Dziś zrobiłam test ciążowy i są dwie kreski. Trochę się wystraszyłam że nie dam rady że dziecko może być chore,co ludzie powiedzą i wiele innych obaw.
Ogólnie czuje się dobrze po za tym boli mnie biust i to dosyć mocno.Co myślę?że mimo wszystko jestem szczęśliwa czuje taki spokój mimo obaw że może być dobrze,pomimo że Patryk jest dzieckiem z niepełnosprawnością.Bede modlić się o sile i zdrowie dla nas wszystkich.
Boję się wybiegać w przyszłość o dziecku,Na pewno chce zrobić szersze badania że względu na wiek i obciazenie
Dziś jestem już dwa tygodnie po histeroskopi i wycięciu dwóch polipów endometrialnych. Już mogę współżyć, nareszcie bo dziś już mnie nie obchodzi czy mąż ma ochotę😁 za długa wstrzemięźliwość. Święta minęły w rodzinnej atmosferze. Cieszę się, że bardziej skupiliśmy się na swoich codziennych sprawach związanych z przeprowadzką do drugiego mieszkania i budową domu. Byłam na dwóch ekstremalnych drogach krzyżowych z koleżanką z pracy. Ostatni czas zbliżenia się do Boga pokazał mi, że moja droga do zostania matką jest drogą bardzo samotną. Tylko ta samotność pozwala mi bardziej zaakceptować sytuację, że wszystko jest po coś. Te dni, miesiące i lata starań są po coś. Może ma mnie to nauczyć większej pokory i cierpliwości. Duchowo czuje się bardziej pełniejsza i na właściwym miejscu. Co raz bardziej widzę, że trafiłam na właściwego mężczyznę w moim życiu. Wyraźniej dostrzegam, że małżeństwo to nie tylko fun i imprezy ze znajomymi. Ten czas smutku i śmiechu wzmocnił nasze małżeństwo, wystawił nas na ogromną próbę. Sprawdził, że pomimo tak dużych przeszkód wspieramy się. Czuje się bliżej Boga i z jednej strony dziękuję za taki sprawdzian bo wiem, że był po coś.
Poroniłam.
Wczoraj rano zgłosiłam się do szpitala.
Dostałam 2 tabletki doodbytniczo i 2 doustnie. Były paskudne, rozpuszczały mi się w ustach godzinę, od tej goryczy walczyłam żeby się nie zerzygać, a muliło mnie godzinami.
O 15 zaczęło się coś dziać, a o 16 kolejne 2 tabletki doustnie.
Znowu masakra. W ustach spalona całą skuzowka. Nie polecam tego sposobu wchłaniania.
O 18 ból już na skraju mojej wytrzymałości. Skurcze były częste. Ból przypominał mój poród na oxytocynie gdy wszystko było tylko szyjka nie chciała puścić.
O 20 chodziłam już i mówiłam, że nie wytrzymam. Miałam wizję,że tam mi się wszystko zablokowało.
Poszłam wziąć prysznic. Włożyłam łapę do środka i gryząc własne zęby zrobiłam sobie lekki masaż szyjki. Czułam jaka jest ogromna ale na końcu zamknięta na wszystkie spusty.
Wróciłam na salę i poprosiłam o pyralginę w kroplówce.
Niedługo po tym wybuchlam. Poszło wiadro krwi z takim impetem że zalałam całe łóżko. Szok. Przyszły pielęgniarki, tu w końcu ktoś otoczył mnie opieką. Wzięły mnie do łazienki, ściągnęły majtki tak żebym nie musiała patrzeć ale swoje i tak zobaczyłam, ogarnęły mnie i materiał do badań. Ból minął momentalnie. Wzięłam prysznic. Później jeszcze parę skrzepów i skurczy ale około 23 kładłam się do łóżka i już było ok.
Byłam pewna, że wszystko wyszło. Przestałam prawie krwawić.
Smutna, zszokowana ale też dumna, że to wytrzymałam i że dałam radę.
Niestety poranne usg wykazało sporo resztek w środku, ponad 2 cm. Lekarz powiedział, że do 1,5 cm mam szanse wydalić ale 2 to już za dużo. Że mogę próbować, a najwyżej za 3 tygodnie stawie się na zabieg. O nie... Mówię, że nie chce tak. No to robimy dzisiaj,on też tak zaleca poki szyjka miękka.
Fajnie tylko, że na żywca.
Mówię, że chce narkozę, a on że nie praktykują tego.
No dramat.
Kazał mi to sobie załatwiać z szefem. Czekałam do 11 ale utknął gdzieś na sali operacyjnej. Pogadalam.z pielęgniarką, mówi, że jak poroniłam sama to tam nie ma dużo i dam radę,sobą pogada z koleżanką żeby mi dała sporo fentanylu.
Poszłam na żywca. Nie było źle, rzeczywiście to raczej dyskomfort niż ból.
Nie miała już USG więc nie wiem jak jest teraz w środku.
Pójdę na jakąś kontrolę za tydzień czy dwa to zobaczymy.
Żyje. Oddycham. Cierpię. Wytrzymałam to.
Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Logan City
Drogi pamiętniku!
Odstawiłam wszystkie psychotropy w styczniu, czuję się bez nich lepiej, już nie taka senna i oklapła, teraz muszę tylko zadbać o swoje zdrowie psychiczne, może faktycznie poszukam jakiejś formy terapii dla siebie, choć najpierw musiałabym ogarnąć się i znaleźć w końcu jakąś pracę. Ogólnie dziś 40DC, byłam stymulowana clostylbegyt i w środę pecherzyk miał 15mm, weekend na serduszkowaniu, ale nie nastawiam się jakoś bardzo, bo cykl spóźniony cały, sluzu totalnie brak, susza jak na pustyni, więc mam poczucie, że jeśli owulacja była, jest? Bo nie wiem to i tak mega słaba. W sobote o 15 mialam test owulacyjny pozytywny, ale narazie owulacji w ogole nie czulam. Zobaczymy co w środę na USG i czy będzie jakiś skok temperatury.
Daj mi Boże siłę
Dziś zrobiłam test ciążowy i są dwie kreski. Trochę się wystraszyłam że nie dam rady że dziecko może być chore,co ludzie powiedzą i wiele innych obaw.
Ogólnie czuje się dobrze po za tym boli mnie biust i to dosyć mocno.Co myślę?że mimo wszystko jestem szczęśliwa czuje taki spokój mimo obaw że może być dobrze,pomimo że Patryk jest dzieckiem z niepełnosprawnością.Bede modlić się o sile i zdrowie dla nas wszystkich.
Boję się wybiegać w przyszłość o dziecku,Na pewno chce zrobić szersze badania że względu na wiek i obciazenie
7+0 tc wg transferu
Dziewczyny mam 9 mm żywego człowieka ❤️
Krwiaki są wszędzie, ogromne. Z każdej strony, odklejają kosmówke, popękały naczynia. No leje się z każdej strony.
Lekarz pozmieniał mi trochę dawki leków. Kazał odstawić Cyclogest, dołożył prolutex.
Wcześniej odstawiłam acard ale heparyne też kazał odstawić.
Dostałam też cyclonamine. Brałam ja też przy krwawieniach z córką.
Ciekawe czy nie jest za późno... Może mógł mi to wszystko dać już ktoś dawno.
Czekamy.
Sytuacja jest trudna, nawet doktor byl bardzo ostrożny i mówił, że tyle krwiaków i takie wielkie że on tego nie widział ale dodał też że te krwawiące ciążę są silne.
Sama to znam bo już to słyszałam. Albo krwiaki odetną łożysko i ciąża obumrze albo się zaczną wchłaniać i jakoś to przetrwamy ❤️
Narazie mój maluch walczy i ja się nie poddaje.
Jedną taką ciążę dziś mogę nazywać córeczką, druga jest moim aniołkiem.
Jak to doktor powiedział. Byle to jeszcze psychicznie udźwignąć 🙏
Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Townsville
Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Townsville
Drogi pamiętniku!
Odstawiłam wszystkie psychotropy w styczniu, czuję się bez nich lepiej, już nie taka senna i oklapła, teraz muszę tylko zadbać o swoje zdrowie psychiczne, może faktycznie poszukam jakiejś formy terapii dla siebie, choć najpierw musiałabym ogarnąć się i znaleźć w końcu jakąś pracę. Ogólnie dziś 40DC, byłam stymulowana clostylbegyt i w środę pecherzyk miał 15mm, weekend na serduszkowaniu, ale nie nastawiam się jakoś bardzo, bo cykl spóźniony cały, sluzu totalnie brak, susza jak na pustyni, więc mam poczucie, że jeśli owulacja była, jest? Bo nie wiem to i tak mega słaba. W sobote o 15 mialam test owulacyjny pozytywny, ale narazie owulacji w ogole nie czulam. Zobaczymy co w środę na USG i czy będzie jakiś skok temperatury.
Daj mi Boże siłę
22dc - transfer 
Różowy sweter na dziewczynkę,
Niebieska frotka na chłopczyka,
Czerwone majtki na szczęście.
Tak mi się dziś złożyło 
27 dzień cyklu.
Dziś wyrywam ósemkę, dlatego na wszelki wypadek zrobiłam test.
Negatywny.
Nie rodzę w 2025. Nie wiem co dalej robić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2025, 11:47
Od mojego ostatniego wpisu minęło już kilka dni. Staram się skupić na budowie domu i pakowaniu rzeczy bo czeka nas przeprowadzka. W zeszłym tygodniu pierwszy raz byłam na Ekstremalnej Drodze Krzyżowej 22 km i było mi to potrzebne. Nie chciałam obecności bliskich i drogę przebyłam tylko z koleżanką z pracy. Stopniowo wszystko było normalne bez ciągłego myślenia o tym, że z miesiąca na miesiąc niestety ale ciąży nie ma. Ale moja siostra kilka dni temu oznajmiła mi, że jest w ciąży. Drugie dziecko i udało się w pierwszym cyklu starań. Oczywiście ucieszyłam się, pogratulowałem jej. Pocieszającym słowami uświadomiłam jej, że moje problemy z uzyskiwaniem ciąży nie mają nic wspólnego z jej szczęściem. Oczywiście to prawda ale to również boli. Bo za wszelką cenę chciałam unikać osób w ciąży aby móc skupić się na innych rzeczach. Ale to jest bardzo trudne rozmawiać z kimś kto za 8 miesięcy zostanie matką i mówić o swoich problemach które trwają już ponad dwa lata.
Dziś mam ochotę płakać i trzymać dystans. Po tych dwóch latach bardzo zweryfikowałem swoich znajomych i to czego ja potrzebuję a nie to czego inni oczekują ode mnie.
Mąż mnie wspiera i hamuje przy zbyt wybuchowych emocjach😁 wszystko co mówi ma ogromny sens. Mamy plan działania, za dwa tygodnie idę na zabieg histeroskopi - wycięcie polipa. Jesteśmy na finiszu leczenia na pasożyty. Ale czasami tak strasznie mnie ludzie wkurwiają ze swoją bezsensowną paplaniną. Siostra która robi mi prawie sympozjum naukowe jak to nie można niczego w życiu planować bo ciąża przyszła tak niespodziewanie. Cieszę się jej szczęściem ale chyba wolę to aktualnie robić z większej odległości. Ta sytuacja mnie strasznie irytuję bo wcześniej mogliśmy o wszystkim rozmawiać na luzie a teraz głównym tematem jest jej stan błogosławiony.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2025, 15:27
Jestem po zastrzyku ovitralle. Wczoraj był wykonany rano. Dziś dostałam antybiotyk bo strasznie mnie kaszle. Jak myślicie czy ma on wpływ teraz na zastrzyk. Jest to moje kolejne staranie się o dzidziusia. I nie wiem czy go brać
Zrobiłam bete wczoraj o 7 rano i morfologię. Morfologia przyszła wieczorem, a bety dalej nie ma. O 15 dostałam informację, że jeszcze próbka nie dotarła do laboratorium.
Masakra.
Już więcej ani na testy nie sikam ani do laboratorium na osiedlu nie idę...
Niby mam jeszcze test w domu ale dopóki nie zobaczę 0 to nadzieja wciąż się będzie tlić.
Beta z 8 dpt 112
Dzisiaj z 10 dpt 417
Wiedziałam już o 1 w nocy bo wyszedł mi bladzioch ale taki bladzioch, że jak przyszła pierwsza beta to byłam pewna, że to biochem.
Na żadne testy już nie sikam.
Jestem w szoku. Nie zmrużyłam oka, nie poszłam do pracy.
Mój mały cud!
Zostań ze mną błagam 🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2025, 12:13
20+2 tc
Połowa za nami! 🤍
Wczoraj mieliśmy kolejną wizytę. Dni, w których się widzimy, są wyjątkowe - zawsze czekam na nie niecierpliwością, maluję się i ubieram szczególnie ładnie. To takie highlighty w trakcie miesiąca - w końcu idziemy spotkać się z najważniejszą osobą w naszym życiu.
Nasz synek mierzy już 22 cm i waży ok. 330 g 🩵 Jest zdrowy, silny i nic mu nie brakuje. Wymiarami pasuje idealnie do wieku ciąży, a od prawie 3 tygodni czuję jego ruchy.
Pierwsze kopnięcie zauważyłam dokładnie w 17+5 tc. Leżałam na prawym boku i, gdy mąż drapał mnie po plecach, poczułam zupełnie niespodziewanie dziwne dotknięcie w dolnej części macicy. Do tej pory tego nie znałam. Dwa dni później, leżąc, poczułam podobne 2 dotknięcia, tym razem po lewej stronie. Z biegiem czasu przybierały one na sile, jednak bywały doby, gdy nie pojawiały się w ogóle. Raz maluch nie dawał o sobie znać przez dobre 4-5 dni i nawet detektor nie pomógł mi się uspokoić - szukałam bez skutku tętna jakieś 15 minut. Dopiero po małej przerwie znalazłam je bardzo, bardzo nisko, tak jakby maluszek mocno wtulił się gdzieś w głąb brzucha. Płakałam jak bóbr, bo ulga mieszała się jeszcze z przeogromnym strachem, którego właśnie doświadczyłam.
Niedługo po tym wydarzeniu synek zrobił nam najpiękniejszy prezent - zaczął kopać tak mocno, że ruchy poczuł mój mąż przykładając rękę do brzucha. Dokładnie w 20+0 tc pierwszy raz udało mi się uchwycić kopniaczki na kamerze. Mimo wszystko nasze dziecko jest dość spokojne i śpi smacznie na prawie każdym usg 😀
Wybraliśmy już imię. Bardzo nam się podoba. Przyzwyczajamy się do niego, mówimy tak do synka. Dziadkowie sprawdzili znaczenie i stwierdzili, że będzie dobrze do niego pasować. Jestem zadowolona, że udało nam się z mężem dogadać i znaleźć coś tak pięknego 🤍 Kupiłam już też pierwsze ubranka, ale jeśli chodzi o takie większe zakupy, to na razie wpisuję wszystko na listę. Zobaczymy co dostaniemy po rodzince, a co trzeba będzie dokupić. Dziadkowie zrobili nam już niespodziankę w postaci suszarki (o której tyle czasu marzyłam), więc jeden większy wydatek mamy z głowy.
Intensywnie myślimy też o przeprowadzce z naszego mieszkania i interesujemy się zakupem domu. Jeden wyjątkowo wpadł nam w oko, codziennie o nim rozmawiamy, a ja wyobrażam sobie lato spędzone na własnym tarasie z maluszkiem przy piersi i dobrą książką. Mam nadzieję, że uda nam się w końcu zrealizować nasze plany. Teraz mamy wyjątkowy powód do szybszego podejmowania decyzji 🤍
Wczoraj, w dniu wizyty, gdy czułam ruchy, ciągle chciało mi się płakać ze wzruszenia. Wszystko inne stało się nieważne, a problemy tak jakby straciły na znaczeniu. Priorytety zupełnie zmieniły kolejność i teraz najważniejsze jest dobro tego małego człowieka, którego noszę pod sercem. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, co dostałam od życia i wreszcie mogę powiedzieć, że jestem naprawdę szczęśliwa 🩵
Mamy 22.04. Czas chyba coś napisać.
Jestem po pierwszym w życiu transferze mojego niedobitka 5BB. Transfer był 15.04 o 15:00.
Dzisiaj, 7dpt test pokazał oczywiście biel. Mój niedobitek, który tak dzielnie walczył, nie chciał zawalczyć do końca.

Co czuję? Co czujemy?
Ja znoszę to w miarę. Każdy biały test jest dla mnie jak plaskacz w twarz i nie chcę tego ukrywać. Ale świadomość, że ten zarodek realnie był i z jakiegoś powodu nie został, jest... specyficzna. To inny poziom myśli pt. "dlaczego tak się stało"?
Muszę zaczynać całą procedurę od nowa. Chcę to zrobić jak najszybciej. Po piątkowej becie (w sobotę nie działają laboratoria) będę pisała do koordynatora i lekarza, prosząc o jak najszybsze rozpoczęcie stymulacji i procedury nr 2. Chcę, żeby to było już w kolejnym cyklu. Nie chcę już czekać.
Mąż przeżył to bardziej. Zupełny brak nadziei miesza się w nim z próbami pocieszenia mnie. Nie potrafię mu pomóc, bo sama jestem mocno zagubiona w swoich odczuciach i mimowolnie dystansuję się od wszystkich, co może sprawiać wrażenie obojętnego chłodu. A wcale przecież tak nie jest.

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2025, 19:08
Przyszła....🐒🙉🙈 po 2 latach i 2 miesiącach wolności😭 a było tak pięknie😎 chociaż poza czerwienią to nic mi nie dolega. Zero bolesnego brzucha, a nawet jakiegoś ciśnienia nerwowego nie czuję. Jedynie ta świadomość, że już będzie mu towarzyszyć do menopauzy jakoś mi doskwiera🫣
Mały Człowiek znowu chory. Zapalenie oskrzeli😳🥴 ale przechodzi dość lekko i liczę, że od wtorku wróci do klubiku a my do normalności. Oczywiście rozchorował się jak mąż był na spotkaniu w Brukseli, więc miałam na głowie dom, dzieci, w tym jednego chorego i pracę zdalną. Na piątek wzięłam już L4, bo bym nie wyrobiła🤭
Ludzik już całkiem sprawnie dreptać, chociaż jak mu bardzo śpieszno to jeszcze z automatu biega na kolanach😅❤️ Starszej dziubek się nie zamyka czy trzeba czy nie trzeba, ale jest w tym urocza ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2025, 00:20
Część badań zrobionych. Część badań wykupionych🫣🫣
Na dniach wizyta w jedynym laboratorium, a później w drugim. Najgorsze to jest te siedzenie w labo przy krzywej cukrowej + insulina.
Endokrynolog ogarnięty. Oczywiście do swojego dostać się to graniczy z cudem. Wizyta pod koniec roku. Na szybko prywata musi wlecieć niestety.
Chyba czeka mnie jeszcze ortopeda. Skręciłam kostkę i zamiast lepiej jest coraz gorzej. Maratony na nogach robią swoję.
Powoli z PLANEM do przodu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2025, 18:15
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.