3dpt
a dziś lekkie ćmienia i nieznaczne bóle jak na okres, nothing special, ale zdecydowałam że będę sobie te objawy notować - ku pamięci :) w weekend prawie wcale nie myślałam o procedurze, miałam co robić, cudownie spędziliśmy czas naj jeziorem.
A dziś już praca i znów myśli krążą wokół procedury.

EDIT: zrobiłam kontrolę hormonów i bety niedaleko domu. Chciałam zobaczyć co się dzieje i tak
prog 43,3 nmol/l
estradiol 273 pmol/l
beta 4,3 mlU/ml

Zaniepokoiłam się progiem i estradiolem. Inne jednostki sprawiły że musiałam policzyć, ale wyszły niższe niż w dniu transferu w klinice :( Z drugiej strony ta beta taka dziwna bo jednak 4,3 a nie jakieś ułamki - nie nakręcam się. 10 dni temu miałam zastrzyk ovitrelle i może to są pozostałości w moczu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2023, 12:34

4dpt
około godz. 11 coś mi podpowiedziało, że zrobiłam test paskowy facelle: druga krecha choć blada ale pokazała się od razu. Oszaleję. Wszechświecie, daj mi więcej cierpliwości, spokoju! To może jeszcze ovitrelle? (wszak jestem 11 dni po zastrzyku..)
cierpliwości, Heleno, cierpliwości...

paskowy facelle:
https://www.fotosik.pl/zdjecie/3b197cad427686cf
bobo żółty:
https://www.fotosik.pl/zdjecie/26b6ff43db1460d6

6 Sierpień
15 dc.
od poniedziałku do czwartku byliśmy z moim nad morzem mimo pogody fajnie było takie wyluzowanie lekki chill
testow owulacyjnych mało robiłam temperatury nie mierzyłam nwm czy miałam owulacje czy nie dwa dni miałam śluz taki rozciagliwy najmocniejszy test był 11 dc ale i tak nie był to pik ale ja rzadko mam pik mimo że czasem zdarzy sie ze ta owulacja jest a jak mam mocne testy to owulacji nie mam.. może jutro zmierze i zobacze czy ta tempka poszla jakoś do gory czy nie teraz testy mam raczej blade oczywiście może być tak że torbiel mi sie znowu zrobiła brałam lamette od 3-8 dc aplikacja pokazuje mi owulacje w 13 dc... wiadomo jak to z aplikacjami 🙃
We wtorek lub środe chce sie też wybrać na pare badań na pewno wleci estriadol i progesteron i może tsh ogolnie jestem szczupłą osobą no ale troche mi sie jednak przytyło.. dlatego chce zrobic tsh bo też ostatnio coś mi skakało..i nie wiem co jeszcze.
w pazdzierniku miałam miec wizyte u dr Paśnika w Łodzi ale szczerze moim zdaniem to kompletnie bez sensu teraz sie brać za immunologie skoro znowu glownym problemem u mnie jest brak owulacji...
miałam we wtorek umowiona wizyte z usg zeby zobaczyć co tam sie wyprawia ale ją odwolalam bo kompletnie mi sie nie chce jechac specjalnie do Poznania i placic 300 zl zeby sie dowiedziec że znowu nic z tego... a stawiam że tej owulacji i tak nie było na 95%
do końca roku pewnie i tak nic z badaniami działać nie bede ewentualnie chce zrobić na nietolerancje laktozy...
od nastepnego cyklu może wróce do ziół ojca sroki kiedyś wywołaly u mnie ladna owulacje może też coś pomogą...
ja już nawet nie dąże do tej ciąży.. chciałabym tylko mieć regularne cykle owulacyjne z ładna faza lutealna... a nie mimo cykli owulacyjnych faza lutrealna u mnie 11 dni...
tak naprawde u mnie problem jest błahy..
jesli do konca roku nic sie nie zmieni ruszymy może z klinika i bedziemy już zbierac po mału na invitro i na pewno będe bardziej cisnac mojego o badania..

a tymczasem przesyłam widoczki z Międzyzdrojów 😍
f0ad44989ab0a.jpghttps://zapodaj.net/plik-8uU8v2BmQX

23bc5ecbd44ba.jpghttps://zapodaj.net/plik-y8plIEMgSR

aecbac15c7f44.jpghttps://zapodaj.net/plik-s3p96KAqef


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2023, 21:16

Nn Nadzieja na szczęście 23 sierpnia 2023, 12:21

Powiem szczerze że myśli mi się kotłują, ostatnio (chyba orzez te stresy i sytuację) Mąż ma kiepski humor, ale między nami znów jest tyle czułości i mam wrażenie mniej sprzeczek niż wcześniej (chociaż nie chwalę dnia przed zachodem 😅) w marcu 2022 M. Był w szpitalu ze względu na dziwne objawy i ciągle źle samopoczucie - diagnoza - tężyczka - zaburzenia gospodarki wapniowo-fosforanowej, przez to często miał bóle żołądka, wątroby, spinanie mięśni, kłucie w jelitach, a badania w tym gastroskopia i kolonoskopia wychodziły dobrze, później na jakiś czas się uspokoiło trochę, a teraz znów .. wracamy do dziwnych objawów i stresu z tym związanego, a jak tłumaczę że to dalej może być stres i tężyczka to często się złości że bagatelizuje 😥 a jak idzie do lekarza to chcą tylko wladowac milion tabletek i będzie "dobrze", chociaż samej też mi już ciężko chwilami słyszeć że ciągle się źle czuje, ja nie wiem jak pomóc, lekarze też, to czasem mam dość i chciałabym żeby było spokojnie, bez stresu, bez objawów, może jeszcze kiedyś się uda 🙏 ciężko jest słyszeć obawy że moze to jakas poważna choroba i nic dobrego nie wyjdzie :/ niedługo urodziny męża, może akurat uda nam się wyluzować, później mamy wesele jak nic nam nie przeszkodzi i myślę o jakimś wyjeździe w połowie września - czysty relaks dla duszy i ciała a przy okazji niespodzianka dla M. Na urodziny 🥰

Bambi92 W stronę Słońca 23 sierpnia 2023, 15:56

3 dc

Jestem po pierwszym spotkaniu z psychoteraupetką w nurcie psychodynamicznym. Hmm, zabrzmi to może śmiesznie, ale od razu czuję się zdrowsza. Jak opowiedziałam o moim życiu, to wydaje mi się zupełnie normalne. Owszem dużo dużych projektów i mogę czuć się przytłoczona. Terapuetka powiedziała że pierwsze 4-5 spotkań jest zapoznawczych. Szczerze? Nie wiem czy będę miała do tego cierpliwość. Może wrócę do tej pani z nurtu behawioralno-poznawzcego.

19 cs, 11 dc
I po wizycie.
Wyniki męża- wszystkie parametry jak najbardziej w porządku.
Tak więc miałam HSG...bolało, ale na szczęście badanie jest krótkie. A co najważniejsze. Oba jajowody drożne.
Mamy dać sobie czas do grudnia, ale mamy bardso duże szanse na ciążę!!
Dr nie powiedział, kiedy dokładnie może wypaść owulacja, ale pęcherzyk był widoczny w lewym jajniku.
Mamy działać. Jak to Dr stwierdził - dowolnie.
Zapytałam też o krótkie cykle po ciąży biochemicznej - powiedział, że 3 cykle po poronieniu mogą być dziwne i jeżeli będzie się to przedłużać to wtedy przyjść.

W piątek wieczorem lecimy na urlop.
Na dniach może dostaniemy decyzję w sprawie kredytu na mieszkanie.
Chyba wszystko się jakoś układa.
Jestem pełna nadziei.

Spuromix A może to już czas? 17 września 2023, 21:19

Ciąża zakończona 12 września 2023

Tomira przyszła na świat 12.09.2023r o 21:14 przez cesarski3 cięcie ma 56cm 2750gram i 10 pkt

Poród rozpoczął się 11.09 ok 13:30 zakończył 12.09 o 21:34

9:00 na KTG zero skurczy, tętno ładne
13:30 badanie ginekologiczne rozwarcie na opuszek, szyjka zgładzona
14:00 regularne skurcze do obserwacji, wtedy zaczął się prysznic, bujanie i rozkmina czy to już czy Poród się zaczął czy to tylko przepowiadające...
15:00 badanie szyjka zgładzona, rozwarcie na 1 palec
W międzyczasie KTG, skurcze coraz silniejsze
Ok 21 zabrali mnie na kolejne KTG
Skurcze mocne I na każdym tetno małej spada -> porodówka -> KTG -> jest ciut lepiej z tętnem skurcze nie do zniesienia, badanie rozwarcie bez zmian a skurcze tak bolesne że zaczęłam chodzić po ścianach... padła decyzja że otrzymam lek po którym albo wrócę niedługo z pełnym rozwarciem albo prześpię się i od rana będę miała nowe siły do walki o poród naturalny...
Na porodówce po podaniu leku przeleżałam w wannie ponad godzinę drzemajac jak lek zaczął działać wróciłam na salę i zasnęłam...


Rano lek przestawał trzymać i znowu zaczęły się skurcze I to jeszcze mocniejsze niż dnia poprzedniego.
O 13 badanie rozwarcie na luźny palec
14:20 na KTG małej zaczęło rosnąć tętno na skurczu i akcja zaczęła się powtarzać dosyć często że małej rosło to tętno...

Bujałam się że silnymi skurczami bo postępu brak, ból coraz silniejszy i czułam już jak mała pcha się między nogi I to tak mega mocno....

O 20:30 padła decyzja że idę na porodówkę I tam mnie poobserwuja...
2 zapisy ze skurczem i padła szybka decyzja o cc ze względu na tachykardie i zagrożeniepłodu.. podpisałam zgody, szybkie przygotowanie do zabiegu i o 21:08 zaczęła się operacja o 21:14 mała już była z nami 😍 jej krzyk uwolnił lawinę łez szczescia o 21:34 zakończyli operacje.... trafiłam na salę i tam przynieśli mi małą żeby przystawić do piersi... mała zassała jak oszalała i w tym momencie stała się cycocholikiem 🥰

Ja czuję się obolała ale dostałam takich nieludzkich sił że mogę latać nad podłogą mała jest cudna I tak pięknie się uśmiecha 😍

Poród nie był łatwy i nie taki jak planowałam ale cały czas stojąc nad łóżeczkiem leją się łzy szczęścia... nasz mały wielki skarb jest już z nami po 9 latach walki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2023, 21:58

Phiczek Przeterminowana ... 31 października 2025, 18:49

Transfer
6.11.2025 r.
🫣🫣

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 30 września 2023, 19:06

Dziewczyny ogromnie dziękuję za życzenia spod poprzedniego wpisu. 🥰 Naprawdę japa się cieszy.

Wczoraj byłam w Szpitalu Falkiewicza na Brochowie we Wrocławiu, na pierwszej naszej wizycie z Programu Prokreacyjnego.
Wrażenia? Bardzo dobrze. Zdecydowanie mamy flow z naszą koordynatorką, to będzie udana współpraca. :D

Wizyta typowo jak to pierwsza wizyta. Rozmowa o ankietach, regulaminach, wywiady.
Podjęliśmy już kolejne kroki w związku z tym że mąż nie ma żadnych badań hormonalnych a ja mam stare i zamierzchłe (październik/listopad 2022) a owulacji od marca nie miałam (miesiączki wywołane luteiną). Już na wtorek jesteśmy umówieni do endokrynologa i mam nadzieję że mąż zrobi od razu pakiet swoich badań w ten sam dzień. 😇
Miałam zrobić w piątek od razu posiewy z pochwy ale akurat nie było położnych więc odłożyliśmy to. :)

I uwaga... hit. Badałam dzisiaj progesteron bo moja temperatura z ostatnich dni jest wysoka (okolice 37 stopni). Nie spodziewałam się kompletnie niczego bo już raz miałam sytuację ze temperatura ewidentnie drugofazowa przez 10 dni a progesteron kompletna klapa. Owulacja wtedy przyszła dużo później.
I uwaga... 17,30 ng/ml 😱
Ja nawet nie wiem kiedy owulację miałam... zakładam że weekend temu jak byłam w Kudowie to miałam dni płodne.

Dalej nie wierzę że mój organizm zebrał się w około 11 dniu cyklu po takim czasie przerwy. 🥺


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2023, 19:06

Kasiak89 Oczekiwanie 18 września 2023, 18:13

No i plan jest na kilka stymulacji, a potem się zobaczy. Już trochę wątpię czy to ma sens. Czy tylko strata kasy. Na wizyty, leki... chyba najdroższy możliwy progesteron dopiero na mnie zadziałał, ten w zastrzykach.... Czy może się udać z nastawieniem że raczej się nie uda?
Czy to tylko hormony i bliżej owulacji będzie więcej nadziei .
Do jakichkolwiek statystyk trudno mi dotrzeć, więc nawet sobie nie mogę posprawdzać ile szanse mi rosną...
A najgorzej, że w pracy co trochę trzeba się urywać, na monitoringi, wizyty... i wszyscy pytają dlaczego.
Ostatnio to mi się po prostu nie chce.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 26 września 2023, 11:38

Po każdej burzy wschodzi słońce. I my wyszliśmy na prostą.

Przegadaliśmy całą sytuację z Mężem. Zajęło nam to dwa dni, a kolejne kilka oswojenie się z informacjami. Okazało się, że Mąż się wstydził... Mnie, kurna, do dziś tego nie rozumiem. I generalnie stąd cały ten kryzys. Męskie ego, stereotyp samca alfa, kult "chłopaki nie płaczą"... No nie wiem nawet, jak to skomentować. Stwierdził, że spłynęło po Nim, co sobie myślały Panie Pielęgniarki, ale mi nie mógł spojrzeć w oczy. 🤦‍♀️ Pieprzone stereotypy!
Ostatecznie jednak jakoś wyszliśmy na prostą.
Między nami jest dobrze.

Cała sytuacja jednak dała mi dużo do myślenia. Starania o dziecko, zwłaszcza te przedłużające się, to ogromna próba dla związku. I albo się pozabijamy (emocjonalnie) albo wyjdziemy z tego silniejsi. Silniejsi jako ja i On, ale również silniejsi jako związek. Wiem, że jesteśmy dobraną parą i w naszym przypadku mam nadzieję na to drugie rozwiązanie. Chociaż wiem też, że nasz związek należy do wymagających wiele dobrej woli z obu stron, bo oboje nie mamy najłatwiejszych charakterów. Co nas jednak nie zabije, wzmocni nas.

Dziewczyny, dbajcie o swoich Facetów! Dla nich te starania też nie są łatwą sprawą. W ich głowach również dzieją się przeróżne, przedziwne rzeczy, chociaż najczęściej nam o tym nie mówią, bo "chłopaki nie płaczą". Dbajcie o nich! I Dbajcie o swoje relacje! Nie możemy zapominać, że w całych tych staraniach o dziecko, musimy również dbać o nasze relacje - związki, małżeństwa.

Czekam na 🐒 i w kolejnym cyklu spróbujemy ponownie. Nie poddamy się!


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2023, 11:39

W takie dni jak ten brakuje mi sił. Mam ochotę wrócić do domu, stanąć pod prysznicem, schować twarz w dłoniach i zanosić się płaczem.

Wiadomość o kolejnej ciąży z mojego bliskiego otoczenia zbiła mnie z tropu. Coraz rzadziej reaguję emocjonalnie na takie wiadomości, ale są ciąże, które bolą - i to jest właśnie jedna z nich. Poczułam, że zostajemy sami - wszyscy, którzy zdecydowali się na dziecko w podobnym czasie co my, już je mają. Większość dziewczyn, które zaczynały pisać pamiętnik równo ze mną lub nawet później, są już w ciąży albo mają dzieci. Z ciekawości weszłam na pierwszy obserwowany przeze mnie wątek na ovu - luty 2022. Tam też wszyscy poszli do przodu. A o nas Bóg jakby zapomniał.

W marcu 2022 roku zobaczyłam mój pierwszy w życiu pozytywny test ciążowy.
IMG-8175.jpg
Liczyłam na to, że organizm zapamięta co i jak i szybko uda się nam zajść w kolejną ciążę. Tymczasem jestem tu - dwa lata później, ze złamanym jeszcze dwa razy sercem i coraz mniejszą wiarą w to, że kiedykolwiek się uda. Bo te 24 cykle temu wierzyłam jeszcze, że jak wszystko inne zawiedzie, to zostanie in vitro. Teraz już nie mam w co wierzyć.

Jest mi żal, tak okropnie żal tych straconych szans. I tego bólu nic nie jest w stanie ukoić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2024, 14:45

Ironwoman Na linii startu 19 marca 2024, 23:25


Jesteśmy w trakcie wyboru kliniki niepłodności.
Dziwne uczucie. Ale szukając pozytywów zawsze jest to jakaś przygoda, która nie jest dana wszystkim parom 😅 cieszę się że mąż jest zaangażowany, dopytuje, szuka. Mam duże wsparcie.
Jestem w trakcie przygotowań do zawodów, treningi też idą jakoś tak nijak. Ale nie poddajemy się. Byle do przodu :D

Nn Nadzieja na szczęście 20 marca 2024, 10:16

15cs, 11dc
Tydzień temu w 4dc zrobiłam badania
Prolaktyna wyszła podwyższona ale podobno antydepresanty mogą też podnosić 🤷🏼‍♀️
Ważne są też inne hormony i ich stosunek do siebie, chyba to jest okej.
Dzisiaj byłam u lekarza gin na NFZ, bardzo miły lekarz, w sumie nie robił mi żadnych badań, mówił że nie musiałam robić tych badań bo możliwe że to mąż, pokierowal nas do lekarza który bardziej się zajmuje tematem niepłodności i kazał się umówić, udało się na 22.04, czekamy ✊🏼 mamy przyjść we 2 z mężem i mówił że zostawia decyzję o wynikach i pokieruje męża na badanie nasienia tamtemu lekarzowi, dobrze że na siłę nie próbował tylko powiedział wprost że on się nami zaopiekuje, więc działamy dalej, mam duży spokój w sobie w związku z tym że coś robimy.
W piątek idę do mojej gin prywatnie do której chodzę, zobaczymy co ona jeszcze powie, mam nadzieję że to ruszy a nie będziemy zostawieni sami sobie
Prywatnie mąż się na badanie nasienia umówił na 5 kwietnia ale skoro przysługuje nam na NFZ i udało się dostać to myśle że może poczekamy, tylko czasu to trwa to miesiąc nas nie zbawi a zawsze to badanie będzie w poradni w której planujemy się leczyć
Dzisiaj naprawdę trafiłam na super miłego lekarza i panie w rejestracji więc chciałabym żeby tak zostało✊🏼
Wyniki w 4dc
TSH 1,582 uIU/ml
FT3 3,45 PG/ml
FT4 1,06 ng/dl
Kortyzol 13,4 UG/dl
E2 - Estradiol 40,0 pg/ml
FSH 6,8 mIU/ml
LH 4,13 mIU/ml
PGN - progesteron 0,3 ng/ml
PRL - Prolaktyna 44,82 ng/ml
SHGB - 113,6 nmol/l
Testosteron 1,09 nmol/l
Wit D 69 mg/ml


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2024, 10:28


8:50 dr Socha Gameta Bydgoszcz .

I po wizycie :) dr powiedział, że wyniki mamy bardzo dobre . Jedynie co mu sie nie podoba , moja masa ciała. Przy stymulacji musze troche ciałka nabrać a to ciężkie:(. Powiedział, że i z tym sobie poradzimy .
Deklaracje złożone do UM . Czekamy do miesiąca za odpowiedzią,dofinansowaniem.
I ruszamy ....
Oby pomalutku wszystko szło do przodu 🤞🤞

Jeżeli wszystko będzie dobrze to za miesiąc na 7dni przed miesiaczka spotykamy się i zaczynamy 🫠.

Odczucia... jest nadzieja . Oby tak było. Nie liczę na 1x , ale będę w to wierzyć.



I jeszcze jedna rzecz .... tak jak od lat mam plamienia zaraz po owulacji to mój organizm "znormalniał" . Od wcześniejszego cyklu nie mam plamień a wydłużyła mi się miesiaczka 6,7dni . Zobaczymy jak i ten cykl bo jestem po owulacji dr zrobił mi USG . Lewy jajnik ruszył w tym cyklu . I zgadza się, a nic dr nie mówiłam bo chciałam usłyszeć czy się zgadza z moimi odczuciami . Brawo :)

Ten Pamiętnik to taka moja świętość. Pomógł mi przetrwać najtrudniejsze chwile ostatnich lat.

22 października, niespodziewanie, pozostawiając nas w szoku i rozpaczy, odeszła moja ukochana Mama. Myślałam, że tego nie przeżyję. Pogrzeb był tragiczny, wyłam w głos nad trumną, mąż trzymał mnie, abym nie zemdlała bo słaniałam się na nogach z rozpaczy. W kondukcie pogrzebowym, idąc za trumna, przez koszmarny, okropny cmentarz w moim rodzinnym mieście, czułam się jak aktorka. Śpiewałam w głos razem z księdzem. Jakby to nie było moje życie, jakbym grała w filmie, jednocześnie nawet w minimalnim stopniu nie próbując kontrolować emocji.
Nasze relacje nie zawsze były idealne, czasami bywały trudne. Miałam swoje pretensje, że była wobec mnie wymagająca i surowa. Ona miała swoje pretensje do mnie. Ale wiem, że kochała mnie i Lenusię nad życie. Dała mi życie, silę, charakter, wartości. Wszystko, co mam, kim jestem. Nawet ta determinacja, dzięki której mam Lenkę, to w dużej mierze zasługa mojej Mamy. Ostatni rok, od kiedy jest Lenka, to już inny poziom relacji. Bliski, ciepły, wyrozumiały. Była moim jedynym oparciem. Babcią. Rozmawiałyśmy codziennie, widziałyśmy się kilka razy w miesiącu. Lenusia była jej całym światem.
Lenka jest taka malutka, że nawet nie będzie jej pamietała 💔

Mamo,
Tak bardzo Cie kocham, tak bardzo tęsknię. Dziś byłam taka zła, ze nic nam nie mowilas, ze nie chciałaś pojechać do szpitala. Na siebie tez jestem zła i nie mogę sobie wybaczyć, ze Ci uwierzyłam, że to tylko „cos się zblokowało z nogą”. Nie potrafię sobie wyobrazic życia bez tego bólu. Brakuje mi Ciebie w każdej sekundzie. Moglam Cie bardziej doceniać, moglam może bardziej o Ciebie zawalczyć, a teraz na wszystko jest za późno. Patrzę na Lenusie i serce jeszcze bardziej mi pęka, bo przypominasz mi się Ty z nia, jak jej śpiewasz, mówisz o kanibalku, dajesz jedzonko. Tak krótko, Boże, tylko nieco ponad rok tego cudownego poczucia szczęścia, gdzie marzyłam tylko o tym, aby moi rodzice i dziecko byli zdrowi. Miałam wszystko, miałam swoje prawie idealne życie, święty, cudowny czas. Tylko rok, bo reszta życia, to już będzie pustka i tęsknota za Tobą Mamo. Nic już Cię nie boli, nie cierpisz, chcę wierzyć ze jesteś przy nas i jest Ci dobrze. I tylko dla Lenusi i Ciebie to przetrwam, starając się żyć tak, abyś była ze mnie dumna.

Do 22.04 pogrążam się w żałobie. Czekam na wiosnę i na to, aż ten smutek i ból we mnie wypalalą się do końca.

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 8 maja 2024, 16:39

Napisałam znowu jakiś długi wpis, uznałam, że nie oddaje perfekcyjnie moich uczuć, które mną targały i... go usunęłam całego. :D Przepraszam za sytuację, nie obiecuję poprawy.

Tak to jest, przespałam się kilka dni z tymi myślami, to zupełnie inaczej je postrzegam. Musicie wybaczyć. Dalej jest to dla mnie ciężkie, dalej bardzo w głowie biją się ze sobą dwa wilki:"-idź na in vitro -nie! -czemu? -bo wtedy będzie oznaczało, że na tym poletku się poddałam a ja tak lubię walczyć!". Wynik drożności pt. "niedrożne oba" zdjąłby mi z barków duży ciężar i rzucił w wir, o którym aktualnie trochę marzę - przyznam się. :) Ale co ma być, to będzie.

14.05 wizyta z moją prowadzącą lekarz w poradni.

Wróciłam do biegania. Nie lubię biegać jak jest widno... Stałam się sensacją wiejską, ludzie wychodzili specjalnie po to, żeby popatrzeć jak biegam. Jeszcze żeby było na co... Balansuję na granicy z nadwagą, do tego mam wielki brzuch, który mimo braku nawet nadwagi już kwalifikuje się jako otyłość brzuszna, ja zasapana i zasmarkana, zipiąca jak parowóz, czerwona, bo kondycja nie taka, a oni perfidnie WYCHODZĄ do płota, żeby się jopić jak walczę o życie. Szkoda, że pół roku temu jak trzaskałam półmaraton bez zadyszki to nikt nie widział... I wiecie, żeby to jeszcze tylko stare dziadki, znudzone życiem obserwowały tą jakże niesamowitą atrakcję... No nie, jakieś młode łebki też wychodziły. Gdyby nie to, że byłam walcząca o życie, pewnie zapadłabym się pod ziemię. 🥴

Nie ciągnie mnie do testowania w ogóle. Oby jak najdłużej. Teraz chcę udowodnić przed samą sobą, że absolutnie NIE PĘKNĘ. 🍀 Póki nie mam testów to nie sikam, bo nie ma na co. Najprostsze rozwiązanie.

Dzisiaj planuję zrobić porządek w dokumentacji medycznej. Mam segregator, więc wrzucę tam wszystkie dotychczasowe dokumenty medyczne i opatrzę je stosownymi przegródkami.
Do tego zamówiłam lampkę nocną - dinozaura. Marzyłam o niej kilka miesięcy. Niech będzie na szczęście. 🥺

Screenshot-20240508-164055-pl-allegro-edit-557456941250874.jpg

Założyłam też w akcie desperacji Instagrama, żeby wrzucać tam płodnościowe marudzenia podczas załamania nerwowego. Nie zawsze widzę zasadności opisywania tych smętów tutaj - uważam, że mój pamiętnik jest stworzony do poważniejszych celów, a nie po to, żeby wrzucać zdjęcie nr 10 białego testu i marudzić, jak to mi w życiu źle zwłaszcza, że często szybko po tych depresyjnych stanach się najzwyczajniej w świecie podnoszę. :)
To miejsce również będzie kontynuowane - tak jak dotychczas. IG ma być dodatkiem uzupełniającym. :)
Jakby ktoś reflektował to zapraszam na bezciazowa.kluska. Nie ma tam za wiele ale pewnie się to zmieni.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2024, 14:19

30+0 tc.. jak pomyśle, ze z Synem w ciąży miałam zaledwie 5 tygodni do porodu, to lekki stres mnie dopada, chociaż w komodzie ubranka dla Córeczki wyprane, generalnie wyprawka wydaje mi się, ze skompletowana, poprana. Za drugim razem tez jakoś łatwiej, bo rzeczy po pierwszym bobasie są. Zostaje złożyć łóżeczko, wózek, ale to mysle będzie czas nawet Mąż może ogarnąć jak już w szpitalu będziemy, albo jak będzie bliżej planowanego terminu porodu. Szpital wybrany, torba do porodu mysle na dniach będzie gotowa, bo rzeczy już w miarę mam tez zgromadzone. Malutka wazy 1,5 kg 🥰😍❤️ mój Lekarz nie ma zastrzeżeń, ja jestem poki co spokojna.
Szkoda, ze łapie mnie jakieś choróbsko… 🤦‍♀️🤷‍♀️ oby to nic poważnego nie było..

Edit: Mam covida.. oby tylko nie wpłynął na Malutka…


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2023, 16:55

Hejka 🥰
Dzisiaj biegnę z aktualizacją co u mnie podziało się przez te 3 tygodnie.
Po wizycie z powyższego postu dotyczącej diagnostyki, dostałam skierowanie na monitoring z zastrzykiem i tym monitoringu okazało się, że pęcherzyk jeszcze nie urósł dostatecznie by podać zastrzyk więc lekarz obliczył kiedy urośnie do prawidłowego rozmiaru i kazał podać ovitrelle za 3 dni po wizycie i pokazać się już na kolejny monitoring by sprawdzić czy pęcherzy pękł. Ogólnie już wtedy wywnioskował, że rośnie wolniej niż standardowo. Więc dwa dni po podaniu zastrzyku przyjechałam na monitoring, z podekscytowaniem udałam się do gabinetu lekarza i ..... usłyszałam słowa, które jak dzwon wybrzmiewały przez dłuższą chwilę w mojej głowie-"No niestety pęcherzyk nie pękł, zapadł się...". Wiedząc, że już ten cykl jest stracony i tak zapytałam o to lekarza by ostatecznie potwierdzić moją myśl. Mój entuzjazm i zwykle pozytywne nastawienie upadło na podłogę. Doznałam wielkiego zawodu bo w głębi duszy miałam nadzieję, że jednak się uda, choć to było mało prawdopodobne przy pierwszy stymulowanym cyklu i jeszcze z problemami zdrowotnymi. Żeby nie utworzyła się torbiel dostałam duphaston na wywołanie @ i leki do stymulacji w kolejnym cyklu oraz polecenie by pojawić się kolejnym razem w 10-12 dc. Po tygodniu od przyjęcia ostatniej tabletki pojawiła się @ i rozpoczęłam nowy cykl, także nadal jesteśmy w grze :D Nie tracimy nadziei i walczymy jak lwy o upragnione dziecko. Wierzę, że i na Nas przyjdzie czas....
Ten miesiąc jest mój, ponieważ to w październiku mamy rocznicę ślubu i są moje urodziny! Tyle szczęśliwych chwil do celebrowania. Może spełni się moje marzenie o zastaniu rodzicem💚🍀

Do następnego, ściskam mocno <3

Bambi92 W stronę Słońca 10 października 2023, 12:35

Moje życie to ostatnio rollercoaster. Dawno nie pisałam, bo nie miałam kiedy.

Byłam u 'normalnej' ginekolożki, która pracuje na Polnej. Owszem mój polip był pięknie widoczny na USG, więc wręczyła mi skierowanie na histeroskopie. Jajników policystycznych nie stwierdziła. Nie miała czasu, żeby ze mną dłużej porozmawiać, bo spieszyła się do przedszkola. Czaicie? Chciałam zapytać jeszcze o droznosc, ale nie zdążyłam. 'Widzimy się na oddziale, a po zabiegu na pewno uda się zajść w ciążę ". No jasne. Takich rzeczy nie mówi się 🦕... Za dużo rzeczy już widziałyśmy. Termin zabiegu na NFZ wyznaczyli mi na 21.11. Przed mam zrobić tylko morfologię.

W pracy okropnie stresująca atmosfera. Zachowanie mojej kierowniczki zaszło za daleko.. Poczułam, że to najwyższa pora, żeby oczyścić atmosferę. Myślę, że czeka ją wypowiedzenie i tylko to trzyma mnie przy tym, żeby sama go nie złożyć 😜 Cała ta sytuacja to półtora tygodnia bardzo kiepsko przespanych nocy. Mnóstwo nerwów i negatywnych myśli. Skończyło się tym, że się przeziębiłam. I ogólnie to już mi się tak po prostu nie chce.

W przyszłą środę miałam iść do dietetyk z cała lista wyników. Nie mam jak ich zrobić, bo jestem chora, a jej zależało na higienie badań. No nic nie idzie zgodnie z planem. Nic. Muszę to wszystko przemyśleć.

Umówiłam się też do nowej lekarki od niepłodności, która przyjmuje też na Polnej. Zapytam o drozność i plan, a właściwie harmonogram działania. Bo może bez sensu robić teraz drożność, jak nie wiemy co u Starego? On kontrolne badania robi w grudniu. Wtedy będzie też decyzja o ewentualnym zabiegu na żylaki. Trudne to wszystko.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)