Krótka historia mojego okruszka;
Marzec - ❌️ - NK 25%
Kwiecień - ❌️ - NK 15%
Maj - ✅️ - NK 10%

04.06 FET ❄️3AA 🙏🙏
09.06 - 5dpt. - ⏸️
6dpt - beta 15.2; prog 10.2
7dpt beta 32.7, prog 8.99 😔
9dpt beta 93.8; prog 49.7
11dpt beta 285; prog 88.1
13dpt beta 766; prog 36.50
17dpt GS 5mm; YS 1.9mm
21dpt prog 77.7
6+4 💔

Nieprzejrzysta Niepewność 18 marca 2024, 12:34

Wczoraj miałam owulacje, oczywiście musieliśmy podziałać😀 Zdziwiłam się bo pojawił mi się płodny śluz - rozciągliwy, bo wypiciu parę razy Fertisim. Dawno go nie widziałam. Ciekawe czy przez brak śluzu płodnego nam się nie udawało? 🤔 Mam mieszane uczucia. Niby staram się wszystkiego pilnować, ale gdy przychodzi okres mam wrażenie, że coś przeoczyłam. Że coś mogłam zrobić lepiej, ale co? Monitoruje cykl, robię testy owulacyjne, biorę witaminy, pije okropne fertisim i NIC. Zastanawiam się jakim cudem niektórzy,, wpadają ''. Bo mają mniej stresu? Bo się tym nie przejmują. Czemu to wszystko jest takie niesprawiedliwe?
No nic, teraz zostaje tylko czekać. Najgorsze jest to, że wzięłam sobie urlop cały tydzień i nie mam czym się zająć na tyle godzin :/

rudepozostanie Nadzieje po pozamacicznej 20 sierpnia 2023, 07:59

Wczoraj test nawet nie z pierwszego moczu, wyszła kreska. Dzisiaj od rana tylko cień. 11dpo. Czy ja naprawdę jestem w ciąży? Brzuch boli, zwłaszcza strona bez jajowodu. Powiedziałam A. tak na to czekaliśmy a w sumie żadne z nas nie skacze pod sufit. Jest tylko strach. Teraz czekamy czy przyjdzie krwawienie. Ale chyba nie będziemy mieli aż takiego pecha? Boże oby tym razem naprawdę się udało, nie dam rady kolejny raz, nie przeżyje tego. Boję się nawet zaznaczyć pozytywa w kalendarzu. Boję się tej nadziei.💔
Moja kreseczko, moja radości, nie bądź tylko złudzeniem. 🤍

Uwielbiam patrzeć jak Bartuś śpi ❤ rozpiera mnie wtedy tak ogromna duma z samej siebie, z tego że się nie poddałam choć było mi tak strasznie ciężko i źle. Rozpiera mnie duma, że wbrew przeciwnościom losu szłam do przodu choć ludzie sprawiali mi tyle przykrości, ale i że aż taki ogrom wspaniałych dziewczyn poznałam tutaj ❤ Rozpiera mnie duma, że mam najcudowniejszego Synka na świecie ❤ swojej miłości do niego nie potrafię nawet opisać słowami... jedno jest pewne dzięki niemu stałam się innym człowiekiem ;)
Synku postaram się wychować Cię na dobrego i fajnego faceta... tymczasem walczymy o to, abyś nauczył się po sobie sprzątać coby mamusia się przed przyszłą synową wstydzić nie musiała :p idzie nam to opooooornie :D Bartek przynosi, mama wynosi i tak sobie większość dnia spacerujemy :D

Byłam dzisiaj na wizycie w klinice, powiedziałam lekarzowi, że obawiam się, że bez immunoglobulin nam się może nie udać, lekarz stwierdził, że można dołączyć immunoglobuliny, że mają z nimi dobre doświadczenie i urodziło się po nich dużo zdrowych dzieci. Moim zdaniem gdyby nie one pewnie dzisiaj nie byłabym mamą. Aż boje się iść do apteki... Sporo kasy tam zostawię. To nasza ostatnia próba z tej stymulacji. Czy podejdziemy do kolejnej jeśli się nie uda? Strasznie się boje, że życie da mi popalić za bycie "zachłanną". Może, to, że się nie udaje to jakiś znak, może tak ma być, może powinnam cieszyć się z tego co mam, a mam tak wiele. Co mam na myśli mówiąc zachłanna? Boję się, że znowu mogłabym nie donosić ciąży.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2024, 14:53

154 dni życia Synka.
Dziś jest najgorszy dzień w moim życiu...najgorszy, bo mam cichą nadzieję, że za 9 dni dzisiejszy koszmar się skończy...
Bo ile może spaść na malutkie Dziecko? No ile??
Na rehabilitacji rączki podpatrzyłam, że mają fajna grzechotkę w silikonowej kuli i zakupiłam taka sama do domu. T było na początku lutego. Zauważyłam od razu, że Synek nie odwraca do niej głowy, podobnie zresztą jak do takich małych zabawek z piszczałkami. No ale zbagatelizowałam sprawę zrzucając na fakt, że przecież jeszcze nie musi itp. Gdzieś by mi przyszło do głowy, że nie słyszy...przecież ma ten cholerny niebieski certyfikat WOŚPu i sama byłam przy jego badaniu słuchu.
Poza tym zauważałam odruch moro, wydawało mi się (a może tak było faktycznie) że reagował na głośne krzyki siostry, lub moje, że reagował jak klikała barierka ochronna przy naszym łóżku, że uspokaja się jak mu śpiewam, jak mąż puszcza mu muzykę...
A dzisiaj mnie oświeciło, że on nie reaguje na żadne dźwięki. Klaśnięcie za uszkiem jednym, czy drugim, głośniejsze powiedzenie czegoś, pozytywka, szeleszczenie przy uszku, stuknięcie... NIC, KOMPLETNIE NIC NIE REAGUJE😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭

Widzi wzrokiem, pięknie się uśmiecha, gurzy, nawet ostatnio polecieliśmy wędzidełko, to mąż stwierdził że gada więcej i głośniej. Mówię do niego, opowiadam, pokazuje, on się uśmiecha jakby wszystko ogarniał, ale chyba nic nie słyszy.
Od tego stwierdzeń a ok godziny 9 rano do teraz zrobiliśmy z mężem milion podejść czy reaguje na dźwięki....nic, praktycznie nic a to to nam się wydaje....to może się tylko wydaje i jest jak placebo😔😔😔😔

Oczywiście już jesteśmy umówieni na przyszłą środę do lekarza do placówki związanej z Kajetanami, ale do tego czasu chyba oszaleję.

Dlaczego go to spotyka? Okularki oczywiście już ma, rączkę rehabilitujemy i wygląda na to, że obejdzie się bez komplikacji, neurologicznie sprawdzony że ok, podnosi główkę, kombinuje już z obrotami i jest mega pozytywnym i bezproblemowym chłopczykiem.
Dopiero co pogodziliśmy się z faktem noszenia okularków, co mu przynajmniej nie przeszkadza, a nas cieszy że jest tak ciekawy świata, a tu kolejny dramat na horyzoncie
Mam nadzieję, że w przyszłą środę okaże się, że ma przytulane uszka woskowina albo że cokolwiek to jest to da się naprawić. Nie wyobrażam sobie, że moje dziecko żyje w ciszy😭😭😭😭😭

Ja mogę mówić sjogreny, chłoniaki i inne syfy, ale Boże proszę tylko oszczędź moje dzieci od niepełnosprawności i choroby🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2024, 22:17

Zosis Pamiętnik starań Zosi 7 sierpnia 2023, 08:41

4 dc, 26-sty cykl starań
W zasadzie z 🐒 już się powoli żegnamy... Zniosłam ją z godnością.

***
Z o wiele mniejszą godnością znoszę ostatnie kilka dni, kiedy kłócimy się z Mężem. Męczą mnie te przedłużające się starania, męczy mnie ta przedłużająca się budowa... Coś we mnie pękło, w Nim chyba też. Jest ciężko. A to milczymy, to znowu się kłócimy. Mam serdecznie dość. Wczoraj miałam ochotę się spakować i wyjść. Zabrakło mi jednak determinacji. Może dobrze... Od zawsze wiedziałam, że mamy dwa zupełnie inne charaktery. Od samego początku nie byliśmy parą, która "spija sobie z dziubków". U nas to zawsze tak było, że albo BIG LOVE albo rzucanie talerzami. No, ale wiedzieliśmy to od początku, wiedzieliśmy, że nasz związek będzie należał do tych wymagających wiele dobrej woli z obu stron. I jednak się na niego zdecydowaliśmy. Więcej - zdecydowaliśmy się na ślub. I na dziecko...

***
...chociaż dzisiaj mam ochotę odwołać tę kwalifikację do IUI. :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2023, 12:33

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 8 sierpnia 2023, 14:15

22+4

Wczorajsza wizyta była ciężka, bo migrena nie odpuszcza mi juz 7 dzień.. Nie pomaga totalnie nic, więc właściwie szłam na te wizytę, bo musiałam.

Z dzidzią wszystko w porządku, waży 480g, więc bardzo podobnie do swojej siostry. Cała reszta w porządku, stabilnie, ale.. dostałam skierowanie do poradni patologii ciazy. Prawdę mówiąc myslalam, ze mnie to ominie, ale no nie.. Ciaza zagrozona, wysokiego ryzyka to muszę być pod kontrolą. Cale szczęście, ze otworzyli nam poradnie przy szpitalu, w którym rodzilam i nie bede musiala jeździć do Krakowa, bo o ile w poprzedniej ciazy nie bylo to problemem, o tyle teraz nie wyobrażam sobie takich podróży z Zuzia.

Jedyne, co mnie martwi to cisnienie.. Ostatnio jest lekko podwyższone, lekarz kazal badac 2x dziennie do konca tygodnia i zobaczymy. Ale szczerze? Jestem na 99% pewna, ze i tak leczenie w tym zakresie mnie nie ominie, kwestia czasu. 🤷‍♀️

Bambi92 W stronę Słońca 17 sierpnia 2023, 16:13

23 dc

Omg, dlaczego fl tak się dłuży i jest taką huśtawka emocji? Co chwilę łapie się na myśli, co by było gdyby teraz się udało.. a potem przypominam sobie, że prawdopodobieństwo nie jest po mojej stronie i dopiero wracamy na ścieżkę badań i szukania przyczyny naszego niepowodzenia.

W nocy była okropna burza, teraz niewyspanie potęguje moje słabe samopoczucie.
W pracy nic się nie dzieje, sezon urlopowy na całego. W tym temacie też czuję się jak na huśtawce. Wiem że powinnam odejść, z drugiej strony - w tej chwili za wiele tu ode mnie nie wymagają, mogę zajść się wieloma innymi rzeczami, np. urządzaniem domu.

Dzisiaj czas wrócić do jakiejś aktywności i się przełamać. Na urlopie codziennie był sport, po powrocie.. no nie chce się. Coś musi być nie tak z tą moją codziennością, że wszystkiego mi się odechciewa.

W przyszłym tygodniu pierwszy raz idę na terapię. Tzn. na konsultacje wprowadzającą. Stresuja mnie jej koszty, ale chciałabym stać się bardziej stabilna emocjonalnie. Czy to właściwa droga ku temu? Zobaczymy..

Nathalie W drodze do szczęścia 19 marca 2024, 08:35

Pamiętam początki starań, końcówka lata 2022r. Byłam pewna, że uda się za pierwszym razem, bo czemu i nie? Rzadko chorowaliśmy, myśleliśmy o sobie jako o ludziach zdrowych, pełnych energii... Pierwsze trzy cykle odarły mnie z poczucia władzy nad swoim życiem. W międzyczasie okazało się, że bliska mi osoba poważnie zachorowała... Odtąd musiałam myśleć nie tylko o sobie, o naszym problemie, ale jeszcze o tej osobie. Towarzyszyło temu mnóstwo stresu, ale jakoś trzymałam go w ryzach. Kolejne wizyty u lekarzy przeplatały się z naszym staraniem o Dzidziusia... Po trzech miesiącach nieudanych prób, trafiłam do lekarza... Oczywiście wybrałam Panią doktor z dobrymi opiniami i z tyt. dr.n.med. wierząc, że trafiam do dobrego specjalisty... Pierwsza wizyta... Zostałam pogrzebana żywcem... Pani doktor pochwaliła się, że zaszła naturalnie w wieku 37 lat, ale u mnie nie widzi owulacji. Oczywiście jeszcze o niczym to nie świadczy, ale powinnam rozważyć im vitro... Oczywiście zaproponowała, że może przepisać mi leki na stymulację... Patrzyłam na nią jak na przybysza z innej planety, ale o czym ona mówi? Zapytałam, czy jeśli teraz nie było tej owulacji to czy to oznacza, że ja nie mam jej wcale? Zdziwiona moim pytaniem zaproponowała monitoring owulacji, żeby potwierdzić swoje przypuszczenia... Tak oto zaczęła się walka...
W tle ciągle była jeszcze choroba bliskiej osoby i spowodowany nią stres. Na monitoring miałam przyjść w 14 d.c. Pierwszy dzień cyklu (jak wtedy myślałam)okazał się dziwny... Baardzo skąpe krwawienie, raczej sam śluz zabarwiony krwią... Dwa dni i po sprawie (a zawsze odkąd pamiętam mój okres trwa 6-7 dni)... Zrobiłam też badanie LH i FSH... Wynik tragiczny wskazujący na PCOS... Poszłam na monitoring... Moja wykształcona pani doktor obwieściła, że endometrium ma 16 mm ale ona nie widzi żadnych śladów nadchodzącej owulacji. Żadnego dominującego pęcherzyka, co potwierdzało jej przypuszczenia. Znów mówiła o in vitro i o lekach stymulujących owu. Naczytałam się o tych lekach i włos zjeżył mi się na głowie... Leki, które w perspektywie mogą wywołać raka.. czy taka miałaby być cena za posiadanie dziecka? Ja je urodzę ze wspomaganiem a następnie zawinę się z tego świata? Doktor powiedziała że nie ma sensu iść na kolejne dni monitoringu... Jajeczka nie ma i nie będzie...
Ja jednak poszłam do kolejnej pani dr na monitoring. Szczęście w moim nieszczęściu było takie, że ta pierwsza przyjmowała tylko raz w tygodniu... Ta druga potwierdziła brak pęcherzyka dominującego i stwierdziła że endometrium ma 17 mm. Stwierdziła ślad płynu w zatoce Douglasa i powiedziała że nie ma sensu robić kolejnego monitoringu... W domu naczytałam się o tak grubym endometrium w pierwszej fazie cyklu... Stwierdziłam że to niepokojące i jednak poszłam na trzeci monitoring...
Trzeci monitoring w tym samym cyklu... Pani doktor pokazała mi ciałko żółte. To co ja uznałam za miesiączkę i co poprzednie panie dr uznały za miesiączkę było owulacją... Nie było mowy o in vitro i o stymulacji... Odetchnęłam z ulgą, ale też czułam wściekłość... Jak można być lekarzem gine. I nie zorientować się, że owu już była? Pierwsza pani dr do której trafiłam nie pracuje już w placówce w której pracowała... Teraz pracuje w klinice leczenia niepłodności... Pozostaje mi współczuć kobietom które do niej trafią...
Moja trzecia Pani dr została już moją Panią dr.... U niej potwierdziłam w monitoringach 4 kolejne owulacje.
Dzidziusia jednak nie było nadal... Zrobiłam badania hormonalne, zrobiłam HyCoSy, kariotyp, u mnie ok.. u męża wyszły fatalne wyniki nasienia...
Od maja 2023 walczymy z dietą, całkiem zmieniliśmy sposób odżywiania, całkiem zrezygnowaliśmy z alkoholu, staramy się prowadzić bardziej aktywny i zdrowy tryb życia.
W tym czasie bywało różnie...początkowo miałam mnóstwo zapału... Stanie w kuchni przy garach i gotowanie zdrowego jedzenia sprawiało przyjemność... Szybko schudlismy, poprawił się nastrój... Każdy jednak kolejny miesiąc niepowodzeń dobija mnie i stawiam sobie pytanie czy to ma sens? Wierzę w dietę, wierzę w to że zdrowy mikrobiom zwiększa szanse na dziecko... Co jest więc nie tak że się nie udaje? Nasienie miało się poprawić tak mówił androlog... Ale jak ma się poprawić jak moj mąż jest takim obowiązkowym pracownikiem, że ciągle siedzi po godzinach? I jeszcze pracuje w domu...
Od pewnego czasu nasze życie toczy się stałym, monotonnym rytmem... Pobudka, praca, powrót domu, frustracja męża, że trzeba jechać na zakupy, wracamy, on pracuje albo odpoczywa,a ja zapieprzam w kuchni, wymyślam te zdrowe dania, gotuję, piorę, ogarniam.... Pilnuję owu. Bo on jest tak zmęczony, że najczęściej serduszkujemy tylko w okresie okołoowulacyjnym...
Nie ma we mnie już żadnej radości, jestem zmęczona tym wszystkim, jestem zmęczona tym gotowaniem, tym życiem pod dyktando owulacji, tym pilnowaniem, żeby nie zjeść nic co mogłoby nie daj Boże utrudnić i tak utrudnione starania... Nadal towarzyszę w procesie leczenia najbliższemu członkowi mojej rodziny, co miesiąc odczuwam stres podczas badań kontrolnych...
Na początku starań byłam pełna nadziei, teraz po tych wszystkich miesiącach coraz częściej łapię się na myśleniu, że nic z tego nie będzie... Jestem coraz bardziej zmęczona tym wszystkim


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2024, 21:28

Spuromix A może to już czas? 6 sierpnia 2023, 21:15

Kolejny tydzień, coraz bliżej rozwiązania... kruszynko kochana wiem że masz tam ciasno, czuję jak się wiercisz i kopiesz....

Zalała mnie fala obaw... a co jeśli nie dam rady? A co jak nie będę dobrą mamą? A co jak nie będę potrafiła zaopiekować się maleństwem które dopiero poznaje świat? I nagle z fali obaw zaczyna się fala miłości, zapalają się iskierki w oczach i miga 1000 obrazów jak będzie wyglądać nasza nowa rzeczywistość... maleńka kruszynka wtulona w cyca, maleńkie piąstki zaciskające się na palcu, maleńkie uśmieszki, 9lat czekania, 9lat wyobrażania sobie jak to będzie i ogromne uczucie niewiadomej przed samym końcem.

Tatuś uwielbia cię zaczepiać i czekać na twojego kopniaczka, ale wie że czasami już za dużo tego kopania i stara się ciebie uspokoić, czuję jak delikatnie układasz się do spania jak tata cię lula do spania cudowne jest to uczucie jak odpowiadasz na nasze zaczepki czasami wariujesz i się wygłupiasz a czasami kołyszesz się razem ze mną do spokojnej muzyki. Czasami potrafisz napędzić stracha że to już ten moment i że chcesz już wyjść wtedy moje serce przyśpiesza i ogarnia mnie strach i wielka niepewność... kochanie moje malutkie jeszcze chwilkę poczekaj jeszcze tylko troszkę i pokażemy ci z tatą cały świat na początku będziemy zmęczeni i niewyspani ale będziemy się cieszyć z każdej maleńkiej sekundy twojego życia będziemy łapać każdy moment by zapisać je we wspomnieniach wywrócisz nasz świat do góry nogami i nauczysz kochać na nowo. Czekamy szkrabie 😍🥰

25 dc
8 dpo
Wczoraj późnym wieczorem wróciłam od Mateczki Licheńskiej. To był piękny czas. Magiczny.
W sobotę ksiądz modlił się m.in. o dar życia dla dziecka poczętego.
W niedzielę przewodnik kazał naszej pielgrzymskiej grupie wrócić w powiększonym składzie, cokolwiek miałoby to znaczyć.

Dla wszystkich Was modlitwa w intencji poczęcia dziecka , modlitwa o łaskę macierzyństwa za wstawiennictwem sw. Gerarda Majelli

" Dobry Święty Gerardzie, potężny orędowniku przed tronem Bożym, ty, który dokonujesz wspaniałych rzeczy za naszych dni, wołam do ciebie i proszę o pomoc.
Ty, kiedy żyłeś na ziemi, zawsze wypełniałeś plany Boże. Pomóż mi, abym ja także zawsze wypełniała świętą wolę naszego Pana.
Proś Pana życia, od którego pochodzi wszelkie życie, aby mnie pobłogosławił łaską macierzyństwa i abym mogła wychowywać dzieci Boże w tym życiu na dziedziców królestwa Jego chwały w życiu przyszłym. Amen."

❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2023, 19:05

23 tc.

Przewieźli nas do innego szpitala, 55 km od domu, mogło być gorzej, a tu ma być bezpiecznie dla mnie a przede wszystkim dla małej..

Cóż z nowinek, mało wód płodowych, krwawienie przez częściowo odklejone łożysko, krwiak między ścianką a łożyskiem, łożysko przodujące nisko ułożone, córcia leży nóżkami do wyjścia, transfuzja krwi, złe wyniki wątroby, żelazo nadal spada, ale to co najważniejsze moja córka jest walczy! Rośnie! Ma się dobrze! ❤️‍🔥 to dla niej walczę, to dla niej wierzę i to dla niej przestałam się bać ! Ona walczy! Ja też będę ! Wytrzymaj moje serduszko choć do 28 tygodnia !

Endo 9 mm !!! Estradiol się bada. Torbiel stała się torbielą przetrwałą.. no cóż, przynajmniej nie rośnie. Jutro będę miała info od lekarza kiedy transfer, ale prawdopodobnie 3 października.

Jadę zaraz do lidla po zapasy buraków, arbuza, imbiru i innych cudów.
Czuję oczywiście ekscytację, nadzieję, strach, ale staram się nastawić raczej racjonalnie. Uda się to się uda, nie uda się, to trzeba próbować dalej.
💗


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2023, 11:19

miska122 Tęcza po burzy :) 7 sierpnia 2023, 18:00

Równo 20 miesięcy
7 lipca rozpoczęłam ciążę, 7 sierpnia ją zakończyłam.
W najbliższych dniach muszę poronić. W trochę średnich warunkach, bo jestem daleko od domu, nie mam chwili żeby odetchnąć. Ale summa summarum jest ok. Żałuję, że nie będzie happyendu, ale widocznie tak musiało być.
Prawdopodobnie muszę na chwilę zaprzestać starań. We wrześniu jedziemy za granicę i nie chcę postawić się w sytuacji w której nie mam dostępu do badań.
Nie planowałam dużej różnicy wieku między dziećmi, ale jak dobrze wiemy, czy z planów kiedykolwiek coś wychodzi?

Mój synek super odnajduje się na wyjeździe. Dzisiaj przeglądaliśmy zdjęcia z poprzedniego roku. To jak bardzo się zmienił, jak wydoroślał to niesamowite. Kocham go z dnia dzień coraz bardziej, nie wiem jak to możliwe. 4 miesiące i będzie miał 2 latka 🙈

Sheelie Moje życie 7 sierpnia 2023, 10:26

14 tc
Taak jak dzisieszy dzien nie spokojnie się zaczyna ... ogólnie miałam bardzo dziwny sen o policjii itd później gdy wstałam zobaczyłam czy ktoś do mnie dzwonił z nieznanego numeru , przypomniało mi się że dzisiaj miałam odebrać wyniki z testu pappa .. I mówię do siebie. Zarabiscie wyszło coś i chcą mi o tym powiedzieć... pomimo że pisałam w poprzednim wpisie że będzie co będzie to i tak ten stres się pojawił.
Zadzwoniłam więc do recepcji aby zapytać czy są już mihe wyniki z testu pappa . Pani powiedziała ze nie ma i ona się zapyta jeszcze położnej u nich pracującej . Za jakiś czas dzwoni do mnie nieznany numer ten sam co rano dzwonił.. oddzwaniam i okazuje się że to położna dziwni z informacją iż są moje wyniki testu i jest wszystko wporzadku , nie ma żadnych wskazań z testu aby było jakieś prawdopodobieństwo choroby które dziecko może mieć. A dzwoniła bo ma wyniki ale nie podbite ponieważ lekarza co mi robił badania prenatalne nie ma dzisiaj w pracy i dopiero będzie w następny poniedziałek.. uufff ale się strachu najadlam . Ładnie położnej podziękowałam za informację i mogę żyć spokojnie 😁.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2023, 19:09

amani_96 2+1, starania w De 22 sierpnia 2023, 10:24

Ostatni wpis był dosyć dawno, więc update :
Po posiewie dowiedzielismy się, że bakterii, grzybów i innych brak. Myślę, że Mąż powinien i tak zrobić jeszcze wymaz z cewki, nie wiem czy ten posiew z niasienia jest wiarygodny, ponieważ ja robiłam u siebie przed zabiegiem i wyszły dwie bakterie :
1. AerobeKulturen : STREPTOCOCCUS AGALACTIAE
2. Pilzkultur : CANADIDA ALBICANS
Dostałam zestaw tabletek i maści. Przy owulacji pojawiał się twarożek poza tym innych objawów brak. A. też się skarżył na drobne dolegliwości, ale bez żadnej wydzieliny, bez zapachów, bez niczego. Sama nie wiem. Niekoniecznie musi też je faktycznie mieć, dlatego zobaczymy dalej co będzie.
Ogólnie dowiedziałam się przed samym zabiegiem o tym, dwóch lekarzy się konsultowało i powiedzieli, że nie jest konieczne aby zabieg się nie odbył. 🤷🏼‍♀️

Nad morzem było cudownie, 🥰 wyczillowalismy sie na maxa, kąpaliśmy w morzu, spacerowaliśmy, było wspaniale...🥰

e76f5fbd1208a.jpghttps://zapodaj.net/plik-ZmR7w4pBhM

16.08.2023 miałam robioną histero-laparoskopie.
✅ wyłyżeczkowana szyjka macicy - bardzo wąską, uniemożliwiająca wprowadzenie sądy.
✅wycięta torbiel większa
✅wycięta Bąblownica (z tłumaczenia medycznego określenia De) - coś na wzór malutkich torbielków, skupionych w większej ilości przy jajniku i na końcówce jajowodu
✅jajowody udrożnione po chwili - coś je blokowało, ale juz jest okej
✅Macica w środku czysta, prawidłowej budowy, przodozgięta
✅Pobrano 2 wycinki do badań histopatologicznych - czekam na wyniki
✅Czekam też na wyniki komórek Nk i plazmatycznych
Byłam pod narkozą. Jednak było co robić, ciesze się ogromnie, że miałam ten zabieg. Pani doktor/pielęgniarka (nie wiem bo przyszła zaraz po przebudzeniu) położyła mi dokumenty, wyjaśniła co zrobili, ale nie docierało do mnie, usłyszałam tylko, że usuneli torbiel..jakieś słowa.. i ostatnie to, że to mogło być przyczyną braku ciąży.
I to później tak rozbrzmiewało w mojej głowie, jakby mi ktoś wcisnął w głowie przycisk ,,zaczynamy" i zaczęłam wierzyć, że może ma racje, że może się teraz uda, na samą myśl, że mogę zajść teraz w ciąże chce mi się płakać z radości, czuje się jak na początku starań. Wizja o dziecku, że teraz jesteśmy już coraz bliżej zrealizowania marzenia. ALE, po chwili euforii wylewam na siebie kubeł zimnej wody i dochodzę do siebie, że to się okaże w praniu. Nie na już, nie na teraz, to może jeszcze potrwać przecież. Być może jest coś jeszcze, co powinniśmy poprawić, co musimy zbadać...

NA PRZYSZŁOŚĆ :
Jak czułam się po zabiegu ?
- zaraz po przebudzeniu ból brzuszka, kiedy łapie okresowy mocny skurcz, nacięcia wiadomo też bolały
- 3 dni po zabiegu, sądzę, że to po wypełnieniu brzucha gazem, ból jakby pod mostkiem ? Pod prawym żebrem przy oddychaniu. Przeszło na szczęście.
- Plamienia od środy aż do dzis i zapewne do dnia okresu jeszcze będą.
- No i ból wiadomo gdzie jeszcze. Po kilku dniach przeszło.

Od dnia zabiegu do środy jestem na zwolnieniu, w środę mam ściągnięcie szwów. Jeszcze jak dużo się nachodzę w ciągu dnia, to trochę ciągną mnie rany, może uda mi sie zostać do piątku w domu jeszcze, ale jeśli nie to też się nic nie stanie. Prace mam na prawde lajtową, ale wiadomo w domku nie mam uciskających na brzuch rzeczy, więc też inaczej.

Co jeszcze ?
04.09. mam wizytę u mojej gin n a kontrol czy wszystko wporządku i czy się ładnie goję.
18.09. mamy wizytę w klinice, mam nadzieje, że do tego czasu będę już miała komplet z badań hito itd. Czekam na zielone światło.

Po wszystkich wizytach dam aktualizacje 🤞🏻


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2023, 18:40

Henryczek skończył już 6 miesięcy, za tydzień 7 miesiąc. Nie widać po nim, że jest wcześniakiem, wagowo i wzrostowo szybko nadgonił. Jedyne z czym walczymy to płaskogłowie, główka była zbyt miękka na początku i trochę się zniekształciła. W dzień śpi na brzuszku a na noc ma poduszkę ortopedyczną. Dużo czasu musiało upłynąć, żebym zaakceptowała to co się stało. Mam zdrowe dziecko, nie powinnam rozpamiętywać... Jestem ogromnie wdzięczna, że dane mi było zostać mamą. Emocję z którymi spotkałam się po porodzie trochę mnie przerosły. Powiedziałam mojej gin, że sobie z nimi nie radzę, dała mi tylko jakiś adres, gdzie mogę się zgłosić po pomoc, ostatecznie odpuściłam z braku czasu... Okazało się, że miałam dość wysoką nadczynność tarczycy, lekarz w ciąży kazał brać L-Tryrox 125 bo cierpię na niedoczynność, po porodzie ta dawka szybko okazałą się za wysoka- TSH 0 stąd te stany lękowe, bezsenność, biegunki, szybki spadek wagi. Sami z mężem na to wpadliśmy po przeszukaniu neta ... Na początku bardzo się bałam o małego, szczególnie nocami, w domu nie mieliśmy tych wszystkich sprzętów do których byliśmy przyzwyczajeni w szpitalu, każdego dnia chciałam wrócić do szpitala, tam czułam się bezpieczniej, cała odpowiedzialność nie spoczywała na mnie. Dopiero jak przyjechała moja mama doszłam do siebie, przestałam się bać gdy tylko robiło się ciemno.
Tyle się mówi, o ciąży, porodzie w szkołach rodzenia a o depresji poporodowej ani słowa. Często się zastanawiam, dlaczego nie udało mi się donosić ciąży, czy dla mojego ciała to za wiele? Czy powinnam o tym tyle rozmyślać skoro wszystko się dobrze skończyło?


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2023, 21:32

Drugie prenatalne.. Córeczka potwierdzona 😍❤️ sukienki już kupowane 😁
Na tym koniec dobrych informacji… Pani Doktor uznała, ze urodzę w 32 tc- skąd ten pomysł w połowie ciąży… poza tym ze Synek jest z 35 tc .. to na usg znowu wszystko idealnie.. a po badaniu straszenie.. niby moje łożysko około 30-32 tc może zacząć działać na 50% .. wyczytała to z wyniku pappa z 1-go trymestru.. magia jakaś czy co.. tłumaczyła, ze łożysko anatomicznie pieknie, ale morfologia może być średnia.. ja to już zgłupiałam.. Miał tu ktoś problem z łożyskiem?

Synuś zdrowy, odpieluchowany, coraz więcej mówi 😍 ten czas z Nim jest bezcenny 🥰❤️😍 taki się jakiś zrobił mam wrażenie nagle wyrośnięty. Uwielbiam Go. Mam nadzieje, ze będą mieć dobra relacje z Siostra a ja będę dobra Mama dwójki ❤️😍🥰


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2023, 14:51

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)