Dawno mnie tu nie było, tak jutro mam wizytę u ginekologa. Mąż mówi że wszystko będzie dobrze .. a ja mam mieszane uczucia .
Byłam już na mini wakacjach w góry ale niestety wchodzilismy na szlaki. Tak więc trochę nudno było.
Zrobiłam wczoraj badania które zalecił mi gin.
Wyszły mi tak :
Morfologia - ok .. nie będę się rozpisywała.
Glukoza na czczo - 81.
Tsh 2,28 ( bo biorę cały czas euthyrox 50 o jie zamierzam zrezygnować z brania )
Nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła Bety
I beta wyniosą 65132,80 ... policzyłam na kalkulatorze bety HCG w internecie . Wpisałam i wyskoczyło mi że w przyrost w normie .
Wgl śnią mi się takie głupie sny.
Odstanie śniło mi się że na każdym z piersi mam 4 sutki.. to sennik powiedział że zaznam spokoju ducha .
Na drugi dzień śniło mi się że dostałam miesiączki i w sumie dzisiaj to sami mi się śniło .. sennik wypowiedział się że martwię się o to że stracę coś na co długo czekałam.. Także tego .. trzymajcie za mnie kciuki i za kropka zeby tam był z serduszkiem , ja sie schizuje .. jutro napisze jutro wam po wizycie co u mnie.
15 dc
Nie lubię lata! 🥵 Lubię jak jest ciepło, ale nie tak gorąco i duszno. Uwielbiam ciepłą wiosnę, wczesne bądź późne latko. Nie znoszę takich upałów. Dzisiaj całą noc mieliśmy otwarty balkon, przez 3/4 chodził wiatrak, a i tak było gorąco i duszno. 🥵 Nawet pies nam się wyprowadził na balkon spać, wrócił do mieszkania dopiero jak Mąż poszedł do pracy... Jest duszno. Jestem spuchnięta, obrączka już mocno ciasno siedzi na palcu... (P)ufff... 🥵
A weź się tu, człowieku, jeszcze bzzzykaj. 🤣 Owu wczoraj albo dzisiaj prawdopodobnie. Zobaczymy. Po wtorkowej "panice" moja głowa odpuściła. Czy to możliwe?! Podziałane było dwa dni z rzędu, więc sumienie mam czyste. 😅 Oby kiełkowało w te upały nowe życie...
Przetestowałam kubeczek menstruacyjny. Z zalet: na pewno zatrzymuje "w środku" to, co ma zatrzymać, fajnie, bo czysto, nic nie spływa, nie plami. Czy pomoże - zobaczymy. 😉 Z wad: strasznie ciężko to cholerstwo wyjąć (chociaż to może kwestia wprawy), przy okresie nie wyobrażam sobie używania tego - spermę wylałam wczoraj na siebie to normalnie bym się krwią zalała (?!). 🤦♀️
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2023, 08:24
Skompletowałam już wszystkie wyniki. No i jednak coś wyszło...
Prolaktyna ok chociaż graniczna, kortyzol dobry, kwas foliowy 15 (norma do 26 czyli ok), B12 w normie ale do podniesienia. Homocysteina super. O cytokinach pisałam na forum, że nie zaprzątam sobie nawet głowy próbą interpretacji.
No i hit - krzywa cukrowa i insulina po obciążeniu...
....
Cukier: 77 - 81- 45 (!!!)
Insulina: 4 - 35 - 6,5
Nie wiem co się tu za przeproszeniem odj****lo, ale nie wygląda to dobrze. Najlepsze, że ja wcale nie czułam się jakoś źle. Wróciłam z laboratorium trochę spacerem, miałam calla z pracy, potem dopiero coś zjadłam a potem jeszcze zrobiłam 18 tys kroków po mieście bo miałam sprawy do załatwiania. Cyborg.
Jutro umówiłam się na telekonsultacje do jakiegoś endokrynologa, który podobno takie rzeczy ogarnia. Ustawiłam też budzik na super regularne jedzenie 4 x dziennie, co 3 godziny. Ta hipoglikemia była już w kwietniu, gdy jadłam coś chciałam i byłam trochę grubsza. No ale nie aż taka...
Fakt, dużo się ruszam, trochę nie regularnie jem ale nie jem jakoś źle. Nie jem białego pieczywa, słodyczy, piwa
Widocznie mam do tego tendencje. I sobie myślę - a jak miałam to też w ciąży i nie dopilnowałam diety? Bo nie pilnowałam tak bardzo. Miałam spadki mocy i napady głodu.
Z jednej strony się przestraszyłam, z drugiej cieszę, że w końcu coś jest ewidentnie nie tak z moim organizmem, bo ciąży wg mnie nie traci się "przypadkiem".
17+1
Po wizycie u hematologa zleconej przez gina. Nic ciekawego, nie musze brac heparyny.
Dzieć kręci sie w brzuszku, synek dopytuje czemu mam gruby brzuch.
Udało nam się wyjechać na urlop 😍 to był czas dla rodziny, odpoczynku, przypomniało mi się, ze miedzy mną a Mężem może być dobrze.
Wróciłam do pracy szkoda nawet pisać co tam się dzieje.. ale mam poczucie obowiązku i chce dotrwać do końca miesiąca… niby namawiają mnie żebym została jeszcze miesiąc bo mogłabym mieć trochę wyższa podstawę zasiłku, ale chyba wole w końcu coś odpocząć i mieć wolna glowe…
Test pappa tak jak się spodziewałam wyszedł w najwyższej grupie ryzyka - 1:200 zespół downa.. mysle ze to wiek tak namieszał.. staram się traktować to jako tylko statystki..
Odliczam już do końca pracy tak żeby uwolnić glowe i tez odpocząć.. przygotować się na nowe wyzwania ❤️
Jestem po wizycie ! Tak się stresowałam tym wszystkim .
Ale gdy zobaczyłam fasolkę w moim brzuchu z akcją serca! I słowa ginekologa że wszystko jest prawidłowe! To odetchnełam z ulgą.
Tak bardzo się cieszę, fasolko rośnij zdrowo !
7 tydzień ciąży.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2023, 17:17
16 cs, 31 dc, 19 dpo
Chyba jednak nic z tego.
Beta z wczoraj 8...
Progesteron 0,56
Prolaktyna 1367
TSH 2,99
Wyniki jak nie moje....
Wczorajsze pobranie to była jakaś katastrofa...
Jedna pielęgniarka nie mogła znaleźć żyły, a jak znalazła to nie leciała krew...kłuła mnie z dwie ręce...potem przyszła druga...pobrała z dłoni...
Myślałam, że zemdleję....
I tak się zastanawiam czy to nie przez ten stres...
Ale z drugiej strony...może to lepiej to może to nie był zdrowy zarodek...nie wiem...a może to pomyłka laboratorium?
Byłam w szybkim trybie na wizycie u lekarza wczoraj, lekarz powiedział, że to może być poronienie biochemiczne. Ale żeby powtórzyć po weekendzie betę i potem się skonsultować...I do tego czasu brać duphaston....
Ale i tak dziś mam teleporadę z moją lekarką i zobaczymy co ona powie....
Eh. To było zbyt piękne, aby było prawdziwie...uwierzyłam, że tak po prostu się uda....głupia...
Zdążyłam odwołać kolejną wizytę w uczkin, a dziś umówiłam znów...12.07 dopiero...No trudno. Ale może do tego czasu będzie wszystko jasne....
Gdzieś tam tli się jeszcze we mnie nadzieja, ale to raczej niemożliwe, aby było dobrze....
Edit: Jestem po konsultacji z moją lekarką
Była miła i starała się mnie pocieszyć. Fakt jest taki, że beta od początku była trochę za niska.
Ale też przyznała, że zdarzają się pomyłki w laboratorium. Jej się tak kiedyś zdarzyło. Po weekendzie idę na betę i wtedy konsultacja. I do tego czasu mogę brać duphaston...czyli w sumie to samo co wczoraj lekarz powiedział. Generalnie stwierdziła, że ciążę biochemiczne bardzo często się zdarzają, ale nie musi to oznaczać, że coś jest ze mną nie tak.
Sowella, Aurore...dzięki za wsparcie, co mogłam zrobić to zrobiłam...teraz "tylko" muszę się z tym pogodzić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2023, 16:36
20 dc, 4/6/8 dpo, kto to wie...
Dzisiaj dzień pod znakiem: "Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych." (Ernest Hemingway)
Także... TAKE IT EASY, RELAX!
Dzisiaj typowo staraczkowego wpisu nie będzie.
W czasie po owulacji staram się ograniczyć myślenie.
Czekam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2023, 08:01
Ciąża rozpoczęta 9 lutego 2022
Karol Józef przyszedł ma świat 14.11.2023 o godzinie 17:15. Waga 3300 g. Urodzony siłami natury. Patrząc na poród z perspektywy czasu - nie było takiej tragedii. Położne były super. ❤️
Ciąża od samego początku była zagrożona. Najpierw krwiak, który do 15 tygodnia się wchłonął. Póżniej, od 23 tygodnia, regularnie bywaliśmy w szpitalu ze względu na powracające skurcze i plamienia.
Aktualnie Młody ma 7,5 miesięcy. Kiedy to zleciało? Nie mam pojęcia. Z małej kruszynki stał się dużym i ruchliwym pulpetem. 😅
Na rodzeństwo może przyjdzie czas. Bardzo byśmy chcieli. Zobaczymy jak to będzie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2023, 11:22
15+0
Od tygodnia zaczęłam II trymestr.
Nie jest niestety beztrosko. Ciągle plamie/krwawie raczej starociami. Nie potrafię być przez to spokojna. Potrafię być 50 razy dziennie w łazience z nadzieją, że może to już koniec z krwawieniem. W głowie niekiedy mam już czarny scenariusz. Codziennie płakałam po kątach. Mój lekarz był teraz tydzień na urlopie ale byłam z nim w smsowym kontakcie jednak brak możliwości podjechania na USG i sprawdzenie czy maluchy żyją, okropnie spędział mi sen z powiek.
Nie wytrzymałam i w środę umówiłam wizytę u innego prywatnego lekarza. Na szczęście maluchy całe i zdrowe.
Dzisiaj miałam już wizytę u swojego lekarza i powiedział, że absolutnie nie chce mnie straszyć ale muszę przygotować się na poród przedwczesny. Wcale nie musi do niego dojść ale lepiej być na to przygotowanym niż się nagle zaskoczyć.
Dodatkowo u jednego z maluchów musi poobserwować serduszko, bo coś mu się nie podobało. 😔
Mam zająć czymś głowę, żeby się nie zamartwiać.
Tłumaczył mi, że nerwy przynoszą teraz więcej szkody. Środowy lekarz mówił to samo... Proponował nawet psychologa.
Ale jak się nie przejmować wyczekaną ciążą...? Tak się da?
Nie mniej jednak muszę spróbować dla moich dzielnych synków. 💙💙
Byliśmy dzisiaj na placu zabaw. Bartuś uwielbia bujaczki. Zauważyłam że coraz częściej rozgląda się za dziećmi, bardzo chciałby się z nimi bawić ale niestety nie ma z kim. Gdy ja byłam mała to każdy bawił się z każdym a teraz zauważam że te dzieci są jakby "inne"...każde patrzy tylko na siebie, mało jest interakcji z innymi dziećmi (chodzi mi raczej o troszkę starsze dzieci niż Bartuś) ale i takie jak on są jakoś tak dziwnie wychowywane...a może to ja go źle wychowuję? Przykład. Jesteśmy w piaskownicy. Przychodzi ojciec z córka..mała ale już chodząca,chce się bawić też w piaskownicy, ja nie mam nic przeciwko i przy okazji sobie myślę że mały w końcu się z kimś pobawi...reakcja ojca? Piaskownica jest zajęta i wziął ją na bujaczkę.. w takich sytuacjach strasznie odczuwam brak dziewczynek i tego że mały miałby się z kim bawić i nie musiałby takim radosno-tęskniącym wzrokiem wodzić za wszystkimi dziećmi..
strasznie mi ciężko z tego powodu..i źle.
Do jutra jestem w szpitalu.
Od wczoraj od godziny 19 nastej nie plamie .. tzn teraz jak poszłam do ubikacji to znów takie kropeczki brazowe na papierze były. Koleżanka mnie uspokoiła że może to się utrzymywać 2 dni.
Dostałam duphaston jedna tabletkę.. ordynator mi zwiększył na 2 x 2 tabletki.
Czy boli brzuch .. trudno powiedzieć.. czasami boli ale to bardziej tak jak na miesiączkę mimo to mam nadzieję że zobacze fasoleczke z serduszkiem jutro na usg .
Wczoraj słyszałam bijące serduszko ..piekne to było.
Fasoleczko ma nie odchodź od mamusi i tatusia .. zostań z nami proszę! ❤️
12.26
Znów lekko plamie to jest plamienie na brązowo.. może prze za macno jak oddaje stolca ? Do tego biegunka mnie złapała .. boli mnie brzuch I na wymioty mnie bierze. A może to skutek duphastonu ?
Proszę niech się ten koszmar skończy.. pokażcie mi na USG że jet wszystko ok .
Już wiem dlaczego miałam te mdłości i ból brzucha na biegunkę.. dlatego że zjadłam jogurt naturalny na pusty żołądek.. brawa 👏👏👏 dla mnie .. juz mi się unormowało wszystko .
25.06
Plamienia ustały.. czysto jest . Teraz czekam na usg i pozytywne informacje i do domciu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2023, 09:15
10 miesięcy i 8 dni
Za nami 10 miesięcy pięknych i trudnych jednocześnie. Jaś rozwija się dobrze. Powoli zaczyna przygotowywać się do chodzenia, przy meblach treneuje ostro, potrafi też stać samodzielnie bez podparcia, ale myślę, że jeszcze trochę czasu mu potrzeba zanim zacznie chodzić. Jest bardzo żywym dzieckiem, nie usiedzi w miejscu, wszędzie go pełno, chce być na rękach, a po 5 sekundach już odpycha się, bo chce na ziemię. Nie ma nudy 🙈 Bawi się co raz lepiej, potrafi bawić się w akuku i sam zaczyna zabawę, potrafi kołysać misia do spania i robić mu aaaaa. Potrafi klaskać, chociaż ostatnio jakby o tym zapomniał 🤔 Papa nie robi 🤷♀️Ale wiele gestów małpuje po nas. Jedzenie to nadal dramat, mogłabym o tym książkę napisać 🤦♀️ Zaczął wkładać pokarmy do buzi, ale tak jakby nic mu nie smakuje i wszystko wypluwa, oprócz makaronu, buzię do łyżeczki otwiera tylko jak go czymś zajmę. Neurologopeda mówi, że wszystko ok i mamy czekać aż zacznie jeść. Chrupki potrafi zjadać pięknie i musy owocowe. Spanie to osobna historia, bo Jaś prawie nie śpi. W nocy potrafi się obudzić i być aktywnym prze 2-3 h i na nic kołysanie i śpiewanie. To jedzenie i spanie mnie wykańcza, psycholog niewiele pomógł. Mamy za sobą też pierwszą operacje i pobyt w szpitalu, nie polecam z takim małym dzieckiem 😭 Każdego dnia zaskakuje mnie to nasze dziecko jest cudownym chłopcem i dziękuję za to, że go mam 🙏❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2023, 11:16
14 dc, ten dzień, w którym mieliśmy podejść do IUI
Wczorajszy monit wypadł świetnie. Na USG pokazały się dwa pęcherzyki - 17 i 20 mm. Estradiol skoczył do 120. Decyzja - IUI jutro. Jeszcze w klinice dostałam Ovitrelle, co w sumie mnie ucieszyło, bo nie musiałam się martwić samodzielnym robieniem zastrzyku. Z kliniki wychodziłam z trzęsącymi się rękoma i łzami w oczach. Łzami wzruszenia i podekscytowania. W drodze do domu już wyobrażałam sobie nasze bliźniaki.
Dzisiaj na 9.20 Mąż pojechał oddać nasienie. Ja miałam się pojawić 2 godziny później na inseminację.
Kiedy zadzwonił, wszystko runęło. Nie udało się, w klinice nie dał rady oddać nasienia. Podchodził dwa razy, ale nie pykło, konar nie zapłonął. Znowu się cała trzęsłam, a z oczu popłynęły łzy. Łzy bezsilności i beznadziei.
IUI odłożona. Pani Doktor proponowała nam jeszcze przyjazd w późniejszej godzinie razem, ale nie zdecydowaliśmy się. W Mężu było już za dużo nerwów. Wrócił do mnie wściekły jak szerszeń. Kiedy próbowałam Go podnieść na duchu i mówić, że nic się nie stało i podejdziemy jeszcze raz, miał całą listę - "stracone pieniądze, czas, nerwy, leki i Twoje łzy, przecież widzę, że płakałaś".
Jest jeszcze szansa na naturalne starania po wczorajszym zastrzyku. Postaramy się ją wykorzystać dziś wieczorem, może jutro rano, ale... Ta presja nie pomaga.
A miało być tak pięknie...
Nie jestem zła na Męża, nie mam do Niego pretensji. Pretensje i żal mam do losu, że rzucił na nas tę cholerną niepłodność. Podobno Bóg (czy los, wszechświat, jak kto woli) daje nam tylko tyle trudu w życiu, ile jesteśmy w stanie znieść. Ktoś tam na górze chyba uważa mnie za jakąś siłaczkę. Ja sama nie wiem, ile jeszcze jestem w stanie dźwignąć.
26 VI 2023
18 cs 21 dc
Dostałam wyniki wszystkich badań. Zarówno u mnie jak i Męża wszystko ok. Torbiel krwotoczna wchłonęła się, więc prowadzący gino dał zielone światło na rozpoczęcie stymulacji od następnego cyklu. A więc pozostało tylko troszkę poczekać. Zmieniłam trochę nawyki żywieniowe, dodałam więcej ruchu, unikam stresujących sytuacji. Staram się jak najlepiej przygotować na to co niedługo ma się rozpocząć. I chociaż tak samo bardzo nie mogę doczekać się lipca jak zarówno boję się tego co ma nadejść. Staram się wypierać ten strach, zajmować myśli czymś innym ale on tam jest - głęboko we mnie. Czasami łapie mnie za gardło i ściska żołądek. Dopada mnie przy prozaicznych czynnościach - gdy wstawiam pranie, obieram ziemniaki albo sprzątam łazienkę. Przychodzi znienacka i szepcze mi szyderczo do ucha, że i tak się nie uda. Wyciska łzy mimo, że tak bardzo staram się nie poddać. Mocno zaciskam zęby i biorę głęboki oddech - w myślach powtarzam, że moje dziecko jest już tak blisko, że to ostatni zakręt, że wytrzymam, nie mogę się poddać.
***
Mam 27 lat. Kochałam swoje życie i byłam naprawdę szczęśliwa. Byłam wdzięczna za to, co dostawałam od losu. Zdobyłam wykształcenie, wymarzoną pracę i wspaniałego Męża. A później ktoś inny nagle zabrał pióro mojego życia i zaczął pisać scenariusz, którego nigdy nie spodziewałam się. Jeszcze mam siłę, jeszcze walczę.
***
Mam 27 lat. W lipcu rozpoczynam procedure in vitro. I strasznie się boję.
Rozdanie 4 czas zacząć 🙂🙂
Jutro pierwszy podgląd jajników.
Dość szybko ale chcemy sprawdzić czy jajniki w ogóle podjęły pracę.
Dostałam okres jak jechałam do kliniki więc na długi protokół było już za późno.
Próbuje krótkiego. Miałam raz, za 1 razem i poszło słabo. Zobaczymy co teraz z tego wyniknie.
Napewno krótszy to mniejsze obciążenie dla organizmu fizycznie i psychicznie.
Na długim jednak to się ciągnie miesiąc czy dwa i ciągle się jest w procedurze, a tu pyk 2 tygodnie i po temacie.
Także działam. Nie zwalniam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2024, 06:10
Jestem juz w domu .. Diagnoza poronienie zagrożone. Ale dziecko jest całe i zdrowe .. mam nadzieję że tak zostanie . Zalecenie - oszczędny
tryb życia Trzymajcie kciuki .
Naszczescie przestałam plamić .
I tak jak Linka2019 pisze w komentarzu ! Nie dam się wystraszyć !. Będę walczyła o moje szczęście i fasolki .
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2023, 19:11
Dziewczyny, nie wiem jak to możliwe, ale mój dzisiejszy wynik TSH wynosi 2,080
:D:D:D w przeciągu 4 tygodni spadł z poziomu 18,100! nie umiem w to uwierzyć, myślałam, że spadnie tam do 14 maksymalnie a tu takie zaskoczenie! Nawet nie wyobrażacie sobie jak mi to dużo otuchy dodało, że będzie dobrze
Jutro dzwonię do Pani endo i zobaczymy co powie.
Cieszę się niesamowicie 
Walcze dalej.
Mam zalecenia przed i do transferu. Latam wiec po calej Warszawie i uzupelniam leki i suple, bo potem przez ponad 2 tygodnie bede w rozjazdach.
Bylam dzis tez w klinice podejrzec co tam w brzuszku, bo cos mnie pobolewa. 3 pecherzyki, nie da sie stwierdzic czy pekna czy torbielki, dlatego w 1-3 dc musze isc na kontrole czy brac estrofem czy jednak zrobila sie torbiel i odkladamy. Jak okres przyjdzie w terminie (w koncu) to zjawiam sie w klinice ok 15 lipca i sprawdzamy. Jak za wczesnie to d**a bo jestesmy na wakacjach. Zdaje sie na Wszechswiat i moje cialo. Jak sie ten transfer przesunie to ma to takie plusy, ze lepiej sie przygotuje.
Mam zmienione leki, super szczegolowe zalecenia i postanowilam ze ide w to w ciemno na 100%. Bez kombinowania, zmieniania, doczytywania. Nie mam sily juz sama analizowac.
Jestem dalej smutna, nie ma dnia, zebym nie myslala o Naszym Synku, ale jakos sie wygrzebuje.
Czego sie nauczylam w ostatnich miesiacach? Prosic o pomoc.
7dc
Momenty z życia staraczki.
Na codzień jest dobrze. Jakoś ten czas leci. Wakacje zaplanowane co do dnia, w każdy weekend gdzieś wyjeżdżamy. Wesela, chrzciny, wypady z przyjaciółmi, a później długi, wyczekany urlop. Żyję normalnie, jak gdyby te starania były gdzieś obok. Cieszę się z chwil z mężem, gdy odkładamy telefony i jesteśmy tylko dla siebie. Idziemy na spacer rozmawiając o tym, jak będzie wyglądał nasz dom. Snujemy plany na wspólną przyszłość. Ale czasem przychodzą momenty jak ten wczoraj, gdy w moich oczach mimowolnie szklą się łzy.
Spotkaliśmy się ze znajomymi, których ostatnio widzieliśmy w październiku. Przez ten czas tak dużo się wydarzyło.. Jednak na pytanie „co słychać?” mam dobrze przygotowaną odpowiedź: że pracy dużo, że czekamy do urlopu, że się budujemy. Bezpieczne tematy, o których łatwo się rozmawia. Gdy mąż się rozgaduje, mój wzrok ucieka w dal. Widzę parę z kilkumiesięcznym dzieciątkiem na rękach. Czy to moglibyśmy być my, gdyby nasze pierwsze dwie kreski przyniosły ze sobą nowe życie? Nasz pierwszy maluszek miałby teraz 7 miesięcy. Z sentymentem wpatruję się w tego aniołka i jego szczęśliwych rodziców. Nie zazdroszczę im, cieszę się tym pięknym widokiem.. Patrzę dalej – widzę szczęśliwe małżeństwo, obok którego stoi wózeczek ze śpiącym dzieciątkiem. Czy oni zdają sobie sprawę, że mają wszystko? Tworzą rodzinę, która może być dla mnie póki co jedynie pięknym snem.. Spoglądam dalej i dostrzegam kobietę w zaawansowanej ciąży. Czy to mogłabym być ja, gdyby nasza druga ciąża znaczyła coś więcej, niż dwie kreski na teście i morze wylanych łez? Byłabym dziś w 9 miesiącu ciąży i za chwilę miała termin porodu.. Wreszcie – gdyby nasze trzecie szczęście z nami zostało, kończyłabym kompletowanie wyprawki, a za dwa miesiące mogłabym je trzymać w ramionach.. A dziś.. Dziś jesteśmy w punkcie wyjścia, tak jak dwa lata temu. Nadal mamy siebie nawzajem, ale niesiemy też w plecaku kilka kilogramów kamieni, które zebraliśmy na naszej drodze i których sensu noszenia nie rozumiemy.
Po chwili przypominam sobie, gdzie jestem. Jak gdyby nigdy nic wracam do tematu rozmowy. Opowiadam o wakacjach, z których się naprawdę cieszę, ale równocześnie ciągle mam nadzieję, że nie będziemy mogli na nie polecieć.
Potrafię żyć normalnie, ale jakbym się nie starała o tym zapomnieć, do szczęścia brakuje mi tego jednego, małego, lecz mającego ogromne znaczenie puzzelka. Czy jeszcze kiedyś będzie pięknie?
W tym cyklu odpuszczam wszystkie leki mocnego kalibru. W odstawkę idzie prograf, encorton, intralipid i zarzio. Muszę najpierw obniżyć moją homocysteinę. Mój organizm nie jest w tym momencie dobrze odżywiony i gotowy na ciążę. ‚,Wysokie stężenie tego aminokwasu w płynie pęcherzykowym jajnika może zaburzać interakcję między plemnikiem a komórką jajową, zmniejszając szanse zapłodnienia, a także wpływać na wczesne etapy implantacji i embriogenezy oraz upośledzać ukrwienie łożyska i jego funkcje. Wczesnym skutkiem tych zaburzeń jest poronienie, natomiast późniejszym – zahamowanie rozwoju płodu, jego obumarcie, a także przedwczesne oddzielenie łożyska.’’
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.