celina550 Celinowy notes 🤰 16 września 2021, 09:41

jak przyjmować suplementy:

⏺️ witamina B -rozpuszczalna w wodzie, więc można na czczo, przed śniadaniem // nie łączyć z witaminą C w dużych ilościach
⏺️ selen - najlepiej rano, nie łączyć z cynkiem (działają antagonistycznie), najlepiej zrobić 1 lub 2 godziny odstępu od witaminy C
⏺️ cynk - nie przyjmować na czczo (może robić kłopoty żołądkowe), nie łączyć z magnezem, najlepiej rozbić dawkę dzienną na kilka porcji zamiast brać jedną końską dawkę
⏺️ witamina C - najlepiej rozbić na kilka porcji (2 lub 3 dziennie), witamina szybko się wypłukuje z organizmu, więc rozbijając zapewniamy jej stałą podaż
⏺️ NAC - najlepiej rano, z posiłkiem
⏺️ Q10 - najlepiej z posiłkiem tłuszczowym, może działać pobudzająco, więc rano a nie wieczorem
⏺️ L-karnityna - nie brać na noc, bo może zaburzać sen, najlepiej przyjmować ją z posiłkiem węglowodanowym LUB koło godziny przed wysiłkiem fizycznym, bo jej wydzielanie trwa od 2 do 4 godzin
⏺️ astaksantyna - powinno się przyjmować z posiłkiem tłuszczowym, zaczynać od małej dawki (na przykład 4mg) i stopniowo ją zwiększać (można nawet do 12mg)
⏺️ witamina E - najlepiej przyswajalna z tłuszczami i z selenem
⏺️ witamina D - koniecznie z posiłkiem tłuszczowym, lepiej z obiadem niż z kolacją (może zaburzać sen)
⏺️OMEGA3 - wypadałoby rano, z posiłkiem


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 18:45

24. 09 miałam kolejną kontrolę u innej doktorki w zastepstwie. Czułam, ze nic się nie dzieje i usg tylko to potwierdziło. Pecherzyki i endo się zatrzymały odpowiednio na 8-10 mm i 3 mm. Także od 11 dni biorę już estrofem, 6.10 kolejny podglad i liczę na wyznaczenie terminu transferu. Zaczynam powoli przebierać nogami 😂

Dla aktualizacji - zostały nam 2 mrozaki: bl2 z 5 doby i 4.3.2 z 6 doby


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2021, 10:08

Byliśmy wczoraj na wizycie, ani źle ani dobrze nie jest. Źle nie jest bo może to chwilowe, hormony w normie zobaczymy jak posiew, Pani doktor powiedziała, że piękny testosteron nie jeden by mógł zazdrościć 😊 ale dobrze też nie, bo jeżeli to nie chwilowe to tylko in vitro. Czekamy do listopada. Mamy powtórzyć badanie nasienia. W międzyczasie P. ma zrobić usg jąder, rezonans głowy i badania z krwi - kortyzol i krzywą insulinową to jedynie zapamiętałam. Do tego suple, dieta, ruch, luźne gatki i chłodzenie. Oby to pomogło bo przeraża mnie wizja tylko opcji in vitro 😓

14dc
Za każdym razem sobie obiecuje że nie będę patrzeć w temperaturę....potem jak już wiem ze mam dostać ovitrelle na pęknięcie i potem duphaston to zaczynam się gapic w wykres i analizować... i oczywiście znowu nie równie książkowo :| i jest dol... a niby sama sobie wmawiam, ze przecież to byl cykl na przeczekanie do badania drożności...

celina550 Celinowy notes 🤰 16 września 2021, 12:13

IMMUNOLOGIA

temat rzeka, temat kontrowersyjny (szatańskie działania), temat drogi, temat trudny. mnie spotkał, więc napiszę, zgodnie z moją kolejnością wykonania:

⏺️KIR u kobiety - można mieć dwa haplotypy - AA i BX. ten pierwszy charakteryzuje się brakiem genów odpowiedzialnych za implantację zarodka, ten drugi niby geny ma, ale w jakiejś ilości - w moim przypadku jest ich równy 1, reszty nie ma, więc to prawie jak AA.
- badanie można zrobić w domu, wysyłają zestaw, mini nakluwaczem bierze się kilka kropli krwi na bibułkę, odsyła, wyniki po kilku tygodniach ( na przykład - badanie w Medgen)
- leczenie: accofil, temat trochę dyskusyjny
⏺️HLA- C u mężczyzny - czasem równoważy zły KIR kobiecy, czasem jest bez znaczenia (jeśli zasugerowano accofil, to raczej już bez)

⏺️badanie immunofenotypu - robione w drugiej fazie cyklu, sprawdza komórki NK we krwi (powinny być poniżej 12?), często dostaje się na nie encorton (inaczej: ocena subpopulacji limfocytów)
⏺️ocena cytokin Th1/Th2 (inaczej: test CBA)

❗robienie badań na własną rękę jest również kontrowersyjne. wizyty u dobrego immunologa (kilka nazwisk w Polsce) często graniczy z cudem a badania fenotypu i cytokin mają "datę ważności" (KIRy i HLA-C to geny, są niezmienne). ja mam umówiona wizytę na październik, więc zdecydowałam się zrobić badania, które, mam ogromną nadzieję, choć złudna, że będą w porządku. często badania robi się dopiero po zleceniu ich przez lekarza, ale to może potrwać 😔
- to bardzo drogie badania (każde w okolicach 500zl), nie sądzę, że są do wykonania na NFZ, a jeśli są, to nie wiem czy bym ich dożyła
- nie wszyscy ginekolodzy akceptują immunologie, olewają ja lub traktują jako wymysły, co się z tym zrobi, to temat do własnej decyzji

➡️ dodatkowo, trochę tańsze, warte do zrobienia:
- przeciwciała przeciwko plemnikom ASA (to może/powinien zrobić również mężczyzna)
- przeciwciała przeciwko łożysku APA
- przeciwciała przeciwko jajnikom AOA (jak się ma problemy z owulacją ❗)
- przeciwciała ANA (są dwie drogi: robisz ANA1, wychodzi dodatni - robisz ANA2 - wychodzi dodatni - robisz ANA3 - wychodzi.... i tak do celu, każde badanie to około 100zl, wyniki po kilku tygodniach ALBO robisz ANA4 w diagnostyce, płacisz raz koło 130-150zl?, czekasz kilka tygodni i masz wszystko w jednym) // ❗ANA1 i ANA2 dodatnie nie mają znaczenia klinicznego, jeśli ANA3 jest ujemne 🙂


❗ często choroby autoimmunologiczne lubią występować grupami, niekoniecznie jako samotne. to oczywiście nie znaczy, że jak masz przykładowo hashi, to na pewno masz też coś innego. ale często tak bywa 😔
+ w ANA4 wyszczególnione są różne jednostki właściwe dla niektórych chorób - jakiś skrót oznacza problemy z chorobami stawow, inny z tarczyca, inny z czymś innym


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2021, 08:59

aster Plan B. 29 marca 2022, 09:31

26 d.c . (1d.c.??)
Dzieje się. Wygląda na to, że startujemy z in vitro. I to już zaraz! Wczoraj byliśmy na wizycie, myślałam że doktor zaproponuje jeszcze jedna iui, lub zleci dużo badań przed procedura... A tu krótka piłka: chcecie państwo zacząć od nowego cyklu? - yyy... tak? Dobrze że mąż zachował zimną krew i zdecydowanie bo ja trochę spanikowałam 😅. Tak już? Krótki protokół, możliwe że świeży transfer, więc wszystko będzie się działo bardzo szybko... A ja przecież od prawie czterech lat przywykłam do dłuuugiego czekania... Jeszcze jak na złość @ chyba zjawi się wcześniej 😣. Jezu niech to ktoś zatrzyma, ja wysiadam 😂

PIĄTEK
Siedzę na L4, bo bez ręki nie mam jak pracować :/ palec niezbyt chętny do szybkiego gojenia - zbiera się bardzo powoli. Niby mam wrażenie , że codziennie jest jakiś postęp... ale nic spektakularnego :/ minęły już 2 tygodnie od wybicia, a on dalej boli i dalej średnio się rusza. A tu wesele siostry w przyszłą sobotę! A mówili, że "do wesela się zagoi". Oby to była prawda! No ziomek, daje Ci jeszcze tydzień!!! 🤞

Ostatnio po 2 latach spokoju wrócił na ambonę temat mojej matki!!!!!!! Po 2 latach doszła do wniosku, że chyba jednak mamy problem... i ona zna rozwiązanie. Powiedziała, że sfinansuje nam 4te in vitro ale musimy podejść w konkretnej klinice u konkretnego lekarza... Nie rozumie, że to bez sensu, że miałam już tyle procedur w różnych klinikach... Że bylam u jednego z najlepszych lekarzy w PL... Że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy... i teraz chcemy ostatni raz spróbować w Czechach, bo tam maja inne podejscie, inne labo i znam nieprawdopodobne historie... No to nie słucha jak się do niej mówi... Taaaaak... oprócz ciąż wokół zdecydowanie jeszcze tego tematu mi brakowało - czyli wtrącającej sie, wszechwiedzącej matki która pozjadała wszystkie rozumy świata :( na domiar złego ojciec teraz trzyma jej stronę... i hicior... uważa, że skoro in vitro się nie udaje, to za krótko naturalnie się staraliśmy i że to wina głowy... Chyba sobie ją odetnę to może wtedy się uda. Sami spece w tej mojej rodzinie, nie macie wrażenia? :-D
I jak ja mam w takich warunkach WYLUZOWAĆ? 😝😝😝

Ale suma sumarum doszłam do mądrego wniosku : nie ma co z nimi gadać, wdawać sie w dyskusje, bo ich myślenia nie zmienię, a będą tylko mącić niepotrzebnie. Trzeba ich odsunąć od leczenia jak najdalej się da. Mąż zalecił zbywanie tematu. I to chyba najlepsze rozwiązanie całej tej chorej sytuacji, która przez przypadek za chwilę może sie wykreować. Bo nie ma nic gorszego jak niekompetentna osoba zarządzająca czymkolwiek (w tym wypadku MOIM leczeniem!) 😖😖😖

Rok, 1 miesiąc 3 tygodnie waga 10.800

Dawno mnie tu nie było. Bardzo dużo zmian u mnie nastało.
Zacznijmy po kolei. Po wszystkich świętych okropnie pokłóciłam się z moim znowu poszło o narkotyki. Nie chciałam go nawet słuchać. Pamiętam że był to piątek szykowałam się do pracy nie wytrzymałam i wywalilam go z domu. Miałam naprawdę dość wszystkiego tych kłamstw, kombinowania. Teraz myślę że dobrze zrobiłam, tego chyba było potrzeba.
Na drugi dzień mój zadzwonił że przyjeżdża po resztę rzeczy itd. kiedy przyjechał zaczął mi się tłumaczyć, prosić o wybaczenie i takie tam. Oczywiście nie wierzyłam w nic. Więc zabrał mnie do swego kumpla oddał mu to co było jego przy jego żonie. Powiedział mu że przez niego przez jego ukrywanie jego związek się posypał i nie będzie go kryć przed nikim juz. I tak skończyła się ich przyjaźń. Ten przyrzekał że nic nie brał od tego czasu kiedy mi obiecał. Mogę powiedzieć że nie zauważyłam zmian stwierdzających że brał.
Wkurzona byłam dlaczego bronił kolegi powiedział że był głupi a ten go błagał by żona nie wiedziała. Wszystkie kontakty z przeszłości powywalal. Jak ktoś zadzwoni ze starych znajomych blokuje numer.
Ja twardo powiedziałam że jeśli chce wrócić to ma spełnić moje warunki. I faktycznie od tego momentu słowa dotrzymał. Zmienił się na lepsze, odcięty od złych kolegów którzy nim manipulowali. Zaczął często przebywać z Piotrusiem ktory zrobił z niego nosidełko.
Po powrocie do pracy czas szybko zauwa. Praca dom praca dom. Nieprzespane noce czasem w pracy bym się przespała.bo.nie mam sił po tych nocach. W ciągu miesiąca kilka przespanych miałam. Ostatnio mam wrażenie że młody ma uczulenie na łóżeczko, budzi się patrzy gdzie jest i płacz. Najlepiej w łóżku. Od 2 tygodni wstaje do mebli czy krzesła ale na chodzenie za wcześnie bo się tyłek trzęsie. Do tego bardzo nerwowy i obrażalski. Musi mieć to i koniec. Do tego przez te 3-ki które nie chcą wyjść gryzie wszystko co się da. Czasem mam go dość, przebrać nie można bo się wykręca w każde strony świata ubrać nie, wszystko na nie.
Zauważyłam że babcia też umordowana, przecież nie ma 50 lecz 72 lata. Stwierdziłam że ma ADHD wszędzie go pełno, zabawki dobre na 5 min, potem kolejna, umeczyć kota, który już ucieka od niego.. czasem by go uspokoić włączam piosenki na smartfonie..
Lubi zabawę w berka za to moje kolana cierpią. Wiedziałam że z niego wyrośnie ziółko. W brzuszku anioł.a tu diabełek.
Kochany jest jak smacznie śpi. Wtedy tak słodko można na niego się napatrzeć..
Wkrótce mam urlop 2 tygodniowy trochę odpocznę i babcia również. Choć to będą przygotowania do świąt. Cykle mam krótkie chyba menopauza za rogiem. Robiłam hormony przed powrotem do pracy i już jest obniżona płodność. FSH 12. Okazało się że mojej babci mama miała wczesna menopauzę ehhhh i zawsze coś na mnie trafia. Ostatnio z moim rozmawiałam czy wracamy po rodzeństwo czy dajemy spokój. Bo koleś nam się daje we znaki a tym bardziej że jak się uda to już mnie z pracy wywalą. Ale kto powiedział że się uda. Po tym szczepieniu na covid organizm mi zgłupiał. Więc ..... Jakoś nie wierzę nadziei że się uda, wtedy mi się poszczęściło cudem. Nie chce się nastawiać bo będzie boleć. Miałam jechać na screatching przed świętami ale organizm robi swoje, więc może po trzech krolach się uda jechać.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 16 maja 2022, 16:02

100 lat mnie nie było. Wojna w Ukrainie na dobre pozbawiła mnie radości z życia. W kwestii starań... No bez kitu, czy to jest świat na jaki chciałabym sprowadzić kolejnego człowieka? Wkrótce urodziny nr 37... Siwych włosów i zmarszczek coraz więcej. Pora odpuścić.
Synek jest moim największym szczęściem, bez niego chyba nie wstałabym rano z łóżka. Coraz bardziej staje się moim partnerem do rozmowy, zabawy, fajnego spędzania czasu. Również do kłótni haha. Niecałe 4 lata a potrafi się wykłócać wysuwając kosmiczne argumenty. Bywa ciężko, to wciąż małe dziecko wymagające opieki, późno chodzi spać, wstaje wcześnie rano. Jest do mnie bardzo przywiązany, wszystko robimy razem. Kocham. Kocham. Kocham. Ah, i najważniejsze, że zdrowiutki. Nawet infekcje rzadko łapie.

Nn Nadzieja na szczęście 6 maja 2024, 14:36

17cs 6dc
Na koniec 16cs
Bylismy razem z mezem u lekarza, dodal mi kilka badan ktorych wcześniej nie robilam, powtorka prolaktyny, glukoza amh itp takze super
Badania meza sa okej nie czepiamy sie ale morfologia na granicy wiec z racji tego ze jest mlody podkrecimy suplementem zeby bylo lepiej
Mamy działać i kontrola za 3 miesiace, ja mam zrobić badania i przyjść nawet sama a jak bedzie trzeba to ja juz dostane skierowanie dla meza
Tym bardziej ze miesiączkuje regularnie i usg ginekologiczne mialam robione i monitorong owulacji w sumie tez bo byl pęcherzyk i na drugi dzień pękł
Cieszę się że plan jest i ze coś robimy 🤍 będzie dobrze

Leksa Ile jeszcze ? :( 17 września 2021, 22:58

Pozytywny test ciążowy 25 dc, 10 dpo wieczór.
Beta ze środy (12 dpo) 68,83 , beta z piątku (14 dpo) 260,20 ❤️
Rośnij skarbeczku ❤️ Mama już Cię kocha. I jednocześnie tak bardzo się boje :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2021, 16:12

celina550 Celinowy notes 🤰 16 września 2021, 10:56

BADANIA DRUGIEGO ETAPU

jeśli zauważyłaś:
⏺️ złe wyniki kwasu foliowego, B12, homocysteiny - warto zrobić badanie po poronieniach ze strony testdna.pl (tam w pakiecie jest najtaniej)
- badanie jest do wykonania w domu - pocieranie patyczka o policzek - i odsyłane
- pokazuje mutacje MTHFR odpowiedzialne za wchłanianie i metylowanie witamin (jeśli wyjdą, to trzeba będzie przyjmować witaminy w odpowiednich formach) oraz mutacje, na przykład PAI, które są odpowiedzialne za krzepliwość krwi (często powodują utrudnianie zagnieżdżenia zarodka lub poronienia - najczęściej wprowadzany jest acard lub/i heparyna drobnocząsteczkowa)
- badanie jest możliwe do wykonania na NFZ, ale trwa to latami (skierowanie do genetyka, od genetyka do laboratorium, w laboratorium czas oczekiwania miesiącami + kilka tygodni na wyniki), badanie jest drogie, ale warte swojej ceny

⏺️ skrócone w dużej mierze APTT - również warto wykonać powyższe badanie ❗

⏺️wydłużone APTT - tu sprawa się komplikuje, bo poza powyższym badaniem warto wykonać dodatkowe badania w związku z problemami z krzepnięciem krwi
- jest to możliwe na NFZ, ale trzeba sporo samozaparcia i kombinowania - trzeba dostać skierowanie do hematologa, stamtąd na badania i tam również czeka się kilka tygodni na wynik; są jednak miejsca, w których badania da się zrobić stosunkowo szybko i za darmo
- przyczyn tego typu problemów jest sporo, tak jak i badań, są to między innymi (te, które warto zrobić jednocześnie, wypisane są razem):
➡️ zespół antyfosfolipidowy (antykoagulant toczniowy, przeciwciała antykardiolipinowe i przeciwciała beta2glikoproteinowe) - jeśli coś wyjdzie w nich nie tak, badania należy powtórzyć po kilku tygodniach, drugi wynik diagnozuje zespół; koszt badań w DIAG to około 400zl
➡️problemy z białkami - białko S i bialko C - koszt to około 200zl
➡️dodatkowo można zrobic antytrombine III oraz czynnik krzepnięcia VIII

❗UWAGA
są to drogie badania, nie wszystkie trzeba robić od razu, samo wydłużone APTT nie jest wyrokiem, jest za to na pewno sugestią, że warto wybrać się do hematologa


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 18:48

celina550 Celinowy notes 🤰 16 września 2021, 09:14

🏥 suplementy które regulowały niedobory i nadmiary:

➡️na obniżenie homocysteiny:
witamina B2 Formeds 1 x 1, witamina B6 Formeds 1 x 1 (w formie P-5-P), witamina B12 2 x 1 (w formie metylokobalainy, łącznie 1000mg), TMG Swanson 3 x 1 (łącznie 1500mg)
⚪po dwóch miesiącach homocysteina spadła, witamina B12 się podniosła, więc zmniejszyłam dawki odpowiednio do uzyskanych poziomów)

➡️na właściwe cukry:
berberyna Kenayag 1 lub 2 x 250mg (działa podobnie do metforminy ale bez ingerencji w hormony) + inozytol w Fertistim 2 x saszetka

➡️ na problemy z żelazem/ferrytyną:
laktoferyna Jarrow 1 x 250mg (polecane jest również colostrum, dla mutacji MTHFR - bez kazeiny ❗)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 18:45

Bylismy 2 razy na krotkim urlopie nad morzem. Odpoczelismy, zresetowalismy glowy, bylo milo. Tak, trgo bylo nam potrzeba. Teraz nadszedl dla mnie czas przygotowan na 1 listopada..szukam juz roznych pierdol,kwiatkow itp aby moje dziewczynki mialy ładnie na grobiku. Zaczyna docierac do mnie ze tak naprawde za chwile kolejne swieta, kolejny koniec roku, dlaczego czas tak szybko mija? Dlaczego nie mozna w zyciu zrobic pauzy?
Co do staran, ciazy.... pozostawiam wszystko w rekach Boga, Bomby i Pasnika. Ufam im.

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 3 października 2021, 20:39

Zbliżał się czas mojego wypisu ze szpitala. Z jednej strony bardzo chciałam wrócić do domu, bo szpitalny klimat i przebywanie na sali nowymi mamami i ich dziećmi nieco mnie przygnębiało, ale z drugiej strony chciałam być blisko małej. Zawsze kiedy chciałam mogłam zejść na dół i na nią popatrzeć, dotknąć, złapać za rączkę. Mijał tydzień, tydzień który miał być decydujący w jej diagnozie i wszystko dalej wyglądało świetnie. Moje dziecko jest zdrowe. Kiedy leżałam w szpitalu zapisałam się na facebookowe grupy mam wczesniaków, bo temat był dla mnie nowy. Szukałam wsparcia i potrzebnej wiedzy. Wylewy krwi do mózgu różnego stopnia, niezamknięte przewody Botalla, wodogłowie, retinopatia, uszkodzenia narządów były tematami na początku dziennym. A moje dziecko nie miało nic z tych rzeczy. To cud. Na tamten moment oczywiście. Rozmowa z dwoma profesorami też mnie uspokoiła. Powiedzieli, że Maja radzi sobie świetnie. Byli bardzo zadowoleni z jej rozwoju. Lekka ulga. Więc wychodzę. Nie mogę wrócić do domu. Mąż dalej jest na kwarantannie. Cholera. Jadę do mamy. Będę tam mieszkać przez kolejny tydzień. Zaraz święta Wielkanocne. A mąż kończy kwarantannę we wtorek. Czy życie jeszcze bardziej z nas zakpi? Wtedy się zastanawiałam czy może być jeszcze gorzej. Oczywiście mogło być... Nie mogę go zobaczyć, przytulić, otrzymać tego fizycznego wsparcia, którego bardzo potrzebowałam. Zostaliśmy rodzicami, nasza córka kończy zaraz tydzień, a on nawet jej nie widział. Mnie też nie. Pamiętam, jak przed ostatnim wyjściem rano do pracy dawał mi buzi kiedy jeszcze spałam. Nie sądziłam, że nie zobaczymy się przez kolejne 3 tygodnie. Że w tym czasie urodzę. Że ten dzień, ta zwykła kontrola u ginekologa tak bardzo zmieni nasze życie. To wszystko było tak strasznie trudne. Ale trzeba było wziąć się w garść. Odciągałam mleko, nadal było go bardzo mało, ale starałam się. Laktator to była moja zmora. Czasami zasypiałam z nim w nocy na siedząco. Jeździłam do córki codziennie. Codziennie mogłam ją kangurować. Jej waga pięknie rosła. Po jakichś dwóch tygodniach mogłam już sama zmieniać jej pieluszkę i mierzyć temperaturę. Oliwkować, czesać włoski. Ten czas wspominam najlepiej. Pierwszy miesiąc był tym najpiękniejszym. Czas świąt wspominam źle. Bardzo ich nie chciałam. Nie miałam ochoty siedzieć przy stole z najbliższą rodziną. Ale pocieszała mnie myśl że dzień po mogę wrócić już do domu. A za kilka dni pojedziemy z mężem razem do małej i pierwszy raz będzie mógł ją zobaczyć. Będzie kończyła wtedy dwa tygodnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2021, 16:12

No to już trochę się podniosłam. Wreszcie znalazłam ginekologa i w dodatku endokrynologa, który się mną zainteresował, wszystko wyjaśnił, zbadał dokładnie i zlecił badania, nie tylko dla mnie ale i dla mojego P. Ale najważniejsze! Była owulacja! Pokazał mi ciałko żółte ufff kamień z serca! Najpewniej przeoczyliśmy owulacje 😁 ale to nic wiem, że była i że nic się nie dzieje złego. W piątek pojechaliśmy do rodziców. Wczoraj byłam na badaniach. Wyniki są super 😊 z tsh zeszłam do 1.65. Wynik progesteronu jest powyżej normy bo dla FL jest norma 1.2-15.9 a ja mam 17.20. Ale nie nastawiam się. Może to być błąd maszyny tylko czekamy dalej 😊 za wiele nic się nie dzieje u mnie. Wczoraj dużo spałam ale chyba wyszło ze mnie zmęczenie z całego tygodnia a do tego ta paskudna pogoda 😒. W ciągu tych dwóch dni podniosła się temperatura powyzej 36.7 a dzisiaj znów niewielki spadek na 36.67 😊 ale nie nastawiam się na ciążę w tym cyklu. Najważniejsze, że póki co wszystko funkcjonuje i wyniki są w normie 😊 objawów nie mam praktycznie żadnych 😊

8 dzień po owulacji...
Jednak stracony cykl... Żadnych objawów, test lśni bielą. No trudno... Prezentu na urodziny nie będzie :))
Z zabawniejszych spraw... Na razie nie mierze temperatury bo nie mam czym... Pies pogryzl moj termometr 😂😂🤣

Po wczorajszej punkcji, okazało się że są tylko 3 komórki, niestety po dzisiejszym telefonie z kliniki serce mi pękło na milion kawałków.

Żadna komórka się nie zapłodniła. ŻADNA.

szatynkowato Ucząc się cierpliwości i pokory. 15 października 2021, 16:32

Wszystko poszło zgodnie z planem, jak to mąż ujął "wracamy w trójkę do domu", wiec tą trojeczką jesteśmy w domu. Mam dużo obaw czy to się uda.
Testuje 25.10. To będą baaardzo długie 10dni.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2021, 16:33

Syla87 Projekt dziecko - zrealizowany 😉 25 października 2021, 19:10

14dc

IUI

Po ostatnim wpisie nie napisałam że 8 dc był 1 pęcherzyk 12mm i endo 7 mm, dwa dni później czyli w 10dc były trzy 😱 jako ze to był piątek a ja wyjeżdżałam za granice na weeknd to padła decyzja że w niedziele rano mam sobie zrobić zastrzyk a IUI w dzień kolejny czyli dziś. Dziś na usg był jeden niepęknięty pecherzyk a co z tymi dwoma które były w piątek? 🥺 lekarz oczywiście nie powiedział. Endo 10mm. No nic czekamy 14 dni i zobaczymy 🤷‍♀️ Na nic nie mam wpływu już…

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)