Styczeń TSH 3,42 a wynik z dzisiaj to 1,004 🙄 Robione w innym laboratorium bo teraz robiłam prywatnie a wcześniej na NFZ. Ciekawe co powie na to endokrynolog w piątek. Pewnie kolejny raz powtórzę badanie przy pozytywnym teście ciążowym. W czwartek wizyta w klinice. Odliczam. 🙂
11t0d
Jesteśmy ❤️ Walczymy. Po wizycie u gina okazało się, że tętno wcale nie jest takie niskie, zmierzył i jest prawidłowe, a wg niego krwiak jest owszem spory, ma 5,8cm x 3,3cm i na USG widać, że zajmuje 50%.. Ale mój Bąbelek walczy. Jest silniejszy niż mi się wydawało, jest silniejszy niż jego Mama.. Spróbujemy to przetrwać. Jest trudno, bo w każdej sytuacji Małż może wyjechać na dłuższą delegacje. Dodatkowo nie mogę sobie tak prze cały dzień leżeć i nic nie robić. Przecież jest Tosia.. muszę wstać, zrobić jej śniadanie, zająć się Nią trochę. Mam nadzieję Bąbelku, że to zrozumiesz i będziesz walczył razem z Nami.. Trzymaj się dzielnie ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2021, 07:54
15+3
Od kilku dni czuję się jak 💩
Jestem non stop bardzo ale to bardzo zmęczona, codziennie rano budzę się i zasypiam z bólem głowy i męczy mnie biegunka. Najprawdopodobniej dopadło mnie odwodnienie, staram się pic dużo wody ale to też nie takie łatwe. Przed ciąża piłam bardzo dużo wody dziennie ale w ciąży mnie jakoś odrzuciło 🤷♀️🤦♀️
Byłam już u lekarza, wszystkie badania - mocz, kal, krew w normie na szczęście. Z krwi wyszło lekkie odwodnienie więc wlewam w sobie od 3 dni obrzydliwe elektrolity 🤢🤮 (serio chyba najgorsza rzecz jak w życiu piłam). Internista żeby spać spokojnie skierował mnie Neurologa i tak sobie teraz siedzę i czekam w poczekalni.
Wszyscy mowia, ze starania wplywaja na zwiazek i czesto potem nie ma co zbierac. Boje sie, ze jestem coraz blizej tego punktu.
Mielismy okropna klotnie dzisiaj i mielismy ich ogrom w przeszlosci, ale dzisiaj moj maz powiedzial, ze jezeli transfer sie nie uda to juz chyba kolejny znak, ze nie mamy byc razem. Zabrzmialo to jak sztylet w serce, ale powiedzialam, ze moze po co poodchodzic do transferu w ogole ..... Serce mi sie kraja i siedze w pracy powstrzymujac lzy, ale moze juz wystarczy.
Nie chce wracac do domu, bo nie wiem co mnie czeka!
6dc... piąty zastrzyk za mną... już jutro wizyta... 😱
Córeczko, wiem, że wtedy w nocy to była Twoja ręka... poczułam, jakbyś chciała mi powiedzieć że dobrze robię, że mam się nie poddawać... tak bardzo chciałabym usłyszeć jutro coś pozytywnego... proszę, trzymajcie kciuki za moją wizytę....
Termin cc 01.12, piąteczek hihi
14 dzień cyklu zakończenie stymulacji 💉
Wczoraj pół godziny po północy zakończyłam stymulację zastrzykiem Ovitrelle , dziś trochę kłują jajniki a tak to czuje się dobrze 😅 powoli szykuje się do jutrzejszej punkcji 🧫🔬 jest trochę stresik, ale bardzo się cieszę że to już i że jak wszystko dobrze pójdzie to transfer 24.08 🐣 nigdy nie sądziłam że będę przechodziła procedurę in vitro, a to naprawdę się dzieje 🥰 jestem wdzięczna że jest taka możliwość leczenia i że tyle par pomimo różnych problemów ma szanse zostać rodzicami i to jest piękne ❤️ Strasznie się wzruszam jak o tym pomyśle, a ostatnio to u mnie dość częste zjawisko chyba poziom hormonów robi swoje 😂
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2021, 12:31
12 dc
Miałam się nie nakręcać ale nie potrafię 😍
Tak bardzo liczę na ten cykl! Ja wiem, staranie jest super ale chciałabym żeby już był 11.09, dzień testowania 😀
8dc...
Kryzys minal, znowu jest nadzieja ze "moze teraz " pomieszana z poczuciem bez sensu...
Po prawej stronie jest 17mm pecherzyka,
Po lewej cos z krwia co sugeruje, ze poprzednio jednak nie wszystko było jak trzeba - jednak temperatura nie oszukala 😖
No nic, w 12dc ovitrelle, 13dc duphaston, 19 progesteron i zobaczymy co dalej, ale jakis plan niby jest. Tylko co z tego? 😢
Od dzisiaj mam na wieczór oprócz mety insulinę... diabetolog chce,abym jeszcze w trakcie starań miała w miarę uregulowany cukier... z jednej strony ok,ale z drugiej przecież cukrzycy nie mam,a tylko lekko podwyższony cykier na czczo...boję się, żeby ta insulina nie została ze mną już na zawsze..
7dpt
Kto by pomyślał, że tak to się potoczy… nasz ostatni zarodek, ostatni! Dał ciążę🥰 nadal nie mogę w to uwierzyć. Tymbardziej, że tym razem warunki do zagnieżdżenia nie były zbyt sprzyjające - od 2dpt ból gardła i kaszel, i zajmowanie się chorym synkiem w pojedynkę (zapalenie oskrzeli, a mąż w delegacji).
A jednak… udało się!!
5dpt nie wytrzymałam i zrobiłam betę, wynik 12mlU/ml. Nasz ostatni zarodek to prawdziwy wojownik!
Dzisiaj powtórka bety, czekam na wynik ale na teście 2 grube krechy.. więc chyba rośnie 😊 a ja dosłownie fruwam nad ziemią!!
Czym sobie zasłużyłam? Wiem, że to jeszcze wcześnie, że jeszcze wszystko może się….
Ale wierzę, że będzie dobrze. Te 5 spadających gwiazd to nie był przypadek.
CUDZIE TRWAJ!!!
3dc
Zrobiłam kontrolne badanie TSH i jest wręcz idealne -1.5. Ogromnie się cieszę, że w końcu nie jest ani za niskie ani za wysokie. Nic tylko zachodzić w ciążę przy takim TSH... tylko to nie jest takie proste.
Tak ostatnio się zastanawiałam. Czy może przez to nam się nie udaje bo jeśli nacisne pierś to dalej kropelka mleka się pojawia? Może to świadczy o tym, że prolaktyna jest na wysokim poziomie i uniemożliwia zajście w ciążę? Hmmm...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2021, 21:54
15+3
4.08 miałam prenatalne. Wszystko wyszło ok. Kośc nosowa obecna, przeziernosc karkowa 1,9.
I prawie pewne że chłopiec 
Choć powiem że liczyłam po cichu na dziewczynkę, nawet już oglądałam kokony na vinted.
Średnio jestem zadowolona z nowego lekarza prowadzacego ciaze, jest mniej szczegółowy.
Chodzę nadal do pracy, juz nie dokucza mi senność. Brzuszek widoczny gołym okiem. Waże sie tylko u lekarza.
Kupiłam łożeczko dla Maciusia-domek. Juz stoi złożone, ale Macius cos narazie nie zasnal tam, choc ostatnio tam poduszkę przyniosl ze swojego starego łóżka.
Jutro mają przyjsc mebelki z Ikea.
Tesciowa wrocila ze Szkocji, juz na stałe. Macius bedzie mial 2 babcie do dyspozycji 
Byłam pod koniec lipca na 3 dni u mojej babci z Maciusiem, było fajnie, choc trochę się umeczyłąm. Młody chciał byc cały czas na podwórku a tam ulica, jezdzil caly czas na rowerku biegowym. Jechał nawet z wujkiem traktorem.
Ostatnio zabralismy Macka na wąskotorówkę, choc średnio mu się podobało. ALe na miejscu był plac zabaw. To trochę było zabawy. Bylismy tez w Rydzewie na obiedzie. Trzeba go bardzo pilnowac bo wszedzie biega bez opamietania, przed siebie. A jak nie pozwalam np na pomost, parking to jest lament i kladzie sie na ziemie i wyje 
Juz zaraz złobek, kupiłam wyprawkę, jeszcze chce kupic bluzeczek na długi rekaw bo nie chca aby zakladac body. Kołderkę siostra uszyła, jest piękna 
Adaptacja to przez 4 dni 3-4h w żlobku a potem juz normalnie. Nie wiem jak ja i Macius to przezyjemy. Na bank bedzie płacz.
Jeju czuję się jakbym wieki tu nie zaglądała...
Czekamy na termin rozprawy... Synek rośnie jak na drożdżach!
Już za chwilę oficjalnie wszystko będzie dopięte na ostatni guzik...
W środę w 10 dc byłam u ginekologa - pecherzyk na lewym jajniku 20 mm, endometrium 11.2 mm ładnie 😊 nadal piłam winko i myślę, że do 12 mm urosło spokojnie 😊 no ale robiłam te testy owu i kicha nie ma pozytywu.. Pomyślałam sobie, że mogłam przespać pik albo przez te wszystkie emocje mój organizm się zbuntował i owulki nie było. Wczoraj ❤️ z P. i założyłam kubeczek bo chciałam jeszcze iść oglądać tv 😊 i został ze mną do rana. Wczoraj szyjka wysoko ale twarda i zamknięta. Więc pomyślałam, że lipa z tą owulacją 😊 dzisiaj rano ściągając kubeczek sprawdziłam szyjkę a tam? Szyjka otwarta (pierwszy raz coś takiego zaobserwowałam). Więc szybciutko zaciągnęłam P. do sypialni 😊 i znów kubeczek bo nie ma czasu leżeć, trzeba lecieć do pracy. Spadek temperatury odnotowany czyli jest owulacja 😊 super 😊 dzisiaj dla sportu siknę jeszcze na tego owulaka ale najważniejsze, że szyjka jest otwarta 😍 wiem, że nie mam na co liczyć w tym cyklu ale może Bóg planuje dla Nas coś pięknego? Kto wie ✊
29+3
Jak zwykle milion tematów do nadrobienia 🙈
Waga Mai nadal mnie stresuje 🤷♀️ mieliśmy wizytę 3.01 wtedy byłam w 28+3 i malutka nadal nie dobiła do 1kg - dokaldnie ważyła 973g. Na wizycie zaczęłam dopytywać gin czy na pewno z wagą wszystko ok i z jednej storny lekarka mówiła że tak tak mieści się w normach, a z drugiej widziałam ze mooocno analizowała wszystkie pomiary i miałam wrażenie że jednak też ja to trochę niepokoi... No ale ostatecznie powiedziała że skoro przyrost w 2 tyg był 200g to jest ok i mam się nie martwić... No a jednak trudno mi się nie martwić jak WSZYSTKIE maleństwa dzirwxyzny tu z forum na tym samym etapie są o ponad 300g większe...
No ale cóż byle do następnej wizyty. W międzyczasie Maya kopie i wierci się jak szalona więc przynajmniej o to się nie martwię. Następna wizytę mamy teraz w najbliższą niedzielę i mam nadzieję że dostaniemy skierowanie na 3 prenatalne bo dopiero opinia drugiej gin mnie uspokoi.
Z innej beczki przechdizmy właśnie z mężem covid 🦠🤦♀️ tzn on był pierwszy chory i jak 7 dni temu zaczęło go gardło boleć to pojechał na test i wyszedł mu pozytywny. Oboje wylądowaliśmy na kwarantannie w domu. Na szczęście mamy pokój gościnny z osobna łazienka więc kontaktu nie mieliśmy i wsyztsko szło pięknie. Ja zero objawów, a on z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. Zgodnie z wytycznymi mnie obowiązywała 7 dniowa izolacja na końcu której musiałam też zrobić test. No więc pojechałam wczoraj dnia 6 od ostatniego bliskiego kontaktu z chorym mężem na test - ja ZERO objawów - i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu rano przyszedł wynik pozytywny
oh ależ ja się wkur... Na prawdę się nie spodziewałam pozytywu. Już raz ponad rok temu przechodziłam covid i wtedy byłam chora, ale tym razem czuję się serio zdrowia jak rybka No zero, ani jednego objawu sugerującego zakażenie
...
Dzisiaj musiałam pojechać na drugi test... Nie robię już sobie nadziei że wyjdzie już negatywny, ale z drugiej storny jest to możliwe bo tak na prawdę nie wiem od kiedy jestem zakażona 🤷♀️ w końcu spędziłam 7 dni w domu bez objawów i myślę że jedynie mogłam się od O. zarazić właśnie pierwszego dnia jak on się zaczął źle czuć i pojechał na test.
Z dobrych wieści, on wczoraj też zrobił test po 7 dniach od swojego pierwszego pozytywu i właśnie w tej chwili jak pisze ten wpis dostał wynik NEGATYWNY. Jutro będzie musiał test powtórzyć i jak przyjdzie drugi negatyw wynik to będzie miał koniec kwarantanny. No a ja? Ja będę chyba te testy codziennie powtarzała żeby jak najszybciej się uwolnić i wrócić do pracy.🤞
12 dc
Wczoraj był (jak się okazało) przedostatni monitoring. W sobotę kolejny i na 99% punkcja w poniedziałek. Co mamy? A mamy na prawym 7 jaj i na lewym 11 jaj i to liczyłyśmy te większe. Rosną powoli, są 12, 13, 15, 16, 17. Nastawiałam się na sobotę, bo takie były założenia, a będzie w poniedziałek. No trudno i tak dobrze. Dostaliśmy ochrzan, bo zapytaliśmy o coś co było napisane w pisemnej informacji o in vitro, którą dostalismy miesiąc temu. No nie pamiętam wszystkiego, straszne, zabijcie mnie...w każdym razie robię się marudna, zła, rozchwiana. Jakaś głupia sytuacja potrafi mi popsuć nastrój na resztę dnia. Nie lubię tego stanu, czuję się wtedy jak histeryczka🤔 zastrzyki biorę jeszcze dziś i jutro, w sobotę dostanę inny lek. Estradiol 1908 pg/ml
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2021, 13:18
12dc
Za nami pierwsza wizyta w nowej klinice. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zmiany kliniki, z nowym lekarzem szybko złapaliśmy dobry kontakt. W końcu wiemy konkretnie na czym stoimy i jaki jest plan działania. Ja mam dobre wyniki, świetne AMH, na usg wyszło, że dziś będę miała owulację, więc działamy. Sporo badań mam z poprzedniej kliniki, więc póki co lekarz przepisał mi tylko Acard i Duphaston. Do invitro daleka droga, a poprzednia lekarka to wręcz na dzień dobry nam je zaproponowała i jeszcze nie dała szans na naturalne zajście w ciąże, inseminacje też odpaliła.
Znalazło się też sporo energii do dalszej walki 😊
No cóż.
Fałszywie pozytywny test - zaliczony, naprawdę myślałam, że w końcu się udało.
Beta wczoraj - negatywna.
Testu dzisiaj nie robiłam, ale zrobię jutro 14 dpo. Wszystko będzie już jasne.
Jest mi okropnie źle i smutno. Przeraża mnie to, że nie jestem wstanie dokonać najbardziej naturalnej rzeczy na świecie. No ale... Już płakać nawet nie mam siły.
Podjęliśmy wstępną decyzję - jak się nie uda do końca roku, to chcemy spróbować IVF. Ale do końca roku jeszcze trochę czasu.
Skoro się nie udało, lecimy do Grecji. Nadal biorę duphaston, co by nie dostać okresu teraz. Raz - na weekend jadę do SPA, na panieński mojej najlepszej przyjaciółki, dwa - wyjazd do Grecji mamy zaplanowany na 15 września. Wypadnie to najprawdopodobniej w takim momencie w cyklu, gdzie albo wrócę z dodatkowym lokatorem na pokładzie, albo nie - no ale kto w to uwierzy...
Wiem, że te pieniądze można by wydać na badania, procedurę, na wymianę samochodu... Ale tak bardzo potrzebuję uciec od tego wszystkiego, zregenerować siły, wyczyścić głowę. Trudno, wrócimy z wakacji, będziemy się spinać finansowo i do stycznia uzbieramy część - mając nadzieję, że załapiemy się na dofinansowanie.
Nie wiem czy potrafię mieć nadzieję na to, że uda się naturalnie... Ale z drugiej strony do pełnej diagnostyki dużo nam brakuje. Niestety lekarz z obecnej kliniki widzi tylko problem w moim PCOS i braku naturalnych owulacji - nie chce szukać niczego więcej. Ale ja chce.
Dlatego też umawiam się do innej kliniki, bo potrzebuję nowej perspektywy.
Oswajamy się z IVF, dużo rozmawiamy z mężem. Nie wiem, co bym zrobiła bez tego forum. Nie wiem...
Może zrobię mały update naszych wszystkich supli i leków, które przyjmujemy, bo to będzie całkiem spora lektura 😂 kiedyś jak wrócę do tego pamiętnika to zapewne złapię się za głowę, ale czego się nie robi by nie stracić nadziei i doczekać się w końcu🤰
Ja:
Koenzym Q10 400mg
Maca 500mg
NAC 500mg
Wit. D3 2000 j.m
L-arginina 500mg
Omega 3 1000mg
B complex
I do tego: Euthyrox 37,5mg i Glucophage 500mg
Mój mąż:
Profertil (teraz zmieniłam na Fertilman plus)
Maca 500mg
NAC 500mg
Multiprosti
Astaksantyna 10mg
Wit D3 2000 j.m
Nigdy w życiu tyle tabletek na dzień nie łykałam, tak samo mój mąż. Czujemy się nieraz jak stare dziadki, leki porozkładane w pojemnikach, tragedia po prostu 😂 ja ogólnie większość supli zakupiłam na poprawę jakości komórek jajowych, chcę jakoś oszukać moje AMH, które nie jest rewelacyjne, ale czy mi się to uda, czas pokaże.
Mąż we wrześniu ponawia swoje badania, niczego się nie spodziewam, ale czuję że jego rozczarowanie będzie ogromne. No ale oswajam go z tą myślą, tyle dobrze, że dla faceta cała ta procedura to tylko oddanie nasienia i tyle. A ja ? Ja już mam stresa 😯
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.