18.11.2024 Rozalia 51 cm 2840g ❤️
Zaczęło się w niedzielę o 21, miałam skurcze, niby słabe, ale regularnie co 3 minuty. Poszłam się umyć i położyć, myślę przejdzie jak zawsze. Ale nie przeszło 🙈 O 23 obudziłam męża i pojechaliśmy do szpitala, w aucie skurcze już bolały dużo mocniej. Na IP okazało się, że rozwarcia brak 🫣 ale zostawią mnie na patologii ciąży i zrobią KTG. Na ktg skurcze pisały się co 1,5 minuty, więc położna podłączyła mi kroplówkę, żeby mi trochę ulżyć. o 1 rozwarcie było już na 3cm i krwawienie nie wiadomo skąd, juz bałam się, że znowu zrobią mi cc, ale wysłali mnie na porodówkę do położnych. Tam przelezalam pod ktg do 4 i przyszła położna zapytać czy chciałabym zzo, bo rozwarcie już na 5cm, wzięłam. Niestety nic mi nie pomogło w bólu, poza tym, że skurcze były co 5 minut, więc miałam chwilę oddechu 😂 Zadzwoniłam po męża, bo zapomniałam zrobić to wcześniej 🙈 Przenieśli mnie do pokoju narodzin. Super sprawa, pełno pomocy do rodzenia, ale ja nie mogłam z nich korzystać, bo krwawiłam, a lekarka bała się o bliznę po cc, więc musiałam leżeć 🫤. Przed 7 przyszła położna okazało się, że rozwarcie na 10 cm, ale muszę czekać na zmianę personelu. Mąż dojechał więc rodzimy, moja położna to złota kobieta, dokładnie mówiła mi co mam robić, mąż też pomagał (ani razu na niego nie nakrzyczałam 😂). W pewnym momencie w sali było z 6 osób, bo studentka z opiekunką, położne, lekarz 🫣 Mąż miał nic nie widzieć, a ostatecznie rodziłam na boku i widział cały cud narodzin, powiedział, że to było cudowne i fascynujące przeżycie ❤️ Skurcze parte to jakiś kosmos, ból nie do opisania, trwał jakieś 47 minut, na koniec powiedziałam położnej, że to było wspaniałe przeżycie 😂 Miałam jeden kryzsy i myślałam, ze nie dam rady, że nie chcę juz rodzić, ale dałyśmy radę. Młoda dostała 9 pkt, bo miała problemy adaptacyjne, ostatecznie trafiła do inkubatora 😔 Potem było jeszcze kilka innych problemów w tym żółtaczka i naswietlanie, więc ze szpitala wyszłyśmy dopiero w piątek 🙄 Teraz próbujemy nauczyć się życia na nowo 😂
Maluch ma 6,79 cm 🥰 Według transferu 12+0, według usg 13+1🙊 Lekarz nie wspominał o tym, zobaczyłam dopiero na zdjęciu. Mówił, że wszystko jest super, widziałam kręgosłup, żołądek , słyszałam pierwszy raz serduszko. W środę prenatalne i chyba będę mogła odetchnać choć dziś już mnie kusi żeby ogłosić kilku osobom że spodziewamy się maluszka..
Dzień dobry.
Zbadałam dzisiaj progesteron i betę. O dziwo właśnie mam wyniki. Powinny być jutro.
"Goły" progesteron 19,20 ng/ml.
Beta 372 mIU/ml.
A teraz rzut historyczny wartości bety:
14.06 - 41,3 mIU/ml
17.06 - 172 mIU/ml (przyrost ok 150%)
19.06 - 224 mIU/ml (przyrost ok 30%)
20.06 - 217 mIU/ml (spadek)
24.06 - 371 mIU/ml (przyrost ok 30%)
Chciałam przypomnieć incydenty z jaśniejącymi testami facelle w poprzedni weekend, kiedy nie miałam możliwości zbadania bety (badałam piątek i poniedziałek, niby był ładny przyrost ok 150%). Co jesli wtedy też zaliczyła spadek i wzrost...?
Rozpaczałam nad cb. Liczyłam na cud. Dostałam cp czyli najgorszy los w loterii?
Dzisiaj dowiedziałam się że mama ma nawrót złośliwego nowotworu piersi. Trojujemny, niehormonalny, naciekający, płaskonabłonkowy. Bardzo agresywny, najczęściej dający przerzuty, najrzadszy w przypadku piersi. Dwa miesiące przed tą informacją wszystkie badania wzorcowe. Dopiero po sterydach na astmę łagodna zmiana w piersi (obserwowana od lat) jej się zaogniła.
🥟
Zaczynam być tym chyba zmęczona...
Tyle zrobiłam dla tej ciąży która ani nie chce się odczepić, ani rosnąć a jeszcze może mnie skrzywdzić...
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2024, 00:38
Dziś walentynki. I właśnie dzisiaj podjęliśmy z mężem niezwykle trudną dla nas decyzję. Odkładamy starania. Chcemy dać sobie jakieś dwa lata. Dwa lata na zmiany. Dwa lata na czas tylko dla siebie. Od dłuższego czasu nasze życie kręci się tylko wokół dziecka. Była Maja, a gdy jej zabrakło to tak bardzo chcieliśmy tęczę. I chcemy dalej. Tak bardzo chcę być mamą, ale w głębi wiem, że w naszym życiu potrzeba zmian. I teraz jest najlepszy na to czas. Chcę pójść do szkoły językowej, znaleźć pracę w swoim zawodzie. Rozmyślam też nad zrobieniem magistra. Chcę ogarnąć swoje zdrowie. Insulinooporość została wykluczona, ale stymulacja Letrozolem w tym cyklu nie zadziałała... To jest czas żeby zrzucić dużo zbędnych kilogramów. Mąż też chce zmienić pracę. Chcemy pozałatwiać wszystkie sprawy. Postawić na rozwój osobisty. I potem wrócić po nasze największe marzenie. Chyba naprawdę potrzebuję przerwy. Przerwy w doszukiwaniu się objawów, robienia testów, mierzenia temperatury, chodzenia na monitoringi, kochania się wtedy kiedy trzeba. Tak bardzo chciałam zostać mamą do 25. roku życia. I zostałam. Maja urodziła się dwa tygodnie po moich 25 urodzinach. I codziennie zastanawiam się jakby wyglądało nasze życie gdyby była z nami. Ale teraz potrzebujemy czasu dla siebie. Musimy uporać się ze stratą. Z myślą, że jej nie ma. A to cholernie ciężkie.
Będę tu czasem zaglądać. Mam nadzieję, że wszystkim wam się uda. I za każdą trzymam mocno kciuki. Kiedyś tu wrócę. Napewno. Dziękuję wam za każde dobre słowo. Cieszę się, że mogłam z wami podzielić się historią mojego aniołka. ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2024, 21:12
Dzisiaj coś mnie naszło i przeczytałam wszystkie swoje wcześniejsze wpisy. Wszystkie wspomnienia wróciły jak boomerang. Spłakałam się niesamowicie mocno. Poczułam mocne ukłucie w sercu i zrobiło mi się po prostu smutno, bo zdałam sobie sprawę, że naprawdę przeżyliśmy cholernie dużo złego. Dużo za dużo. Majka skończyłaby 24 marca 3 latka. Jakby to byłoby mieć teraz w domu rozrabiającą trzylatkę? Czasami próbuję sobie ją wyobrazić. Myślę, że byłaby podobna do mnie. Podobno byłam niesamowicie zabawnym dzieckiem. I dzięki niej na mojej twarzy też codziennie gościłby uśmiech. Byłaby naszym promyczkiem, słoneczkiem, który rozchmurzyłby każdy kiepski dzień. Czas płynie tak nieubłaganie szybko. Ale ja nadal każdego dnia tak strasznie za nią tęsknię! Nadal każdej nocy, gdy zasypiam w myślach życzę jej dobrej nocy i mówię, że ją kocham. Cieszę się, że opisałam to wszystko w tym pamiętniku, bo naprawdę o niektórych rzeczach już nie pamiętałam. W lutym 2022 roku napisałam, że chcemy dać sobie 2 lata na rozwój osobisty, znalezienie nowej pracy, naukę języka i inne rzeczy. I napisane wtedy te słowa, dzisiaj przerodziły się już w czyny. Od stycznia pracuję jako opiekun osób z niepełnosprawnością! I niesamowicie odnajduję się w tej pracy! Każdego dnia dostaję tyle empatii i miłości od tych ludzi, że codziennie chodzę do pracy z uśmiechem na twarzy i spełniam się w tym co robię. Dostałam już umowę na stałę! Mój mąż też pod koniec tamtego roku dostał nową, dużo lepszą pracę. Jestem niesamowicie dumna, że osiągnęłam prawie wszystkie wyznaczone wtedy cele. I te zrzucone kilogramy też NIE WRÓCIŁY. Z otyłości II stopnia, moja waga jest teraz w normie i to też napawa mnie dumą! Od stycznia nowego roku wracamy do starań. To już postanowione. Mam ogromną nadzieję, że w 2025 zostanę ponownie mamą, ale tym razem moje dziecko zostanie przy mnie już na zawsze. 🙏🏻🙏🏻🙏🏻
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2024, 22:08
Ciąża zakończona 7 października 2022
Ech, tuż przed wizytą odwołali mi wizytę. Zobaczymy, kiedy dojdzie do skutku. Nie powiem, załamałam się, poczułam złość, że ciągle prześladuje mnie pech. Mam nadzieję że w końcu ta wizyta się odbędzie i dostanę leki na prawdopodobnie zapalenie endometrium...
Mam też nadzieję, że kwalifikacja 6 sierpnia się odbędzie. Tylko spokój może mnie uratować, a akurat tego najbardziej brakuje.
6dpt
betaHCG 53.4mIU/ml, progesteron 24ng/ml ✨️
Jestem w ciąży 🥹
Proszę rośnij 🙏🙏🙏
Start masz cudowny! 🎅
Zapisałam się dodatkowo dzisiaj do mojego lekarza .
Na 15.45 by sprawdził czy wszystko jest ok .
Pomimo że widzę się z nim 8 mego czyli w czwartek.
Jako że mój mąż jakoś ma opory żeby jechać do szpitala na KTG . To umówiłam nas dodatkowo .
Dobrze że był termin. Chcę zobaczyć czy wszystko jest wporzadku i czy coś się zaczyna dziać z szyjka .
Bo czasami mam wrażenie chodzby była otwarta .
Wczoraj miałam już większe skurcze.
Typowo do porodu powiedziałabym ból góry brzucha promieniujący do dołu typu ( ból miesiączkowy) I dodatkowo ból kręgosłupa..
Myślałam że pojedziemy do szpitala.. jaki ten mój mąż jest uparty bo u niego skurcze muszą się nasilać i h..j . A mnie bolało wiadomo ale nie aż tak abym wijała się z bólu . Ale nigdy się nie wijałam z bólu gdy miałam miesiączkę.. tak więc nie wiem czy się tym sugerować eh .. hah dziwne to wszystko chce już mieć ten porodu za sobą ☺️☺️
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2024, 14:21
30+5
USG III trymestru 🌸
Mała waży 1755 gram i na USG była niegrzeczna 🫣 Zasłaniała buźkę, odwracała się przy badaniu serduszka, kopnęła w głowicę, kopała ogólnie dużo. Głowa większa niż tc, nogi dłuższe to już standardowo, reszta wymiarów idealnie na 30+5. Wszystko wygląda prawidłowo. No i chyba po mału szykuje się do startu na planetę ziemia, bo przekręciła się główką do dołu. Mam nadzieję, że tak już zostanie 🙏 Są spore szanse.
Cisnę dalej z wyprawką - zamówiłam bodziaki, moja mama kupiła troszkę ciuszków, wzięłam pakę od koleżanki. Muszę poprzeglądać czy ilości i rozmiary mi się zgadzają i rozpoczynam pranie & prasowanie. Także dziękuję Krąsi, ale też nie chcę na razie przesadzać i muszę podejść raczej minimalistycznie, bo my tu mamy przestrzeń mocno ograniczoną. Swoją drogą, jak skończę ją dostosowywać do dziecka, to będę dumna że zmieściłam naszą całą trójkę do 11 m sypialni i 5 m łazienki.
Postanowiłam sobie, że wraz z końcem kwietnia zamykam temat wyprawki i w maju czas odpocząć.
Byliśmy też wczoraj u moje fizjo uro-ginekologicznej. Faceci są jednak niesamowici. Szykujemy się rano, a mój mąż się pyta czy on też tam będzie musiał się rozbierać 🤦🏻♀️🙈 Taaaa .. do majtek. Muszę go jednak pochwalić, bo wszystkie ćwiczenia i techniki, które nam pokazała wykonywał perfekcyjnie. Wyszedł ciut wcześniej bo się spieszył do pracy, to fizjo powiedziała „bardzo fajnego masz tego męża, trochę przestraszony tylko”. Trochę ? 😂 Pokazywała na modelu miednicy jak będzie wychodziło dziecko, to widziałam jak pobladł. Ale bardzo liczę na jego wsparcie w porodzie, bynajmniej nie tylko emocjonalne i psychiczne.
Jestem dziś szczęśliwa, ale padnięta. Długi i intensywny dzień.
29dc
W tym cyklu miałam robione badanie drożności jajowodów. Badanie nieprzyjemnie, był moment że bolało całkiem mocno. Przez chwilę myślałam że zemdleje. Głębokie oddechy pomogły. Szczęście że badanie krótkie. Kurde badanie 10 min a koszt 1000zl.. chciałabym tyle zarabiać 😅
Nie wiem czy w tym cyklu w ogóle miałam owulację, bo będąc na drożności w 12dc jak zapytałam lekarza o owulację to powiedział że nie widzi, że brak pęcherzyka dominującego. Więc nie mam pojęcia. Śluz płodny pojawił się później, niby aplikacja wyznaczyła ovu, ale nie kierowałabym się tym bo prawie co miesiąc aplikacja wyznacza mi ovu a na USG jej brak.
Chciałam nawet zapisać się na USG żeby sprawdzić ale odpuściłam. Tak naprawdę nic mi to nie da.
Na progesteron też mi się nie chce iść, bo nie lubię igieł i owulacja nie równa się ciąża, więc też stwierdziłam że nie ma sensu.
Zmartwiła mnie jedna rzecz w tym cyklu: około 6-7 dnia po domniemanej owulacji miałam po bieganiu krew na wkładce. Mała plamka, koło 1cm. Tak jakbym się zacięła podczas golenia. Zbadałam szyjkę ale nic nie zauważyłam, więcej krwi nie było. Nie wiem co to, ale na plamienie implantacyjne to raczej nie wyglądało.
26-28 dnia cyklu nie miałam apetytu, dzisiaj jest lepszy. W poronionej ciąży też na początku nie miałam apetytu, więc wkręcam sobie że może podobnie 😂
Ale stwierdziłam że jeśli nawet to psychika to i tak dobrze trochę mniej jeść, zawsze to może coś schudnę.
Testować na razie nie chce, poczekam do weekendu albo do okresu. Temperatura dość wysoko. Dzisiaj nawet 36.8
W listopadzie chciałam iść do kliniki aby starać się o in vitro, ale plany wycieczkowe pokrzyżowały plany, bo kupiliśmy wycieczkę w grudniu. Nie mogę się doczekać 🤩
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2024, 21:22
16 dpo - 4+2
Beta 633 - przyrost 160,5%
Progesteron - 105 - nie biorę nawet dupka, niesamowite.
Teraz już czekam do wizyty za tydzień, a potem do kolejnej i kolejnej...
Oby tym razem wszystko było dobrze.
Dziękuję, że jesteście 
Czekam na psa, bo jest na strzyżeniu (czy może raczej goleniu bo doprowadziliśmy do kołtunów) i czytam mój pamiętnik sprzed roku. Złe emocje jednak jakoś się zacierają z czasem z pamięci... Jak przeczytałam te wpisy, to jednak pamiętam grudniową frustrację, polowanie na seks na siłę w Wigilię i Bożonarodzeniowe łzy.
Dzisiaj, mimo że ten rok mi dowalił stratą Synka, utratą nadzieji i wiary we wszystko, przede wszystkim w siebie, jestem w zupełnie innym miejscu.
Nie mogę nadal uwierzyć, że to się dzieje ✨ Nie mogę uwierzyć w to szczęście 🍀.
Był u nas wczoraj ksiądz po kolędzie. Pierwszy raz w tym domu. Popłakałam się na błogosławieństwie.
I chciałam tylko napisać, że mimo tego zamrożenia emocjonalnego, jestem wdzięczna za każdą sekundę tej ciąży🩷.
Zbliżają się pierwsze wspólne Święta…dziś ubraliśmy choinkę 🌲 we troje…cudowne uczucie, mała próbowała zawiesić bombkę oczywiście najpierw próbując ją zjeść. Tak długo na to czekaliśmy…na nią. Za chwilę skończy rok, najpiękniejszy rok mojego życia i najcięższy. Malutka jest cudna, od ostatniego wpisu gdzie były ochy i achy nic się nie zmieniło ale był to też ciężki rok, głównie fizycznie. Starość plus egoizm robią swoje. Lubiłam swój czas wolny. Jestem najszczesliwsza na świecie że ją mam ale życie z nią jest nowe, ograniczenia czasowe itp. wiem że jest to chwilowe i pewnie potrwa góra rok jeszcze czy dwa. Póki co jest dzieckiem które nie chce zostawiać z nikim innym niż my. Wierzę że niedługo się to zmieni. Święta są cudnym czasem ale też trudnym. Myślę o wielu z Was które wciąż walczą. Tak bardzo wiem co czujecie i tak bardzo chciałabym aby każda z Was doświadczyłam macierzyństwa. Ogromnie cieszę się z nowego rzadu który przywróci in vitro. In vitro to jest życie, gdyby nie ono pewnie dalej bylibyśmy we dwoje.
Trzymajcie się kochane dziewczyny i patrzcie z nadzieją w przyszłość 🥹
11cs, 26dc, 12dpo ..
Wg aplikacji 12 dzień po owu, ja w to wątpię choć poprzedni cykl był troszkę inny to może i ten tez i owu była w okolicy 14dc a nie 16dc jak zawsze 🙃 już sama nie wiem, poprzedni okres przez to że się spoznił przetyrał mnie psychicznie.. w sumie nic dziwnego ..
Przyszedl 4.12 i diagnoza .. depresja, niby czułam że coś nie tak jest, ale nie że aż tak źle, w skali do 10 osiągnęłam 9.. chyba razem z diagnoza która niby wiele wyjaśniła to i przytłoczyła, pogrzebałam nadzieję na 🤰, spodziewana 🙈 była wczoraj, nie przyszła, ale i tak myślę że nic z tego, bo jak .. bo moja głowa nie pozwala ..
Nadzieja gdzieś się tli ale wątpię, przez ten cykl dużo się działo, było dużo fajnych momentów, w których już nawet pomyślałam że mam to gdzieś i nie chce być w 🤰 bo jestem zmęczona tym czekaniem, stresem, nadzieja i komentarzami
A jednak gdy 🙈 nie przychodzi to nadzieja się budzi 😓 w czwartek wyjeżdżamy, tak sobie pomyślałam że jeśli by wyszło to poniekad jeden z gorszych momentów, chociaż bym chciała, bo nie będzie nas prawie 2 tyg. - nie ma jak iść do lekarza, zrobić jakichkolwiek badań..
Na pamiątkę..
Ostatni wpis jak pisałam na drugi dzień przyszła 🙊 więc może i tym razem tak wyjdzie..
Bo chyba na nic już nie liczę ..
9 dpt siknęłam jeszcze na test ale oczywiście nic się nie zmieniło. Lekarz pozwolił odstawić leki.
Zostaje na medrolu i hydroxychlorochinie w dalszym ciągu.
Chwila oddechu przed dalszymi działaniami.
Mąż bardziej zły niż smutny. Był pewny, że to już koniec, a ja nie odpuszczam. On to widzi tak, że już nie ma na to energii, nie chce już tego tematu w domu. Całego leczenia i invitro.
Ale ja nie potrafię odpuścić. Wierzę, że nam się uda! Idę po swoje dziecko.
Ta droga do przejścia jest ciężka i długa ale idę przed siebie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2024, 10:18
Dzis synus konczy 6mcy. Ma 2 ząbki i ida kolejne🫣zaczelam mu juz dawac jedzonko i wchodzi super. Glowka po operacji nabiera ksztaltu, z kazdym dniem lepiej. Jest ciut opóźniony w rozwoju fizycznym (3tyg po operacji mial jakby „wyjete z zycia” a dla niemowlaka to duzo) ale nie az tak tragicznie. Tj nadal wszystko robi w widelkach swoich. Jestem z niego strasznie dumna i kocham bardzo.
⚜️INSEMINACJA 11.12.2023⚜️
***
Nadszedł ten moment, który traktuję jak taką dobrą górę na którą się wspinałam przez całe starania.
W nocy spać nie mogłam, czy zjadał mnie stres? Budzenie się co 1,5 h spania jest męczące. Wstałam przed budzikiem.
Na miejscu byliśmy godzinę przed planowaną wizytą.
Efekt :
1 jajo na pograniczu pęknięcia (doktor widział początkowy płyn) - Prawy jajnik
Pobrano 84mln plemników
Podano 52mln plemników
Musi być z tego dziecię, co ? 🥹🤞
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2023, 08:30
⚜️13.12.2023 ⚜️
2DPO/ 2DPI
***
Nie wiedziałam, że moje jajniki potrafią tak na przemiennie "tańczyć". Nigdy nie miałam takiego uczucia, coś jakby kuło, rozciągało się, lekko rozgrzewało, na przemian mrowiło.. do tego widzę, ze mam brzuch wydęty.
Czuję się dobrze! Bardzo dobrze! Gdyby nie te jajnikowe zawirowania nie wiedziałabym, że podchodziłam do Inseminacji.
Staram się stosować do zaleceń, które otrzymałam od dziewczyn z grupy:
Barszcz🍲+ Arbuz🍉🍈+ Ciepłe skarpetki🧦+ Herbata z imbirem 🫖
Mąż nigdy nie był tak pozytywnie nastawiony do tego co zaszło. Głaska po brzuchu, przytula, robi herbatki. Twierdzi, że się "udało, wiesz?" Czy wiem ? Test pokaże.
Z jednej strony głowy człowiek chciałby bardzo aby się udało
Ale z drugiej widzę te szanse przy pierwszej inseminacji - do 20%
Czas pokaże 🍀
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2023, 08:31
⚜️14.12.2023 ⚜️
🎄🎄🎄
Grudzień u Nas w firmie i w życiu jest jak co roku najbardziej aktywnym miesiącem. Nie mam czasu myśleć o inseminacji. Czas mi na to nie pozwala. Dodatkowo wyszło dzisiaj pilnowanie maluszków w rodzinie od rana. Mój poziom Energi spadł do minimum. Musiałam się doładować drzemką prawie dwu godzinną na kanapie przed telewizorem😶🌫️
Co do dnia dzisiejszego, objawów nie mam żadnych. Przestały mnie boleć jajniki, podbrzusze. Czuję się bardzo dobrze.
Na obiad wjechał oczywiście Barcz.
Teraz leze (nadal na kanapie) pijąc herbatę przygotowaną przez męża🫖
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2023, 08:31
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.