kaja91 Starania mamy 23 grudnia 2013, 13:11

Ciąża zakończona 23 grudnia 2013

A więc jestem po wizycie u gin.

PCO - więcej chyba nie trzeba mówić .

Dostałam Metformax 500 (aby obniżyć poziom glukozy we krwi ze wzgl. na wysoki testosteron)
po nowym roku muszę zrobić krzywą cukrową i poziom insuliny.

Wiem, że będzie dobrze , ale jestem mega podłamana, załamana, przygnębiona .
Serce ściska, łzy do oczu napływają , bo nie można nic samemu zrobić .

A jeszcze wczoraj mój D. powiedział, że coraz bardziej chce Bąbelka , bardziej niż kiedykolwiek.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2014, 02:26

Sama nie wiem po co zaczełam pisać ten pamiętnik. Może go sobie kiedyś poczytam a może ktoś zechce go skomentować. Sama nie wiem. Ale teraz może jakieś małe intro... Otóż urodziłam sie i żyje, póki co. Blędy pewnie sadze ale nie chce mi sie ich poprawiać, więc licze na wyrozumiałośc potencjalnego czytelnika. No więc wracając do sedna, czyli do mojej checi a może teraz nawet i obsesji posiadania dziecka, pojawiła sie ona jakoś we wrześniu, kiedy to jechałam samochodem z moim narzeczonym. On od kliku miesięcy nakłaniał mnie do "zrobienia" sobie dzidzi, ale ja chyba byłam zbyt egoistyczna, nie wiem, nie widziałam sie w roli matki. Ciąża zazwyczaj kojarzyła mi sie z wpadką, kótrej "konsekwencje" pomosi sie przez całe późniejsze życie. A w tamtej własnie chwili jak by mnie piorun strzelił, dosłownie to był momoent i ja zdałam sobie sprawe, że jestem juz gotowa, i chce być matką. Był to czas kiedy zblizła mi sie owulacja więc od razu zaczeliśmy działać. Narzeczonu myślał, że sie wycofam w ostatnim momencie i będe chciała sie jednak zabezpieczyć ale go zadziwiłam i zaczeliśmy mniej lub bardziej przyjemne "staranka"- jak ja lubie to słowo. Po kilku dniach, a dokładniej 6 od współżycia postanowiłam zrobić test ciążowy, bedąc przekonaną, ze oczywiści jestem juz w stanie błogosławionym, no i testy można robić przecież po 6 dniach. Jak zapewne sie domyślacie, test wyszedł niegatywny a ja sie załamałam (jaka ja byłam niedoinformowana). Potem czekałam na okres, któy miał oczywiście nie nadejść aby zrobić kolejny test, już wiedziałam na jakiej zasadzie to działa. W pierwszy dzień cyklu zrobiłam test- negatywny, trzeci dzien- znowu negatywny a okresu jak nie było tak nie było. Myśle sobie pewnie mi nie wykrywa, bo nei wiem co ale napewno coś jest na rzeczy. Myśle sobie ide na krew. Tak też zrobiła,wynik- negatywny. A okresu nadal nie ma a musze zaznaczyć że od paru lat miałam jak w zegarku, nawet co do godziny, a tu taki zonk, zaczełam sie starać i okres mi sie spóźnia. Co sobie mmyślałam? Oczywiście ciąża. Poszłam do lekarza, mówie mu jak wygląda sytuacja, mówie o testach o badaniu z krwi, on do mnie "nie jest pani w ciąży"- zanim nawet mnie zbadał. Jednak poprosiłam o badanie. Zrobił mi badanie i usg i mówi "pani jest w ciąży". To ja do niego, ze to niemożliwe bo przecież testy, krew. No więc on na to, że to jednak nie ciąża i że pewni to plamka krwi, i że mam czekać na okres. Nie wierzyłam mu, dalej sądziłam, że jestem w ciaży. Po tygodniu spóźnienia okres przyszedł... Koniec

Jestem, jestem. Wpadam na chwilkę, żeby podzielić się z Wami świeżymi wiadomościami od Pana G.

Kolposkopia wyszła całkiem w porządku. Mianowicie, ostatnio na szyjce były widoczne dwie plamy. Teraz jest jedna, ale na moje oko jakby większa. Pan G jednak rzecze, że nie jest gorzej! Wygląda jakby "spływało" w dół.
Zatem, za pół roku powtórka badań wszelakich. Jeśli będzie jak jest teraz (lub nie daj Boże gorzej) będę musiała zgłosić się do szpitala na wydrapanie dziada wirusa. No chyba, że wcześniej zafasolkuję :)

Dodatkowo zajrzeliśmy na pęcherzyki. Żeby sprawdzić co to tam rośnie i jak. Otóż tu sprawa zaczyna się troszkę komplikować. Niby jest ładny pęcherzyk ma 16 mm, ale jest też drugi 10 mm i trzeci (już nie pamiętam jaki duży). I przez to ten największy ma trochę mało miejsca, żeby rosnąć.
Zatem, staramy się przez dwa najbliższe cykle. Jeśli nie będzie efektu zaczniemy stymulację Clo.

Trzecia sprawa: brak śluzu płodnego. Na niego mam brać estrofem. W piątek zrobić badanie estradiolu. Powinien być wysoki po leku. Jeśli nie będzie znaczy to, że jego poziom, i tu cytat "krytycznie niski".

Z dobrych wiadomości na koniec, endometrium bardzo ładne :)

Kochane, wszystkim Wam zycze zdrowych i spokojnych Swiat Bozego Narodzenia :) Niech to bedzie magiczny dla nas czas.. okres kochajacych sie rodzin, usmiechnietych i zyczliwych sobie ludzi oraz czas spelniajacych sie zyczen..

mysiulek Małymi kroczkami:) 24 grudnia 2013, 10:42

Kochane Przede Wszystkim Spełnienia Marzeń:)Niech się spełnią te trudne i łatwe,te duże i małe, mówione głośno lub niemówione wcale:)

My w Święta w trójkę...bo cholerny grzyb się przyplątał:) a tu takie owocne dni się zapowiadały:)

Ita Projekt Junior (napro) 24 grudnia 2013, 12:03

Obiecywałam sobie, że święta będą wesołe, że nie będę się stresowała.

Telefon leży przede mną i nie mogę się zdobyć na to żeby go włączyć.
Czemu nikt nie potrafi zrozumieć, że wolałabym usłyszeć mniej personalne "Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku" zamiast "Życzymy wam dziecka"?

Neyla Pokój z widokiem na morze. 11 grudnia 2014, 06:55

GRUDZIEŃ...masakra jakaś! Jestem chora, na każdym froncie!

Ból gardła, zapalenie krtani...
Zapalenie pęcherza,
Katar też się przyplątał, a potem i kaszel,
a na końcu królowa grzybica!

matko bosko kochano, wszystkie kary na mnie ido!

Jestem po HSG. Miałam niedrożne obydwa jajowody. Teraz biorę Clostilbegyst czy jakoś tak. Przez 4 mce czyli do lutego. W lutym czeka mnie laparoskopia. We wrześniu zmarł mój tata, dla ułatwienia 9/09 chyba żebym nie zapomniała i w pieprzonym roku 2013, gdyby jednak mi umknęło. Poza tym również we wrześniu wycięli mi pępek z ogniskiem endometriozy (prawdopodobnym źródłem mojej bezpłodności)Mój lekarz jest bardzo ciepłym człowiekiem, polecam p. R ze szpitala Bielańskiego, nie wiem czy to kryptoreklama. Niestety mój niezwykle natchniony i optymistycznie nastawiony lekarz uważa, że należy przygotować się do in vitro, nie traci nadziei, ale mimo to zacząć zbierać siły i dokumentację na całą procedurę. Ja mam wrażenie, że ostatnie kilka miesięcy najpierw wyprało mnie z emocji, a potem wepchnęło w stan ni to odrętwienia ni depresji. Codziennie rano wstaję, idę do pracy. Jestem nauczycielem i lektorem, więc przez cały dzień gram przed ludźmi kogoś kim wewnątrz nie jestem - pogodną, uśmiechniętą panią, której problemy dnia codziennego nie dotykają. Pełen profesjonalizm. Potem wracam do domu, mam wrażenie, że moja twarz kiedy jadę samochodem jest z kamienia. Wchodzę do domu, a tu mąż. Przed nim też udaję, że wszystko jest w porządku. A tymczasem nie mogę niczego ogarnąć. Mam cały czas poczucie, że śmierć taty rozsypała mi wszystko w kawałeczki, a ja nie mogę ich teraz pozbierać. Bezradnie gmeram i gmeram, a nic się nie skleja.

GosiaStyl MY 24 grudnia 2013, 00:45

Cudownie mieć faceta który tak zaskakuje...porusza mnie do łez:-) założył dla NAS ten pamiętnik...uwielbiam go.

ŻYCZĘ WSZYSTKIM ZDROWYCH I RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ORAZ ZDROWEGO I ŚLICZNEGO POTOMSTWA :) Ja chyba już swój prezent gwiazdkowy otrzymałam, wczoraj i dziś testowałam, ale pewności nie mam więc nie będę zapeszać :)

No to co Kochane, dziś już czas na odpoczynek :)

Życzę Wam magicznego wieczoru i świątecznych dni rozgrzewających serca i przepełniających spokojem, miłością i bliskością.

Życzę 2 kresek tym czekającym, spokoju i dobrych wiadomości tym zaniepokojonym, ukojenia i szczęścia dla tych smutnych, no i jeszcze więcej radości dla tych już szczęśliwych :)

kv6d.jpg

Wczoraj zakupy. Książka polecana przez Michaelę i kilka innych już na półce :)

Kupiłam też sobie pierwszą ciążową sukienkę! Kosmicznie drogą, ale cóż - w końcu Święta to wyjątkowa okazja ;)

Zaliczyłam też pocztę - och ile ślicznych paczek dostałam w między czasie od koleżanek zajmujących się hand made!

Miałam też magiczny wieczór. Leżałam pod kocem (przeziębienie załatwiło mnie na amen) na kanapie obok choinki i oglądałam z Kubą film. A, że brzuszek był wyjątkowo miękki Kuba mógł dokładnie obmacać Malutką i pobawić się z nią w kopanki. Potem ona się rozbrykała i robiła mi wszędzie górki i zniekształcenia co jeszcze bardziej skłoniło Kubę do zabawy.

To był ważny dla nich wieczór wzajemnego poznawania się i nawiązywania więzi. A ja... byłam oczywiście najszczęśliwszą osóbką na świecie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 grudnia 2013, 12:24

Endokobietka Starania Endokobietki 24 grudnia 2013, 09:25

W Betlejem na sianku Zbawiciel się rodzi,
niech Wam jak najlepiej w życiu się powodzi,
zaś w Nowym Roku o każdej godzinie,
niechaj nic co dobre Was w życiu nie minie.

Kochane Dziewczyny!

Wesolych Swiat Bozego Narodzenia oraz Szczesliwego Nowego Roku!!!

Pamiętaj, że kiedy starasz się o dziecko, sport i odchudzanie w wydaniu ekstremalnym nie są najlepszym pomysłem. Nadmierne odchudzanie i wysiłek fizyczny wysyłają komunikat do mózgu, że nie jest to najlepszy czas dla organizmu na rozmnażanie. Umiar i zdrowy rozsądek to dwie rzeczy, o których nie powinnaś teraz zapominać.

A ja właśnie zamierzałam się zacząć odchudzać... i chyba sobie daruje.. hehe

Klaudia93 starania po stracie córeczki 25 grudnia 2013, 08:16

Kochane co jest grane?? Dalej plamie ale teraz tak bardziej ma brazowo,szyjka dalej nie osiagalna czyli jest wysoko że sięgnąć nie mogę... Nigdy wcześniej tak nie miałam.. A do tego nie raz jajniki ciagna, albo tam ma dole zaboli takim ,,tępym,, bulem.. Do gina nie ma jak iść bo święta.. Pomoże ktoś??

No i po Wigilii

Jakoś muszę przyznać, że mało świątecznie było. Dużo zamieszania i niepoukładania. Byliśmy w 2 miejscach więc jakoś tak wszystko na szybko i nie w pełni. Więcej tak nie robię, wolę skupienie i koncentrację w jakimś konkretnym miejscu.

Wcale też nie byłam gwiazdą wieczoru :P odchudzanie mojej mamy wywołało większy entuzjazm niż mój brzuszek :P no ale to w sumie dobrze, bo nie nadmucham swojego małego Ego i będę miała mniejsze rozczarowanie poporodowe :)

Troszkę też liczyłam, że dostanę odrobinkę gratków dla Maleństwa a tu nawet najmniejszej skarpetki :P No trudno, to tak przyjemne zajęcie, że sama z przyjemnością skompletuję wyprawkę dla mojego Maleństwa. Łapie mnie. Zakochuję się w niej coraz mocniej :)
Już nawet troszkę pozamawiałam kolejnych gratków na Allegro.

Kuba chory totalnie. Śpi, kaszle, marudzi, smarka. Zero świątecznej atmosfery. Szpital tu mam :(

Mieliśmy iść dziś na obiad do jego mamy, ale chyba nici z tego.
No i najlepsze jest to, że koniec końców nie mamy jedzenia :P No bo miało się gdzieś iść, dostać coś w gościńcu no i wyszło na to, że same czekolady i ciasta mamy :P

Wychodzi na to, że na świąteczny obiad chory Kuba dostanie spagetti z torebki :P

Ale ja tu mam bałagan w tym nowym mieszkanku. Z każdą godziną więcej jest nas w tej nowej przestrzeni. Lubie je, Mój nowy domek :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 grudnia 2013, 09:28

I już po wigilii... fajnie było, choć byliśmy u teściów. Brakowało mi moich rodziców, popłakałam troszkę przy życzeniach, bo wiadomo każdy życzy Maluszka, a ja niczego innego tak nie pragnę jak tego, żeby w następne święta już był z nami Nasz Mały Okruszek.
Dziś do mnie zjeżdża się rodzinka, będzie spoooro ludzi :) Troszkę sie denerwuję, bo to dla mnie swoiste wyzwanie jako gospodyni domowej :p Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie dobrze.

Dziewczynki Kochane chcę Wam życzyć na te Święta Bożego Narodzenia, spełnienia marzeń, zwłaszcza tych o posiadaniu Maleństwa. Życzę Wam zdrówka, bo ono jest najważniejsze. Życzę Wam szczęści i wspaniałych chwil w gronie rodzinnym.

Btw. do staranek pozostało: 1 m-c 7dni 10h 56 min. > 38 dni 10 h 56 min. > 922h 56 min. > 55375 min. > 3322543 sekund.

:D:D:D czyli już nie długo :)

filemonka Oczekiwanie na małego misia :) 25 grudnia 2013, 10:10

Dzień dobry:)

Mój ulubiony moment dnia. Ja jeszcze od kołderką, z herbatą, mój N. jeszcze słodko śpi i nie zagaduje mnie od samego rana, za oknem jest jeszcze szarówka -uwielbiam pogodę w Norwegii, jest bardzo nastrojowa, szczególnie tej porze roku. Jest cicho i mam jeszcze trochę czasu tylko dla siebie.

Dzisiaj jest 33dc. podczas regularnych cykli które ostatnio były pół roku temu, w tym dniu przychodziła @. Teraz najczęściej pojawia się w 47dc. Objawy które się pojawiają jak i te których tym razem nie ma tłumaczę sobie od razu oczywiście czym? Ciążą. A jak. No bo piersi mnie bolą inaczej niż zawsze, zawsze w tych dniach przed @ były napięte, sztywne i bolące, ból "bardziej bezpośredni na powierzchni";) a teraz sporo się powiększyły, są ciężkie ale miękkie i bolą jakoś inaczej, nie tak bezpośrednio...pewnie wiecie o mi chodzi..:)

Testować chciałam w święta, ale N. oczywiście powiedział, żeby się tak nie ekscytować, zawsze mi się spóźnia to i test lepiej jest zrobić później. Także wstępny termin mamy ustalony na 31.12. i powiem, Wam,że wcale mi się do niego nie spieszy, bo tak mogę się jeszcze połudzić, że może tym razem? A potem zrobię test..i będzie to co zawsze. W takich chwilach przypominają mi się te wszystkie testy które zrobiłam w swoim życiu, te kiedy z napięciem czekałam, żeby pojawiła się tylko jedna kreska i te kiedy chciałam dwóch. W ciągu tych 9 lat trochę ich było...a wynik ciągle ten sam. Jak bym była niezdolna do II kreseczek. Chyba przeżyję szok jak w końcu kiedyś zobaczę dwie:)

Co do innych objawów to brak. AAA! Wczoraj czytałam pamiętnik "Starania i ciąża w Tajlandii, i to zdjęcie usg na którym dzidziuś wygląda jak jogin...dzisiaj mi się śniło, że jestem w ciąży i taki dzidziuś jest w moim brzuszku, byłam na usg i widziałam dzieciąko w kolorach, że jest podobny do tatusia a lekarz łaskotał je w pępęk i ono tak się radośnie śmiało...:) Zabawne..:)

W tym roku Święta spędzamy z N. sami, musieliśmy przesunąć wyjazd do PL na Styczeń. I tak nam było dobrze w swoim towarzystwie, nareszcie sami, po tych kilku miesiącach mieszkania z moją mamą (mama kochana, ale zawsze to już co innego niż jak się jest tylko we dwoje), tak było spokojnie i mieliśmy czas tylko dla siebie. I tak sobie pomyślałam, że jak pojawi się dziecko, to już nie będę miała całej uwagi mojego N, tak jak to jest teraz, i będę się musiała nim podzielić z dzieckiem, i poza tym dziecko jest tak absorbujące, że w ogóle czasu byśmy dla siebie nie mieli, wszystko kręciło by się wokół dziecka. A my nie zdążyliśmy jeszcze się sobą nacieszyć... czasami po prostu się bardzo boję jak to będzie, czy dam radę fizycznie i psychicznie. Fizycznie, bo mam słaby kręgosłup, a może bardziej pasowałoby napisać, zniszczony.. jak sprzątam za dużo to od razu mnie boli, mam problemy z wyprostowaniem się a chiropraktor jest już dla mnie takim lekarzem jak ginekolog, przynajmniej raz na pół roku muszę iść na nastawianie i prostowanie wszystkich kosteczek które się poprzesuwały i rozluźnianie mięśni taśmami kinestetycznymi, ostatnio jestem ogólnie w kiepskiej formie fizycznej. A psychicznie to chodzi o kwestie zawodowe które w moim przypadku są kompletnie pokręcone. Czy ja kiedykolwiek zdążę normalnie popracować w normalnej pracy? Czy kiedykolwiek będzie mi dane być z siebie zadowoloną w sferze zawodowej? To jest coś, na co już zupełnie straciłam nadzieję jakiś czas temu i w tej chwili jest dla mnie tak odległe i nieosiągalne..jak jakaś odległa planeta. Smutno mi z tego powodu, podjęłam kiedyś kilka pochopnych decyzji od wpływem emocji i tego konsekwencje zostaną ze mną do końca życia. Czasami się łudzę, że mogłabym to jeszcze wszystko naprawić, znaleźć sobie zajęcie w którym się spełnię itd. i w tym momencie dziecko staje mi na drodze. Ale wiem, że to są mrzonki, a ja nie mam już czasu na wymyślanie nie wiadomo czego, sił w sumie też już mam mało bo ile można? Poza tym ok, nie wszyscy się spełniają we wszystkich dziedzinach życia i wcale tak nie musi być.

Mam już 32 lata. Obce dzieci mnie nie rozczulają. Dzieci mojego rodzeństwa wzbudzają we mnie tkliwość i opiekuńczość. Jak myślę o swoich przyszłych....różnie to bywa, czasami widzę siebie zmęczoną koszmarnie czasami zakochaną w dziecku bardziej niż w jego tatusiu:)

Mimo tych wszystkich mieszanych uczuć jedno jest stałe, wiem, że chcę mieć dziecko/dziecki, i na pewno z tym mężczyzną z którym jestem. Nie ma lepszego na świecie. Dla mnie oczywiście:)

...pora na śniadanie...smacznego i dla Was:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)