Rok temu wyparłam Dzień 15.10 trochę ze świadomości, bo byłam zaaferowana betą. I słusznie.
W tym roku pamiętałam, w sumie to codziennie o Tobie pamiętam 🩵 Szczególnie patrząc na Lenkę i widząc jak wspaniałym jest dzieckiem pojawia się żal, że mogliście być tu z nami oboje.
Nawet mój nieczuły mąż dziś lekko łamiącym się głosem zapytał, czy wiem jaki dziś jest dzień, bo to smutny dzień. No wiem, wiem. Oczy do góry, ale nie pomogło, kilka łez mi popłynęło.
Ale życie … żyje się dalej i to całkiem szczęśliwie. Staram się lepiej komunikować z mężem i dogadywać w kwestii zmęczenia, potrzeb i oczekiwań. On też się stara, więc jakoś funkcjonujemy. Podziwiam jednak pary, których po narodzinach dziecka kryzys ominął.
Minęło już 5 miesięcy
Po 5 miesiącach doszłam do wniosku, że w tym pamiętniku nie może zabraknąć wpisu o wielopieluchach... Im też należy się kawałek mojego pamiętnika, mocno wpłynęły na moje macierzyństwo i odbiły swoje piętno...
Pieluszkujemy od wyjścia ze szpitala, od tego czasu pupcia małej nie czuła jednorazowych pampersów, byłam mocno nakręcona że tak będzie i koniec i mąż również mnie w to pchnął i w sumie to on mnie przy tym dalej trzymał kiedy dopadł mnie kryzys... Tak miałam już kilka razy spakować wszystko i oddać bo jak to możliwe że cały czas mała jest cała mokra, wiecznie przesikana.
Trudny dla mnie temat, bo jak opisać swoją fascynację do której przygotowywałam się prawie całą ciążę, szukałam kupowałam i wydałam niemałe pieniądze na pieluszki, fascynację która okazała się nie być taka prosta... Trafiła się maleńka pupcia waga 2750g i 56cm i jak te maleństwa ubrać w pieluszkę???
Po 5 miesiącach nie jestem jeszcze ekspertem ale jestem już na tyle wprawiona że kupka zostaje na pieluszce a nie na otulaczu... Doszłam do tego co było nie tak.... Co się stało że za każdym razem jak przebierałam małą to się zastanawiałam co jest nie tak.... Dziś już wiem, że zabrakło mi wiedzy i rozmiaru... Miałam mieć kupione otulacze na noworodka NB a praktycznie niewiele miałam bo może 2 i dlatego było źle bo wszystko było za luźne za duże, nie przylegało jak powinno, dziś już wiem jak zawinąć samolot, wiem jaki rozmiar i co najlepiej się sprawdza na naszej dupci 
Od 5 miesięcy żadnego odparzenia, pupcia ładna bez wad i skaz i gdybym miała się zastanowić jeszcze raz czy iść w wielo czy jednorazowe zdecydowanie wybieram wielo!
Może i piorę codziennie w pokoju cały czas stoi suszarka z praniem ale oko się cieszy jak mój mały szkrab ma na pupci piękny wełniany otulacz i jest wszystko 100% naturalne tak jak chciałam czyli jak najlepiej dla swojego maluszka
Dlaczego ma to ogromny wpływ na moje macierzyństwo? Bo nauczyło mnie to cierpliwości i determinacji... Nauczyłam się korzystać z dobra jakie mnie otacza, ograniczyłam zużycie śmieci i dałam skórze mojego dziecka to co najlepsze
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2024, 18:22
8dc
Coś się zmieniło, coś kliknęło w głowie i wracam do siebie. Może to ten powiew wiosny i napływ nadziei?
Z własnej nieprzymuszonej woli bawiłam się z dziećmi, z noworodkiem. Nie wyszłam ledwo powstrzymując łzy, że mnie to ominie i nie spotka. Wyszłam zmotywowana, z poczuciem że jestem w dobrym miejscu i mam luz w głowie. Dam radę. Ten albo przyszły rok jest nasz, nie ma inaczej, nie odpuszczę żadnej szansy. I tak się wzruszyłam, bo ten stan był tak odległy, że już zapomniałam jakie to fajne bawić się z dziećmi i nie myśleć, że one bez problemu mogłyby być moje, gdyby nie to że jest jak jest.
I jedyną piosenką, która brzmi mi w głowie jest Justyna Steczkowska - Wracam do domu
„ Wszystko co mam, co dał mi świat Noszę w sobie by kiedyś Ci dać
Choć mówią że, nie mamy szans Ciągle wierzę że jeszcze jest czas
I chcę razem z Tobą zakończyć ten bieg
Ten jeden raz
Oddam Ci więcej niż będziesz chciał
Jeszcze razem będziemy się śmiać
Z tego co było, z grzechów i kłamstw
Wciąż pamiętam Twój uśmiech sprzed lat
Warto próbować, pomimo ran
Nie pozwolę Ci wiecej się bać
Zacząć od nowa chcesz Ty i ja
Tylko proszę, nie zostawiaj mnie tak…”
Tak trudne decyzje do podjęcia...
Podejść do AD? A może odwiedzić jeszcze innego specjalistę? A może po prostu adopcja dziecka już gdzieś czekającego? A czas leci. I chyba nie ma najlepszych odpowiedzi. Ale może nie ma też złych?
Czy adenomioza jest jedynym problemem? No bo jeśli nie to, to co? Może ktoś zaproponuje inną metodą leczenia? Podobno niektórzy operują? A jeśli próbując dostać się do specjalisty stracę bezcenny czas? Już sama AZ przy tym tak niepewna.. z wiekiem lepiej nie będzie..I może dalej szukając stracę szansę na adopcję już urodzonego maleństwa .. bo właśnie wiek.
Nic nie wiadomo.
Jak to w życiu.
Loteria. Wybierz opcję i tak nigdy nie dowiesz się co by było gdyby wybrać co innego.
Wybieraj i bądź szczęśliwy.
Żeby to takie proste.
Może właśnie jest.
Krótka przerwa.
Od dłuższego czasu czekam na wyniki badań z kliniki. Nie spodziewałam się,ze to będzie tak długo trwać.
Rezygnuje z procedury inseminacji w niemczech.
Jestem totalnie zniechęcona i bardzo mi przykro,ze trafiłam na takie miejsce. Sugerowałam się pozytywnymi opiniami....
Na ostatnim spotkaniu omawialismy inseminację, dopiero po moim pytaniu o HSG doktor powiedziała,że mozemy zrobić takie badanie przed procedurą... ale to nie wszystko. Miałam się zapisać jak tylko dostanę okres,żeby zdązyć przed 10 dniem cyklu. Nikt nie wspomniał, nie zapytał mnie o cytologię, a na dodatek nikt nie zapytał o wymaz z pochwy. Chcieli mi zrobić badanie 'w ciemno' narażając mnie na ewentualne komplikacje... Tego dnia mąż miał mieć zrobione badanie krwi,ale uwaga! Nie było igieł, wiec miał umówić się na inny dzień. Rozumiecie,nie było igieł w klinice...
Kolejny Red flag.
Kwestie ekonomoczne i brak profesjonalizmu zaważył nad decyzją. Jedziemy do Polski.
Czekam na badania, znalazłam klinikę w Gdańsku,gdzie lekarz mówi po niemiecku, wiec przyjmie nasze badania bez problemu.
Mam w sobie żal,że wybrałam w styczniu takie miejsce, może zupełnie nie potrzebnie. Ale ja już się mentalnie nastawiłam na procedurę,a teraz ten temat zostanie trochę przesunięty w czasie.
Tata wrócił dzisiaj z delegacji i na powitanie otrzymał od Małej kopniaka 🥹🩷. Pierwszy raz kopnęła tak mocno, że i on był w stanie to poczuć przez brzuch.
A wczoraj taka spokojna była, że aż zaczęłam się martwić.
Poza tym u nas dobrze i spokojnie. Byłam na szkoleniu z pierwszej pomocy i bezpiecznego przewożenia niemowląt. Dla mnie nieogara w temacie - rewelacja.
W pracy kończę tematy i zaraz uciekam na urlop/ L4, ale w międzyczasie zgarnęłam jeszcze podwyżkę, pochwale i bonus 🙌 W marcu ruszam więc do Ikei na zakupy do domu - wymieniam szafę, montujemy nową szafkę w łazience, pralkę wymieniamy na pralko - suszarkę i jakoś po mału zaczynamy się urządzać.
Mojego męża Piątkowe (16.02.24) wyniki przed in vitro ( część ) :
1).Wirus zapalenia wątroby typ B
Antygen HBs - ujemny
2).Wirus zapalenia wątroby typ B
Przeciwciała anty HBc całkowite - niereaktywny
3).HCV przeciwciała
Przeciwciała anty HCV - niereaktywny
4).Cytomegalowirus (CMV)
Przeciwciała w kl. IgG - 151,100 U/ml
5).Cytomegalowirus (CMV)
Przeciwciała w kl. IgM - 0,215 S/CO
6).Wirus HIV
HIV Ag/Ab (Combo) - ujemny
7).Kiła (Treponema pallidum), przeciwciała IgG/IgM
Kiła (Treponema pallidum), VDRL - ujemny
No i jesteśmy w maju.
Już za 3 dni przytulę do serca blastusia 5.2.3. Ze statystycznego punktu widzenia szanse są niewielkie, ale tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo. Wszystko się okaże.
Na razie przyjmuję 3xdziennie estrofem i luteinę dopochwowo + biorę witaminki. We wtorek wybieram się na usg, które ma ocenić, czy moja macica kurczy się ponad miarę i jeśli tak - dostanę na to wlew z Atosibanu. Tego jeszcze nie próbowałam, więc w sumie czemu nie? Zawsze to jakaś informacja, gdzie szukać przyczyn problemu.
Po transferze ma wjechać acard, heparyna, metypred, no i oczywiście progesteron. Pewnie dorzucę nospę i magnez.
Szczerze mówiąc mam w sobie różne emocje - od entuzjazmu po obawę. Nie chcę kolejnej punkcji. Chcę, żeby któryś z tych obecnie 5 maleństw dał upragnioną ciążę, a najlepiej żeby urodziła się z nich dwójka maluchów. Ale wiadomo, jak to jest. Zrobię, co w mojej mocy, żeby to się udało.
Choć na razie siebie zawodzę. Zamiast trzymać wagę to ją zyskuję - prawie 2 kg na plusie, jeszcze powalczę przed samym transferem żeby był max 1 kg na plusie. Wcześniej chorowałam, z nosa lub z oka mi w zasadzie stale cieknie. Dziś jeszcze pożar w Warszawie i nawdychałam się niezdrowego powietrza. Mogłam jeszcze więcej zrobić, ale jest jak jest.
Teraz najważniejsze że w środę będziemy razem - ja i blastuś. Na razie chcę skupić się na tym co tu i teraz, ale gdzieś z tyłu głowy mam myśli, że jeśli ten transfer się nie powiedzie zostaną dwaj oni i dwie one.
Na razie wszystko jasne: zabieram blastusia i zostaje ze mną. I choć już pojawiają się myśli, co jeśli się nie uda, to chcę je powstrzymać - na razie będę się cieszyć tym czasem, który będzie nam dany.
12+4
Jestem po pierwszych prenatalnych. Maleństwo jest piękne i zdrowe
Poznaliśmy płeć - będzie drugi synek
Pani doktor nie miała wątpliwości, więc wątpię żeby to się zmieniło 
10 czerwca połówkowe
Jakaś realniejsza stała się ta ciąża 
7 cs
Czytam Wasze pamiętniki i już od dawna przymierzam się żeby i napisać mój. Nasze historie powielają się, u każdej z Was mogę znaleźć coś, co znajduję w swojej własnej historii.
Nasza podróż o bebka nie trwa aż tak długo, podeszliśmy do tego z nastawieniem "wiemy, że może nie być tak kolorowo". Jednak zawsze jest ten cień nadziei, że u nas będzie tak jak u tylu par w naszej paczce, po prostu ZŁOTY STRZAŁ 😆 W sumie cieszę się, że inne Staraczki też gdzieś tam są bo bycie jedyną w gronie znajomych, która nie może zajść w ciążę tak szybko, że nawet się nie zastanowi nad tym, który kwas foliowy zacząć brać jest po prostu samotną drogą.
Także jestem tu i ja, trzymam się pozytywów. Na przykład: mogę chodzić do fryzjera i farbować włosy co właśnie dzisiaj zrobiłam 💪 fajnie by było jakbym na następną wizytę do fryzjera za 3 miesiące nie mogła iść ale będzie co będzie 🙂
29+2 (30tc)
Wczoraj miałam USG - lekarz zmierzył chłopca i określił jego wagę na ok. 1700 g
Nieźle rośnie! Boję się dużego dziecka, że będzie ciężej je urodzić - wiem, głupie, ale tak jest 
Lekarz uspokoja, że wszystko jest w normie, i żebym nie panikowała.
Franio nie daje o sobie zapomnieć, kopie mnie często i uwielbiam to 
Główka jest już w dole.
Zgaga mi nie odpuszcza, coś okropnego, nigdy takich nie miałam nawet w ciąży z córeczką. Muszę kłaść się spać na wielkich poduszkach aby leżeć nieco bardziej pionowo, jest mi wtedy lepiej. Obkładam się poduszkami, śpię sama, bo wiercę się niemiłosiernie i często budzę się w nocy. Jest mi już ciężko, boli kręgosłup.
Nie mogę się Ciebie doczekać kochany synku
Wyniki z biopsji:
Liczba plazmocytów
Cd138 : 0/1 HPF
NK Cd56: 6/1 HPF, 3% komórek stromalnych
Jestem już po konsultacji. Lekarz nie zlecił nic szczególnego twierdząc, że jest dobrze. Chyba chciał mi dać plaqenil ale wyprzedziłam to mówiąc, że stosuje to od roku.
Dał medrol w minimalnej dawce 2mg ale do stosowania już teraz z myślą o transferze w kwietniu.
Jakoś nie jestem przekonana. Liczyłam na duże dawki leków albo wlewy z intralipidu. Ale pewnie jakby nie zlecił to też bym się wściekała, że po prostu dokładają leków.
Widzę, że wynik nie jest jakoś tragiczny.
Mam wlew z acofilu, a to ponoć też obniża NK, no i plaqenil odstawiłam na czas badania do biopsji. Mam nadzieję, że jak go biorę to też jest lepiej.
Także sprawdziłam i to nie jest kwestia macicy.
Czy to był po prostu wadliwy zarodek? Czy ten właściwy wciąż na mnie czeka?
Bije się, że moja ciąża z Igorkiem była ta ostatnia, straconą i już nic nie ukoi mojego cierpienia, nie wypełni tej pustki.
6 dzień stymulacji 🍀
Od trzech dni odczuwam ucisk w podbrzuszu, mam bardzo płodny śluz, a dziś w nocy kłucie w jajnikach nie pozwalało mi zasnąć. Choć może to też podekscytowanie przed kontrolnym usg.
Byłam przed chwilą na podglądzie pęcherzyków.
Mamy 10 dużych i 10 małych. Nie wiadomo, czy te małe jeszcze podrosną. Endometrium jest ładne jak na chwilę obecną – ma już chyba 8,2 mm i jeszcze pogrubi się przez następne dni.
Mam kontynuować wstrzykiwanie Rekovelle do piątku. Od dziś do soboty dochodzi też Ganiran, który zapobiega przedwczesnemu dojrzewaniu pęcherzyków. W piątek mam się zjawić na pobraniu krwi, a w sobotę o 20:00 podać Ovitrelle na wywołanie owulacji. Punkcja z wtorku została przesunięta na poniedziałek, 26 lutego.
Wszystkie komórki zostaną pobrane i zapłodnione metodą ICSI, a zarodki rozwijane do 5 doby. Cykl wygląda poprawnie, nie ma tym razem ryzyka hiperki, więc jeśli uzyskamy jakąś blastocystę, dostaniemy zgodę na świeży transfer. Z testu genetycznego Embrace zrezygnowaliśmy.
Ta stymulacja przebiega znacznie szybciej niż poprzednia. Listopadowa trwała 13 dni, ta tylko 10. Mam nadzieję, że nie jest to zły znak. Do dziś nie dowierzam, że podchodzimy do drugiej procedury. Nie przeżywam jej tak jak poprzedniej. Trzy tygodnie temu miałam nieudany transfer, a od paru dni jesteśmy już w trakcie kolejnej próby. Ale to dobrze, brak nam czasu na nadmierne myślenie. Idziemy za ciosem.
Na przestrzeni następnego tygodnia wszystko będzie jasne 🥺🙏🏻
Mam wyniki swoich wymazów.
MUCHa czyste.
Ale...
Mam grzybka Candida albicans średnio liczne, wrażliwe na flukonazol.
Do tego mam Lactobacillus spp. liczne (ale to dobrze chyba skoro to pałeczki kwasu mlekowego) i pojedyncze streptococcus agalctiae, wrażliwe na erytromycyne, klindamycyne, benzylopenicyline.
Nie ma gardnerelli.
W czwartek koordynatorka skonsultuje się z lekarzem co do tego wszystkiego. Nie miałam jeszcze owulacji, więc ciekawi mnie czy wyrobimy się w następnym cyklu ze stymulacją, czy jednak się nie uda. W razie czego, gdyby wymagana była moja obecność to w poniedziałek 26.02 mam wizytę na 13:00.
Nie dziwię się, że po tylu lekach coś mi przylazło na ten jałowy padół, za późno zaaplikowałam sobie Lacibios Feminę.
25cs
Cykl rozpoczął się oczywiście w najgorszym momencie więc tak jak miałam mieć owulację przed wyjazdem D, tak będzie w połowie tego tygodnia jak go nie ma. Starania były przed wyjazdem i w połowie tygodnia D spróbuję przyjechać chociaz raz. Na szczęście mówi że może nawet 2 razy mu się uda, więc wszystko będzie na czas i zastrzyku też nie będę musiała robić sama.
Pęcherzyki 20 i 18mm, endometrium 9mm w 10dc.
D umówiłam na kolejne badania nasienia i do androloga, z jednej strony się zastanawiam czy teraz jest sens, z drugiej może pomoże nawet na przyszłość poprawić wyniki.
W następnym cyklu inseminacja. W tym raczej nadziei już nie mam, tamten cykl mnie przeczołgał, nie chce mi się zastanawiac kiedy byłby poród, kiedy test i kiedy powiemy rodzicom. Zaczynamy przygotowania do inseminacji.
D był na badaniach nasienia i u urologa/androloga. Badania nie są ani lepsze, ani gorsze, dalej 2%, duża lepkość i chyba trochę za duże pH, ale doktor stwierdził, że jest okej. Niby 2% ale jakby to przeliczyć z jego iloscią to wyszłoby około 6%, niby duża lepkość ale nie zlepiają się ze sobą więc jest dobrze. Stwierdził że chyba po prostu mamy pecha, ale że z takimi wynikami spokojnie możemy myśleć o inseminacji.
Ja zaraz zaczynam nowy cykl, okres powinien przyjść dzisiaj albo jutro, temperatura narazie lekko drgnęła w dół ale już się nie nastawiam, że pójdzie w górę, wiem że jutro zjedzie jeszcze niżej. Plecy w międzyczasie pobolewaly jak zawsze, piersi w tym cyklu pobolewania ale wyjątkowo lekko, jeszcze tylko śluz nie zwiastuje nadchodzącego okresu. Zazwyczaj wolę jak cykl kończy się wcześniej ale tym razem wolałabym żeby zaczął się jutro bo jak D już sobie zaklepał wolne pod inseminację, a już raz przekładał wolne bo źle wyliczyłam 12 dc 🙈
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2024, 08:24
Chce z siebie wyrzucić ostatnie 3 dni co się u mnie działo.
Te które mnie obserwują czytają wiedzą że miałam histerolaparoskopie 🫠
W poniedziałek 22 lipca zgłosiłam się na izbę przyjęć tam bylam 12 w kolejce na oddziale byłam po 8 pierwsze to miałam usg narządu rodnego wszystko w normie . Wypełniłam kartę anestazjologiczna. Do 15 spędziłam czas na poczekalni bo musieli ogarnąć łóżka wypisy itp w między czasie pobranie krwi rozmowa z Anestazjologiem .
Ciśnienie rano 150... straszna migrena tabletki nie pomagały myslalam ze tam zejdę...
W koncu po 15 dostałam łóżko położyłam się zasnelam na godzinę i migrena troche ustopila a ciśnienie spadło do 130.
Wieczorem założenie welfronu lewatywy(okropne uczucie)
23 dzień operacji . 4.40 pobudka 🫣
Zmierzenie temperatury ciśnienia 120 na 80.
Szybko poszlam sie wykapac bo tak kazali i tak naprawdę dopiero o 12 miałam operacje... tyle czekania...
O 12 przyszli zabrali mnie dostałam tzw "głupiego Jasia" potem musialam łóżko zmienić przyszedł anestazjolog bardzo miły i pielęgniarka Anestazjologiczna wszystko ładnie wytłumaczyli. Jak już przyszła pani doktor to dostałam znieczulenie juz odpadalam po malu po czym maska... I odpłynęłam... przebudzenie na sali pooperacyjnej jeśli można tak nazwać 15.30 tak mam w wypisie bo kompletnie po tej narkozie bylam zmieszana pamiętam jeszcze ze pani która była kolo mnie zapytałam "ja żyje" i zaczęłam po prostu ryczec 🥺 nie wiem dlaczego pewnie narkozą zrobiła swoje.. potem troche spalam i się budziłam bo co jakiś czas antybiotyk kroplówki przeciwbólowe...
24 wypis.
Dzisiaj sie dopiero dowiedziałam co wyszło
Diagnoza Endometrioza I stopnia w zatoce Douglasa . Czy to jest powod naszych niepowodzeń? Mam nadzieję 🥹
Teraz tylko odpoczynek i regeneracja organizmu... rany bardzo bola... ale teraz musi być tylko lepiej 😇
Trzymajcie kciuki proszę 🥹
Dzień dziecka utraconego... 👼🏻
Nie ma cię, choć przez chwilę z nami byłeś.
Nawet dnia na tym świecie nie przeżyłeś.
Miałeś być z nami przez całe lata,
Ale nie poznałeś nigdy naszego świata.
Chcielibyśmy móc cię tak po prostu przytulić,
A potem ten jeden raz do snu przy nas utulić...
Nie wiemy czy byłbyś chłopcem, czy dziewczynką,
Tak drobną byłeś pod mym sercem kruszynką,
Ale mimo to bardzo cię kochamy,
I wiedz, że ciągle o tobie pamiętamy. 🥹
Moje Piątkowe wyniki przed in vitro ( część ) :
1).Wirus zapalenia wątroby typ B
Antygen HBs - ujemny
2).Wirus zapalenia wątroby typ B
Przeciwciała anty HBc całkowite - niereaktywny
3).HCV przeciwciała
Przeciwciała anty HCV - niereaktywny
4).Toxoplasma gondii IgG
Przeciwciała w kl. IgG - 562,20 IU/ml
5).Toxoplasma gondii IgM
Przeciwciała w kl. IgM - 0,325 S/CO
6).Wirus różyczki (Rubella virus)
Przeciwciała w kl. IgG - 145,0 IU/ml
7).Wirus różyczki (Rubella virus)
Przeciwciała w kl. IgM - 0,6 AU/ml
.Cytomegalowirus (CMV)
Przeciwciała w kl. IgG - 1363,000 U/ml
9).Cytomegalowirus (CMV)
Przeciwciała w kl. IgM - 0,217 S/CO
10).Wirus HIV
HIV Ag/Ab (Combo) - ujemny
11).Kiła (Treponema pallidum), przeciwciała IgG/IgM
Kiła (Treponema pallidum), VDRL - ujemny
Czekam na :
12).Panel urogenitalny: Ch.trachomatis, M.hominis, M.genitalium,U. urealyticum/U. parvum met. real time PCR, jakościowo .
13).Cytologia ginekologiczna (realizacja w dniach roboczych: 10 - 11)
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2024, 16:10
Wczoraj, tj. 13 lutego 2024 roku moja Przeurocza, po 3 latach 3 miesiącach i 13 dniach obecności po drugiej stronie brzucha, powiedziała mi, pierwszy raz świadomie, pierwszy raz z własnej inicjatywy, pierwszy raz słowami: "Kocham Cię!". Dziecko jesteś absolutnie najlepszym, co mnie w życiu spotkało!!! Kocham Cię bardzo mocno, najbardziej na świecie :*:*:*
Wcześniej odpowiadała na moje "kocham Cię", przytulała się, całowała, dzieliła się jedzeniem i zabawkami, ale to był pierwszy samodzielny, w pełni świadomy, raz.
Jak się układałyśmy spać, już po mleczku na noc, w piżamce, odwrócona leżała do mnie pleckami i jeszcze na chwilę się odwróciła, spojrzała tymi swoimi błyszczącymi oczkami w moje i szepnęła "kocham Cię!", a potem przytuliła mocno i dopowiedziała "ooo, taaaak mocnoooo!". Moje mało dotykalskie, mało przytulaśne, mało całuśne, szok, niedowierzanie, radość, łzy wzruszenia!!!
15 dc
W 11 dc wyszedł mi taki "jakby" pozytyw 12 mega silny ból lewego jajnika myślałam że umre miałam już isc na sor ale wzięłam.leki i przed 21 poszlam spac rano było już okej . Myslalam ze to owulacja ale do dzisiaj temperatura nie skoczyła wiec oewnie torbiel? 🥺😵💫
W tym cyklu niby się wgl nie staraliśmy bo mojego nie było po prostu . Ale jecnak jak występuje owulacja to człowieka cieszy ale niestety dupa...
Przygotowuje się już myślami do invitro mam dość tych naturalnych starań .
5 lat to już za długo po prostu człowiek.ma już dość.
Nwm ile można wytrzymać tych porażek..
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.