Ayayanee Hurricanes and Suns 15 grudnia 2022, 09:19

8 miesięcy 👼
4cs

Robie małe kroki.
Przyniosłam 'duperele' świąteczne, zrobiłam kilka ozdob.
Zdecydowane bardziej zainteresowana jestem robieniem zniczy czy stroików dla Kuby.
Choinka to temat Tabu. Moze będzie a może nie? U Kuby już jest...

Właśnie kończę Niezapominajkę dla aniolkowej mamy z tego forum. To już 26.
Cieszę się że odważyłam się na ten krok.
Często czytam łamiące serce historie ale poznaje też tyle wspaniałych ludzi, tyle ważnych rozmów...
Myślałam że tego nie dźwignę.
Widzcznie jestem silniejsza niż myślałam.



Fajnie.

Wiecie to przewrotne bo już czekałam na wątek styczniowy z myślą, że teraz się zapiszę już a tutaj bum! 😂

31.12 beta 52.64
01.01 zobaczyłam krew z śluzem. Od paru dni ból miesiączkowy.
02.02 ból trwał, brązowy śluz ale niewiele. Beta 203.32
U ginekologa nie widać niepokojących zmian ale jest dosyć wcześnie zlecenie powtórki bety i za tydzień usg żeby trzymać rękę na pulsie.
04.01 beta 584.08
Nie wierzę w to nadal ale rośnie we mnie bobas! To za piękne 🥹❤️

Ból jest lżejszy, plamień czy krwi od 02.01 brak. Powoli do mnie to dociera ale chyba uwierzę dopiero jak usłyszę serduszko.
Umówiłam się na wizytę usg 13.01. Później na 1 ciążową tam gdzie chce ją prowadzić początkiem lutego.

🙏🙏🙏

Rok , tydzień+3 dni waga 10,5 kg

Jak ten czas leci. Już prawie koniec października. Młodego coraz bardziej męczą zęby jak wyliczalam w listopadzie powinny wyjść. Nocki o niebo lepsze.
Mówi sie że bunt dziecka jest w wieku 2 lat. Mój ma teraz. Wali głową o krzesło. Jak czegoś nie chce krzyk wygina ciało, płacze histerycznie , po prostu wymusza. Uparty jak wół. Oby to się szybko poprawiło. Biedna kotka najbardziej ona obrywa ale i tak jest przy nim....coby nie było.

Za tydzień w czwartek idę do pracy 🙀🙀🙀
Jak mnie to wszystko przeraża. Dostałam skierowanie na badania kontrolne okresowe już w poniedziałek popsuli mi humor. Bo kontrolne robią okresowe nie. Potem zaczęłam kombinować. Zapisałam się na kontrolne na piątek. Potem kierownik wystawił na okresowo kontrolne to umówiłam się na infolinii. I co fajne mam twin na piątek o 9.40 i drugi termin 10.30 pójdę rano bo napewno dostanę opierdziel za 2 terminy. Ale dogadać się tam nie idzie. Nie miłą baba i tyle.
Dziś osbuiealam papiery w pracy, niektórzy zadowoleni że wracam. Kumpel się zapytał czy wracam na stałe czy robię kolejne dziecko. Co miałam powiedzieć wiesz nie wiem podchodzę do ivf jak się uda to pójdę na L4 jak nie to będę siedzieć na stałe. Co tam się będę tłumaczyć i rozczulać powiedziałam że na stałe a w myślach miałam co innego.
Jakby wszystko ułożyło się po mojej myśli w lutym mogę być w kolejnej ciąży. Gdyby oczywiście dopisało mi szczęście. Bo to loteria jak nic. Choć czyje że tym razem będzie córka takie mam przeczucie. Wtedy czułam że synek.

21 dc
Wizyta u dr Ch w klinice Artvimed w Krakowie.
Endometrium 4 mm 8 dpo także nic z tego…
Ogólnie hit! Okazało się, że moja macica nie ma anatomicznie rogów! Ma tak jakby pionowo odcięte rogi na obydwu końcach 🤯
Jajowód od lewego jajnika uwidoczniony na rekonstrukcji 3D na USG, natomiast prawego nie widać. Prawdopodobnie jest wrośnięty w inne organy i ma w sobie zrosty albo go po prostu nie ma 😬
czemu takich rzeczy żaden ze wcześniejszych lekarzy nie zauważył?
Powiedział również, że traktowanie przez dr Esti mojego prawego jajnika podwójnym zastrzykiem z ovitrelle w odstępie 2 dni jest bez sensu. Nie ma takiego protokołu postępowania i jest to nieskuteczne. Powinniśmy przytriggerować ten jajnik ovitrelle plus gonadotropiny. On chętnie się tego podejmie i chciałby poobserwować moje endometrium, bo jeżeli po lametcie będzie dalej się powtarzać historia z cienkim endo, to w ogóle zaleca stymulację gonadotropinami. Z tym, że po nich jest ryzyko ciąż mnogich, a z moją szyjką jest to nie zalecane i nie rekomendowane 😞
Ogólnie zaleca histeroskopię diagnostyczna ale histeroskop musi mieć max 6 mm średnicy i prawdopodobnie zrobimy ten zabieg po cyklu z prawego jajnika. Drożność powiedział, że możemy odwlec na za pół roku jak będzie 6-7 cykli z lewego jajnika bez ciąży.
Także brzmi sensownie.
Dodatkowo stwierdził, że w moim przypadku klinicznym nie zaleca się in vitro, bo będzie jeszcze mniejsza szansa na powodzenie niż cykle stymulowane i starania naturalne 🤷🏼‍♀️ Oprócz tego większe obciążenie organizmu fizyczne i psychiczne. Także muszę się z tym przespać.

Syla87 Projekt dziecko - zrealizowany 😉 19 października 2021, 19:37

8 dc

Jutro mam wizytę u lekarza i decyzje o IUI o ile coś urosło 🙂 jeśli będzie ok to plan był na czwartek albo piątek.

Strasznie mam wzdety brzuch, nie wiem czy to po stymulacji czy o co chodzi bo to nie tłuszczowy tylko taki na dole twardy, jakbym w 3 miesiącu ciąży była (oj jakbym chciała 😫). Ostatnio rozmawiałam z moją bardzo dobrą koleżanką, która miała kilka straconych ciąż i tez leczyła się w klinice leczenia niepłodności i teraz ma zdrowego synka kilkuletniego już i okazało się ze to ten sam lekarz jest „ojcem” jej synka do która i ja chodzę. Mam nadzieje że nam też pomorze 🙏 Tak bardzo chciałabym na święta być w ciąży, żeby trzeci rok z rzędu nie było tej pustki…tego poczucia beznadzieji. Lata tak szybko mijają a lata osób starających się i czekających tylko od owulacji do okresu tym bardziej. Mam wrażenie że tego czasu pomiędzy nie ma. Jak tak pomyślę to od dwóch lat jestem w zawieszeniu ciagle czekając. Mam nadzieje że teraz będę czekać ale już tylko na przyjemne rzeczy 🧚‍♀️🍀🍀

A miało być tak fajnie.
Młody wczoraj nie mógł zasnął udało mu się. Nie podobało mi się jego wiercenie. A po 24 mega płacz biorę go a on rozwalony. Lecę po paracentamol i picie. Kiedy gorączka zeszła zasnął taak do 1 się bawiliśmy. Spał do 7, ale o 10 gorączka wróciła znów paracetamol. Teraz pytanie od czego to. Czy znowu grypa czy to może zęby. Przecież dopiero 10 dni temu skończył antybiotyk. Tragedia.
Jutro zapisze go do lekarza bo w piątek będzie inna doktor ta co wcześniej nie pomogła . To przynajmniej sprawdzę płuca i gardło. Oby to były zęby. Bo ostatnio mocno go męczą. A jak to zawsze bywa nie chcą wyjść. Siostra mi powiedziała że kiedy wracała do pracy po macierzyńskim też jej syn się rozchorował. Może te pogody może spacery. Wczoraj stopy mu zmarzły mimo że miał rajstopy i ciepłe niechodki. Kocem nie okryty bo zwala ehhh. Trzeba będzie śpiworek założyć do wózka bo inaczej się nie da. Jak nie urok to sraczka, ....

Spuromix A może to już czas? 22 października 2021, 10:38

minęło ponad 10 miesięcy od ostatniego wpisu....

Zacznę od początku :)
wiosną na gospodarstwie pojawiło się sporo nowych mieszkańców, przynajmniej COŚ zapełniło ciszę i pustkę... na gospodarstwie zamieszkała koza, kaczki, gęsi... zaczął się ogrom pracy i mało czasu, codzienny rytuał poranny przy zwierzyńcu, codzienny wieczorny w między czasie praca z mężem na budowie, praca w polu, uprawa pod ziemniaki i zboża, sianokosy itd...
W tym czasie mało myślałam o staraniach... wiadomo gdzieś tam w głowie tliło się pytanie ile jeszcze, czy to już, ale podeszliśmy do tego z mężem na spokojnie.
Nadeszło upalne lato, mąż przestał zabierać mnie na budowę żeby mnie nie przemęczać, a poza tym miał zlecenia które potrafił zrealizować sam. Zostałam w domu i nasunęła się myśl "pójdę do pracy" nie żeby zarobić, ale żeby mieć kontakt z człowiekiem i nie siedzieć samej w domu. Długo szukałam miejsca idealnego. Po wielu latach w handlu na starcie w dorosłość, nie chciałam już do niego wracać ale jednego razu na zakupach poczułam taką fajną atmosferę, pracownicy tacy mili i weseli i chciałam tam pracować, właśnie tego szukałam i właśnie to znalazłam :) Pracuję w biedronce z zaje**** zespołem. Zatrudniłam się w czerwcu i tak do września obyło się bez większych wydarzeń.

I stało się!!!!! zobaczyłam II tłuste krechy na teście!

Ale ta historia też wymaga opowiedzenia od początku do końca.....
31 lipiec kolejna miesiączka, kolejny raz się nie udało i stwierdzenie męża: "mamy okazję pofiglować jeszcze więcej" mały uśmieszek i żyjemy dalej.
7 września kolejna miesiączka średnie krwawienie nie wróżące nic złego....
10 września....krwawienie
12 września....krwawienie
15 września..... krwawienie i apteka..... kupiłam test.... coś nie tak z tym krwawieniem..... za mocno, za długo,
16 września... wolne w mojej pracy, miałam jechać na budowę pomóc mężowi z detalami (ja je uwielbiam, mąż ich nienawidzi) zrobiłam rano test dla pewności, że to tylko wydziwiana miesiączka.... mąż odbywał zwierzyniec, a ja ryczałam jak głupia. Zobaczyłam 2 kreseczki, 2 tłuste grube krechy. Pokazałam test mężowi, widziałam uśmieszek i panikę. I co teraz? Jedziemy do szpitala? Tak więc zapakowaliśmy tyłki w auto i szukamy pomocy.

Wizyta: przemiła pani doktor, spokojna, doświadczona, z perfekcyjnym podejściem do pacjentki. Wywiad, badanie, dłuuuuuugie badanie USG i diagnoza "ciąża pozamaciczna" skierowanie na oddział. Mąż w smutku i ze łzami ja zapłakana słowa nie mogłam wydusić, na oddział poszłam sama mąż nie mógł ze mną iść. Na izbie przyjęć badanie HCG wynik: 597
i zostałam położona na oddziale tam kolejna beta wynik 587.... spada.... obserwacja i przygotowanie do operacji usunięcia ciąży. Kolejna beta 455. Decyzja ordynatora, nie tniemy czekamy na rozwój wydarzeń, beta spada więc nie widzi konieczności operacji. JEDNO ALE! gdyby coś się nagle zadziało, od razu lecimy na blok!
Zawisłam w czasoprzestrzeni.... Oczy piekły od łez.... Nie miałam mojego ukochanego obok siebie.... Nie miałam się do kogo przytulić.... Chciałam wyć....
W szpitalu spędziłam 4 dni... bez operacji.... Beta ładnie spadała więc ciąża powinna się sama "wydalić"
Przyjechał po mnie mąż, w końcu mogłam się przytulić, nie pytał o nic, rozumiał, że z czasem mu powiem, wiedział że dopiero teraz emocje opadają, wiedział że MISIA już nie ma i została tylko ryska na sercu.
Wieczorem szczegółowo mu wszystko opowiedziałam, ba nawet wyrysowałam gdzie MIŚ się ulokował, jak to wszystko teraz będzie wyglądać i jakie mamy dalsze plany.
L4 do 3 października, 15 października kontrola, do czasu kontroli badania bety czy spadła do <5....

W pracy poruszenie, wszystkie dziewczyny do mnie dzwoniły, pocieszały i powtarzały "wszystko się ułoży, trzymaj się, czekamy na ciebie"

Wróciłam do pracy w stanie fizycznym dobrym, psychicznym 4/10, nikt nie wypytywał, nie poganiał wiedziały, że jestem po stracie dziecka i chciały mi pomóc jak mogą.

Wizyta kontrolna stan fizyczny: bardzo dobry, stan psychiczny 9/10 bo stres przed wizytą pożarł 1 pkt...
Zmieniłam lekarza prowadzącego na panią, która mnie przyjęła i zdiagnozowała ciążę pozamaciczną, skradła moje serce na tyle, że nie byłam w stanie zaufać już innemu lekarzowi. Po wywiadzie i badaniach jest diagnoza kolejna, zespół policystycznych jajników. I pytanie jaka decyzja.... Staramy się dalej, przerywamy, czy mnożymy że coś się zadzieje bez wysiłku.
Wiadomo decyzja mogła być tylko jedna! STARAMY SIĘ! Walczymy żeby MIŚ do nas wrócił.
Po 2 miesiącach mam wrócić po skierowanie na drożność jajowodów (okolice grudnia)
Dostałam skierowanie do kliniki endokrynologi ginekologicznej, w celu zdiagnozowania PCOS (termin na luty)
Zalecenia:
staramy się, prowadzimy kalendarzyk, mąż bada nasienie,
wspomagacze:
ja- olej z wiesiołka, pregna start DHA, Ovarin
mąż- olej z wiesiołka i supramen

Tak więc projekt MIŚ został odpalony częściowo niewypalony. Zaczynamy kolejne starcie....

Wnioski z ostatnich wydarzeń:
PLUSY:
+ jesteśmy płodni!
+ po 7 latach odzyskałam nadzieję
MINUSY:
- PCOS
- możliwość powtórki z ciąży pozamacicznej

Pinka. Piąty transfer 12 lutego 2020, 20:08

20dc 6dpt blastka 4bb

Czy sikaniec mialby prawo juz wyjsc? De facto mija 11 dzien po zaplodnieniu, na ulotce pisza ze test wykazuje czujnosc na poziomie 7 dni od zaplodnienia.

Plamienia ustały, widać gdzieniegdzie jeszcze jakies brazowe smugi, ale nie martwia mnie one juz tak bardzo. Troche odetchnelam z ulga ze nie rozpoczela sie miesiaczka.

Okruszku bądź ze mną ♡

13dc...
5 dni do transferu...
Wczoraj przeczytałam bardzo fajne zdanie, że "przegrany pyta dlaczego, a wojownik pyta co ma robić dalej...".
Chce walczyć i pytaj co dalej, już nie mam siły pytać dlaczego, bo nikt nie chce mi tego powiedzieć ... córeczko, Ty mi kiedyś powiesz, prawda? A tymczasem pomóż mi walczyć i wygrać ta walkę...

1 DC
Dziś dostałam krawawienia. Miesiąc przerwy w staraniach z lekarzem, natomiast my nie odpuszczamy. W styczniu ostatnia inseminacja.

Dziś 6 dpt. Od 3 dpt robiłam testy. Coś na nich przebijało. Wczoraj test wyglądał bardzo podobnie do tego, który zrobiłam ponad 2 lata temu w 5 dpt na wieczór wiec dostałam kopa ze chyba przeczucia mnie nie myliły :) bladzioch okrutny ale to było pierwsze małe „tak” do sukcesu.
A dziś rano ryczałam jak bóbr. Zrobiłam test a kreska zaczęła się pojawiać już w trakcie gdy naciągał mocz. Po 1 min była całkiem wyraźna a po 5 min niezaprzeczalna :) po ok 40 min byłam na pobraniu krwi. Wynik - 20,51 🎉🥰 nie wierze! Mamy to! 🙈❤️🙀
Za 2 dni powtórka bety - oby pięknie rosła :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2021, 23:41

celina550 Celinowy notes 🤰 12 października 2021, 08:54

Moje zalecenia do działań:
⚪glucophage 1x500mg
⚪plastry borowinowe 🤔
⚪aromek 1x2tabletki (5-9dc)
⚪monitoring ➡️ jeśli owu z lewego jajnika - odpuszczamy, jeśli z prawego:
⚪zastrzyk ovitrelle
⚪duphaston 2x1tabletka
⚪acard 1x150mg
⚪neoprain 1x0,4
⚪accofil (od 4dpo 1/3 ampułki co 3 dni)
⚪nospa, magnez, bryophyllum


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2021, 18:26

Blossom Spełnić marzenia 15 marca 2022, 13:25

Wczoraj zrobiłam część badań z długiej listy, którą dostaliśmy z kliniki. Oczywiście nie obyło się bez "przygód". Od zawsze mam problemy przy pobieraniu krwi, w ostatnich kilku latach udane pobranie z lewej ręki zdarzyło się raptem kilka razy. Jako, że prawą rękę miałam już posiniaczoną po ostatnim badaniu bety, pani zaczęła kłuć lewą. Mało nie zemdlałam, a pani nieźle się wystraszyła, kolejne podejście zrobiła w innej sali, gdzie było chłodniej a ja wygodnie leżałam na łóżku 🙂 Teraz pozostaje czekać na wyniki, które raczej mnie nie zaskoczą, zawsze były w normie. Resztę badań spróbuje zrobić na pakiecie medycznym, który mam z pracy, zaoszczedziłabym prawie 700 zł.
Kolejna wizyta u doktora umówiona na początek kwietnia. Jeszcze do mnie nie dociera że zaraz podchodzimy do procedury. Trzymajcie kciuki żeby nie było żadnych problemów po drodze 🙂

Jeśli nie interesuje Cię co mam do powiedzenia to skończ teraz czytać i wyjdź z mojego pamiętnika. Pozdrawiam

To nie jest miejsce na kłótnie i nie wiem dlaczego takie poruszenie się tu pojawiło.
Nigdy nie napisałam tu że posiadanie jednego dziecka jest tragedią... Ponieważ bardzo dużo walki przeżyłam aby się udało i dla mnie jest największym cudem. I tak tu o nim piszę.
Boli że we własnym pamiętniku nie mogę wyrazić straty bo utracie dzieci... Bo mam jedno dziecko więc mam się nie przejmować że kolejne poroniłam bo ktoś nie ma dziecka w ogóle?
Czyli jak komuś nie daj Boże umrze np mama albo tata to niech się nie przejmuje bo został mu jeszcze jeden rodzic a niektórzy przecież są sierotami.
Jak można licytować skalę bólu?...
Jest to forum i miejsce gdzie są staraczki. Nie ma określone czy staraczki o pierwsze drugie czy trzecie dziecko...
Dziękuję i pozdrawiam.
Dziewczyny dziękuję za wsparcie. Na prawdę czekam jak na szpilkach do kolejnej wizyty. Ale chcę wierzyć że będzie dobrze.
Oddaje to maleństwo w opiekę Matki Bożej. Mam nadzieję że da mi być matką dla tego dziecka tu na ziemi. ❤️🙏

szatynkowato Ucząc się cierpliwości i pokory. 21 października 2021, 08:29

6dpt.
Kobiecie nie dogodzisz. Wczoraj od popołudnia przestał mnie ćmić brzuch. Totalnie nic. A oczywiście wczoraj po południu mega zdenerwowałam się tą sytuacją z prolutexem. Raz, że to już dwa dni po pobraniu krwi, dwa, brak recepty, a trzecia sprawa miałam mega trudność kupić. Wszedzie w okolicy gdzie dzwonilam mowili mi, ze nie dają rady zamówić bo jest brak w hurtowniach, brak u producenta. Koniec końców przejechałam się do najbliższej apteki 50km, którą znalazłam na ktomalek. I wieczorem już zaaplikowałam.
I po południu wzięłam za radą Krąsi jeden magnez więcej.
Martwię się, że tym stresem mega sobie zaszkodziłam. Bo jak ja bym się miała zagnieżdżać w tak znerwicowanej macicy to bym podziękowała i uciekła. Jak się nie uda będę mieć wyrzuty sumienia. Wiem, że in vitro to loteria, ale wczorajsza histeria była zupełnie niepotrzebna.
No i od rana martwiłam się, że nic nie czuję. Więc boli, źle, bo się martwisz, że wywalisz zarodek, nie boli zastanawiasz się czemu nie ma oznak implantacji🤷‍♀️
Nie no, to jest jakaś abstrakcja.
Dziś 6pdt, czyli jakby 3dpt blastki dopiero. Nie no, branie dwudniowca to ćwiczenie cierpliwości.
I zanim to napisałam znowu zaczęłam czuć delikatnie brzuch. Obiecuje, już więcej narzekać nie będę.

monnkej Mama Teosia i🤰Rity 22 października 2021, 08:39

Mamy 30+0tc!!!!!!
Niech mnie ktoś uszczypnie 🤭🙈🤯 gdzie uciekły te ostatnie 10 tygodni?
Mój maluch we wtorek ważył już 1312g 🥳
Przygotowania do naszego spotkania idą pełna para, w następnym tygodniu akcja prania i prasowania.

Możliwe, że już za 70 dni spotkamy się moja mała miłości ❤

Malinka2021 PCOS a dziecko 20 października 2021, 10:35

Zaczęliśmy 11 tydzień 🙂
Od początku biorę następujące leki:
- ovarin 2x1
- Magne B6 2x1
- Rutinoscorbin 2x2
- cyclo 3 fort 2x1
- kwas foliowy 1x1
- wit. D3 1x1
- progesteron: obecnie prolutex co drugi dzień i luteina dopochwowo 2x1 (wcześniej zastrzyki codziennie i cyclogest na noc)

Cyclo 3 fort oraz rutinoscorbin na krwiaka, który mi towarzyszy od początku.
25.10 mam wizytę, będzie to 10+6 tc.

Mam wyniki glukozy, 83 uff 🙂 bałam się że bedzie powyzej normy.
Wyniki z moczu wskazują infekcje układu moczowego 😔 zobaczymy co dr na wizycie powie. Objawow infekcji jako takich nie mam.

Na 04.11 zapisałam się na badania prenatalne I trymestru. USG, pappa, bhcg. Cały pakiet z oceną ryzyka 500 zł 😬


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2021, 13:50

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 20 października 2021, 17:32

26 dc,

znowu się nie udało. Dzisiaj 12 dpo - może 11? Na teście tyko "cień" fabryczny. Wiadomo, jeszcze jest czas. Potestuje do piątku i odstawiam proga i estrofem.

Myślę że zdecyduje się na jeszcze jeden miesiąc z clo. A co z grudniem? Czy skoro daliśmy sobie czas do końca roku, to nie warto wycisnąć ten czas do końca? Papiery o ewentualną procedurę będziemy składać w styczniu/pod koniec grudnia, także i tak nie zaczniemy w grudniowym cyklu.
Nie wiem już czy mam wystarczająco siły na to wszystko. Łamię się coraz bardziej, nigdy nie myślałam że znajdę się w takim punkcie w życiu. Czuję tą straszną niesprawiedliwość.

Niby dostajemy od życia tyle cierpienia, ile jesteśmy w stanie udźwignąć - ale mam wrażenie, że ta moja granica została już przekroczona.

Oczywiście wiem, że są kobiety w gorszej sytuacji. Ale wiecie, zawsze osobista tragedia jest odczuwana inaczej.

Nie mam siły na to wszystko, nie wiem czy nie jestem za słaba na IVF.

17+4

jejku nie wiem normalnie co jest z moja niechęcią i lenistwem co do prowadzenia tego pamiętnika w tej ciąży , ale jakoś za każdym razem ciężko mi się zmotywować żeby coś naskrobać :P

Dzisiaj krótko bo jutro wizyta po 3 tyg przerwy - moja najdłuższa przerwa jak do tej pory miedzy wizytami :P
Od kilku dni czuje ruchy małej, nie są to jeszcze mocne ruchy ale na pewno zakup detekotra pomógł mi w rozpisaniu ich i od pierwszego razu już poszło z górki . Czasami są to faktycznie lekkie ruchy prawie jakby jelitowe ale na dole brzucha więc wiem że to Maya, ale często ( zazwyczaj wieczorem jak się położę , lub czasami rano) są ta już całkie solidne kopnięcia jak na tak małą istotkę :) Jak przykładam rękę to też czasami coś poczuje a wczoraj udało mi się mikro kopniaka nawet nagrać na telefonie dla męża :D trzeba się oczywiście mega dobrze przypatrzeć ale nawet mąż w końcu dostrzegł więc nie są to moje zwidy ;)

Kolejny wpis po wizycie jutro :)

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 9 września 2021, 20:12

12+5 - prenatalne I trymestru

Dzień zaczął się nie najlepiej. W nocy koszmary dotyczące poronienia, ból kręgosłupa (to z mojej winy, bo za dużo pracowałam), a w efekcie niewyspanie. Poszliśmy z mężem na 14:40 do przychodni. Tam wypełnienie ankiety i bla bla bla.
O naszej godzinie weszła jakaś inna para, więc summa summarum weszliśmy o 15.
Bardzo miły Pan doktor zaczął podglądać maluszka i pokazywać wszystko po kolei - buzia, rączki, nóżki, żołądek, mózg, serce itd. Najbardziej stresowałam się ryzykami - chyba każda z nas tak ma.

W każdym razie przezierność karkowa, kość nosowa - w porządku! Co za ulga - kamień z serca, według USG bardzo niskie ryzyko wad genetycznych. Dodał, choć maluszek nie współpracował mimo zjedzenia ptysia i wypicia pół szklanki coli, że prawdopodobnie będzie dziewczynka (na 80%) - zobaczymy, co będzie dalej. Jeszcze chyba nie przywiązuję się do tej myśli, ale to bardziej ze względu na to, że jednak nadal nie wierzę, że to się dzieje.
CRL odpowiada OM. USG różni się od OM o jeden dzień - także jak to Pan Doktor stwierdził "lubimy takie sytuacje, bo nie mamy wtedy wątpliwości" :)

Mąż zadowolony wyszedł z gabinetu i powiedział "no, teraz coś widziałem, a nie tak na zdjęciach". :)

Reasumując, zdrowe dzieciątko, a mamusia może być spokojniejsza. <3

c15593c80516.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2021, 20:13

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)