I juz się nie wykręce... potwierdzili mi termin HSG na poniedzialek...
Jutro próbuje przetestować innego lekarza, bo tu chyba tez jest problem... po małej ciężko zaufać, bo dalej mam wrażenie ze temu dziecku można było pomóc, a poza tym mam wrażenie ze ta teraz kompletnie nie ma n mnie pomysłu... albo nie robi nic, albo od razu zakłada in vitro...
BADANIA TRZECIEGO ETAPU
❗choć są (i nawet w moim notesie były) uważane za NA GRUBO, to są wbrew pozorom bardzo ważne i moim zdaniem nie należy z nimi czekać do piętnastu ciąż biochemicznych, czterech poronień czy wymiotowania z bólu przy okresie (tak, okres nie powinien aż tak boleć!). oczywiście - prywatnie są to bardzo drogie badania, ale można załatwić to na NFZ
⏺️ drożność jajowodów - HSG lub sonoHSG
- to pierwsze to podanie kontrastu i prześwietlenie na RTG, drugie to pianka + widoczność na USG
- są różne opinie na temat RTG i naświetlania, decyzja należy do Ciebie; sonoHSG to badanie kosztujące koło 1000zl, na NFZ dostępne jedynie w kilku punktach, natomiast samo HSG można zrobić na NFZ (dzień w szpitalu)
- wielu dziewczynom pianka od sonoHSG przechodziła przez jajowody a przy zwykłym HSG/laparoskopii okazywało się, że są niedrożne...
⏺️ histeroskopia - zajrzenie do macicy od środka
- na USG czasem widać złe zmiany, czasem są niewidoczne dla aparatu; histero wszystko zobaczy
- jest wykonywana zwykle bez znieczulenia, często w połączeniu z drożnością lub/z biopsją endometrium (o tym dalej)
- jeśli nic nie ma (polipów, zmian do wycięcia), to nic nie robią, jeśli coś jest, to naprawiają
⏺️ laparoskopia - oglądanie macicy i jajowodów "z zewnątrz"
- wykonywana w pełnej narkozie, to już prawdziwa operacja 🤷
- wychodzą w niej wszelkie zrosty, ogniska zapalne, endometrioza (często utrudniająca ciążę, powodująca bardzo bolesne okresy)
- da się to zrobić na NFZ (prywatnie to kilka tysięcy) i warto to zrobić na NFZ 😉
- UWAGA! ingerencja przy jajnikach (usuwanie torbieli i innych) może powodowa obniżenie AMH 😔
❗ HSG, histero i laparo wykonuje się do 12dc 🤷
⏺️biopsja endometrium - może być wykonana na 2 sposoby i w 2 różnych terminach i bada 2 różne rzeczy
- pierwsza, wykonywana w pierwszej fazie cyklu (do 12dc), czasem w czasie histeroskopii, ocenia komórki cytoplazmatyczne i stan endo; mówi się, że często pomaga zajść w ciążę - przez "nakłuwanie" robi się super miejsce dla zarodka
- druga, w drugiej fazie cyklu, działa często jak powyższa; w cyklu z ta biopsja nie wolno współżyć; osobiście miałam to wykonywane na NFZ, na żywo, bolało, czekam na wyniki 😉
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2021, 10:15
28dc.
Już czuje ze nic z tego .
Brzuch lekko co chwilę jakby mnie pobolewał na okres. Testy bialutkie , cały czas czuje jakby "parcie na mocz " bo jakby ciągle jest mi mokro .
Przychodź już wstrętna @, chce już zacząć nowy cykl ale tym razem serio odpuszczam .
Czuje ze to mnie niszczy psychicznie, to czekanie na coś co nie przychodzi .
Muszę wyluzować .
18 DC 10 dni po Ovi.
Pd 2 dni brzuch juz "spokojny" 😉 bez bólu o piersi tez sie uspokoily. Ale za to senna jestem na maxa... Najchetniej zrobilabym test ale wiem że to o wiele za wcześnie. A szkoda....
Kolejny cykl... kolejny okres.. kolejny ciężki poranek.
Ostatnia wizyta u lekarza i rzucam rękawice, poddaje sie.
20 dzień mojego szczęścia ❤️🔥
Wciąż przy Tobie, wytrwale z wielkim ciężarem na barkach z uśmiechem na twarzy z płaczem w koncie.
Zaczyna się, większe zapotrzebowanie na powietrze, dziś zaczęli podawać sterydy, proszę 🙏 błagam aby pomogły, aby zapotrzebowanie na powietrze spadło a płucka były okazem zdrowia!
Przepraszam córeczko, tak bardzo Cię kocham! 🫶 tak bardzo chce Cię stąd zabrać.
Wielki świecie, ta kruszynka jest już moja, ja ją zabieram do domu 🏡
Kocham Was moje dzieci ❤️🔥
11dc...
Wczoraj byl 14...
nir mogłam sie skupić na niczym w pracy... o konkretnych godzinach wszystko wracalo... szpital, poród.... i jedno proste pytanie "dlaczego "... dlaczego nie mogłaś zostac z nami? Wierze ze tam jesy Ci dobrze, ale wiesz, ze z nami nie byłoby Ci zle prawda? Dlaczego mimo ze minęło juz 10 miesięcy nie moge zajsc w ciążę? Czy ktoś chce mi powiedziec, ze powinnam siw cieszyć tym co mam, bo przecież nie kazdy musi miec dziecko? Moze po prostu nie nadaje sie na matkę i czas to zrozumiec?
Wczorajsza wizyta nic nie wniosla... jedna lekarka mówi clo i stymulacja... druga ze zani. Stymulacja sprawdźmy drożność... pierwsza mówi po cp drożność skoro bylam juz w ciazy? I tak mijają kolejne miesiące, a ja nie jestem bliżej ciąży... może nigdy nie będę i im prędzej to zrozumiem tym lepiej?
Jutro zobaczymy czy jest pecherzyk, mam nadzieję ze da clo, drożność i tsk chcę zrobic i w kolejnym cyklu wiedziec na czym stoję...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2021, 20:28
11 DC. Czuję się zbliżał Owulacje. Jajniko bolą śluz się leje. Wizyta u gina ma dopiero w 14 DC .
W tym cyklu daje sobie luz. Jak będzie seks to okej jak nie będzie to okej. Jestem wyciszona nie myślę o ciąży. Bo i tak to się nie spełni . Cieszę się super seksem.
Upalne lato. Upał daje się we znaki.
To tylko nad wodę jeździć.
13 dc
Od 3 dc na Estrofemie 3x1.
Dzisiaj miałam monitoring, a więc endo ok, 9 mm, zrobiłam badania estradiolu i progesteronu. Czekam na wyniki, mają być jutro po południu. Wstępnie transfer ustaliłyśmy na 21/09. Dobrze że po 20, wtedy nie mam aż tak dużo pracy. Jak otrzymam wyniki mam przesłać do p. dr i jak będą dobre to 21/09. Od jutra wjeżdża dodatkowo Duphaston 1x1, a od pojutrza Duphaston 3x1 i luteina 3x1. No i co...będzie dobrze🙂 Dzisiaj nie widzieliśmy się z mężem cały dzień, on załatwiał ważne dla nas sprawy, ja też. Stres, zmęczenie i głód zrobiły swoje i się pokłóciłyśmy o jakieś głupoty. Zastanawiam się, iść spać czy się przytulić😁
Wyniki wyszły następująco:
HBA: 78%
Fragmentacja 33%
MSOME klasa I 0%, klasa II 3%, klasa III 9%, klasa IV 88%
Test mioxys 15,67mV (norma do 1,38mV)
Koncentracja 3mln
Dodatkowo została bakteria Streptococcus Agalactiae w bardzo licznej ilości (+++).
Dziś mąż był u lekarza, dostaliśmy oboje antybiotyk na 10 dni, potem 5 dni przerwy i mąż jeszcze przez 10 dni kolejny antybiotyk ma zażywać. Mówił, że ta bakteria nie wpływa na nasienie, że tej gorszej się pozbyliśmy.. Żylaki są nieoperacyjne. Mąż przekazał lekarzowi o mojej niskiej rezerwie, ten już kazał nic nie badać tylko przystąpić do IVF...
Mam tyle niewiadomych w swojej głowie teraz.. niby ten lekarz mógł się zasugerować, że skoro trzeba się spieszyć to ok, nic już nie robimy.. ale z drugiej strony skoro ta bakteria jest nadal, test mioxys wysoki, plemników dużo mniej, zażywamy antybiotyk, to mimo wszystko możemy już ruszać z in vitro ? Na pewno ? 20.09 mam wizytę u swojej Pani doktor, rozjaśni mi może sprawę, bo w tej chwili mam mnóstwo wątpliwości... Zwłaszcza, że na pierwszej wizycie mówił, że trzeba zrobić wszystko by poprawić nasienie zanim przystąpimy do in vitro... A jest gorzej, a nie lepiej 😥
Cyt. Męża mego: "Koniec menstruacyjnych wakacji"
Po upływie 2 lat i 4 mc. wrócił mi okres 
Hmmm...
a) myślałam, że nigdy już to nie nastąpi, że się coś w środku zepsuło
b) przecież nadal jestem kp, więc mogło to potrwać jeszcze dłużej
c) w sumie szkoda, bo znowu mi się cera zrypała 
d) jakoś mi smutno, bo czuję, że tym akcentem ostatecznie zerwałam z okolicznościami okołoporodowymi Marysi
e) ale fajnie, bo można zacząć nowe rozdanie - znowu obliczać dni płodne, starać się od nowa i walczyć 
f) kurcze, chyba faktycznie mi hormony zabuzowały bo mam takie ambiwalentne uczucia w związku z tą dzisiejszą czerwienią
g) rany, okres bez tabletem przeciwbólowych to nowa jakość - oby tak zostało!
Trochę mnie tu ostatnio nie było. Nawet zaniedbałam czytanie pamiętników...może po prostu musiałam odpocząć (w końcu!) od Ovu. Wczoraj pierwszy raz po długiej przerwie zaczęłam nadrabiać literaturę pamiętnikową powoli, a dziś nagle @ Może to jakiś znak. Czas wracać 
Musiałam to odnotować, a na razie wracam do pracy. Ostatnio noce zarywam zarówno dzieckiem jak i pracą. Więc marzę o spokojnym L4 ciążowym. Może tym razem szybciej niż za 6 lat...
WYMAZY
często bezobjawowo działają w nas różne grzyby, bakterie i wirusy, dlatego warto sprawdzić:
⏺️ cytologię (raz w roku, grupa I i II są okej, kolejne wymagają dodatkowej diagnostyki)
⏺️posiew tlenowy, beztlenowy i mykologiczny z szyjki macicy (do zabiegów typu histero/laparo/hsg ważny 30 dni)
⏺️wymazy MUCHa - mycoplasma, ureaplasma i chlamydia, choć czasem nie dają objawów, często robią kłopoty w środowisku bożenowym
⏺️HPV - jeśli cytologia wychodzi Ci okej, to nie musisz, ale możesz, to genotypowanie wirusa szyjki macicy
❗ jeśli cytologia nie jest okej, jeśli posiewy czy wymazy nie są okej, to (oczywiście po konsultacji z ginekologiem ❗) może być konieczna lub warta do zrobienia kolposkopia - oglądanie szyjki pod mikroskopem; podobno bezbolesna, może być niekomfortowa w momencie podawania odczynników - wlewają bodajże 3 różne i sprawdzają jak błona śluzowa reaguje
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 18:51
8 dpi... Jeju jak się ten czas dłuży.... Czuję się czasami okresowo, a czasami nie...
Ale plecy to mnie bolą masakrycznie, wiem, że to efekt luteiny bo poprzednio było to samo..
19dc...
Pani z punktu pobrań chyba dorabia w rzezni...
ręka boli jak...
Wyniki sa dziwne.
Kwas foliowy powyżej normy... i hit - jakieś 5-6 dpo (7 po ovitrelle) progesteron 37.8...😮
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2021, 22:29
Chce zniknąć. Na prawdę nie czuje się bliżej celu, wręcz mam wrażenie, że on ciągle się przesuwa dalej ode mnie. Dziewczyny z większości polubionych pamiętników, już dawno zaciążyły i urodziły. Fajnie, też walczyły... A ja... 1 transfer, 2, 3, 4... Mam w sobie bardzo dużo gniewu. Chciałabym wyjechać w głusze, sama. Bez piszczących kobiet o swoich dzieciach, bez dumnych tatuśków, bez wyrazów współczucia rodziny. Bez...
Pękły oby dwa.
Teraz tylko można czekać i modlić się o cud 🙏🙏🙏
Ciąża rozpoczęta 1 lutego 2021
17 listopada- Światowy Dzień Wcześniaka 🐙
Nasza Maja była najdzielniejszą dziewczynką na ziemi. To dziecko miało niesamowitą wolę walki i chęć życia... Ale tak jak powiedział nam lekarz: Medycyna w pewnym momencie się kończy i nie można już nic zrobić.
Kto kiedykolwiek był na oddziale neonatologicznym wie, że to prawdziwy Rollercoaster. Kiedy jednego dnia jest dobrze, drugiego może być już tragicznie. I na odwrót. Ta sobota była piękna. Maja pokazała tatusiowi jak cudownie radzi sobie ze smoczkiem. Powiedziałabym nawet, że się przed nim popisywała, bo radziła sobie dużo lepiej niż kiedykolwiek. Łapaliśmy pierwsze uśmiechy. Mąż mimo zachęceń pielęgniarek bał się zmienić jej pieluszkę. Więc dumnie pokazałam mu, jak ja to robię. On za to wziął trochę oliwki i ją nasmarował. Widziałam jak trzęsą mu się dłonie. Ale co się dziwić. Ważyła wtedy około 1800 gram. Mimo, że tego dnia kończyła miesiąc. Było jednak coś co zaczęło mnie niepokoić. Napinała się. Wyglądała jakby bolał ją brzuszek. Zgłosiłam to pielęgniarkom ale powiedziały, że nic złego się nie dzieje. Jednak nie uspokoiło mnie to. Kiedy mąż żegnał się z maleństwem nie sądził, że spotkają się tak szybko... W poniedziałek dowiedziałam się, że Maja będzie miała operację. Ma problemy z jelitami ale nie wiedzą jeszcze dokładnie co to, bo usg niewiele pokazuje. Termin za 2 dni. W dzień urodzin mojego męża. Oczywiście ciągle powtarzaliśmy sobie, że musi być dobrze. Od samego rana byliśmy oboje na oddziale. Podpisaliśmy wszystkie zgody, rozmawialiśmy z chirurgiem i anestezjologiem. Widzieliśmy jak w specjalnym inkubatorze zostaje przewieziona na salę operacyjną. I czekaliśmy. 4 godziny. Ze stresu mój żołądek się wykręcał. Chciało mi się wymiotować i wyć. Ale próbowałam się ogarnąć. Muszę być silna dla niej. Operacja okazała się bardziej skomplikowana niż zakładali lekarze. Jej jelito było całe skręcone. Kawałek musieli usunąć. Została wyłoniona stomia, czyli sztuczny odbyt na brzuszku. Jak to zobaczyłam byłam przerażona. Nie trochę. Cholernie. W głowie milion myśli. Ale najważniejsze, że operacja się udała. Za jakiś czas jelitko schowają. I wszystko wróci do normy. Po prostu wyjdzie do domu troszkę później niż zakładaliśmy. Ale to tylko jakieś 4-6 tygodni dłużej. Damy radę. Dostawała dużo kroplówek przeciwbólowych i nasennych. Żeby szybciej się regenerowała. Spała prawie cały czas przez jakieś 3 dni. Siedząc obok inkubatora śpiewałam jej kołysanki i modliłam się do Boga, żeby żabcia wyzdrowała jak najszybciej. Musiała mieć transfuzję. Ale mówili nam, że to normalne. Że przez te leki i operację muszą jej wyczyścić krew. Dopiero później się okazało, że złapała sepsę. Ale szybko sobie z nią poradziła. Doszła do siebie w ciągu tygodnia. Tydzień po operacji z sali została wyniesiona maszyna do wspomagania oddechu. Od tamtego dnia każdy oddech był już samodzielny. Bez żadnych bezdechów. Dała nam wtedy jeszcze nadzieję. I kilka pięknych dni. Zanim nie rozpoczęła się druga operacja...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2021, 19:42
31 CS
26 DC
3 dpo (?!)
Super, na serio s-u-p-e-r!!
Są takie dni, jak dziś w które wierzę najmniej. A właściwie nie wierzę wcale.
Dziś mam ten dzień, nie widzę w swojej/naszej przyszłości dzieci... Nie umiem sobie wyobrazić pozytywnego testu, rosnącego brzucha i kompletowania wyprawki. Czuję, że to się oddaliło w nieokreśloną przyszłość. W przyszłość nie dla mnie 😞
Piękny maraton przed rozpoczęciem procedury miał nam dać nadzieję na ostatni możliwy naturalny cud. Niestety jak go skończyliśmy z braku sił i wspólnego stwierdzenia (odczucia), że już po owulacji i możemy odetchnąć to sobie dopiero temperatura skoczyła w górę. Starania poszły w las, głęboko... A już myślałam, że jestem dobre 5-7 dpo
Chociaż raz nie mogło być tak jak sobie zaplanowałam?
Chociaż raz nie mogła ta nadzieja trwać trochę dłużej?
Chociaż raz, nie musiałabym żebrać o cień na teście, o piękna temperature, o (cholerka!) Cokolwiek!! Coś co da mi nadzieję na więcej niż przysłowiowe 5 minut.
Czuję, że wyczerpałam swoje pokłady pozytywnego myślenia, zostaje mi poddać się procedurze (która wykluczałam) i liczyć, że może w ten sposób się uda.
A jak nie?
Nawet nie potrafię o tym pomyśleć...
Dziś inny wpis, nie o mnie... no a może jednak trochę o mnie?
Są takie dni/ tygodnie, w których dzieje się magia, ten moment w którym nie ma przeciwności losu nie do zwyciężenia, w którym jest kosmiczna energia dająca sobie radę z wszystkim z czym walczymy od miesięcy i lat.
I tego właśnie dziś doświadczam - prawdziwe i realne szczęście i... NADZIEJA!!!
Dziewczyny, wiem, że Wy wiecie, że myślę o WAS!!
Dziś wchodząc na ovf mogę podać najlepsze dane statystyczne - wszystkie przyjaciółki, które mają udostępniony wykres SĄ W CIĄŻY i to jest przepiękne
I właśnie te chwile dają tego kopa, motywację i prawdziwe szczere wzruszenie!!!
Ocierając łezkę (albo i wiadro łez) staję się spokojniejsza, bo cholerka idzie tego dokonać? Idzie!!!!
A My, które jeszcze czekamy, walczymy i upadamy, My którym już tak często brak sił i ochoty, My które powoli godzimy się z porażką możemy odczuć TĄ POZYTYWNĄ ENERGIĘ i przepiękne uczucie nadziei 
Dziś wiem, że nie chcę się poddać. Chcę zobaczyć piękne dwie krechy, chcę porównywać idealny przyrost bety, chcę usłyszeć serduszko i poczuć ruchy i martwić się o rozstępy i czy zdążę z wyprawką.
CHCĘ!!!
ps. i niezmiennie mocno zaciskam kciuki za NAS WSZYSTKIE!!!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.