Zuczek Czekając na... 2 stycznia 2022, 17:13

Najgorsze były święta. Od sierpnia próbowalismy i nic nie przynosilo rezultatów. W pracy zaczęły sie stresujące tygodnie. W lutym dostałam awans, a w kwietniu zobaczyłam na teście dwie kreski ❤️ nie mogłam w to uwierzyć.
Pierwsza wizyta ciążowa była dla mnie stresem ( ehhh w sumie każda kolejna także 😄) aż w końcu w grudniu 2019 przyszedł na świat mój maluszek 😄

Jajniki ruszyły, czuje rozoieranie i ucisk na pęcherz, jutro podgląd. Mam nadzieję, że coś tam rośnie. Są nerwy... Wszytko idzie nam pod górkę. Oboje ze starym jesteśmy przeziębieni, on to nawet gorączkował po 39 st więc nasienie i tak słabe oberwało jeszcze bardziej.
Ja się trzymam lepiej ale głową boli od hormonów i trochę mięśnie łamią. Jeszcze spacery nie pomagają ale nie koge młodej tak ciągle trzymać w domu.
No nic... Oby do punkcji nas nie rozłożyło całkiem...

2dc
Zaczynamy cykl przygotowujący do transferu - pierwsza próba w nowej klinice z lekami immuno. Plan wygląda następujaco
od 3dc Progynova (Estradiol) 15mg Prednisolon (Encorton)
10dc Intralipid
od 13dc Utrogest 2x200 mg (Progesteron)
około ET Granocyte 13 Mio. (Accofil)
ET Prednisolon (Immunoglobuliny) i Ovitrell

Tym razem transferujemy 1 blastocyste. Plan wydaje się być obiecujący, aczkolwiek trochę boje się tych leków...

Lekarz doradził nam sprowadzenie leków z Francji, już same Granocyty są o połowe tańsze, znalazłam aptekę która realizuję recepty z Niemiec, ma same dobre opinie, jedyna rzecz która mnie martwi to bank spermy w którym są zamrożone nasze blastki który do dzisiaj nie dał znaku życia :/

Muszę przyznać, że nieco zaniepokoił mnie poziom moich leukocytów 3 tys. to jednak trochę poniżej normy, sprawdzałam wyniki męża on ma ich 11tys. Wykopałam wyniki z przed ostatnich dwóch lat i na każdym z nich leuko są obniżone, dziwne, że do tej pory nikt tego nie zauważył, lekarze tłumaczyli to tym, że pewnie jestem po infekcji wirusowej... Taaa przez dwa lata, za każdym razem stan po infekcji wirusowej...
Z tego co zrozumiałam zarodek nie ma wystarczającej ochronny do tego te podwyższone nk i nie miał szansy przetrwać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2021, 22:07

29 listopada (11 dc) pojechaliśmy do Wrocławia ponad 200 km teraz mogę powiedzieć że było warto 🍀przed wizytą odbyłam mały wywiad z położną która jak pow z czym przychodzę dodała "jest pani w najlepszych rekach" .Lekarz z sercem na dłoni taki serdeczny juz po wejściu do gabinetu zeszedł ze mnie cały stres.
Przejrzał cala moja dokumentację a jednak dużo tego było po ponad 3 latach starań.
Pochwalił za mutacje ze zrobilam juz wtedy zasugerował heparyne bylam w lekkim szoku ale mam się skonsultować z hematologiem i zlecil jeszcze badania jutro idę je robic 😇
A co do insuliny zmienił mi dawkę i mam mierzyć cukier po 1 i 2 h .
Zlecil tez wymazy jestem świeżo po odebraniu wyników wiec chlamydia okej mycoplasma tez ale już ureplasma dodatnia.... napisalam sms do dr odradził staran i weflug biogramu przepisal az 4 antybiotyki 😮czeka mnie 14 dni kuracji. Oczywiście na początku przeraziła mnie ta bakteria ale może to tez byc powod ze się nie udaje . Mam nadzieje ze szybko zniknie i będziemy mogli się starać. 🍀🍀
Oczywiście zostajemy przy tym lekarzu 😇

Dzisiaj o 12.30 miałam odebrać mojego ostatniego kropka. To miała być nasza ósma próba, mówiłam sobie, że ostatnia, że pora zacząć żyć normalnym życiem. W tym cyklu jakiś dziwny spokój mnie ogarniał być może przyczyniła się do tego akupunktura, którą zaczęłam praktykować na zlecenie mojego lekarza. O 9 rano zadzwonił telefon, "zarodek się nie rozwija". Ile bólu musi wytrzymać jeden człowiek... Boże gdzie jesteś .....


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2022, 18:14

Bez problemu udało się na dzień wcześniej przełożyć wizytę:)

Transfer
16dc
No i już kropek na miejscu :)
Teraz tylko wytrzymać do 4.04 z testem. No i żeby kropek też wytrzymał :)
Doktor powiedział, że wszystko poszło dobrze i oby tak zostało.
Do kupiliśmy embrioglue żeby dodatkowo wspomóc. No zobaczymy. :)
Widziałam kropka na ekranie, to takie dziwne uczucie mieć ta świadomość, że jest we mnie.

7dpt
Dzisiaj zwariowany poranek !
Oczywiscie z dnia na dzien 2 kreska na tescie coraz ciemniejsza...
Pojechalam rano o 8.30 do centrum . Do labo i na skacer z corka. Oczywiscie - szlaban u rodzicow wyrwany. Ludzie parkuja- wjezdzaja na teren ktory powinien byc odgrodzony.
Nie mialam gdzie zaparkowac !
Gula rosnie. Z nerwów az spocilam sie !
Zadzwonilam do administracji z zapytaniem o szlaban naprawienie oraz czy mysla o kamerze , aby zainstalowac . Tk nie pierwszy raz gdy ktos szlaban zepsul. W sumie domysly sa, ale xhlopak lubi wypic i nie tylko. A sasiedzi tylko domysły mają.
Zaparkowalam w strefie platnej. Wczesniej oczywiscie wyciagnelam z auta wozek i córkę, a mama popilnowala gdy ja parkowalam i placilam za parking 😬.
Potem poszlismy juz spokojnie do laboratorium wczesniej zahaczylismy tylko po precla naturalnego oraz calzone. Nie mam jak śniadań jeść. Mała jest tak żywa, ze nie pozwala mi spokojnie nic zrobic.
Ostatnio wyniki byly szybko bo juz przed 13...
A dzisiaj kazali czekac i dopiero po 16 byl wynik ! 😱
Wynik bety :
7dpt - 62...
Wyglada na to ze jeden zadomowil sie...
Oczywiscie w poniedzialek zrobie progesteron oraz bete. I wysle emaila do kliniki w sprawie lekow ktorych nie starczy mi do 1 usg . Oby bylo dane Nam , aby zostalo z nami KTOSIEK choc 1 🍀✊.
Takze jutro postaram sie nie sikac na test/-y .
Zostaly mi chyba 3. Takze koze w nd zrobie na bank... a potem juz we wt ? O ile dam rade. Hehe
Jestem uzalezniona od testow. I 10 juz mam zrobionych 😅😂🤣😁😄🤭😋

Pauli19 Nieosiągalne marzenie... 22 lipca 2024, 15:15

o ja ale się zaniedbałam z tym pisaniem!
Wracam... drogi pamiętniku.. dużo się działo przez ten czas.. były wzloty i upadki i widzisz pisze do Ciebie a łzy już same napływają do oczu.. a to dopiero początek.
Stał się cud! moje nieosiągalne marzenie się spełniło!! pod koniec maja zaskoczyły mnie totalnie dwie kreski!
odpuściliśmy z mężem starania juz w kwietniu, w maju jeden sex.. nie wiem czy w owulacje czy nie.. nie kontrolowałam tego.
Wszystko szło pięknie, beta pięknie rosła, kreski aż bordowe na teście..Cieszyłam sie dwa tygodnie! poźniej przyszło plamienie.. pojechałam do lekarza.. na usg pęcherzyk w macicy z ciałkiem żółtkowym! radośc niesamowita.. tak bardzo balam sie kolejnej pozamacicznej.Lekarz stwierdził,ze plamienia się zdarzają.. są bardziej brazowe niz czerwone, zeby odpoczywac i sie nie martwić! była to środa 5.06.. niestety plamienia ustały w tym dniu a w nastepnym pojewiła się już krew.. może nie było tego jakoś dużo a le głowa pracowała.. pozstanowiłam 7.06 jechac na kontrol do lekarza mając nadzieje,ze usłysze że mam krwiaka i poprostu jest to przyczyną krwawienia...niestety tak sie nie stało..
usłyszałam,ze w macicy nic juz nie widac i że było to albo poronienie albo jest to ciaża pozamaciczna... kontrola bety.Załamałam się, nie potrafiłam opanować płaczu...dlaczego znowu ja! dlaczego mnie to spotyka! tysiąc złych myśli w głowie! mimo ,że miałam przy sobie mojego Witka to nawet on nie był w stanie ukoic mojego cierpienia nawet w 1%.. świat mi sie zawalił.Tego samego dnia pojechałam na bete- spadek- poczuam ulge ,ze to nie pozamaciczna,że ten koszmar sie nie powtórzył! niestety spokój nie trwał długo.. beta po 3 dniach zaczeła rosnąć.. szpital..tysiąc razy usg itd .. na szczeście zaczeła spadac sama i mnie wypuścili po 4 dniach.
Fizycznie sie pozbierałam.. tak myśle ale psychicznie .. z zewnatrz jestem zadowolona, uśmiechnieta a w środku pod tą skorupą układam te swoje puzle w całość.. może kiedyś uda mi sie odtworzyć obraz z zewnątrz..
czasami nie da się dogonić swoich marzeń..

Ostatnio czasu cieszę mniej, żeby nawet się porządnie wyspać... przez nowe obostrzenia musimy poświęcić około godziny dziennie ekstra- zrobić test... I tak do końca roku... dodatkowo w odpoczynku nie pomaga remont mieszkania obok... ( co dalo się we znaki w tym tygodniu po nocnej zmianie w pracy :-( )...

Dzisiaj byliśmy pierwszy dzień w nowej dodatkowej pracy... było ciężko, ale jestem zadowolona... pracujemy z dwoma młodymi chłopakami (niemiec i włoch) są bardzo mili i pomocni... szef dzisiaj też przyjechał i przywiózł nam wszystkim śniadanie :-) mysle, ze jak się przyzwyczaimy i wpadniemy w rytm, będzie super fajna praca...

Co do starań, w tym miesiącu nie wspominam nic mężowi... zobaczymy, czy zacznie działać sam z siebie... mam nadzieję, że jutro, chociaż ciężki dzień, odpali mi się mężczyzna :-p

Trzymajcie kciuki :-*

Chyba zaczynam stawać się trochę zbyt wrażliwa na ciąże innych kobiet. Jak moja szefowa (42l…) oznajmiła nam niedawno, ze jest w ciąży, to zaszkliły mi się oczy.
Ale wczoraj przeszłam samą siebie.
Oglądamy The Office na Netflixie i była taka scena gdzie Pam&Jim dowiedzieli się że będą rodzicami. To jest serial na którym ryczę ze śmiechu, a na tej scenie się popłakałam!! Bo jak to jest, że ktoś nie planuje a ma, że się dowiaduje przypadkiem, że ot tak przyszło, nagle, i już. Moj kochany zaczął mnie pocieszać, ze do nas tez to przyjdzie, ze tez będziemy się cieszyć, ze to kwestia czasu. Oby…
Czy w ogóle w telewizji pokazują problem z bezpłodnością? Cale życie od miesięcy podporządkowane pod cykle, stymulację i badania? 😔

miska122 Tęcza po burzy :) 7 października 2024, 10:34

37+0
Wracam z wizyty. Malutki już bardzo nisko, nie idzie już dobrze go zmierzyć, bo można już wręcz dotknąć główki, ale ok 3 kg.
Dostałam skierowanie na wywołanie z powodu cukrzycy na 21.10, ale liczę, że zacznie się samo wcześniej, bo mam rozwarcie na 3cm. Co prawda szyjki coś tam jeszcze zostało, ale liczę, że 2 tygodni nie ponoszę go z takim rozwarciem.
Czy jestem gotowa? Na poród nigdy 😂 Jeszcze kończę sprzątać mieszkanie i dzisiaj dokupię przekąski do szpitala i inne pierdoły których mi brakuje. Ostatnie porządki w komodzie małego, ogarnięcie dostawki itd i myślę, że możemy wypatrywać oznak porodu 🫣
2+10
Za 2 miesiące 3 urodziny. Mam tyle mieszanych uczuć. Kiedy to minęło? Czy on jest gotowy zostać starszym bratem? Czy nie poczuje się odstawiony na boczny tor? Cały czas mu mówię, że jest moim ulubionym chłopcem na świecie, a teraz będzie ich dwóch... Mam nadzieję, że będzie dobrze✊


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2024, 10:36

Pinka. Piąty transfer 6 grudnia 2021, 09:24

30dc !! Poniedziałek

No jakieś jaja dosłownie. Czekam na okres jak na szpilkach, bo szykujemy sie na transfer, a ta malpa nie przychodzi!! Jeszcze chwila i nie wyrobimy sie przed swietami, nie wiadomo jak klinika pracuje w Wigilie i miedzyswietami.
Zazwyczaj cykle mam 26/27 dni, mialam jakies lekkie plamienie ale brak krwi! No kurde, przychodz małpo, żebym mogła zabrac swoją kropeczkę. Czemu wiatr z piachem zawsze w oczy? Myslalam ze dzisiaj rano juz mnie zaleje a tu sachara..
Staraczka-raz czeka na ciote, a raz modli sie zeby nie przyszla i wez tu zrozum 🤦‍♀️🤦‍♀️🙈

No dobra, czas na aktualizacje.
Zaczynamy jakieś działania... Chociaż to wszystko strasznie przesuwa się w czasie. Na 1 wizycie słyszałam, że w połowie grudnia będzie po wszystkim, a tu jednak już końcówka i nawet początku nie ma.
Dostaliśmy tylko 10 tys kredytu. Kurwa rosną te długi jak grzyby po deszczu. Strasznie martwię się, że się w to za mocno zakopiemy. Jeszcze Iza nie spłacona 🙈 resztę będziemy musieli wyciągnąć z bieżących finansów. Odrobina była odłożona na to co już poszło więc z tym kredytem może dobrniemy przez stymulacje, a na transfer będę zbierać później.

Narazie dalej jestem na antykoncepcji. Wybieram piguły do końca, czekam na krwawienie i starujemy ze stymulacja.
Dostałam lek REKOVELLE. Pamiętam go z mojej 1 stymulacji, że słabo się dziewczyny na tym koksowały i jaka byłam szczęśliwa, że dostałam menopur. Kurde, a teraz dostałam to 😑. Oczywiście wyraziłam swoje wątpliwości na wizycie ale doktor zapewniał, że to dobry lek. No zobaczymy, mam jakieś mieszane uczucia... Może po prostu ja za dużo kombinuje. A może zawsze tak jest z moim pechem, że musi iść pod górkę żeby później wyszło słońce?
Może tak musi być bo nagle dziś rano wstałam i mnie pipka swędzi. Jak? Skąd? W domu siedzę, dupy nigdzie po galeriach czy cpn'ach nie sadzałam, nawet seksu nie było więc jakim cudem? No ale coś tam się dzieje. Poprosiłam o receptę na gynazol. To krem na jedną aplikacje. Jak po drugiej punkcji miałam nawracającą infekcje to mnie to porstkwalo z niekończącej się swędziawki.
Wracając do rekovelle, początkowo doktorek kazał brać dawkę 6 ale po moich wątpliwościach zmienił na 6,6. Przyjdzie się kłuć to zobaczymy co to za cudo. Pewnie pen. Nawet tego jeszcze nie oglądałam. Oby tylko jajka dobrze rosły bo jak nie to przerywam. Nie wciągnę się w punkcję z kilkoma jajkami gdy u nas większość odpada przy samym zapłodnieniu.

Koszty: wiadomo rosną...

Wizyty 630 zl
Badania Ewa 910 zl
Badania mąż 630 zl
Apteka 800 zl

Dziewczyny znacie ten rekovelle? Dodajcie otuchy plissss 🙏

Jeszcze do mnie nie dociera...

Od kilku dni zauważyłam, że nie uruchomił mi się PMS i paszcza jakas taka w dobrym stanie, bez żadnych wysypek i krostek. Obawiałam się, że skoro jest ok , to miesiączka będzie bardzo bolesna i krwista.
Zaczęłam robić testy ciążowe. Cień cienia, prześwity. Podejrzewalam, że to kreski fabryczne, a ja mam już konkretnie zrąbane oczy.
Jednak w nocy z czwartku na piątek zaczęłam mieć takie uderzania gorąca, że myślałam, że oszaleję.
W piątek rano zrobiłam kolejny test. Dzień spodziewanej miesiączki. He? Jakby kreska wyraźniejsza? Delikatnie zabarwiona? Poszłam na betę. Nie chcę mówić jakie emocje mną targały...
Mój świat zmienił się około 17...
Ludzie szykowali się do wyjść na imprezy sylwestrowe, a ja patrzyłam na wyniki i nie mogłam uwierzyć.
Poszłam do drugiego pokoju i po prostu padłam na kolana i się rozryczalam.
Wynik bety: 53,6
Wykorzystując, że mąż musiał wyjść na chwilę z domu, przygotowałam dla niego niespodziankę.
Przygotowałam eleganckie , czerwone pudełko z granatowa kokardka i na samo dno włożyłam maleńkie buciki, które już nawet nie wiem ile leżały na dnie szafy, dwa testy ciążowe i karteczki, które opisały historię rosnącej bety i na ostatniej kartce było napisane: MAMY NASZE WYCZEKANE DZIECKO. KOCHAM CIĘ.
Poprosiłam męża, aby po kolei brał karteczki. Oczywiście z rosnącej bety nic nie rozumiał :P :P.
A kiedy przeczytal kartkę o wyczekanym dziecku, to się zawiesił :P :P.
Patrzył na napis i na bety, z których nic nie rozumiał.
Poprosiłam, aby jeszcze podniósł pozostałe frędzle, które zasłaniały buciki.
Podniósł. I spytał: Jesteś w ciąży??? Przytaknąłam. Łzy mu napłynęły do oczu i zbladł. Wystraszyłam się, że zemdleje 😅 Po chwili do mnie podszedł i mnie wycałował.
❤️
Próbuję bardzo ostrożnie podchodzić do tego tematu. Mimo ogromnej radości, z tyłu głowy jest konkretny strach.
Mnóstwo myśli na sekundę.
Dziś powtórzyłam betę, wynik: 149,1 ❤️❤️❤️
To naprawdę się dzieje.

Pozostaje mi się modlić, aby ten cud już z nami na zawsze został ❤️
Człowieczku, znalazłeś mnie, a ja Ciebie❤️❤️❤️
Nareszcie jesteś ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2022, 21:32

Ciąża rozpoczęta 17 listopada 2021

Smuzka Czekam na ciążę 🥰 21 sierpnia 2022, 11:27

Witam was.
11dc. Śluz mnie zalewa jajniki bolą.
Wczoraj byłam u ginekologa. Jajeczko ma 17 mm jeszcze dziś i jutro Aromek. Jutro ma nadzieję że uda się na USG. Bo moja lekarka pracuj w szpitalu i ma akurat dyżur. I zobaczymy jak urośnie . Endo miała wczoraj 5 cm i ładna prostą linie w jamie macicy. Moja gin mówi że to dobrze że w jamie macicy nic się nie dzieje. I nie trzeba robić tego badania z kamerkami. Mięśniak jest po za jama macicy i on nic nie przeszkadza. Ale ja jestem pogodzone że i tak ciąży nie będzie:)
A co i męża z infekcja już lepiej bierze leki był u lekarza. Nie ma stulejki to było powikłanie po grzybic smarował napletek maścią z witaminą A i E fajniej mu nawiliżył i się te pęknię się zagoiły.

Za tydzien termin u Ginekolozki, z ktora wiaze tak duze nadzieje
Ze moze jeszcze sie uda? Ze moj wiek nie jest „ wyznacznikiem „?
Tysiac pytan 😔

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 6 grudnia 2021, 10:40

Wpis NR 100!!
Siedzę i czekam na telefon...
Dziś mam się dowiedzieć ile mamy zarodków i co się działo przez weekend...
Po punkcji czułam się wyjątkowo dobrze, znieczulenie zniosłam super (ostatnie razy przez kilka dni byłam nie do życia), jedyny dyskomfort jaki odczuwałam, to tak jakbym miała dostać okres stulecia ;)
Cały czwartek odpoczywałam z piękną myślą o 12 prawidłowych komórkach (z 17 pobranych). 6 oocytów poszło do mrożenia a 6 do zapłodnienia.
W piątek z samego rana dzwonił doktor, bardzo zadowolony powiedział, że już 4 się zapłodniły i czekamy co dalej...
Więc czekam...
Weekend na szczęście miałam zaplanowany na maxa i czas minął bez zastanawiania się za dużo. jedynie wieczorami razem z mężem zastanawialiśmy się co tam u naszych "bobasów"

A teraz... już byś mógł zadzwonić, przekazać dobre wieści, żebym mogła przygotować się na jutro na odbiór pierwszego z bobasów ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2021, 10:43

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)