Trzeci trymestr. Wszystko zaczyna się robić bardzo realne. Zaczęłam szkoły online rodzenia. Czytam książki. Mam już trochę rzeczy dla maluszka. Tylko dalej czuję ten stres. Chyba już tak zostanie, poradzę sobie z tym. Zmagam się też z rozejściem spojenia łonowego. Jak to lekarz powiedział „jesteś w ciąży to ma boleć” przez ból nie śpię nawet przez to nie poszłam dziś do pracy.
Czekałam, czekałam i się doczekałam.
Jestem już po histeroskopii.
Nie było wiadomo czy się odbędzie, bo mój cykl się rozjechał. Moje cykle trwają 26 dni, obstwialiśmy z lekarzem miesiączke pomiędzy 7 a 10 października, dlatego datę zabiegu ustaliliśmy na 18 października. Od 20dc przez 5 dni plamiłam ale plamienie nie przerodziło się w okres tylko znikło. Czekałam aż pojawi się krwawienie, dni mijały aż mi się wydawało, że te plamienie to był tak skąpy okres i zabieg przepadnie, ale jednak w 30dc krwawienie się pojawiło, a 6dc odbyła się histeroskopia, zgodnie z planem, wyliczone co do dnia 😅 nic dziwnego, że organizm zwariował po sztucznych cyklach i ciążach biochemicznych.
Po zabiegu czuje się dobrze, jestem troszkę otępiała po narkozie, brzuch nie boli, delikatnie krwawie.
Po zabiegu dobre informacje. Wszystko wygląda w porządku, macica jest odpowiednich rozmiarów i kształtów, endometrium jednorodne, bladoróżowe, a ujścia jajowodów niezmienione. Bardzo mnie cieszy, że to nie tutaj leży problem i anatomicznie wszystko jest dobrze.
Kolejne badanie z listy odhaczone ✅️
Mam już wyniki badań.
Cross match 35.7% ( w maju 39.1%)
Allo mlr 48.3 % ( w maju 0.0%)
Cytokiny, z których nic nie rozumiem. Wyczytałam tylko, że il10 odpowiada za ochronę zarodka, a il2 za atak. Dużo tam strzałek raz w górę, a raz w dół. Nie znam się, wyniki pozostawiam do oceny immunologowi.

Cieszy mnie, że allo tak wzrosło. Natomiast cross match nie spadł prawie wcale, taki spadek to nie spadek, może w tym tkwi problem.
Czekam na wyniki poziomu białek, możliwe że nie dotrą na wizytę za tydzień bo laboratorium nie ogarnęło, ja też nie zwróciłam uwagi, że nie zostało wystawione zlecenie na to badanie, więc dwa tygodnie czekałam na wynik czegoś co nie było badane... gdybym nie zadzwoniła do labu to nawet bym nie wiedziała, bo po zalogowaniu na portal pacjenta do tej pory nie ma wyników, a na stronie apc były już 07 i 16 października.
Krew na to badanie oddałam dzisiaj, czas oczekiwania do 14 dni roboczych, poprosiłam o zaznaczenie na cito ale to badanie wysyłkowe i nie dają gwarancji, że będzie szybciej. Najważniejsze wyniki mam. Jestem ciekawa zaleceń i tego kiedy będziemy mogli podejść do transferu 🤔
Czy będzie jeszcze w tym roku?
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2024, 18:21
Nigdy nie myślałam że spadek bety uznam za dobry wynik....
Spadła o 17%, to więcej niż graniczne 15%...
Wypis na własne zadanie był dobrym pomysłem, nie wydarzyło się nic złego... może jedynie 2 spędzone na badaniach, gdzie nikt nie wiedział co ze mną zrobić.... ale lepsze to niż tydzień na oddziale... 😉.
Teraz 3-4 tygodnie i beta powinna być nieciazowa... jedyne czego się teraz boimy to jakieś dziwne bole brzucha, sporej ilości krwi no i tego że beta przestanie spadać... ale podobno szanse na to są małe...
Największy minus metroteksatu to 3 miesiące czekania... ale może to lepiej? Może tamtą ciąża była za szybko? 😔
Wiem jedno, chce spróbować jeszcze raz...🙏
16.06.24r. 5 dc.- 5 miesiąc starań zakończony teraz miesięczna przerwa i zobaczymy. Nie tak wyobrażałam sobie czerwiec... Mam teraz wizytę w poradni kardiologicznej, pół roku temu myślałam, że na pewno będę w ciąży i, że będę pod dobrą opieką. Głupia ja! No cóż - życie pokazało swoje zdanie. Coraz bardziej mnie to boli i coraz bardziej się obawiam, że nasze próby mogą się przedłużyć o wiele dłużej niż myślę. Przecież statystyki mówią, że w ciągu 6 miesięcy 80% par zachodzi w ciążę... Nam został jeszcze 1 miesiąc i to po przerwie... Wątpię, żeby się udało. Nie wiem jak ja zniosę miesiąc bez starań, mam nadzieję że szybko mi to zleci 🥺 W czerwcu robiłam badania na anemię i oczywiście, że mi wyszła. Dość poważna, zażywam tabletki od tygodnia i jak na razie w czasie miesiączki jest okey, nie wiem czy to ma na to wpływ, ale wydaje mi się że tak. Miałam bardzo ciężkie okresy odkąd zaczęliśmy się starać, czemu? Nie wiem, też jestem ciekawa. Może się coś zadziałało, a następnie nie chciało iść dalej bo coś blokowało? Mogę tylko gdybać.
Na początku lipca umówiłam się do ginekologa, zobaczymy co mi powie. To już jest jakiś krok. Mam nadzieję, że nie oleje sprawy i nie powie, że mam się martwić jak minie rok 🙄Bo lekarze są do tego zdolni.
Wiem, że siedzi we mnie dużo emocji i będę musiała mieć taki dzień na wypłakanie się. Całe moje życie jest ciężkie, każdy mój cel, który chce osiągnąć ma pełno problemów... Mam poważny problem w domu rodzinnym z siostrą, która się rozwodzi, nie chce żeby to na mnie bardzo wpłynęło, chociaż zauważyłam już, że się budzę w środku nocy i o tym myślę... Ehhh. Chciałabym mieć luzackie życie, bez przejmowania się przyszłością i przeszłością...
Minęło wiele miesięcy odkąd pożegnałam się z poprzednią kliniką. Właściwie to dr pożegnała się ze mną, bo wyczerpała wszelkie możliwości wykrzesania czegoś z mojego endometrium. Przenieśliśmy zarodek do innej kliniki, pogadaliśmy z lekarzem, który niby jest u nich najlepszy. Oczywiście obiecał cuda na kiju. Zdecydowałam jednak o dłuższej przerwie. Znalazłam pracę, do której chodzę z przyjemnością (żeby było śmiesznie dotyczy pieczy zastępczej), bardzo zaangażowałam się w studia, skończyłam psychoterapię i leczenie antydepresantami, wyjechałam na wymarzone wakacje. Pełni wiary i nowej energii wróciliśmy do kliniki po jedyny zarodek jaki uzyskaliśmy w Invicta.
Co się zmieniło? A no nic 🤦 Już trzeci miesiąc dr bawi się z moim endometrium. Dostaję śmieszne dawki estrogenów, które ledwo dociągają endo do 6 mm. Tłumaczę doktorowi, że wcześniej przyjmowałam dwa razy większe i to nadal nie dawało efektu. Pokazywałam mu zalecenia z innej kliniki i zdjęcia usg endo, a on się tylko uśmiecha i mówi, że zostaje przy swoim. Finalnie, w tajemnicy przed nim, dokładam sobie jedną tabletkę i to nadal jest za mało. Daję mu ostatni miesiąc zabawy i później czuję w powietrzu awanturę. Nie mam czasu na jego wymysły, bo jestem za stara i już to wszystko przerabiałam.
Powrót do kliniki spowodował bałagan w głowie. Łapie doły, których bardzo się boję. Jestem znów bardzo nerwowa i wracam pamięcią do procedur, ciąż i poronień.
Często czytam podpowiedzi o adopcji. Nie wykluczyłam tej możliwości i nawet rozpoczęłam rozmowy. Póki co ośrodki z nas rezygnują i każą pytać za kilka lat! Niestety ku radości mojego męża, który nie wyobraża sobie przechodzić tego procesu. Poza tym moja historia jest na tyle trudna, że odpadnięcie na którymś etapie jest niemal pewne.
Zostaje mi udawać, że dobrze się w życiu bawię jako studentka i pracownik pieczy zastępczej. Oczywiście wróciły też choroby grubego kalibru, z końskimi dawkami antybiotyków. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać 🤷🤦
W czwartek estradiol 24.. był to 6 dc wiem ze może jeszcze urosnac ale czuję że to kolejny cykl bez starań będzie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2024, 07:54
Niestety transfer świeżaka nie powiódł się... Nie ukrywam, że jest mi przykro, ale myślałam, że będzie gorzej. Te dwa lata starań już mnie chyba trochę uodporniły. Czekam na telefon od lekarza co dalej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2024, 11:31
https://zapodaj.net/plik-5RbpTPfdEj
Na pamiątke - 6dpt. Kreseczka pokazała się w trzeciej minucie. Za chwilę jadę na bete. Nie dociera to do nas, przyjmujemy bardzo,ale to bardzo na chłodno. Oby wszystko było tym razem dobrze🫶
Beta 25.88
Progesteron 23.38
Wciąż nie wierze, nie dociera do mnie. Czuję spokój mimo wszystko. Mimo, że aplikując cyclogest zauważyłam różowy śluz. Teraz lekko plamie w kolorze jasnego brązu. Jestem obstawiona lekami i nic na ten moment zrobić nie mogę więc pozostaje tylko czekać. Beta dla kliniki w czwartek i w sobotę.🤞
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2024, 14:32
15w0d
Właśnie odebrałam pozostałe wyniki - niskie ryzyko jakichkolwiek wad 🥹🥳 Rośnij Kochanie zdrowo 🍋
15+1 tc
Przed chwilą przyszły wyniki NIFTY. Pod sercem noszę zdrowego chłopca 🩵
Dziękuję Ci, Boże 🤍🤍🤍
Dość dawno nie pisałam, ponieważ starania zdecydowanie odeszły na dalszy plan. Musiałam powalczyć z depresją, co jest cholernie trudną robotą. Żeby mieć czyste sumienie i nie zarzucać sobie marnowania czasu, próbowaliśmy naturalnie z monitorowaniem owulacji i śledzeniem endometrium. Statystyki są komiczne... na 9 cykli miałam dwie owulacje. Reszta to cykle bezowulacyjne lub z torbielami. O endometrium nawet nie warto wspominać. To tyle jeśli chodzi o moje naturalne możliwości.
Poza tym sporo się zmieniło. Mam nową pracę, w której jest mi naprawdę dobrze. Aż dziwię się, że coś takiego jest możliwe. Zaczęłam też studia magisterskie o czym od dawna marzyłam ale wszystko inne zawsze było ważniejsze. Próbuję żyć inaczej niż przez ostatnie lata. Po prostu staram się odwracać swoją uwagę od dziecka, na które szanse są znikome. Żeby nie powiedzieć, że żadne. Kurcze, nie jest łatwo się przestawić, a właściwie oszukiwać głowę, że już nie chcę być mamą. Ale jakoś trzeba to sobie wmówić.
Zawsze będę mieć wielkie pretensje do losu, że tak mnie potraktował. Jest we mnie ogrom żalu i goryczy. Sądzę, że tak już zostanie. Nie jest możliwe pogodzenie się z tym wszystkim.
14+4
Ostatnie 1,5 tygodnia to był jakiś koszmar..
Po prenatalnych, na USG wszystko w porządku, żadnych odchyleń. Tego samego dnia poszlam oddac krew na pappe. Wyniki były juz w piątek, ale grzecznie czekalam az lekarz zadzwoni.
Tyle, ze.. W niedzielę przypomniało mi się, ze przeciez posiadam kalkulator ryzyk i sama mogę sobie sprawdzić co i jak.. To był blad, ryzyko T21 wyszło mi 1:84. Wiedziałam, ze ten kalkulator nie jest idealny, ale mylił sie niewiele w każdej z ciąż, więc nie ludzilam się nadzieja, ze bedzie lepiej.. Choć jak głupia stukałam te dane kilkanaście razy licząc na to, ze moze sie pomylilam, cos zle wpisalam.. Od tamtej pory na zmianę mialam bol glowy albo migrene. Czekanie na telefon od lekarza było jeszcze bardziej nerwowe. Nie moglam jeść, zastanawiając sie co zrobić dalej..
We wtorek, późnym popołudniem zadzwonił lekarz, zeby przekazać, ze ryzyko wynosi 1:72. Oczywiście, przejrzał USG raz jeszcze, nie dopatrzył sie żadnych anomalii, wnioskując, ze te ryzyka spieprzyla mi krew. Byc moze lozysko jest do d.. A ro akurat mógłby byc fakt, patrząc na moje poprzednie historie. Tego dnia podjęłam decyzję, ze zrobię SANCO. Oczywiście zalecona mialam amniopunkcje, ale uznalam, ze na nią przyjdzie czas, jeśli coś będzie nie tak w genetycznych.
I tak mijał dzien za dniem, kolejne bole głowy, migreny, wymioty, brak apetytu i logowanie sie, bo może jakimś cudem beda juz wyniki? I tak az do dziś..
Ale dziś juz wiem, że będziemy mieć zdrowego synka 🩵
I wiem, ze to tylko zwykła statystyka. Wiem, ze wiek, historia itd., maja ogromny wpływ na to wszystko, ale kurcze.. Nie umialam przejść obojętnie wobec 1:72.. W głębi serca czulam, ze nosze pod sercem zdrowego synka. Ale nie wybaczyłabym sobie, gdybym tego nie sprawdziła.
Blagam! Niech od teraz będzie juz spokojnie. 🙏
Mój sen wciąż trwa ❤️🔥
Wczoraj dostałam raport ze szpitala, dzień po dniu, co i dlaczego Nelcia miała rozwalony nosek, czytając płakałam, siedziałam i płakałam.. czuję się winna, ja, to ja czuję się winna, emocje wciąż we mnie są, minęło tak wiele dni a one wciąż są. Tak bardzo chciałabym zapomnieć.. Jest coraz gorzej, sprawdzanie oddechu, wydechu, strach gdy ją zostawiam z kimś mnie paraliżuje, boję się, czy kiedyś przestanę ? Czy to wszystko minie? Ja nawet nie mam odwagi pojechać do szpitala w którym urodziła się Nelcia …
6+3
Mamy 55 mm dzieciątka z serduszkiem!!!
Jestem mega wzruszona.
Nie mogę w to uwierzyć!
Cały czas mam obawy, wszystko oczywiście analizuję...muszę teraz znaleźć miejsce do prowadzenia ciąży...na tym etapie już mogę ❤️
Dzięki temu, że jesteś...ja też chcę żyć.
❤️
I mamy to... nowy cykl..
Cykl w którym NK mamy 10%, czyli jednym słowem - transfer jeszcze nigdy nie był tak blisko... umawiam wizytę na 28.05 🫡 i walczę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2024, 14:57
Dwa Kropusie na podkładzie 🙏🏻🤍
Do wczoraj przeżyło 8 zarodków. Tylko jeden osiągnął stadium blastocysty (4BC), mieliśmy też trzy bardzo wczesne blastocysty klasy B i 4 morulki.
Zdecydowaliśmy się podać blastkę 4BC i jedną najładniej wyglądającą, bardzo wczesną blastkę B.
Ten transfer był inny niż dwa poprzednie. Zaciemniony pokój, koordynatorka u boku, lekarz, embriolog i pielęgniarka. I oczywiście mąż trzymający za rękę - tyle osób czuwało nad tym wszystkim. Na ekranie pokazali nam Kropusie, a chwilę później były już ze mną. Nawet nie wiem kiedy się to wydarzyło - pierwszy raz poznałam, czym jest bezbolesny transfer. Po wszystkim nie musiałam wstawać i zostawiono nas samych na 10 minut. Niby nic, a psychologicznie robi ogromną różnicę.
Godzinę przed transferem wzięłam tabletkę nospy i będę ją brać jeszcze przez kilka dni, żeby żadne skurcze niepotrzebnie nie denerwowały Kropków.
Miałam na sobie też pierwszy raz coś z ananasem. Zamówiłam małe naprasowanki z tym motywem, tymczasem przyszły takie wielkości mojej rozłożonej dłoni. Ale cóż, stwierdziłam, że szczęścia nigdy za mało - naprasowałam tego ananasa na czarną bluzę z tyłu i wyglądało to całkiem nieźle 😅
Byliśmy też oczywiście na frytkach w maku, akurat jest jeden na wyjeździe z Ostrawy (może specjalnie dla takich jak my? 🙈).
I choć ten wpis może wydawać się optymistyczny, cały wczorajszy dzień walczyłam, żeby się nie rozkleić. Co dzieje się z naszymi dotąd prawidłowo rozwijającymi się zarodkami po 3 dniu? Niby wtedy włącza się genom zarodka i rolę zaczyna odgrywać plemnik, ale mąż ma świetne wyniki seminogramu i bardzo małą fragmentację. Oboje mamy prawidłowe kariotypy, przebadaliśmy już dosłownie wszystko. Czy problem leży w moim PCO i słabych komórkach jajowych? Walczyłam o ich poprawę od wielu miesięcy, poza tym większość z nich jest dojrzałych i prawie wszystkie się zapładniają. Obawiam się, że problem może zaczynać się dopiero po połączeniu naszych komórek, a tego niestety nie jesteśmy w stanie ominąć.
Czarne chmury znad mojej głowy rozwiał jednak dzisiejszy telefon od koordynatorki - udało się zamrozić jeszcze jedną ładną blastkę 4BB, a 5 zarodków nadal żyje i zostają pod obserwacją do jutra. Jestem wdzięczna za to, co mam na ten moment 🙏🏻 Mamy jeszcze dla kogo walczyć!
Ciepłe skarpetki, dodatkowa bluzka na brzuszek, koktajl z arbuza, buraka i imbiru oraz leki poszły w ruch. Teraz tylko czekać, czy Kropkom się spodoba.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2024, 11:56
Pierwsze wieści są super, 12 jajeczek pobrano, dojrzałych gotowych do zapłodnienia bylo 9 i tyle zapłodnili.
Minęła druga doba, nadal jest 9 komórek.
W poniedziałek/wtorek otrzymamy ostateczne wyniki.
Póki co się regeneruje 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2025, 14:37
Kolejny dzień za nami ❤️🔥
Jestem kruszynko, jakoś stoję i się trzymam choć jest do dupy, patrzę na Ciebie i się boję, w głowie ciągle myśli “jak mogłaś”, “dlaczego nie dałaś rady”, “przez Ciebie się męczy i przez Ciebie poznał co to strach”. Poszłam spać o 24 chociaż ciężko było zasnąć, obudziłam się o 2 i o 4 no i 5 rano, odciągnęłam mleczko żebyś chociaż to miałan ode mnie.. i co dalej ? Byłam Ci powiedzieć dzień dobry żebyś wiedziała że jestem, wyszłam oczywiście z płaczem, teraz siedzę w koncie żeby nikt mnie nie widział i krzyczę w środku z bólu, kruszynko moja nigdy sobie tego nie wybaczę, przepraszam. Mama tak bardzo kocha!
Pragnę Cię wziąć w swoje ramiona, mocno przytulić i powiedzieć że już wszystko będzie dobrze ! Żebyś poczuła się bezpiecznie, żebyś wiedziała że mama Cię ochronić przed każdym złem !
Przepraszam że tak bardzo Cię zawiodłam, przepraszam synku że i Ciebie zawiodłam.
Przepraszam świecie, proszę cokolwiek źle zrobiłam wybacz mi!
Dziś pierwszy raz zobaczyłam tak mocne 2 kreski. Jestem 13dpt, bety nie zbadam już bo jesteśmy na wczasach i musiałabym pobrać krew w innym labie. Zadowalam się testami, które mnie uspakajają na jakiś czas. Wierzę, że będzie dobrze, ale im bliżej wizyty tym częściej zdarza mi się wizualizować różne scenariusze. Mam nadzieję, że spełni się ten właściwy- piękny zarodeczek z serduszkiem 🍀 Na pamiątke :
Transfer nr 1 - świeży 3dniowy z embrioglue. Beta nie drgnęła.
Transfer nr 2 - 5.1.2, embrioglue + atosiban+ assisted hatching- beta 10 ale ze względu na ovitrelle.
Transfer nr.3 - 5.2.1, embrioglue + atosiban. Bez AH. Dodatkowo w tym cyklu miałam zastrzyk z diphereline. TRANSFER UDANY 🍀
Została jedna blastka 5.2.2
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.