26 dc. Jeszcze 2 dni brania luteiny. Nie cierpie jej brać😟 Czuje jak wielkimi krokami zbliża sie okres.
Święta się zbliżają i zaraz znów będe pytaniem. Czemu tylko jedno dziecko, ono cierpi bo jest same. Czasem juz nie wiem co odpowiadac. Mąż zawsze mówi że on narazie nie chce bo trzeba myśleć o domie własnym. Ale i tak gadaja ze samolubni jesteśmy a tak nikt prawy nie zna... Nikt nie wie ze nie idzie w ciążę zajść;(
Nie mogę sie wyluzowac. Ciągle tylko myślę czy zajde czy nie zajde.
Ma nadzieję ze od kolejnego cyklu będzie lepiej . Nie będzie stresów bo Wkoncu mamy drzwi do sypialni i zamkiem. A jak wiadomo dzieci sa ciekaweskie i trzeba mieć chwile prywatności.
Czym bliżej okresu tym nastrój jest okropny.
Dużo mi pomaga modlitwa na różanco. Częsta msza.
Podjełam sie duchowej Adopcjo dziecka początek. Narazie dzieciątka ma 17 dnie.🥰
Edit.
Jechałam z córka po nowego chomiczka. Bo nasz zdechł;( a nad moi autem 6 bocianów latało. A nie pisałam ze cóka chora jest:( Padaczka, widzi na jedno oczko, Aspargera.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2022, 19:01
Jestem tu, pełna nadziei i pozytywnych myśli...że już niedługo, już za chwilę będę planować na nowo. Póki co układam, porządkuje myśli, emocje i siebie. Ostatni czas był trudny, ale uświadomił mi wiele rzeczy. Jestem wdzięczna, że w tej turbo trudnej sytuacji potrafiłam zauważać pozytywy, zyskałam świadomość, której jeszcze chwilę temu nie miałam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2022, 21:52
Progesteron dziś nadal marny (6, 57) ale lekarz pozwala na transfer.
Godzina ZERO jutro około 16:00.
Jeszcze sie az tak nie stresuje, ale pewnie jutro znow emocje wezma gorę.
Ostatnia szansa z pierwszej procedury. Żeby choc maluszek podjal probe implantacji to juz bylby jakis postęp....
Dziś dla odmiany brak nadziei. Może dlatego że okres się zaczął. To ten cykl, kiedy odpuściliśmy bo antybiotyki. Ale to nic nie zmienia.
W posiewie czysto.
Za to luteina przestała działać. O ile w poprzednim cyklu dawka 2x200 dala radę i okres się zaczął dwa dni po zakończeniu, tym razem w 9 dniu stosowania już delikatne plamienie. Dlaczego? Może antybiotyki coś rozchwiały. Nie wiem co robić. Niedługo wizyta u gin, może powstanie jakiś nowy plan.
Punkcja potwierdzona na środę. 🥳 Dziś o 21 zastrzyk z ovitrelle. Czekam na maila z kliniki by potwierdzić zalecenia. Dziś ostatni zastrzyk menopur plus jutro z rana gonapeptyl. Nie wiem skąd u mnie to podekscytowanie ale naprawdę się cieszę. Czas stymulacji jest dla wielu z nas trudny. Ja przeżyłam to bardzo dobrze, największy minus to rosnący brzuch którego nie da się w moim przypadku opanować. Dżinsy cisną, spodnie w pracy tak samo 😑 czuję się szersza niż wyższa. Niestety od rozpoczęcia działania z klinika do dnia dzisiejszego mam na plusie 5 kg 😲 😲 DRAMAT! Tabletki anty, niezdrową dieta, chrupeczki i batoniki. W ciągu ostatnich 3 tygodni przybrałam ponad 2 kg... Mam nadzieję że jak będę po punkcji to coś że mnie zejdzie bo wzięłam się ostro za zdrowe jedzenie plus 3x w tygodniu ćwiczę. Zresztą zastrzyki chyba też robią swoje i woda się zatrzymała.
Fakty są takie: Szlismy długim protokołem, punkcja jest w środę (to mój 19 dc a 13 dc od rozpoczęcia stymulacji), zarodki mrozimy, nie badamy genetycznie. Nie podchodzimy do świeżego transferu ponieważ lekarz nam to odradził by jajniki doszły do siebie. Nie analizuje, po prostu ufam.
Pytanie do Was dziewczyny. Jak wygląda cykl transferowy? Chodzi mi o dni cyklu, czy są zastrzyki czy leki (doustne/dowcipne), często są usg? Coś może mnie zaskoczyć? Na coś się przygotować psychicznie?
Żelka1990 tak z uwagi na Morfologie. Robiliśmy wyniki w sumie 4 razy w ciągu całych starań. I żadne tabletki nie ruszyły morfologii dopóki mój mąż nie rzucił fajek. Pół roku po rzuceniu Morfologia weszła na 3% (w ciągu 6 miesięcy przez 3 brał Fertilman Plus). Od września do chwili obecnej cały czas bierze ten sam suplement Fertilman Plus 2x2 tabletki dziennie, Morfologia z 10 stycznia 2022 wyniosła 4%. Pewnie gdyby totalnie odstawił alkohol to było by więcej, teraz już tego nie będziemy badać. Ale fakt jest jeden PAPIEROSY TO ZŁO.
Zbliża się czas zbioru śliwek, czyli jednocześnie czas pakowania ich w słoiki w formie powideł.
Śliwki zbierane są z bardzo starego, dość zmęczonego życiem, ale mocno plennego drzewa. Zatem mam przyjemność obserwować proces powstawania powideł od pączka, przez kwiat, który na wiosnę ubiera śliwę w biel, owoc (najpierw mały zielony, zaokrąglający się wraz z każdym dniem lata, by na jesień oblać się fioletem), aż po zbiory i wekowanie.
..i przyznam szczerze, jest w tym co rocznym cyklu życia, coś co mnie nieustannie fascynuje.
Moment zbiorów nie jest wcale taki oczywisty, kiedyś najlepsza śliwka na powidła była po pierwszych przymrozkach. Obecnie jest zbyt wilgotno, owoc spadnie szybciej lub niechybnie zgnije na drzewie. Odbywa się zatem jesienne polowanie na "odpowiedni dzień". Śliwka zebrana zbyt szybko, w przygotowaniu powideł będzie wymagała dosłodzenia, zebrana za późno będzie nadgnita. Na szczęście dla sadowników amatorów "ten dzień", to nie jest jeden dzień. Czas kiedy śliwki są idealne to jeden do dwóch tygodni, w zależności od kaprysów pogody. Idealna śliwka to taka, bardzo, bardzo dojrzała o miękkim miąższu i pestce odchodzącej od niego z łatwością. Owoce zbierane są do wiader (zbiera Tata, nie jestem aż tak odważna, aby po drzewie skakać). W domu trzymam je w wiadrach jeszcze z 1-2 dni, aż zacznie wydobywać się delikatna woń fermentacji. To jest ten moment kiedy śliwki są idealne, a powidła bez dodawania cukru będą słodkie.
Śliwki umyte i odpestkowane trafiają do garnka. Wtedy też zaczynam rzucać jak co roku przekleństwami, że ostatni raz robię powidła, po drodze przypalam jeszcze ze dwa razy garnek, złorzecząc na wszystkie strony świata. Do części powideł dorzucam orzeszki ziemne (uwielbiam) i pakuję w słoiki.. z pewnością absolutną, że to już ostatni raz to robię.
Nigdy nie sądziłam, że będzie to nas dotyczyć - podchodzimy do in vitro. Mogłoby się wydawać, że ciąża to taka prosta sprawa, niestety po kilku latach prób wiem, że nie do końca.
Dziś zaczęłam stymulację. Przy moich problemach z igłami zastrzyki będą bardzo nieprzyjemnym "dodatkiem", ale czego się nie zrobi żeby spełnić marzenia 😉 pierwszy zastrzyk wykonała pielęgniarka, kolejne będzie robił mąż - nie mam wątpliwości, że świetnie mu pójdzie 🙂
O dziwo, jestem bardzo spokojna, chyba jeszcze to do mnie nie dociera. Kolejna wizyta w piątek i zobaczymy jaka jest reakcja na stymulację. Póki co delikatne bóle podbrzusza więc mam nadzieję, że ładne komórki rosną 🙂
W kwestii pracy na razie brak postępów, ale z uwagi na święta nie spodziewałam się że ktoś oddzwoni. Jutro zrobię nowy przegląd ofert 😉
Koleżanka mówi żeby pochować plod, ale jak tu pochować 5 mlm zarodek. Raczej nie ma takiej opcji. Trochę przykro, że skończy w toalecie no, ale cóż.
11dc
Trochę mnie tu nie było, tylko Wasze pamiętniki na bieżąco czytam. Jeszcze 9 dni do wizyty i dowiem się czy wszystko jest ok. Muszę pamiętać aby zrobili mi biocenoze bo chyba tylko ona ważność straciła wczoraj. A jak się człowiek nie upomni to różnie to bywa.
Jestem ciekawa czy nadal trzeba przed zabiegami robić test na covida bo to znowu kolejne pieniądze. Jestem ciekawa jak to teraz będzie wyglądało, czy od początku cyklu jakieś zastrzyki się bierze? Jakieś dodatkowe badania? Przydałaby się osoba, która już to przechodziła, bo na forum wole nie wchodzić bo idzie się zgubić haha
Uda się wszystko, musi ❤️
2dc
Dziękuje dziewczyny za kciuki i słowa wsparcia ❤️❤️❤️ To na prawdę wiele znaczy, zwłaszcza w sytuacji kiedy jako jedyne wiecie o procedurze 😉 Wspominałam rodzicom, że myślimy o tym ale nie mówiłam kiedy co i jak wiec póki co wiecie „tylko” Wy ❤️ Tym bardziej mi raźniej mając tu osobę z która idziemy zastrzyk w zastrzyk 😉😉
Dziś wjechał pierwszy 💉, Bemfola w dawce maksymalnej, mąż przygotował miksturę, ja dokonałam wkłucia, po czym stwierdził ze nie wypłynęło wszystko i wbił jeszcze raz 😂 Na szczęście igła jest cieka wiec nie ma dramatu. Powiedział ze jutro on będzie pielęgniarką 🤦♀️
Dietowo były tez dwa serki wiejskie, koktajl płodnościowy no i zrezygnowałam z kawy, co nie wiem czy jest dobre bo boli mnie głowa a jestem niskociśnieniowcem. No nic zobaczymy, pogląd w sobotę, mam nadzieje że będzie wszystko ok i coś tam urośnie, dziś czułam już jajniki w ciągu dnia tak naprzemiennie pulsowały.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2022, 21:24
No i mamy sobotę 5ty dzień hodowli moich zarodkow ...
Błagam, niech zamrożą je dzisiaj, niech zadzwonią i powiedzą że mamy co badać, a potem transferować 🙏🙏🙏🤯
Dopiero co pisałam, że myślę, że coś wiem, a potem okazuje się, że jednak nie, aż tu nagle pojechałam na kontrolę w poniedziałek z dobrym nastawieniem, drugi but w plecaku. No i się okazało... Że to nie tylko kostka skręcona, ale i V kość śródstopia złamana. Zdjęli mi szynę, zamontowali gips i tak wylądowałam na 3-tygodniowym L4 i choć musiałam się nad tym trochę zastanowić, to dochodzę do wniosku, że tego właśnie potrzebowałam. Odpoczynku, dystansu i nauki cierpliwości.
Byłam w pracy po 3 godzinach poszłam na przerwę i po 18 zobaczyłam krew na papierze taka średnia ilość, zwolniłam się z pracy idę odpoczywać ,jutro może uda się usg zrobić bo dzisiaj położna nie chce zrobić. Na wszelki wypadek wzięłam dwie kapsułki utrogestanu, boje się tak bardzo się boję. Dobrze ,że nie ma żadnych boli ani skurczy. Dzieciątko bądź silne i trzymaj się mamy!
20+6
USG połówkowe u mojego lekarza prowadzącego.
Wszystko z Lilką jest w porządku 💜
Szyjka w tydzień skróciła się do 3,7 cm także nie możemy jechać na święta do rodziny.
Jest ryzyko przedwczesnego odejścia wód płodowych przez to twardnienie i mam siedzieć na miejscu w Krakowie.
Dwa tygodnie temu przyjechał do nas nagi pies meksykański uratowany z Kijowa 🙈
Także mamy psiego synusia 💜
Musi być dobrze 💜💜💜
Chwilkę mnie nie było, przez różne zawirowania po drodze nie miałam po prostu siły na wpis. Ale po kolei.
Dziś 37 dc 😳
Akurat cykl przed stymulacją musiał się niewiarygodnie wydłużyć - gdzie zawsze okres pojawiał się jak w zegarku. Była nawet mała nadzieja, że stał się cud - test pokazał bladą kreskę, ale dopiero po 1h. Niestety badania krwi zweryfikowały że i tym razem się nie udało. Czy już mówiłam że życie jest przewrotne?
Od doktora dostałam w poniedziałek duphaston, mam brać przez tydzień i zgłosić się w 2dc. Proszę - niech ten okres przesunie się na po świętach 🙏 tak abym mogła spokojnie iść na wizytę, nie martwić się czy kupię gdzieś leki do stymulacji.
W badaniach koniecznych przed procedurą nie wszystko wyszło dobrze - tsh trochę skoczyło (ale mieści się w widełkach), podwyższona prolaktyna, torbiel w piersi i znów torbiel na jajniku. Dodatkowo dzięki motywacji jednej z forumowiczek (Ty wiesz że o Ciebie chodzi 🙂) zrobiłam krzywą cukrową i insulinową. I suprise, suprise - insulinooporność 🙄 wyniki 3 cyfrowe więc nie można było tego zignorować. Żaden lekarz nigdy nie skierował mnie na to badanie, ba, nawet o nim nie wspomniał. Może dlatego, że nie mam typowych objawów? Cykle regularne (nie licząc obecnego), własne owulacje, brak pcos. Mam wdrożoną metformine, na razie 500mg na noc. Brzuch mnie po niej boli niemiłosiernie i mam problem z zasypianiem 😒 w związku z IO miałam wizytę u dietetyczki i czekam na przygotowanie diety. Stwierdziłam że sama takiej diety nie będę umiała ułożyć - od lipca zeszłego roku wyeliminowalam bardzo dużo węglowodanów a wyniki krzywej wyszły fatalnie. Swoją drogą wizyta bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, trwała godzinę i został przeprowadzony wyczerpujący wywiad oraz dostałam wskazówki żywieniowe.
Z przykrych informacji, dowiedziałam się że od lipca nie zostanie mi przedłużona umowa o pracę. I zostało to zrobione w bardzo nieelegancki sposób, nie chcę się wdawać w szczegóły bo jest to nadal przykre dla mnie 😔 w każdym bądź razie jakoś się pozbierałam, wzięłam sprawy w swoje ręce, przygotowałam CV, znalazłam kilka ofert i dziś będę aplikować 💪
Czy coś jeszcze się posypie? Czy jakieś nieprzyjemne niespodzianki się pojawią? Nie! Mam nadzieję, że limit pecha i nieszczęść został już wyczerpany i teraz będzie tylko lepiej 🙂
Zabrałam wczoraj nasz ostatni zarodek z 1 procedury. Trzymaj się mój maluszku :*
29dc według aplikacji powinam testowac. Ale wiem ze okres bedzie bo juz mnie cycki nie bola sutki. Libido do góry poszło. Wczoraj ostatni dzień luteiny i encontoru. I tetaz czekam na okres. Mysle ze maks 2 dni będzie. Smutno będzie ale co zrobic trzeba dalej żyć. Wiosne czuć.
11+4
Znowu historia się powtarza. Dzisiaj zaczęły się plamienia żywą, czerwoną krwią. Ostatnio młoda nie schodziła mi z rąk, do tego karnien było więcej, bo ma jakieś stany podgorączkowe, podejrzewamy ząbkowanie. Muszę przystopować. Nic kosztem drugiego dziecka... Będzie ciężko. Ale najważniejsze żeby Gacek został z nami...
Haloooooo czy zna ktoś magiczny sposób na wywołanie okresu??? 😂😂 nie sądziłam że kiedyś będę tak bardzo chciała żeby już przyszedł 🥴 Mamy zacząć teraz procedurę a tu zbliżają się święta. Jak dostanę w piątek czy w sobotę będzie total lipa, jak ja pójdę do lekarza nie mówiąc o zakupie leków 😭😭😭 misze jutro zadzwonić do kliniki i zapytać co w tej sytuacji. Co gorsze jedziemy do rodziny 250 km od miejsca zamieszkania czyt. kliniki. Jak żyć 😖😖😖 Wszystko jak po grudzie 🤷♀️
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.