Czuję się źle. Psychicznie i fizycznie.
Czekam na wynik testu ale co za różnica czy izolacja czy L4. Do tego doszła jelitowka - albo skutki uboczne leków.. 🤦🏽♀️
Kolejna ciąża w najbliższej rodzinie - oby wszystko było z dzieciątkiem dobrze - a mi... żal.
Ale cieszę się z tego, że jestem w domu i nie muszę udawać przed światem, że jest wspaniale. Dobrze mi w domu.
Wstyd się przyznać, ale się przyznam, w końcu to mój pamiętnik. Byliśmy nad morzem w zeszłym tygodniu, byłam zalatana i zajęta i w efekcie zapomniałam o 2 tabletkach Diemono (w sobotę i w poniedziałek). Dostałam krwawienia i spanikowałam, że coś się stało przez te torbiele. Medicover na szybko w Gdyni, torbiele mają sie świetnie. Nic nie zmalały póki co. Po powrocie odkryłam błąd z tabletkami i zrozumiałam, że ro krwawienie z powodu spadku proga (czyli jak z odstawienia). Biorę więc tabsy dalej, czekam prawie do końca opakowania i wtedy dopiero idę znowu sprawdzić, czy coś ruszyło.
Niecierpliwię się już. Znowu kończą mi się suplementy, trzeba zamówić … Niekończąca się historia. Nawet na siłownię ostatnio mi się nie chce chodzić, nawet wczoraj będąc w trasie zjadłam Mc Donalda 🙈
Zycie w zawieszeniu.
Ale nie chcę narzekać i marudzić, bo też dużo dobrego u Nas. Mąż wczoraj awansował ☺️ zasługiwał na to stanowisko, jest prestiżowe, jestem z niego bardzo dumna. Oczywiście kosztowało to nas sporo stresu. Piszę nas, bo on swoje stresy przynosi do domu i się trzeba użerać jeszcze z humorkami 😉 Awans pewnie będzie wiązał się z podwyżką, nie wiem jeszcze jaką, ale wiadomo jaka kasa idzie na starania, na dziecko, na plany życiowe typu dom, które obecnie są poza naszym zasięgiem.
Druga pozytywna rzecz to w końcu ogarnęliśmy samochód, konkretnie ja ogarnęłam, bo mialam czas i motywację. Poprzedni po wykupieniu z leasingu odsprzedałam Rodzicom, bo oni swój skasowali w wypadku. Kasa z auta poszła na ivf, badania po, wakacje. Zwlekaliśmy z nowym bo nie wiadomo jakie. Miało być dziecko, dziecka nie ma, to jakie teraz, małe / duże/ stare / nowe/ leasing konsumencki/ najem/ hybryda / benzyna. Brak decyzji = brak auta przez blisko rok. Mieszkamy w mieście, ale zakupy, dwa psy, weekendy, lekarz.. no wszystko stało sie bez samochodu skomplikowane. W końcu przegadaliśmy temat i kupujemy używany, świetny stan, średni rozmiar, średnia klasa ale ja sie w tym autku już zakochałam. Finansowo też jest to rozsądna i przede wszystkim realna dla nas opcja.
Poprzedni samochód miałam jak miałam jeszcze swoja dzialalność, z 2019, kombi bo przecież zaraz będę mieć rodzinę, pewnie dwoje, duży bagażnik to konieczność.
Los zaśmiał mi się w twarz jak widać.
Za tydzień idę znowu do psychologa, nie byłam kilka tygodni a bardzo mi to pomaga. Uspokaja, pozwala cieszyć się tu i teraz zamiast tęsknić za Dzieckiem, którego nie ma. Wracam też chyba na basen, po wakacyjnej przerwie mojej szkoły. Jak się mówi A, to trzeba powiedzieć też i B i C, a ja mam do nauczenia jeszcze całego kraula.
Z tą samą konsekwencją zamierzam dociągnąć te starania do końca. Czym jest koniec na ten moment? Gdzie jest granica? Jeszcze maksymalnie dwie ewentualne procedury, 2 lata, moja 40-stka.
4 dc (3 dzień stymulacji)
Moja aktywność na ovu jest wprost proporcjonalna do poziomu podekscytowana 😁
Czasami czuje lekkie rozpieranie w jajnikach i tak sobie myślę, że tam w środku się cuda dzieją i rosną zdrowe piękne komórki jajowe, z których będą dzieci. Napawa mnie to optymizmem i daje nadzieję. Rozmawialiśmy dzisiaj z mężem , co jeżeli się nie uda i przyznam szczerze, że była to oczyszczająca rozmowa. Mamy dwie fantastyczne opcje, albo zostaniemy rodzicami albo poświęcimy się podróżom i realizacji planów, które przez rodzicielstwo były odkładane. Oczywiście bycie mamą (taką nieaniołkową) jest na pierwszym miejscu w hierarchii, ale chyba zaczynam oswajać się z tym, że jak nie pójdzie to odpuszczamy. Jestem zmęczona życiem pod dyktando owulacji, okresu, usg, testów LH, ciążowych itd. Podziwiam kobiety, które walczą latami, mnie ten nieco ponad rok zdewastował psychicznie, czas zacząć myśleć o sobie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2022, 08:36
Jestem po wizycie. Pęcherzyk w macicy, a w środku ciałko żółte ❤️ ciałko ma wielkość 3mm, więc nie było jeszcze widać zarodka 🙁trochę mnie to stresuje, bo wolałabym zeby już był widoczny. Wiem, że poszłam trochę za wcześnie, ale niepokoiłam się i brzuch mnie dziwnie bolał. Niestety lekarkę też zaniepokoiły moje bóle brzucha i zaleciła mi branie duphastonu 3x dziennie.🙄
Kolejna wizyta 14 lutego. Zobaczymy czy będą to fajne walentynki.
Jutro jedziemy na wesele kuzynki męża. Tak się na nie cieszyłam, a teraz czuję że nie mam siły tam jechać. Musze się pomalować. I wyszykować. I tańczyć... Uwielbiam tańczyć, ale teraz się trochę boję I szybko się męczę. Jest 18sta a ja zasypiam. No to już widzę jaka dusza towarzystwa będę jutro! 😅
1 d.c.
Tak, pierwsze podejście - nieudane, nawet nie zdążyłam zrobić testu.😂 Miałam zrobić dzisiaj rano ale wychodziłam w pośpiechu do pracy i postanowiłam zostawić to na weekend. Jedziemy w góry więc byłoby tak na luzie. A tymczasem w pracy jeszcze przed drugim śniadaniem dopadła mnie 🐵. Pierwsza reakcja - oczywiście ukłucie rozczarowania, ale potem otworzyłam kalendarz i zaczelam planować kolejny cykl: kiedy tabletki, monitoring, możliwy termin inseminacji. Więc od razu weszłam w tryb działania. Nie było smutku i łez, może dlatego, że nie robiłam sobie dużych nadziei, wręcz nie wierzyłam że mogłoby się udać.
Teraz, po całym dniu czuję, jakby opadły mnie wszystkie siły. Mało brakowało, żebym powiedziała że nigdzie nie jadę, po małym wybuchu histerii kiedy okazało się, że zaginęły moje narty🤦🏻♀️. To znaczy nie zaginęły tylko zostały u tesciow, więc jade na narty bez nart. W końcu mąż powiedział że da mi swoje a sam wypożyczy. Kochany❤️. W końcu te narty nie są takie ważne, jedziemy tylko żeby się trochę odciąć.
Niedawno zostałam poproszona o bycie chrzestną. Zgodziłam się, chociaż trudno mi było się cieszyć. A teraz jest jeszcze trudniej. Czy ja w ogóle powinnam być chrzestną dla kogoś? Przechodzę kryzys mojej i tak od zawsze kruchej wiary. Nie wiem nawet czy chciałabym ochrzcić własne dziecko. Co ja mam temu dziecku przekazać w kwestii wiary?
Moi ultrakatoliccy teściowie powtarzają, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko jest na swoim miejscu i że powinniśmy dużo się modlić i chodzić do kościoła, w wtedy wszystko będzie dobrze. Próbowałam. Nie umiem. 😒
4dpt
Wczoraj byłam zbadać progesteron, ale jak na zlosc wynik był dopiero dziś 41,01. Dzwoniłam do kliniki to położna mówiła, że wysoki i żeby leki brać dalej tak jak do tej pory.
Jeju gdyby ten prog był jakimś nawet małym wyznacznikiem czy się udało... Ale wiem, że wysoki prog to nie wszystko... Mam nadzieję że mój Kropeczek tam się ładnie we mnie wgryza 🙏
Jak mi się dłuży ten czas oczekiwania na efekt. Teraz to jeszcze większe emocji niż po inseminacjach, ale może dlatego, że ma się ta świadomość, że do zapłodnienia doszło, że ta we mnie jest już zarodek i tylko teraz czekać czy będzie chciał ze mną zostać 🙏
Ogólnie dziś mam już lepsze samopoczucie 😊
Zrobiłam jeszcze kilka testów, żeby powoli odstawiać lekki. Najpierw odstawiłam heparynę, potem encorton, strasznie się po nim czułam puls miałam ponad 100, czułam ogromny stres, koleżanka w pracy powiedziała, że zauważyła, że się trzęse. 4.2 miałam zrobić bete, nie chciałam jechać 4 h do kliniki na jedno badanie krwi, którego wynik i tak już znam. Zapytałam lekarza rodzinnego czy może sprawdzić moją wartość hcg dla kliniki w której się leczę, powiedziałam, że zapłacę. Zaproponowano mi termin tydzień później niż było to zaplanowanie. What the fuck? ....brak słów. Zadzwoniłam do kliniki powiedziałam, że odstawiam leki i że nie mam bety. Dostałam taki ochrzan, że nie mogłam opanować ataku płaczu a byłam w pracy.
Musiałam jechać do domu... Ryczałam cała drogę. Nie wiem jak to jutro wyjaśnię w pracy, zachowuję się jak jakaś niestabilnie emocjonalnie wariatka. Zaczynam plamić jutro pewnie zacznie się kolejny cykl. Czy dam radę spróbować po raz kolejny, co mówić w pracy..... Nie wiem
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2022, 12:46
Ciąża zakończona 23 czerwca 2024
Nie wiem czy to wina szczepień czy czego ale 5 dzień zdycham z powodu bólu głowy. Raz było lepiej raz gorzej. Wczoraj myślałam, że już po wszystkim ale wieczorem ból znowu się pojawił i trzyma do teraz.
Paracetamol nie pomaga a jak pomaga to tylko trochę wycisza ból ( na godzinę max) i głowa boli dalej.
Może jutro będzie lepszy dzień?
Normalnie wzięłabym jakiś Nurofen czy nawet Ketonal ale przecież mi nie wolno. 😭
Pamiętam, że forumowa Milka przechodziła to samo po szczepieniach.
Masakra, że tak człowiek cierpi i prawie, że nie może sobie pomóc.☹️
Od kilku dni dosłownie pęka mi głowa
na szczęście przestaje czasami i nie jest to ból ciągły...
Jestem zmęczona. Tak bardzo zmęczona tym wszystkim.
To wyczekiwanie wykańcza mnie psychicznie, wysysa całą pozytywną energię..
Ubraliśmy z M dzisiaj choinkę miałam nadzieję, że poprawi mi to humor, a tymczasem wkurzają mnie kolorowe lampki, wkurza mnie to, że ta choinka w ogóle stoi...wiem, że tak nie można..staram się, ale czasami wszystko mnie przerasta. Podobno najsilniejsi czasami klękają. Dzisiaj klękam, aby jutro wstać i znowu walczyć.. zdaję sobie sprawę z tego, że humor jest też taki przez zbliżającą się rocznicę śmierci mojej 3 córeczki. ROK. Jak to możliwe? Dzisiaj przed oczyma mam wejście do szpitala, diagnozę,poród i.....jej ciałko,twarz,rączki,nóżki... tym piepszonym ludziom,którzy są za aborcją naplułabym dzisiaj w twarz,bo wiem jak wygląda dziecko w 17tc.. to nie są żadne cholere tkanki! To jest miniaturka człowieka..taka mała laleczka..
Nigdy nie pojmę jak można dokonać aborcji...chodzi mi o zdrowy płód,zdrowe dziecko..co innego jak maleństwo nie ma szans na przeżycie.. ludzie są podli..tyle zła jest na świecie, człowiek dla człowieka wilkiem..tylko po co? Nie rozumiem..
Dzisiaj zaczęłam 15tc...
Za miesiąc będziemy wiedzieli czy uda się uratować to dziecko, czy ma szanse na przeżycie...wierzę, że się uda.
Mamy 3 miesiące i 24 dni... Kiedy to minęło? Nie wiem...
Rok temu święta minęły pod znakiem pytania "czy transfer się udał"? Czy miałam prawo wierzyć, że po tym wszystkim się uda? Tak bardzo chciałam wierzyć, tak bardzo chciałam przytulić kiedyś własne, żywe dziecko... Rok temu o tej porze odliczalam dni do transferu...
Dzisiaj patrzę na mój świąteczny cud i dziękuję Bogu ze mi go dal... kazdy jeden uśmiech wynagradza to wszystko co było drodze...
Pierwszy zastrzyk z Ovitrelle wykonany przez Męża 😊 nie było tak strasznie 😎
Zastanawiam się na ile ważne jest regularne i dobre odżywianie uniemożliwiające spadek poziomu cukru we krwi i ograniczające nietolerancje pokarmiwe + sen minimum 8 h😳 (czy w moim przypadku taki dlugi sen jest w ogóle mozliwy??)
Czy macie z tym jakies doświadczenia?
Ja niedosypiam, chodzę zmęczona, jem nieregularnie i zastanawiam się czy mam probowac zawalczyć o to? Takie zalecenia dostalam od lekarza 🤔
Chowam termometr na kolejne miesiące, dziś zbyt dużo mnie to nerwów kosztowało. Na szczęście dziś była wizyta w przychodni.
Z Kropkiem wszystko dobrze 
Aktualnie wg cyklu 9 tydzień się zaczął, zaś wg Kropka 8,5 tydz. Ładnie 
Jest już duży
Ma 2,14 cm i serduszko bijące 169 uderzeń na minutę.
Lekarz nie ma zastrzeżeń i rozwija się prawidłowo 
W ciągu najbliższych dni zaczynam schodzić z Encortonu. Dużo badań mnie czeka i trzeba już się
umawiać na prenatalne.
Cały czas jakoś momentami nie mogę uwierzyć, że po tylu latach jestem w tym miejscu teraz.
Udało mi się dziś nagrać fragment bijącego serduszka. Hit nad hitami w mojej playliście.
Cały czas mówię, że mam geniusza pod sercem, bo ma taką fajną dużą główkę względem tułowia 😅❤️
https://naforum.zapodaj.net/d3d61cad16dd.jpg.html
Rośnij zdrowo, mój Geniuszu ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2022, 18:58
9tc+4d niedziela
Schudlam 1,5kg odkad jestem w ciąży. Nie wymiotuje, ale wciaz mam mdlości. Co zjem to za chwile strasznie sie mecze, nawet moje ulubione slodycze moga postac w szafce nietkniete przez dlugi czas. Kinder schoco bonsy zawsze znikaly w 5 min, gdy teraz przerzucam je z miejsca na miejsce i wciaz jest ich sporo.
Wyczekuje środy, licze na to ze lekarz pozwoli mi pomalu rezygnowac z progesteronu. Czuje sie tak jakbym od 4 miesiecy (od stymulacji) byla w obcym wycienczonym ciele. Ciagle zle sie czuje, potrafie spac w ciagu dnia 5 godzin, po czym normalnie sie polozyc wieczorem i spac do godz.10. Budzac sie jestem wykonczona, bezsilna, skapcaniala. Wszystko mnie drażni, boli mnie skora, miesnie, kosci.
W jednej chwili chce mi sie plakac z bezsilności i nerwów.
Czy ktos ma tak samo?
7dpt
Poszłam zrobić betę. Wynik prawdopodobnie jutro.
Przy okazji powtórzyłam mocz.
Już takiego parcia jak wcześniej nie mam. Coś tam mnie boli z boku ale bardziej bym powiedziała że to plecy, taki zwykły.
Nie wiem nie mam dobrych ani złych przeczuć. Nie wiem czy powinnam się jakoś inaczej czuć już teraz? Pewnie nie.
9tc+0
Wiedziałam zw nie będzie łatwo... sama tego chciałam... nadal chce, chce zrobić wszystko żeby urodzić żywe dziecko... bez względu na to ile mnie to bedzie kosztować (nie myślę tutaj o ja się...), wiesz, że zrobię dla Ciebie wszystko, mimo siniakow od heparyny i tego że często już bolą te zastrzyki, będę walczyć... 🙏 dla Ciebie...
Immunolog twierdzi że nie jest tak źle jak myślałam, dostałam zwiększoną dawkę heparyny, na neoparin80... walczymy dalej...
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
Wróciłam z piekła... Tydzień ronienia i 3 dni chodzenia z ciążą zablokowaną w szyjce to tortura. Zaparłam się, że nie chcę zabiegu więc znosiłam to cierpienie. Niestety został w macicy mały fragment endometrium z przepływami. Za tydzień usg i dr zdecyduje, czy muszę wrócić do szpitala na zabieg. Także niestety to jeszcze nie koniec 🙁 Opiekę miałam cudowną. Mój ginekolog wziął mnie do siebie na oddział. Wszyscy lekarze i pielęgniarki wiedzieli, że jestem od niego i dbali o mnie jak mogli. Jedna z młodych pielęgniarek płakała ze mną i tuliła, gdy nie mogłam się uspokoić. Uwielbiam mojego lekarza absolutnie za wszystko.
Doszły kolejne kłopoty 🙁 Jest podejrzenie konfliktu serologicznego. Pojechałam od razu do Centrum Krwiolecznictwa na badania. Podejrzewają, że to wina szczepień limfocytami. Miały pomóc, a być może wyrządziły szkody 😔
Fizycznie jestem wyczerpana. Mam anemię, odwodnienie i potykam się o własne nogi.
Psychicznie jestem na dnie. Nie mogę przestać płakać. Nie walczę z tym, bo za bardzo jestem tym wszystkim przygnieciona.
Mamy 3 zarodki bardzo dobrej jakości. 3 szanse ❤️ tyle w zupełności mi wystarczy. Jesteśmy szczęśliwi 🥰
Wiem tylko że 2x klasa 4.1.1 i 1x klasa 3.?.? (nie pamiętam).
Jutro badania krwi boję się i wyników i tej igły 🙈 chyba tam jutro zejde w tym labo 🤣 trzymajcie kciuki 🤞🏼 jak będę miała wyniki to wstawię tutaj
8tc+3
Pierwszy poważny kryzys... pierwsze wyniki które szybko przypomniały, że od ciąży do żywego dziecka daleko... 😢
Anty xa przy neoparin60 wynosi tylko 0.4, a powinni >0.6... już oczami wyobraźni widzę źle przepływy i finał tan historii...
Proszę Cię, walcz... córeczko, daj nam siłę, maleństwu do walki o życie, a mamusi do wiary ze damy radę...
Boże, błagam, pomóż mi, daj mi siłę do walki, nie zabieraj mi tego dziecka....Tak cholernie boję każdego dnia, ale wiesz, że zdążyłam pokochać to dziecko... błagam, daj mi nadzieję, ze to sie jeszcze może udac...
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2022, 22:55
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.