Lia. Nasze największe marzenie (spełnione! 🩵) 14 października 2022, 13:21

Beta ujemna.
Cóż, przynajmniej nie muszę się doszukiwać drugiej kreski na teście, mogę odstawić progesteron i czekać na okres.
Negatywna beta oznacza również, że dziś idziemy z mężem na fajną kolację i zamówię sobie drina - albo dwa. A co.
Umówiłam u dr Grześkowiak, immunolog, wizytę na koniec grudnia. Akurat będziemy po 3 IUI, może uda się do tego czasu zrobić też jakieś badania immunologiczne. Wtedy skonsultowałabym z nią wyniki. A jeśli nie będą chcieli mi takich badań zrobić w klinice, to zrobię u niej. W poniedziałek zapiszę się też do endokrynologa. Choć szczerze to już mam dość tych lekarzy. Ale jakby nie patrzeć im więcej badań zrobimy teraz, tym szybciej (może) usłyszymy jakąś diagnozę. Wcześniej chciałam w roku 2022 zajść w ciążę, teraz chcę chociaż usłyszeć, co jest nie tak..

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 13 grudnia 2022, 17:08

19 dpo,

Beta HCG - 2625 - przyrost 144,3 %

W czwartek pierwsza wizyta - pęcherzykowa, to będzie 5+0.
Tak bardzo chciałabym zasnąć i obudzić się w drugiej połowie stycznia.
Tak bardzo się boję, a jednocześnie jestem tak wdzięczna za ten cud, za tą szansę, za to że pojawiła się ona tak szybko.
Jestem też wdzięczna za to, że te święta, ten grudzień, mają szanse nie być tak smutne jak mogłyby być. Że jednak w naszych sercach tli się ta nadzieja w to, że tym razem się uda.

Proszę, zostań z nami.
🙏🙏🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2022, 17:47

Zosis Pamiętnik starań Zosi 14 października 2022, 18:08

1 dc
No i przyszła 🐒, wredna żmija. .. 🐍 O dziwo, nie zabolało... Swoją żałobę przeżyłam chyba po ⚪ na teście... Później plamienie i spadek temperatury wczoraj już mnie przygotowały na nadejście 🩸🐒.

Także dzisiaj liczę swój pierwszy dzień ciąży... 🤞🍀 Owulację wyznaczyła mi apka na (o zgrozo!) halloween, także zamiast psikusów będą seksy ❤️🔥, a w lipcu rodzę.🤣 Hahaha... Taaa... Żeby to szło tak zaplanować. 🤣

Zaplanowane na pewno są badania hormonów. Zrobię w poniedziałek, akurat będzie 4 dc. Muszę tylko wcześnie wstać i pobiec do laboratorium, bo później w pracy mam młyn od 9 do końca dnia... Żebym się tylko zwlekła z łóżka tak wcześnie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2022, 18:08

15.10 - dzień Dziecka Utraconego...
Obchodzę go już 5 rok... 💔
Już 5 lat nie ma J..
Już 4 lata nie ma P..
Już 2 lata nie ma G..
W takich chwilach, dniach.. mam po prostu wszystkiego dość :( chciałabym się zaszyć gdzieś głęboko,skulić w kuleczkę i po prostu zasnąć...nie myśleć...
Mamusia kocha Was codziennie tak samo..mimo upływu lat ból nie mija...

Eniana Historia pisana teraźniejszością... 14 października 2022, 10:14

15dc okłady borowinowe chyba przyniosły oczekiwany skutek. Test owolacyjny z wczoraj gdzie kreska testowa była silniejsza niż kontrolna nigdy mi sie nie darzył. Bol brzucha jak na okres. Nastrój pozytywny jak na tą fazę cyklu. W pracy lepiej, ale nadal stres i wahania nastrojów współpracowników mnie denerwują. Dotego jedna osoba odchodzi i muszę mieć wiecej dyżurów na bazie zabiegowej co, ani nie jest w moich kompetencjach, ani nie jest pomocne w przypadku starań.
Każdy ma różne problemy i na różny sposób sobie z nimi radzi, czasem lepiej a czasem wcale warto o tym pamiętać.
My jesteśmu osobami, które wszystko planują z dużym wyprzedzeniem i tak gotowi jesteśmy na porażki, ale to nie znaczy, że będą mniej bolały. Takim osobom gorzej sie żye bo ciężko być spontanicznim gdy w planie nie ma na to miejsca...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2022, 10:16

Ola.p Czułam, że tak będzie... 13 listopada 2023, 16:23

8cs
Świeta, niespodzianki nie będzie.
Testy owulacyjne znowu negatywne, zaczęłam myśleć, że coś jest nie tak.
Uznałam, że najwyższa pora na podstawowe badania z krwi, nie wiedziałam co powinnam zbadać, więc wybrałam pakiet tarczycowy i prolaktynę.

Badania .
Morfologia krwi z różnicowanymi leukocytami wyszła dobrze.
AIAT 18/35MAX
KREATYNINA 0,83/0,95MAX
GLUKOZA 91/99MAX
MOCZ dobry
TSH 3-cia generacja 1,938/ 5,33MAX


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2023, 09:49

Lia. Nasze największe marzenie (spełnione! 🩵) 14 października 2022, 10:13

16 cs 26 dc

Hej wszystkim 😊
Okres spóźnia mi się jeden dzień. Rano test negatywny, telefon do kliniki. Mam przyjechać na betę, bo bez tego nie mogę odstawić progesteronu. A progesteron prawdopodobnie blokuje mi miesiączkę, więc mogę się tak bujać jeszcze kilka dni 😊
Tak więc zrobiłam drugą betę w moim życiu. Czy jest piękniejszy dzień na odczytanie kijowych wyników niż piątek po pracy?

W ogóle to powiem wam newsa. Po wizycie u piątej dermatolog, która nie oglądając mojej cery przepisała mi maść na trądzik, stwierdziłam, że może warto wybrać się do kosmetyczki. Idę jutro na konsultację, podczas której moja twarz zostanie przeskanowana lumiscanem. Dowiemy się z tego jaki jest poziom jej nawilżenia, jej wiek, z czym mam problem itd. Dodatkowo mam przynieść wyniki ostatnich badań krwi oraz kosmetyki, jakich używam. Może znajdziemy jakieś rozwiązanie albo przyczynę trądziku. Dam wam znać, czy warto, w każdym razie brzmi zachęcająco.

Poprosiłam w klinice o przesłanie wyników badania glukozy i insuliny – nie dzwonili, co miało znaczyć, ze wyniki są ok, ale potrzebuję pokazać je kosmetyczce. Prezentują się następująco:

Glukoza naczczo/po 60 min/po 120 min: 87/85/84 mg/dl
Insulina naczczo 8.4 mU/l, 60 pmol/l
HOMA-IR 1.8
Poniżej dopisek: HOMA-IR pomiędzy 1 a 2,5 wskazuje na rozpoczynającą się insulinooporność.

No to chyba jest jasno napisane, że nie jest ok, ale nikt nie raczył mnie poinformować 🙄
Czy z takim wynikiem powinnam iść dalej do jakiegoś specjalisty, czy wystarczy wprowadzić ruch i dietę z niskim ig? Czy taki podwyższony wynik HOMA-IR może mieć wpływ na starania? Będę wdzięczna za rady.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2022, 10:14

1 rok

Przyszła i pora na nas. Dziś mój szkrab kończy rok 🥺 Od rana łapie mnie ogromny wzrusz i co chwila sobie leciutko popłakuję.

To był niesamowity rok. Pełen ogromnych wzlotów ale też bolesnych upadków. Wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Wyczekany, upragniony. Który przeleciał nie wiadomo kiedy.

Ten rok upłynął nam pod znakiem walki o kp, a potem rozkoszowaniu się (wciąż) wypracowaną przez nas magią. Pod znakiem bolących brzuszków, histerii o nic, nieskończonych nocnych pobudek i walki o drzemki.

Ale też pod znakiem pierwszych uśmiechów, śmiechu w głos, a teraz uścisków tych maleńkich rączek wokół szyi. Pierwszego mama i tata.

Pod znakiem walki o leżenie na brzuszku w 4 ms po samodzielne śmiganie na dwóch nogach w wieku niespełna 11 ms.

Ostatnie miesiące upłynęły nam na wspólnej zabawie z psem, turlaniem się po dywanie, zbieraniem kolejnych guzów (tak, na zakończenie urodzinowego dnia młody spektakularnie spitolił się z sofy na ziemię prosto głową w dół) i tańczeniem do melodii krecika.

Gdyby ktoś powiedział mi wcześniej, że można TAK kochać i być przy tym jednocześnie tak zmęczoną i zadowoloną nie uwierzyłabym. I choć czasem ręce więdną, głowa pulsuje, a nerwy trzymają się na skrawkach to były najbardziej magiczne chwile mojego życia. Każda sekunda bólu w krzyżu w ciąży, bólu porodu i połogu, bólu fizycznego i psychicznego w naszej mlecznej drodze, każda nieprzespana noc, wykrzyczane bóle brzucha i ząbków. Wszystko to było warte choćby jednego uśmiechu na jego twarzy. A tych uśmiechów były już niezliczone ilości.

Wiele sobie wyrzucam, wiele zrobiłam źle, ale staram się być najlepszą mamą jaką potrafię.

Mój mózg nie ogarnia. To maleństwo, z którym dopiero co wróciliśmy ze szpitala właśnie skończyło ROK. R O K. To jest niepojęte, że człowiek ledwo mrugnął a z maleństwa wyrósł już nawet nie niemowlak, a chłopczyk.

Jestem mamą małego chłopczyka. Nasz wyczekany, wywalczony cud, jedyny zaroduś właśnie kończy rok. I jest otoczony całą miłością wszechświata.

Dziś był Twój dzień skarbie. Dziś tonęłam w Twooch oczach niedowierzając, że to jesteś na prawdę Ty. Taki duży, taki śliczny. Taki nasz.

Rośnij zdrowy i szczęśliwy synku. Spełniaj marzenia i wiedz, że jesteś kochany najbardziej na świecie. 🎂

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 15 października 2022, 17:25

38+0
Chorowania ciąg dalszy, na domiar złego córeczkę też coś bierze, bo przez chwilę miała stan podgorączkowy, a do tego od czasu do czasu kaszle i kicha. Już teraz robimy jej inhalacje i mamy nadzieję, że zdusimy chorobę w zarodku... 😔

24+1 (111 dni do porodu) ☺️

Czas zasuwa, od miesiąca nie robię zdjęć brzuszka bo mi się po prostu nie chce 🙈 na plusie już 6 kg od początku więc jestem lekko przerażona. 🫣 Miałam marzenie przytyć max. 12 kg ale czuję że to nie wypali. Jem normalnie, nie przesadzam z jedzeniem, staram się ćwiczyć i robić 10 tys kroków dziennie. Raz jest 8 tyś a czasami 15/20 tyś, zależy od pogody i chęci. Wiadomo że nie będę się teraz głodzić ale po prostu obawiam się zmian które zachodzą w moim ciele a nad którymi nie panuje. Mam nadzieję że w końcu wyluzuje w tym temacie, a kilogramami będę się martwić w marcu.

Jeśli chodzi o szczepienia to chce zrobić na krztusiec i grypę, z mężem mamy odmienne zdanie o covid. Nie wiem jeszcze jaki to się potoczy dalej 🤷🏻‍♀️

W poniedziałek jadę z siostrą do Wrocławia na shopping więc trochę się rozerwę, może coś kupię dla małej, muszę kupić organizery do szuflad, miał być też wieszak do przedpokoju ale Ikea robi mnie w bambuko od roku i co rusz pokazują informacje ze ten który mi się podoba będzie w sprzedaży, i wciąż go nie ma. 😢 Już nie wiem czy olać i kupić inny. 🤷🏻‍♀️

Mała rusza się tak samo jak 4 tygodnie temu, myślałam że ruchy będą się nasilać ale nie mam takich odczuć. Mało się kręci, raczej wieczorami więc miewam stres czy wszystko jest okej. 🙈🫣 Mąż czasami głaszcze mnie po brzuchu ale dla niego to abstrakcja. Raz udało mu się poczuć ruchy więc banan na twarzy był. Akurat wtedy kopała jak szalona a to było ponad tydzień temu 🙄 może to kwestia tego ułożenia? Łożysko jest na tylnej ścianie wysoko.

miska122 Tęcza po burzy :) 15 października 2022, 17:27

Dziś myślę co by było gdyby... Moje dziecko miałoby już 2 lata (pierwsze bądź drugie bo różnica pomiędzy ciążami wynosiła 3 miesiące). Zwłaszcza ta druga boli. Jakoś bardziej. Tak jak niepłodność nie mija, tak pamięć o straconych ciążach pozostaje. Zawsze gdzieś z tyłu głowy. Czasem na krótką chwilę zapominam. W tym całym biegu, kiedy doba zdaje się mieć za mało godzin. Kiedy nie zdążę posprzątać, wydrukować materiałów do pracy czy obejrzeć nowego serialu. I kiedy łapię się na tym, że zapominam to jest mi smutno. Przecież to też były moje dzieci. Nawet jeśli były przez chwilę i nie zdążyłam ich poznać.
Jestem wdzięczna, że były. Że mam męża, który jest zawsze przy mnie. Który dzisiaj powiedział "to dzisiaj ten trudny dzień". Nie potrafię dzisiaj o tym rozmawiać, ale wystarcza mi, że on wie, czuje i pamięta, tak samo jak ja.
Jestem wdzięczna, że udało mi się zostać ziemską mamą.
Nie wiem czemu życie jest niesprawiedliwe i nigdy się pewnie nie dowiem. Ale będę Was nosić w sercu, jak miliony innych kobiet noszą swoje dzieci.
31.10.19 (*)
25.02.20 (*)

Karolinna Miłość,cierpliwość,szczęście 15 października 2022, 18:18

Wariuje!
2 dni temu zrobiłam ostatni test jaki miałam w domu (negatywny) bo jak nienormalna nie mogłam funkcjonować nie robiąc jego wiedząc ze go gdzieś mam. Postanowiłam następny kupić dopiero dzień/dwa przed spodziewaną miesiączką..
Dziwnie się czuje, od wielu rzeczy mnie odrzuca, mam nabrzmiały brzuch jak piłka, przespałabym cały dzień. I to przez te wszystkie objawy mam wrażenie ze mogło się udać a po chwili uświadamiam sobie ze takie same objawy mam przed miesiączka. Ahhh totalny mętlik, najgorsze jest czekanie.

4 dc

ANA3 - wszystko ujemne. Uff. Czekam na alloMLR i crossmatch.
Zbadalam tez hormony i tak sobie:
LH: 4,82
FSH: 6,34
Stosunek: 0,76 czyli nieidelanie.
Estradiol: 160 pg/mol czyli za duzo jak na ta faze cyklu.

Nie wiem co myslec :/ Dr Google mowi straszne rzeczy o tym estradiolu.

Poprzedni wpis był podyktowany mega ciężkim czasem... Początki zawsze są ciężkie. Teraz jest ciut lepiej, próbujemy wypracować nową rutynę. Czasami wychodzi, czasami nie. Młodsza bardzo dużo płacze i potrzebuje bliskości. Wieczory spędzamy głównie nosząc ją na rękach. Tak, nosząc, bo gdy usiądziemy to płacz.

15.10

Dzień dziecka utraconego.

Jestem tęczową mamą, moje tęczowe dziecko śpi teraz we własnym łożeczku. Ale byłam też niedoszłą mamą.

Ciąża III poród I

Dziś w pamięci mam swoje dwa, właściwie 3 aniołki. 2 cb. 1 cp. Trzy kropelki, które mogłyby być ze mną. W pamięci mam też wszystkie ovu przyjaciółki, które traciły swoje dzieci w takich samych bądź nawet bardziej dramatycznych okolicznościach. Przytulam i tak po ludzku współczuję.

Serduszko dalej boli i żałuje tych 3 kropelek. Tęskni za każdym nieusłyszanym serduszkiem, za każdym niepoczutym kopniakiem, za każdym nieusłyszanym krzykiem. Moja najstarsza kropelka mogłaby mieć teraz ponad 2 latka. Ale ich nie ma. Tak jak niepłodną jest się już do końca życia, tak jak emocje starań nie przemijają tak tęsknota za każdą kropelką nie znika. Ten ból zaciera się w codzienności. Ale wciąż jest. Wciąż się tli.

Jeszcze innym rodzajem straty jest utrata naszych zarodusiów. Było ich trzy. Trzy piękne zarodusie. To już były nasze dzieci. Z trzech zarodków został tylko 1.

Ale miałam też ogromne szczęście i zostałam tęczową mamą. Czuję wdzięczność. Nie żałuję, że mój synek jest tęczowym dzieckiem. Może gdyby było inaczej nie byłoby właśnie NIEGO. A bez niego nie wyobrażam sobie jak miałby wyglądać świat.

I Ty przyszła mamo. Ogromnie wierzę, że nią zostaniesz. 🌈


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2022, 21:02

To startujemy na poważnie w walce o rodzeństwo. Trzymajcie kciuki!!! Chciałabym żeby tym razem jakoś „magicznie” udało się… chociaż sama w to nie wierze… po ustaleniach z Mężem, poki co z racji tego ze nie da sie zapisac do mojej Pani Doktor z Kliniki, zapisałam się na polowe listopada do mojego lekarza co zaczął leczyć moja nieplodnosc i potem mi ciaze prowadził.. zobaczymy.. No ja mam wizje żeby zrobić monitoring cyklu i żeby zobaczyć gdzie ewentualnie by można popracować. A jak nie to to stymulacja.. No czas pokaże.. stwierdziliśmy, ze fakt trafił nam się pierwszy Syn wymagający, ale drugie dziecko może być inne to po pierwsze a po drugie szkoda nam żeby Syn był jedynakiem, wiec tez nie ma co czekać jak nie wiadomo ile potrwają starania..

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 20 października 2022, 12:19

4c(bez)s, 22dc, 11dpo

Wizyta.
Wszystko w porządku.
Owulacja była z lewego jajnika.
Nie zrobiła się żadna torbiel.
Polipów nie widać.

Endometrium 14mm.
Ciałko żółte w lewym jajniku było jeszcze widoczne.

Co do progesteronu, to zostaliśmy przy Duphastonie ale z 2 tabletek zrobiły się 3.

Następna wizyta 15.11.
Mam zbadać prolaktynę bo ostatnio nie zbadałam i ponownie zrobić wyniki.

1_3_0
Wczoraj byl 15.10...
Dzień dziecka utraconego... 2 lata temu nawet nie wiedziałam że taki jest... że tyle kobiet trafi nienarodzone dzieci... nie zrozumcie mnie źle, bo wiem że każda strata boli, nie chce wartościowac, chodzi mi bardziej o stan wiedzy, bo ze poronienia do 12tc się zdarzają wie chyba kobieta w ciąży czy staraczka, ale ze dziecko może umrzeć w 27tc bez poznania konkretnej przyczyny, 2 lata temu nie miałam pojęcia... czekałam wtedy az minie te 12 tygodni, poczułam się bezpiecznie i dostałam cios prosto w 💔, którego nigdy się nie spodziewałam... 2 lata temu bylam jeszcze 2 ciąży, na etapie ze nic już się nie może wydarzyć... był to czas protestów na ulicach o wyrok trybunału, a ja bylam taka szczęśliwa, że mam zdrowe dziecko... nic bardziej mylnego...
Rok temu był cholernie ciężki dzień, bo już wiedziałam jak wiele może pójść nie tak, to był czas początku procedury, wiedziałam tez, że po IVF, które wcale nie musi się przecież udac innego sposobu juz nie ma... zostałam z pytaniem, czy będę mogła kiedyś przytulić swoje dziecko, czy dam rade na nowo odnaleźć sens życia...
Gdy okazało się, że transfer się udał i jestem w ciąży, wiedziałam zw będzie trudno, bo już wiedziałam ile na każdym etapie ciazy może pójść nie tak... ale wiedziałam, ze bez żywego dziecka moje życie nie ma sensu...
Dzisiaj to Twój brat jest sensem mojego życia... kocham go bardzo, tak samo jak chciałam pokochać Ciebie, ale nie było mi dane... kocham Cię inaczej córeczko, ale wiesz, że mimo że ze zmęczenia i braku czasu mniej myślę, na zawsze będziesz w moim sercu... czasami myślę jakby było gdybyś była tu z nami, na pewno byłabyś fajna starsza siostra dla Antka...
Staram się nie pokazywać na zewnątrz jak mi ciężko, tego i tak nikt nie zrozumie, bo ludzie myślą, że mam dziecko to jest cudownie... jest, nigdy nie zapomnę tego momentu, jak chwilę po cc poczułam ciepło jego policzka, usłyszałam płacz... ale z drugiej strony nigdy nie zapomnę tez tej przerażającej ciszy, kiedy urodziłam Ciebie... on nie jest i nigdy nie będzie Zamiast Ciebie, chciałabym zeby byk obok Ciebie, ale nie moglam nic zrobic...nie da się zastąpić jednego dziecka drugim... zawsze będziesz w moim sercu, mamusia Cię kocha, mimo ze staram się być silna, bo nie chce zeby Antek widział mnie w takim stanie, ale wiedz, że mu kiedyś powiem, jak będzie na tyle duży zeby zrozumieć, że tam w niebie, czuwa nam nim jego prywatny mały aniołek...

Aurore Wyboje mojego życia. 16 października 2022, 18:01

Jak wygląda Twój ciężki dzień, kiedy dopadają Ciebie myśli, które trudno jest wyrzucić z głowy?

W takie dni jak dziś moja głowa powinna odpoczywać, a nie może.

Razem z mężem przygotowywaliśmy się do ślubu dość skrupulatnie. Nie jesteśmy z tych, którzy chodzą do kościoła i przestrzegają jego zasad, ale jesteśmy wierzący jeżeli chodzi o Boga i naprawdę chcieliśmy być małżeństwem w Jego obliczu. Nie wiemy jeszcze jak zrobić to inaczej niż w katolickiej wierze, choć podkreślam że z wieloma rzeczami mamy tam problem i szukamy odpowiedzi.
Dlaczego o tym mówię?
Bo musieliśmy przejść spowiedź i podeszliśmy do tego bardzo osobiście. Najpierw rozmawialiśmy sami o tym wszystkim co wydarzyło się w naszych życiach, a czego żałujemy. Poruszaliśmy różne poważne tematy i nie były to koniecznie grzechy, ale coś co nam chociażby ciążyło w głowie.
Wyznałam mojemu mężowi, że bedac nastolatką (i w sumie tak do 26 r. ż.) utrzymywałam i zaklinałam się, że nie chcę o nie będę mieć dzieci. Nie lubiłam ich ale tak szczerze. Nie fascynowały mnie niemowlaki, nie chciałam zajmować się czy brać na ręce żadnego dzieciaka z rodziny. Były hałaśliwe, problematyczne i zbyt kruche jak dla mnie.
Ostatnio byliśmy w odwiedzinach u kuzyna, który ma miesięcznego bobasa, ale ja nadal jestem zdystansowana. Nie chcę brać go na ręce, głaskać czy siedzieć nad nim i patrzeć jak śpi lub się kręci po swojemu.
Tylko tym razem nie chcę się rozkleić, bo właśnie z mężem, z nim chcę mieć własne dzieci. A co jak się okaże, że już jest za późno?

Czytam Wasze pamiętniki i wszystkie zwalają mnie z nóg.
Nie wiem czy ja znajdę w sobie taką siłę jak Wy.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)