziłam M. A on w pełnej gotowości na raz. Migiem pakował mi walizkę i w 5-10 minut już jechaliśmy do szpitala. Dziękuje ze był taki opanowany w tej sytuacji bo ja tylko płakałam.
Dotarłam na IP i po zbadaniu jeszcze wyleciał ze mnie skrzep, zabrali mnie na sale przedporodowa, tam podłączyli ktg i podawali exacyl, magnez, kroplówkę. Cały dzień zapisywały się skurcze, dostałam strefy na płucka, jednak druga dawka powinna być podana po 24 h. Doktor Bednarek powiedział ze mała nie da nam tyle czasu i były podane o 16. O 14 po USG okazało się ze mam krwiaka tez, który mógł tez podkrwawic. Czułam cały dzień bol jak na okres i bóle w kręgosłupie, to chyba były już skurcze przedporodowe🤷🏻♀️. O 18 25 około znowu zaczęło ze mnie lecieć, tym razem potok.... zaczęłam krzyczeć pomocy, bo nikogo przy mnie nie było. W pare minut zebrało się chyba z 10 osób. 🙈o 18 28 napisałam do M. Ze krwawię i cc. Nie skumał biedny, dzwonił na porodówkę. Bo ja już jechałam na sale. Cc była w mig, pamietam jak lali mi na brzuch żółty płyn i miła panią anestezjolog która mnie uspokajała głaskała po głowie i dała propofol. O 18 35 pojawiła się już Majeczka ❤️❤️❤️. Podobno zapłakała dostała 8 pkt lecz potem te punkty spadały i musiała trafić pod respirator. Obudziłam się już po 19 w totalnym szoku pytałam czy mam macice 🙈😂. Odurzona lekami więziona na sale pooperacyjna. Założyli mi obciążenie i wtedy zaczęły się moje bóle i jeki. Prosiłam o przeciwbólowe najpierw dostałam coś słabszego potem prosiłam o możniejszych, dostałam nalbufine i przestało bolec. Dzwoniłam na haju do M🙈😂 mało co pamietam z tej rozmowy. M mówił mi co się dowiedział o Majeczce.
Pionizację miałam przed południem lecz nie mogłam wstać
wstawałam 5 razy i szumiało mi w uszach i kręciło w głowie... zaproponowali ze przetoczą mi krew bo dużo straciłam przy krwotoku. Z hemoglobiny 8-> na 11. I od razu było lepiej po tych dwóch jednostkach krwi. Bolało jednak na tyle ze musieli mnie zawieść na wózku na intensywna terapie gdzie leżała Majeczka🙈
Maja urodziła się z waga 2370 jednak była bardzo napuchnięta... co to był za widok 😔😔 myszka w i kubaturze podłączona do tylu rurek...
Spadła waga do 2085. Potem było coraz lepiej. Podłączyli ja do pompy Cepapu i jedzenie podawali sonda i kropolowa. Nasza mała wojowiniczka świetnie sobie radziła z dnia na dzień. Ja jednak byłam w ciężkim szoku ze urodziłam, płakałam dużo na sali. Nawet dali mi psychologa. Jednak opinia była pozytywna i nie potrzebowałam jej. Ja wyszłam po 5 dniach, a Maja została...
6+4
W międzyczasie byłam na wizycie u innego lekarza prywatnie oraz na NFZ. Ta ostatnia wizyta wprawiła mnie w ogromne poczucie strachu - widać było WYŁĄCZNIE pęcherzyk ciążowy, bez żółtkowego.
Dziś jednak mialam wizytę u swojego ginekologa. Nie obyło się bez płaczu - łez radości. Zobaczyłam swojego maluszka. Ma już 0,5cm! Wszystko jest w porządku, a serduszko bije. ❤️
Wracając, cała drogę płakałam. Tak bardzo jestem szczęśliwa. Jeszcze rano tak bardzo się bałam.
Kamień spadł mi z serca. Mogę w końcu odetchnac, choć nie obiecuje, że obędzie się bez paniki 🙈
Mam zakaz stosunków, lotów samolotem. Mam na siebie bardzo uważać. Nie muszę brać żadnych innych wspomagaczy, bo wszystko jest prawidłowe i nie ma konieczności dodawania mi kolejnych leków, bo i tak mam ich już sporo.
Boże! Jak ja Ci dziękuję, że przy mnie jesteś ❤️
Poznajcie naszego maluszka 🥰
![]()
Dzisiaj 8+3 tc. Mdliło mnie już od kilku tygodni, ale bez wymiotów. Wczoraj nudności były dużo mocniejsze, a dzisiaj dołączyły wymioty.
Mam też zawroty głowy. Czekam niecierpliwie na II trymestr 
Przez krwiaka na przednim biegunie jaja płodowego miałam plamienia praktycznie od początku. Kilka dni temu zniknęły, już się cieszyłam a tu dzisiaj znowu zauważyłam brązowe brudzenie, ale delikatne.
Do tej pory przez krwiaka wizyty u dr miałam co tydzień, teraz kolejna wizyta 25.10, nie wiem jak wytrzymam! Już przywykłam, że co tydzień mogłam sprawdzić co słychać u fasolki 
Ostatnią wizytę miałam 8+0tc, serduszko biło 160/min
a fasolka mierzyła całe 1,5cm! ❤
Walki ciąg dalszy - immunologia.
Po pierwszym nieudanym transferze miałam potrzebę działać, ponadto nie chcielismy ryzykowac kolejnego z naszych 2 pozostałych zbadanych genetycznie zarodków, wiec zdecydowalismy sie poglebic diagnostykę. Jako pierwszego znalazłam w Internecie prof. Malinowskiego w Łodzi, a mężowi udało się dodzwonić cudem za pierwszym razem.
28.06 mieliśmy pierwszą wizytę, zlecenie tony badań. Okazało się, że mamy jeszcze jeden czynnik związany z niepłodnością - mój zbyt agresywny i atakujący układ odpornościowy oraz brak dostatecznej ochrony dla zarodka. Profesor stwierdził, że kolejny transfer i tak by sie nie powiódł (w przeciwieństwie do mojego lekarza z kliniki, ktory jako jedyna opcje widział kolejne transfery dopoki nie skoncza nam sie zarodki.
Jestempo 3 szczepieniach limfocytami meza. 06.10 byliśmy na badaniach, czekamy na wyniki i kolejne zalecenia. Nastepna wizyta umowiona na 27.10. Do puli wydatkow zwiazanych z samych IVF dobilo wlasnie ok. 10 tys zl zwiazane z leczeniem u prof. Malinowskiego + kilkaset orzejechanych km i kilka dni zmarnowanego urlopu. No coz... niestety to nie jest choroba dla biednych ludzi... az wole tego zbytnio nie roztrzasac, bo w niczym to nie pomoze.
Staram sie nie robic sobie zludnych nadziei, ale jesli kolejny transfer znow sie nie powiedzie pewnie i tak bedzie bolalo.
W miedzyczasie konsultowałam również się u hematologa z wynikami związanymi z trombofolią i robiłam krzywą glukozowo-insulinową. Tu na szczęście nie ma się do czego przyczepić
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2021, 16:34
30tc +0
No i stało się, 3 z przodu 😁 do terminu 70dni 🙉 nie wiem, naprawdę nie wiem kiedy ta ciąża zleciała.. Szymon waży już około 1600g, jest duży i wszystko na ten moment ok. Miałam w lipcu lekkie perturbacje z szyjką i twardnieniem brzucha, ale na ten moment sytuacja opanowana na lutce i magnezie (szyjka ma 3cm). Wyprawka już praktycznie cała gotowa, wyprana i zabieram się lada moment za pakowanie walizki. Z dnia na dzień jest coraz ciężej fizycznie, wydolność organizmu w 3 trymestrze zdecydowanie spada, człowiek zaczyna się przysłowiowo toczyć..
Mam nadzieję, że uda nam się dotrwac w dwupaku chociaż do 20 września. Dalej do mnie nie dociera, że ta mała istota pojawi się za chwilę w naszym życiu 😁
Dziś 9 dni po iui, i 5 dni przed testem... No brzuch nadal pobolewa okresowo, choć nie cały czas. Co dziwnego, to w ogóle mnie piersi nie bolą, a zawsze to już kilka dni przed @ dawały o sobie znak.. I zastanawia mnie jeden dzień (około 3 dni temu może to było) brzuch mnie bolał wtedy, ale jakoś dziwnie, tak ciągnęło mnie tam na dole, szczypało, no nie umiem tego do końca opisać... I to mi nadziei narobiło wtedy i to ogromnej... Więc może mimo wszystko, mimo brzucha okresowego się udało... 🥰🥰🥰
Jak tu się nie stresować ? 🤔 dzisiaj moja Mama ma operacje na oko, cały czas czekam na telefon czy wszystko dobrze poszło, jutro moj eMek ma badanie pod narkozą a ja za chwile zaczynam stymulację 🤯 mam nadzieje że wszystko pójdzie zgodnie z planem ✊🏻🍀
Edit: operacja mamy się udała ale biedna się nacierpiała, bo znieczulenie nie działało, dostała dwie dawki i cały czas odczuwała ból 😖
A mój eMek tak się stresował badaniem a wszystko dobrze się skończyło, był trochę osłabiony po narkozie jak zwykle strach ma wielkie oczy 😅 to teraz moja kolej, bardzo bym chciała juz być po wszystkim, i mieć kropka na pokładzie 🤗 ale muszę uzbroić się w cierpliwość ⏳
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2021, 12:30
6tc+0d, krwawienie (23 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)
Mam leżeć, więc leżę. Mogę chodzic tylko tam gdzie król chodzi pieszo, ale aktualnie wszystkiego mi się odechciało. Może za dużo ostatnio chodziłam, dwa dni z rzędu po ok 10 km, może to ta pominięta wczoraj popołudniu dawka Encortonu, może ten parmezan na makaronie (wbrew zaleceniom lekarza o diecie bezmlecznej), a może wszystko na raz.. Nigdy się nie dowiem.
Czuję pustkę, tak jakby to się nie działo, jakby to nie dotyczyło ani naszych dzieci, ani mnie. Żadnego lęku, strachu, ataku paniki, nic. Nie wierzę, nie wierzę, że to się dzieje, nie wierzę, że krwawię. To nie ja krwawię. Nie dopuszczam myśli, że coś może pójść nie tak, że mogłabym Je stracić, że mogłabym stracić kolejną ciążę, ta myśl by mnie zabiła.
Czuję tylko jedno - wdzięczność. Dziękuję Bogu, że obdarował mnie lekarką, do której jak napisze w niedzielę przed Bożym Narodzeniem sms, że jest awaria to oddzwania praktycznie od razu. Jest Aniołem tych dzieci, a mając takiego Anioła nie może im się nic stać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2019, 22:10
Prawdopodobnie nikt tego nie przeczyta, ale nie o to mi chodzi. Piszę ten pamiętnik głównie dla siebie, muszę wylać z serca emocje, bo niedługo rozsadzą mnie od środka..
Znowu mnie to spotkało.. Znowu okazałam się niewarta macierzyństwa, usłyszenia słowa "mama" z ust maleńkiej istoty. Drugi raz ciąża rozwijała się książkowo, a w pewnym momencie serduszko po prostu przestało bić.. Czuję jakby rozerwało mi moje własne. To chyba najbardziej okropne co może być, dać nadzieję, zaświecić ten płomyk, a później tak brutalnie go zgasić. Nie umiem sobie z tym poradzić, zbyt mocno mnie to przytłacza. Ja tylko chciałabym tulić malutką istotkę, która wtulona we mnie czułaby się najbezpieczniej na świecie. Czy to tak wiele? Boże, Buddo, Potworze Spaghetti, czy kto jest tam na górze.. DLACZEGO?!
36 dc 15dpo
Dzisiejsza beta 3,1 mlU/ml koniec złudzeń, czekam na miesiączkę brzuch juz boli, piersi tez nawet zaczęły się delikatne plamienia... jest mi przykro byłam już tak blisko spełnienia największego marzenia i znowu je straciłam 😞 staram się w tej sytuacji znaleźć jakiś plus, pocieszam się że w końcu coś drgnelo, że być może znalazłam przyczynę I teraz już będzie dobrze. To mi daje siłę, mam nadzieje ze teraz się uda, mam tylko nadzieję że znajdę lekarza, który przepisze mi odpowiednie leki, bo bardzo boję się kolejnej straty. Czekam na wizytę u ginekologa mam nadzieję że teraz już wszystko się ułoży.
24 dc i 10 dpi...
Targają mną mieszane uczucia, raz myślę, że się udało, a za chwilę brzuch boli okresowo... Kurcze jak ja już bym chciała wiedzieć, zrobić test, ale z drugiej strony boję się, że będzie negatywny... Za 4 dni powinnam już go zrobić.. To będzie równe dwa tygodnie po iui... Kurcze w brzuchu raz mnie boli okresowo, a raz mam takie dziwne kłucie, ciągnięcie... Tak wiem wyobraźnia potrafi dużo 😊 ale dziwne jest w tym wszystkim to, że mnie piersi nic nie bolą tak jak zawsze przed okresem 🤷♀️ może to dlatego, że biorę luteinę???? Być może...
20dc/1cs
Plamienia?
Miałam się w tym cyklu nie nastawiać na nic ale chyba po prostu mam tak z natury. W tym cyklu mało było starań. ♥️ Tylko w 8,11 i 14 DC. W ogóle nie czułam owulacji w tym miesiącu chyba że jest dopiero teraz. Co w sumie jest możliwe przy takich długich cyklach. Ale ja mimo długich cykli to owulację mam zawsze wcześniej. Po prostu drugą fazę cyklu mam dłuższą... A dziś zauważyłam trochę krwi w śluzie. Więc albo wracają dawne plamienia, albo to owulacja taka albo...?
Kurde kurde kurde a miałam się nie nakręcać. Ale jak typowa staraczka pewnie jakby nawet nie było żadnego ♥️ to żyła bym nadzieją. Pozostaj długie czekanie na testowanie. Aż się boje co to będzie. Jak tu się nie nakręcać... 😑
Oprócz tego to urlopik super udany. Niuniu bardzo grzeczny był i kochany. Jednak wyjazdy mu służą. I taki zadowolony że widział góry takie jak w Heidi. ☺️
Całą drogę do kliniki przepłakałam w tramwaju. Próbowałam to powstrzymać, ale nie mogłam.Przynajmniej przy lekarzu zachowałam spokój. Nie wiem w sumie na co liczyłam. Przygotowałam sobie pytania, ale byłam pewna, ze to lekarz coś podpowie. Jednak dwa razy się nie udało. Dwa razy mimo iż komórek było osiem to nie wszystkie dojrzały i w konsekwencji pobrano dwie.
Nie usłyszałam właściwie nic konkretnego. Zasugerował i powiedział, to co ostatnio: sugeruje 2-3 stymulacje, zebranie kilku zarodków i przebadanie ich genetycznie. Potem receptywność endometrium i transfer najlepszej komórki. Koszt olbrzymi- 50 tyś. zł. odpowiedziałam, że to nie wchodzi w grę. Że chce trzecie- ostatnie podejście z dofinansowaniem. Że ewentualnie mogę tą receptywność endometrium zrobić. Plan ustaliłam taki: sierpień odpoczywam, wrzesień- receptywność, październik- III IVF. Dodatkowo w tym czasie faszerujemy się suplementami. Na tym się teraz koncentruje. Podpytałam tez lekarza, o męża, w końcu parametry słabe- odparł, no, że może brać clostylbegyt co drugi dzień. Pytałam czy zrobić sobie inne badania- NK, KIR czy cos tam jeszcze innego, powiedział, że nie ma potrzeby.
Ale gdzieś tam wewnętrznie czuję się źle. Nie spotkałam się gdzieś tu na forum, czy gdzie indziej - o kilku stymulacjach. Rozważam zmianę kliniki, nie wiem tylko czy dać sobie tę trzecią szansę tutaj, aby mieć dofinansowanie czy od razu uderzać gdzie indziej. Póki co jak sprawdzałam- to w innych jest nawet taniej niż w Gdańsku. Co robić? Co robić?
1dc/2cs
Był stres.
Dziś rano dostałam krwawienia. I jakieś takie nadzieję że to było zagnieżdżenie przepadły. Dodatkowo zaczęłam się stresować że znów pozamaciczna. Bo z nią też tak było. Okresowe krwawienie wcześniej niż w terminie miesiączki. Ale wtedy był też okropny ból. Teraz nic nie boli.
Czyli co. Najnormalniej w świecie dostałam po prostu okres tylko duzo wcześniej. Czyli poprzedni cykl trwał 21 dni! Tylko dwa razy w życiu miałam krótszy cykl. Przy wspomnianej pozamacicznej i po poronieniu.
Teraz tak na spokojnie myślę że to mogło być przez szczepienie. I oby tak było. Tego się trzymam.
I nagle się okazuje że już mamy drugi cykl starań.
Zaczytamy stymulację IVF 💉💪🏻
Dziś zrobiłam pierwszy zastrzyk, w sumie nie musiałam się jakoś do tego przygotowywać bo już miałam wprawę po trzech stymulacjach owulki Gonalem .
Dwie godziny po zastrzyku czułam się trochę dziwnie i pobolewało mnie podbrzusze, ale na szczęście przeszło.
Teraz bardziej to wszystko do mnie dociera że to już 😅
12dc
Od wczoraj 2x1 Prolutex, we wtorek podgląd endo i badanie proga. Jeśli wszystko będzie ok to transfer w środę.
Stresuję się ogromnie
Jestesmy po chrzcinach
To był cudowny dzień mała kruszynka byla w tym dniu bardzo spokojna przepala prawie cala mszę cieszę się że akurat teraz chrzciliśmy wydaje mi się ze to najlepszy czas na chrzciny dziecka minęły kolki i jest przed ząbkowaniem.
Przyjęcie mieliśmy w restauracji i było naprawdę wszystko tak dograne bardzo zadowolona jestem z miejsca które wybraliśmy i ogólnie pomimo brzydkiej pogody ( później się wypogodziło to naprawdę ten dzień zapamiętam na zawsze 
Chrzciny się ogólnie prawie zwróciły a za pieniądze które otrzymała chcemy kupić wózek i wyremontować pokój oczywiście będzie trzeba jeszcze dołożyć.
Niepłodność wyciągnęła z nas dużo kasy ale dziecko też kosztuje nie oszukujmy się a wyprawka to tylko początek teraz czeka nas kupno krzesełka i wózka a później fotelika i ciągle te rzeczy dochodzą jak sobie z tym poradzić gdy jest się minimalistą
czy to w ogóle możliwe przy dziecku ?
Wczoraj wieczorem miałam kolejny atak żoładka ( zjadlam rosół jestem juz tym zmęczona naszczeście goraca kąpiel i leki mi pomogły)
Wczoraj maz mi powiedział że nie wyobraza sobie mieć drugiego dziecka czy pokochałby je tak mocno jak teraz kocha córkę.
Dzisiaj mam strasznego lenia i postanowiłam że nic nie robie tylko wypoczywam
o ile się da przy dziecku.
Tutaj przesłanie do staraczek bo zawsze staram się coś przekazać wiem że są w głowie pytania czy ja zostane w ogóle mama ? Ja tez miałam takie mysli i również takie ze nigdy nie będziemy mieć dziecka przechodziłam straszne dołki teraz juz wiem, że nie potrzebnie się tak katowałam, że tak naprawdę co będzie nam pisane to i tak się to odbędzie i że my jedynie możemy działać a zamartwianie nic nie daje.
Jestesmy po chrzcinach
To był cudowny dzień mała kruszynka byla w tym dniu bardzo spokojna przepala prawie cala mszę cieszę się że akurat teraz chrzciliśmy wydaje mi się ze to najlepszy czas na chrzciny dziecka minęły kolki i jest przed ząbkowaniem.
Przyjęcie mieliśmy w restauracji i było naprawdę wszystko tak dograne bardzo zadowolona jestem z miejsca które wybraliśmy i ogólnie pomimo brzydkiej pogody ( później się wypogodziło to naprawdę ten dzień zapamiętam na zawsze 
Chrzciny się ogólnie prawie zwróciły a za pieniądze które otrzymała chcemy kupić wózek i wyremontować pokój oczywiście będzie trzeba jeszcze dołożyć.
Niepłodność wyciągnęła z nas dużo kasy ale dziecko też kosztuje nie oszukujmy się a wyprawka to tylko początek teraz czeka nas kupno krzesełka i wózka a później fotelika i ciągle te rzeczy dochodzą jak sobie z tym poradzić gdy jest się minimalistą
czy to w ogóle możliwe przy dziecku ?
Wczoraj wieczorem miałam kolejny atak żoładka ( zjadlam rosół jestem juz tym zmęczona naszczeście goraca kąpiel i leki mi pomogły)
Wczoraj maz mi powiedział że nie wyobraza sobie mieć drugiego dziecka czy pokochałby je tak mocno jak teraz kocha córkę.
Dzisiaj mam strasznego lenia i postanowiłam że nic nie robie tylko wypoczywam
o ile się da przy dziecku.
Tutaj przesłanie do staraczek bo zawsze staram się coś przekazać wiem że są w głowie pytania czy ja zostane w ogóle mama ? Ja tez miałam takie mysli i również takie ze nigdy nie będziemy mieć dziecka przechodziłam straszne dołki teraz juz wiem, że nie potrzebnie się tak katowałam, że tak naprawdę co będzie nam pisane to i tak się to odbędzie i że my jedynie możemy działać a zamartwianie nic nie daje.
26 dc, 12 dpi... I biel... Tak zrobiłam test....
No załamałam się, miałam mnóstwo objawów innych niż zawsze przed @... Ale już teraz mogę się domyślać, że tak było przez luteinę... ☹️
Bardzo mi smutno, bo wierzyłam że się udało ☹️☹️☹️ że możemy zostać w końcu mama i tata... A co jeśli nigdy się nie uda...
Mój mąż mi zadał pytanie czy jakbym wiedziała przed ślubem o jego a bezpłodności to czy bym się z nim chajtneła, powiedziałam mu, że tak... To on mi na to, "ale ja jakbym wiedział o tym wcześniej to nigdy bym się z Tobą nie ożenił".
Cholera jasna czy dla nas nigdy nie zaświeci te cholerne słońce?? A już planowaliśmy, co trzeba będzie pokupować, jak to będzie... I po jednej kresce, a raczej jej braku czar prysł... Nie wiem co dalej... Chciałabym jeszcze raz do iui podejść, ale czy jest sens tego??? In vitro na te chwile mnie trochę jeszcze przeraża..
Ach… wakacje 🥰 wróciliśmy z Polski. Ten pobyt dobrze mi zrobił. To szczęście widzieć, jak Fifi zacieśnia więzi z rodzina w Polsce, a poziom języka polskiego poszybował w górę. Czasem sama się dziwiłam, jak potrafi coś powiedzieć. Jednak nauka języka w innych okolicznościach, z innymi ludźmi, to jest turbo napęd w postępie. Po 3 tygodniowym pobycie w Polsce, jesteśmy znów w drodze, tym razem pędzimy do rodziny męża. Kolejne 3 tygodnie z rodzina, przyjaciółmi, będziemy cały czas w ruchu.
Szykują się duże zmiany w naszym życiu rodzinnym. Fifi od września idzie do przedszkola, Dudu ma już wybraną nianię, a mama… idzie do pracy 🥳 bardzo się cieszę, przeszłam jedna rozmowę o prace i dostałam ją! Nie mam narazie doświadczenia, na początek będzie szkolenie, mam nadzieje, ze się w niej szybko odnajdę. Po trzech latach bycia mamą na cały etat czuję, ze to jest ten moment, by wrócić do aktywności zawodowej. Dobrze mi było być obok moich dzieci, zwłaszcza z Fifim, którego długo karmiłam piersią. Ostatnie miesiące z dwójka dzieci były jednak ciężkie i czułam coraz wieksza gotowość, by coś zmienić. Uważam, ze miałam wielkie szczęście mogąc być tak długo z dziećmi. Nie żałuje ani chwili. Teraz czas podreperować budżet, zająć się sobą, swoją karierą… nareszcie wyskoczę z dresów, będę miała powód by się rano umalować, uzupełnić garderobę, takie nic a cieszy 😁 zaczynam od 2 tygodnia września, tak ze będę mogła być przy Fifim podczas jego pierwszych dni w przedszkolu i przy Dudu w jego pierwszych dniach z nianią. Trochę mnie to wszystko stresuje. Wiadomo, co nowe i nieznane często powoduje mały lek, to naturalne, ale jestem dobrej myśli.
Teraz został mi miesiąc wakacji, na następne tak długie mogę trochę poczekać. Staram się cieszyć chwilami z moimi chłopcami, kocham ich tak bardzo… 😭
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.