Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 1 kwietnia 2023, 12:20

11+4

Dawno tutaj nic nie pisałam.
Nawet nie wiem od czego zacząć.
W dalszym ciągu są dwa bejbiki. Dzisiaj byłam na wizycie u swojej ginki.
Dzidziutki rosną. Wszystkie kończyny są. Przepływy w pępowinach ok. Rosną w miarę równo. Jeden jest idealnym modelem. Drugi leży pod nim i niechętnie współpracuje. Ciężko zrobić mu zdjęcia.
Wg OM powinnam być 11+0. Po poprzednich USG trzeba było przyspieszyć termin i jest 11+4.
Jeden wychodzi 12+0, drugi 11+5. Czyli rosną wg. terminu z USG w dalszym ciągu.

Za 4 dni mam prenatalne. Jestem teraz spokojniejsza po wizycie. Ginka wszystko sprawdziła i oba wyglądają na zdrowych. We wtorek pojadę spokojniejsza.
Dzisiaj nie podjęła się określenia płci.
Ja widziałam dwa wyrostki ♀️♀️ ale to tylko moje spostrzeżenia.
Liczę na prenatalne. Poprzednio już wiedziałam. Teraz też liczę że szybko się określą 😂

4098cf232d82.jpg

Gdyby nie kwestia jedzenia moje macierzyństwo byłoby dużo łatwiejsze. Jest ciężko i było bardzo ciężko ale gdyby mój syn jadł normalnie to wszystko wyglądałoby inaczej. Czasem zazdroszczę matką dzieci, które jedzą tak pięknie i nie trzeba o to walczyć. U nas najpierw było karmienie na śpiocha, potem musiałam kołysać, żeby jadł, potem była walka z butelką, a teraz z rozszerzaniem diety. Są dni, że nawet ładnie je, a są takie, że nawet buzi nie chce otworzyć 😔 Jestem wyczerpana tymi problemami. Zawsze myślałam, że jedzenie jest podstawową potrzebą i to będzie naturalne, ale jak zwykle bardzo się pomyliłam. Każdy dzień to jest stres czy moje dziecko będzie jadło, wykańcza mnie to. Nikt mnie nie rozumie, bo dziecko przybiera, ale nikt nie zwraca uwagi na to ile walki i nerwów mnie to kosztuje 😭
Chyba mi się ulało...

Jutro mam wizytę u mojego lekarza z kliniki. Sprawdzimy jak tam się mają torbielki. Ciężka lekcja cierpliwości dla mnie... a transfer, jeśli będę miała na niego zielone światło, i tak dopiero w drugiej połowie października. Wcześniej mam wyjazd służbowy. Nie ma opcji przełożyć czy odwołać, a po transferze gdyby się udał to jednak zbyt daleka i ryzykowna podróż.
Staram się nie narzekać tylko żyć. Praca, psy, joga, treningi, życie towarzyskie i leci.
Trzy sprawy, przez które mi źle i ciężko na sercu:
1. Koleżanka, która ostatnio non stop narzekała jak to nie kocha męża i jak jej się nie układa, oznajmiła, że jest w ciąży. I "nie cieszę się". Cios. Musiałam to przepłakać. I źle mi z tym uczuciem złej zazdrości.
2. Bliska mojemu sercu osoba z tego forum otrzymała wiadomość, że kolejna ciąża nie rozwija się prawidłowo.
3. Za 11 dni kończę 38 lat i tracę już nadzieję, na to że kiedykolwiek będę znowu w ciąży, a tymbardziej w zdrowej ciąży.

Musiałam się wyżalić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2023, 18:24

Jednak mamy tylko lub aż 1 mrozaczka i tak się bardzo cieszę 🥰

Aleksarna Drugie szanse i pierwsze razy. 4 kwietnia 2023, 14:45

16dc, teoretycznie 2dpo

Ten weekend to jest trochę na minusie, a trochę na plusie. Na minusie bo mieliśmy spięcie i przepłakałam niedzielny wieczór oraz cały poniedziałek, a atmosfera była tak gęsta, że można było łyżeczką zbierać. W zasadzie spięcie wyniknęło z moich nieprzepracowanych schematów, ale plus jest taki, że potrafimy rozmawiać i spina zniknęła. Kocham go za to, że nie odstraszają go moje demony i jest taki wspierający mnie w pracowaniu nad nimi. Serio. Ja rzadko miewam słabe dni, ale jak już mnie dopadną, to na tyle, że sama się ze sobą męczę i widzę po nim, że on też jest wtedy zmęczony tymi trudnymi emocjami. Ale kiedy już sobie z nimi poradzimy, to jesteśmy jeszcze bliżej siebie niż przedtem.
Po dwugodzinnej rozmowie, godziliśmy się w pościeli i w ogóle nie myślałam o dziecku. To był seks pełen miłości, bez żadnego myślenia o niczym innym. Tylko o tym jak cudownego męża zaraz będę miała. Bo mamy już termin ślubu :)

Zastanawiam się, czy można mieć w jednym cyklu owulację z dwóch jajników? Przy badaniu u ginekologa w 8dc na prawnym miałam pęcherzyk 12mm, a na lewym 8mm. W dniu teoretycznej owulacji bolał mnie prawy jajnik i miałam ten jajeczny, ciągnący się śluz. Potem dzień wodnistego i kolejnego dnia znowu jajeczny śluz, ale z bólem lewego jajnika. Wczoraj Premom wskazywał mi 1,34 LH. Trochę dziwnie, skoro owulkę miałam w niedzielę.
Także tego. Śmiesznie. Jakoś nie czuję podekscytowania tym cyklem ani trochę. Bardziej taka ciekawość, co z tego wyniknie.

P.S. Jak się dodaje tutaj zdjęcia?

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 4 kwietnia 2023, 20:23

My już po prenatalnych.
Byliśmy pierwszy raz wszyscy. M pierwszy raz widział na żywo. Moja ginka nie wpuszcza we dwójkę. Synu też był z nami.
Wszystko na swoim miejscu. Kości widoczne. Ryzyka wyszły niskie.
Ja od razu wypaliłam przy pierwszym wyrostku: dziewczyna. Pytał mnie czy mam jakieś medyczne wykształcenie 😂 Skąd widzę że dziewczyna. Powiedziałam że USG raczej nie ma dla mnie tajemnic🤣

No i potwierdza się moja analiza wyrostków. Na 80% dla niego dwie dziewczyny. Ja myślę że się już nic nie zmieni, bo jak dla mnie wyrostki były idealne i typowo babskie- mega poziome. Zdjęcia niestety słabe i brzydkie. Nic ciekawego na nich nie widać.

Na wyniki posiewu spojrzał i mam iść do rodzinnej po Duomox. Jutro mam nadzieję że się uda dostać do przychodni.

2 dc.
Myslalam, ze bede miala kilka dni wiecej na decyzje co dalej, ale nie, @ przyszla rowniutko 27 dnia.

Jezeli kolejny transfer w tym miesiacu, to dzis musze wziac Estrofem. Jest duze ryzyko, ze na cyklu naturalnym transfer wypadlby w niedziele, a w niedziele klinika nie pracuje.

Dlaczego mam dylemat? Bo maj i czerwiec z powodow zyciowo - logistycznych na transfer odpadaja. Jakbym nie liczyla i probowala przesuwac, akurat te dni, gdy transfery bylyby prawdopodobne oblozone sa takimi wydarzeniami, na ktorych chce i musze byc. Wazne, poza Waw, zaplanowane od roku. I juz wystarczy, ze cale zycie poki co dostosowalam do staran, nie wyjechalam na swieta, na sylwestra, na narty, cala zime przesiedzialam w mieszkaniu i mam dosc !!!
Wiec albo TERAZ, albo dopiero w lecie.
Tylko po co w takim razie meczylam sie z poronieniem samemu zamiast pojsc na zabieg?
I co z moja endometrioza ? 😭 Albo ciaza, albo sztuczna menopauza na lekach w takich razie do lata.

Wiem jaka jest najlepsza rada, dac sobie czas i spokoj. Czasu srednio mam, spokoju juz nigdy nie osiagne.

Siedze i patrze na ten Estrofem 😖 Rozum mowi - bierz i probuj. Serce mowi - nie, zadbaj o siebie, najlepiej olej to wszystko.
Intuicja ? No wlasnie, co sie z Toba stalo moja intuicjo? Tak bardzo mnie zawiodlas ostatnio, bo mowilas, ze sie uda i bedzie dobrze, wiec moze lepiej, ze teraz milczysz…

Wczoraj nawet na forum analizowalam co robic. Tylko co z tego, jak to musi byc moja decyzja. I miotam sie, nie moglam spac, mialam koszmary ze szukam jakis lekow i jade po nie pociagiem gdzies na polnoc.

Perspektywa staran, transferu, ciazy chyba powinna cieszyc a nie paralizowac…

Maz niepomocny, tylko sie z nim dzisiaj poklocilam o to wszystko bo jak zwykle “nie zna sie”. To moze czas najwyzszy sie poznac skoro ja i tak caly ciezar fizyczny tego shitu biore na siebie.

Sheelie Moje życie 5 kwietnia 2023, 12:18

Te życie ...

Czasami się zastanawiam czy chce mi powiedzieć moje życie żebym odpuściła jeśli chodzi o dziecko? Nie dość że to 4 cykl starań to nie mogę iść na badanie jajowodów jak już się zdecydowałam bo przyszła miesiączka w sobotę i nie miałam jak zadzwonić do kliniki się umówić a pani z kliniki mi powiedziała ze mam zadzwonić 1 dnia miesiączki. A jak już chciałam zadzwonić i się umówić to zorientowałam się że 10 ty kwietnia jest dniem wolnym i nie pracujemy. Masakra..
Wiecie co ? Proszę doradzicie mi co mam zbadać jeszcze by się dowiedzieć co mi dolega?
Mam pcos , mąż zbadał nasienie . Już tracę głowę od tego siedzenia i czekania bo może się uda .. szczerze w to wątpię .. czuje poprostu że coś jest nie tak ..

Aurore Wyboje mojego życia. 23 września 2023, 10:08

13cs 14dc
Czyli w moim cyklowym kalendarzu późna wiosna. Czekam na lato (owulacja).

Odpoczywam od pracy i spędzam urlop w rodzinnym gronie. Organizujemy sobie mały obóz zdrowotny: długie spacery, umiarkowana aktywność i nasz 3 dniowy post.
Mamy oboje więcej czasu na rozmyślania i wspólne rozmowy. Więzi rodzinne są dla nas bardzo ważne, ale wiadomo że czasem nic na siłę nie jesteśmy w stanie zrobić.

Podjęłam ciężki dla mnie krok, który sprawił że urosłam w oczach męża. Pozwoliłam mu zobaczyć, że naprawdę temat posiadania dziecka i co miesięcznego poczucia straty jest już przeze mnie dość przepracowany (nie mówię, że dobrze przepracowany, bo zdarzają się gorzkie momenty). Powiedziałam teściowej o naszych problemach.
Było ciężko.
Wzielam głęboki wdech i praktycznie tylko na nim wyrecytowałam cały okres naszych starań. Czułam tylko, że oczy zrobiły mi się wilgotne, ale że bardzo nie lubię się rozczulać to zostawiłam łzy dla siebie.

Temat nie został rozwinięty. Usłyszałam tylko radę, żeby się nie denerwować i będzie dobrze. Tak tutaj jest. Sucho.
Mąż jest bardzo pragmatyczny. Interesują go tylko fakty, realistyczne rozważania a nie emocje. Jest czułym i empatycznym człowiekiem, ale nie widzi sensu w ciągłym rozgrzebywaniu tematu i rozmawianiu o uczuciach. Utonelam więc na chwilę w poczuciu bezradności i niezrozumienia.

Miedzy mną a mężem jest kilka dobrych rozmów - pełnych uczucia, wsparcia i zrozumienia. Ale jest też kilka sprzeczek - poczucia urazy, dystansu.

Nie wiem co będzie w tym cyklu.
Mimo wszystko jest spokojnie. Powtarzamy procedury poprzedniego miesiąca i jesteśmy dobrej myśli. Reszta nie jest już w naszych rękach.
_____
Życie jest cudowne.
Składa się z małych chwil, które nadają mu ten właściwy smak i spokój.
A potem jest okropne. Wręcz ocieka samymi gorzkimi emocjami.
A później znowu potrafi być piękne.
To są tylko chwile, kawałki naszego życia. Pomiędzy tą cudownością i makabrą jest po prostu zwyczajnie, prozaicznie, wręcz rutynowo.
Chwytam te dobre chwile. Wdycham je i zatrzymuję głęboko w swoim wnętrzu, a gdy będzie okropnie odetchnę i dzięki temu przetrwam.
Życie takie jest.
Rozczulające, krzepiące, cudowne, okropne, podłe, gorzkie, zwyczajne, nudne. I oszałamiająco piękne.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2023, 10:12

To malutkie serduszko, które biło pod moim, należało do dziewczynki 🤍
Boże, miałam córeczkę! To było zawsze moje ogromne marzenie.
Naprawdę miałam córeczkę 🥺
Nie płaczę. Czuję szczęście. Czasu przecież nie cofnę.
Po ostatnich ciężkich dniach znowu nabrałam nadziei i radości do życia. Chodzę uśmiechnięta i ludzie się do mnie uśmiechają.
Dziś był mój pierwszy dzień w pracy po prawie 3 miesiącach. Nie było pytań. Wszyscy mnie przytulali i mówili, że tęsknili. Jedna koleżanka zaczęła piszczeć i skakać z radości, kiedy weszłam do jej pokoju 😅 Może mi dobrze zrobi ten powrót.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2023, 18:06

Spuromix A może to już czas? 6 kwietnia 2023, 08:51

16w+1d

Kluseczko moja maleńka masz już 150g i CRL około 10 cm rośniesz jak na drożdżach :) i chyba będziesz dziewczynką <3 tatuś bardzo się cieszy, choć powiedział, że kupi ci różowe ubranko jak będzie już miał 100% pewności :)

Wczoraj po wizycie pojechaliśmy na przejażdżkę w górach drogi są jakie są i te serpentyny góra dół dały się w znaki... czułam jak kruszynka się wierci i kręci :D

Rośnij kochanie :) jeszcze troszeczkę a połowa drogi będzie za nami :)

Sheelie Moje życie 8 kwietnia 2023, 11:12

Cześć!

Ja już po zakupach , myślę że już wszystko kupiłam..mam taka nadzieje bo jak zamkną sklepy a czegoś zapomniałam to nie wiem co ro będzie 🙉🙊🙈

Wczoraj rozmawiałam z moim Mężem. W maju ide na badanue drożności jajowodów, nareszcie!
Nie ma co zwlekaći mówić a może się uda .. szkoda czasu wolę działać mieć na kartce napisane czy moje rurki są drożne czy nie ..
Tak więc ucieszyłam się, co prawda wydam tego tysiaka ale przynajmniej będę wiedziała coś więcej.

Życzę wszystkim udanych , spokojnych świąt Wielkanocnych! Smacznego jajka i lanego poniedziałku 😁

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 21 października 2023, 16:39

33+4
Zdecydowalam sie na cc w prywatnym szpitalu.
Obiecuje sobie, ze w nadchodzacym tygodniu zbiore juz wszystkie rzeczy dla synka i siebie (mąż krzyczy, że się w ogole nie przygotowuje haha). Pewnie za około tydzień pójdę na wizytę kwalifikującą do zabiegu, bardzo prawdopodobne, że wyznaczą mi termin stawienia się na cc. Dzidzia wygląda na dużą i, biorąc pod uwagę, że musi buc ukonczony 38tydz, jest mozliwe ze urodze jeszcze w listopadzie. A w sumie liczylam na grudniowe bobo. Ale bez znaczenia, byle wszystko poszlo gladko.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 6 kwietnia 2023, 07:57

25 dc, 9 dpo
Niech ten tydzień się już skończy...
Ten tydzień to jakieś pasmo nieszczęść...
We wtorek spina z szefem. Taka mega. Zakończona jednorazówką, żeby puścić emocje z dymem. Serio zastanawiam się nad poważnymi zmianami.
Wczoraj problem z pracownikiem. Też chyba się szykuje coś niedobrego, takie przeczucie mam.

Wróciłam wczoraj do domu, a tam... Cały przedpokój w krwi. Owczarek postanowił (chyba) drapać panele tak, że aż sobie pazury pouszkadzał. Masakra... O dziwo, podłoga nie ma ani ryski. Pies ledwo staje na przednie łapki. 🥺 Ogarnęłam wczoraj kontakt do behawiorysty. Muszę coś z tym zrobić.

Do tego wczoraj miałam nieogar życia. Najpierw rozwieszałam suche pranie, które miałam poskładane schować do szafy. A później... Już leżę w łóżku. Mąż jeszcze coś tam szamie. W końcu przychodzi do łóżka. "Zjadłbym jeszcze kanapkę, ale masła nie ma." Jak to nie ma? Kupiłam dzisiaj, z ziarnami. W lodówce jest. "Nie ma. Ale zaraz... Zośka, jakieś pudełko stoi w zlewie, myślałem że zostawiłaś sobie do nasion..." Myślę sobie Chłop jaja sobie ze mnie robi, ale nie daje mi to spokoju, wstaję... Faktycznie masło schowałam... Do zlewu. 🤦

***
Taki wpis nie bardzo związany ze staraniami. Tak się toczy nasze życie... Poza staraniami toczy się normalne, codzienne życie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2023, 07:58

Aurore Wyboje mojego życia. 5 kwietnia 2023, 18:01

Wczoraj, 26dc drugi dzień szczytowej owulacji wg monitora clearblue.

Leżymy w łóżku bez piżamek - wiadomo, trzeba działać.
Ale jakoś tak nie mamy już sił żeby się zabrać do dzieła stworzenia, więc dostajemy głupawki.
On jest jak dętka, wyssany przez trwający już kilka dni maraton seksowy, a ja dostaję ataku śmiechu, gdy coś zaczyna się dziać.
Gadamy, żeby odwlec ten moment w czasie i jakoś się zebrać.

Mąż łamiącym się głosem: Ty coś wczoraj czułaś? Bo ja już mam wrażenie, że tam nic nie było.
Ja: hm... Akurat się skupiłam na sobie i wczoraj miałam super finisz, więc Ci nie powiem, bo nie wiem. Dobra Mężu, do dzieła. Przygotuj się do strzału tylko żadnych ślepaków.
On głosem jak zbity pies: ale ja już nic nie mam w magazynku... (dłuższa cisza) ja już w ogóle nie mam magazynku.

Miał.
🙃

Na wieści, że może dzisiaj na dobitkę jeszcze coś spróbujemy odpowiedział tylko z grobową miną.
"Ta! Chyba na dobitkę męża!"
😂

Swoją drogą, taki maraton to jest koszmar. Wszystko mnie boli.
Trzymajcie kciuki za dobitkę.

Macie jakieś swoje łóżkowe historie, które Was rozbawiły do łez?


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2023, 18:02

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 21 października 2023, 16:42

Plusy dodatnie:
+bede znow mogla spac na brzuchu
+minie zgaga (moje ciazowe utrapienie)
+podejme sie wyzwania powrotu do formy (chec zmieszczenia sie w przedciazowe ciuchy)

Plusy ujemne:
-pewnie wcale nie bede spala przez dzidziusia haha
-niepokoj o to, jak starszak sie zachowa
-połóg :(
-KP i wszystko, co z tym zwiazane (wkladki w staniku, niemoznosc noszenia niektorych ubran etc)

Aleksarna Drugie szanse i pierwsze razy. 8 kwietnia 2023, 17:30

Linka, nie chodziłam. Byłam na krótko przed owulką u gina i stwierdził rośnięcie dwóch pęcherzyków, ale czy pękły? Who knows 🤷🏼‍♀️ To na pewno nie torbiel - lekarz by widział ;)
Madeline: mam nadzieję, że jednak pękł. I „nie tak silne” to nie wiem, może to zależy od odporności na ból, a ja mam chyba zerową 🙈 Zobaczymy za tydzień

Gabrielka Czy się uda? 8 kwietnia 2023, 17:47

Dziś wypada 28 dc a więc oznaczenie bety. Jako że ten tydzień był dla mnie dość męczący, senny, miałam gdzieś myśli z tyłu głowy, że może akurat się udało. Mały promyk nadziei gdzieś się we mnie tlił. Potrzebowałam tego.
Nastawiłam budzik na 6.00 rano ale wstałam o 7.00 nie miałam sił czułam, że to i tak bez sensu.
8.00 rano zameldowałam się na pobraniu krwi. Pytanie od Pani czy już tu byłam? Moja myśl, że powinnam dostać rabat dla stałego klienta. Serio tyle testów, tyle ukłuć, tyle kasy już. Skoro w systemie jestem, zapłacono 41 zł, no to igła i jedziemy. Wyjątkowo to pobranie mnie bolało, ale przecież tyle mogła bym poświęcić żeby tylko Nam się udało. Karteczka z kodem schowana do portfela, żeby sprawdzić Wyniki, nadziei brak.
Godz 17.00 sprawdzam Wyniki. No i są. Boję się je otworzyć, ale muszę. Muszę żeby wiedzieć na czym stoimy. Wynik 0,6 oznacza to jedno, kolejny miesiąc walki. Co teraz czuje? Smutek ogromny smutek, ból, nie moc, chociaż wiedziałam co będzie. Płyną mi łzy z bezsilności i nie ułatwia mi to, że za ścianą słyszę jak moja bratowa bawi się ze swoim synem. Słodki chłopczyk jutro będzie miał 5 miesięcy. A ja? dalej z niczym...

Ale mam gdzieś nadzieję taką małą.
Czytam Wasze pamiętniki i kolejny dzień, w którym któraś z Was pisze, że się udało. Mimo, że każda z Nas ma inne problemy z poczęciem i przechodzi przez różne sytuacje z tym związe to mamy te same uczucia, ten sam ból i tą samą nadzieję, że się uda. Więc wierze, naprawdę wierze, że za jakiś czas i ja się z Wami podzielę cudowną informacją. I trzymam mocno kciuki za każdą jedną z osobna✊️✊️✊️ i już gratuluję 🎉🎉

"Trudno czekać na coś, co wiesz, że może nigdy nie nastąpić. Jeszcze trudniej zrezygnować, gdy wiesz,że to wszystko czego pragniesz"

Dziękuję za wszystkie dobre rady pod poprzednim wpisem. Raczej nie skorzystamy z pomocy kliniki w innym mieście. Druga procedura 300 km od domu pokazała nam jak trudno jest pogodzić wizyty i dojazdy z normalnym życiem i jak trudno ogarnąć to finansowo. Poświęciłam na to pracę i oszczędności. Jedyne co nam zostało to przeniesienie zarodka do miejscowej kliniki. Wstępnie z nimi rozmawiałam. Moje problemy są na tyle duże, a historia skomplikowana, że mam porozmawiać z ich głównym lekarzem i zadecyduje, czy podejmą się leczenia. Mam wrażenie, że każdy już nas traktuje jak wrzód na tyłku. No ale pójdę, pogadam i zobaczymy. W międzyczasie monitorowałam to nieszczęsne endometrium i konsekwentnie nie przekracza 6 mm 🙁

Przerwa w staraniach, czy to słynne odpuszczenie i powierzenie spraw losowi równa się u mnie z końcem wszystkiego ze względu na wiek. Także wygląda na to, że to już jest początek końca 😕 Próbujemy pogodzić się z nieuniknioną porażką ale strasznie trudno dopuścić do siebie taką myśl.

Bez względu na wszystko muszę zająć się teraz sobą. Słowa lekarza o surogacji i rezygnacja z dalszego prowadzenia nas były dla mnie wstrząsem i kubłem zimnej wody jednocześnie. Zaczęłam myśleć o tym ile poświęciłam, ile straciłam, jak tragicznie od 6 lat wygląda moje życie. Zastanawiam się ciągle jak wiele człowiek jest w stanie poświęcić i gdzie jest ta granica rozsądku żeby nie zaprzepaścić siebie i swojego życia. Nie znam na to odpowiedzi.

Wiem jednak, że obecnie najważniejsze to naprawić psychikę i podjąć pracę. Jestem ogromnie wdzięczna dobrym duszyczkom z forum, które wyciągają mnie za uszy z depresji 😘 Gdyby nie one, pewnie nie zdecydowałabym się na leczenie. Dopiero teraz, gdy leki zaczynają otwierać mi oczy widzę, że naprawdę tego potrzebowałam. Cudownie jest mieć świadomość, że są osoby, które dostrzegą, że dzieje się coś złego i nie pozwolą na pogrążenie się w tym.

Chwilowo miałam wytchnienie od zmartwień, ponieważ postanowiliśmy wziąć szybki ślub. Zorganizowaliśmy wszystko w 1,5 miesiąca z nadzieją, że pozytywnym wydarzeniem może przerwiemy złą passę 🤷 Także od tygodnia jestem żoną, a świeżo upieczony małżonek póki co nosi mnie na rękach. Dobrze, że w tym wszystkim mamy siebie tak na 200%

Gabrielka Czy się uda? 9 kwietnia 2023, 08:33

Mam dziś doła. Od kąd wstałam cały czas myślę czy Nam się uda? Tylko to mi chodzi po głowie.
Zaczęłam szukać kliniki do leczenia niepłodności patrzę na oceny i opinie, bo wiadomo, że najlepsza jest ta z polecenia. Nie wiem sama co mam robić. Czuję się taka zagubiona. Nie lubię tego uczucia.
Dziś są święta a Ja użalam się nad sobą. Co jest nie tak?? Czy ja za dużo oczekuje od życia? Nie wiem już sama. Czasami mam ochotę rzucić to wszystko i pojechać gdzieś daleko bardzo daleko gdzie nie istnieją problemy, ale czy jest takie miejsce? Jeżeli tak jestem pierwsza na liście by tam ruszyć.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)