Zaczynamy 8 tydzień
Szok.
Na razie ciąża raczej mnie oszczędza.
Niepokoi mnie to czasem.
Ale usg pokazuje, że człowieczek się rozwija.
We wtorek byłam na wizycie w ramach pakietu z pracy. Lekarka ok, ale bez szału. To co miała zlecić to Zleciła.
W środę byłam na wizycie prywatnej z usg. Lekarz niby z dobrymi opiniami, ale sama przychodnia nie zrobiła na mnie nie wiadomo jakiego wrażenia...
Ale zrobił mega dokładne usg...I chciał mnie wysłać na zwolnienie ze względu na krwiak...ale po rozmowie stwierdził, że jednak mogę normalnie funkcjonować...profilaktycznie wzięłam w pracy kilka dni zdalnie...
A dziś byłam na usg z pakietu...tutaj już p doktor krwiaka nie znalazła 😱
Wiem, że to może przesada tyle badań...
Ostatecznie idę jeszcze na wizytę w ramach NFZ z polecenia...
I po tym maratonie będę wiedzieć gdzie ostatecznie będę robić te wszystkie badania i prowadzić ciążę...
Miewam obawy czy wszystko będzie ok, a z drugiej strony logicznie patrząc wszystko na to wskazuje, ale cały czas boję się w to uwierzyć....
Myślę że ten strach już tak ze mną zostanie...
30dc
Trochę mnie tu nie było. Po ostatniej wizycie u ginekologa mimo wszystko starałam się pójść za jego radą i odpuścić. Nie wchodziłam na ovu, nie badałam się, starałam się nie liczyć który to dzień cyklu, jedynie mierzyłam codziennie temperaturę. Na początku cyklu nawet mi się udawało. Obecnie znowu wróciłam do ovu i czasami wpatruję się w swój wykres, doszukując się czy tym razem miałam tą owulację czy nie.
Ciągle biorę suplementy, mąż również. Teoretycznie okres powinien przyjść za 4-5 dni, patrząc na ostatnie cykle, ale u mnie nic nigdy nie wiadomo.
Do lekarza idę 26 lipca, kazał mi przyjść w sierpniu, ale chyba ma urlop, bo brak dostępnych terminów. Jestem ciekawa co powie.
Mam też drugiego (w moim mieście, do którego chodziłam regularnie od 7msc) na 5 sierpnia, tutaj wiąże większe nadzieje. Chodziłam do niego regularnie, więc badal mnie regularnie, on pierwszy zdiagnozował u mnie pcos, więc liczę że coś się ruszy.
Z dobrych wieści udało nam się wygrać przetarg na działkę. Nie jest to nasza wymarzona lokalizacja, bo jednak 2km od miasta, na wiosce, ale jest szkoła, przedszkole, biedronka. Mimo wszystko się cieszę. Nie planujemy się na razie budować, ale może za 3-4 lata zmienimy zdanie i znowu trochę odłożymy pieniędzy. Mimo wszystko jest to spora inwestycja, więc na razie chyba leczenie w klinice zeszło na drugi plan. Chciałam porobić badania i w październiku tam wrócić, ale chyba odwlekę to trochę. Zobaczę jak psychicznie będę się czuła i co przyniosą wizyty.
DZIŚ - dotarłam w końcu do czasu rzeczywistego.
Dziś 38 dzień cyklu, 12 dni po owulacji. Czekam na miesiączkę. W 3 dniu cyklu idę na badanie LH, FSH i Estradiolu. Z tymi wynikami idę na pierwszy monitoring cyklu. Mam nadzieję że dostanę leki na stymulacje i się w końcu uda..
W międzyczasie bilans ciąż i urodzeń wśród bliskich i rodziny od kiedy się staramy:
- lipiec 2023 szwagierka urodziła drugie dziecko, najbliżsi przyjaciele ogłaszają ciążę miesiąc od swojego ślubu;
- listopad 2023 bratowa ogłasza, że jest w drugiej ciąży;
- styczeń 2024 przyjaciółka rodzi bliźniaki, a kuzynka rodzi drugie dziecko;
- luty 2024 koleżanka w pracy ogłasza w ciąże;
- kwiecień 2024 - mąż zostaję poproszony o bycie chrzestnym do dziecka przyjaciół.. niestety zabolało. Wolałabym żeby został tatą, nie ojcem chrzestnym..;
- czerwiec 2024 - dziewczyna, którą znalazłam na forum z takim samym przypadkiem jak ja napisała, że udało się w pierwszej stymulacji i jest w ciąży,
- lipiec 2024 - koleżanka z ekipy ogłasza ciążę oraz przyjaciele ogłaszają, że spodziewają się trzeciego dziecka;
Proszę powiedźcie jak mam nie płakać? Jak mam się nie łamać? Jak nie wątpić? Jak się nie poddawać? Co jeszcze mogę zrobić?
Podziwiam mojego męża, że ze stoickim spokojem to wszystko znosi. Moje wahania nastroju, płacz, zwatpienia. On nie wątpi, że się uda. Wierzy w to, że na nas przyjdzie czas. Poczeka. Nie wiem tak naprawdę czy to z jego strony blef, żeby nie dobić mnie czy naprawdę ma tak optymistyczne podejście. Ja mam wrażenie, że z każdą taką wiadomością o ciąży innych gasnę..
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2024, 18:01
34+0, 85% ciąży - poważnie prawda?
Nie mogę uwierzyć, że jesteśmy w tym miejscu, że to już tak daleko.
Nadal się boję tak, jak i w pierwszym trymestrze - staraniowe traumy są już tak głęboko zakorzenione, że chyba tego nie zmienię.
Czekamy, szykujemy się na przybycie synka.
Ostatnio skoczyło mi ciśnienie - okropnie mnie to zestresowało. Białka w moczu brak, próby wątrobowe też ok.
Mam nadzieję, że szyjka nadal trzyma (skracanie się zatrzymało na 2,5 cm - i taka była szyjka przez ostatnie 2 miesiące), że przepływy dają radę.
W środę wizyta, będziemy pobierać GBS, pewnie za chwilkę robić też wirusówki...
Kiedyś uwierzę.
Jeszcze troszkę zostań w brzuszku, proszę 🙏🙏🙏
Widzę zwiększoną aktywność w moim pamiętniku. Niech będzie. Mam w głowie pierdyliard myśli które przemykają raz za razem i męczą w każdej sekundzie, ale głowa nie chce odpuścić roztrząsania ich.
Przede wszystkim najpierw napiszę co się zadziało na wczorajszej wizycie, bo byłam u swojego Wiesiołka. Dobrze mi tak o nim mówić. Lubię go, ufam mu. Ale do rzeczy.
Przede wszystkim zacznijmy od:
cytologii i "nie można wykluczyć H-SIL ASC-H.
Mamy wykryty w cytologii stan zapalny i rozmaz nadający się "warunkowo do oceny" ponoewaz nie jest do końca czytelny. Mamy brak zmian cytoonkologicznych. Dlaczego ktoś postawił na mnie od razu łatkę H-SIL skoro mało co widać a komórki nabłonka mogą być nieprawidłowe z powodu stanu zapalnego?
Przejdźmy teraz do ciąży.
Mamy taką sytuację. Pęcherzyk duży 30mm (ale został spłaszczony i na spłaszczeniu zmierzony, okrągły miałby pewnie te 24-25mm). Pusty w środku. Mały pęcherzyk znikąd 8mm. Czyżby rósł? Lekarz mówił, że 7mm a 8mm on traktuje jak błąd pomiaru, ale nie powiedziałam mu wczoraj, że on zmierzył 5mm dzień wcześniej.
Na moje oko ten dziwny twór rośnie. Skąd się wziął to nikt nie może mi zapewne odpowiedzieć na to pytanie.
Beta z czwartku 33340. Bardzo dobra. 🤷🏻
Plany na teraz?
Opowiedziałam lekarzowi o wizycie w poradni, skierowaniu na poronienie i kolposkopię. Uspokoił mnie, żeby na razie nie odstawiać leków i nie czekać na poronienie, nie zgłaszać się do szpitala. Nic mi nie dolega, nic nie boli, nie krwawie i nie plamię. Możemy chwilę poczekać i poobserwować ciążę. Medycyna różne rzeczy w życiu widziała. W dużym raczej nic się nie pojawi na moje oko, ale mamy ten mały pęcherzyk. Oba będziemy obserwować tydzień-dwa. W czwartek mam zrobić betę, w piątek stawić się na wizytę i zobaczymy co się dzieje. Poronić zawsze można. Szyjka też nie jest na tyle pilną sprawą że tydzień-dwa nie może poczekać.
A co do szyjki... Na razie mam nie brać leków przeciwzapalnych. Niech się wyklaruje sytuacja z ciążą. Potem przeleczymy stan zapalny i zobaczymy co dalej w zależności od tego jak się rozwiąże sytuacja ciążowa. Na pewno lekarz by nie rzucał diagnozy H-SIL bez dokładniejszych badań czy ponownej weryfikacji. Kolposkopię też można zrobić w każdym momencie.
Moje myśli...
1. Przede wszystkim jak poronię to rozważam skorzystanie z badań genetycznych jaja płodowego i skorzystanie ze skróconego urlopu macierzyńskiego. Będę wtedy mamą aniołka, moje dziecko, chociaż aktualnie nie istnieje w moim brzuchu, dostanie imię. Koi mnie trochę ta myśl, gdyby scenariusz był niepomyślny, a wolę się na taki szykować.
2. Chciałabym jak najszybciej wrócić do starań. Niestety podejrzewam że sama jaja nie poronię skoro ono sobie rośnie przepisowo. Pewnie będziemy łyżeczkować albo indukować farmakologicznie. Wtedy będzie przymusowa przerwa na 2-3 cykle. Ale poniekąd to dobrze, bo...
3. Mam podejrzenia że mój lewy jajowód jest niedrożny. Aktualnie teoria o dwóch jajach, jednym z lewego, drugim z prawego jest odrzucona. Złe przyrosty prawdopodobnie wyrokowały od początku puste jajo. Zawsze do tej pory owulowałam z lewego jajnika. Nigdy nie załapałam. Gdy owulował prawy, mamy ciążę. Nieudaną, może jednak za słabą komórkę jeszcze wyprodukował... Ale jednak. Przy pierwszym podejściu z prawego załapałam. Podejrzewam więc, że mój lewy jajowód jest niedrożny. Po prostu. Priorytetem jest dla mnie sprawdzenie drożności jajowodów. Z takimi wynikami cytologii pewnie nikt mnie nie dopuści do HSG we Wrocławiu, ale jeśli będę i tak miała przerwę po poronieniu, to czemu mam nie skorzystać z histerolaparoskopii w Wieluniu? Od razu pobiore wycinki na cd138, jeśli tak krótki czas po poronieniu to będzie miało sens.
4. Będę też dążyła do tego, żeby produkować jajka na prawym jajniku. Nie wiem czy będę chciała spróbować z większą dawka letrozolu, skoro ostatnie dwie stymulacje przyniosły po jaju na lewym i prawym (dwa cykle temu prawy zmienił się w torbiel, w tym cyklu owulowal 3 dni później i nic na to nie wskazywało), czy spróbujemy np. z clo, które daje więcej pęcherzyków i zwiększy szansę na jaja na prawym. To wszystko jest do obgadania z lekarzem.
5. Chyba że, patrząc przez pryzmat tego jakie mam myśli ja i mąż, jednak zdecydujemy się od razu na IVF, żeby maksymalnie zwiększyć szanse i ominąć problemy jajowodów... Nie wiem co on aktualnie o tym myśli. Miesiąc temu chciał jeszcze próbować naturalnie gdyby nie wyszło, ale teraz jego słowa sugerują mi, że może być inaczej. Wszystko jest do omówienia w swoim czasie.
20.07.2024 💔
Jeszcze się kiedyś spotkamy synku..
29cs
Zaczynam od antykoncepcji, boiorę antykoncepcję 1 raz w życiu i niestety nie czuję się na niej dobrze. Okropny ból brzucha i pogorszenie nastroju. Ale to tylko 21 dni, wytrzymam.
Chyba nie umiem się tym cieszyć. Nie widzę, że teraz w końcu się uda, raczej, że niedługo skończą nam się możliwości.
Za tydzień idę na wizytę kwalifikacyjną więc wszystkiego się dowiem.
Jestem właśnie po wizycie w klinice. Na szczęście nie wydarzył się żaden z moich czarnych scenariuszy 🥹
Za 8 dni zaczynam brać zastrzyki. A 4.07 zaczynam stymulację.
Lekarz sprawdził czy prawidłowo reaguję na antykoncepcję, dostaliśmy do powtórzenia wymazy i wirusówkę, którą zrobiłam od razu na miejscu.
Wizyty wypadly tak, że musiałam przełożyć tylko 1 klientkę i to bezproblemowo, a punkcja i ewentualny transfer akurat wypadną w nasz urlop więc idealnie. Los nam sprzyja. Niech tylko tak zostanie.
Wczoraj zaczęłam 1 zastrzyk, nie spodziewałam się aż takiego bólu, zaczęłam się zastanawiać czy dam radę. Ale przecież to tylko chwila, chwila która przybliża mnie do mojego celu. Zastrzyki robi mi D, jestem mu za to bardzo wdzięczna, cieszę się, że jest w tym ze mną i wspiera mnie jak może.
Już 4 zastrzyk za mną, z każdym kolejnym jest coraz lepiej, myślę, że przy pierwszym nie spodziewałam się bólu, dlatego było tak źle, ale jak wiem, że boli to już nie boli tak bardzo 😂
Nadchodzi krwawienie, 3 dni po odstawieniu tabletek, miło nie czuć choć raz tego ukłucia w sercu z żalu że się nie udało.
4.07 Zaczynamy stymulację.
Oczywiście znowu żaden z czarnych scenariuszy się nie sprawdził. U anestezjolog usłyszałam, że mam wyniki młodego Boga, u doktorka że jest wszystko jak należy, już się pokazuje więcej małych pecherzyków.
Biorę 2 zastrzyki dziennie, a to chyba jeszcze nie tak źle, choć myślałam, że już skończę te bolesne, a to jeszcze 10 dni 🙈
Jestem dobrej myśli, choć mam nadzieję że punkcja będzie wcześniej niż później 🙈
11.07 Podgląd 🥚🥚
7 dzień stymulacji - mamy 12-14 pęcherzyków, są jeszcze małe więc nie wiem kiedy punkcja, kolejna wizyta za 2 dni, mam nadzieję, że wtedy już się dowiemy 🙈
Estradiol 1611
13.07 podgląd 🥚🥚
Estradiol 2751
17.07 Punkcja
Mamy pobrane 13 komórek, nic więcej nie wiem, ile dobrych ile co, dowiem się na transferze. Choć dochodząc do siebie po punkcji słyszałam jak położne mówiły w pokoju obok "mamy 3 i 8", a Pani obok miała pobrane 3, więc może ja miałam dobrych 8, choć mogło to oznaczać w sumie wszystko🙈
Punkcję jak narazie znoszę dobrze, mam trochę obolały brzuch, ale mężu wokół mnie skacze, a ja leżę i dochodzę do siebie. Cieszę się, że byłam uśpiona nawet ze względu na ogromny stres zabiegiem, oraz bardzo niekomfortową sytuację, nie musiałam tego analizować.
Położne, przekochane, czułam się bardzo zaopiekowania i mam dzięki nim teraz bardzo dobre nastawienie.
Jedynie chyba zrobiliśmy błąd bo od 4 dnia stymulacji mieliśmy zakaz stosunków, i zbytnio tego nie analizowaliśmy, a 10 dni abstynencji dało nam słabe wyniki nasienia. Mam nadzieję, że nie będzie następnego razu, ale jeżeli tak, to zdecydowanie męża trzeba przyatakować jeszcze w trakcie 😅. Staram się tym nie stresować bo w tej sytuacji akurat chyba wiele nie trzeba, niech chociaż kilka dobrych znajdą 🙈
22.07 Transfer
Akurat przyjeżdża do mnie przyjaciółka, mieliśmy jechać razem w tym roku na wakacje, jak im napisałam że my się wycofujemy bo dostaliśmy się do programu to powiedzieli, że w takim razie przyjadą do nas i u nas wszyscy razem spędzimy ten urlop. Więc będę miała turbo wsparcie i wszyscy razem pójdziemy na frytki na szczęście 🥹🍟
Już po 🥹 z 13kumulusów, nadawało się 7, zapłodnili 6.
Transwerowalismy blastocystę 4.2.1 🥹
4 są jeszcze w obserwacji- jutro kończy się ich chodowla więc muszę zadzwonić dopytać jak się mają.
Zamrozilismy jeszcze dwie 5-cio dniowe blastki :❄️ 4.2.1 i 3.2.2 ❄️😍
Od razu mówiłam D, że jak będą 3 i będzie się udawało za 1 razem to będziemy mieć 3 dzieci więc chyba wykrakałam te 3 zarodeczki 😅 Zawsze chciałam mieć 2/3 dzieci, jeśli tylko będzie się udawać za 1 to nie zostawię tam żadnej ❄️
Beta za 10 dni, sama nie wiem jak się nastawiam, szybciej niż za tydzień nie planuje testować, a potem to już nie dużo zostaje więc zobaczymy, może wytrzymam 🙈
3dpt. Ból macicy i jajników od czasu do czasu, pod wieczór ból macicy podczas każdego spięcia jak kaszel czy kichanie. Na papierze lekkie zabarwienie jeden jedyny raz, ale chwilę wcześniej chyba zadrapałam się podczas aplikowania dopochwowo progesteronu więc najprawdopodobniej się delikatnie zraniłam i stąd delikatna plamka krwi na papierze.
6dpt. Mocniejszy wzrost temperatury, ale zawsze na tym etapie mam skok, ten jest jedynie 0.1 większy niż zazwyczaj, czy to wystarczająco żeby robić nadzieję? Raczej nie. Czasem czuję jajniki, macicy już nie czuje tak jak te 2/3 dni temu. Jutro chyba zatestuje, powinno już coś być, a jak nie to skróci zbędną nadzieję o 3 dni. Jak coś wyjdzie zrobię betę 8dpt i później 10dpt dla kliniki, jak nic nie wyjdzie to zrobię tylko betę dla kliniki.
7dpt. Biało. Oczywiście jedynie kreska fabryczna.
8dpt. Biało, zrobiłam tylko dla potwierdzenia. Już się nie łudzę, że może coś jeszcze się pojawi i za 2 dni na becie będzie jakiś cud. Trzymałam się cały dzień, aż do momentu jak znalazłam na Instagramie post w stylu "jesteś cudowną mamą, pamiętaj o tym" i wysłałam go mojej przyjaciółce i w stym momencie się złamałam.
10dpt beta <0.2
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia 2024, 12:53
Dziś 45 dc, po okresie ani śladu.
Ostatni cykl trwał 59 dni.😡 Ciągnie się to ostatnio w nieskończoność, wszystko całkowicie się rozjechało.🙄 Albo przeciągnęła się faza letalna, albo owulacja była bardzo późno. A może to drugie...🤷 Bo właśnie dziś czuję cały dzień kłucie jajnika jakby coś tam się działo.😒 Podobne uczucie miałam w obu ciążach( gra w skojarzenia). Może jakaś torbiel się zrobiła...🤨 Okres jest już bliżej niż dalej.
14 lipca zaczęłam swój 6 miesiąc starań i myślę, że nie ostatni. Po ostatnich badaniach mojego męża, wyniki nie napawają mnie optymizmem. Morfologia spadła z 3% na 2 %. Pomimo brania cynku, selenu i Fetisimu. Nie wiem co o tym mam myśleć ☹️
Moje obfite okresy nie były spowodowane żadnymi mięśniakami, tylko pewnie anemią, więc trochę mi lżej. Ale mam podejrzenie nieprawidłowości genu Mthfr, w środę będę robić badania.
Ten rok będzie cięższy niż poprzedni, choć myślałam, że gorzej być nie może. Może być. Dużo myślę i siedzi mi to na psychice. Zaczęłam się zastanawiać czy warto nadal próbować czy ja to udźwignę. Bo znając moje szczęście to na pewno będą jakieś nie przyjemności związane z ciąża i z dzieckiem. No i jak tu się cieszyć na spokojnie staraniami, a potem ciążą?Problem goni problem...
Teraz mam urlop i mam czas, żeby się wyciszyć, nie chce dużo o tym myśleć... Ale się tak nie da.
Niby czekałam na ten czas, po przerwie, żeby starać się nadal. Ale nie wiem czy będę mieć odwagę? Niby liczyłam się z tym, że może nam się trafić chore dziecko, ale nie wiedziałam, że jestem tego tak bliska...
Po wizycie... jakby powiało powiało optymizmem...
Pierwsze i najważniejsze - po badaniu wychodzi że wszystko jest ok... Nie ma już śladu po moim okruszku... wygląda jak normalnym cyklu... Co jak bardzo głupio nie brzmi, ale to dobrze .
Po drugie - ona widziała pęcherzyk owulacyjny, a przecież miałam ich nigdy nie mieć... (a już drugi raz w tym roku ginekolog widział pęcherzyk...)
Po trzecie - jest plan... - ten cykl powinien trwać jeszcze ze 2 tygodnie, w kolejnym wracam do encortonu i w następnym odbieramy ostatniego maluszka... 🥹
Ostatnie, że chociaż łapiemy się na refundację transferu...
Jak siw nie uda, ruszamy z nową procedura tak szybko jak się da..
2020 - D..... 💔
2022 - A..... 🌈
2024 - Okruszek 💔
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2024, 10:08
6+5, dziś mój trzeci dzień popołudniowych mdłości. Pierwsza wizyta pojutrze. Nie mam obaw większych, mam po prostu nadzieję, że wszystko jest w porządku. Snuje jakieś plany, zawroty głowy i mdłości dają mi nadzieję, że ciąża rozwija się prawidłowo. Wczoraj do jajecznicy mąż znowu trafił bliźniacze żółtko 😅 Oszalałabym ze szczęścia gdyby nasz zarodek się podzielił. To zbyt piękne żeby było prawdziwe. Wiadomo, będę szczęśliwa i z jednym malutkim misiaczkiem. Na wizytę idę sama, mąż boi się iść ze mną. Chcę czekać w aucie, bo nie wyobraża sobie widoku mnie wychodzącej z " tą " miną gdy jest nie tak. Pamiętam, że ja wtedy też bardzo długo miałam przed oczami jego wyraz twarzy. Teraz już go nie pamiętam, ale pamiętam, że nie mogłam wymazać go z pamieci. Czułam, że zawiodłam go.. Że wszystkich zawiodłam, bo nie potrafiłam utrzymać ciąży w czasie gdy laska z patologii chudsza dwa razy ode mnie dodała zdjęcie na fejsa ogłaszające ciążę.
Nie ma co, było minęło. Teraz będzie dobrze. Jeszcze chwilka i się spotkamy. Odetchne na chwilę, aby zaraz oczekiwać kolejnej wizyty- pewnie już prenatalnej 🍀
Czerwiec 2024
Z dobrych wieści: zniknęła sucha skóra, z którą mierzyłam się kilka lat, libido troszkę się poprawiło, włosy rosną jak szalone, paznokcie są troszkę mocniejsze, mniej mam ochoty na podjadanie, szybciej czuję sytość. To chyba znak, że organizm wraca na odpowiednie tory.
Badania w 3 dzień miesiączki zrobione.
Poniżej normy: FSH, LH, Estradiol
W normie: IGF-1, ACTH
Powyżej normy: Prolaktyna - miałam przerwę w dostinex 2,5 tygodnia więc wynik mnie nie zdziwił.
Endokrynolog powiedziała, że guz jest mocno aktywny hormonalnie. Zwiększona dawka dostinex 2 tabletki w tygodniu. Mlekotok zniknął.
Pierwszy cykl również stymulowany clostilbegyt ale tym razem mierzyłam temperature, dokładnie sprawdzałam śluz, otwartość szyjki i jej położenie. Owulacja była 26 dnia cyklu kiedy z mężem już czekaliśmy na miesiączke, bo byliśmy pewni, że cykl bezowulacyjny. Był śluz owulacyjny w tym dniu, szyjka była na maxa otwarta ale myślalałam, że to przypadek, tak późno nie bedzie owulacji. Kochaliśmy się 22 dnia cyklu także przegapiliśmy owulacje. Bez monitoringu nie miało to szans. Zrobiłam progesteron 7 dni po skoku temperatury: 7,61. Co oznacza, że owulacja była ale słabej jakości. Kilka dni przed owulacją miałam ból sutków, po skoku temperatury ból się nasilił i kilka dni przed miesiączką dopiero odpuścił. Zapytałam dietetyka hormonalnego. Może oznaczać to niski progesteron (zgadza się), niedobór jodu lub wysokie estrogeny. Cały czas uczę się obserwacji swojego ciała. Czekamy na miesiączkę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2024, 14:56
Nie spotkamy się bo nie chciałaś że mną zostać, rybko.



Nie mam na razie nic do dodania. Czekam na wtorek, kiedy lekarz kazał mi przyjść zobaczyć czy nic nie ruszy. Tradycji 25mm musi stać się zadość.
Mam leki przeciwzapalne, skierowanie na wywołanie poronienia i kolposkopię, bo mamy podejrzenie nawrotu raczka. Pół roku po zabiegu. Po dwóch dawkach gardasil 9.
Nie skorzystam ze skierowania, ostatnie o czym marzę to wykonywać te zabiegi w tym wielkim szpitalu. Poczekam na decyzję swojego lekarza i skierowania od niego, do naszego mniejszego szpitala
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2024, 18:15
Dzisiaj 11 dc
Czekam na pojawienie się dni płodnych, kupiłam też testy owulacyjne i jutro zaczynam. Moje cykle są długie, więc wcześniej niż 22 dc nie będzie owulacji. Ale ten cykl jest inny. Poprawa wyników badań umocniła mnie w staraniach.
Zdecydowanie wrzuciłam na luz ale widzę też realną poprawę mojego zdrowia, moje libido się poprawiło. Mąż również to zauważył. Mam więcej energii, chce ciągle coś robić po pracy. Wydaje mi się też, że waga spadła ale z pewnością nie podjadam, jem regularnie i odżywczo. Przytulanki nie są na zawołanie, skupiamy się zdecydowanie na sobie. Między nami jest więcej śmiechu, rozmowy o pozytywnych rzeczach, czułości. Jest naprawdę dobrze, niech ten rodzaj emocji trwa najdłużej.
W tym tygodniu obejrzałam dwa darmowe webinary na temat naturalnej cykliczności i wsparcia owulacji z podniesieniem progesteronu. Jestem osobą, która jak sobie coś wkręci to poświęca na to wiele czasu i chłonie wiedzę na każdy możliwy sposób. Przekładam tę wiedzę na praktykę.
Wierzę, że się uda ale nie nastawiam się na ciążę w tym roku. Nie robię sobie deadline'u. Czuję, że jesteśmy coraz bliżej spełnienia naszego marzenia 
Czy u Was też bywają takie momenty pogodzenia się, odpuszczenia w głowie?
Czas wracać do pracy... Okruszku daj mi siłę... I nadzieję że wracam na krótko... 🙏🙏
2020 - D..... 💔
2022 - A..... 🌈
2024 - Okruszek 💔
22.02.2023
Rok temu zostałam mamą wczesniaka. Dziewczynki, która wazyla 2270g, miala 46cm. Dziewczynki, ktora przez ostatni rok pokolorowała rodzicom świat 💜
I choć przyszla na świat za wcześnie, choć przyszla na świat malutka, krucha to dziś.. Moze wcale nie jest ogromna, ale jest bardzo bystra, madra, rezolutna, uśmiechnięta, otwarta, potrafiącą pokazać, ze czegoś nie chce albo jej nie pasuje. 😊
Początkowo rozwijała sie z wiekiem korygowanym, ale ciągle dążyła do tego, zeby dogonic swoich rówieśników - i chyba sie udalo. Dziś daje nam buziaczki, chodzi za reke lub wokol mebli, duzo mówi - po swojemu rzecz jasna, ale komunikacja jest - kocha tate, gdy idzie do pracy i mame, gdy cos sie dzieje ❤️
Jest cudowna, a ja dzis, rok później wiem, że te zle chwile na początku, które nas spotkały, były tego warte 💜
Moje wspaniale 8kg szczęścia 🥰
Żyj nam zdrowo, radośnie, my z tata zadbamy o to, zeby Twoje zycie bylo pelne inspiracji, milosci i szczęścia ❤️
Zaraz zaczynamy 😱🙏😱
14 TC. Rozpoczęłam oficjalnie 2 trymestr.
Czy jest poprawa samopoczucia. Oczywiście, że nie... Za to znalazłam coś co mi bardzo pomaga, a mianowicie żucie gumy. Nagrodę Nobla powinnam za to dostać.
Jestem już po prenatalnych. USG książkowe. Nie ukrywam, że bałam się. Mam 37 lat, dziecko urodzi się kiedy będę miała już skończone 38. Czekam jeszcze na wyniki krwi i ryzyka. Jak coś będzie nie tak to nifty, ale myślę że będzie ok skoro USG jest takie ładne.
Data porodu 22.08. Biorąc pod uwagę planowana CC pewnie będzie to 14 lub 16 sierpnia. Mąż pod koniec sierpnia ma 40-tke. No, niezły prezent sobie sprawil. Imprezy życia nie będzie 😁
10 marca idę na zwolnienie.
Nadal nie mieści mi się w głowie to, jak można kochać dwójkę dzieci tak samo. Dziś koleżanka z pracy powiedziała mi, że jej znajoma kocha jedną córkę dużo bardziej niż druga. Czyli jednak to się zdarza. Ale mało kto się do tego przyzna, że kocha bardziej jedno dziecko. Ciekawe jak to ze mna będzie. Chcemy powiedzieć córce o rodzeństwie kiedy już będziemy znali płeć. Choc oczywiście moja mama non stop do tego nawiązuje: "a może mama ma w brzuchu dzidziusia?". Jak mnie to wkurza... Nie rozumiem jak można tak robić...
14 dc
Właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że kolejna koleżanka z pracy jest w ciąży. Jak to przyjęłam?
O dziwo dobrze, ucieszyłam się, pogratulowałam i przytuliłam. Wiem, że ona również nie miała łatwej drogi do ujrzenia dwóch kresek. Naprawdę ten cykl jest jakiś spokojny, wierzę, że nam się też uda. Jestem nastawiona pozytywnie. Czekamy na owulacje. W weekend rozpoczęłam testy owulacyjne. Na razie cień cienia na nich, więc do owulacji jeszcze trochę. Według kalendarzyka w przyszłym tygodniu będą dni płodne. Dzisiaj już zaczęły boleć mnie sutki - miesiąc temu również przed owulacją bolały.
Dwa lata starań wybiło.
22.07 była nasza 7 rocznica ślubu.
Co otrzymaliśmy od losu? Bliźniaki, które od poniedziałku będę ronić w szpitalu.
Które były, ale ich jednak nie było pod moim sercem. 💔💔
Na urodziny 28.09 również otrzymam pustkę. Albo wyniki histerolaparoskopii. Zależy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2024, 19:26
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.