18dc
Jestem po kontroli ginek mówi że wszystko ładnie macica czysta i mamy zielone światło 🚦znalazł nawet ładny pęcherzyk "do pęknięcia" i kazał przyjść we wtorek na monit sprawdzić czy pękł. Z jednej strony cieszę się że wszystko ok i możemy znowu próbować ale z drugiej brakuje mi już wiary, w dodatku z moich owulacji niewiele wychodziło dlatego tymbardziej się nie nastawiam. Bardziej czekam na luty, bo wtedy mogę już wrócić do stymulacji ostatnio zaskoczyło w pierwszym cyklu z clo nie ukrywam że liczę na to, że teraz też stymulacja mi pomoże. Tak czy inaczej nawet jeśli by się udało pozytywny test to dopiero początek...

An. Niepewność 16 stycznia 2022, 00:13

40 dc

Okresu brak.
W poniedziałek testuje, nie mogę jutro bo a) nie mam testów b) nie ma koło mnie żadnej otwartej apteki. Założę się, ze test i tak będzie negatywny. Owulacja (o ile była) mogła mi się przesunąć. Mam nadzieje, ze 🐒 przyjdzie już niedługo.
Jest natomiast mały sukces. Rozmawiałam z moim T i chyba udało mi się go przekonać do zbadania nasienia. Było to co prawda po kilku drinkach, ale jednak krok do przodu.


A xx

Nastepna wizyta miala byc za 4 tygodnie, Dokladnie 4 sierpnia. Czulam sie dobrze, wymioty minely, czasami mdlosci Ale ogolnie bylo ok.
Tydzien przed terminem ( moj gin mial urlop) zaczely mi sie saczyc wody. Troche zaniepokojona pojechalam do lekarza ktory mial zastepstwo. Badanie moczu ok, USG super, wody nie wyplywaja, szyjka zamknieta. Czyli polozyc sie i przeczekac. Ach zebym wiedziala 😔
W srode, dzien przed wizyta czulam sie na tyle Dobrze ze pojechalismy nas morze z rodzinka. Wtedy zauwazylam ze moj brzuch jest troszke dziwny. Jakby powietrze uchodzilo z balona.
I nadal nie podejrzewalam nic zlego- cieszylam sie na nastepny dzien w koncu zobaczyc Baby.

Wczoraj dzwoniła do mnie Pani Doktor z wiadomością, że jeden zaroduś jest zdrowy, dwa pozostałe niestety miały wady w chromosomach. Niby jest tylko jeden, ale dał nam ogromne nadzieje i dużo radości ❤️

Jesteśmy dowodem na to, że nie wolno się poddawać i warto walczyć do końca, nawet gdy medycyna nie daje szans. Słysząc, że "nie będziemy mieć zarodków, a nawet jeśli to wszystkie mogą być chore" (mąż ma nieprawidłowy wynik aneuplodii nasienia), udowodniliśmy że jednak się da, bo mamy kropka, który na nas czeka 😍

Jeśli moje jajniki pozbierały się po punkcji i będę miała owulację, to w tym cyklu będę miała biopsję endometrium, i w kolejnym prawdopodobnie transfer 🍀🍀🍀

Badania jakie zamierzam zrobić, by lepiej się przygotować:
📌 Trombofilia
📌 Immunofenotyp
📌 Kir
📌 ANA1

31+1

I po kolejnej wizycie :) dzisiaj same dobre wieści i jestem w 100% zadowolona! Nasza Calineczka pięknie nadgoniła i waży już 1516g! Wszystkie inne wymiary też nadgoniły i mieszczą się idealnie w środku siatek centylowych 🥳
2 tyg temu oprócz wagi martwiło mnie w sumie w wszystko, główka była za mała, brzuszek też, wymiary nie szły równo. Dzisiaj wszystko pięknie nadgoniło i rozbieżności były tylko kilku dniowe i wszystko wypadało wg wymiarów między 29 a 30 tc ☺️

Malutka zrobiła też piękny obrót i tak jak 2 tyg temu była główka w górę tak tetaz jest już idealnie główka w dół. Oczywiście nie jest to coś czym się martwiłam i liczę się z tym, że to się jeszcze może zmienić ale i tak jak na razie dobre wieści.
Zdjęcia 3D nie udało się znowu zrobić ale na tym zależało zdecydowanie bardziej moje gin niż mnie ;)

Następna wizyta za 2 tyg.

25dpt 6tc+0
Powoli dzień po dniu zmieniają się cyferki...
Jutro ważny dzień... pierwsza wizyta 😱 córeczko, bądź tam jutro z nami 🙏

Mam tylko nadzieję że mój katar Ci nie zaszkodził i jutro wszystko będzie w porządku...

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2022, 14:44

Kolejne USG za mna :) Dzis ocenilam sama, czy jest dobrze, czy nie. Oczywiscie, ze dobrze! Nie wiem dokladnie, ile jest pecherzykow i jakiej wielkosci, ale sa super, pasuja mi 😁 Kocham moja pania dr, ale moglaby byc wieksza optymistka

Karciak Czekam na tęczę 7 października 2021, 12:40

Jesień..
Jakoś nigdy specjalnie nie zastanawiałam się która porę roku lubię najbardziej, jesień zwłaszcza na wsi zawsze była piękna.
W tym roku mieszkam gdzieś daleko, daleko od wsi, rodziny, od przyjaciół. Czy czuje się samotna ? Bywam samotna, mimo tego że przy mnie jest mój ukochany i ogrom przyjaciół wspierających każdego dnia . Jednak czuje się samotna, czuje że jesień tego roku będzie ciężka.
Ta jesień miałabyć piękna, miałam tulić w ramionach moje wymarzone bliźnięta, zamiast tego 26 listopada nie urodze ja a moja dobra koleżanka . Ciągle myślę jakby to było gdyby czas tak bardzo mnie nie zranił ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2021, 12:40

Pinka. Piąty transfer 24 września 2018, 19:26

5dc

W piatek wybieramy sie do kliniki.
Doktor kazal powtorzyc rozszerzone badania nasienia przed kolejna wizyta. Wydawalo mi sie to zbedne,ale maz chcial miec klarowna sytuacje. Wyniki byly zadziwiajace i niestety gorsze. Roznily sie od tych sprzed roku. Morfologia 4% niby w normie, nieprawidlowe 88% plemnikow ze wzgle na budowe glowki. Reszta parametrow w normie.

Inseminacja brzmi w tej chwili jak ostatnia deska ratunku. Zaczelam czytac o przygotowaniach. Ilez badan trzeba wykonac. Najbardziej obawiam sie HSG ktore mialam robione przed poronieniem i bylo czysciutko. Boje sie ze doktorek kaze je powtorzyc :/. Poza tym szereg innych badan z krwi.
Dziewczyny czy wiecie dokladnie ktore badania trzeba wykonac? W necie jest wiele roznych wersji.

Walczymy


Pauli A jeśli nigdy się nie uda? 17 stycznia 2022, 13:52

Dzwonił embriolog. Niestety, jest fatalnie. Nie spodziewałam się, że może być tak tragicznie. Transfer w środę odwołany... :(

Z 14 cumulusów udało się pobrać tylko dwie dojrzałe komórki jajowe, reszta niestety się nie nadawała. Niestety, te dwie komórki się nie zapłodniły.

Dodatkowo w ramach procedury IVM przeprowadzono hodowlę trzech niedojrzałych komórek jajowych. Jedna się zapłodniła i dzieli się prawidłowo. Czekamy, czy rozwinie się do stadium blastocysty - informacja będzie w czwartek lub w piątek.

Jeśli tak, w kolejnym cyklu transfer.

Rozmawiałam też z moją dr. Według niej tak niska jakość komórek jajowych zdarza się niezwykle rzadko - w swojej 14-latniej karierze miała tylko cztery takie przypadki. Co możemy zrobić? Nie istnieje dalsza diagnostyka komórek jajowych. Możemy zrobić kolejne podejście do in vitro, ze zmianami przy stymulacji. Może uda się pobrać dobre komórki. Jeśli podczas trzech podejść do in vitro się nie uda, pozostaje nam skorzystanie z komórek dawczyni. Według doktor we wszystkich tych czterech przypadkach ciąża została uzyskana dopiero po skorzystanie z komórek dawczyni.

Nie byłam przygotowana na tak fatalne wieści. Rozpłakałam się podczas rozmowy z embriologiem - szczególnie gdy usłyszałam, że przykro jej, że przekazuje tak złe wieści i że trzyma kciuki za nasz jeden zarodek...

Ja też trzymam za niego kciuki, ale nie chcę przywiązywać się do myśli, że rozwinie się do blastocysty i że w kolejnym cyklu uda się zrobić transfer. Czemu? Bo jeśli się nie uda, to chyba tego nie wytrzymam... Totalnie nie byłam przygotowana na ten telefon i na tak złe wiadomości.

Boże, czemu to mnie spotyka. Czemu akurat ja muszę mieć chujowe komórki jajowe, z którymi nic nie da się zrobić :( Na ten moment sądzę, że nie będę chciała skorzystać z komórek dawczyni - może to się zmieni, może nie. Na pewno trudno byłoby nosić w brzuchu i wychowywać dziecko, które nie miałoby moich genów... Ale może po kilku nieudanych in vitro zmienię zdanie.

Tymczasem jestem załamana, zapłakana i mam ochotę umrzeć. Czekamy jeszcze kilka dni, co dalej z naszym zarodkiem. Jeśli przestanie się rozwijać, przystępujemy do kolejnej stymulacji :(

An. Niepewność 17 stycznia 2022, 20:33

1 dc

No i przyszła 🐒. Here we go again …

Nawet nie testowałam. Nie było kiedy i nie widziałam w tym najmniejszego sensu, a to już postęp :).

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 18 grudnia 2022, 09:59

2cs/6c(bez)s

16.12 START

🤞🏼

Nie wiem jak się wszystko potoczy.
Temperatury nie będę chyba mierzyć, chociaż pomaga w zaczęciu Duphastonu.
Testy myślę że będą.
W tym cyklu nawet te ciążowe 👨‍👩‍👦
Od dzisiaj będziemy po 5 miesiącach w komplecie 😍

Spuromix A może to już czas? 17 stycznia 2022, 14:49

14.01.2022
Stało się.... Usłyszeliśmy to na co chyba jeszcze nie byliśmy gotowi....
"Z takimi wynikami pani męża i z pani problemem z owulacją jedynym rozwiązaniem może być inwitro"

Nasza droga medyczna dopiero się zaczęła, a już się sprawa rypła....

Szukamy z mężem kliniki leczenia niepłodności, jeszcze tli się we mnie nadzieja taka maleńka, że męża nasienie się poprawi a ja dobrze zareaguję na stymulację i jednak obejdzie się bez IVF. No ale po cichutku też zaczynam się nastawiać na jedyne rozwiązanie jakie nam zostanie...

20 dc 1dpo?
Jak mieć męża i nie zwariować? Po piątkowej wizycie u gina miałam mieszane uczucia co do tego cyklu ale stwierdziłam że spróbujemy skoro jest pęcherzyk i zbliża się owulka to czemu nie jednak wieczorem mój mąż stwierdził że boli go brzuch i on nie ma ochoty ok odpuściliśmy ma prawo się źle czuc. W sobotę w południe piękny pozytywny owulak wieczorem podziałane wszystko pięknie owulacja prawdopodobnie następnego dnia po czym w niedzielę czekam w łóżku wystrojona jak aktorka porno, a mój mąż oznajmia że dla niego to jest problem kochać się w konkretne dni bo on nie lubi się czuć do czegoś zmuszany... serio? A co ja mam powiedzieć przeciez ja też muszę się kochać w konkretne dni mało tego biorę tonę supli leki chodzę kilka razy w miesiącu na monitoring i jakoś daje rade. Może to zabrzmi egoistycznie ale uważam że skoro ja już tyle przeszłam i przejdę (bo to w końcu ja będę w ciąży, będę się kłuć 9 miesięcy w brzuch i liczę się z tym że będę musiała leżeć w domu) to uważam że mam prawo chcieć od męża seksu w 4 konkretne dni w miesiącu. Oczywiście nastrój poszedł w pizdu ja zaczęłam płakać bo naprawdę poczułam się mocno zraniona, mąż chyba zrozumiał jak wielka przykrość mi zrobił bo zaczął przepraszac ale co z tego ... po czymś takim nikt nie miałby ochoty na przytulanki ... dziś rano tempka poszła do góry wiec zakładam że jest po owulacji cykl zmarnowany wszystko jak krew w piach.
Żeby zaraz nie było że traktuje męża przedmiotowo nie, nie traktuje rozumiem że nie zawsze jest ochota, że nie zawsze jest namiętnie i z pasją ale skoro mamy wspólny cel to uważam że powinniśmy też wspólnie na niego zapracować, niestety starania o dziecko są fajne tylko przez kilka pierwszych miesięcy jak pojawią się problemy to niestety z fajnego beztroskiego seksu robi się po prostu ciężka harówka tylko ze mój mąż tego nie rozumie bo dla niego starania to 5 dni w miesiącu, a dla mnie to cały cykl suplementacji, leków, badań i jestem tak cholernie zla i rozgoryczona że on tego nie rozumie.

Właśnie wkraczam, teoretycznie, w 6 tydzień ciąży i niczym z lornetką wypatruję tych wczesno-ciążowych objawów. Żadnych mdłości, żadnych wymiotów.
Mam tylko wrażenie ze jestem ciagle zmęczona, ale to równie dobrze może być przez bezsensowny okres w pracy i przesilenie zimowe. Jeszcze dwa tygodnie temu po obiedzie musiałam się położyć i odpocząć, a teraz to minęło.
Ale staram się myśleć pozytywnie, piersi mi trochę urosły (albo sobie wmawiam), i od czasu do czasu ‚ciągnie’ mnie w dole brzucha. Kręci mi się w głowie jak za szybko wstanę. Cokolwiek jest inaczej niż było przed, próbuje wytłumaczyć ze to ciąża 🙈
Za tydzień usg wiec się wszystko okaże, mam nadzieje ze się uspokoję 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2022, 23:01

22+4

Nie śpię od 5 🤬 Od soboty walczę z zapaleniem pęcherza 😖😖
Monural sobota- pomógł tylko na niedzielę 😔 wczoraj znów się zaczęło szczypanie..
Dziś wykupuje Amotaks 500 2x1 przez 5 dni +badanie moczu

Wkurzyl mnie mój ginekolog. Place kupę kasy a nie mogę liczyć na receptę w weekend. Na wiadomość odpowie ale co z tego jak nie mam RP. Dobrze że mam Luxmed bo musiałabym się bujać po świątecznej opiece.

Mały bryka koło pępka, kochany synuś 🥰

An. Niepewność 20 stycznia 2022, 20:31

4dc

Odebrałam wyniki tsh i nie ukrywam trochę mnie zdziwiło. Podskoczyło mi do 4,45. Już rozumiem dlaczego okres mi się spóźnił i to by również wyjaśniało moje zmiany nastroju. Jednak na 100 letroxu czułam się o niebo lepiej. Jutro dzwonię do lekarza na kontrole. T namawia mnie na prywatna wizytę u endokrynologa, bo się martwi. Może to także wina innych hormonów. Może mam jakieś guzki. Niedługo mina 2 lata od ostatniego usg. Zobaczymy. Nie martwię się na zapas.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2022, 21:42

Wkraczamy w 30 tydzień ciąży co jest absolutnym szokiem 😱 Chciałabym napisać, że rośniemy spokojnie ale takie rzeczy nie u nas.

Dwa tygodnie temu przeżyliśmy horror. Dostałam ostrego zapalenia wyrostka robaczkowego. Nie znaleziono go na usg, bo schował się za rosnącą macicą ale ze względu na duży ból i gwałtownie rosnący stan zapalny zdecydowano się w ciemno na operację. Co najgorsze dostałam silnych, regularnych skurczy porodowych, a to był dopiero 27 tc 😞 Wezwali neonatologa, bo obawiali się, że podczas usuwania wyrostka trzeba będzie zrobić cesarskie cięcie. Wpadłam w panikę jak o tym usłyszałam i skurcze się nasiliły więc operowali na cito w środku nocy. Na szczęście Alicja została w brzuchu ale jeszcze tydzień walczyliśmy w szpitalu ze skurczami i skracającą się szyjką.

Rekonwalescencja jest trudna, bo mała rozpycha się pod rana operacyjną ale to nic, jakoś przetrwam ból. Najważniejsze, że ta fatalna sytuacja jej nie zaszkodziła. Chociaż przeraża mnie ilość leków jakie we mnie wlewali i wpływ jaki wywarły na dziecko. Teraz odhaczamy każdy dzień i każdy tydzień, bo po tym wszystkim nie wiadomo kiedy dojdzie do rozwiązania.

Jestem już odrobinę spokojniejsza, chociaż głowa cały czas kręci najgorsze filmy ale wróciłam z piekła. Problem mam z emocjami. Nie mogę sobie darować, że zafundowałam dziecku tyle stresu, leków i co najgorsze realne zagrożenie życia 😞 Niby wiem, że nie miałam na to wpływu, że głupi los tak zdecydował ale bardzo trudno jest mi to sobie ułożyć w głowie. Teraz boje się absolutnie o wszystko. Dziecko dłużej śpi albo gwałtownie się poruszy i już jestem spanikowana, że coś złego się dzieje. W nocy boje się iść spać, bo nie będę miała kontroli nad ruchami. Strasznie mnie to przetyrało psychicznie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2025, 11:58

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 18 stycznia 2022, 13:06

5dpt
Pierwsze dwa dni po transferze byłam spokojna i nastawiona mega pozytywnie. W nocy z soboty na niedzielę dopadł mnie ból głowy jakiego jeszcze w życiu nie miałam, męczyłam się z 3 h bo nie chciałam wziąć tabletki, jednak jak zaczęłam mieć już dreszcze i mdłości z bólu wziełam dwa apapy. Niewiele pomogły, nocy nie przespałam, w niedzielę i wczoraj bol głowy był dalej ale już dużo mniejszy. Nie wiem czym to mogło być spowodowane, może pogoda bo wiało u nas że głowę urywało, a wczoraj padał deszcz i grzmiało, a za chwilę wyszło słońce.
,, Objawów,, instalocji kropka nie mam żadnych, pomimo brania dużej ilości progesteronu piersi prawie w ogóle nie bolą, są takie sflaczałe. Oprócz drobnych ukłuć w podbrzuszu i tego że mi się przelewa i odbija nic mi nie dolega a i tak wsłuchuje się w swój organizm bardzo mocno, więc pewnie normalnie nie zwróciłabym na to uwagi.
Nie będę robiła sikancow, mam w domu schowany jeden ale raczej go nie wykorzystam. Betę mam zrobić w poniedziałek w 11 dpt, wtedy nie będzie już wątpliwości czy zaskoczyło.
Kropku pomimo wczorajszego płaczu że się nie udało, wierzę w Ciebie i w to że zostaniesz z nami 😘🍍✊🍀


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2022, 13:08

Dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić opiece okołoporodowej w tych trudnych sytuacjach jakie mnie spotkały. Często słyszy się, że ta opieka jest fatalna, zero wsparcia ze strony personelu a kobiety leżą na sali razem z Młodymi, szczęśliwymi Mamami i ich dziećmi.

Ja miałam ogromne szczęście. Za każdym razem byłam traktowana z ogromną empatią i wyczuciem. Leżałam na ginekologii. 2 przypadki utraty późnej ciąży sama w sali, natomiast poronienie w pierwszym trymestrze - w sali z dwoma innymi kobietami w tej samej sytuacji. W 2015 roku mąż mógł byc ze mną w szpitalu caly czas, od momentu przyjęcia do wypisu. Położne dały mu nawet łóżko, poduszkę i koc na noc. Teraz w dobie covida mógł byc jedynie w trakcie porodu i kilka godzin po, a w zasadzie do końca dnia. Nikt go nie wyganiał ani nawet czegoś takiego nie sugerował. Sami uznaliśmy, że na noc wróci już do domu. Położne i lekarze byli bardzo taktowni i wyrozumiali. Kilkukrotnie proponowano mi psychologa, ale nie było to nachalne. Tym razem nawet z jednym porozmawiałam, ale w sumie Pani tylko mnie wysłuchała.

O położnych to mogłabym napisać pieśń pochwalną gdybym tylko umiała. Naprawdę Anioły🙂 o nic nie pytały, nie były natrętne, ale jak wchodziły i widziały mnie zapłakaną bądź rozklejalam się przy nich to siadały przy mnie i łapały za rękę. Powtarzały, że jeśli chcę to mogą ze mną posiedzieć, mogę się wypłakać lub wygadać. A wychodząc zawsze zapewniały, że są obok i że przycisk wezwania jest do użycia nie tylko gdy poczuje się fizycznie gorzej, ale również psychicznie. Naprawdę, nie mam się do czego przyczepić, opiekę zawsze miałam wspaniałą. Teraz, przy tych wszystkich ograniczeniach to naprawdę ważne. Położne jak tylko mogły starały się rekompensować brak bliskiej osoby.

Jeden lekarz powiedział mi też, prócz suchara 😅, że jest świadomy jak ogromna strata mnie spotkała, ale też żebym w gorszych momentach pomyślała, że są gorsze tragedie. Np jak przyjeżdża kobieta do porodu, ze sobą ma 2 torby, jedna dla Maluszka, Mąż czeka w pogotowiu żeby robić zdjęcia i nagrywać filmiki. Są w doskonałych humorach, cieszą się i nagle, w sekundę, ich życie zmienia się o 180 st. Zostają sami. Torba dla Maluszka nieruszona, a w domu czeka gotowa cała wyprawka. Może ktoś by się za takie słowa obruszyl, ale ja akurat zgodzę się z tymi słowami. Nie to żeby mi one szczególnie pomogły i podniosły na duchu. Ale dla mnie to fakt, taka sytuacja przy samym porodzie jest jeszcze gorsza.

Wracając do tematu, również samo wywoływanie porodu i poród odbywały się zawsze godnie, ale jednocześnie też tak, aby trwało to możliwie nakrocej i z jak najmniejszą ilością bólu. Po porodzie położne obchodzily się z Maleństwem bardzo delikatnie, jak z noworodkiem. Zawsze byliśmy pytani czy chcemy przytulić dziecko, czy chcemy zostać sami. I byliśmy z Dziećmi tak długo jak tego chcieliśmy i potrzebowaliśmy, nikt nas nie poganiał, nigdy nie odczułam presji, że już ustawia się kolejka innych kobiet do porodu
Chyba naprawdę miałam ogromne szczęście w tym całym nieszczęściu.
Niewyobrażalne jest dla mnie to co czytam na tym portalu, że kobiety rodzą po kilka dni, dostają nerkę i na tą nerkę rodzą swoje Dziecko, w samotności, w toalecie! Na samą myśl łzy cisną się do oczu. A na usta same przekleństwa. To zwyczajnie nieludzkie!!! A potem jeszcze muszą walczyć o to, żeby swoje Dziecko chociażby zobaczyć czy przytulić chwilkę.

Ps. Rodziłam w Warszawie, w MSWiA oraz IMID.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2022, 23:12

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)