Naprawdę to już 3 lata? 😭
Jak przeżyłam te 3 lata bez Ciebie? Przez 3 lata wiele się zmieniło w naszym życiu... pojawił się on... ale nadal po 3 latach myślę o Tobie prawie codziennie... mamusia Cię kocha 💔
14dpo, 35dc.
Plamienie, kawa z mlekiem. Wczoraj zaczątki plamienia (ale to jeszcze nie plamienie). Na testach widzę same omamy - nie do uchwycenia telefonem, nie ciemnieją. Chyba znowu za bardzo mi zależy i za bardzo się nakręciłam na ten cykl. Na pewno tak. I to stało się pewnie przez to że temperatura bardzo ładna od samej owu i miałam bardzo szybką owulację jak na mnie (21dc), poprzedzoną sensownym serduszkowaniem. No i bo w końcu na swoim, to jakoś tak człowiek narobił sobie znowu nadziei jak debil...
No nic. Wjechał drineczek. Czekam na 🦍. Jednak trochę mi smutno, nie będę się oszukiwać że spływa to po mnie jak po kaczce.
Święta spędzam u mamy. Klacz dalej nie urodziła. Jest już miesiąc po terminie. Czemu wyjechałam na święta zamiast pilnować konia? Sprawdzałam pH mleka przed wyjazdem, w ogóle nie zwiastuje porodu w przeciągu najbliższych kilku dni, srom dopiero się wydłużył. 🤷 Jak urodzi w święta to zostanę choinką.
Od przyszłego tygodnia mam wrócić do biura na 2 dni w tygodniu. Nie mam kompletnie na to finansów i ochoty... Muszę znaleźć dobry powód aby jednak być w biurze tylko 1 dzień w tygodniu.
Nie tak to wszystko miało być. Nie tak to miało się układać. Miałam albo mieć inną pracę (full zdalną i lepiej płatną), albo być w ciąży. Nie wyszło ani jedno, ani drugie do tej pory. 
Dzisiaj śniły mi się bardzo nieprzyjemne sny, warto dodac że były brał w nich udział. Do tej pory siedzą mi w głowie, chociaż nie powinnam ich analizować - bo po co, psychika lubi czasami płatać figle. Ale jednak myślę nad nimi i otrząsa mnie, psychicznie czuję ogromny dyskomfort.
Chciałam życzyć Wam wszystkim wesołego jajka i smacznej choinki. 🐣😏
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2023, 23:47
1dc, 13cs
Przekroczyliśmy tę magiczną granicę. Naprawdę wierzyłam, że do roku nam się uda. Ból brzucha nie pozwolił w pełni cieszyć się czasem z rodziną. Mój organizm ani na chwilę nie dał mi zapomnieć, że znów się nie udało. Dziś jest mi wyjątkowo ciężko. Nie wiem czy to ze względu na rocznicę naszych starań, czy ze względu na świąteczny czas, który zawsze wpędza mnie w nostalgię. Chyba jedno i drugie. Rok temu, rozpoczynając starania, miałam zupełnie inne wyobrażenie o tegorocznych świętach. Brakuje mi tego jednego małego puzzelka naszej układanki. Tęsknię za czymś, czego nigdy nie miałam; za kimś, kogo nigdy nie poznałam. Tęsknię i czekam.
17dpo
Dziewczyny, nie wierzę...
2 kreski.
https://zapodaj.net/4698124f51ce7.jpg.html
Noo nie da się ich pomylić.
Jak zobaczyłam to cała się trzęsłam.
Płacz ze śmiechem jednocześnie.
Wskoczyłam w auto i pojechałam do męża na budowę - oboje płakaliśmy ze szczęścia...
Mam tylko wyrzuty że wczoraj pozwoliłam sobie na kubek grzanca.
A mąż pytał jak saczylam wino.
- Dostałaś okres?
- Nie
- Może trzeba zrobić test ciążowy?
Wzruszyłam ramionami
- Boję się znowu rozczarowania...
Z objawów, totalnie nic. Tylko tyle że okres nie przyszedł.
Piersi trochę bolą ale jak to przed okresem.
Jakoś 7-10dpo lekkie bóle miesiączkowe. I nic poza tym.
Od dwóch dni tylko lekkie przeziębienie.
Przyszedł ten moment, ale ..
Co teraz?
We wtorek do pracy, na budowę. Etap nie pozwala na zwolnienia.... 
Edit 17:40
No i zgięło mnie. Brak sił, ból krzyża, leżę od 3h, katar, aż nie mogę oddychać, dreszcze, 38,4 stopnia...
Czytałam że to niebezpieczne dla płodu.
Właśnie teraz.... Znowu grypa?
Co mogę przyjmować żeby zbić ta gorączkę?....
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2023, 17:40
Padła decyzja. Mamy już termin na poerwsza wizytę w klinice. Jak już mam termin to jakoś mi lżej na duszy. Ogólnie mam mętlik w głowie bo mam dobre przeczucia. W żadnej z ciąż takiego nie miałam. Od razu wiedziałam że coś jest nie tak. Teraz tylko cierpliwie czekać.
05.08.2024
7dpt
beta 47.60mIU/ ml (przyrost 171%), progesteron 183.1 ng/ml (?)✨️
Jesteś tam i chyba Ci się podoba 🥰
Progestron podejrzanie wysoki, bardziej spodziewałabym się błędu w laboratorium, niż tego, że przy moim tempie wchłaniania progesteronu, trzy zastrzyki prolutexu tak bardzo go podbiły. Zalecenia pani doktor to odstawienie zastrzyków oraz luteiny podjęzykowej.
Trzymaj się mocno!
Rośnij 💞
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2024, 12:12
Bylismy wczoraj w pieknym miejscu i jest mi troszke lepiej. Troszeczke.
Dlugi spacer ponad 10km, natura i cisza oczyszaja glowe. I mozna chociaz troche przemyslec i przegadac trudne sprawy.
Najlepiej dla mnie to samotnie i w Tatrach, ale tu tez nie moge narzekac
Wiosna w rozkwicie, wodospady. Kilka lat temu bylismy w tym samym miejscu ale zima. Niezle porownanie i baza dla przemyslen widzac jak przyroda budzi sie do zycia, przychodzi wiosna, woda plynie a zycie to nieustanny cykl. Pogadalam w myslach do Naszego Synka, a potem do Meza: “myslisz ze to, ze tak tu wszystko rozkwitlo i jest tak zywo to znak, ze trzeba sie pozegnac i walczyc dalej?” M: “no tak, woda to zycie”.
Wzielam estrofem, w lozku, wieczorem, jedzac paluszki pod koldra i prawie placzac, ale pojde za ciosem. P mi napisal, ze nic nie zmieniamy, wyniki immuno sa dobre. Zobaczymy co powie J w przyszlym tygodniu. Ona jeszcze moze “wstrzymac” ten transfer.
Jak sie teraz nie uda, to robimy przerwe do lata i bedzie to czas 100% dla mnie. Szczerze nie wierze w sukces. Wiara poki co do nikad mnie nie zaprowadzila w tej podrozy. Natomiast jakims cudem mam w sobie resztki sil i dam teraz szanse Kropkowi nr 2.
Zrobie sobie teraz jakis detoks czy cos.. od kawy, glutenu, nabialu. Jutro ide na krzywa sprawdzic co sie zadzialo, gdy mniej sie ruszalam i gorzej jadlam.
I uciekam na Swieta, w jakas ksiazke, w bieganie i w czas z rodzina, byle tylko kilka dni nie myslec o tym wszystkim.
Wesolych Swiat Moje Drogie Staraczki i Przyjaciolki !!!🌱🐣🐰
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2023, 12:29
Rok temu podczas śniadania wielkanocnego siedzieliśmy sami, smutni, zbierający się po trzecim poronieniu. Płakałam, a K. pocieszał mnie, że mamy w klinice trzy maluszki i kolejne święta z pewnością spędzimy w powiększonym gronie i w innej atmosferze.
Przy tegorocznym śniadaniu zmieniło się jedynie to, że nie płakałam tylko wyłam, a K. już nawet nie próbował mnie pocieszać. Wspomnieliśmy tamtą rozmowę. Teraz wydała się żenująca. Dalej siedzieliśmy milczący i przybici. Ja łykałam łzy razem z jajkiem, on jadł w biegu żeby jak najszybciej wstać od stołu i przerwać tą scenę.
Przez rok zrobiliśmy 3 transfery, które nie dały ciąży i walczyliśmy z moimi przewlekłymi chorobami. Do końca życia nie wybaczę sobie, że wyciągnęłam się w kult Paśnika i poddałam szczepieniom limfocytami. Nie przyniosły żadnych efektów poza poważnymi skutkami ubocznymi. Mam ogromny żal do doktora za to, że mówi jedynie o 70-80% skuteczności terapii, a słowem nie wspomina o skutkach ubocznych. A nawet sugeruje, że ich nie ma. Tymczasem szczepienia wyniszczyły mi organizm. Dr jedynie powiedział, że zdarza się ale bardzo rzadko, dlatego się o tym nie mówi. Po prostu oszukał mnie, wpędził w poważne problemy i umył ręce.
Nowa klinika i procedura miały być wybawieniem. Dały jedynie obraz mojej fatalnej płodności. 16 pęcherzyków, 6 komórek, 1 zdrowy zarodek 😔
Zaczynamy 6 rok walki z wiatrakami. Po tylu latach straciliśmy wszystkie pieniądze, nadzieję i chęć do życia. Zyskaliśmy moją depresję i brak stałego zatrudnienia.
Dziś K. stara się uciekać od tego wszystkiego żeby nie zwariować. Ja już przepadałam i znajduję się daleko pod powierzchnią. Nie mogę się z tego gówna wygrzebać.
Tak cholernie przykro. Tak cholernie niesprawiedliwie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2023, 22:13
11/12 dpo-biel. I wszystko jasne...
30 dc, 14 dpo
Ciekawie się robi... Wczoraj 🐒 nie przyszła, więc dzisiaj siknęłam jeszcze na patyk, ale niezmiennie biało. Żeby było śmieszniej, w ogóle okresowo się nie czuję, nawet temperatura dziś ciuteczkę poszła w górę. No, ale gdyby miały się pokazać kreski to 14 dpo już na pewno by były, cień chociaż jakiś by się pojawił, a tu "bielsze nie będzie". Owu potwierdzona monitoringiem, więc też nie ma szans na przesunięcie, na łudzenie się, że może to jednak nie te magiczne 14 dni... No cóż... Czekam więc cierpliwie na spóźnialską księżniczkę 🐒. Dawaj 🐒, dawaj... Jak i tak masz przyjść to dawaj szybciej i lećmy z kolejnym cyklem...
Mój Mąż, oczywiście, jak dowiedział się, że robiłam test w pierwszy dzień Świąt to mnie opier***ił, że po co ja to sobie robię, że jak będzie miał być mały Kropek to będzie i żaden test w tym ani nie pomoże ani nie przyspieszy. A w ogóle to wszystkie te testy o kant du*y i mam je wyrzucić. 🤣 Ot - powiedział, co wiedział. Dobrze, że nie wie, że w tym cyklu to nie jeden test zrobiłam, bo by się dopiero zacietrzewił.🤣
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2023, 10:26
23dc, 7dpo
Znowu się nie udało. Nawet Duphaston nie pomógł.
Za 3 dni okres. Skąd wiem? Boli mnie podbrzusze, zaraz wybuchną mi cycki, napierdalają plecy, jestem rozdrażniona i dziś stało się to, czego się obawiałam. Poszłam siku, a tam na wkładce brązowe plamienie.
Także tego.
Pewnie od jutra zacznie mi spadać temperatura. A Stary idzie badać nasienie.
Ehhhh. Za miesiąc będzie pół roku jak się staramy. W życiu nie przypuszczałam, że to będzie tak długo trwało.
Do lekarza umówię się po następnym cyklu. Mam jeszcze zapas ziół i jeszcze jedno opakowanie Duphastonu. Jak w majowym nie pyknie, to wtedy pójdę do gina po informacje jakie dokładniejsze badania muszę zrobić. Pewnie głównie krwi; TSH, LH, itd No, nic.
Edit: R. dostał wyniki z badań z krwi. Jaja nie zaczęły pracować po odstawieniu testosteronu. Testosteron poniżej normy. Także muszę lecieć do Rossmana po podpaski, bo mam już końcówkę. Pozdro. Do zoba w kolejnym cyklu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2023, 12:03
Ciąża zakończona 12 listopada 2023
Czy ja ciagle nie pisze ostatnio o tym, ze plany planami a życie swoje..? Czy to nie robi się nudne?
https://zapodaj.net/df40caf068db2.jpg.html
No cóż.. jak już w głowie sobie ułożyłam,
Ze żłobek, ze praca, a nawet jak Syn będzie Jedynakiem to pieknie, ważne, ze jest.. a tu.. jutro ide na betę i zobaczymy.. poki co mysle nic nie zmieniać, żłobek, praca itd. Bo jednak jeSzcze bardzo daleka droga a już lepiej zrezygnować ze żłobka/iść na l4 niż kombinować potem.. trzymajcie kciuki za ten Cud Wielkanocy, w zasadzie to nawet nie wiem kiedy.. szok!
34dc
Czy może
4+5?
Dziękuję Wam za gratulacje, powoli zaczyna to do mnie docierać.. tylko co teraz?
Umówiłam się do mojej gin na wizytę 19.04, to będzie 6 tydzień. Bety nie robię, nie mam nawet kiedy.
Ponadto rozpoczęłam dziś poszukiwania ginekologa na NFZ, nie uśmiecha mi się płacić za ten ogrom badań ciążowych z własnej kieszeni... Jednak z każdym telefonem mam coraz więcej wątpliwości i irytacji. W tym państwie nic nie działa. Myślałam, że w ciąży będzie łatwiej się zarejestrować i miałam ciacha nadzieję, jednak albo nie odbierają, a jak odbiorą "niee proszę pani, nasza przychodnia od dwóch lat jest prywatna", "u nas najblizszy możliwy termin to koniec maja", "niestety nie, u nas jedynie patologia ciąży, trzeba mieć skierowanie"
Dzizas. Umówiłam się narazie do mojej, zobaczymy. Jeszcze jutro będę czegoś szukać, ale nie wygląda to kolorowo. To państwo z kartonu nic nie potrafi zapewnić, chyba że jesteś Ukraińcem albo masz w rodzinie policjanta.
Święta mnie przeoraly pod względem przeziębienia. Nigdzie nie pojechaliśmy. Dochodziło do 39 stopni goraczki, brałam paracetamol. Martwiłam się o maleństwo, nie chciałam mu niczym zaszkodzic, ani lekami, ani gorączka... Czytałam że nie jest wskazana. Ale najgorsze już za mną, gorączki nie mam, 36.8-37.2 się utrzymuje więc ok.
Chodzę do pracy normalnie. Ale oszczędzam się, dziś wyszłam wcześniej.
Ta choroba zabrała cały entuzjazm ze mnie, mam nadzieję że szybko wróci i będę mogła się cieszyć odmiennym stanem 💖💙❤️. Mąż wyjechał na dwa tygodnie do pracy do Szwecji, także jestem samiusienka i trochę to smutne. Sezon na jego prace się zaczął, więc czekają nas tygodnie rozłąki. Oby do zimy.
Z objawów ciążowych to ciągnięcie macicy, najbardziej przy chodzeniu, no i lekkie nudności ale to jak jestem głodna.. dziś nie mogłam też spać, ale nie wiem czy to przez ciążę czy przez pierwsza samotna noc 
Myślę o L4, stresuje się jak to załatwić z pracodawcą ... Boję się do niego zadzwonić i powiedzieć - jestem w ciąży, więcej mnie na budowie nie zobaczycie...
Tej myśli nie pozbędę się do 19.04 - może gin wypisze mi już zwolnienie...
Cześć kochane!
Dopiero zaczynam swoją przygodę z pisaniem tutaj i ze staraniem o dzidziusia🙈 na początku chciałam się was zapytać czy oprócz kwasu foliowego polecacie jakieś suplementy? Jest ich tyle że nie mam pojęcia który najlepszy 😅 podstawowe badania mam w normie💪🏻ginekolog również dał zielone światło więc zaczęliśmy próbować 🥰 niestety pierwsza próba przyniosła negatywny wynik ale wiem że za pierwszym razem jest mały procent na dwie kreseczki dlatego dajemy sobie czas i nadzieję że wszystko pójdzie dobrze.
Pozdrawiam wszystkie starające się i wysyłam dużo wsparcia ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2023, 20:33
2 miesiące
26 marca po raz pierwszy Lila świadomie się do mnie uśmiechnęła. To było tak piękne, że zapisałam sobie tą datę w pamięci ❤️ teraz już śmieje się do nas non stop i gada coś po swojemu 😄 często jeszcze ma płaczliwe momenty, kiedy nie wiemy o co chodzi i jak ukoić jej płacz i marudne dni, jak np dzisiaj ale potrafi też zająć się sama sobą gadając do siebie, gdy leży na macie czy w kołysce. Podróże stały się problematyczne, bo od jakiegoś czasu strasznie płacze w foteliku no i mamy problemy z usypianiem jej, mam wrażenie że to dziecko, które w ogóle nie potrzebuje snu 🤯 już koleżanka się śmiała, że widocznie tak jej dobrze przy nas, że nie chce spać 😅
No i znając naszą historię i walkę o to, by mąż mógł być tatą, los mu to wynagrodził, bo mała jest tak podobna do niego, że każdy mu to mówi, a jemu klata rośnie z dumy 😅
1 dc, 22-gi cykl starań
No i przyszła 🐒... Także otwieramy nową kartę i startujemy na nowo.
Na ten cykl planu brak.
Nie mówię, że odpuszczamy. Tego chyba zrobić nie umiem.
Jednak nie mamy do wykonania nic ponad same starania.
Owu wypadnie mniej więcej w tygodniu przed majówką, więc spoko.
Co czuję? W sumie nie wiem.. Nie potrafię tego określić...
Smutek był przy którejś tam z kolei bieli na teście.
Wczoraj, jak 🐒 nie przyszła była jeszcze iskierka nadziei, że może jednak testy się mylą.
Dzisiaj... Dzisiaj jest spokój.
Dzisiaj próbuję wierzyć, że Maleństwo przyjdzie do nas w momencie, gdy będziemy na nie najbardziej gotowi.
Może to jeszcze nie teraz...
... ale może już niedługo? Oby to było już niedługo...
🍀
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2023, 10:45
Dzień dobry! Dziś wypierdzielam za granicę na tydzień. Ale żeby nie było, podejmuję wyzwanie i nie będę się obżerać byle czym "na mieście". W sumie to dogodny moment na wyjazd, bo idą pierwsze niepłodne dni cyklu za 2-3 dni.
Cieszę się, że znalazłam tą społeczność. Spędzam tu dużo czasu, ale i tak siedzę na komputerze dużo, więc co za różnica 
Zdałam sobie sprawę, że pisałam różne rzeczy odkąd pamiętam. Pamiętniki, blogi... Więc w sumie to powrót do korzeni!
Pozdrawiam czytające i Siesiepy - dzięki za miły dialog w poprzednim wpisie.
Leżę sobie właśnie w szpitalu na reumatologii. Trafiłam na fajną lekarkę. Powiedziałam z czym przyszłam i na co liczę, a ona powiedziała, że zrobimy co się da.
Także dziś już miałam pobranie krwi i rtg, jutro usg i zobaczymy. Coś czuję, że spędzę tu kilka dni. Akurat zbliża się weekend wiec nic nie zrobią, a leżeć trzeba. Na wejściu usłyszałam, że pobyt 4-7 dni.
Lekarka odbyła że mną podobna rozmowę co psycholog po poronieniu. Mówiła mi, że muszę w końcu przyjąć do wiadomości, że jestem ciężko chora, że mam wiele chorób, które za kilka lat mogą naprawdę nie dać mi normalnie żyć i że muszę żyć tu i teraz, cieszyć się tym co mam. Że ona nie zakaże mi kolejnych prób ale sama muszę wyznaczyć sobie swój limit. Po to żeby żyć i żeby nie tracić życia. No i wiem to, rozumiem. Nie chcę tracić czasu z Izą ale zrezygnować z dziecka wciąż też nie potrafię. Pragnienie jest zbyt wielkie. Choć strach przed śmiercią i choroba też jest większy gdy ma się naprawdę dla kogo żyć, gdy ten ktoś jest od nas zależny i wiesz, że jesteś całym jego światem. Także mój limit to te dzieci po które chce wrócić. Kolejnej procedury już nie będzie. Mam też ogromną nadzieję, że kolejny transfer się uda, urodzę zdrowe dziecko, a wtedy z czystym sumieniem pomogę jeszcze komuś.
Miałam odpocząć ale chora córcia w domu i związane z tym kombinacje alpejskie żeby zapewnić jej opiekę nie pomagają. Leżę i oczywiście martwię się, chce ją przytulić i być z nią. Bo przecież nikt tak w nocy nie tuli jak mama. Mnie też trochę zaraziła woec z jednej strony mkze i dobrze, że ja jej na nowo nie sprzedam wirusa ale tęsknota jest ogromna...
24dc, 5cs.
Dobra, laski. Znowu mi się zapaliła lampka z nadzieją, ale kochanemu już nie mówię. Nastawiłam go, że dostanę okres, więc niech już tak myśli do końca. Bo jeśli znowu go nakręcę, a jednak teraz to tylko moje urojenia, to zawód będzie tym mocniejszy. A tak, to przynajmniej tylko ja się poschizuję, a on już myśli o kolejnych staraniach.
Dlaczego? Jak wczoraj była brązowa plama na wkładce rano, tak potem już do końca dnia czysto. Tak samo dziś. Śluz wodnisty. A zazwyczaj przed okresem jak plamię, to plamię przez 3 dni aż do normalnej krwi.
No i te cycki - one nie tylko bolą, jak zawsze, ale tym razem są takie… Nie wiem jak to nazwać… Ciężkie? Przy każdym kroku mam wrażenie, że ciągną mnie w dół 😅
Poza tym nic. Lekkie kłucie i skurcze menstruacyjne, ale przed okresem to akurat normalne.
Jak się nie rozkręci plamienie to w niedzielę chyba zrobię test.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2023, 14:42
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.