mój kochany szwagierek ale z niego mądra głowa hehehe a ja tyle męczyłam się bez FACEBOOKA bo jako jedna jedyna stronka nie chciał się otworzyć a on usiadł popykał i jest jest jest!!!
jestem pełna nadziei ponieważ pojawił się gęsty biały śluz i delikatnie czuję pobolewanie w okolicy prawego jajnika. Proszę trzymajcie kciuki żeby to nie była@ tylko za parę dni dwie piękne krechy na teście. 
Jestem pełna nadziei!
Tak sobie myślę że w sumie tabletki odstawiłam 6 miesięcy przed ślubem to niedługo już dwa lata jak się nie zabezpieczamy... Może poprostu za mało się kochaliśmy i dlatego ciężko utrafić w ten dzień.
Moje noworoczne postanowienie: KOCHAĆ SIĘ Z MĘŻEM AŻ BĘDZIE MIAŁ DOŚĆ HEHEHEHE!!!
Dzis spedzilam caly dzien przed kompem, sprawdzajac rozme informacje na temat karmienia i akcesoriow zwiazanych z tym. Bo jakby trzeba bylo np. kupic butelki to jakie najlepsze. Szukalam tez ponownie info o pieluchach. Co sadzicie o polskich tanszych odpowiednikavh czy jest taka duza riznica w jakosci. Sporo kobiet poleca nie ktore ( baby land , bobolider ...)No coz nadal jestem ciemna. Opinii jest tyle ile uzytkownikow. Wiem jedno co wczesniej tez wiedzialam kazdy maluch jest inny. A ja musze podejsc do wszystkiego ze spokojem. Nie ma co ukrywac koszty tez sa wazne. Nue mam zamiaru oszczedzac na maluchach ale nie lubie tez bez sansu przeplacac.
A teraz musze polezec, mam brzuch twardy jak kamien, boli mnie kregoslup i troche caly dol. To chyba efekt skurczy. A nie mam nospy. Odpoczne troszke i jak nue przejdzie kupie. A moze pierw jednak relaksujaca kapiel.
Ból jajników ciąg dalszy,dziś po wstaniu z łóżka przy przeciąganiu się poczułam ostry chwilowy ból jajników a teraz czuje intensywny ból lewego jajnika.Pierwszy raz mam tak i że jajniki już tyle bolą,lub pobolewają.
Ależ ja jestem głupkowata.Pojechałam dziś do miasta, bo chciałam kupić kilka rzeczy w Ikei. Jednak boję się jeździć jako kierowca po mieście, więc zostawiłam auto na obrzeżach i pojechałam do tej Ikei tramwajem/autobusem/pieszo. Zmęczona z bolącą głowa wreszcie dotarłam na miejsce. Kupiłam co miałam kupić, niestety okazało się, że linek do zasłon tych, które chciałam już nie będzie. Kupiłam więc niewielki karnisz. Niewielki jak niewielki, 1,5 m długości. No i z torbą zakupów i karniszem szłam przez pół miasta do rodziców. I znów pieszo/autobus/tramwaj... Na szczęście na obrzeża miasta, gdzie zostawiłam samochód zawiózł mnie tata, razem z moim 1,5 m karniszem. I znów sobie mówię, że następnym razem mam w nosie taką robotę i jadę samochodem. Przecież po to zrobiłam prawko, po to mam samochód, żeby było mi wygodnie, żeby sobie życie ułatwiać...
Jestem zła, mąż znów w delegacji, znów mówi, że wygląda na to, że za 2-3 miesiące firma może wreszcie paść, on założy własny biznes i będzie pracował tylko na siebie i tyle, ile można, żeby jeszcze mieć jakieś życie rodzinne i towarzyskie. I jeszcze na dodatek nie wie kiedy wróci... A jeszcze zła jestem na niego, że nie chciał mieć dziecka od razu po ślubie. Czemu nie staraliśmy się kilka lat wcześniej, może zdążyłabym mieć więcej niż jedno dziecko, a tak będzie trwała walka o to, żeby chociaż jedno mieć. A jak to zrobić technicznie, skoro mąż wiecznie w delegacjach...
P.S. I jeszcze na dodatek ten karnisz z którym się targałam przez pół miasta okazał się za krótki, bo nie wzięłam pod uwagę tego, że po skos jest dłuższy niż prosta ściana.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2014, 20:29
Czasem czuje się taka inna, gorsza od reszty kobiet
dlaczego nie mogę zostać mamą? Dlaczego innym tak to łatwo przychodzi? Dlaczego dostają jedno a potem kolejne dziecko, bez najmniejszego trudu? A ja co? Co ja takiego zrobiłam, czym zawiniłam? Żyć mi się nie chce ;(
Odebrałam wczoraj wynik kontrolnego posiewu i oczywiście mój paciorkowiec ma się dobrze, czyli chyba starania będą jeszcze odłożone, zobaczymy co powie gin, gdy do niego pójdę, niestety najpierw muszę poczekać aż przyjdą wyniki hormonów z laboratorium, po zasięgnięciu Waszej opinii zrobiłam testosteron, androstendion, dhea-s i shbg, poza tym przeciwciała cytomegalii, wyniki mają być pod koniec przyszłego tygodnia lub jeszcze później, za to dziś odebrałam wyniki tsh i ft4, żeby zobaczyć czy euthyrox działa i tsh spadło do 1,5 a ft4 jest na poziomie 17,19 norma od 12 do 25 czyli chyba jest ok, pozdrawiam
Staram się cieszyć każdym dniem, bo wiem że zanim sie obejrzę Alex będzie już na świecie, ale bardzo chciałabym już być 'bardziej' w ciąży. Niech chociaż brzuszek będzie. Nie mogę sie doczekać.
Dalej do mnie nie dociera, że gdzieś za 5-6 tygodni zobaczymy Alexa pierwszy raz. Tak długo pragnęłam tego dziecka, że nie wierze że wreszcie sie udało. Mimo że jest maluśki jak paznokieć od małego palca to kocham go całym sercem.
Czuje się w sumie dobrze, troche mi niedobrze i śpiąco, ale nie mogę narzekać.
Odebrałam dzisiaj wynik badania
Progesteron 44,62 nmol/l faza lutealna 5,3-86
Progesteron (jednostka tradycyjna) 14,01 ng/ml faza lutealna 1,7-27
wychodzi na to, że nie jest źle..to skąd te plamienia na 3-5 dni przed @?
już nic nie rozumiem
kolejny miesiąc pełno kurzu od tych prac wykończeniowych. Powiedziałam Majstrowi , ze już mam go dość bo mam pełno kurzu , nie widać to co posprzątałam. Może i jest dokładny ale bałaganiarz też, ledwo przejść można przez salon który ma ponad 40m. Pisał też mąż, chyba wczuwa mój dziwny nastrój. Czasem wolę mu napisać co czuję niż powiedzieć, zresztą zawsze mnie rozbraja i wszelkie złości mi przechodzą. Nie wiem jak on to robi. No i jak go nie Kochać jeszcze mocniej.
Jestem tak niesamowicie dumna z tego, że moje cykle wróciły do normy. Gdybym się wzięła za siebie wczesniej to już pewnie byłoby dzieciątko conajmniej w brzuchu. Jak to jest, że na niektórych niektóre rzeczy oddziałują mocniej niż na innych? Ciekawie to wszystko jest skonstruowane!
Pamiętacie moją motywacyjną sąsiadkę z naprzeciwka? Jest 2 razy taka jak ja i dlatego działa na mnie motywująco. Ale w sumie biedna, że jest taka gruba.
Może kiedyś znajdzie w sobie samozaparcie do zbicia trochę wagi i zadbania o swoje zdrowie. A tym czasem...jedno dziecko ma chyba z 5 lat, drugie 2 a tutaj właśnie dziś się dowiedziałam, ze ....ZGADNIJCIE... tak, że jest znowu w ciąży. Ja owszem,mam oponkę i się do niej przyznaję. Teraz jest znacznie mniejsza ale wciąż jest, ale Ona!!? Ona ma oponę od tira..a wcale jej to nie wstrzymało owulacji.
No ale cóż... szczerze powiem, że jestem dziś tak podniecona moimi pierwszymi w życiu 5 minutami biegu notn stop, ze z ręką na sercu powiem Wam, że po mnie totalnie spłynęło, że kolejna osoba w moim otoczeniu jest w ciąży. Cool for her. I to wszystko. A ja się dalej jaram spalaniem tłuszczu ćwiczeniami i trzymaniem diety. I pewnie powiem STOP w momencie ujrzenia upragnionych 2 kreseczek. Tzn powiem STOP ćwiczeniom a wprowadzę lekki basenik idąc za przykładem michaeli.
A zdrowe odżywianie będę jak najbardziej 'próbowac' trzymać, ale po konsultacji z dietetykiem pod kątem Bąbelka w brzuszku. Nie będę się chyba opychac niezdrowymi rzeczami, bo pzrecież już nie tylko o mój organizm będę musiała dbać, tylko tez o zdrowie rowijajacej się maleńkiej Kruszynki.
Kolejna cudna rzecz to fakt, ze chyba ujrzałam w 13 dc płodny śluz!!
Chyba - bo nie mam siły ani cierpliwości aktualnie się tak wkręcać jak cały zeszły rok. Poczekam na zaskoczenie, ale zaczynamy powoli celować w owulację. Listopad i grudzień zgodnie z planem były poświęcone na spalanie oponki i przytulanie rekreacyjne.
Ale teraz zrobiliśmy kilka nalotów. Jak to zwykle bywa pewnie nici z tego, ale ok. Zdrowiej dla mnie i zdrowiej dla maleństwa jak jeszcze wycisnę z siebie te 5-10 kilosów.
Nowy rok - nowy krok. Dzisiaj byłam więc nieco ożywić mój look. Mam dłuuuugaśne włosy, tak plus minus do pasa ale ostatnimi czasy trochę się podniszczyły. Więc po akceptacji mojego genialnego pomysłu przez męża i przez mamę wybrałam się dziś do fryzjerki ze zdjęciami z netu. Mam je teraz do łopatek, pocieniowane, z trendy boczną grzywą więc czuję się lekko i świeżo. Mąz co przejdzie obok mnie to piszczy z rozkoszy, ze ma nową, jeszcze słodszą żonę.
Jest tak kochany i tak rozkoszny, zwłaszcza jak mówi po polsku, że wprost nie wyobrażam sobie jak mogłabym być z kimś innym.
Ostatnio podczas podróży, wszyscy zasnęli a ja sobie jechałam i myślałam, słuchając słodkiego chrapania męża, który zawsze zastrzega, że przecież nie śpi tylko nawiguje i monitoruje czy ja nie jestem śpiąca.
Cofnęłam się myślami, podążając za łańcuchem wydarzeń i doszłam do wniosku, że gdyby wiele rzeczy się nie wydarzyło to w ogóle moglibyśmy się nie poznać. Jakie to niesamowite, ze wszystko się zazębia, jak wszystko wygląda jakby było z góry zaplanowane.
Wow...cóż za filozoficzno-euforyczne wynurzenia!!?
To chyba ten dzisiejszy bieg przyczynił się do fali endorfin, dobry nastrój poprawiony został nową fryzurą, do tego mamy długi weekend. Gdybym to była ja, rok temu pewnie bym wyciągnęła wniosek że może to pierwsze dni ciąży tak świetnie na mnie wpływają, ale po tak długim czasie doszłam do super stanu, ze cierpliwie stoję obok i czekam na rozwój wydarzeń. Nie mogę powiedzieć, że bym nie chciała...nie powiem, żebym o tym nie myślała...ale jak za te 11-12 dni przyjdzie małpa to nie będzie mi przykro...bo tak się będę cieszyć, ze kolejny miesiąc zawitała w idealnym terminie!
Nowy cykl uważam oficjalnie za rozpoczęty, naturalny, bez żadnych wspomagaczy, 3dc planuję zrobić badania, tylko muszę przypomnieć sobie jakie. Nowy rok, nowy cykl, nowe szanse
.
15+2
Dzisiaj byłam na usg i odebrałam wyniki testu PAPP-A. Omówiliśmy je z lekarzem i są znakomite:) Wszystko w normie;) Bobas waży 150 gram, płci jeszcze nie znamy, wymiary ma idealne. Mocz i krew też w normie , następna wizyta 24 stycznia i po niej już sie bedziemy umawiać na połowkowe
Czytam Wasze pamiętniki i nie wiem czy mi to pomaga czy dołuje, ale nikomu nie zaszkodzi sobie trochę poszlochać ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2014, 21:13
Progesteron
Estradiol
LH
FSH
TSH
prolaktyna
FT3 i FT4
CRP
morfologia
glukoza
Hmm, chyba wszystko - wg cennika z laboratorium łączny koszt badań 188zł
i znowu te czekanie mnie dobija
wyczekiwanie na owulacje a poźniej czy będzie @ czy jej nie będzie..abonament mam wykupiony do lutego jak nie zajdę do tego czasu to już nie przedłużam go i odpoczywam od ovu...strasznie kłuje lewy jajnik..jutro ostatni dzień mierzenia temperatury nie chce się stresować...wole być miło zaskoczona niż znowu rozczarowana ..
mam dziwne przeczucie, kiedy kobieta jest w ciąży - po prostu wiem, ze jest. Kiedyś koleżanka powiedziała, ze szybko zgadłam, bo ona się przyznać nie chciała, pewna nie była, a ja tak. Potem jeszcze kilka razy tak mi się zdarzyło , jak się potwierdziło to ryczałam - dlaczego nie ja. No i ostatni jak zadzwoniła koleżanka... jakbym wiedziała po co dzwoni...życzę jej jak najlepiej ale zawsze pozostaje pytanie - dlaczego nie ja . Byłam z nią na badaniu. Potem ryczałam. To jej druga ciąża, więc mi się przypomniało : bardzo dobrze się znamy my we dwie, nasi mężowie, często się spotykamy , więc bardzo mnie zabolało jak pewnego dnia u nas przy stole, mąż zapytał ja czy może dotknąć jej brzuszka... dotknął ...boli do dziś jak sobie przypomnę. Mężowi nigdy tego nie powiedziałam. Nie wiem jak przeżyje kolejne spotkanie kiedy ona jest w ciąży ... w tym przypadku jestem cholernie zazdrosna nawet jeżeli ona bardzo mnie wspiera i motywuje, dosłownie każe iść do lekarza, zrobić badania, wypytuje itd za co jej Dziękuje , bo to dodatkowa motywacja, ale to jedno mnie boleć będzie dopóki mój własny prywatny mąż nie dotknie mojego brzuszka. Życie.
Ciąża rozpoczęta 5 grudnia 2013
II kreski na testach, beta HCG pozytywna i rośnie! Jestem przeszczęśliwa, nawet nie potrafię opisać tego, co czuję, nareszcie się udało! Chciałabym całemu światu wykrzyczeć swoją radość! Marzenia jednak się spełniają 
Dziękujemy Jezu za ten CUD!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2014, 16:14
Już 23 tydzień.
Czuje się tak wyjątkowo, jakbym miała mały sekret:) Bo jest we mnie i daje o sobie znać jak pracuje, jak rozmawiam, jak jem, jak odpoczywam.. Czuje jak się wierci i kopie, czasem dotkne brzucha bardzo nisko i czuje jak reaguje poruszeniem się..
I codziennie zdaje sobie sprawę z tego jaki cud się we mnie rozwija. Nowe życie.
Brzuch rośnie.
Za dwa miesiące i parę dni już nie będę musiała pracować. Mam już projekt co powstanie na ścianie u malej Mysi w pokoju, znajoma artystka sporządzi nam malunek 
Mamy ogromna ilość ubranek od niemowlaka do 2,5 roku, większość będzie musiała pójść na strych w workach, wraz z zabawkami. Czeka nas remont pokoju, zrywanie dywanu, na szczęście są panele pod nim. Malowanie pokoju pod projekt i nowe listwy podłogowe.
No i musimy uzbierać na 5 nowych okien do wymiany do przyszłej zimy, bo mamy pojedyncze i tracimy ciepło, a dzidzi nie może być zimno..
I czasami wciąż do mnie nie dochodzi, że rośnie we mnie nowe życie, bo gdyby się nie ruszała i codziennie bym nie podsłuchiwała serduszka, to bym myślała, że znowu mnie przybyło.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2014, 21:48
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.