Smuzka Czekam na ciążę 🥰 28 czerwca 2022, 08:54

14 DC dziś ma gina. Zobaczymy co słychać w jajnikach. Ogólnie bolą mnie od 12/13 dc. Śluz się leje. Libido w kosmos. Seks jest. Aż mnie już boli ujście pochwy za dużo seksu. Mąż nalega bo on tak bardzo chcę by się udało. Ja nie wierzę. Chodź czuję że owulacja jest toż za rogiem. Nie myślę już tak obsesyjnie o dziecku ciąży. Przestałam mieć ból że nie ma tej ciąży

Pinka. Piąty transfer 24 czerwca 2022, 14:22

29tc+2d piątek

Waga: 55,1kg. Nie rozumiem tej wagi. Brzuch mam wiekszy i ciezszy.

Dzisiaj w nocy mialam okropny skurcz prawej strony, ogolnie czuje sie taka w ciaglym napieciu miesni. Musze zwiekszyc ilosc przyjmowanego magnezu.

Na dworze skwar po 30st, ale ja to lubie. To moja pogoda, nie puchna mi stopy, ani nogi. Uwielbiam slonce i ciepelko. Kazdy mnie pyta jak to wytrzymuje a ja ❤.

W przyszlym tygodniu wizyta u gina, zaczynam sie martwic czy z Kropka wszystko dobrze, czy jest zdrowa. Nie napisze, ze modle sie o jej zdrowie, bo jestem daleko od kosciola, ale bardzo sie martwie.
Ciekawe ile wazy ile ma dlugosci, chcialabym ja juz zobaczyc, no ale czekamy na usg do srody.

W lipcu startujemy z wyprawka 😊. Obiecalam sobie ze nie bede kupowac rozowych rzeczy..🤞🤞

5dpo
czekam niecierpliwie na możliwość testowania.
Tak sobie myśle że mogłabym jeszcxe jedną dzidzie mieć😁

Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 5 września 2022, 16:47

12dc
Ja juz po usg.. niestety endometrium mało rośnie.. w piątek było 0.6 dzis 0.73 (za pierwszym transferem miałam w 10dc 0.6 a w 13dc 0,95) .
Dostałam Accofil domacicznie i w środę kolejne usg na którym będzie ustalany transfer. Z tego co się dowiedziałam może być w poniedziałek wiec trzymajcie kciuki.

Karo_27 Moja walka - wygrana? 13 października 2024, 10:03

Napisane nad ranem 12.10.2024

Ciężko się to pisze. Miałam jakieś swoje odczucia, wydało mi się że może to to. Bo... miałam rozwolnienie w 2dpt a zawsze silne zaparcia, nocne poty, bezsenność, ból kręgosłupa, trochę ćmienia brzucha i nawet szczypanie sutków ok. 6dpt (z reguły nie bolą mnie piersi, oprócz przy okazji owulacji - powiększają się).

Była we mnie nadzieja. A jak na mnie - to juz dużo. Sobota nad ranem- 8dpt najczulszy test negatywny. I znowu milion myśli, których chyba nawet nie ma sensu zapisywać dla potomnych, pytań bez odpowiedzi. Tak bardzo pragnę dać tę miłość a z moim organizmem jest coś na tyle nie tak że nawet nie dochodzi do implantacji... Jestem wadliwa?

Dla kliniki betę zrobię w poniedziałek rano, oczywiście się stawię. To umiem doskonale- stawiać się wobec wyzwań życia i udawać że jest dobrze.

Natomiast po teście negatywnym zapisałam się na pobranie krwi w innym laboratorium jeszcze tego samego dnia. Chciałam mieć pewność i ewentualny czas, żeby po cichu i w ukryciu przed ludzkimi oczami przeżyć kolejną żałobę.

Jak bardzo bolą słowa, że w programie rządowym sa dwie weryfikacje: 10dpt i wizyta serduszkowa. Dla mnie ta druga nie jest osiągalna.

Kobiety cierpią po poronieniach w 1 trymestrze, a ja im zazdroszczę- ja nawet nie spełniam się w roli pojemnika, gdzie maleństwo mogłoby się rozgościć. To są brutalne i szczere słowa, przepraszam za ich publikowanie. To są moje emocje. I to nie jest depresja- to jest brak zrozumienia i ogromny ból. I mimo stałej pracy nad sobą, żebym była maksymalnie zadowolona z życia i z siebie, kiedy patrzę w lustro widzę to słabe ciało, które zapewne genetycznie ma niski potencjał biologiczny. Kochać siebie, mając w sobie te wszystkie myśli, wiedząc ze nie mogę począć jak normalne kobiety - to jest bardzo, bardzo trudne. Nie poddać się, nie pogrążyć w depresji, wciąż walczyć a przede wszystkim z tym żyć. Same to dobrze znacie.

Bilans starań na 14.10.2024:
Wciąż teoretycznie możliwie najlepszy wiek wg lekarzy- mniej niż 30 lat - nigdy nie byłam w ciąży naturalnej.
4 lata starań, od 3 lat w klinikach leczenia niepłodności, 2 procedury ICSI, 5 transferów, jedna ciąża biochemiczna za 2 razem z bardzo niskimi betami, beta nieprawidłowo przyrastała.

Jakie plany po kolejnym nieudanym podejściu?
Lekarz zalecił histeroskopię diagnostyczną, nie wiedząc, że już ją miałam. Już powstrzymam się od czarnego humoru. A więc: chciałabym potwierdzić że wynik biopsji endometrium jest ujemny, zrobić histeroskopię diagnostyczną przed cyklem poprzedzającym kolejny transfer, być może w międzyczasie umówić się na usg w celu wykluczenia endometriozy (nikt oczywiście tego nie sprawdzał, chciałabym mieć pewność, że nie mam tego g..., mam wątpliwości ze względu na wynik biopsji endometrium i problemy z wejściem do macicy przy transferach), może przejdę się też profilaktycznie do hematologa - czy moje wyniki krwi są poprawne (tu tez mam wątpliwości :D) i gastrologa - w celu wykluczenia zapalenia w jelitach/nietolerancji pokarmowych, bo nie wiem jakie badania trzeba zrobić. To wszystko moje pomysły, co jeszcze mogę zrobić, żeby dać szansę pozostałym 3 blastusiom zostać z nami.
All in all, kolejny transfer zapewne najwcześniej w grudniu, a znając życie to już w nowym roku 2025. Czekają jeszcze 3 blastusie - chciałabym wierzyć, że z każdym z nich się kiedyś spotkamy... Już staram się sama cenzurować ten pamiętnik, żeby nie był obrazem kompletnego braku nadziei. Oczywiście, będę walczyć, żeby przytulić do serca maleństwo, ale każdy z tych 5 zarodków to było moje wymarzone dziecko, na każde czekałam. Każda utrata tak boli.

Życie jest trudne i pełne "wyzwań". Optymistycznym akcentem niech będzie to że jest jeszcze piękna, polska, złota jesień a potem - miejmy nadzieję, że przyjdzie równie bajkowa zima i trzymam mocno kciuki za wszystkie Staraczki, dziewczyny które tu jesteście, żeby wasze marzenia się spełniły, pojawiały sie dwie kreseczki na testach, serduszka na usg, żeby końcówka roku 2024 to był dla Was dobry czas ❤️ Dziękuję Wam za trzymane mocno kciuki i za komentarze, jesteście kochane. To dla mnie naprawdę dużo znaczy, bo prywatnie tak naprawdę poza mężem nie bardzo mam wsparcie, nie mam z kim o tym porozmawiać, prawdopodobnie z własnej winy... Skupiając się na leczeniu i utrzymaniu pracy zaniedbałam relacje z ludźmi.

Dopisane w sobotę po pobraniu krwi:
Chcę byc wdzięczna za każde doświadczenie, niezależnie, jak jest trudne. Ale mimo wszystko dostałam te szansę, by pobyć z Kropkiem razem chociaż kilka dni - dziękuję za to. Po pobraniu krwi poszłam na spacer na wyciszenie i podziwiałam, jaki piękny jest nasz świat. Przesyłam tyle pozytywnej energii, ile w tym momencie mogę z siebie wykrzesać. Kochajmy i doceniajmy siebie i to, co jest nam dane w życiu. Mimo wszystko życie jest takie piękne.

Update z 12.10.2024 po godz. 16 - 8dpt - beta ujemna.
Zmniejszam dawki leków i czekam na potwierdzenie od lekarza, że mam je odstawić w poniedziałek rano. Czuję pustkę, wokół mnie cisza "krzyczy". A w dodatku całą morfologię krwi mam rozjechaną - najprawdopodobniej przez sterydy brane w dużej dawce, cholesterol nieprawidłowy mimo braku nadwagi. Te wyniki mówią więcej niż tysiac słów. Są kwestie, które liczą się nie mniej niż wiek matki, suplementacja i zdrowy styl życia- a mianowicie genetyka, choroby w rodzinie, nosicielstwo mutacji, skłonności rodzinne do schorzeń czy nawet budowy ciała/układu krwionośnego np. problemy rodzinne z żyłami, sercem, nerkami, wątrobą, jelitami czy występowanie nowotworów ... Czuję to, mimo że nie studiowałam medycyny. Nie znam prywatnie osoby w swoim wieku, która jest choćby po jednym in vitro, ale znam co najmniej kilka osób, które nie mogą naturalne począć przez minimum kilka miesięcy/ponad rok - wszystkie nas łączy to samo - słaby potencjał genetyczny, od małego problemy zdrowotne lub choroby/zgony w najbliższej rodzinie. Każde kolejne pokolenie wydaje się być coraz słabsze, co to mówi o przyszłości naszej cywilizacji...

Najgorsze jest to, że na przekór zdaniu lekarzy twierdzących, że wszystko u mnie jest OK i dawno powinnam już "nie przychodzić do kliniki" i mimo tego, że ja mam tego świadomość że po prostu biologicznie jestem słabym egzemplarzem, który być może 100 lat temu by nie przeżył, to nie jestem w stanie zdusić w sobie pragnienia posiadania dziecka, stworzenia rodziny. To jest silniejsze ode mnie.

I żeby nie było tak kolorowo- po ujemym wyniku bety popłynęłam. Wszystko przestało mieć sens: zjadłam dwa fast foody z rana, mnóstwo słodyczy, wypiłam ulubioną latte, potrójną porcję ulubionego rosołu i nawet napiłam się alkoholu na koncercie. Dlaczego? Zapewne, żeby odreagować. Tyle czasu się staramy, dbamy o siebie - o jedzenie, o ruch, ciągłe wyrzeczenia. A to i tak nic nie zmienia, przynajmniej w moim przypadku. Na koniec dnia poczułam do siebie coś na kształt odrazy, że musiałam aż tak utopić emocje w "jedzeniu".
Dziś, 13.10.2024 to dzień na ogarnięcie się mentalne, sprzątanie domu, jakiś spacer, uspokojenie płynących myśli. Tak żeby jutro bez zbędnych emocji przyjąć informację od lekarza, w pracy profesjonalnie poprowadzić szkolenie i zacząć wszystko od nowa. Od punktu zero.
W tym momencie nie ma we mnie radości, jak myślę o świętach i Sylwestrze najchętniej schowałabym się przed całym światem i przeleżała ten czas pod kocem, ale mam nadzieję, że to minie i znowu będę cieszyć się dniem dzisiejszym. Mam o co walczyć, nie chcę stracić swojego małżeństwa. Mąż też to oczywiście przeżywa, ale inaczej - w ciszy, nie do końca potrafi zrozumieć paletę i rozpiętość moich emocji.. Musimy o to walczyć, żeby nas to nie dobijało, żeby się podnieść i żeby cieszyć się sobą.

Ale właśnie to chyba jest najsmutniejsze, ja już jestem wyczerpana ciągłym stanem "walki". Chciałabym zacząć po prostu być, doświadczać, doceniać chwile. Natomiast wg mnie w niepłodności to nie jest możliwe, bo po pierwsze czas odgrywa dużą rolę, a po drugie- mówimy tu o najbardziej podstawowej potrzebie kobiety, jaką jest zostanie mamą. Gdyby się to dało choć na chwilę wyłączyć i po prostu "być"...

Pozwól mi Boże/ losie, energio, która nas powołujesz do życia i pchasz do działania zobaczyć jeszcze chociaż raz w życiu chociaż półtorej kreski na teście ciążowym. Chociaż cień drugiej kreski tak jak w czerwcu 2022 r. - ten test wciąż leży u mnie na dnie szafy i przypomina mi, że raz w życiu byłam najbliżej do spełnienia swojego największego marzenia. I że to była prawda, a nie moja fantazja.

Przepraszam za charakter tego wpisu - jest zbiorem przemyśleń i emocji z 2 różnych dni. Dziękuję za to, że dałyście radę to przeczytać - nie dajcie się, nie poddawajcie się i spełniajcie marzenia. Trzymajcie się cieplutko, przyjemnego tygodnia i do następnego wpisu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2024, 10:55

4nita Kupię pilnie prolutex 17 maja 2025, 21:46

Hej dziewczyny ! Jak wiecie jest ogromny problem z prolutexem 😢 pilnie kupię PROLUTEX z racji wtorkowego transferu . Zastrzegam sobie prawo pierwokupu jeśli się zgłosi ktoś chętny sprzedać lek . Z góry dzięki ♥️

Dni lecą bardzo powoli. Przynajmniej dni między ostatnim a kolejnym usg. Zaczynam czuć strach czy wszystko jest okej. W następny poniedziałek się dowiem. Ten początek to jakaś masakra. Plamienia i krwawienie nigdy więcej się nie pojawiło więc przynajmniej na tej płaszczyźnie odczywam spokój. Bywam senna 😪, czasami w ciągu dnia mnie mdli, jak jestem głodna to muszę czym szybciej zjeść bo aż mnie ssie z głodu. Moim Best friend jest łóżko. Są dni gdzie dużo chodzę a są i takie gdzie zrobienie 10 tys kroków to mission imposible. Nie spinam się, jutro wracam do ćwiczeń, mam nadzieję że dam radę.

Mam smart watch i od 2/3 tygodni budzi mnie w nocy bo moje tetno spada poniżej 40 uderzeń na minutę. Wcześniej nie miałam takich problemów. 🤷🏻‍♀️

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 28 czerwca 2022, 16:54

Nie udało się.
Nie mamy już zarodków, planu, zaplecza finansowego, nie mamy siły.
Jestem zmęczona tą niepłodnością, boli mnie to wszystko okrutnie.
Wiem, że cuda się zdarzają, wiem, że jesteśmy młodzi. Jednak mam wrażenie, że te cuda nie są nam pisane.
Zawiesiliśmy starania z pomocą medyczną, nie diagnozujemy się, nie chodzę na żadne monity.
Jemy to na co mamy ochotę, robimy to co chcemy - musimy się nauczyć żyć na nowo, bo już nie pamiętam życia "przed" staraniami.

Jutro nasza 3 rocznica ślubu, kolejna bez dziecka, a teraz już i bez nadziei, że kiedykolwiek się pojawi.
Ale kochamy się najmocniej na świecie, mamy chociaż siebie.



Dziękuję za wsparcie jakie tu otrzymałam, było nieocenione w tej nierównej walce.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2022, 17:25

Dawno mnie tu nie było 😱 aktualizacja. Leczenie nie przyniosło pożądanych skutków a wręcz odwrotnie bardzo pogorszyło wyniki. 5 mln w całości i 0% morfologii. Nie tak miało być. Lekarz męża chory a my przed wakacjami. Więc na znanym lekarzu szybko wyszukałam androloga z najbliższym terminem. Znalazłam na następny dzień od wyników. Dopiero później zaczęłam czytać opinie czy w ogóle warto iść do niego. Ale opinie super! Więc lecimy. Na wizycie lekarz powiedział, że bez USG wie co dolega mężowi, że leczenie nie przyniesie skutków a na badania genetyczne wydaliśmy niepotrzebnie kasę bo przyczyna jest gdzieś indziej. Ale potwierdzi to w USG. Patrzę w ten monitor a on pokazuje i nie wierzę w to co widzę .. ja laik to widziałam ! Żylaki ! Nawet pokazywał jak się krew w nich cofa 🤦🏼‍♀️ Wreszcie mamy prawdopodobną przyczynę ! Skierowanie na zabieg i mamy termin na 15.07 🙏 oby to pomogło. Ze spokojnymi głowami pojechaliśmy na wakacje do Egiptu. Dzień przed wylotem dostałam okres ale nie był jakiś bardzo uciążliwy. Nie było prawie skrzepów, brzuch bolał umiarkowanie 🙂 nawet jeszcze zdążyliśmy ❤️ przed wylotem bo bez tego wakacje się nie liczą. Wyluzowaliśmy totalnie, ładowaliśmy baterie przed kolejną rundą walki o dziecko po zabiegu. Jedliśmy co chcielismy, piliśmy alkohol, wygrzewalismy się w słońcu ❤️ po powrocie nie kontrolowałam kiedy owulacja, choć u mnie ją czuć więc mniej więcej wiem kiedy była ale w związku z tym że nie sprawdzałam to ❤️ były wtedy kiedy nam się chciało a nie kiedy trzeba było 🙂 byłam na usg mam dwie torbiele najprawdopodobniej endometrialne. Dostałam skierowanie na badanie RM i Ca125 w kierunku endometriozy, oby to nie było to 🙏 nie wiem który dpo mam 12? 13? A może nawet i 14. Nie liczę bo nawet na datę nie spojrzałam kiedy miałam ten ból owulacyjny 🙂 myślałam że okres przyjdzie już bo od 2 dni miałam silne bóle okresowe. Nawet pojawiła się odrobina śluzu zabrudzonego. Wczoraj musiałam wziąć nospe tak bolało i byłam pewna, że to okres. A tu nic 🙂 normalnie przed okresem już mam plamienia 🙂 może wreszcie się to unormowało 🙂

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 29 czerwca 2022, 13:11

DC nie wiem który.
Kłuje mnie w pochwie. Plus lekkie plamienie. Zaczyna się @???

Martyna zrobiła test i ma drugą kreseczkę ❤️ bardzo się cieszę jej szczęściem (forumowa koleżanka). Ja testuję już jutro. Temperatura rośnie - czy to coś znaczy? Modlę się codziennie do Matki Bożej. Czy wyprosiła dla mnie tą łaskę? Byłabym najszczęśliwszą osobą na ziemi. Dałabym mężowi spóźniony prezent na rocznicę ślubu. Piękny prezent ❤️ boję się nastawiać na cokolwiek bo boję się upadku jutro. Nie wiem jak to wytrzymam..


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2022, 10:16

22+4
No i mam cukrzycę ciążową 🤷🏼‍♀️ kolejna rzecz do kolekcji razem z niedoczynnością tarczycy. Co śmieszniejsze w tej ciąży jem bardzo mało słodkiego i dużo się ruszam w porównaniu do poprzedniej. Położna mówi, że to pewnie przez to że 2 ciąża jest tak szybko i organizm jeszcze się nie zregenerował. Co więcej lekarz zabronił mi dźwigać córki 😭 dla mnie jest to nierealne bo po pierwsze ona jeszcze nie chodzi, po drugie mieszkamy w bloku na 3 piętrze. Jak wróciłam do domu z wizyty to się poryczałam z tego wszystkiego. Nie mam pojęcia co jeść, czego nie, co zrobić jak cukier po posiłku i tak będzie przekroczony, nie wiem co teraz będzie z córeczką która uwielbia być na rękach... Przecież muszę ją wsadzać do krzesełka, wciągać z łóżka, brać na ręce do przebrania. Ale najgorsze jest to że teraz będę więźniem mieszkania, w którym tak czy siak nienawidzę przebywać. Do dupy to wszystko....

Aniaw89 Tak bardzo chcę 29 czerwca 2022, 20:35

3 lata starań. Równo.
32 DC
Okres spóźnia się. Od 4 dni licząc od 28 dnia(średnio).
Nie mierzyłam temperatury już od dawna, jednak zmierzyłam ją w niedzielę 15 dnia cyklu, wtedy rano było wysoko 36,8 i prawdopodobnie dzień wcześniej była owulacja. Kochaliśmy się właśnie rano w niedzielę, wcześniej w czwartek wieczorem czyli 12 dc. I to by było mniej więcej tyle w tym miesiącu.
Kolejny raz zmierzyłam temperaturę w dniu 30 dniu cyklu -36.8, w kolejnych dniach wzrastała.
Pomyślałam że coś się poprzesuwalo, owulacja była później albo może termometr się zepsuł.
Nigdy nie miałam takiej temperatury w czasie kiedy czekam na okres.
Nigdy nie widziałam pozytywnego testu ciążowego.
Wczoraj kupiłam dwa testy, rano zrobiłam jeden. Po zalecanych 10 min nie widziałam żadnej kreski. Biel. Jednak pół godziny po zrobieniu testu coś zaczęło prześwitywać. Rano pokazałam mężowi, mając w głowie to że nie powinno się po czasie odczytywać testów.
Rzadko je robiłam. Zawsze bałam się zobaczyć biel bo zawsze była. Nigdy żadnej kreski, nawet po czasie. Mialam powtórzyć jutro rano, następnego dnia, jednak mąż nalegał żeby zrobić test po południu. Zrobiłam i dosyć szybko pojawiła się druga kreska. Szok i niedowierzanie.
Nawet nie potrawie się cieszyć.
Niepolodnosc zabrała mi beztroska radość...
Wyobrazalam sobie kiedyś że razem będziemy płakać ze szczęścia. Ale nie.. jest po prostu dziwnie poczuć że się udało.objawow nie mam żadnych oprócz pobolewania brzucha.
W tym cyklu oprócz wysypu pryszczy na twarzy nie działo się nic innego. Żadnych leków, żadnych suplementów, żadnych wizyt. W kwietniu bylam u dr Mariana Malinowskiego, który zlecił mi badania immunologiczne jakie miałam wykonać przed próbowaniem dostania się do dr Paśnika i in vitro. Wyniki mam, cytokiny wymagają konsultacji i leczenia. Wizyta w invicta umówiona.

Taki miałam plan. Ale wyszło inaczej.. szok
Sprawdzilam termin porodu - w dzień urodzin męża.
https://photos.app.goo.gl/5W2DebzVD4HvuZsz9


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2022, 20:40

Oycho Ufaj dalej, nie poddaj się :) 6 lipca 2022, 17:59

W końcu dostałam okresu. Spóźnił się 4 dni, zapewne z powodu cyklu bezowulacyjnego - najważniejsze, że już jest. Martwiłam się, że już wszystko się rozreguluje i będzie jakaś dłuższa przerwa od miesiączki. Odetchnęłam z ulgą, a jutro rano wybieram się na badania krwi zlecone przez panią ginekolog. Znając mnie, nic nie wykażą, co z jednej strony jest dobrą wiadomością, a z drugiej jednak wciąż pozostanę bez wiedzy na temat tego, co się dzieje, że wciąż nie udaje mi się zajść w ciążę. Zobaczymy :)

Aniaw89 Tak bardzo chcę 9 marca 2022, 13:55

31dc
Dziś pierwszy raz od prawie trzech lat mogłam mieć mała nadzieję. Moje cykle od dawna już mają 28-29 dni i nawet nie zdążę zrobić testu, okres już jest. Dzisiaj w 31 dniu cyklu postanowiłam zmierzyć temperaturę 31.95, niby wysoka..zrobiłam rano test. Negatywny oczywiście..
Dziwny ten cykl, wydaje mi się że wiem kiedy była owulacja, chociaż nie sprawdzałam temperatury i to tylko może mi się wydawać.
Poczekam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2022, 20:38

Pinka. Piąty transfer 12 października 2019, 14:33

29dc 11dpt

Beta 423 💞💞💞♥️✊✊✊

O maly wlos a nie moglabym zrobic badan. W moim malym miescie 50min przed zamknieciem laboratorium nie wpuszczano juz ludzi do pobierania krwi. Musielismy z malzem jechac do cywilizowanego miasta obok gdzie do godz. 12 byla czynna diagnostka.

W ten oto sposob robiac badania na cito trzy godziny pozniej znamy wynik. Szczescie miesza sie z ogromnym przerazeniem i strachem. Nawet ciezko mi powiedziec ze radosc wypelnia ma dusze bo lek zwiazany z przeszloscia nie daje o sobie zapomniec.

Dziewczyny trzymajcie ✊✊✊. Mam swojego kropka przy sobie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2019, 14:34

Wczoraj mialam piekny sen...snilo mi sie, ze zrobilam test ciazowy i pokazal dwie kreski. Bylam w takim szoku we snie, ze zrobilam kolejny test i rowniez pokazal dwie kreski. Jakies to bylo cudowne uczucie zobaczyc ta pojawiajaca sie druga, magiczna kreske.....Rano wstalam i zrobilam sobie test....i powrot do rzeczywistosci- biel wizera!!!!! Ah gdyby mozna bylo pstryknac i sen by sie spelnil.

23+5

Po chwilowej zalamce czuję się zdecydowanie lepiej 💪 zamieniłam chleb pszenny na ig, staram się nie popadać w paranoję, jem w miarę normalnie. Nie ogarniam jeszcze tego cukru. Np. miałam mniejszą glukozę po zjedzeniu obiadu z ziemniakami niż tego samego obiadu z brązowym ryżem 🤷🏼‍♀️ na razie widzę, że problem występuje głównie na czczo. Później mam cukry w normie (nawet po zjedzeniu lodów 🤫🤭).
A co u nas? Młoda kopie jak szalona i naciska co rusz na pęcherz przez co co chwilę latam do toalety... Starsza ostatnio była chora, ja zresztą rozłożyłam się 2 dni po niej. Nie zdziwilabym się gdyby do był jakiś covid. Miałam te same dolegliwości tylko w lżejszej formie. Za to córeczka... Pierwszy raz tak się biedulka męczyła. I katar, i kaszel, i gorączka... Widać,że źle się czuła. Na szczęście już po wszystkim. Przy inhalacjach ratowała nas jej ulubioną piosenka. Tak, córka ma pierwszą ulubioną piosenkę - Boję się kochać Smolastego i Young Leosi 🤣 na YT ma 13 mln wyświetleń,z czego myślę że co najmniej 1/3 to my 🤪 Z kroków milowych to ostatnio gdy byłam na spotkaniu z pielęgniarką w sprawie cukrzycy to córeczka pierwszy raz została sama z moją mamą. Były na spacerze i w ogóle nie było płaczu i marudzenia 😊😁 wczoraj odwiedziła nas fizjoterapeutka i wg niej córka może zacząć chodzić w ciągu miesiąca. Jeżeli by tak było to zmieściłaby się w granicy 18 miesięcy. Jest też problem. Nie zauważyliśmy tego, ale wstaje tylko z prawego kolana. Jest bardzo uparta i zawsze chce postawić na swoim i póki co nie udaje nam się zachęcić jej do tego żeby wstała z drugiego kolana.

A ja coraz bardziej martwię się jak to będzie, gdy młoda pojawi się na świecie. Jak dam radę ogarnąć 2 małe szkraby na raz. Póki co nie potrafię sobie tego wyobrazić.
Ale się rozpisałam :-P

Pinka. Piąty transfer 30 czerwca 2022, 09:15

30tc +1 czwartek

Waga: 56,5kg.

Bylismy u doktorka, niestety nie udalo sie zrobic ladnego zdjecia Kropki. Ale conieco widzialam 😊. Mloda rośnie zgodnie z wiekiem ciąży 1450, prawie 1,5kg 😊. Ulożona glowa do dolu czyli prawidlowo, serce bylo slychac.

Poruszylismy temat porodu, doktorek nie byl zachwycony pomyslem cc, powiedzial jednak ze "nam pomoze" cokolwiek to znaczy. Juz balam sie pytac o co chodzi, mąż też siedział jak wmurowany, przestraszony. Wiem, że nie jesteśmy w Niemczech i kobiety nie maja prawa wyboru sposobu porodu, ale mam nadzieje ze jakos nam sie uda. Niebawem mam jeszcze okuliste, wiec moze tutaj bylaby szansa.

Kolejna wizyta za dwa tygodnie, to juz beda ostatnie badania prenatalne.

Lubie 🌞, ale czy musi byc tak duszno? Ta duchota mnie wykańcza.

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 29 czerwca 2022, 16:10

Nigdy nie zrozumiem tej niesprawiedliwości.
Nie zrozumiem dlaczego osoby, które stają na głowie, robią dosłownie wszystko (co nie zawsze jest z korzyścią dla ich samopoczucia fizycznego, czy psychicznego), zeby zostać rodzicami, muszą doświadczać tak wielu cierpień. Niczym nie zawiniły dbają o siebie, myślą o tym, korzystają ze wszelkich dostępnych środków, możliwości, nie jednokrotnie rezygnując z innych marzeń czy planów, a mimo to, ktoś na górze ma inny plan. 🥺
To jest cholernie niesprawiedliwe! A ja na taką niesprawiedliwość zgody nie wyrażam.

Dlaczego Ci, którzy ciazy nie chcą, mają ja ot tak, z wpadki? Dlaczego Ci, którzy nie dbają o siebie, mają dzieci ot tak, bez zastanowienia? Dlaczego Ci, którzy tak bardzo tego pragną, nie moga zajść w ciążę i szczęśliwie jej donosić?

Nie wiem nawet czy chce znać odpowiedzi na te pytania, bo pewnie wpadłabym w jakas wściekłość.

Nie mniej jednak, drogie staraczki (myślę, że każda z Was wie, do kogo w szczególności kieruje te słowa) - ja o Was zawsze i ciągle myślę. Mimo tego, że istnieje ten brak sprawiedliwości, ja nadal wierzę, że każda z Was doczeka się upragnionego dziecka. Wiem, że ta droga jest często długa i kreta, ale wierzę, że skończy dla Was szczęśliwie. Może dziś, jutro, za tydzień nadal będziecie bezsilne, bez wiary w szczęśliwe zakończenie, ale wiem, że KAZDA Z WAS ma w sobie jeszcze dużo siły! Wiem, że się nie poddacie! Macie tu za dużo przykładów silnych kobiet i wojowniczek, które udowodniły, że można. To tylko kwestia czasu, gdy znów w to uwierzycie, nabierzecie wiatru w skrzydła i zaczniecie znów te okropna i nierówną walkę.

Pamiętaj, dopóki walczysz, jesteś zwyciezca! ❤️

Jestem z Wami drogie staraczki, jestem tu i będę, dopóki wasza historia nie skończy się szczęśliwie!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)