Hej kochane,

dzisiaj będzie długo. Czytałam sobie wasze pamiętniki, dużo przemyślałam też w ostatnim czasie i chciałabym się podzielić moimi spostrzeżeniami.

1. Pierwszy rok starań był najgorszy. Współczuję każdej, która jest aktualnie na tym etapie. Na początku jesteśmy niewinne i nieświadome. Ja też taka byłam. Od samego początku nałożyłam na siebie ogromną presję pod hasłem „Większość par zachodzi w ciążę w pierwszym roku starań. Po 12 miesiącach nieudanych prób mówimy o niepłodności”. Czułam ciężar upływającego czasu i porównywałam się do koleżanek „jej to zajęło 7 miesięcy”, „ona starała się rok”, „zanim ona urodzi to już na pewno będę w ciąży”. Ale ta magiczna granica roku minęła i nic się nie zadziało. Teraz nie mam żadnego deadline. Po prostu - nie wiem czy uda nam się jeszcze w tym roku, czy na święta będę nosić nasze dziecko pod sercem. Nie zwracam uwagi na specjalne okazje w stylu „to byłby świetny prezent na moje urodziny”, bo wiem, że to nie działa. Widząc jakąś datę w przyszłości nie zastanawiam się, czy do tego czasu już będę w ciąży. Robię co mogę, badam się, prowadzę zdrowy tryb życia, oszczędzam swoje ciało. Słucham się lekarzy, ale też stale poszerzam swoją wiedzę. Więcej zrobić nie mogę, zajście w ciążę nie jest zależne od mojej woli.
2. Przez te całe starania zapomniałam o tym, ile mam. Wiele razy pytałam siebie, dlaczego ja, dlaczego mnie to spotkało, podczas gdy innym udaje się tak po prostu. Ale ostatnio zaczęłam myśleć: dlaczego właśnie nie ja? Każdy z nas zmaga się z jakimiś trudnościami w życiu. Jedni przez wiele lat nie mogą znaleźć swojej drugiej połowki. Są kobiety po 40, które nadal nie znalazły swojego partnera i nie mają z kim tego dziecka mieć. Inni mają problemy rodzinne: alkoholizm, przemoc, śmierć bliskiej osoby. Jeszcze inni cierpią na ciężkie choroby, mają raka, białaczkę. A ja choruję na niepłodność. Czy zamieniłabym się z tymi wyżej? Raczej nie.
Mam kochanego męża, którego długo szukałam. Nadal się dziwię jak to się stało, że trafiłam na takiego cudownego człowieka, który chciał być ze mną tak samo jak ja z nim. Że się rozumiemy, że dbamy o siebie, że potrafimy ze sobą rozmawiać. Mamy solidne fundamenty, na których zbudowaliśmy związek i jesteśmy teraz gotowi przyjąć do naszej rodziny kolejnego człowieka, dać mu ciepło, miłość, dobrze wychować. Czy chciałabym się zamienić z nastolatką, która zaszła w ciążę po pierwszym razie ze swoim „chłopakiem” lub co gorsza z przypadkowym typem? No raczej nie.
Jestem dobrym człowiekiem. Dbam o relację z najbliższymi i dostaję też wiele wzamian. Jestem potrzebna innym, rodzice i przyjaciółki do mnie piszą, dzwonią, cieszą się jak przyjeżdżam. Układają plany pod mój przyjazd. Mam dobrą pracę, fajny samochód, ładne mieszkanie, często podróżuję. Skończyłam najlepszą uczelnię w Polsce z piątką na świadectwie. Miałam szansę studiować za granicą. Czy nie mam naprawdę dużo? Czym jest moja niepłodność w stosunku do tego wszystkiego, co już mam?
3. Ten punkt trochę nawiązuje do drugiego. Nie zawsze wiemy, jaką historię ma za sobą ciężarna kobieta spotkana na ulicy lub nasza znajoma (czy to bliższa, czy dalsza, np. w facebooka). Często czujemy zazdrość i może się wydawać, że przyszło jej to tak łatwo, ale to, co ta osoba przeżywała w środku (często nikomu o tym nie mówiąc), to już inna sprawa. Może nawet jedna z tych dziewczyn, która ma szczęście pochwalić się ciążowym brzuszkiem to jedna z nas, która swoje problemy opisywała na tym forum? Dziś dowiedziałam się o ciąży dalekiej znajomej. Rok temu urodziła zdrowe dzieciątko, a teraz już jest w ciąży z drugim, prawdopodobnie nawet 2 trymestr. Ktoś by pomyślał, że szybko się udało, że ma ogromne szczęście. Ale ja wiem coś, czego nie powinnam była wiedzieć, bo nie jesteśmy ze sobą tak blisko. Wiem, że o pierwsze dziecko walczyli 3 lata, wiem, że od początku lekarze mówili im, że będzie ciężko i wiem, że pierwsze dziecko poczęli za pomocą in vitro. Z zewnątrz to naprawdę kochana i otwarta dziewczyna, ale oczywiście nikt nie ma na czole wypisanej informacji „walczę z niepłodnością”. Kto wie, czy od razu po pierwszym porodzie nie podchodzili do któregoś z kolei in vitro. Często spotykamy się z informacją, że ktoś jest w ciąży - koniec tematu. Lub widzimy zdjęcie brzucha lub usg na mediach społecznościowych. To cholernie boli, ale czy naprawdę wiemy wszystko o tej osobie?
Z drugiej strony są oczywiście kobiety, które szybko zachodzą w ciążę i najczęściej narzekają jak to one okropnie się czują i wyglądają. Nie doceniają cudu, który w nich rośnie. Ostatnio usłyszałam z ust mojej koleżanki, że jest wściekła na męża, bo chciał dzieciaka a teraz to ona musi sama z nim siedzieć. Co odpowiedzieć w takiej chwili, kiedy dziecko to twoje największe marzenie?
A więc: Czy chciałabym się zamienić z takimi osobami i mieć podobne podejście do mojego dziecka? Nie! Może gdyby nie niepłodność, sama byłabym taką narzekającą matką. Dziś wiem, że cała ta droga kształtuje mój charakter, zwiększa pokorę i uczy dystansu do świata. Życzę wam dziewczyny, żebyście podczas kolejnego spaceru wzięły głęboki wdech i pomyślały, jak wiele już macie, i w jak wielu kwestiach szczęście się do was uśmiecha. Mi to ostatnio pomaga radzić sobie z trudnymi chwilami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2022, 16:04

RudaMaruda Kiedy w końcu się uda? 1 października 2022, 22:46

16 dc, 2 cs

Rany już zapomniałam jak to jest udzielać się na forum.
Dzisiaj znowu jak kilkanaście miesięcy temu zebrałam się na odwagę i napisałam w wątkach miesięcznych 😁 Niby taka drobnostka a dla mnie to prawdziwy powrót do starań.
Co najlepsze już zdążyłam zapomnieć jak to jest.

Zaszłam w ciążę szybko po poronieniu i dzięki Bogu wszystko skończyło się dobrze. Nasza Córeczka jest małym Cudem, przekochaną Istotką, która dzisiaj cały dzień wrzeszczała i nie chciała jeść.
Ale! Chcemy dla niej Rodzeństwo i skupiam się teraz na tym pełna nadziei i jeszcze radości. Jak przyjdzie okres to i nadzieja i radość pójdą do lasu a wjedzie wino 😜
Swoją drogą przez ciążę i całą laktację (karmiłam Małą 11 miesięcy) nie wypiłam nic alkoholu. Po tym czasie akurat w upalny dzień piwo weszło jak złoto 😂

NIEDZIELA
36tc.
Mamy 2700g księżniczki juz na pokładzie! 😍❤️
Najprawdopodobniej rodzę za 2 tygodnie, jeszcze będziemy z lekarzem ustalać termin indukcji. Nie ukrywam że przerażona jestem porodem 😬😬😬 ale kurcze tyle dziewczyn dało radę to i ja chyba dam?
Moja dr namawia mnie na porod w wodzie zamiast znieczulenia. Rodzila ktoras bez zzo? Jak duży to jest bol? Czy ja to wytrzymam? 😬

Ogólnie z takich wyprawkowych rzeczy to praktyczne wszystko już mam. Mąż ze szwagrem skręcali łóżeczko wczoraj 😍 materacyk doszedł, ubranka poprane i porozkładane. Torba wreszcie spakowana 😅🤣 dłuuugo się pakowała 😅 maz nawet ścianę pomalował a myslalam ze juz nigdy tego nie zrobi 😅 szkołe rodzenia juz prawie zakończyłam, zostały jeszcze jakieś pojedyncze webinary, jeszcze niania elektroniczna ma mi dojść i wszystko już mam a nawet az za dużo...🙈

Mam takie poczucie ze nie zdążyłam się nacieszyc tą ciążą 🙈🙈🙈 nie wiem jak to się dzieje ze ten czas ucieka przez palce! Czuje się dobrze, mogłabym być w tej ciazy cały czas 🤣 no może teraz już na koncowce mam trochę mniej energii i szybciej się męczę 😅 ale dalej jest ok! 😍 Mała wiercipiętka cały czas daje o sobie znać 😍

W ogole zastanawiam się jaka ONA będzie... Czy będzie miała charakter po mnie czy po mężu, do kogo będzie podobna. Czy będzie grzeczna czy nie bardzo, czy będzie dużo spala czy raczej będzie wymagającym dzieckiem... Czy sobie poradzę? Chociaz w tym aspekcie mam poczucie ze tak! Lepiej lub gorzej, ale przecież będę jej mamą 😍🥰
Moje marzenie o które tyyyyle lat walczylam zaczyna się urealniać 😍❤️
Aczkolwiek jest to dalej dla mnie nieco abstrakcyjne 🤣🤣🤣

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 30 września 2022, 23:17

Od 28 września mam 27 lat. W moim życiu nie nastąpił żaden przełom z tej okazji.
Waga dalej stoi, chęci dalej brak, dom dalej się buduje (no ale w środę w końcu ma być robiona kuchnia, wow), mąż bardzo drażliwy ze zmęczenia.
I cały pozytywny nastrój w pizdu. Nawet odeszła mi ochota na seks i czuję się jak kupa. Bywa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2022, 15:21

Cykl 13 starań, 1dc

Ten miesiąc budził nadzieje, serio!
Choć jak teraz tak sięgam pamięcią wstecz, to każdy do tej pory budził niemałe…

Ale było ekstra, monitoringi fajne, pierwszy raz od laparoskopii w czerwcu 22r. owulacja z prawego jajnika. Do tej pory owulacje po laparo były tylko z lewego jajnika i myślałam, że może ten jajnik z jajowodem jest słabszej jakości i dlatego się nie udaje. Tak wierzyłam w ten prawy, ze jak w końcu ruszy do działania, to na pewno się uda!!!!

Pęcherzyk wg ginekologa pękł w 14dc z wielkością 21-23mm, sam bez dodatkowej farmakologii.

Nawet piersi jak nigdy bolały mnie w tym cyklu - to było coś nowego, już myślałam ze to to!!! Nigdy to tej pory nie miałam takiego objawu.

Ale bolec przestały 3 dni przed terminem miesiączki i cały świat się zawalił, bo już wiedziałam ze z tego nici. Los stroił sobie ze mnie żarty, a ja głupia, jak co miesiąc uwierzyłam.

Słabo zniosłam ostatnie 3 dni. Dla mnie w całym cyklu to najgorsze dni ever, taka wewnętrzna żałoba. Ja już nawet nie wiem czy mi bardziej przykro przez to ze się nie udaje, czy żal mi samej siebie, ze w tym miesiącu liczyłam ze to ten miesiąc. Przecież tak myśle w każdym miesiącu i nic z tego nie wychodzi.

W pracy ciężko, ciężko się skupić.

Dajemy sobie jeszcze czas przez 2 cykle i ruszamy do kliniki na wybadanie gruntu in vitro.

aster Plan B. 6 października 2022, 17:04

5. doba po punkcji.
Zabraliśmy do domku piękna blastkę 2AA ☺️. Rozwinęła się najszybciej i to od razu do klasy premium 😁. Pozostałe kropeczki jeszcze nie osiągnęły stadium blastocysty ale nadal się rozwijają i podobno dobrze rokują. Trochę sie boję, że jak się teraz uda, to będziemy mieć dylematy związane z taką ilością mrożaków... Ale wcześniejsze doświadczenia sprowadzają mnie trochę na ziemię. Będę się martwić jak rzeczywiście spełni się scenariusz maximum😅. Na razie skupiam się na tym, żeby zadbać o relaks i dobry sen, a tym po transferze jest najtrudniej😂. I czekamy na testowanie🍀✊

29 I 2023
11 dni do zabiegu, 27 dc.

Czasami mam wrażenie, że żyją we mnie dwie osoby.
Jedna to ta, którą lubię - pozytywnie nastawiona do świata, zmotywowana do osiągnięcia celu, zdyscyplinowana, towarzyska i zorganizowana. Dla której nie ma rzeczy niemożliwych i od rana uśmiecha się do mnie w lustrze powtarzając, że to po prostu dłuższa droga ale cel jest już bardzo blisko.
Drugiej staram się nie widzieć, z resztą ona też unika patrzenia mi w oczy w lustrzanym odbiciu. Ona ma chwile zwątpienia, płacze pod prysznicem i zastanawia się czy po prostu nie odpuścić, zrzucić odpowiedzialność na Siłę Wyższą, która po prostu nie pozwala zajść w ciąże.
I tylko ode mnie zależy, która "JA" wygra w rozgrywkach danego dnia. Nie wiem, którą ostatnio jestem częściej.
***
Wiem, że tym zabiegiem nie tracę nic - już gorszej sytuacji w moich jajowodach chyba nie może być. Nie boję się bólu fizycznego - to tylko chwila, kilka dni, które przeminą. Mam świadomość, że mogę liczyć na pomoc Męża, że nie będę w tym sama. To buduje wewnętrzy spokój - nie pozwala panikować.
***
Coraz częściej moje myśli błądzą w kierunku in vitro - podświadomie czuję jakbym była jedną nogą na drodze do zapłodnienia pozaustrojowego. Dużo czytałam o procedurach, statystykach, doświadczeniach. O podejściu kościoła do tych spraw, o wypowiedziach biskupów, po których zagotowała się krew. I jestem ciekawa co na to Bóg. Ten prawdziwy. Czy pokocha moje dziecko tak samo mocno jak ja.
***
W przyszłym tygodniu będę miała badania, które są obowiązkowe do zaplanowanego zabiegu + rozmowę z lekarzem.
Cieszę się z tego, lubię trzymać rękę na pulsie - już przygotowuje listę pytań.
Postanowiłam, że w pamiętniku będę opisywała wszystko co istotne, krok po kroku.
Mam nadzieję, że nie będziesz musiała przechodzić tego co ja, a jeśli tak - to, że opis działań pozwoli przygotować Ci się na to co nastąpi.
***
Dzisiaj 27 dc, 5 dni do planowej @, a mój organizm robi mnie w balona - brzuch zaczyna pobolewać jak na okres, dodatkowo plecy - mam wrażenie, że za moment pojawi się czerwona plama na wkładce. Oby wytrzymała do środy, bo muszę zrobić biocenozę pochwy, a @ pokrzyżuje mi wszystkie plany.

Mama_utraconego_dziecka Niespełnione marzenie 6 października 2022, 22:10

Zaczynam pisać swój pamiętnik z myślą,że to pomoże mi jakoś przejść żałobę. A więc zacznę może od początku. W zeszłym roku w styczniu dowiedziałam się o tym, że mam zespół policystycznych jajników wtedy jakoś mi to nie przeszkadzało, ale z tyłu cały czas siedziało. I z mężem postanowiliśmy, że zaczniemy się starać o dziecko w maju tego roku. Na początku brałam ovarin i folik bo miało mi to pomóc. Ale niestety nic z tego. W lipcu postanowiłam iść na kontrolę do ginekologa. Otrzymałam skierowanie na badania i miałam brać miivelie i miovelie nac na wywołanie owulacji. 31.lipca miałam ostatnią miesiączkę. I calutki sierpień nawet przez myśl mi nie przeszło, że jestem w ciąży. Nadszedł dzień mojej planowanej miesiączki ale jej nie było zrobiłam test. Był negatywny. Stwierdziłam miałam ciężki miesiąc i pewnie się spóźni. 2 dni później znowu zrobiłam test i również by negatywny i na drugi dzień było tak samo. Postanowiłam pójść znowu do lekarza. Pojawił się on mój wymarzony pęcherzyk ciążowy. Cieszyliśmy z całego serca.

Saszka Wszystko się może przytrafić 7 października 2022, 11:05

Jestem po długo wyczekiwanym HSG. Byłam wczoraj i jestem w szoku... szybko, sprawnie, bezboleśnie !!!
Bałam się tego badania bardzo, od rana płakałam (sic!!). Pojechałam, usiadłam na fotel i czekałam na ten ogromny ból, który zaraz nadejdzie... i nagle okazało się, że to już koniec badania :D
Oba jajowody drożne. Widziałam jak płynął kontrast - pani dr powiedziała, że wyjątkowo dobrze to zniosłam i wyjątkowo dobrze całe to badanie przebiegło - nie było żadnych zakrętów, nic. Czułam się też dobrze, bo badanie wykonywała moja ginekolog.
Mam więc pewność, że to nie tu leży problem. Wszystkie badania wychodzą mi wręcz idealnie, monitoringi potwierdzają super śluz, piękne endometrium, cykle mam jak w zegarku.
Problemem jest immunologia i brak tych cholernych kirów implantacyjnych. Za miesiąc accofil i acard i zobaczymy co dalej.

Intuicja mówi mi też, że dużą rolę odgrywa moja dieta - zaniechałam supli, oleju z czarnuszki, odpuściłam sobie to wszystko, wróciły czipsy, cola, mcdonald... czas wziąć się w garść, bo to już ostatni dzwonek. Dobrze byłoby przez te kolejne miesiące zadbać o swój organizm.

Jednak nie będzie transferowy 😔 NK jest za duże... Mam brać encorton I na koniec cyklu zbadać i wtedy będzie decyzja co dalej, buc może intralipid... zobaczymy, na razie trzeba czekać... a tak jutro zaczynałabym leki do transferu... 😔 no nic, rozum wie, że lepiej poczekać, jeżeli szanse będą większe... ale emocje robią swoje...
Tak bardzo chciałabym jeszcze jednego maluszka w domu 😢

Zosis Pamiętnik starań Zosi 7 października 2022, 15:24

23 dc 7-8 dpo
Dzisiaj wstałam lekko podłamana. Zmierzyłam temperaturę rano, a tam spadek... Tak, tak... Wiem. To może być wszystko albo nic. Dłuży się ten czas do testowania. Chciałabym już, teraz wiedzieć. Zobaczyć te upragnione ⏸.

Dzisiaj rozmawiałam z moją przyjaciółką, siostrą... Jest w ciąży. Udało im się "rach, ciach". Po prostu przestali się zabezpieczać, uważać i... Ups. Po miesiącu jest ciąża. Cieszę się, oczywiście, że cieszę się ich szczęściem. Tylko mimo wszystko są to dla mnie teraz ciężkie rozmowy, spotkania.

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 6 października 2022, 21:44

Czas oczekiwań na wyniki badań genetycznych, więc mogę napisać w ramach aktualizacji, co się ostatnio wydarzyło 😉

Podjęliśmy decyzję o rozmrożeniu wszystkich 6 komórek, prawidłowo rozmroziły się tylko dwie 🧐
Obie się zapłodniły, jednak do 5doby wytrwał jeden i tu historia się powtarza - mamy jednego Mocarza 4.1.1 🫅 - ostatnio byłam załamana taką ilością, dziś jestem zadowolona, że chociaż jeden zarodek został z nami.

24.10 najpóźniej mają być wyniki a teraz jest czas na modlitwy, kciuki i koniczynki 💚

Wierzę w Ciebie Kruszynko 🫶🏻

LadyFeniks Wyjść z mgły... 11 października 2022, 15:37

26 dzień cyklu, 9 dni po domniemanej owulacji
Ten cykl to u mnie mieszanka pewności, że na pewno się udało i przygnębienia, że pewnie nigdy się nie uda. Powinnam się czymś zająć, żeby czas szybciej zleciał, ale nic mi się nie chce, jestem jakaś taka zmęczona i zniechęcona. Dziś idę do apteki po lekarstwa dla psa i przy okazji kupię testy owulacyjne i ciążowe. Druga połowa cyklu jest dla mnie zawsze trudna, tyle nadziei, obserwowania każdego objawu, czekania aż będzie można testować... a koniec końców i tak okres przychodzi.

31t6d

Dzisiaj wizyta, ktorej nie moglam sie doczekac 🥰.
Wszystko ok...
KTOSIEK wazy juz 1849g
AFI w normie
Maly ostatnio mi w krok dziubie ! Czasami az klucie czuje...zastanawiam się czy nie chce wczesniej wyjsc. Nie jest to przyjemne rozpieranie w kroku.
Jest ruchliwy- wiec nie martwie się.
Ostatnio rowniez blizna z prawej stronie daje sie we znaki. Pobolewa - lub piecze- mialam z prawej strony zszywaną macice 2 razy- szwy puscily.
Zaczęlam zastanawiać sie, jakie rozwiązanie ciąży bedzie... ale doktor powiedziala ze cc. Za krotki odstęp ppmiedzy cesarkami.
Corka urodzona przez cc 16 marca 2021r.
Następna wizyta 4 listopada. Zapomnialam poprosic o metocard. Najwyzej zadzwonie w przyszlym tyg do kliniki i wyślę zdj z pomiarow cisnienia w razie czego i poprosze o recepte.
Bylam taka podekscytowana , ze zapomnialam.

Dr probowala zdj ladne buzki zrobic, lecz tak scisniety jest w krok wręcz i przytulony w macice ze nie dalo sie.
Mam polowe twarzyczki, oraz zdj pupy z klejnotami.
Lepiej one wyszly niz twarz. 🤭🤣
Oczywiscie spytam sie jak to wyglada z cc planowaną- skierowanie mi wystawi (?) I na kiedy.

Na przyszłą wizytę morfologia i mocz do zrobienia.
Dr rowniez bedzie pobierac GBS.

BPD 8.23
HC 29.08
HC* 29.12
AC 28.18
FL 5.90
FHR 153/MIN 💗


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2022, 16:25

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 8 października 2022, 09:42

37+0
Stało się. Ciąża donoszona, a we mnie strach przeważa nad radością:-( pisząc to mam łzy w oczach i jednocześnie wyrzuty sumienia, że nie potrafię się tak cieszyć ciąża jak to było w przypadku pierwszej córki, a przecież druga sama nie pchała się na świat. Boję się jak będzie wyglądała nasza nowa rzeczywistość, jak to wszystko ogarnę, gdy mąż będzie w pracy, jak córka się zaadoptuje do nowej sytuacji. No i boję się rozstania z nią na czas szpitala. Do tej pory nasza najdłuższa rozłąka trwała około 3 godziny. A teraz będzie to minimum 3 dni. Mam nadzieję, że kiedyś czytając to puknę się w głowę jak mogłam tak myśleć, jednocześnie nie wyobrażając sobie świata bez dwóch córeczek...

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 8 października 2022, 09:55

A ja jak zwykle tylko o sobie, a na pamiątkę napiszę jeszcze spostrzeżenia jak różniły się dwie ciąże. Z perspektywy czasu myślę, że obniżone napięcie mięśniowe towarzyszyło B. na etapie kiedy byłam z nią w ciąży. W porównaniu z H. była leniuszkiem, a jej ruchy raczej delikatne w porównaniu z H. H. mam wrażenie, że to dziołcha z krwi i kości. Rozpycha się, wygina, męczy mój pęcherz tak że czasami mam dosyć 🙉😂 jest dużo bardziej ruchliwa niż B. Gdy okazało się, że przepływy są średnie i mam liczyć ruchy, robiłam to tylko przez 1 dzień, potem stwierdziłam że bez sensu, bo i tak ją cały czas czuję. Mam wrażenie, że B. będzie tym spokojnym dzieckiem, a H. wręcz przeciwnie (i tego się boję 😫😬). Za to z H. poczułam co to zgaga 😖 mam nadzieję, że po ciąży zapomnę co to za okropne uczucie.
B. w ostatnim czasie bardzo rozwinęła się emocjonalnie mam wrażenie. Świadomie przychodzi się do nas przytulać, bierze swoje kołderki i sama się do nich tuli no i oczywiście ma swoją ukochaną lalę, o którą dba, całuje, karmi,przytula się. Ten widok jest rozczulający 🥰😌 niedawno jadła jogurt na kanapie, a lala była obok niej. Patrzę, a lala ma usta białe od jogurtu 😂 tak o nią dba.

SOBOTA
Marzenie mojego życia się spełniło ❤️❤️❤️
35+5 tc czyli 4.10 nagle odeszły wody.
Proba naturalnego porodu pomimo skurczy co 2 min zakończona cc ze względu na nagle spadki tetna u dziecka i niepewnością lekarzy skąd to. I dobra decyzja - malutka miala szelki z pępowiny wokół szyi i na którejś nóżce.
CC 5.10, waga 2500gr, 50cm, 10 apgar
Malutka jest cudowna ❤️❤️❤️
A szpital to okropne miejsce 🙈🙈🙈 marzę zeby wyjść stąd jak najszybciej. Mają mnie tu za patomatke, wszystko co zrobię, robie zle. Psychicznie miazga. Ale zniosę to dla malutkiej ❤️❤️❤️ warto ❤️❤️❤️

Jestem najszczęśliwsza na świecie 🥰🥰🥰

31+4 waga 66 kg
2 latka Piotrusia.

Minęło 2 lata jak pojawiłeś się na świecie. Zmieniłeś moje życie bardzo. Czasami mam cię dość za twoje humorki ale szybko mi to przechodzi. Jesteś kochanym maluszkiem, kiedyś z tego psocenia wyrosniesz. Mam nadzieję że zaakceptujesz braciszka i później się będziesz cieszył. Kocham cię nad życie Piotrusiu 🥰🥰🥰

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 9 października 2022, 11:25

4c(bez)s, 11dc - dzień owulacji

Wczorajsze wyniki w porównaniu do poprzednich miesięcy. Ostatni wynik jest z wczoraj (9.11).

lipiec/sierpień/wrzesień/październik
TSH: 1,47/2,41/0,44/0,43
PRL: -/23,2/27,1/-
HGB:11,2/11,1/11,2/13,3
D3: -/31/54,70/60,20
B12: 331,40/504/467/613
Kwas f.: 3,37/4,0/9,0/12,0
Fe: 51/50/69/56
Ferrytyna: 6,32/12/12/20
Glukoza: 90,0/86,3/91,4/91,6
Insulina: 7,20/10,3/9,0/11,1
Homocysteina: -/21,40/13,30/12,30

Jestem pozytywnie zaskoczona.
Dodatkowo trafiłam na owulację.
Wyniki robiłam o 9. A o 12 miałam owulację. Nigdy wcześniej nie wyłapałam takiego wysokiego lh.
Za tydzień mam wizytę i chyba przy okazji zrobię progesteron z racji tego że będę prosić o zmianę Duphastonu na coś innego.

11dc
LH: 67,0
E: 273

W tym cyklu zrobiłam dosłownie kilka testów w porównaniu do poprzednich.
Mam teraz easy@home i resztę patyczków z Clearblue. Udało się przeczekać do ostatniej chwili i nie testować już od końca okresu 🤣

Od razu podsumuję testy.
easy@home- przekonuję się do nich. Trzeba krótko trzymać w moczu. Wtedy szybciej wysychają. W tym cyklu nie brałam nic na owulację. I jest lepiej. Widzę to też po testach.

IMG-20221009-111640.jpg

Clearblue- nie mogę pojąć jak może nie być widać kreski kontrolnej. Natomiast wyraźnie widać pik LH na testowej. Zostały mi jeszcze 4 sztuki i raczej ich już nie kupię.
IMG-20221009-111700.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2022, 11:26

Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 9 października 2022, 16:27

15dc
Od dzisiaj
Estrofem 1-1-1
Lenzetto 1-0-1
Encorton 1,5 - 0 - 0
Cyclogest 1 - 1 - 1
Progesteron Besins 1 - 1 - 1
Plus:
Metformax 1 -0 - 1
Witamina C
Szelazo SR
Pregna Start
Ballamin
Dodatkowo
Symbicort 2x
Bromocorn 0,5tabl

Wlew Accofil jutro
Transfer w piąteczek 14.10 + Embroglue + Atosiban
Od 0dpt Neoparin
Od 2dpt co 3 dni 0,5 Accofilu

Czy jestem obstawiona lekami? Być może.
Czy się uda? Być może.
Czy się boję? Nooo kurde... pewnie, że tak.
5 miesięcy trwało nim mogliśmy podejść do 2 transferu. Tak bardzo pragnę aby się udało...
Cieszę się, że Pani dr dołożyła mi o 1 tabletkę Cyclogestu, bo ostatnio po lekach mialam ładnie bo 36 ale przed lekami tylko 14, więc zasugerowałam Jej czy można dołożyć.
Bo ogólnie wkurza mnie to, że odnośnie transferu byłam już u 3 lekarzy, jutrzejszy wlew będzie u 4 lekarza... moim zdaniem to jest glupie, bo każdemu potem mówić co i jak. Staram się zawsze chodzić tam do max 2 lekarzy ale niestety nie zawsze jest możliwość :/

Śnieżynko moja ukochana, mam nadzieję, że Ci się u mnie spodoba... pamiętaj, że mama nie może się juz doczekać. ❤️

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)