Jestem po prenatalnych. Wszystko ok - chociaż to nadal dla mnie lekka abstrakcja, że rośnie we mnie drugi człowiek! Tylko mam się oszczędzać bo łożysko jeszcze się nie podniosło. Pomoc jest jeszcze czas na to.
Mdłości już powoli ustępują i jest lepiej. Za to często mam niestrawność i muszę bardzo uważać, co jem.
I mam mega nadwrażliwość na zapachy.
Brzuch jest dużo większy, niż w 1 ciąży z Młodą.
Przytylam 4 kg w krótkim czasie, lekarz kazał się ogarnąć.
Od 2 tyg nic nie przybrała, bo wymioty dopuściły.
Skąd wymioty i tycie?
Żeby nie zwracać wszystkiego,musiałam jeść 1,5 h. Inaczej nie byłoby szans na wchloniecie się leków.
Teraz już planuję jeść bardziej odżywczo i rozsądniej. I lekkostrawnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2021, 08:05

6 dzień po transferze 🍍

Do 4 dnia nie miałam jakichkolwiek objawów że się udało już mówiłam do męża chyba wracamy po druga blastke, ale wczoraj pod wieczór miałam chwilowe napady gorąca i bóle w podbrzuszu jak na małpiszona 🐒 pomyślałam albo implantacja albo rzeczywiście zbliża się okres 😒 dziś rano nie wytrzymałam i zrobiłam dwa testy 😅 nadal nie wierze ale chyba się udało 😍😭🙈 krew już oddana czekam na wyniki ⏳
Stary jeszcze nie wie, chce mu zrobić niespodziankę 🥳

5d8063e9713a.jpg


Edit : Beta 31,6 🥳🥳
Estradiol 248,0
Progesteron 11,6 i to mnie martwi najbardziej, pomimo że biorę dowcipnie progesteron 3x2 😩
Będę atakować klinikę o jakieś dodatkowe wspomaganie


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2021, 17:15

Syla87 Projekt dziecko - zrealizowany 😉 10 października 2021, 17:36

22dc

12dp IUI

Tak się zastanawiam do kiedy macie nadzieje w cyklu na ciąże? U mnie kiedyś nadzieja była do mocnego okresu, nawet pierwsze krople krwi mogły świadczyć przecież o implementacji a obecnie moja nadzieja umiera w pierwszym dniu kiedy zaczyna się lekki ból okresowy, wiem że wtedy już po wszystkim. Liczę że kiedyś się pomylę i organizm mnie tak oszuka.

Piersi i sutki bolą nadal, śluz wodnisty, momentami grudkowaty (ale nie chorobowo), wczoraj kuły mnie jajniki na zmianę, od 4 dni lekkie okresowe bóle brzucha.

10 miesięcy 26 dni 9600 wagi

Piotruś jest coraz bardziej aktywny, mniej płacze chyba że coś go wkurzy. Teraz numer jeden jest raczkowanie po domu i psocenie.
Mówię nie ruszaj tej fieranki a on bardziej. Mówię nie idź tam a ten szybciutko i się śmieje. Zaczyna się wspinać, ale żeby wstał daleka droga nie ma sił.
Ostatnio byłam dumna do 5 spał sam w łóżeczku. Nareszcie się wyspałam i mogłam spać jak trzeba a nie na skrawku.

Cykl miesiaczkowy mi się rozjechał. Miałam wszystkie badania immuno zrobić 15.09 a wyszło jak zawsze inaczej. Owulacja przyszła szybko chyba 8dc i tydzień wcześniej muszę 2 badania zrobić ehhh jak zawsze coś. Mogłabym pod koniec września ale znając życie wyników na wizytę by nie było. Od razu chyba po obu zaczęłam plamić ekstra brzuch bolał jak na malpiszona, na szczęście po 3 dniach znikło. W ciąży nie jestem od ponad miesiąca nie było bzykania nie byłam w stanie przez kiepskie noce i spanie małego z nami.
Do tego mój ma szczęście do pracy. Czuję że w poniedziałek go zwolnią. Tylko dlatego że poszedł na chwilę z kimś pogadać. To jest pretekst. Tym bardziej że firma ma się za 2 tygodnie otworzyć. A pewnie szukali ludzi aby wyłożyli towary a potem zegnaj. Tym bardziej jak inni rozpoczęli pracę w lutym.mieli szkolenia itd a mój zaczął w lipcu i bez niczego. I od samego początku byłam przeciwna tej pracy , teraz stwierdził że miałam rację. Kobieca intuicja. Więc zapewne będzie musiał szukać dalej. A przez te pandemię bardzo obniżyli pensje teraz patrząc 2200-2300 do ręki i jak z tego wyrzyc.
U mnie w pracy nie lepiej coś obiło się o uszy że kto wie czy nie zlikwidują stanowiska pracy. Zawsze z koleżanką mieliśmy ręce pełne pracy a teraz ona się nudzi. Wszystko robią aby jak najwięcej ludzi pozwalniac. Serio ale teraz przydałaby się druga ciąża abym kasę na prawie 2 lata miała. Bo tak naprawdę nie wiadomo co będzie. Kierownik sam mi powiedział że wracam do pracy kiedy jest największy bałagan i zamieszanie. Ehhhh odchodziłam były zmiany sale nie takie jak teraz. Wariatkowo jak nic będzie.

Mój cud ma 1 rok, miesiąc i 2 tygodnie

@Misia miło, że pytasz, dziwnie i fajnie było móc usiąść i nic nie robić. Z pozoru jestem ekstrawertykiem, ale bliżej mi do introwertyka, zawsze lubiłam spędzać czas sama ze sobą, po roku 24h razem z drugim człowiekiem zapomniałam już nawet jak bardzo.

@Jaheria kiedy startujecie ze żłobkiem?

Z każdej strony słyszałam, że dając do żłobka dziecko trzeba liczyć się z płaczem na początku i chorobami, i tak jak na płacz (mimo, że go finalnie nie było) byłam przygotowana, tak po cichu liczyłam, że choroby nas ominą. W końcu po drodze tyle dzieciaków u znajomych coś łapało, a młody nic, że tliła się iskierka nadziei, że trafił mi się tytan odporności. Eche.. żłobek szybko ją zgasił.

Już w drugim tygodniu kariery żłobkowej pojawiła się bezbarwna wydzielina z nosa, ilości nie były jakieś spektakularne, nie było gorączki, ani kaszlu, osłuchowo tez ok, do tego szły 4 zęby na raz, co sprzyja nosowym wydzielinom (górne kły i dolne dwójki). Pediatra stwierdził, że taki katarek może się utrzymywać nawet 3-4 tygodnie i jak najbardziej można z tym posyłać dziecko do żłobka. Generalnie kropelki, odsysanie, inhalacje. Po drodze było jeszcze szczepienie na odrę, świnkę, różyczkę i lekarka potwierdziła to co mówił lekarz na wcześniejszej wizycie. Niestety trzeci tydzień kariery żłobkowej był już pod znakiem nieobecności z powodu podwyższonej temp no i gluty zrobiły się zielone, a noce straszne. Młody nie mógł spać, ciągle się budził, przez katar i zęby. Żyłam na autopilocie. Czwarty tydzień w kratkę i piąty tydzień czyli obecny w domu. Nie ma temp, osłuchowo ok, ale gluty nadal zielone, gardło zaczerwienione, do tego doszło zapalenie spojówki oka (prawdopodobnie przeniósł sobie bakterie z nosa do oka, rozmazując gile po twarzy).

Młody ma się w tym chorowaniu całkiem nieźle, dbam o jego dobrostan najlepiej jak umiem. Niestety kosztem siebie, to prawda, że człowiek sobie flaki dla dziecka wypruje i jeszcze zawiąże na nich kokardę, aby było ładnie. Plecy bolą mnie już okrutnie, ale co zrobić kiedy mały człowiek w chwili złego samopoczucia znajduje ukojenie wklejony w moje ramiona? No to noszę.

Na szczęście jest światełko w tunelu, przede wszystkim noce się poprawiły, a dwa dni temu młody dostał leki, najpierw psikam w nochala czymś mocnym na receptę na obkurczenie śluzówki, później inhalacja i odciąganie. Cóż z nosa wychodzą rzeczy przywołujące w pamięci niektóre sceny z Obcego, ale przynajmniej na prawie cały dzień jest spoko i widać, że mocno mu to pomaga.

..a jednak istnieją bardziej obrzydliwe rzeczy niż zmiana zdefekowanej pieluchy ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2021, 23:10

Iskierko, dlaczego nie zostałaś z mamusią? 💔
Wszystko szło dobrze, w środę beta wzrosła do 156. W czwartek dostałam antybiotyk na ten kaszel. Ginekolog wysłała mi receptę na neoparin, duphaston, encorton, acard. Nawet plamien nie było. Tylko raz i tyle.
A dziś cios. Beta spadła. 94. Jestem rozbita.
Ginekolog kazał jeszcze powtórzyć w poniedziałek bo mógł być błąd pomiarów. Hmm było by cudownie jakby to był błąd. Tylko pop prostu w to nie wierzę 😔
Nie wierzę że kolejny raz szczęście zostało odebrane.

W opisie mam, że kiedy nie masz nic prócz wiary masz wszystko czego potrzebujesz. A ja właśnie ten wiary nie mam...

No i stało się... czas na kolejny etap walki...
Chciałabym żeby mój mały synek miał rodzeństwo n a tym świecie... chciałabym wierzyć, że kiedy nas już nie będzie on nie zostanie tutaj sam... Ja mam brata, różnie bywało, ale nie wyobrażam sobie ze miałoby go nie być...
Ale do brzegu... byłam dzisiaj w klinice... dziwnie się tam poczułam, trochę wróciły wspomnienia... ale Celowo poszłam do tej samej ginekolog, sprawdziła wszystko co trzeba i uznala że już można próbować... dostałam zestaw leków do transferu, które mam brać od 3dc cyklu w którym chce transfer i zaczynamy... trzymajcie kciuki, żeby się udało... 😔


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2024, 14:23

W sobotę test wyszedł bielusieñki. Stwierdziłam, że nie ma po co iść na betę...
Przyjęłam to na spokojnie.
Dziś temperatura spadła, czuję ból okresowy i zaczęłam plamić...i zaczyna mnie rozwalać...
Spojrzałam na męża z załzawionymi oczami wychodząc z toalety.
Kolejny zawód...
...ile do cholery jeszcze?



Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2021, 22:44

Desperacja Początek 6 września 2021, 23:39

Witam wszystkich
Cześć mojej historii juz znacie wiec przybloze sytuacje w nowym zwiazku jestem juz rok i dogadujemy się idealnie zyje nam się dobrze mamy 2 mieszkania oraz bardzo dobrze płatne prace. No sytuacja wydawala by się idealna na założenie rodziny jednak jest problem. Wiadomo z moim partnerem spotykamy się krótko ja totalnie niedoswiadczona w związkach wiec uznalam ze tu w gronie kobiet bardziej doświadczonych ktore maja juz mężów dowiem się jak to wszystko wygląda i proszę o rady. Zawsze marzyłam o rodzinie z tym że na pewnym etapie życia strasznie przestraszyłam się porodu a dokładniej chorob z jakimi dziecko może się urodzić i całkowicie wyparłam to ze kiedykolwiek urodze uznalam ze zaadoptuje. To bylo za czasów związku z bylym chłopakiem dlugo nademna pracowal ale wspólnie poszliśmy na kompromis ze urodze i zaadoptujemy jesli bede czyla taka potrzebe on będzie wspierał i tak żyłami jeszcze kilka lat zaręczyliśmy się i byl bardzo duży nacisk z jego strony na szybki slub i dziecko a ja mialam dopiero 22 lata! Niestety doszło do kłótni i sie rozstalismy. I pomimo przerażenia odnoscie dziecka tak szybko mialam to pewne i byla ta stabilność pewnosc ze sie ułoży i to się posypało związałam się z obecnym moim partnerem jestem prawie szczęśliwa juz rok związku i jest rewelacyjnie niestety moj partner kategorycznie nie chce słyszeć o ślubie i dzieciach i powiem wam ze nie wiem co robić oczywiscie nie musi być slub juz teraz ale wiecie strasznie mi zależy. Najgorsze jest to ze mam strasznie sprzeczne mysli z jednej strony jest nam razem mega dobrze i moj partner to otwarcie mowi ale jednak ślubu nie chce. Ostatnio zapytałam go tak ogólnie co mysli na temat ślubu czy w ogóle kiedykolwiek będzie chcial nie odpowiedzial jednoznacznie ale bardziej na zadzie ze nie chce i sie załamałam moze za bardzo przeżywam ale mi tak bardzo zależy i nie wiem co zrobić stanowimy bardzo dobry i dogadany związek a jednak on nie chce mowi ze ma problem z długoterminowym zaufaniem (jego poprzednia dziewczyna zdradziła go tak fatalnie po całości po 6 latach zwiazku) i dochodzil do siebie pozniej 5 lat przez ten czas nie spotykał się z zadna dziewczyna. Dodam ze zaraz uderzy mu 30 lat planuje dac mu czas nie wyobrażam sobie życia bez niego poprosiłam go tylko by byl wporzadku wobec mnie i przemyślał czy kiedykolwiek będzie chciał ślubu i dzieci. Problem w tym ze nie wiem ile wytrzymam. Proszę podzielcie się jak było u was czy wasi mężowie tez tak reagowali na temat ślubu i dzieci czy ja juz wariuje i musze pohamować swoje zapędy o założeniu rodziny ?

12+4
Prenatalne...
Kiedy w końcu uwierzyłam, chciałam po prostu jak normalna kobieta, cieszyć się że jestem e ciąży, dostałam kolejnego kopa... maluch ma przepuklinę pepowinowa 😭 moja głową podpowiada mi najgorsze... 😭
Chce wierzyć, ale tak bardzo się boję, że kolejny raz... 😭

Wracam po tak długim czasie. Niestety bez tej idealnej, wymarzonej wiadomości, nadal nie jestem w ciąży. Wszystko się przesunęło w czasie, covid spowodował, że straciliśmy kolejny rok starań. Jedyne co udało nam się osiągnąć, to poprawiliśmy wyniki męża. Z 3,2 mln osiągnęliśmy 11,5 mln, uznajemy to za ogromny sukces. Dzięki temu w końcu udało się zrobić badanie rozszerzone i już wiemy, że jakieś żywe plemniki są, więc może będzie z czego wybrać. Będziemy podchodzić do pierwszego IVF. Długo walczyliśmy z myślami (zdecydowanie za długo, bo zmarnowaliśmy dwa lata), czy to dla nas, czy podołamy, nigdy nie przypuszczałam, że będziemy musieli stanąć przed taką decyzją (ciągle liczyłam na cud, oj ja głupia). I oto jesteśmy i zaczynamy. Na początek cała morfologia i wszystkie wyniki podstawowe. Później kolejna wizyta już z wynikami i dowiemy się co dalej. Pani doktor powiedziała, że nie ma na co czekać i może już w przyszłym miesiącu zaczniemy procedurę (starość nie radość, więc trzeba się spieszyć). Wyniki męża ma jeszcze obejrzeć androlog, zobaczymy co on powie.
Strasznie się boję, może nie samej procedury, ale tego, że się nie uda, że zbyt duże nadzieje sobie robimy, że to nasza ostatnia możliwość, że potem nie ma już nic co mogłoby nam pomóc. Staram się o tym jak najmniej myśleć, ale to cały czas wraca jak mucha, która nie chce się odczepić. Jednak mimo wszystko chcielibyśmy spróbować, chcielibyśmy zrobić wszystko co możliwe, żeby mieć dziecko. W międzyczasie wyremontowaliśmy prawie całe mieszkanie, nie zapominając o małym przytulnym pokoju, który być może kiedyś stanie się idealnym pokojem małego człowieka, a póki co jest tylko gościnnym dla odwiedzających nas rodziców i moim prywatnym pomieszczeniem do układania puzzli :)

14t0d

Witamy się oficjalnie w drugim trymestrze ❤️❤️ I już powinnam się cieszy, że magiczna granica zostaje przekroczona, że zagrożenie jest już mniejsze, a drugi trymestr jest tym, w którym kobieta w ciąży czuję się znakomicie. Nic z tych rzeczy. Czuję się dzisiaj fatalnie. Jestem zmęczona na maksa. Mam kolejny spadek mocy, ale spokojnie podładuje akumulatory i będę gotowa do dalszej walki.

Wszechobecna infiltracja sprawia, że co chwilę, a to na FB, a to na insta, pojawiają mi się treści związane z ciążą, słodkie ciuszki, wózki i wszystko ci związane z macierzyństwem. Cudownie.. bardzo bym chciała już coś kupić, pocieszyć oczy, chwalić się, po prostu cieszyć i uważam, że ciąża to jest cudowny stan. Ale nie dla mnie. Małż sam powiedział "ciąża to dla Nas najtrudniejszy czas w naszym życiu" i ma rację..

I pewnie pisze tu ciągle i powiewa smutami, ale tak właśnie jest. Jest mi smutno. Wiem, że to minie. Że wyjdzie ta tęcza. Muszę na Nią po prostu jeszcze jakiś czas poczekać..


==================================

Panie Boże czuwaj Nad Nami
Janie Pawle II módl się za Nami

Byłam dziś na usg. Na ten moment wszystko w porzadku ❤️
Chyba można po mału planować 🥺😃

Jestem jedynie w lekkim szoku po podaniu płci 🫣
Zawsze widziałam się z dziewczynkami…Teraz wyobrażałam sobie Ninę z młodsza siostrzyczką i tak sobie myślałam jak to fajnie będzie z tak mała różnica wieku❤️
Wysypana jestem jak w poprzednich ciążach, cera do kitu itp.

A tu :

1aee13d95850.jpg

😱😱😱

Baaam😂😂

Zareagowałam łzami w oczach 🤦‍♀️🤦‍♀️

Ale już dochodzę do siebie, kwestia przemyślenia 👌 Pierwszy szok mija 😃😃😃 najważniejsze by był zdrowy ❤️
Będzie trzeba robić wyprawkę na nowo 😜


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2022, 22:12

Nothing new.
Tylko do listy planów dołączyły badania na trombofilię i chlamydię.
Próbuję zapisać się do dra Paśnika, ale nie jest to łatwe.
Dlaczego to się tak wszystko ciągnie jak guma w majtkach ...

Tekst z pracy:
,, Proszę pani, wygląda pani identycznie jak moja mama! "

Cieszy i boli jednocześnie...

11 miesięcy 1 dzień waga 9800g

Jak ten czas leci. To już 11 miesięcy, jak to zleciało. Najgorsze w tym wszystkim powrót do pracy jak odnaleźć się tam, po tylu miesiącach, a tam tylko zmiany na gorsze. Ostatnio zwolnili z naszej grupy chłopaka bo stale na L4 był z powodu operacji nogi. Super..... Na mniejszy etat nie mam co liczyć, nie dali by go jedynie wypowiedzenie nawet nie będę się starała latwic by godzinę wcześniej z pracy wracać jako że karmię piersią. Nie ryzykuje. Po niedzieli dzwonię do kadr i wszystko latwie. Pewnie wybiorę urlop zaległy cały albo połowę . To albo wrócę w połowie października albo pod koniec. Mąż na szczęście został nie wiadomo jak na długo. Ale dobre i to. Bo bałam się najgorszego.
Jadąc na badania pojechałam do ginekologa na USG przez te plamienia. Wszystko jest dobrze, nic złego nie widać. Nawet endometrium ładne 10mm. Tylko pytanie kiedy owulacja była czy 8 DC czy później. Wydaje mi się że tego dnia ale czy faktycznie nie dam ręki uciąć. Oczywiście poprosiłam lekarza o tabletki antykoncepcyjne jakby znowu coś złego działo się z organizmem i oczywiście o viagrę. Te samą co kiedyś Niki mi wysłała i to zaowocowało pięknym endometrium podczas transferu. Za co jestem jego ogromnie wdzięczna.
Pierwsze badania immuno zrobione 920 zł z kieszeni poleciało.
Oczywiście już mam pierwsze wyniki. Komórki NK jak zawsze wysokie 17% przed ciążą 2 lata temu były 25 ale to przez alergię na słońcem, na początku ciąży było 15%. Czekam na kolejne wyniki.
Reszta badań w tym allo mlr robię w środę. Od tego też będzie zależało co dostaje do transferu. Ale pewnie encorton i accofil standardowo.
Myślę że muszę się przygotować dobrze gdyż 1 szanse mam. Nie liczę na zarodka z 6 doby, mało komu się udaje.
Myślę czy brać tabletki anty i wprowadzić się w menopauzę czy nic nie kombinowac. Zostawić wszystko tak jak jest.
Fakt ginekolog powiedział że mając już dziecko jest łatwiej startować. Ale myślę że tak nie jest. Bo jednak chciałabym aby Piotruś miał rodzeństwo aby nie był sam w życiu. Mam siostrę chociaż starsza o 12 lat a kontakt mamy super. Jedyny minus ze przez dużą różnicę wieku sama się wychowywałam i to jednak bolało mnie najbardziej. Więc chciałabym, ale się boję. Znów ten sam strach co kiedyś mnie otacza. Czym czas pędzi do przodu tym bardziej się boję.
Jeszcze spróbuję akumpuktury tak jak wtedy, a może czasem ...
Niestety apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Jeheria No kiedy? 8 września 2021, 20:21

18+2
1 września byłam na USG.
Na 100% chłopiec :)
Wszystko dobrze, wg USG ważył 280 g. Glukoza mi wyszła 91 na czczo i muszę zrobić na następna wizytę krzywą. Mocz i morfologia ok.
Następna wizyta 28 września.

Maciuś już po 3 dniach adaptacji dostał kataru. W weekend robiłam inhalacje. Daje też cebion, dicoflor i vigantol.
Było lepiej a dziś w nocy dostał gorączki. I o 14. Pediatra kazał brać neosine i jakiś syrop wykrztusny.
Ja mam urlop do wtorku, akurat na choroby.... Jeśli dalej będzie tak chorował pójdę na zwolnienie ciążowe bo l4 na niego mi się nie opłaca bo 80%.
Czuję się dobrze, czasami krzyż zaboli, brzuszek spory. Czuję ruchy ale nie często. Wg USG łożysko na przedniej ścianie więc dlatego.
Pokoik Maciusia jestcw trakcie przygotowań. Muszę zamówić ozdoby, naklejki, poleczki na książeczki, poduszki, dywanik itd.
Maciek nie pije już butelki, sam nie wstawał w nocy na nią. Teraz się budzi ale nie upomina więc schowałam już podgrzewacz.
Na drzemkach śpi w Nowym łóżeczku w swoim pokoju.
Maciek słabo gada, tzn mówi jakieś proste słowa typu mama, baba, dada, nie, bam, da ale nic więcej. Umie kląskać jak koń, i udawać krowę. Staram się mu czytać i opisuję zawsze co robimy, może żłobek mu pomoże.
Motorycznie super, w żłobku sam je zupe mleczną łyżeczka i ogólnie dobrze sam je gdzie w domu go karmie. Tylko podobno krzyczy i wymusza. We wtorek po 15 minutach obudził się z drzemki i wszystkie dzieci pobudził 🙈
Co do wyprawki chce kupić bardzo dobry laktator, myślę o medela swing maxi flex, podwójny, poduszkę do karmienia, bo tamta długa co mam była beznadziejna. Jaką polecacie? Leki i przybory higieniczne... Może kokon - tak to wszystko mam. Miałyście rożek?


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2021, 20:23

Jeheria No kiedy? 7 lipca 2022, 18:26

Maciuś 2 lata i prawie 2 miesiące Mateuszek 5 miesięcy 7 dni

Mateuszek waży 7450g i ma 68cm a Maciuś 14kg i ma 90cm.
Karmię dalej kp ale będę powoli wprowadzać mm. Karmie prawie co godzinę lub półtora. To bardzo męczące. Przy dwulatku tymbardziej. Kupiłam już mleko nr 2, mleko kozie Capri care. Młody miał alergię na bmk ale chyba wyrasta bo od jakiegoś czasu robię prowokacje i jest dobrze. Chce wprowadzić mm aby móc zejść z kp powoli tak myślę do 8 m-ca. Potrzebuję też aby mąż mógł go uspać, nakarmić. Do tej pory głównie ja zajmowałam się Mateuszkiem a On Maciusiem. Potrzebuje trochę odsapnąć. Jednak przy dwójce małych dzieci mąż mniej pomaga przy młodszym bo zajmuje się starszym. Do tego wszystkie mamy kp mówią że to najlepszy moment na odstawienie bo potem już jest ciężko. Mam nadzieję że Młody zaakceptuje zmianę. Chyba te pół roku to dobry wynik przy dwójce maluchów. Najpierw chyba wprowadze na noc, w nocy kp jak najdłużej bo to wygodne. W dzień stopniowo i tak będzie mniej kp bo już rozszerzam dietę.
Daję od tygodnia warzywa. Młody jest zainteresowany. Ładnie otwiera buzie, chętnie pije wodę z doidy.
Co do rozwoju to byłam z Nim u fizjo. I ma obniżone napięcie mięśniowe. Czytałam że powodem może być przedłużająca się żółtaczka. Ale ogólnie dobrze się rozwija choć płacze często na brzuchu bo mu ciężej jest niż zdrowym dzieciom. Obraca się na brzuszek już od miesiąca. Bierze stópki do rąk i chce do buzi. Podrzuca pupe do góry i nogami się odpycha od ziemi leżąc na brzuchu. Próbuje robić wysoki podpór ale jeszcze mu trochę brakuje.
Maciuś teraz 3 tygodnie jest w domku bo żłobek państwowy jest nieczynny. Dziś udało mi się uspać dwóch na raz 💪 na drzemkę. To bardzo ciężkie bo Maciek jak nie chce spać to przeszkadza w zasypianiu Mateuszowi. Mateusz spał ponad 2h ale co jakiś czas musiałam biec z cyckiem. Obejrzałam dzięki temu trochę stranger Things 😎
Mateuszek ma już pierwszego zabka! Wyszedł tydzień przed 5 miesiącem. Bardzo wcześnie. Miał gorączkę 3 dni. Teraz chyba drugi idzie.
Ogólnie Mateusz jest bardzo wrażliwy i będzie typem płaczka. Maciuś mu dokucza często a ten cały czas płacze. Oj dostanie w kość w życiu od brata. Nie mogę często go nawet w wózku położyć i coś zrobić w ogródku bo ryczy. Bardzo potrzebuje uwagi.
W nocy śpi ze mną. Tak mi wygodniej niż tysiąc razy wstawać, karmię go na leżąco. Czasami trzeba wstać mimo wszystko pobujac bo nad ranem nie potrafi zasnąć a jest dopiero 4-5 w nocy. Wtedy płacze zazwyczaj. Wszystkie drzemki są z szumem.
Ogólnie już jest dużo lepiej niż na początku. Jak sobie przypomnę że pierwsze miesiące dosłownie na sofie spędziłam z poduszką do karmienia to mi niedobrze. Wszystko dla karmienia piersią, dla laktacji. Wiadomo każde dziecko jest inne. Ale drugi raz bym się tak nie poświęciła. Nie byłam w stanie siku zrobić. Źle to wspominam...
Kupiłam spacerówkę valco snap 4 i jest rozkładana na pkasko. Mateusz czasami ma w niej drzemkę.
Zastanawiam się co z opieką nad Matim jak wrócę do pracy. Do państwowego żłobka się nie dostanie bo jest z połowy roku szkolnego a prywatny 1200 zł. Chyba zostanie prywatny.

Mój małż był dzisiaj na badaniach po antybiotykach, zobaczymy czy coś ruszyło chociaż troszkę ku lepszemu, chociaż szczerze powiedziawszy nie mam totalnie nadziei i juz z góry wiem, że nici z tego, bo pewnie już byłabym w ciąży... 😔 Oby tylko udało się wybrać tych kilka sztuk najlepszych, bo i takie złe myśli mi krążą po głowie, że będą za słabe i złe jakościowo.. 😔

Badaliśmy dzisiaj : MSOME, test MIOXYS, HBA, fragmentacja i posiew.

18.09 ma wizytę u lekarza, a potem ja 20.09 u swojej ginekolog. Mam nadzieję, że dadzą nam zielone światło i ruszymy z miejsca 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2021, 23:10

CZWARTEK
Na panieńskim siostry wybiłam palec, mąż na kawalerskim skręcił kostkę. Kumpel się śmieje że małżeństwo idealne. Osobne imprezy, razem wracają połamani 🤣🤣🤣

Jeszcze niecałe 2 tyg i wizyta w Czechach, zaraz po niej wizyta u diabetolog. Coś czuję że nie dane mi bedzie zacząć procedury, że najpierw cukry muszę ogarnąć... I tak sie wydaje najrozsądniej. Ale serce nie chce czekać. I będzie się męczyło 🤷‍♀️ z drugiej strony jak to ma być ostatnie podejscie to warto się dobrze przygotować.
Wierze jak głupia w te Czechy... Ale czy zechce tam sie zdarzyć cud? Maz bierze steryd teraz. A nóż to jakoś magicznie zadziała 🙈🙈🙈
Tak czy siak zbliżam się już powoli do końca tej historii. W końcu ile tych stron na ovu mozna jeszcze zapisac 🙈🙈🙈

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)