26tc+4
Od razu lepiej, jak poczułam kilka delikatnych ruchów w momencie, w którym wydaje mi się ze Ciebie juz nie bylo...
Synku, potrzebujemy jeszcze z 10 tygodni, dasz rade tyle, prawda? Dla mamusi, tatusia i wszystkich innych ktorzy razem z nami czekają na Ciebie...


Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

WTOREK
21+5
Mamy się dobrze. Rośniemy prawidłowo. Jesteśmy teraz parę dni do przodu 😅
Ale nie może być za kolorowo. Mam wielowodzie, chyba nie do końca dobrze kontrolowane cukry (trochę z dietą jestem na bakier), brzuch za duży, za dużo wod płodowych i lekarze się boją ze szyjka nie wytrzyma napięcia... Wczoraj byłam na wizycie. Zaczyna się lekko rozwierac a to przecież jeszcze dużo za wczesnie 😵😵😵 dodatkowo brzuch mi się mocno stawia, twardnieje, czasem się tak napnie ze az boli 😔 dostalam luteine, dostalam duzo magnezu i przykazanie zeby się oszczędzać i dużo leżeć, odpoczywać. Wierze ze musi być dobrze 🙏🙏🙏

Smuzka Czekam na ciążę 🥰 2 lipca 2022, 12:23

18 dc. I mnie dopadła grzybica. Mąż ma mega objawy leczy się. Ma już dosyć czemu ona wraca. Mąż ma nowe leki bo ten Orungal nie pomaga. Dietę trzymamy. Kompalam się w poniedziałek nad zalewem i był seks z mężem i pewnie ja go zaraziłam zanim ja miałelam objawy . Czy tak częste infekcja mogą być powodem że nam się nie udaje. Mąż teraz od dziś przyjmuje na 12 dni Flucofast. Może wy macie jakieś rady .
A u bolą mnie jajniki

20+5 wg usg, 21+1 wg OM
Połówkowe!

Mamy to! Będzie dziewczynka! Wiedziałam od pierwszej bety, a teraz pokazała piękną cipeczke na pierwszym planie 😍😍
Jest cudowna 🥰
Waży 385g i wszystko wygląda całkiem ok. Rozmiarem też nadrobiła więc przestaje tak się tym zamartwiać i spróbuję cieszyć się tym stanem ciążowym bo przecież została mi już tylko połowa!
Coś tam zaczyna mnie w brzuchu smyrac ale doktor też mówiła, że to łożysko na przodzie amortyzuje kopniaki i dlatego mogę czuć ledwo ledwo. Jednak z każdym dniem jak mała będzie rosła to i kopniaki będą bardziej wyczuwalne.

Kocham, kocham, kocham 💗💗💗

Pinka. Piąty transfer 5 maja 2022, 09:07

22tc+1d czwartek

Waga: nadal brak baterii, dzisiaj kupie
Edit: 54.3kg

Jesteśmy po badaniach połówkowych. Kropka rozwija sie prawidłowo, narządy w normie, rozmiary kości w normie, wargi w normie. Gin potwierdzil płeć żeńską, także Kropka 😊❤.
Na usg 3d widzieliśmy jej twarz, trzymala rączke przy buzi wyglądalo jakby ssala kciuka. Po chwili otwierajac mocno usta pokazala nam ziewajac, ze sie nudzi 😊😊.

Podpytalam gina o sposob rodzenia, ale na ta chwile powiedzial ze jest za wczesnie i mozemy rozmawiac w ok 30tygodniu. Zapisalam sie do ortopedy, okulisty, laryngologa. Musze posprawdzac jeszcze te aspekty.

Waga Kropki 495gram 😊
"Who run the world? girls!"


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2022, 14:08

Vaiana Czy się doczekam..? IVF 10 maja 2022, 09:20

25.04 punkcja
30.04 transfer blastki 3AB
9dpt beta 127.30
Cudzie trwaj 😍
Punkcję przeszłam kiepsko, źle się czułam po znieczuleniu, bardzo osłabiona, zaczął się maraton wymiotny.. spędziłam w klinice prawie 8h, ale personel był bardzo opiekuńczy, dosłownie co 15 min ktoś do mnie zaglądał. Jakoś doszłam do siebie.
Transfer - jak określił mój lekarz - najładniejszy z tych trudnych. Byłam ku swojemu zaskoczeniu bardzo spokojna. 20 min, które po leżałam na fotelu gin zleciały mi jak 2 minuty. Po transferze fryty, a nawet cały zestaw wsunęłam 😁
2dpt hulaliśmy na weselu, oczywiście po zgodzie lekarza, wiadomo nie wywijałam jak zawsze, oszczędzałam się, ale zabawiliśmy do samego końca 😊
Zero objawów - poza niemiłosiernym bólem piersi, ale to tłumaczyłam sobie progiem. Wczoraj był 9dpt i pierwszy raz beta coś pokazała, dziś dla formalności siknęłam na test, bo nigdy do tej pory nie widziałam II. Od dwóch dni sikam jak porąbana, w nocy co mi się nigdy nie zdarzało wstawałam nawet 3 razy 🤦‍♀️ jutro potwórka bety🙏🍀
Zostań z nami, rośnij zdrowo 🙏🍀

Eveee Bezsilna 12 maja 2022, 12:47

W zeszły piątek byłam na wizycie u Pana doktora. Na USG pokazał mi pęcherzyk żółtkowy, zarodka nie widać, ale to był dopiero początek 6 tygodnia. Dostałam własną kartę ciąży. Pierwszy raz trzymałam coś takiego w ręce. Ale jakby nie dochodzi do mnie, że to moje. Jak wróciłam do domu to schowałam ja głęboko w szufladzie. Nie dowierzam. Wizytę serduszkową mam 20 mają. Nie wiem jak dotrwam. Ostatnie dwa miesiące to mega stres. Czy kiedyś w końcu odetchnę? Teraz zaczęłam się stresować, że może zarodka nie będzie. Nawet zaczęłam o tym czytać w internecie i nakręcać się niepotrzebnie. Tak bardzo się boję :( zamiast cieszyć się ta chwila to chodzę zupełnie bez humoru.
Dwa razy mi się śniło, że słyszę serduszko dziecka. Sen piękny,kojący. Rytm serduszka nadal dźwięczy mi w uszach. Może maleństwo daje mi znać, że już jest i nie mam się bać?
Póki co muszę w tej niepewności wytrwać. Nie wiem jak, bo cokolwiek robię to myśli krążą wokół jednego.
Ale z drugiej strony dlaczego ma się nie udać? Przecież w końcu musi być dobrze ❤️

22 dpt

Dzis skończyliśmy w szpitalu. Rano pojawiła się krew i to w wg mnie sporej ilości. Porównałabym to do połowy lub 2/3 kieliszka wódki. 😢 Różowo pomarańczowy kolor nie żywa krew. Miałam usg i badanie u lekarza który prowadzi moja ciąże. Na usg pecherzyk wciąż obecny i wciąż bez lokatora. Odpowiada wielkością do dnia transferu. Tylko czy ktoś w nim zamieszka? Zwiększyłam prolutex do 2 zastrzyków dziennie (miałam tak zrobić gdyby pojawiło się plamienie). Miałam rano iść na progesteron ale z tego wszystkiego nie pojechaliśmy. Czekamy do następnej środy, z leków już i tak mi nic nie dodadzą. Albo będę w ciąży albo nie. Wizyta z usg za 8 dni.

Schowałam w końcu dzisiaj choinkę i wszystkie ozdoby. Zrobiło się tak ciemno i pusto...
I smutno.
Może dramatyzuję, ale tak się trochę nawet czuję w ostatnim czasie. I nie opuszcza mnie uczucie niepokoju. Nie umiem się na niczym skupić. Nic mi nie sprawia przyjemności. Nie chce mi się jeść (a przepraszam! słodycze wpierdalałabym najchętniej cały czas). Uśmiecham się na siłę.
I czuję fizycznie uciekający czas.
I przeraża mnie to, że nigdy mogę nie mieć dzieci.
I próbuje sobie to wyobrazić, ale nie mogę.
A później myślę, że nie nadawałabym się na matkę skoro mam problem, żeby podjąć decyzję o wzięciu psa ze schroniska. Tak bardzo bym chciała, a mnie to przeraża.
Całe moje życie tak wygląda - chciałabym, ale się boję...
Jak ktoś taki jak ja może być matką? Przecież nie dam rady...

I nie umiem zdobyć się na to, żeby pójść do lekarza i coś zmienić. I tylko wciąż o tym gadam, że muszę, muszę, muszę...
Jak już, przeglądam dostępne terminy i prawie się umawiam, to zaczynam się zastanawiać czego ja w ogóle chcę i co ja w ogóle nam powiedzieć.
No i nie wiem.
2zuE.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2021, 20:37

10 dpo
Robilam test ale z drugiej próbki moczu no i czulosc 25 wiem ze nie miało prawa wyjsc... ale boje się testowac jutro kolejne podejscie jeśli nie speniam...
Szczerze to nie wierze ze mogłoby się udać ale nadzieja się tli

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 9 maja 2022, 10:56

33 cs, 23dc, 9 dpo
Powinnam zacząć: szok, niedowierzanie etc. ale czuję jakiś dziwny spokój? Brak ekscytacji, jakby nic się nie zmieniło ?
Ale od początku..

9dpo - jest i ona blada druga kreska na teście, tak długo wyczekiwana.
czułam pismo nosem - testy owulacyjne były w tym cyklu wyjątkowo mocno pozytywne, jak nigdy + piersi zaczęły mnie pobolewać jakoś 5dpo.. i robiło mi się słabo.
pierwszy test zrobiłam 6dpo - oczywiście biel
drugi test - 8 dpo - coś tam majaczyło po 5minutach, ale dostrzegalne tylko okiem staraczki, także myślałam raczej, że mam przywidzenia ;)
no i ten dzisiejszy 9dpo - blada druga kreska, ale jest !

Nie, nie skakałam z radości, nie- nie pojawił się uśmiech na twarzy.. za to milion myśli w głowie i totalny mętlik.
Co robić dalej?
Czy jechać na bete? Ale to za wcześnie, i ze względu na prace nie bede mogla powtorzyc w srode, zeby sprawdzic przyrost - wiec bez sensu
Czy faktycznie to jest 9dpo a nie 11dpo ? na monitoringu nie bylam.. tak wyznaczyla apka.. Jesli jest 11dpo to ta kreska troche za blada...
Czy wdrozyc wszystkie przepisane leki, ktore mam brac od pozytywnego Bhcg? tylko wlasnie, one sa od pozytywnego Bhcg, a ja go jeszcze nie mam. A Accofil to nie cukierki.. no i jest jeszcze bardzo wcześnie.
w razie czego caly zestaw czeka: Encorton, heparyna, Accofil, Acard, Luteina..
no wlasnie, moze luteine już teraz włączyć? ona w sumie nie zaszkodzi ?

Póki co uznaliśmy z Nim, ze jutro i w srode rano zrobie sikance, jak beda ladnie ciemniec - to w srode 11dpo beta

Boże.. Ty wiesz.. jeśli rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

21tc+5
Od kilku tygodni wydaje mi sie ze czuje jak sie ruszasz, ale bardziej takie przelewanie wewnątrz.. jakkolwiek głupio to nie zabrzmi, sama przed soba boję się powiedzieć co czuję, powiedzieć ze to na pewno Ty synku... wiesz dlaczego, czulam coś podobnego z Twoja siostra, nawet wtedy, kiedy juz nie mogłam jej czuć 😭 nie wiem wiec co wtedy czulam, dlaczego nikt nie reagował jak na rutynowe pytanie czy czuję ruchy mówiłam że delikatnie... w 27tc... dzisiaj jestem pewna, ze dales mi znac ze jest dobrze... poczulam cos, co daje mi pewność, ze to Ty synku... i wiem, ze z mala nie poczułam tego az tak mocno do tego 27tc... synku, wygląda ze jesteś silniejszy od siostry... walcz, wszyscy czekamy dk teho 37tc na Ciebie... tak bardzo Cię pokochalismy, uwierzyłam, ze dasz rade, córeczko, daj mi wiarę i nadzieję, ze możemy z tatusiem mieć zywe dziecko... o Tobie nigdy nie zapomne, nadal cholernie żałuję, ze sie nie zorientowałam ze coś jest nie tak, ze nie mogłam Ci pomóc... próbuje zyc, dla niego, chce dac mu szanse... ale wiesz ze bez Ciebie nic nie będzie jak miało byc...
Synku, walcz, ja będę pilnować lekarzy i damy rade...do 37tc juz nie daleko...

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

Smuzka Czekam na ciążę 🥰 8 maja 2022, 07:31

23DC.
Uf mężowi już lepiej ten clotrimazol pomogą. Jeszcze karze mu się smarować do tygodnia. Zero seksu. Niech się wyleczy do końca.
A mnie piersi bolą/ciężkie są od 22dc więc już wiem że ciąży nie ma. Bo były takie same w tam tym cyklu.
Wczoraj tak mnie bolał lewy jajnik że już wpadłam w schize że to ciąża pozamaciczna.,
Pobolewa mnie dół brzucha takie ale skurcze okresowe i tak jak by kuje nad spojeniem łonowym.
Czekam na okres na pewno będzie.
Wzięłam się za siebie więcej ruchu. Codzienny spacer do lasu. Staram się mini 10 tys kroków robić dziennie. Mniej jeść. Kawa nie słodzę ograniczam słodkie. To już trudniej bo aż mi ślinka leci na widok słodyczy.
Przygotowania do komuni świętej córki pełna parą. Komunia akurat wypadnie w płodne dni więc ten cykl daje na straty. Bo stres bo na pewno seksu dużo nie bedzie.
A zresztą i tak w ciąże nie zajde. Zaczynam myśleć że jest to winna męża. Jak w tym cyklu piekne 2 komórki jajowe pewnie dwie pękły bo czułam okropny ból grube endriometrium i co lipa ...eh wszędzie dookoła ciążę.
Pomaga mi dużo modlitwa częstą msza. Teraz podjęłam się duchowej adopcji. Tak te dzieciątka ma już 7 tyg. Może uda się jej ochronić przed Aborcją.

23.11.2021
40+6

Na izbie przyjęć pojawiłam się o 8:00 tak jak kazał lekarz i położna. Przed gabinetem czekały już 3 panie (z jedną z nich byłam później na sali, urodziła cudną Gabrysię, poród SN, ale kleszczowy). 🙂
Na izbie wszystko szło bardzo wolno. Do gabinetu weszłam jakoś po 11:30. 🙈 Było mi już mega zimno z nerwów i byłam piekielnie głodna. Pamiętam, że mąż bardzo nie chciał, żebym tam zostawała. Miał nadzieję, że skoro nic się nie dzieje to uda mi się przekonać ich, żebym jednak jeszcze wróciła do domu i poczekała na akcję. Lekarze oczywiście się nie zgodzili, a ja miałam też nosa, bo czułam już, że powinnam zostać w szpitalu.
Po czasie uświadomiliśmy sobie, że nawet się ze mną nie pożegnał. 😂 Chyba taki był pewny, że jeszcze do niego wrócę. 😏

Lekarze na izbie przyjęć zbadali mnie, przejrzeli dokumentację i zapoznali się z planem porodu. Miałam też zrobione ktg. Wszyscy byli mili, więc powoli ciśnienie ze mnie schodziło.
Jak już wszystkie badania były załatwione, jedna z położnych zaprowadziła mnie na salę, na której byłam sama. Mega się na początku ucieszyłam, że takie super warunki. 😁 Zjadłam obiad niemalże w biegu, bo ta sama położna poinformowała mnie, że ok. 14:00 mam przyjść z powrotem na IP, żeby założyli mi balonik. Zbyt wiele czasu nie miałam. Zdążyłam chyba zadzwonić jeszcze do mamy i męża, i przypuszczalnie coś napisać na AA. 😏

Jak przyszedł czas poszłam zestresowana na IP. Bardzo nie chciałam tego wywolywania. Bałam się jak vholera.
Lekarka przed całym zabiegiem poinformowała mnie co będzie robić. Gadała i gadała. W końcu założyła wziernik, a mi... Zaczęły odchodzić wody. 🙈 W sumie było to bardzo ciekawe, bo oni na poczatku nie byli pewni co to. Zrobili szybki test i czekaliśmy na potwierdzenie. No, ale to były wody. 😅 No i balonika nie założyli. 😅 Na bank te wody odeszły mi ze stresu. 🙈 Nie pamiętam już jak wróciłam z powrotem na salę. Pamiętam tylko jak cały czas te wody ze mnie lecą...
Na sali położna podłączyła ktg. Zapytałam czy mam sobie położyć na łóżko podkład. Powiedziała, że nie trzeba, bo te wody tak leciutko tylko lecą. Zaczęły się pisać skurcze na 100. Nie były na początku uciążliwe, dawałam radę. Pamiętam powódź wód. 😂 Łóżko mi się zalało trochę. Byłam sama na sali (ta dogodność już nie wydała się taka cudowna). Nie miałam jak się ruszyć, żeby wziąć ten podkład, który jednak trzeba było sobie podłożyć. Leżałam cały czas podpięta pod ktg i kminiłam, co tu zrobić. 😂 W końcu znalazłam w internecie numer telefonu na blok porodowy i zadzwoniłam, żeby mnie ratowali jakimś podkładem. 🤣🙈 Od tamtej pory skurcze zrobiły się boleśniejsze i częstsze, a płynącym wodom nie było końca. (Jeśli ktoś się zastanawiał jaka konsystencję mają wody płodowe to są śliskie jak kisiel😅) Ale nie ma co się dziwić - dużo ich było. Dwa tygodnie wcześniej na USG u lekarza prowadzącego AFI było 10, a na IP 20-24. 😱 Do tej pory nie mam pojęcia skąd to się wzięło. 🥴 Moja teoria jest taka, że po odstawieniu metforminy w 35 tygodniu, dopadła mnie jednak cukrzyca ciążowa, która spowodowała wzrost wód. 🤔 Ale to tylko moja teoria, nikomu nie przedstawiana.

I tak mi mijał pierwszy dzień w szpitalu. Z każdą zmiana pozycji czułam jak wody ze mnie lecą. Nie nadążam z wymianą podkładów i wkładek. Mężowi musiałam zlecić kupno nowych paczek, bo nie miałabym na później. Coś strasznego. Uczucie jakbym się permanentnie obsikiwała. 😂 Gdyby ktoś kazał mi opisać swój poród jednym słowem, powiedziałabym: "wody". 😂

Po jakimś czasie doszla na salę dziewczyna. Drugie dziecko, paląca, ciąża zagrożona. Latała do kibla palić fajki... Nie była zbyt rozmowna na początku. Trochę się rozkręciła jak na salę doszła jeszcze jedna dziewczyna - pierwsze dziecko, jak ja. Gadaliśmy jak najęte cały wieczór. Ja dodatkowo chodziłam, oddychałam, urządzałam sobie wycieczki do WC, chyba z dwa razy byłam pod prysznicem. 😂 Ten wieczór to był koszmar, trwał wieki mam wrażenie. Byłam już dość zmęczona, a nie mogłam zasnąć, bo skurcze bolały, a wcześniej jak jeszcze nie bolały to nie mogłam zasnąć przez ktg i lejące się wody. 😩 Podsumowując - dzień się kończył, a ja byłam na nogach od godziny 5:00/6:00.

Ostatnie zdjęcie jakie mam na telefonie sprzed pójścia do szpitala. Ja i mój portret narysowany przez męża. 😂 20.11.2021
529cbd44d241.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2022, 10:30

16dc w 16-stym cyklu starań
W tym cyklu ciężko mi mierzyć temperaturę,bo od zeszłego tygodnia wstaję albo za wcześnie albo za późno 😝.
Z testami owulacyjnymi to samo, dużo piłam przez co nie wiem kiedy owulacja była i czy W ogóle była, dlatego z Mężem zrobiliśmy sobie maraton serduszkowania od soboty do wczoraj (środy),jeśli siły i ochota będą to spróbujemy i dziś, choć wydaje mi się,że jestem już po owulce.
Co do samych starań to doszłam ponownie do spokoju,moje nastawienie troszkę wróciło do normy,że będzie co będzie, ważne,że mamy siebie.
Niedzielę spędziliśmy z moim A. Nad wodą,wypozyczylismy omege i trochę pozeglowalismy. Pierwszy raz byłam na tak małej lódce, bardzo łatwo o wywrotkę, na szczęście obyło się bez niej. Bardzo mi się podobało, czas spędzony trochę na aktywności, troszkę na relaksie, więc idealny balans 😊 przy kolacji z Mężem postanowiliśmy, że jeśli nie wyjdzie do czerwca,co jest dużym prawdopodobieństwem to lecimy w lipcu na trekking na Lofoty. Oboje zawsze chcieliśmy zwiedzić ten część Skandynawii,a kiedy jak nie teraz.
Wczoraj Mąż był na pępkowym przyjaciela-urodzila mu się córeczka, śmiałam się,żeby przywiózł wiruski,żebyśmy się zarazili 😁

Oczywiście Mąż przekazał informacje koledze,żeby nas zaraził😅😆oczywiście na początku chłopina nie zorientował się o co chodzi,dopiero później odpowiedział,że na pewno i nam niedługo się uda ☺😉

Bliżsi koledzy Męża wiedzą o naszym problemie i są mega wsparcie dla Mojego Męża, może z nimi normalnie porozmawiać,żaden z nich nie rzuca chamskimi odzywkami pomimo,że większość z nich posiada dzieci.
Ja niestety nie z każdą koleżanką mogę o tym porozmawiać. ...ostatnio na domówce, jedna ze znajomych,z którą widzę sie dosłownie 4 razy do roku tylko i wyłącznie na takich imprezach i od razu atakuje każdą koleżankę z tekstem:"masz chłopaka? I jak starania ?czas najwyższy...."ehhh
Na szczęście ona nie miała problemu z zajściem i Jest teraz w drugiej ciąży....bardzo się cieszę, że nie miała żadnych komplikacji, pomimo usunięcia jednego jajowodu (nowotwór). Niemnien jednak myślę, że sama zapomniała jak to było być singielką, jak temat jej choroby był Tabu,a teraz sama nie ma wyczucia. Oczywiscie przyszła pora na mnie czy się staramy, odpowiedzialam jej,że prapragnę mieć dziecko i że się staramy.
A ona to czemu się nie staramy, to powtórzyłam, że przecież się staramy i że mamy problem i nie wiem kiedy będę w ciąży,ale mam nadzieję, że się doczekam własnych dzieci😊🥰. Zaczęła dawać mi rady,chyba które każda staraczka uwielbia, że najlepiej to odpuścić i w najmniej oczekiwanym momencie przyjdzie ciąża...
Nie każdy musi przechodzić przez różne koleiny życia, jak choroba, niepłodność, ale każdy z nas powinien posiadać trochę taktu,empatii...może wtedy bylibyśmy dla siebie bardziej wyrozumiali 💓

Kochane życzę Wam spokojnych i przede wszystkim zdrowych Świąt Bożego Narodzenia!


Oho, zaczyna się pms. Za mniej więcej tydzień powinnam dostać okres i już widzę zmianę nastroju, lekkie poddenerwowanie, rezygnację, zaczyna mi się 'nic nie chcieć'. Muszę się po prostu nastawić teraz na to, że będę bardziej niespokojna, że tak po prostu jest i jakoś to przetrwać. Przetrwać też pierwszy dzień okresu - zawsze jest najgorszy, drugiego dnia wstępuje we mnie już nadzieja :D
Pierwszego dnia okresu dzwonię do lekarza i umawiam się też na pierwszy w życiu monitoring!! Postanowiłam, że jeszcze raz zbadam też FSH na początku cyklu. I jeszcze teraz tym tygodniu (planuję piątek, pojutrze) chcę też zbadać AMH.

Wczoraj upadłam, dopadła mnie taka rezygnacja, że poszły czipsy w ruch, kawa też... Dopadły mnie myśli, że skoro i tak nic z tego wszystkiego, to po co mam się męczyć, po co rezygnować z przyjemności, po prostu moja głowa zaczęła widzieć wszystko w ciemnych barwach. No ale, upadłeś - powstań, więc dziś już jajecznica, sałatka, suple wzięte, olej z czarnuszki też.

Cały czas mi chodzi po głowie ten projekt żyćko, co tu znaleźć, żeby swoją energię przekierować na inne tory niż ta cholerna niepłodność...

Mersalla W poszukiwaniu tęczy 🌈 10 maja 2022, 13:26

10t5d
W sobotę byłam na ostatniej wizycie przed prenatalnymi. Maluch rozwija się super, miał 3cm i pomachał mi rączką 🤩 Skopał mnie też okrutnie ale na szczęście nic jeszcze nie czułam 😅 Serducho nadal bije pięknie. Dzień przed wizytą udało mi się nawet na chwilę wychwycić je na detektorze ale szybko uciekło. W niedzielę spróbowałam kolejny raz, znalazłam je szybciej ale nadal na krótko i ciągle było cichutkie. Dzisiaj postanowiłam spróbować jeszcze raz. Nie dość, że udało mi się po ok. 5 minutach (ale większość czasu szukałam po złej stronie, bo znowu się młody przemieścił 🙈) ale mogłam posłuchać go dłużej i udało się nawet nagrać bicie serca na telefon 😊 Bardzo mi na tym zależało, bo męża nie ma w domu, wraca dopiero za tydzień i jeszcze nie miał okazji nigdy go posłuchać. Mnie też to uspokoiło, bo serce było słychać czysto i wyraźnie, najwidoczniej bąbel rośnie i ładnie się ustawił.
Za niecałe 1,5 tygodnia mam prenatalne. Boję się ich okropnie, po tym wszystkim nie chciałabym usłyszeć, że maluch może mieć jakąś wadę genetyczną. W razie czego mamy odłożone pieniądze na Sanco ale liczę na to, że nie będą potrzebne. Zdecydowanie bardziej przyjemne byłoby wydanie ich na wózek 😉 Mam nadzieję, że usłyszę, że wszystko jest dobrze a moje maleństwo rozwija się prawidłowo i nie ma powodu do niepokoju. Nie analizuję innych scenariuszy, patrzę tylko na te pozytywne zakończenia.
Jedno jest pewne - błogosławiony niech będzie Paśnik i szczepienia. Jakikolwiek nie byłby finał tej historii wiemy, że szczepienia u nas zadziałały. Miałam po raz pierwszy w życiu okazję zobaczyć, jak moje dziecko się rusza. Mogłam usłyszeć jego serduszko i to nie jeden raz. I za to dziękuję codziennie. Za nadzieję

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 11 maja 2022, 20:21

33cs, 25dc, 11dpo
Test wczoraj (10dpo) wieczorem zdecydowanie ciemniejszy niż 9dpo rano.
Za to dziś (11dpo) niewielka różnica w porównaniu do wczorajszego wieczoru. Mialam robic jutro rano - ale chyba bez sensu porównywać codziennie (gdzies tak tu czytalam kiedys), ponoc lepiej co 2 dzień żeby było widać różnicę..
Takze zatestuje znów chyba w piątek rano.
Na bete niestety nie zdążyłam dziś że względu na pracę. Jutro też nie wiem czy zdążę :(
Najwyżej zrobię w piątek.

Leki:
To co wczesniej: b12 i b6, kwas foliowy metyl2mg, witD 4tys, wit E 200mg, inozytol (ovulomed), Letrox
Nowe: acard 75mg

Na objawach nie mam czasu się skupiać czy są czy nie ma bo mam taki młyn w pracy.
Ale chyba mam: ciezkie piersi, definitywnie wzdecie (nawet dziś się bałam że ktoś w pracy zada dziwne pytanie), czasem jakieś lekkie pobolewanie w podbrzuszu, sennosc (ale to nie wiem czy nie ze zmęczenia..)

Boże.. Ty wiesz.. jeśli rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 10 czerwca 2022, 15:20

1dc
Boże co za ból.. chyba po tych lekach czuje się okropnie :(
Stresuje się ta biopsja. :/
20.06 idę na usg I wyznaczymy termin biopsji

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)