24 dpt bhcg 8530
25 dpt bhcg 9930
Przyrost 28%, wcześniej był 34% więc jeszcze nie poroniłam ale tendencja jest już już dołowi.
Ta ciąża chyba po prostu nie rozwija się prawidłowo.
Choćbym zaklinała te bety, chciałbym zapomniała, że jestem po 3 krwotokach to niestety obraz usg gdzie zniknęło ciałko żółte wciąż nie napawa optymizmem.
Co wiem dziś?
Że to jeszcze nie koniec... Teraz tydzień oczekiwania na wizytę.
Rok temu mój świat zawirował. Rok temu moja beta pierwszy raz od 5,5 roku była pozytywna. Rok temu drżałam ze strachu i skakałam z radości.
A teraz...moja Alutka śpi obok mnie. Otwiera oczka, patrzy na mnie, uśmiecha się i zasypia.
To cudowne chwile.
Jak myślę o tym roku, to uwierzyć nie mogę jaką drogę przeszliśmy, aby Ala była z nami.
Nie mówię, że jest kolorowo. Są lepsze, gorsze, łatwiejsze i trudniejsze dni. Ale za nic bym nie chciała powrócić do tego życia ,, sprzed Ali".
Nie mówię też, że nie tęsknię za swobodą, która miałam. Wychodziłam kiedy chciałam i robiłam co chciałam. Tęsknię trochę za wyjściami na zdjęcia, ot tak. Bo to pasja, którą pokochałam siedząc w niepłodności i która do tej pory mnie uskrzydla.
Wierzę w to, że za jakiś czas tak to poukładamy, że znajdę tą godzinkę, półtorej na wypad z aparatem.
Od listopada też trochę przeszliśmy. Wylądowałam z małą w szpitalu z rsv i norawirusem. To było okropne patrzeć na własne dziecko, które jest podpięte pod różne aparatury, żeby mogło oddychać. Wtedy czułam, że zawaliłam jako matka. Emocjonalnie wyszłam stamtąd wypruta, ale szczęśliwa, że pomogli mojemu dziecku. I że wraca do zdrowia. Ala bardzo długo odreagowywała szpital. Przestała sypiać w ciągu dnia. Budziła się w nocy z piskiem i płaczem. Była bardzo nerwowa. Dopiero tydzień przed świętami zaczęła robić sobie drzemki w ciągu dnia i teraz już normalnie sypia. Mały człowieczek, ale przeżyła swoje. Jedyne pocieszenie, że nie będzie tego pamiętać.
A co do świąt...
Te święta były w końcu inne. Mimo tego, że byłam zabiegana, zaaferowana ,to w końcu ten pusty talerz przy stole wigilijnym nie był pusty. Był zapełniony miłością do Ali.
Uwielbiam patrzeć jak nabywa nowe umiejętności, jak uśmiecha się albo śmieje się. Serce mi się kraje jak patrzę na jej płacz i gdy ją coś boli. Wściekam się na siebie, że nie potrafię rozszyfrować o co może jej chodzić w danej chwili. Wiem, że dużo nauki przede mną, przed nami.
Czasami boję się, że nie dam rady i nie poradzę sobie z macierzyństwem. Ale teraz staram sobie powtarzać, że zrobię wszystko co mogę, aby miała udane dzieciństwo. Mam nadzieję, że będzie szczęśliwym dzieckiem. Bo jak ona będzie szczęśliwa, to ja również.
Dziewczynki , życzę Wam, aby ten rok przyniósł nadzieję i aby nadzieja przerodziła się w Wasze upragnione szczęście. Wszystkiego najpiękniejszego dla Was ❤️
Mała aktualizacja ode mnie 
12dpt (27.12) beta 299 - przyrost 138%
Dziś mam 15dpt - 4+5d ❤️ i to odliczanie najbardziej mi się podoba
3.01 mam wizytę u lekarza i do tego czasu już nic nie sprawdzam. Cieszę się bardzo, że praca pozwala mi zająć głowę na tyle, że nie wariuję w oczekiwaniu na wizytę. Jestem jakoś spokojna. Oczywiście mam ataki paniki jak coś mnie zaboli lub "szarpnie" albo jak idę do toalety to zawsze przez ułamek sekundy boję się, że zobaczę krew...
Ale tak to już chyba będzie, strachu nie da się tak szybko wyrzucić z głowy. My Staraczki nigdy nie będziemy już beztroskimi "ciążówkami" w "bezpiecznym czasie", nasze doświadczenia, historie za bardzo nas nauczyły, że kolorowo nie jest.
Co do objawów jakichkolwiek - czuję się najlepiej z wszystkich ciąż - jedynie mam wieczorne i nocne napady głodu (mogłabym armię czekoladowych mikołajów zjeść o 3:00) przez co też słabiej śpię.
Czas też podsumować 2022, który dał mi mocno po tyłku w każdym z możliwych aspektów. Dostałam porządną lekcję pokory, wytrzymałości, miłości i walki o tą miłość.
Ale kolejny raz wstaję z kolan, dziś szczególnie z uśmiechem na twarzy, bo ta Iskierka nadziei z końca roku jest w stanie wynagrodzić wszystko ❤️
I tego też życzę Nam Staraczkom - siły, żeby kolejny raz wstać z kolan i ruszyć dalej w drogę, która jest nam przeznaczona 🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀
No i mamy 2023... jaki będzie zobaczymy... oby to po prostu był dobry rok...
Wizyta w nowej klinice miała dać nadzieję, a odebrała resztki, które się we mnie tliły. Nie ma rady żeby zapobiec moim poronieniom. Wypieram myśl, że może nigdy się nie udać. Nie jestem w stanie tego zaakceptować. Jednak dalsze działania ze świadomością, że prawdopodobnie są daremne, to potężne obciążenie psychiczne. Nie wiem jakie winy muszę w ten sposób odpokutować 😔
Wczoraj pojawił się u nas nowy członek rodzinki 🥰 nazwaliśmy ją Suzi 🐶 ostatnio jak wzięliśmy pieska (Leo) to wzięliśmy ślub, i uznaliśmy że znów weźmiemy a nóż będzie nowy członek czyli dzidzia 🤱🏼 cieszę się ogromnie bo kocham pieski każdej rasy i wielkości ❤️
BTW, SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU WSZYSTKIM NA OWU 🎆🥳 Oby ten rok był lepszy i łaskawszy dla nas wszystkich 🥰❤️🎉
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2023, 12:31
To nie było dobre rozpoczęcie nowego roku. Zaczęło się bardzo stresująco, nerwowo i od niespokojnej nocy. Ale po kolei...
Z Mężem mamy psiaka - owczarka niemieckiego. Jest przy nas praktycznie cały czas, dla nas jest jak członek rodziny. Mieszka z nami na jednym pokoju, więc to też trochę generuje naszą relację i jego charakter. Jak możemy go zabrać, jak gdzieś wyjeżdżamy to tak robimy. Moi Rodzice też mają owczarka niemieckiego. Rok czy dwa starszego. Ich owczarek mieszka na podwórku. Na szczęście się polubiły, więc jak przyjeżdżamy do Rodziców nie ma problemu. Oba zostają na dworze i bawią się po swojemu. Nasz nie boi się sylwestrowych wystrzałów, o dziwo, Rodziców - niestety, tak.
No i związku tym, że jesteśmy generalnie rodziną psiarzy od dobrych kilku(nastu) lat nie uskuteczniamy sylwestrowych wystrzałów. Bo po co straszyć dodatkowo zwierzaki?
W zeszłym roku też spędzaliśmy Sylwestra u Rodziców, wyszliśmy o północy do psiaków, my wypiliśmy lampkę szampana, one poprzytulały się do nas i wszystko było dobrze.
Ale... W tym roku do moich Rodziców przyjechał również mój Brat z Narzeczoną. Kiedy weszłam do domu i zobaczyłam na stole fajerwerki już miałam złe przeczucia... To były cztery race. Na jednych było napisane, że są bezpieczne dla zwierząt, tylko dla jednych... Wiem, czyj był to pomysł. Mój Brat z nami nie strzelał. U Bratowej na fajerwerki wydaje się pieniądze w tysiącach złotych na Sylwestra.
Przyszła północ. Wyszliśmy na zewnątrz. Młodzi odpalili race. Nie kręci mnie to, serio. Wolałam obserwować, czy z psami wszystko dobrze. Bezpieczna poszła. Spoko. Przy kolejnej... Owczarek rodziców zapiszczał i uciekł za dom. Nasz skakał do nas. Wystrzelili cztery. Były zdecydowanie za blisko domu. Nawet dla mnie były głośne. Wtedy owczarek Rodziców rzucił się na naszego, zaczęły się gryźć. Wiecie jak wygląda szarpanina dwóch owczarków, z których jeden jest mega przestraszony? Mam nadzieję, że nie. Zdążyłam otworzyć drzwi i jeden umknął do domu. Odczekaliśmy chwilę. Spróbowaliśmy je wypuścić. Nie ma szans. Jest agresja. Gryzą się. Ewidentnie owczarek Rodziców przeżywa silny stres i reaguje instynktownie - agresją.
Szybka decyzja - trzeba je rozdzielić. Ale jak? Nasz jest "miastowy", teoretycznie da radę w domu. Tylko czy nie będzie chciał do tego drugiego na zewnątrz? No i on się nie boi. Lepiej byłoby Rodziców psa wziąć do domu, bo to dla niego ten wieczór jest straszny. Wpuściliśmy naszego. Uspokoił się niemal od razu. Przygotowałam Mu koc obok naszego łóżka. Zostałam z nim, a mój Mąż ogarnął drugiego. Wpuścił go chociaż do korytarza. Długo nie wracał, zanim udało Mu się uspokoić psiaka. Na szczęście żadnemu nic się nie stało. Rzuciły się na siebie, ale to był tylko stres, nie pogryzły się.
Poszliśmy spać po 1. Oczywiście, na czujce, gdyby coś się jednak wydarzylo. Na szczęście nasz owczarek jest przyzwyczajony spać w mieszkaniu, więc nie było problemów. Ale żeby nie było za kolorowo... O 5 nad ranem okazało się, że... Z nami w 8-metrowym pokoju śpi jeszcze... Kot! Kot chcący wyjść i przestraszony obecnością psa. Prawie godzinę zajęło mi wygonienie go spod łóżka.
Jak na dobre wstaliśmy około 8 widziałam po naszym owczarku, że płakał. Oczka miał normalnie zaropione i smutne. I niech mówią cokolwiek chcą, ja wiem, że był smutny.
Trochę się bałam rano spotkania psów, ale niepotrzebne. Gdy wyszłam z naszym psem, obwąchały się i wylizały. Przed chwilą wychodziłam na zewnątrz - leżały jeden na drugim, wtulone w siebie. Na szczęście nic się nie stało. Na szczęście skończyło się strachem i stresem.
Postanowiłam. Pierwszy i ostatni taki Sylwester. Nigdy więcej nie spędzę Sylwestra z Bratową. Zwłaszcza że... Można popełnić błąd. Ale należałoby wyciągnąć wnioski, coś zareagować. A kiedy my biegaliśmy między psami - mój Brat i Bratowa układali sobie puzzle, jak gdyby nigdy nic... Dzisiaj nawet nie spytali, czy wszystko jest OK. Kurtyna!
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2023, 12:55
Ciąża zakończona 1 stycznia 2023
3.07.2021r
1 In vitro 5 zarodkow 3 dniowe - 1 najlepszej jakosci reszta średniej jakosci
🤰🏼31 lipca 2021 Punkcja - pobranych 10 jajek zaplodnionych 5 z 10 .
transfer 3 dniowego zarodka 3 sierpnia 2021 w 15 dzien cyklu
🤰🏼5 pazdziernik 2021 transfer mrozaczka 3 dniowego w 16 dniu cyklu
🤰🏼28 listopada 2021 ( transfer 3 dniowego zarodka w 15 dniu cyklu )
🤰🏼20 stycznia 2022 transfer zarodka slabszej jakosci - ( na progynowa start 7.01.2022) 14 dzien cyklu owulacja 25 stycznia transfer zarodka 19 dzien cyklu
🤰🏼8.03.2022r transfer zarodka ostatniego
✅2 in vitro 19 wrzesnia 2022 r
•19 wrzesnia punkcja pobranych 23 jajek
transfer odroczony z powodu hiper
Czy ktoś z Was skorzystał z dofinansowania do in vitro z programu Mazowieckiego gdzie nie ma kryterium wiekowego?
21 dc, 5-6 dpo
Temperatura dzisiaj bardzo ładnie podskoczyła. Dzisiaj też, póki co przynajmniej, czuję się dobrze. W nocy tylko strasznie, nie śmiejcie się, swędziały mnie kostki u nóg. Musiałam sobie normalnie położyć mokry, zimny ręcznik na nich, żeby zasnąć. 🤣
***
My Sylwestra i Nowy Rok spędzamy, jak zwykle, bardzo spokojnie. Przyjechaliśmy do moich Rodziców. Zamierzamy posiedzieć razem, wypić kieliszek czerwonego wina (w tym okresie po owu jeszcze mogę, a czuję, że to będą ostatnie lampki) i złożyć sobie życzenia o północy.
***
Przy okazji chciałabym życzyć Wam wszystkiego najlepszego na ten rok 2023. Aby każda z Was w ten nowy rok weszła z optymizmem i radością w sercu. Abyście nigdy nie traciły nadziei na lepsze jutro i wiary w to, że nie ma rzeczy niemożliwych. Niech otaczają Was osoby, które będą dla Was motorem do działania, a nie kulą ściągającą w dół. No i - najważniejsze chyba - spełnienia marzenia o dzieciątku. 😘 Ja wierzę, wiem, że w tym roku 2023 zostaniemy mami! I tego Wam i sobie życzę najbardziej!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2022, 10:35
12dc
Na monitoringu w każdym jajniku po pęcherzyku dominującym. Nie liczę na bliźnięta, ale choć jedno jajko mogłoby się okazać pełne i za 9 miesięcy się wykluć 🐣🤞 Wyszłam jak na skrzydłach, ale mocno się studze, bo taki upadek będzie bolał.
Testować albo oddawać krew będę na wakacjach, z których rok temu wróciłam z biochemem. Rok bez ciąży. Dwa lata od poronienia. Wrzesień ostatnie dwa lata nie był naszym miesiącem, ale do trzech razy sztuka 🤞
Pogodziłam się z tym co było. Nie zatrzymam się, ewentualnie zwolnię, ale nic mnie nie powstrzyma w drodze po naszego małego człowieka.
12 dni do urlopu, 19 do histerolaparoskopii 🤞
Sylwester.. nie wiem nawet jak ten rok podsumować.. z jednej strony ogrom miłości, szczęścia, uwielbiam Malucha naszego ❤️ A z drugiej co raz częściej ja się czuje samotna.. w małżeństwie zwłaszcza.. czego bym sobie życzyła na przyszły rok- zdrowia, wytrwałości i żeby się dobrze poukładało, albo z drugim bobasem albo ze żłobkiem i moja praca.. czeka mnie rok na pewno ze zmianami.. oby dobrymi…
Wam tez życzę zdrowia i spełnienia Marzen ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2022, 11:17
Patryk ma 4 lata 8 miesięcy 3 tygodnie i 1 dzień
Patrze na te daty o nie wierzę że tyle czasu już minęło od ostatniego wpisu
Przez ten czas bardzo dużo się działo i to dzięki tym wydarzeniom postanowiłam tu zajrzeć bo tu mogę choć trochę odtworzyć rozwój dziecka w początkowym okresie jego życia dzięki temu że prowadziłam ten pamiętnik może znajdę coś czego wcześniej nie zauważyłam.
Ale od początku może napisze o co chodzi
Otóż poza tym że Patryk bardzo dużo chorował i choruje nadal pojawił się problem z mową na początku myślę ok często choruje może to go ,,blokuje,,z drugiej strony po 3 roku życia zaczęły pojawiać się dziwne zachowania których wcześniej nie było,pierwsze to dziwne układanie zabawek i innych przedmiotów w rzedzie przy próbie zaburzenia mu tego układu pojawiał się krzyk,czasem krzyk powodowało zmiana strony ulicy czy zmiana kierunku jazdy(nie zawsze)brak szukania kontaktu z dziećmi w przedszkolu bawi się sam,zdarza się że patrzy się w świecącą żarówkę...
Zaniepokojona tym wszystkim zapisałam go do PPP i do neurologa.U neurologa usłyszałam że może być to Autyzm atypowy co teraz?Szukamy kolejnych specjalistów chcemy mieć pełna diagnozę i jak najszybszą terapię
Jest mi źle bo ,,cos,,zabiera mi zdrowe dziecko boję się o to co będzie jutro...
31.12 - sylwester czyli podsumowanie starego roku i snucie marzeń na przyszły rok. Jeśli chodzi o podsumowanie to sporo się wydarzyło pod kątem medycznym, najpierw leczenie męża clo które spowodowało pogorszenie wyników, trafienie z przypadku do innego androloga i wykrycie żylaków, w lipcu operacja żylaków. Na razie brak pozytywów jeśli chodzi o wyniki bo o ciąży nie wspomnę. Dla mnie to był rok diagnostyki - immunologia i histeroskopia. Na wyniki histopatologii po histero nadal czekam, po Nowym Roku jadę również do Łodzi na wizytę do dr P. W międzyczasie poszłam do nowej lekarki, dostanę wreszcie skierowanie na drożność jajowodów. Co do niestaraniowych podsumowań:
- w Święta Wielkanocne wprowadziliśmy się do nowego domu ❤️
- wybraliśmy się na wakacje ❤️
- dostałam awans w pracy ❤️
- kupiliśmy psa ❤️
- zorganizowaliśmy święta dla całej rodziny ❤️
To są ważne momenty. Dużo dobrych rzeczy się wydarzyło, ciąży nadal brak 😢
Co do życzeń na Nowy Rok - życzę sobie i Wam wszystkim spełnienia tego najważniejszego życzenia. Równo o północy wypowiedzmy to najważniejsze dla nas życzenie, każda z nas wie co to za marzenie ❤️ życzę Nam, żebyśmy w przyszłym roku podsumowywały jak mijała ciąża lub to jak ona mija. Życzę Nam dużo zdrowia, spokoju i spełnienia wszystkich marzeń również tych niestaraniowych ❤️ do siego roku !
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2022, 12:02
9cs 33dc
Mój organizm potrzebuje odpoczynku. Czuję to i jestem o tym przekonana.
Nie martwię się tym, że jestem 3 dni po terminie spodziewanego 🩸. Nie nakręcam się i nie zostawiam sobie żadnej przestrzeni na "a może jednak".
Patrząc wstecz widzę, że organizm ładuje baterie.
Dokładnie rok temu byłam w tej samej sytuacji - wydłużający się cykl bezowulacyjny trwający 57 dni. Kolejny lipcowy był już z monitorem płodności, a we wrześniu trafiłam na Ovufriend.
Analizując moje wykresy można uznać, że w ciągu całego roku zdarzają mi się dwa takie "czyszczenia magazynów" w postaci wydłużonych bezowulaków.
No nic, pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość.
_____
Mąż jest po badaniu nasienia.
Przejęty ostatnimi historiami, którymi się z nim podzieliłam, a które Wy tu zamieszczacie - szedł na badanie z duszą na ramieniu. Przeżywał mocno, bo sama kwestia seksu nie jest dla niego zwykłym mechanicznym aktem, który można sobie podjąć od tak "byle jak". Gdy w grę wchodzi pasja, namiętność, emocje i poczucie więzi między nami to potrafi być gorąco "byle gdzie"... No ale udało się.
Mąż był zaskoczony, że gabinet wyglądał jak we wszystkich amerykańskich serialach. Był w takim szoku, że nawet nagrał mi filmik jak to wygląda w środku (ale nie samego procesu 🙃).
Czysty, nie śmierdzący pokoik z osobną łazienką.
Podwójne drzwi zamykane od środka.
Czysta kanapa wyłożona papierem.
Tv oczywiście z pornosami do wyboru, w szafkach pełno gazetek, a na ścianach delikatne kobiece akty.
_____
Czekamy na wyniki nasienia.
Czekamy na termin mojego sonoHSG.
Sylwester 2016, 23:59
W głowie kłębiły mi się myśli "może się oświadczy, przecież obiecał tacie" - tak się nie stało. Ból, złość, smutek, sama nie wiem, co wtedy czułam. Wiedziałam tylko, że nie zdążę zrealizować planów, by wyjść za mąż do 25 roku życia.
Oświadczył się w kolejnym roku, sierpień 2017. Nie mogę powiedzieć, były to piękne zaręczyny. Pierwszy rok, kiedy mama została sama na wakacje. Postanowiliśmy, że pojedziemy wszyscy razem. I tak, mój obecny mąż, wpadł na to, aby iść ze mną na wschód słońca. Kupiliśmy kilka dni wcześniej białe wino, a potem wyczekiwaliśmy dnia. Pierwsza próba nieudana - za późno wstaliśmy, druga próba nieudana - chmury, pogoda nieciekawa (nawet wspominałam, że może darujmy sobie wschód, idźmy na zachód, ale obecny mąż się uparł, że wschodu nie widział), więc podejście numer trzy - zdążyliśmy. I tak leżymy na kocyku, pijemy wino, aż zza moich pleców słyszę "Wiesz kochanie, bo ja chciałbym mieć z Tobą dzieci, zostaniesz moją żoną?". I teraz wyobraźcie sobie, że się odwracam, a on klęczy z tym pierścionkiem. Mnie napłynęły łzy do oczu i zamarłam. W końcu pytanie:
"- odpowiesz mi?
- ale na co?
- no, zadałem Ci pytanie.
- jakie pytanie? yy."
Potem go już tylko przytuliłam, powiedziałam "tak" i tak leżeliśmy dalej. On szczęśliwy, a ja skonsternowana, jakie zadał mi pytanie (kompletnie nie umiałam tego sobie przypomnieć! Takie zrobił na mnie wrażenie.)
Dodam, że kilka dni go prosiłam, żeby mi przypomniał. Tego dnia, byłam szczęśliwa - podwójnie. Stałam się narzeczoną - to raz. A dwa.. W nocy obudziłam się z przyjemnym bólem, jakby ktoś mnie cały czas mocno przytulał, patrzę, ale mój narzeczony daleko, po drugiej stronie łóżka - teraz wierzcie lub nie - to był mój tata!
8 miesięcy w brzuszku, 8 miesięcy na świecie ❤️
25 cs - udało się 💕
Hashimoto + GB.
Trombofilia (PAI-1 4G homo, czynnik II protrombiny hetero).
Nadciśnienie.
_______________________________________________
6+5 -> mamy ❤️
12+5 - > 6,23cm, FHR 168
19+5 - > 275g zdrowej Zuzi ❤️
22+4 - > 471g szczęścia 🥰
24+6 - > 638g córeczki ♥️
26+6 - > 843g małej istotki 💕
30+5 - > 1371g miłości 😍
33+2 - > 1938g rozrabiaki 😉
34+2 - > 2070g kruszynki 🙏
05.11 - 15.11 - > szpital - niewydolność szyjki macicy 😔 założono pessar.
06.12 - obserwacja: stan przedrzucawkowy - wykluczony 🍀
22.01 - 24.01 - > szpital - podejrzenie FGR - do obserwacji
08.02 - 10.02 - > szpital - wielowodzie, nadciśnienie
14.02 - > zdjęty pessar. Czekamy na Ciebie ❤️
21.02 - > szpital 😭 FGR, tragiczne przepływy, wielowodzie
22.02 - > Zuzanna, 2270g, wczesniaczek ❤️ (nagłe CC ze wskazań)
29dc
14dpo
Oesu, co za zabiegany dzień. W robocie bieganina, na budowę przyjechał prezes więc wypadało posiedzieć troszke dłużej i omówić sytuację i front. Tak naprawdę dopiero weszłam do domu, wstawiłam wodę na makaron, mąż niech nie liczy na nic wytwornego 😅 dobrze, że wraca głodny z działki to opedzluje wszystko..
Dziś @ nie przyszła, o dziwo nic nie dolega poza biegunka rano, nie było dziś czasu skupiać się na sobie i martwić się jutrzejszym wynikiem testu i ewentualnie wyszukiwać jakichś objawow. To dobrze. Głowa na luzie w tym temacie, chociaż pewnie dlatego że ciągle jeszcze w pracy. Był intensywny dzień.
Wstawiłam meliske, zjem, wezmę dłuższą kąpiel (muszę sprać z siebie, włosów i twarzy ten pył budowlany) i odpalamy jakiś film na wieczór..
Za nami kolejny transfer. 20 grudnia zabraliśmy do domu naszego drugiego, a zarazem ostatniego Maluszka. I tym razem również się udało. Byliśmy szczęśliwi - w końcu teraz już musi być dobrze.
Niestety, 8 dpt beta zaledwie 44, 9 dpt - 45. 10 dpt już 41, więc zaczęła spadać. Niemal identycznie, jak poprzednim razem.
Jestem zrozpaczona. Za nami trzy procedury, teraz nie mamy już zarodków, czyli czeka nas czwarte podejście do IVF. Niestety, nasze szanse na dziecko są chyba drastycznie małe, o ile są jakiekolwiek.
Nie mam już siły. Nie mogę się pozbierać po tej stracie, czekam na krwawienie. Nie wiem nawet, jak przetrwać kolejny dzień. Nie wierzę, że nowy rok 2023 przyniesie nam coś dobrego. Zaczynamy piąty rok walki o dziecko - tym razem już bez zasobów finansowych, bez sił i bez wiary w to, że kiedykolwiek się uda.
Z plusów - to, że dwa transfery pod rząd się udały, to chyba dobra wiadomość. Nie wiem tylko, co jest ze mną nie tak, że nie mogłam utrzymać żadnej ciąży. Nie wiem, dlaczego spotyka nas tylko zło i cierpienie...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.