Jestem totalnie wyrąbana życiem wiem jedno nie chce już dziecka zaczęłam odsprzedawać rzeczy niektóre wiszą... niektóre szybko się sprzedały. Jestem o krok do wypalnienia mpje dziecko wyprowadza mnie z równowagi i testuje moja cierpliowość. Po ostatniej akcji na placu zabaw jak wpadla w szał stwierdzilam że wyjść z nia gdziekolwiek to wstyd. I szukam metod jak nie popaść w depresje i rozpacz. Dlaczego to pisze bo nie jest kolorowo moje dziecko jest tak nadpobudliwe że tymi emocjami ja czuje się przebodźcowana. Nie wiedzialam że zabawki mpga tak dzialac na czlowieka nerwowo na mnie . Wszystkie zabawki wyladowaly w jednym pomieszczeniu i nie ma przepros widze zabawke zaraz ja zanosze bo zaczyna robić z pokoi taki syf... Sypialnie zamykam, żeby sobie oszczedzic sprzątania.
Nie tylko mnie syf wkurza ale latanie za córką żeby zmienić pampersa, latanie, żeby ubrać, latanie o wszystko. Tutaj nasuwa mi sie jedna rzecz jestem na dziecko za stara dochodzi do tego praca multum bodzców zewnatrz wewnatrz. Przestalam ogladać wiadomosci. Zaczelam czytac ksiązki ogladać filmy przyrodnicze potrzebuje ciszy. Przydalby sie choć jeden dzień skupienia wyciszenia. W pracy pytaja mi się co sie stalo a ostatnio nawet nie chce mi się z nikim rozmawiać bo potrzebuje ciszy.
W ostatecznosci na urodziny córki nic jej nie kupilismy dlugo sie zastanawiałam co ale stwierdziłam że nie ma sensu kupowac pierdół zeby sie o nie potykać.wymienilismy jej meble w pokoju kupiłam ostatnio buty a po wczorajszym dniu nasunął się sam prezent zrobimy jej domowy plac zabaw tanszym kosztem zwykla piaskownica i zjeżdżalnia nic specjalnego i narazie odpuszczamy miejskie place zabaw trudno może za jakis czas znowu sprobujemy.
7 dc
Odblokowuję telefon. Ze zdjęcia patrzy na mnie uśmiechnięty rudzielec z błyskiem w oku. Zdjęcie jest sprzed roku. Poza mną na tym zdjęciu jest jeszcze brodaty brunet - mój Mąż i nasz wówczas niespełna roczny owczarek. Jesteśmy szczęśliwi. Jesteśmy jakieś 7 miesięcy po ślubie. Wyszliśmy na spacer do lasu. Tego samego lasu, w którym byliśmy na pierwszej randce. Tak, na pierwszej randce z moim obecnym Mężem byłam w lesie. Nie pytajcie. 😅 Wtedy jeszcze, kiedy robione było to zdjęcie, nie spodziewaliśmy się, że z zajściem w ciążę będzie taki problem. Owszem, staraliśmy się już od kilku miesięcy, ale jakoś nie widzieliśmy w tym problemu. Byliśmy szczęśliwi. Cieszyliśmy się sobą. Dzisiaj... Brakuje mi na tym zdjęciu kogoś jeszcze. Tak bardzo... 😔 Dzisiaj chyba nie mam już tego błysku w oku.
***
Jutro zalatany dzień się zapowiada. Najpierw lecę do Diagnostyki spuścić krew na AMH. Już pora najwyższa. Później na chwilę do biura i do innego labu na czystość pochwy pod czwartkowe HSG. Chyba że z rana nie zwlekę się z łóżka to wszystko zrobię w jednym miejscu. Będzie, co prawda, drożej, ale wygodniej. Zobaczę jeszcze...
13w+0d
4 miesiąc
II trymestr
Ostatnio nie miałam jakoś weny tutaj pisać... Ogólny spadek formy, zaczęły się kolejne wymioty, do tego przeziębienie z gorączką i brak siły na kiwnięcie palcem.... Więc chwilowe poprawienie sytuacji w 10 tygodniu trwało zdecydowanie za krótko....
2.03.2022r Odbyły się jedne z najważniejszych badań maleństwa
PRENATALNE....
było to 11w+1d i lekarz jak zmierzył malca 4,2cm stwierdził że jest za malutki na to badanie i że będziemy musieli je o tydzień przełożyć, więc maluszek zaczął się przeciągać i naciągać, żeby udowodnić że wcale taki malutki nie jest i nagle naciągnął się do 4,7 cm
Badania wyszły super jak i USG tak i Pappa 
Bardzo się cieszę, że na prenatalne pojechał z nami mąż
nabrał pewności, że to ciąża jak to zobaczył na własne oczy jak maluszek się wierci i kręci
Mimo miny z kamienia i tłumaczeń że nic nie widzi łezka się mu w oczku kręciła
Miło było patrzeć jak zerka na tego maluszka w brzuszku i się uśmiecha
troszkę był zawiedziony, bo nie poznał płci swojego pierworodnego lub pierworodnej ale niestety na to będzie jeszcze musiał troszkę poczekać 
Kolejne prenatalne to już te połówkowe będziemy mieć 18 maja
w moje urodziny i dzień przed urodzinami męża 
Misiu rośnij! we wtorek znowu się zobaczymy 
Nie spodziewałam się, że skradniesz moje serducho będąc wielkości fasolki....
Nie spodziewałam się, że potrafisz wywrócić życie do góry nogami będąc jeszcze w brzuszku
Nie spodziewałam się, że można się tak bać o małego Ktosia, którego nie można jeszcze zobaczyć i przytulić....
Nie spodziewałam się, że kiedyś będzie mi dane doświadczyć tych pięknych chwil....
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2023, 12:00
Moje dziecko było na pierwszych zajęciach z pływania. Poszedł z tatą, czekałam na informacje jak super się bawili itd... mój syn jako jedyny nie czuł bluesa🙈 Dam mu jeszcze szansę, zwłaszcza że cały miesiąc opłacony i pójdę z nimi. Może z mamą będzie lepiej nastawiony. Zobaczymy, bo on jest zero jedynkowym dzieckiem. Wie czego chce i nic innego go nie interesuje.
Mój mąż wrócił do pracy po 3 miesiącach 🙈 ciężko mi znowu wbić się w tryb siedzenia w domu z małym, ale patrzę na pozytywy: ma lepszą pracę, bliżej, więc szybciej wraca do domu i przy małym też już więcej jestem w stanie zrobić.
Ostatnio na spacerze postanowił olać wózek i przeszedł 700 metrów na nogach do domu. Nie wiem kiedy on tak urósł 🙈
Mamy nasze drugie ❤️
Cud prawdziwy, bo to teoretycznie nie miało prawa się zdażyć, ale JEST i według doktor ma się dobrze❤️ nasze 6mm szczęścia ❤️
Co prawda wg OM 7+0, wg USG 6+3 ale zakładając, że owulacja się przesunęła o 3-4 dni to powinno być ok. Gin. powiedziała że ok 10tc bardziej określimy wiek ciąży.
Mąż stwierdził że jakoś spokojniejsi jesteśmy niz przy Marysi. Może. Jakoś mniej boję się wybiegać w przyszłość, ale też mam w tyle głowy że nie wszystkie bajki dobrze się kończą, więc od jutra mam plan wrócić do nowenny pompejańskiej, dla spokoju ducha, sumienia i dla sprawiedliwości bo towarzyszyła mi przez całą poprzednią ciążę.
Zrobiłam rano badanie na mononukleozę i cytomegalię. Wyniki mają być już wieczorem. Boże, mam nadzieję, że przede wszystkim ta cytomegalia nie wyjdzie 🙏. Jakaś dziewczyna na FB grupie zasugerowała mi jeszcze bostonkę lub szkarlatynę. Dzisiaj gin też zapytała czy przypadkiem nie przeszłam bostonki....może i tak było 🤔
Od dzisiaj intensywnie czuję zapach/smak? swojego kataru jakby był taki hmmmm. chory, nieprzyjemny, ropny? Tyle że ja praktycznie nie mam kataru a to co wysłucham jest przeźroczyste. Raczej spływa po ściance gardła. Jak dostanę wyniki z Diagnostyki to znowu się umowię na teleporadę albo wizytę do rodzinnego żeby ustalić co z tym zrobić no i co z tym kaszlem....
KASZEL to masakra. Nie kaszlę jak jestem spionizowana, a wystarczy że się położę to coś drapie mnie w przełyku i kaszlę. Dzisiaj kaszlała dosłownie całą noc.😭😟 Nie spałam praktycznie w ogóle 😔 Jestem nieprzytomna mimo, że wypiłam kawę. Masakra.
A teraz ruszam robić kwiatki z papieru, bo za 3h razem z mężem zamieniamy się na scenie w Jasia i Małgosię w przedstawieniu dla przedszkolaków z przedszkola Marysi🤣🙈
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2023, 12:34
4 ivf się nie udało.
Nie wiem kiedy tu wrócę.
Powodzenia wszystkim ❤️
22.03.2023
17t5d
Minął tydzień od amniopunkcji.
Byl to ciężki tydzień- pełen krzyków i trudnych emocji: chora 5latka w domu + ja po zabiegu mająca odpoczywać + pracujący, niewiele pomagający przy 5latce mąż..
Także o odpoczynku nie było mowy
choć oczywiście starałam się ile mogłam.
Do tego oczywiście milion myśli odnośnie wynikow..
Fizycznie było w miarę ok - lekkie jakby spinanie macicy jakoś w niedzielę bodajże, więc już kilka dni po zabiegu) ale nic uciążliwego.
Dziś postanowiłam zadzwonić do poradni spytać czy są wyniki- jakoze wykupiłam też mikromacierze (aCGH) mówili, że wynik będzie 5-7dni roboczych.
Jak już się dodzwoniłam to miła pani poinformowała, że to wysyłają do innego miasta i że to aż do 10dni roboczych i że oczywiście jak wynik będzie to lekarz będzie dzwonił i że przeciez to badanie z czwartku i ze póki co wyniku nie ma.
Więc już się nastawiłam, że poczekam na wynik do przyszłego tygodnia i pozmienialam w głowie swoje plany co do informowania w pracy o ciąży.
I tu nagle - kiedy biegnę z toalety do komputera bo od 2 minut powinnam być już na spotkaniu - a tu trzeba było zrobić siku😀 - dzwoni nieznany numer.
Jestem przekonana, że to jakiś spam ale odbieram na szybkości.
I nagle szok i bicie serca, które chce wyskoczyć z piersi bo to telefon od Pani genetyk, która informuje mnie, se są juz wyniki amniopunkcji-mikromacierzy i ze są PRAWIDŁOWE!!!!
Głos mi się załamał, nic nie powiedziałam, pani mówi dalej, tlumaczy co to znaczy i że wyniki kariotypu będą pozniej itd i na koniec mowi, że noszę pod sercem zdrowa dziewczynkę!!! 🥰🥰🥰🥰
Emocje sięgnęły zenitu, musiałam je jednak w sekundę ostudzić - bo już od 4 minut powinnam prowadzić spotkanie
także musiałam szybko zejść na ziemię.
Zdrowa dziewczynka 🥰 to najcudowniejsze co mogłam usłyszeć ❤️
Nie wiemy jeszcze czy odziedziczyła po mnie translokacje zrownowazona (czyli taka która nie wpływa na zdrowie tzn nie powoduje chorób ale tak jak u mnie powoduje problemy z plodnoscia). Tego dowiemy się gdy przyjdą wyniki kariotypu.
Jutro wizyta kontrolna po amniopunkcji - mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze bo teraz zaś martwię się, że to lekkie spinanie macicy może być czymś złym (choc nie trwalo dlugo) albo ze te stresy/zbyt malo odpoczynku moglo zaszkodzic.
Z lekow: skończyłam już Encorton.
Progesteron Besins - już od kilku dni tylko 1x100 a docelowo koniec za tydzień 😮
Jakoś tak mi dziwnie - codziennie łapie się na tym czy aby na pewno nie zapomniałam o jakimś leku, bo mało tego 
Obajwowo: zmęczenie, wzdęcia, zaparcia, zgaga.
Pod koniec schodzenia z Encorton miałam też wrażenie bardzo przesuszonej skóry (również w nosie).
Jeśli wszystko będzie dobrze - chciałabym jak najszybciej powiedzieć naszej córce, że będzie starsza siostra 🥰
Próbowałam ja wcześniej wprowadzać w temat, tłumaczyć jakie to super, jakie to ma plusy dając jej przykłady z życia. Ale ona konsekwentnie mowi, że nie chce rodzeństwa- woli odwiedzać koleżanki albo kuzynów 🙈 także muszę jeszcze zrobić research jak jej to powiedzieć..
Zapomniałabym- od amniopunkcji czasem mam wrażenie, że czuję delikatne puknięcia w dole brzucha (rzadko bardzo, dosłownie kilka razy) - czyżby to już czucie ruchów? :o albo jelita płatają figla 
Do mnie chyba jeszcze niedociera, że pierwszy raz w życiu jestem bliżej niż kiedykolwiek spełnienia swojego marzenia..
Córeczko, rośnij zdrowo, bądź silna i zostan z nami juz na zawsze🙏! Czekamy na Ciebie 🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2023, 19:59
1dc
No i przyszła 👹.
Stwierdziliśmy z prawie-mężem, że nie będziemy już analizować żadnych objawów i nakręcać się, bo ten cykl tak nas strollował, że to poezja. Przecież ja już byłam na 99% przekonana, że jestem w ciąży. Nie wiem, jak ludzie stali w kolejce po intuicję, to ja chyba stałam w tej po umiejętność nie tracenia nadziei, bo w pierwszej ciąży też byłam przekonana, ale że na 99% NIE jestem w ciąży, bo przecież znam swoje ciało. Ta, chuja znam. Znaczy tego jednego to faktycznie znam powierzchownie i dogłębnie 
Nie jestem smutna, jestem tylko trochę zawiedziona. No, ale cóż. Trzeba starać się dalej. Ehhh. Ciężkie życie - będę musiała uprawiać zajebisty seks… 😋
W końcu się uda. Może jak uda mi się przestać o tym myśleć. 
8 dc
Z dobrych wiadomości - w końcu zmotywowałam się do spuszczenia krwi na AMH. Koniec. Kropka.
Zrobiłam ocenę czystości pochwy do HSG dzisiaj, a tam... III/IV stopień.
Noż cholera jasna... Coś się przypałętało i z tym stopniem nie zrobią mi HSG...
Aż mi się płakać chce...
Cały czas z tym HSG coś pod górkę... 😢
Zastanawiam się jeszcze, czy by nie odczekać do środy i nie zrobić tej czystości raz jeszcze, bo fakt - poszłam z marszu, bez przygotowania się jakiegoś specjalnego... Może to niezachowana higiena badania?
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2023, 10:14
19+0
Rita Eugenia ❤️ czekamy!
11.04 badania prenatalne, jak ten czas ucieka 😱
6dpt Bhcg 38.4 mlU/mL 🔥🔥🔥
8dpt Bhcg 132,4 mlU/mL
Przyrost 48h - 236%
Chwilo trwaaaaaj!
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2023, 07:30
Mój wewnętrzny spokój jednak został zburzony przez te wczorajsze wyniki. Nie potrafię myśleć o niczym innym 🤯 Nie umiem ich zinterpretować. Mam milion pytań.
Kolejna sprawa: to takie ciężkie, gdy instynkt macierzyński krzyczy "próbuj, działaj!!", a zdrowy rozsądek i wszyscy naokoło każą czekać. Oszaleję
Jak zagłuszyć naturalną potrzebę zdrowym rozsądkiem? Wczoraj na bieliźnie zobaczyłam galaretkę (!? kiedyś to było do mnie niepodobne), zrobiłam test owulacyjny - niemalże pozytyw. Mam takie piękne owulacje po tej histeroskopii. Ale nie mogę. Muszę poczekać
Nawet te wyniki badań mnie tak nie powstrzymują, jak to, że mam stan zapalny przy korzeniu zęba i muszę go wyleczyć przed zajściem w ciążę.
Starania byłyby nieodpowiedzialne. I głupio mi by było przed panią doktor, bo nie mamy jeszcze zielonego światła. Nie wiem, czy nie dostanę w środę żadnych antybiotyków czy innych leków. Z drugiej strony patrząc w kalendarz i widząc, że kolejna szansa będzie dopiero pod koniec kwietnia, mam ochotę schować się do szafy na ten miesiąc i wyjść "na gotowe". Jakbym była uwiązana do łańcucha
Nie wiem czym mam zająć myśli, od otrzymania wczorajszych wyników nic sensownego nie zrobiłam. Zabieram się do prasowania już od 4 godzin..
Czy istnieje jakiś sposób, aby sprowadzić się na ziemię?
Moja dusza staraczki się aktywowała do tego stopnia, że przysłania mi zdroworozsądkowe myślenie.
Muszę zrozumieć, że przecież nie chcę powtórki. Chcę zajść w zdrową ciążę.
A z drugiej strony te starania związane są z wiecznym oczekiwaniem.. Irytuje mnie to. Ja chcę już. Ileż można czekać??
Żeby sobie wszystko poukładać, wydrukowałam kalendarz i skrupulatnie rozpisałam plan do kolejnej owulacji. Kiedy przyjdą jakie wyniki, kiedy mam zabieg dentystyczny, kiedy brać leki.
Za 3 dni rocznica mojego pierwszego pozytywnego testu ciążowego.
Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że będzie to tyle trwać...
Nie wierzę, znów mam pregnancy scare. Obiecuję sobie, że jak tylko dostanę @ to zacznę ogarniać to, że już nie chce być w ciąży. Jestem za stara, nie mam siły, powoli wychodzę na prostą z życiem, mam trochę czasu dla siebie, mam fajną pracę, mam cele i plany. Za późno na niemowlaka.
Rys historyczny:
24dc plamienie różowe, klasycznie myślałam, że @ się rozkręca... Ale od tamtej pory nic
Dziś 27dc i śluz czysty, nie różowy, nie brązowy... Gdzie ta @? Ostatnio cykle 28-29 dni ale poprzedzone solidnymi plamienia i...
O rety, stres jak u nastolatki. A żeby było śmieszniej w tym cyklu miałam dokładnie 1 (słownie: jeden) stosunek.
Bardzo intensywny czas ostatnio.
Wróciłam do pracy i nawet udało mi się nadrobić kilka dużych rzeczy, co dało mi sporo satysfakcji. Wrocław, wizyta w klinice, chory piesek i bujanie się z wizytami u weterynarza (i sporo stresu!), fryzjer, zakupy ciuchowe na wiosnę (żegnajcie sztrukso-dresy i beżowy sweterek, w którym chodze non stop od października), fitnessy, psycholog. Nie mam czasu za dużo myśleć, analizować, płakać. Jest mi smutno, ale coraz mniej. Staram się nie zatracać w tym, tylko żyć tu i teraz i patrzeć w przyszłość. W sumie to aż jestem zdziwiona i się zastanawiam czy jestem normalna... w dniu tej złej diagnozy myślałam, że ja tego nie przeżyję, że nie dźwignę, że zwariuję. A dzisiaj? Dzisiaj jestem z siebie dumna, że dałam radę jakoś to znieść, że przebrnęłam przez fizyczną i emocjonalną stronę poronienia, że rozmawiam o tym co się stało otwarcie z osobami, które wiedziały. Że wstaję, idę do pracy, zdorowo jem, ćwiczę (nawet więcej niż wcześniej) i kiełkują mi myśli, że nie wszystko jeszcze stracone...
To chyba wypadkowa kilku czynników: moja konstrukcja psychiczna, praca z psychologiem, to forum i po prostu świadomość jak wygląda prawdziwe życie, wsparcie i podejście mojego Męża (który również stara się do tego podejść maksymalnie na zimno, biorąc pod uwagę nasz wiek, nasze przeszkody i to co się działo lub dzieje w kręgu naszych znajomych - wszyscy swoje przeszli).
Są opcje. Są nasze 3 Kropki (są dobrej jakości, co prawda 2 z 6 doby ale mają dobrą klasę: 5.1.1 i 5.2.2). Są możliwości podejścia do kolejnej procedury, podkręcenia czegoś, może trafienia w lepszy moment, cudu naturalnego, adopcji. Zaczynam też dopuszczać opcję, która kiedyś wogóle nie wchodziła w grę. KD. Na razie to tylko luźne myśli, ale teraz po tym co przeszłam i obserwuję nie mówię tak stanowczo nie, jak jeszcze kilka miesięcy temu.
Nasze Dziecko, to które było ze mną od 25 stycznia po prostu miało się nie urodzić, widocznie coś medycznie było nie tak. Normalizowanie tego, także takie medyczne podejście bardzo mi pomaga.
Co nie znaczy, że nie straciłam Kogoś malutkiego, kogo zdążyłam tak bardzo pokochać...
Nie myślę na razie o kolejnych ciążach - jak to będzie, czy będzie, co będzie. To za wcześnie a może i nigdy nie będę analizować tak dużo naprzód. Dzień za dniem, według jakiegoś tam planu, który i tak zawsze może się wykoleić. Kolejny transfer pewnie koniec kwietnia/maj, ale naprawdę - zero myślenia.
Wróciłam do biegania. Kiedyś to była moja pasja, mój czas sama ze sobą i moje lekarstwo na całe zło świata. Sposób na każde niepowodzenie. Pierwszy trening to była walka o życie, nie mogłam złapać oddechu, tempo jakieś żałosne 7 min/km. Ale "po" poczułam się trochę lepiej. Drugi trening nie lepiej . Trzeci - już inaczej, lżej, nogi jakby bardziej same biegły. Czwarty w sobotę wieczorem w deszczu - i już 6:30/km z momentami na 5:50. I uśmiech, bo poczułam, że ta moja siła jest do odzyskania.
Z badań to przyszły póki co wyniki KIR HLA. Genotyp Bx, brakuje mi tylko jednego implantacyjnego. No nie ma się do czego przyczepić, czyli raczej to nie immunologia zawiodła. Docent P odpisał mi, że wyniki są bardzo dobre, nic nie zmieniamy. Chodził mi po głowie Prograf, chyba jest mocniejszy niż Encorton, tylko czy warto? Zaczynam wierzyć, że musi się trafić super silny i zdrowy Zarodek, to już sobie poradzi. A tak bardzo narażać swój organizm na skutki uboczne to no nie wiem....
Były też przytulanki z Mężem. Pierwsze po prawie 3 miesiącach, bo najpierw okres, stymulacja, która była dla mnie bolesna, transfer, uważanie na siebie, ciąża, ciąża zagrożona, poronienie.. I zleciało. Znowu miałam myśl, że może jestem jakaś dziwna, że za szybko, ale z drugiej strony uświadomiłam też sobie, jak bardzo potrzebowałam tej bliskości i poczucia, że moje ciało nadal może być źródłem przyjemności. Nie tylko cierpienia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2023, 15:20
Miałam dziś wizytę u ginekologa w celu pobrania wymazów bakteriologicznych, ponieważ kolejnym krokiem naszej diagnostyki jest drożność.
Na wizytę szłam z przekonaniem, że to będzie luźna i szybka wizyta, a wyszłam z gabinetu ze łzami w oczach. Na początku wszystko było dobrze: wymazy pobrane, na USG płyn potwierdzający owulację. Doktor spisał sobie moje ostatnie wyniki i przepisał Euthyrox25. Później pokazałam mu wyniki badań nasienia. Wydawało mi się, że są dobre, wszystko powyżej normy, jedynie morfologia 3%. Ginekolog stwierdził, że ruch jest słaby, a 97% plemników jest uszkodzona. Powiedziałam, że jak dla mnie nie ma tragedii, bo te wymagane 4% morfologii jest przy 39 mln plemników, a u nas jednak ogólna ilość to 247,8 mln, więc tych prawidłowych plemników jest sporo. Nie przekonało go to, stwierdził, że skupiam się za bardzo na ilości, a za mało na jakości. Zalecił Fertilman Plus i USG w celu wykluczenia żylaków. Mąż suplementuje Fertilmana od września, a na USG był w październiku i wszystko było dobrze. W międzyczasie był jeszcze kilka razy chory, co na pewno zaburzyło efekty suplementacji. Później pokazałam doktorowi wyniki fragmentacji, a na końcu HBA. To HBA mu się nie spodobało, stwierdził, że zrobimy tę drożność, bo to taki ostatni krok w mojej diagnostyce, ale według niego jajowody wyjdą drożne i mamy skupić się na diagnostyce chłopa. Polecił nam klinikę, powiedział, że z tym HBA to inseminacja odpada i myślałby o in vitro. Ja w szoku, momentalnie zrobiło mi się ciepło, pytam z niedowierzaniem: "Zaleca nam pan in vitro?", na co on, że nie wyklucza naturalnej ciąży, bo mąż nie jest bezpłodny, ale przy jego charakterze pracy te wyniki będą się tylko pogarszać i po co tracić czas i pieniądze na wizyty. Mój mózg eksplodował. Pan doktor był bardzo empatyczny, ale te informacje mnie przygniotły. Widziałam już ciąże z gorszych wyników, ale mimo wszystko, po dzisiejszej wizycie moja ciąża wydaje mi się jeszcze bardziej odległa.
10 dzien po owulacji, test - znowu biel.
Czy to znaczy, że się łudziłam? Nie, wiem że od teraz mamy realną szansę na ciążę i to nastąpi.
Bardzo mi przykro jednak z powodu mojego męża: zamknął sie w pokoju, nie chce rozmawiać, płakał. To on w tym związku jest dla nas opoką, nie może się poddać. To co dla nas robi jest niebywałe: zrzucenie kilku kg, siłownia, bieganie, suplementy, zastrzyki, lekarze, ograniczenie alkoholu.
Kocham Go i cieszę się że mamy siebie.
A dziecko przyjdzie, już niedługo.
Każdej z Was tego życzę, jesteśmy niesamowite silne, a nasi partnerzy też mają emocje i też musimy to wziąć pod uwagę i czasami pomilczeć i popłakać.
Już po transferze, na pokładzie z kropkiem 4AA.
Żadnych objawów, nic się nie dzieje, oprócz boli podbrzusza, ale to w moim odczuciu sugerowało bardziej, ze się nie uda…. Niż, ze test w 5dpt wyjdzie pozytywny 😍😍😍🔥🔥🔥 pierwsze w życiu takie kreski, nawet test owu wyszedł piękny, wiec jestem w teamie tych lasek co wierzą ze test owu pokazuje i ciąże. Dzieje się!!!!
https://ibb.co/VVjyz5F
Generalnie dni po transferze strasznie ciężkie, z mojego mózgu w tym czasie została tylko papka. Bardzo to ciężkie, zyc w takiej niewiedzy 😔
Objawy po transferze:
Zero objawów
Brak zmiany w śluzie
Brak zmiany w wyglądzie cerze, włosach
Cycki nie bola i nie są arbuzami 🤣
Brzuch nie jest wzięty
Rewolucji żołądkowych nie ma
Głowa nie boli
Może ta ciaza to jednak na plecach?
Koniec laby .. jutro do pracy .. czy wspomiałam że moja praca i ludzie którzy tam pracują wykańczają człowieka psychicznie ?
To jest jak taki rollecostere który nigdy się nie kończy...
Już się czuje dobrze jeśli chodzi mój stan zdrowia , wczoraj byłam na spacerze z moim Mężem było fajnie doceniam to , świeże powietrze , bez telefonów, komputerów i telewizora .. tylko ja i mój misiek. Ah cudownie .
To by spacer zapoznawczy z osiedlem gdzie chcemy się kiedyś wprowadzić , pieknie tam ciuchutko , dużo przestrzeni, duży plac zabaw , punkt nauki znaków? Boisko do nauki jazdy po drodze ? Głównie asfalt i znaki .. dzieci się bawiły .. jedziły po nim rowerami , cudnie podobało mi się , trochę odludzie ale no coś za coś. Zobaczymy czy wogóle będzie nas stać na takie mieszkanie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2023, 10:56
Nie mam pojęcia dlaczego dopiero teraz zdecydowałam się założyć pamiętnik i cokolwiek w nim napisać. Może lepiej późno niż wcale?
Bo tak sobie myślę, że gdybym zaczęła go pisać np. w trakcie ciąży to przyjemnie byłoby go przeczytać po jakimś czasie 
Jestem dzisiaj spełnioną mamą. Nie przyszło mi to łatwo. Czuję się ewidentnie staraczką, choć problem w kwestii płodności nie leży po mojej stronie, a po stronie mojego męża.
Zaczęliśmy się starać w 2016 roku. I doskonale pamiętam pierwszy cykl starań. Byłam na 95% pewna, że się nam udało. Że wystarczy już tylko zrobić test za kilkanaście dni i zobaczę dwie kreski.
No i tak się nie stało. I w kolejnym cyklu też nie, ani w jeszcze następnym. I tak przez 6 lat...
Podchodziliśmy do tego bardzo luźno, a mi nawet przez głowę nie przeszło, że rok starań za nami i dalej nic, ale ja po prostu myślałam, że nie trafiamy w ten dzień? Że najzwyczajniej w świecie się nie udaje, ale nie koniecznie stoi za tym jakiś powód.
I tak mijały miesiące, lata...
W 2017 roku wyjechaliśmy za granicę, oczywiście 'starania' na porządku dziennym, o ile mogę to nazwać staraniami, bo dzisiaj z perspektywy czasu myślę, że był to po prostu seks bez zabezpieczenia. W tamtym czasie ja też nie myślałam tak bardzo o tym, że się nie udaje.
Przecież w końcu zaskoczy i się uda. Tylko, że jak jednak ten okres się pojawiał to czułam zawód.
W 2019 zostaliśmy małżeństwem i do tej pory jest to jedno z moich piękniejszych wspomnień i przeżyć.
Po ślubie wiedziałam, że skoro jesteśmy już mężem i żoną to bardzo byśmy chcieli aby między nami pojawiło się nasze Dzieciątko.
Pierwsze 3msc po ślubie znowu nie dały dwóch kresek na teście.
W kolejnym msc pojechaliśmy do Polski zrobić badania: u mnie wyszła wysoka prolaktyna i niedoczynność tarczycy. Endokrynolog powiedział, że jeśli to unormuję to zajde w ciążę.
Następnie kilka dni po wizycie u Endo Mąż zrobił badanie nasienia.
Wynik dostaliśmy w równo czwarty miesiąc po ślubie. Brak plemników w oddanym materiale.
Świat się zawalił.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.