Smuzka Czekam na ciążę 🥰 7 lutego 2023, 17:55

37 DC. Ja oszaleje mój organizm robi sobie jaja. Odstawiłam luteinie i co nie ma okresu. Brzuch boli jak na okres. Piersi trochę mnie bolą. Śluz ma gest białym dziś cały dzień z podpaska chodzę bo się boję że okres będzie i mnie zalaje. Już sobie wkręcam że pewnie test się pomylił. Ale pewnie nie. No cóż czekam dalej...

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 8 lutego 2023, 13:15

26dc, 15dpo

beta: 252
prg: 47,10

Aurore Wyboje mojego życia. 1 lutego 2023, 16:08

Dzisiaj zaczynam 7 cykl starań.

Tak, nie udało się kolejny raz.
Ale to nic. Podejmuję kolejną rundę i zobaczymy co będzie dalej. Cieszę się tylko, że okres pojawił się jak w zegarku, po ostatnim przedłużonym 51 dniowym cyklu. Uspokoiło mnie to i napełniło nadzieją na ten miesiąc.

Moje emocje?
Jasne, że było mi smutno i jest to frustrujące widzieć znowu jedną kreskę bez żadnego cienia wątpliwości. Chociaż jest zdecydowanie łatwiej, gdy jestem w tym razem z mężem. Przez moment widziałam, że dostał też tej staraczkowej iskry w oku, gdy rozmawialiśmy o moich potencjalnych objawach i małe rozczarowanie, gdy okazało się, że jeszcze nie teraz jest nasz moment.
______
6cs
9dc - pierwszy dzień testowania.
18dc - szczyt, ostatni dzień testowania.
19dc - szczyt z automatu.
20dc - wysoki z automatu.

Plamienie środcykliczne 31dc i 33dc.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2023, 16:09

Joanna.me Pamiętnik inżynierki 2 lutego 2023, 18:05

15dpo
Biało, biało, wszędzie biało i nie mówię tu o śniegu.
Czekam na okres. Kolejny cykl w plecy. 😢
Przyjęłam to trochę lepiej niż ostatnio, nie mniej jednak chciałabym aby już się to stało. W pracy coraz gorzej, niemiłosiernie zbliżaja się odbiory budynku, a my instalacyjne jesteśmy mega w plecy. No ale nic nie zrobię. Przecież nie wskoczę w spodnie montera, chociaż nie raz się zdąża że muszę coś porobić sama i skacze po drabinach i rusztowaniach.
Daje mi to w kość i martwię się że ten stres wychodzi właśnie w tych białych testach.
Tak bardzo chciałabym zaskoczyc i odpocząć już od tych budów......

To chyba mój ostatni wpis w tym miesiącu. Uzupełnianie danych w wykresie przejmuje mój mąż. Podczytalam u innej dziewczyny, że tak działają z mężem, jest to znakomity pomysł. Ja zbyt często tu wchodzę i niepotrzebnie się nakręcam, analizuje, bez sensu.. swój wykres znam już na pamięć.. oby podziałało.
Także do zobaczenia w przyszłym miesiącu 💪

30 sc, 3 dc

Dziś wieczorem zaaplikuję sobie pierwszy zastrzyk recovelle.
Za tydzień idę na pomiar estradiolu i monitoring. Wtedy będę wiedziała co dalej, czy transfer świeży w tym cyklu czy mrożony w następnym

To się jednak dzieje...

Przyszła miesiączka, 1 dzien nowego cyklu.
Już nie płacze.
Chyba weszłam w nowy etap tej podróży, etap akceptacji.

Boję sie iść do ginekologa i usłyszeć ze pęcherzyk znowu nie pękł.
Boję sie bardzo.

A co poza tym?
Usłyszałam ostatnio piękne zdanie

"Nie poddam się, bo wiem, że moja mama by sie nie poddała i by o mnie walczyła".

Ufam. Wierzę.

KateM Ostatnia prosta.. 1 lutego 2023, 16:23

Chyba jest to moja najgorsza stymulacja, cały poprzedni tydzień miałam chore sny, potem dostaliśmy informacji o śmierci wujka, a potem o złym wyniku kolonoskopii teścia.. nie ma dnia bym nie chciała rzucić tego wszystkiego i wysiąść z rozpędzonego pociągu. Dostaliśmy wynik allo mlr 0%, po 6 transferach, 4 wczesnych biochemach jebane zero... Nowy lekarz powiedział, że sytuacja jest ciężka, ale żeby teraz skupić się na wyniku stymulacji i nie wybiegać daleko w przyszlość. Dzisiaj palnęłam do męża, że może los zadecyduje i nie będzie zdrowych zarodków, więc problemy immunologiczne nas już nie będą interesować.. w sumie zaczynam zbaczać z trasy, może i bym chciała, pewnie nie rozczarowałabym się wtedy tak okrutnie.
Nie chcę się szczepić, boję się że to rozwali resztę rzeczy, które we mnie działają.. doc P. dał mi zalecenia na immunoglobuliny, ale teraz kombinowanie z otrzymaniem leku, po cichu liczę, że uda się to ogarnąć dobrze cenowo, ale z drugiej strony znowu wybiegam za daleko..
Jestem zmęczona tą podróżą, byciem nierozumianą? Rozgoryczona leczeniem i wynikami, które co raz na nas spadają.
Brakiem zaufania do lekarzy, brakiem pomocy, szukaniem wszystkiego na własną rękę i szukaniem rozwiązań na te problemy.

zazdroszcze ludziom, którzy już mają dzieci obok siebie i mogą skupić się na życiu, że mają inne problemy nie związane z leczeniem i tym czy kiedykolwiek będą mieli dziecko. Boję się, że po leczeniu narodzą się kolejne problemy..
Chciałabym zakończyć tą drogę jakikolwiek efekt jej by był, obudzić się za pół roku i mieć to za sobą.

Spuromix A może to już czas? 2 lutego 2023, 15:29

31.01
Zobaczyłam mojego maleńkiego groszka <3 ma 11mm i pięknie bijące serduszko :) łezka w oczku się zakręciła

ciąża jest młodsza niż wynika z miesiączki, ale przy moich nieregularnych cyklach i owulacjach jest to możliwe. Jestem w około 7 tygodniu ciąży. Przewidywany termin porodu jest na +/- 20 września ale to jeszcze będziemy później wyliczać.

Mąż też się wzruszył jak zobaczył zdjęcie... tak na razie patrzy tylko na zdjęcia jakoś nie chce iść ze mną do gabinetu żeby zobaczyć maluszka "na żywo" może w walentynki go namówię :D tak 14.02 mamy kolejną wizytę :) znowu będziemy podglądać maleństwo i zobaczymy jak się miewa nasze malusieńkie szczęście...

kolejne badania zlecone, zero zakazów i nakazów więc cieszymy się ciążą i powolutku zaczyna docierać że to się dzieje naprawdę :)

Powiem wam tak że nie wiem już co o tym wszystkim myśleć, przed tym jak zaczęliśmy się starać o bobaska mój okres był tak bolesny że musiałam brać po 2 tabsy dziennie bo nie wytrzymywałam z bólu. Teraz nawet nie wiem kiedy on przychodzi bo oprócz pojedynczych skurczy nic mnie nie boli. Może to z jednej strony dobrze ale już 2 dzień nie ma 🐒 a już nie mówię o ⏸️... śluz rozciągliwy 2 dzień, bolą mnie cycki i skutki i tak myślę czy zaczekać jeszcze czy testować. Ale z drugiej strony nie chce sie znowu zawieść ⚪️
Gin mówi że badania są w porządku kazała poczekać do marca a w marcu jak się nie uda to będziemy myśleć.

MAM NADZIEJE ZE NA NASTEPNA WIZYTE POJDE JUŻ Z TA MALA FASOLKĄ W BRZUCHU 🤞🏼

Jestesmy Mistrzami Swiata !!! Mam ochote skakac z radosci ❤️ Mamy jeszcze 3 Blastki ❄️❄️❄️ 3.2.1 z wczoraj oraz 5.1.1. i 5.2.2 z dzisiaj. Dla mnie to jest jakis sen 🥹
Z 6 dojrzalych komorek, 5 sie zaplodnilo, wszystkie 5 przetrwaly do 3 i 5 doby, finalnie powstaly 4 blastki. Mizernotka tylko juz nie dala rady, ale i tak Ci dziekuje ze walczylas do konca.

Jestem wdzieczna za kazdy dzien i kazdy etap. Za to forum tez. I tutaj chcialam bardzo podziekowac Krasi, ktora jest tu moja Przewodniczka, Przyjaciolka i Skarbica Wiedzy 😘

Jak troche ochlone to spisze tu dzisiaj co dokladnie robilam (suple, jedzenie, extra bajery), ze wykrecilismy taki ladny wynik.

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 2 lutego 2023, 12:09

2.02.2023
Jak zawsze czekałam na wizytę z bijącym sercem..
I.. zobaczyłam maleńkiego człowieczka machającego rączkami 🥰 a potem usłyszałam bijące serduszko 😍

OM: 10t6d
USG: 10t6d
CRL: 3.92 cm
HR: 176 BMP ❤

Na ten moment wszystko jest dobrze.
Wyniki wszystkie ok. Krzywa cukrowa (85/141/55) - lekarz mowi, że też ok. Do powtórki w 24tyg.
Powoli schodzimy z proga - najpierw odstawiam duphaston, Prolutexu jeszcze 12 ampułek i zostajemy później tylko z Besins 100mg 3x1.
Dodatkowo odszukałam, czemu dostawałam neoparin refundacja. Mam obniżone białko S - wynik był niższy od normy tylko o 1 - wiec myślałam, że to nic. I nikt tego trombofilia nigdy nie nazwał.. a jednak!
Także heparyna zostaję ze mną do konca i zwiększamy acard do 150mg.
Czas również umawiać się na badania prenatalne.. boję się ich ogromnie, ze względu na mój kariotyp..
I jakoś nie mogę w to uwierzyć, że jesteśmy na tym etapie.

Poznajcie walecznego Kropka vel.Czlowieczka 😍
6ee688ffe68f.jpg

Kropku - cudownie było Cie dziś zobaczyć 🥰 walcz dalej, Mamusia zrobi wszystko co może!

Kropku proszę zostań z nami na zawsze 🙏

Leki:
Acard 150mg
Besins 100mg 3x1
Prolutex (12amp)
Neoparin 0.4
Acrifolin 2mg
Wit.prenatalne
Encorton 10mg (do 15tyg)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego 2023, 12:56

38tc

Mimo sporych przeciwności, donosiłam ciążę ❤️ Sama nie wierzę, że to już tak blisko do naszego spotkania, pomimo że bardzo się cieszę to czuję, że hormony ciążowe dają o sobie znać ze zdwojoną siłą na tym etapie.. Dopadają mnie wątpliwości czy sobie poradzimy, czy będę dobrą mamą dla tej małej istotki. Wiem, że muszę porzucić swoje dotychczasowe życie i jestem ciekawa jak będzie wyglądać to nowe, napewno będzie pełne wyzwań, nowych doświadczeń, ale też pełne obaw i stresu o dobro naszej córeczki.

Z ciążowych dolegliwości, nie mogę spać, refluks nadal nie pozwala funkcjonować pomimo tego, że widzę że brzuch się już obniżył, stres przed porodem towarzyszy mi każdego dnia. Mąż zmienia pracę, więc będzie mógł być z nami w domu tylko do końca lutego, mam nadzieję, że zdążymy się przez ten czas nacieszyć małą, pytanie tylko kiedy postanowi wyjść na świat 🤔 piszę zapewne po raz ostatni będąc w dwupaku, czekamy na Ciebie maleńka ❤️🤱

Jeszcze raz dziękuję za gratulacje, kciuki, wsparcie. Z całej tej historii niepłodnościowej to jest najlepsza rzecz, że poznaje się wspaniałe osoby wirtualnie, które niby obce a stają się tak bardzo bliskie jak żaden "realny" przyjaciel. Jestem też na wątku IVF Styczeń i IVF Luty i to co się tam dzieje to jest szał i magia. Forum chodzi 24 h :)
Cieszę się i nie wierzę jednocześnie. I walczę z moimi strachami, które mnie jednak atakują. Ale, że dziś się nawet wyspałam to od początku ...

Przeczuwałam, że się udało już od soboty (3 dpt). A właściwie już od razu w piątek (2dpt) były 2 symptomy. Wchodzę do piekarnio – mięsnego, wczesne popołudnie więc sporo emerytów i pierwsza myśl „dlaczego starsi ludzie tak strasznie śmierdzą?”. Druga sytuacja – pojechałam sobie na akupunkturę dla wyciszenia głowy. Porozbierałam się do podkoszulki, już po wchodzi dr Degi i pyta, czy nie było za zimno. „Nie pani doktor, tu jest strasznie gorąco!”. Ona się tylko uśmiechnęła i „nic nie mówimy, czekamy i kciuki” 😊
W sobotę z kolei pojechałam sobie do Hali Gwardii na targi plakatu. Chciałam znaleźć coś do domu. No i nie dało rady bo mnie złapał taki zawrót głowy, że musiałam natychmiast usiąść, zamówić burgera wołowego z sałatką i frytkami i coś zjeść. Myślałam, że zejdę. Jakby ktoś prąd wyłączył. Zjadłam, troszkę lepiej, złapałam się z Mężem na mieście, ale na zakupy już nie daliśmy rady pójść bo znowu tak mi się zakręciło w głowie, że musiałam się go przytrzymać aby nie upaść. Resztę soboty przespałam.
Piersi. Piersi z dnia na dzień stały się pełniejsze. Czasem pobolewają, czasem nie. Ja do biuściastych nie należę, więc widzę i czuję po bieliźnie od razu.
Niedziela 4dpt. Po południu byliśmy ze znajomymi na kolacji i tak biesiadowaliśmy do 19:00, a mimo to o 22:00 MUSIAŁAM zjeść kanapkę. Ja ogólnie z jedzeniem mam tak, że spokojnie mogę robić post przerywany 16:8, jeść 3 x dziennie, jak jestem głodna to po prostu jestem głodna, nie jem w nocy, nie podjadam, nie robi mi się słabo. A teraz jest inaczej. W niedzielę w nocy marzyłam też o śniadaniu w Mc Donaldzie, którego nie znoszę i jadłam może 1 x w życiu. Ale tak, aż przeglądałam menu (finalnie nie poszłam na szczęśćie).
No i moje pobudki o 4:00 codziennie od soboty. One nie są ze stresu, bo ja stresu nie czuję. Ogarnęło mnie wręcz jakieś zamulenie. Umysł jakby za mgłą. Po prostu otwieram oczy, idę siku i potem już nie mogę zasnąć. Za dnia się dosłownie snuję.
Czuję brzuch, czasem ciągnie mnie w pachwinie, czuję krzyż.
I w końcu poniedziałek 5 dpt. Mąż raniutko o 6:00 miał samolot, ja od 4:00 na nogach razem z nim i jak mnie koło 7:00 porządnie zemdliło w kuchni to myślę nie ma bata. Objawy jak strzelił w pysk. Idę do Rossmana po Facelle jak tylko otworzą. Robię test, bez stresu bo to dopiero 5 dpt, ale równo po 3 minutach się ukazała. Dla jednych cień cienia, dla mnie piękna jaśniutka kreseczka oznaczająca „Schwanger”. Serce zabiło, w głowie zawirowało, łezki popłynęły. I myśl „O Boże, i co teraz?”. Cały dzień patrzyłam na ten test bo z jednej strony nie mogłam uwierzyć, z drugiej strony czułam, że wiedziałam a jeszcze z trzeciej to mnie ogarnął taki błogi spokój i nadzieja. Nie chciałam Mężowi pisać tego przez Whatsupp, nie wyobrażam sobie nie powiedzieć mu tego na żywo i w miłych okolicznościach. Poza tym mógł być biochem, wiedziałam, że beta prawdę mi powie i czekam do środy (7dpt), kiedy on wraca. Nikomu nic nie powiedziałam, nawet na forum nie pisnęłam słówkiem, taka moja mała, piękna tajemnica.
Co daje mi nadzieję? W mojej pierwszej ciąży test robiłam w dniu, w którym spóźnił mi się okres i kreska była podobnie blada jak ta z 5dpt. Beta w 18dpo tylko 167. Pamiętam, że nie wiedząc jeszcze o istnieniu Ovufriend googlowałam hasło „low bHCG level” na jakimś zagranicznym forum i nie wyglądało to optymistycznie. Wiem, że przyrosty są najważniejsze, ale na moje oko wtedy był ewidentny problem z implantacją, albo CP.
A teraz to jest ciąża jak ta lala! A moja Kropeczka to Mała Rakieta !!!
Środa to już wiecie, betą się pochwaliłam. Chyba nigdy tak mi serce nie waliło jak to sprawdzałam. Może tylko na ślubie, jakby miało wyskoczyć z piersi.
Nie mam euforii. Cieszę się bardzo ale jednocześnie bardzo się boję. Jak ktoś raz stracił ciąże to mu to będzie chyba na zawsze siedziało w głowie. Czekam do USG - to taki kolejny etap do zaliczenia i potem do 10 tyg kiedy to myślę o zrobieniu NIFTy. Mój Mąż oszalał. Chodzi dumny i się cieszy jaki tu będzie chaos. Nie chcę mu tej radości zabierać, ale powiedziałam, że ja może bardziej odetchnę po 12 tygodniu. Czyli początek kwietnia. 2 miesiące. Chodzę teraz na warsztaty psychologiczne w mojej klinice i troszke mi to pomaga. Rozmawiamy, że wybieganie w przeszłość, porównywanie, strach o przyszłość to nasze normalne reakcje, ale jednocześnie trzeba się nieco dyscyplinować w skupianiu na tu i teraz. Tu i teraz jestem w ciąży i beta rośnie. I nie wolno się przyzwyczajać do emocji. Emocje trzeba przeżywać i puszczać. Jednego dnia się cieszę i nieśmiało myślę o wiośnie, kiedy powiemy rodzicom i znajomym, innego dnia jestem smutna lub się boję, że czegoś nie zbadałam. No nie zbadaliśmy Zarodków, ale mam mieszane uczucia do tego. Podobno to badanie ani nie daje gwarancji sukcecu, ani nie jest 100% miarodajne.

Fizycznie czuję się fatalnie lub względnie. Zależy od dnia. Dzisiaj dobrze, bo wieczorem zjadłam kubeł lodów i mnie odcięło tak, że w końcu się wyspałam. W pozostałe dni zombie. Co do tych lodów, to czas się ogarnąć. Przed ciążą jadłam prawie idealnie, no na minimum 80% niski IG i super zdrowo. 500 gr warzyw dziennie, chleb gryczany, jajka, awokado, kiełki codziennie, siemię lniane, ryby, smoothie owocowe, kasze. A teraz ?! Fryty z piekarnika. Pączek. Lody. Ja nie byłam słodyczowa. Nigdy nie słodziłam. Fast foody to czasem, wiadomo. Moje największe miłości i grzechy to była kawa, dobre czerwone wino, orzechy i chipsy. Jestem już umówiona z moją dietetyk, która ogarnęła mnie przed ciążą (i przede wszystkim ogarnęła wit D i kwas foliowy) na przyszły tydzień. Muszę zrobić glukozę, TSH, wit D, homocysteine, B12 i kwas foliowy, bo ostatnio badałam 3 miesiące temu. Zamówiłam zakwas buraczany. Chce mi się mięsa, buraków, kapusty kiszonej, nieszczęsnych lodów i frytek. Na hummus, który uwielbiałam nie mogę patrzeć. Podobnie na zupę pomidorową i brokuły. Śledzie też blee (a jadłam w grudniu i styczniu tak już chyba na kilogramy ;).
Ze sportu nic nie robię. Tylko spaceruję sporo. Jak będzie dobrze dalej to od 12 tygodnia wracam na jogę i jakieś ćwiczenia na siłce. Może basen. Ale na razie się boję. Niech Kropek poczuje się bezpiecznie.



Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2023, 07:49

beta-HCG 132,0 mIU/ml
9 dpt
:-) Jest super :) Gdyby nie to, że czuję się fizycznie kiepskawo (bóle głowy, mdłości, pobudeczki o 4:00) to byłyby przepiękne dni. Ale i tak czuję się szczęśliwa. Dr powiedział, żeby już bety nie robić, tylko czekamy na USG 24 lutego, tak żeby już było coś widać. Zrobię jeszcze 2 x w przyszłym tygodniu, bo mam skierowanie w Medicover to sobie wykorzystam.

6dc
Wczoraj byłam na badaniach i chyba nie jest za dobrze
Fsh 2,31 jest poniżej normy bo norma od 3.03... nwm co o tym myśleć...
Lh 2,88
Prolaktyna 16
Dheaso4 881 norma do 511... od zawsze mam zawyzony....
Glukoza 93 chociaz tu jest dobrze bo zawsze miałam ponad 100
Insulina 13.90
Homa ir jednak pomalu spada.
Czekam jeszcze na wynik androstedionu.
Najbardziej martwi mnie jednak fsh poniżej normy...
W tygodniu wybieram się tez na usg żeby sprawdzić czy nie ma żadnej torbieli po tych perypetiach... plamieniach....
Cos mi się wydaje że stymulacja mnie nie ominie bo ewidentnie jest coś nie halo 🤷‍♀️

Sheelie Moje życie 5 lutego 2023, 09:59

Cześć!
Dzisiaj kolejny test i niestety bladziuch .. czekam na miesiączkę która jeszcze ma 3 dni żeby się pojawić... bo wkońcu luteina działa do7 dni ma miesiączka przyjść po niej.. hmm ..smutno mi .. dzisiaj nie będzie łatwo ,bo wczoraj pokłóciłam się z mężem . Jakoś dam radę. Koleżanka mówi żebym jeszcze po kilku dniach zrobila test .. bo może mało jest hormonów bu testy wykazywały ale jak wcześniejszy test wykazał 7 dpo cień cienia ? A te wgl nic ? Hmm nie wiem co o tym myśleć.. nie chcę mi się narazie :) czekam na miesiączkę.. I trzymam kciuki za następny cykl 🤞🤞🤞

Cześć wszystkie Ciocie.
Niestety nie jest nam dane cieszyć się spokojną ciążą. Kilka godzin po ostatnim wpisie znowu dostałam krwotoku. Było to dla mnie dziwne tym bardziej, że na usg dzień wcześniej było widać jedynie małą rankę po krwiaku i nie powinien on już powodować takich akcji.
Na początku starałam się uspokoić, wzięłam leki i leżałam czekając, aż krwawienie ustanie. Ale po 3 przemoczonej podpasce i dziwnych skurczach pojechaliśmy na izbę przyjęć.
Na szczęście weszłam dość szybko i trafiła mi się bardzo miła, wyrozumiała doktor. Na usg od razu pokazał się Dzidziuś i wyraźnie biło mu serduszko (słyszałam je nawet i nigdy nie zapomnę tego dźwięku). Urósł od ostatniej wizyty tyle, ile powinien i wszystkie parametry zgadzały się z 6 tygodniem i 4 dniem ciąży. Dzidziuś jest jeszcze zwinięty w kuleczkę, ale widać było, gdzie jest główka, a gdzie reszta ciała. Niesamowite.
Krew stara, brązowa, brak aktywnego krwawienia, mam się oszczędzać i starać nie przejmować. W sumie nie wiadomo skąd ta krew, krwiaczek jest malutki.
Wróciliśmy do domu trochę uspokojeni (było koło północy) i wykończona próbowałam zasnąć. Naprawdę chciałam, aby ten dzień się już skończył, abym się obudziła i wszystko było znowu ok.
Niestety gdy się położyłam, zaczęłam coraz mocniej odczuwać skurcze. I to nie w brzuchu, a w pochwie. Bezbolesne, ale regularne, pojawiały się co kilkadziesiąt sekund. Mąż pojechał w środku nocy po nospe i nie wiem, czy zaczęła działać, czy byłam już tak wykończona, ale udało mi się zasnąć.
Rano nie było lepiej, skurcze czułam niemalże cały czas. Kilka razy pojawiło się bardzo mocne ukłucie, jakby szpilką lub nożem, było też kilka mega mocnych skurczy, podczas których wypływała mi ta brązowa krew.
No i do sedna.
Pani doktor podejrzewa u mnie zakażenie. Powiedziała, że zakażenia objawiają się takimi krwawieniami nieznanego pochodzenia i skurczami. Przepisała mi antybiotyki, aby ochronić dziecko. Mąż w sobotę jechał kilkaset kilometrów, aby mi te leki wykupić (jestem pod wrażeniem ile dla mnie robi od kiedy dowiedzieliśmy się o ciąży). I wszystko byłoby w miarę ok, gdyby nie to, że wszędzie piszą, że tych antybiotyków nie wolno przyjmować w 1 trymestrze. Teraz trwa jeden z najważniejszych procesów, w organizmie dziecka wykształcają się narządy wewnętrzne. No i po prostu się boję, że mu zaszkodzę.
Z drugiej strony ufam doktor i wiem, że ma ogromne doświadczenie. Powiedziała, że jej znajomi lekarze bali się podawać w takich przypadkach antybiotyki i ciąże kończyły się poronieniem. I że z całą odpowiedzialnością przepisuje mi te leki. Więc wiem, że muszę jej zaufać.
Ale wiecie, czuję się taka odpowiedzialna za tę Kruszynkę i serce mi się łamie na myśl, iloma lekami ją teraz faszeruję. Przeraża mnie myśl, że mogę zrobić jej krzywdę, ale nie mam innego wyboru, bo mogę ją stracić.
Dodatkowo w badaniach wyszło mi niskie DHEA-SO4, które ma wpływ na zagnieżdżenie zarodka. Na to też dostałam leki, których w ciąży nie wolno brać, ale ponoć póki jest niedobór, to trzeba go wyrównać. Gorzej jak zdrowa osoba bierze takie leki w nadmiarze. Więc no.. ufam. Co innego mogę zrobić? Gdyby nie doktor, nie doszłabym nawet do tego punktu.

Ogólnie jest mi ciężko. Ciężko psychicznie. Myślałam, że na staraniach się skończy, ale jak widać, ta droga jeszcze przez długi czas nie będzie usłana różami. Moja ciąża jest zagrożona i nie wiadomo, co będzie dalej. Ciągle mam te cholerne skurcze, które przypominają mi, że nie wszystko jest w porządku.
Czuję, że muszę walczyć dla tej Kruszynki, ale z drugiej strony niewiele mogę zrobić. I muszę zdać się na łaskę bądź niełaskę losu. Jestem zła na mój organizm, który tak atakuje to bezbronne dziecko.
Mieliśmy jechać do teściów, ale wszystko odwołaliśmy. A tak się cieszyłam, że będzie z górki. Teściowa zrobiła specjalnie tort bezowy na nasz przyjazd.

Także tak.. Dziś mój 23 dzień w domu. Prędko go nie opuszczę. Szczęście przeplata się ze strachem. Czy będzie dobrze?

Sheelie Moje życie 5 lutego 2023, 12:16

LINKA2019 - tak myślisz? Moja dobra koleżanka tak samo powiedziała że może za wcześnie to test wykonany . to proponujesz kiedy mam zrobić nastepny test ? Albo się wybiorę w tygodniu na betę... 🤭 zobaczymy jak mi miesiączka nie przyjdzie wogole to coś na rzeczy jest co nie ?

Joanna.me Pamiętnik inżynierki 5 lutego 2023, 12:25

18dpo
Okres się spóźnia 3ci dzień, ale testy białe.. czuję się normalnie, nic nie dolega.. nie wiem o co chodzi

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 5 lutego 2023, 09:52

3cs, 23dc, 12dpo

❤️

b52b8c2c986c.jpg

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)