Od rana czekałam na ten telefon jak na zbawienie....przez 5 dni powtarzałam sobie ze dopóki nie dzwonią znaczy moje zarodki się rozwijają... ostatnio zadzwonili w 6 dobie, bo tak zamrozili mój jedyny zarodek... wkręciłam sobie, że jak nie zadzwonią to jest źle...
Zadzwonili koło 15... pierwsza myśl, przerażenie ze jest źle skoro dzwonią... pytanie o pesel i cały ten wstęp trwał wieki... czułam jak mi serce wali... aż uslyszalam to, na co czekałam w zasadzie od poprzedniej procedury... pani powiedziała że "na dzisiaj stadium blastocysty osiągnęło 6 zarodkow" 🥹.
Czy któryś z nich jest zdrowy? Jeśli tak, czy będzie transfer zakończony ciąża? Jeśli tak, czy tymrazem będzie to ciąża zakończona dzieckiem? Pytań nadal jest milion, ale chyba jestem krok bliżej celu...
Dziękuję 🥹 i błagam niech to się w końcu poukłada... 🙏

W niedzielę miał był telefon z ostateczna informacja o zakończeniu hodowli - finał jest taki, że w 6 dobie zamrozili jeszcze 2... łącznie mamy ich więc 8... został mniej więcej tydzień do wyników PGTa... potem z tydzień do cyklu, w którym jak nie się jeszcze nie wywali będzie transfer...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2025, 22:25

Pierwszy cykl na sterydach nieudany.
Czy podejmę nowa próbę teraz? Chyba nie.
Od dłuższego czasu funkcjonuję jak żywy trup. Nie mam siły, wszystko mnie boli, nie śpię, mam napady przerażającego zimna... A włosy, które miałam długie, ścięłam na krótko, bo nie wyrabiałam z ilością włosia w domu, na dziecku...
Wstępna diagnoza silna anemia ( podchodząca już lekko pod wizyta szpitalna) . W przyszłym tygodniu kolejne badania.
Nie wiem czy czuję się dobrze, że na razie odpuszczamy, ale też nie wiem czy to odpowiedzialne w moim obecnie starać się o ciążę...
Czasami wracam do dawnych lat i obecnie nie jestem w stanie pojąć jaka byłam zacięta, jaka byłam waleczna , ile byłam w stanie znieść... Teraz obecnie wizja takiego ,, szaleństwa " mnie emocjonalnie przygniata. Na samym myśl, o aplikowaniu np.dupka, robi mi się słabo. Czemu tak? Nie wiem.
Na razie próbuję sobie wmówić, że przez te dwa-trzy miesiące zadbam o siebie i wrócę do starań z podwójną mocą. Oby.

Wracam po długiej nieobecności !!!

Na pokładzie 🧑 Maks - 10 lat i 👶 Liwia niespełna 5 latek 💝

Czas tak strasznie szybko leci 😅 Maks niedawno miał Komunię św., bardzo wzruszający czas ♥️ od września idzie do 4 klasy a w wakacje jedzie na swój pierwszy obóz letni. Jest bardzo bystrym, ślicznym i wrażliwym chłopcem. Bardzo dobrze się uczy, ma kolegów i ulubione aktywności. Jest bardzo podobny do mnie i mojego taty ♥️
Liwcia to żywe srebro, wszędzie jej pełno. Jest bardzo uparta i potrafi stawiać na swoim 🤣 Chodzi do przedszkola od 2,5 roku, bardzo je lubi, ma swoich kolegów. Uwielbia rysować, tańczyć, wcinać słodycze i malować się kosmetykami. Kocha Psi Patrol 😅 jest moim skarbem i pociechą .

A ja ? Od 10 lat mama, czuje sie spełniona. Kocham naszą rodzinę, uwielbiam celebrować rodzinny czas, wspólne wycieczki, robić im foty i kolekcjonować wspomnienia ♥️ Pracuję zawodowo i lubię swoja pracę. Ale jestem wrodzonym adhd kocham jak coś sie dzieje 😅 Z mężem niedawno mieliśmy 12 rocznicę ślubu a razem stuknęło nam 18 lat.

Pozdrawiam 😄

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 6 czerwca 2025, 15:52

Znowu mam tylko jeden zarodek. Nie wiem jaki, protokołu dalej nie ma. "Problemy techniczne" heh...
Ale za to mam brak siły do tego. Zaraz zacznę trzecią procedurę, a perspektyw na sukces niemal żadnych.

Nie czuję się wartościowa. Nie czuję się kobietą. Nie wierzę że tym razem wynik procedury będzie inny.

Darujcie sobie słowa pocieszenia, że ktoś z jednym zarodkiem uzyskał ciążę. Ja już raz nie uzyskałam. Dlaczego za drugim razem ma być inaczej? :) Jestem chodzącą kupką negatywnych scenariuszy że wszystkich możliwych.

Kiedyś myślałam naiwnie że wrócę po rodzeństwo zanim program się skończy. To będzie cud jak uda się począć chociaż jedno przez te wszystkie procedury.
Nie będziemy podchodzić do IVF komercyjnie. Po tym czasie zamiast ładować wszystkie oszczędności i kasę w dziecko, zaczniemy po prostu żyć za zamkniętymi drzwiami.



Za mało czasu minęło między tym co napisałam wczoraj a tym co chcę napisać teraz.

Mam protokół. Problemy techniczne objęły serwery invimedu od czwartku. Rozumiem więc zamieszanie. Finalnie protokół pojawił się o czasie (7 dzień roboczy) po 22:00. 🙈

Mamy jedną blastkę 3AB z piątej doby.
Co się zadziało?
Z 14MII zaplodnilo się 13 komórek. Rozwijały się całkiem ładnie. W trzeciej dobie 8 z nich było ocenione na comp, czyli zaczęły fazę zbijania komórek żeby przekształcić się w morulę i blastkę. Niestety, nie zrobiły tego. 10 zarodków padło w trzeciej dobie. Jeden został zamrożony. Jeden padł w szóstej dobie, a jeden w siódmej.

I co teraz?
Jest trochę lepiej:
-poprzednio mimo równie dobrej zapładnialnosci, żaden zarodek w 3 dobie nie był oceniony na comp, kilka odpadło szybciej niż w 5 dobie,
-zamrozona blastka jest z 5 doby, nie ma oznak spowolnienia energetycznego i jest lepszej klasy,
-zarodki rozwijały się w miarę równo.

Gdzie leży nasz problem?
-aktywacja genomu zarodka,
-w funkcji mitochondriów (słabe energetycznie)
-Immunologia (KIR AA lub wysoki crossmatch mogą wywoływać subtelnie cytotoksyczne środowisko nawet poza endometrium, brak pomocy energetycznej).

Nie jest to prawdopodobnie czynnik męski. Nasienie było dobrej jakości, poddane Fertile Chip, po czym plemniki zostały wybrane metoda IMSI.

Co ja planuję?
-Crossmatch w poniedziałek,
-telekonsultacja z Jarosz 16.06,
-wizyta i konsultacja w klinice,

Po tym podejmę decyzję czy po nieudanym transferze od razu podchodzimy do kolejnej stymulacji i punkcji, czy robimy przerwę i 3 miesiące bitej suplementacji.

Nie planuję zmieniać kliniki i lekarza. Nie mam logistycznej możliwości ujeżdżania do innych miast, ja w trasie którą pokonuje busem pracuję. Mam dobry vibe z lekarzem. Robi co może, konsultuje się z embriologami, słucha co mówię i na tej podstawie podejmuje decyzję. Jestem pewna że jak mnie tylko zobaczy i efekt tej stymulacji, poleci się skonsultować od razu z embriologami a w wolnej chwili porozmawia z kolegami po fachu o moim przypadku.

Na co mam realną nadzieję w kolejnej procedurze? Menopur/mensinorm jako główny lek stymulujący. Stymulacja dzień-dwa dłuższa niż wydawać by się mogło za optymalne. Mogę mieć haplotyp PCOS odporny na samo FSH (Rekovelle).
Czy to coś da? Oby dużo... Proszę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2025, 00:52

31 dc
Endokrynolog wykluczyła niedoczynność tarczycy. Jak dla niej wyniki są prawidłowe.
Potwierdziła również, że mikrogruczolak nie powoduje poronień. Ogólnie jakoś ta wizyta była taka na odczepne. Chyba skonsultuje się z innym endokrynologiem.

Zbliża się owulacja. Od 3 dni pojawia się śluz płodny.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2025, 23:23

Mamy już 8 tydzień skończony. Staram się nie myśleć o tym że może stało się coś złego z fasolką ale w związku z tym że oprócz dzidziusia mamy też wielką torbiel (ostatnio miała 7,5cm) to jednak trochę się martwię. Kolejna wizyta 28.10. Już się nie mogę doczekać kiedy cię zobaczę mój mały Promyczku nadzieji.
Mam problem z moją siostrą. Ona też się starała i poroniła, gdyż dziecku w 8 tygodniu przestało bić serduszko. I jak mówię że mam wizytę za 3/4 tygodnie to pyta czy sie nie martwię, i że ona by robiła więcej testów i częściej chodziła do lekarza. Trochę mnie to stresuje. Ja staram się podchodzić do tego z myślą co będzie to będzie. I tak nie mam na to wpływu jeśli coś się stanie. Moja lekarka powiedziała na ostatniej wizycie, że nie mam czym się denerwować i widzimy się za 4 tygodnie. Dostałam progesteron na wszelki wypadek i żeby zabezpieczyć dzidziusia w związku z tą torbielą. Gdyby bolał mnie brzuch albo coś się działo to mam do niej napisać i ewentualnie jechać do szpitala.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2025, 00:46

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 24 listopada 2025, 20:27

Uprzejmie melduję i donoszę że w moim brzuchu oficjalnie zadomowił się i rośnie mały Jakub. 💙✨

Na pamiątkę tych ważnych badań otrzymałam zdjęcie... Fifora.
Nie profilu, nie główki. Fifora.🙈
I małych zatorków (5mm) w nerkach (norma poniżej 10mm).

EDIT: ale chociaż z wizyty dzień później otrzymałam cudowne zdjęcie "brzydala" (zawsze mówiłam, że te USG 3D to brzydkie są, aż nie otrzymałam swojego 🤣)
IMG-20251125-103441.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2025, 17:03

Karo_27 Moja walka - wygrana? 29 czerwca 2025, 08:31

Miałam teraz skupiać się na treściach wyłącznie optymistycznych, pełnych wiary, że na końcu tej drogi się spotkamy. Że to spotkanie jest coraz bliżej.

Tymczasem nastąpiła seria niefortunnych zdarzeń i w tym momencie- wiem, że nic nie wiem.

Zdarzenie nr 1.
Zaczęło się od wyniku cross match, który z wartości 28,5 w grudniu 2024 urósł do 39,5% w czerwcu tego roku.
Nie wiadomo, dlaczego. Podłamałam sie wtedy po raz pierwszy, czekamy na konsultację z immunologiem.

Zdarzenie nr. 2
Po prawie tygodniu walki, żeby się nie zarazić od męża, który po Pyrkonie wrócił chory zaraziłam się również ja. Infekcja rozwijała się powoli, w sobotę zdążyliśmy jeszcze pójść na urodziny znajomej. I co się okazało? Że to nie były standardowe urodziny. Królowały posiadówki na kanapach, napoje bezalkoholowe i dwa, piękne, ciążowe brzuszki. Nikt nam wcześniej nic nie powiedział. Przeżycie tego dania było dla mnie ekstremalnie trudne i zapoczątkowało moją złość na męża, poczucie braku zrozumienia. Myślałam, że już dawno nie przeżyłam czegoś tak bolesnego, ale myliłam się.

Zdarzenie nr. 3
Rozchorowałam się na dobre. Staram się jakoś funkcjonować- sama, bo męża nie ma w Polsce. W tym momencie jestem chora od ponad tygodnia. Wszystko leży odłogiem, sił mi czasem brak, a pogoda nie rozpieszcza - miało być lato…
Oprócz zapalenia górnych dróg oddechowych, osłabienia, kataru, kaszlu co jakiś czas dokucza mi również brzuch… Od ok. 2 tygodni biorę antyki - Slinda w celu wykonania histeroskopii. Miałam brać od pierwszego dnia miesiączki, ale mój cykl mnie „znowu” zaskoczył i pojawiło się brunatne plamienie na 10 dni przed terminem okresu - potraktowałam je jako miesiączkę.
„Modlę się”, żeby mimo tych bóli nic tam na dole złego się nie działo, że nie ma np. torbieli… Chcę już, żeby film się przewinął i żeby minął tydzień do histeroskopii. I tak - boję się tego trochę- będzie znieczulenie miejscowe, ale jeszcze bardziej martwię się o stan swojego zdrowia. Coś jest ze mną nie tak, czuję to, niestety na razie nie dostałam jeszcze konkretnej informacji co jest nie tak, mimo wielu lat diagnostyki. Żeby było śmieszniej, w moczu wyszły mi bakterie - planuję iść do urologa we wtorek.

Zdarzenie nr. 4
Mąż wyjechał w delegację w niedzielę i od tego czasu jestem na niego zła, że dla niego praca jest ważniejsza niż ja. Staram się uspokajać, ale ta złość wraca, codziennie się kłócimy. On nie zrezygnuje z wyjazdów, mimo że wie, że ja nie chcę żeby wyjeżdżał tak często. Od pamiętnych urodzin między nami wrze - czuję się samotna, niezrozumiana, boję się o przyszłość . Nie ma porozumienia. Konflikt tragiczny… W życiu na niewiele sytuacji jesteśmy przygotowani… często jedno wydarzenie zmienia wszystko.

Mimo choroby i pogody idę na pilates, trzeba czasem coś robić z tym ciałem. Po treningu okazuje się że siostry mają przeczucie, że coś jest nie tak z babcią. Mam flashbacki sprzed dwóch lat , gdy umierał mój ojciec…

Long story short - babcia została zabrana karetką na OIOM. Moja sytuacja rodzinna jest skomplikowana, pojawiają się nowe trudne emocje, moja choroba zamiast się wyciszać pogłębia się. Teraz żyję w stanie jeszcze większego zawieszenia - nie wiem, czego się spodziewać, gdy dziś pójdę do szpitala, nie wiem, co zrobić z pracą- dopiero byłam na l4. Najchętniej rzuciłabym to wszystko w diabły, gdybym tylko mogła. Muszę wytrwać, przecież chcę dać szansę trzem mrozaczkom. Nie chcę się rozwlekać, ale sytuacja nie jest trudna tylko ze względu na ciężki stan babci, ale przede wszystkim na realne problemy z moją rodziną pochodzenia. Na szczęście nie jestem w tym całkiem sama - wspieramy się z dwiema siostrami tak, jak możemy. Tak bardzo chciałabym, żeby babcia miała szansę nas jeszcze zobaczyć, dowiedziała się, że nie została sama w szpitalu.

Tik, tak, tik, tak. Nie wiem, co będzie. Wiem tylko, że to nie jest dobry moment. Jeszcze się nie doleczyłam, mąż za granicą, zaraz histeroskopia, potem mieliśmy zacząć przygotowania do transferu - jak w tych warunkach się wyciszyć i odzyskać optymizm?

Niech te chmury i silny wiatr wreszcie miną. Czekam na słońce i ciepło. Czekam na nadzieję.

Edytowane 1.07.2025

Babcia jest po operacji. Stan dalej ciężki, każdy scenariusz jest możliwy w każdej chwili. Tymczasem ja dostałam wynik badania genetycznego i tym sposobem dowiedziałam się, że oprócz mutacji MTHFR heterozygota c.128a mam również mutację Pai1 - polimorfizm 4g/5g… będę teraz zgłębiać temat. Tylko spokój może mi pomóc.





Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2025, 10:31

Jeszcze się nie poddałam, następna stymulacja czas zacząć
Od 2 sc ovaleap przez pierwsze 2 dni 300 j/d a od 4 dc 250 j/d z racji wysokiego amh
Wizyta w piątek
Przed kolejnym transferem mamy zalecona wizytę u dr Pasnika mam nadzieję że wbije się na wakacjach do niego

Czy u mnie może być raz bez problemu?
Rok temu o tej porze byłam w 3 ciąży, następnego dnia już wiedziałam że nic z tego dzisiaj będzie...
Dzisiaj rano jeszcze myślałam że już prawie znam datę transferu, zostały 4 dni wizyty, na której wszystko miało stać się jasne... dzisiaj wiem, że lipcowego transferu nie będzie...
Sierpień z założenia chciałam odpuścić, więc transfer przełożony na wrzesień...
Mam dosyć, znowu czuje się, że ktoś zabrał mi coś, co już było na wyciągnięcie ręki...
Wiem, tak jest rozsądniej, ale powoli mam dosyć tego rozsądku, mam dosyć wszystkiego... 😢

Phiczek Przeterminowana ... 30 września 2025, 20:23

Dziś już po pierwszym podglądzie 🥚
Mamy 5 większych 10-13mm i 6 mniejszych rokujących. Przy poprzedniej stymulacji było tylko 6 rokujących, a teraz mamy już 11. Jednak leki działają lepiej. Pani Doktor zadowolona.
Endometrium bardzo ładne.
Kolejny podgląd w piątek, a później poniedziałek.
Punkcja może odbędzie się w następny czwartek, a jeśli nie to po weekendzie. Wszystko zależy od kolejnych podglądów.

Wracam tu zawsze jak jest mi źle, ale czuję ten paraliżujący mnie strach...
Tak bardzo się.... tak bardzo chciałabym żeby ktoś wreszcie powiedział, że wystarczy złego...
W 4tej ciąży już po drugiej becie wiedziałam że jest źle...
Błagam.... niech jutro będzie dobry przyrost 🙏🙏 Błagam niech ta ciąża trwa 🙏

Czy to już koniec? 😭
Błagam, walcz okruszku.... nie zostawiaj mnie 😢

Wszystkim życzymy Wesołych i ciepłych Świąt !!


BF6-E0-E84-9829-4-B10-9-D2-F-FEF96-C86-D419.png

No dobra, na razie chyba moja przeorana głowa spanikowała...
Rano pojawiło się plamienie... na wizycie która umawiałam na szybko usłyszałam że to się zdarza w 50% ciąż po IVF....to moja 3 na tym etapie i nigdy takich nie miałam, stąd po prostu spanikowałam...
Czy wizyta uspokoiła? Niby tak, bo zobaczyłam pecherzyk w macicy... ale jest pęcherzyk ciążowy 9mm... poprzednio byłam 4dni wcześniej, ciążowy miał 5mm, ale w papierach jest też żółtkowy 1.9mm....a tutaj nie ma o nim słowa 🤯. Więc już sobie wkręcam ze cos jest niectak, mimo że powiedziała że na dzisiaj widzi tyle co powinna... 🤯🤯

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 31 maja 2025, 20:23

Najpierw dwukrotnie wysikane blade kreski. Potem beta. Dwa dni później znów beta. Rośnie. Przyrost w normie jak na 48h, ale oczywiście stresuję się, że wartości jakieś niziutkie. Dwa dni wypełnione stresem, biegunką, kołataniem serca, niemożnością znalezienia sobie miejsca. No i lekami - od razu neoparin, acard, progesteron doustnie i dopochwowo.

Prowadzę ze sobą cichą walkę, próbuję stłumić scenariusze, które podsuwa mi głowa, mówię sobie, że może zdarzyć się dosłownie wszystko i nie ma co myśleć o dziudziusiu, który nie wiadomo, czy pojawi się na świecie. Ale to tak kusi... choć na chwilę wyobrazić sobie imię. Słodkie stópki. Chrzciny, wyjazdy, przekazanie wiadomości dziadkom. Choć na chwilę poczuć się jak normalny człowiek, nie jak wrak czekający na kolejne nieszczęście.

Bolą piersi, trochę ciężkości w brzuchu, takiej charakterystycznej, jaka zazwyczaj występuje u mnie przed miesiączką, dlatego jeszcze wczoraj bałam się, że ona po prostu zaraz przyjdzie, ale nie. Teraz gdy to piszę, poczułam też skurcz, taki miesiączkowy. Miałam tak też na poczatku ciąży w zeszłorocznym maju. Ach, no i nieprzyjemny temat, ale częstsze wypróżnienia, to też mi towarzyszy. Od dzisiaj też ból po podaniu zastrzyku, ale przecież wszystkie wiemy doskonale, że byłybyśmy w stanie zaaplikować sobie go nawet w gałki oczne, gdybyśmy wiedziały, że pomoże. A ja mam na to przeogromną nadzieję.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2025, 20:28

30+2 🤰
III prenatalne 🧬

Hania waży 1442g, to prawie 1.5kg człowieka ❤️
Od ostatniej wizyty przybrała +477g, jest w 21 centylu. Rośnie równo, swoim tempem.
Była dokładnie oglądana i mierzona, wszystko jest w porządku 🥰
Jest odwrócona główką w dół, tak przypuszczałam bo czuje ruchy na wysokości pępka i pod żebrami.
Wszystkie przepływy w normie, szyjka długa 4cm, łożysko na przedniej ścianie, nie przoduje.
Bardzo się cieszymy, że nie ma żadnych nieprawidłowości, a nasza dziewczynka jest już taka duża 🥹💞

Sesja brzuszkowa już za nami. Czekamy na obróbkę zdjęć, wyszły pięknie i ciężko było wybrać 15. Cudowna pamiątka!
Jesteśmy też po dwóch spotkaniach w szkole rodzenia. Kolejne zajęcia będą o laktacji, a następne o pielęgnacji maluszka, prawidłowym podnoszeniu i przewijaniu 😊
Ćwiczymy Hanulku na lalkach, żeby potem jak najlepiej zajmować się Tobą skarbie 😍

Rośnij kochanie! 🐰
Do naszego spotkania z terminu porodu pozostało 68 dni 🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2025, 14:30

Marz91 Chwile 15 października 2025, 11:37

Ostatnio znowu zadręcza mnie myśl, że w dalszym ciagu przyczyna niepowodzeń jest nieuchwytna. Narzeczony zrobił nawet rozszerzenie badania nasienia, bo chciałam, i oczywiście wszystko bardzo dobrze. Ciężko mi uwierzyć, że adenomioza, którą mam, jest winna 5 lat starań i niepowodzeń, przy plemnikach, które długo żyją, mają prawidłową budowę i ruch...z immunologi większość leków dostałam "na wszelki wypadek", bo wyniki są na granicy. Ale dalej brak konkretnej przyczyny, w którą jestem w stanie uwierzyć. Innym z endometriozą i adenomioza się udaje, i to udaje naturalnie, bez żadnego wyciszenia, więc nie rozumiem dlaczego mi się nie udaje. Dlaczego muszę przechodzić ten cały proces? Może uwierzę, że to ma jakiś sens, jak kiedykolwiek zobaczę, że beta ruszyła. Póki co ciężko mi uwierzyć w powodzenie.

Inna strona in vitro:
Ostatnio dostałam nagrodę w pracy, i cóż oczywiście będzie na kolejne badania... każdy w pracy pytał co sobie kupię, bo zasłużyłam ciężką pracą, może wyjazd, żeby odpocząć...a ja w głowie miałam myśl, że może diagnozę...a na pewno kolejne badania. Żałosne to jest

dobra wiadomość, pęcherzyk pękł po dwóch dawkach ovitrelle! Dawno nie byłam taka szczęśliwa! Doktor powiedział, że nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
Tak bardzo się cieszę, chociaż to niczego nadal nie oznacza.
Wraca moja wiara w kobiecość.

30w3d

Ostatnie badania prenatalne za Nami :) Myszka waży 1625g i w większości pomiarów przoduje o tydzień, dwa względem OM. Badanie było długie i bardzo skrupulatnie przeprowadzone. Mała kręciła się jak szalona, zwłaszcza kiedy lekarz dość mocno uciskał głowicą USG, raczej tego nie lubi 🙃 Najważniejsze, że wszystko jest w porządku i po raz kolejny możemy cieszyć się z dobrych wieści ❤️ Nasza silna i zdrowa Kruszynka 💛

Czas w drugiej ciąży leci stanowczo za szybko 🥹

A tutaj bogata mimika twarzy ;)
IMG-20250609-211805.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2025, 16:08

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)