No i jest wcześniej niż przewidziało to ovu... pokrzyżowało to moje plany nici z usg i lekarza... Ale nic poczekam, zwolnie tempo, poobserwuje... Brzuch mam jak balon. To na pewno wynik miesiączki;/ bo przecież jeśli to była by ciąża to nie było by okresu......;/;/
Po konsultacji z lekarzem...odpoczywać. Chyba mnie coś trafi. Samopoczucie nieco lepsze ale łezka się dzisiaj w oku kręciła. Mam nadzieję że to minie 
A więc... Jestem w 9tyg 2dniu ciąży. Dzisiaj pocztą przyszedł list ze szpitala z datą USG. Popłakałam się, bo zaczyna do mnie docierać, że to wszystko prawda, a nasze dzieciątko po raz pierwszy zobaczymy w środę 12 lutego. Nie możemy się doczekać!
Czuje się wyjątkowo dobrze. Spodziewałam się dużo gorszych objawów. Mdłości troche dokuczają, ale nie codziennie. Nie wymiotowalam ani razu. Jestem super śpiąca, ale tak to nie mam na co narzekać. Najbardziej mnie wkurza, że nie mogę jeść normalnie. Cieżko mi się zdecydować co bym chciała zjeść, a nawet jak to juz zrobie to nie znaczy, że będę mogła zjeść. To jedyna rzecz, która mi przeszkadza, bo lubie jeść 
Mam ochotę na słodkie i skóra na twarzy psoci :< podobno to na dziewczynkę? To nie będzie Alex tylko Sophie
Tatuś szczęśliwy, już wybrał wózek i meble to pokoiku. Nie możemy się Ciebie doczekać bobasku!
Eh, no i masz babo placek:/ Dostosowałam się do Waszych rad i leżakowałam. I co? Mam zapalenie pęcherza. Kurde:/ Wiedziałam, że z jakiegoś powodu biegam zaraz na siku:) I rano już wiedziałam czemu:( I kolejny cykl stracony:((((((
Na dodatek wkurzam się w pracy. Siedzę z taka babką, ma 56 lat, jej córka ma 34 i ciągle słysze bo jej córka to a jej córka tamto. Gadałam z synem szefa a ona oczywiście się wtrąca, bo jej A to to to tamto. Tylko spojrzeliśmy na siebie. Mówię jej, że mam zapalenie pęcherza na co ona, bo jak jej A miała zapalenie pęcherza. Wrrr i tak całe dniówki.
Linka kopie ładnie mamusię, a wczoraj w końcu skopała tatusia, za trzy dni wizyta u lekarza, mam nadzieję że wszystko jest w porządku, trochę się martwię że mam brzuch za nisko ale może poprostu taka moja "uroda" 
OK, to jest tak. Wymaz powtórzony, nie ma żadnej pałeczki ropy błękitnej, nie wiem, co to za labek ? Laryngolog obejrzała gardło z każdej strony, diagnoza - przewlekłe zapalenie gardła bez szans na wyleczenie. Jedyne, co mogę zrobić, to wyciąć migdały. O mój Boże, nie chcę tego, ale muszę się głęboko zastanowić, bo to nie jest fajne. Problem polega na tym, że trzeba być zaszczepionym przeciwko żółtaczce, a ja nie jestem zaszczepiona. To trwa, kosztuje ...... W pracy mam szczepienie za darmo, ale muszę czekać około pół roku. No mam się nad czym teraz zastanawiać. Ciekawa jestem, co zdiagnozują odnośnie duszności ? Lekarz ogólny stwierdził, że płuca mam ok a skoro spirometria też wyszła ok, to na 99 % nie mam astmy oskrzelowej. Oby, tyle, że jeśli nie to, to nerwy ? Staram się jak moge nie denerwować, ale pracę mam stresującą, nie ma co o tym dyskutować. Póki co cieszymy się sobą z puzelkiem i nawet nie patrzę w tym cyklu na dni, bo i tak czekam na Warszawę. Teraz mam czystą przyjemność. Niech tak zostanie 
Jutro zaczynam 17 tydz.ciazy a dzialo sie tak wiele ciaza rozpoczeta silnym przeziebieniem potem infekcja zeba i dziasel z wielkim bolem
w miedzyczasie zle wyniki testu papa-a co potem sie wyjasnilo po 2 usg ze wszystko ok nie ma podwyzszonego zagrozenia :)teraz wlasnie wyszlam z grypy trwajacej 10 dni
poza tym 3 pierwsze miesiace bardzooo ciezkie zupelnie inaczej jak z synem ,wtedy to nie czulam ze w ciazy jestem tak dobrze przechodzilam ,no ale teraz w koncu moge powiedziec ze czuje sie w miare ok i mysle ze tak juz pozostanie :)usg w 16 tyg.wyszlo ok lekarz chcial powiedziec jaka plec niestety maluch skzyzowal mocno nogi i nic nie pokazal
teraz czekam na usg polowkowe 19 lutego 
Dzień rozpoczął się optymistyczniej
Krwawienia nie widać. Samopoczucie nieco lepsze, ale to chyba dlatego że nie poszłam dzisiaj do pracy 
Odpoczywam i trzymam kciuki żeby wszystko było w porządku 
Zdecydowalismy, ze narazie nic nie mowimy rodzinie ani przyjaciolom. Poczekamy do konca trzeciego miesiaca. Oni sa tak jak my straumatyzowani poprzednia sytuacja wiec poczekamy cierpliwie i powiemy im pozniej.
Jak tak wczoraj przemyslalam sobie cala sytuacje to wszystko sie teraz zmienia i wlasciwie nie powinnam sie zwalniac polubownie z pracy. Byly juz wstepne rozmowy ale nic na pismie. Moj dyrektor wstepnie sie zgodzil ale mial sie dowiedziec jeszcze kilka rzeczy zanim przystapimy do procedury polubownego zwolnienia. wiec bede musiala mu powiedziec, ze sytuacja sie zmienila i ze przedluzam zwolnienie.
Jutro mam wizyte u lekarza w zwiazku z wynikami badan na infekcje drog moczowych wiec zapytam sie przy okazji do kiedy bedzie mogl mi przedluzac zwolnienie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2014, 09:28
Ehh... Chyba mnie łapie dołek, staram się uśmiecham, staram się wiedzieć, że dam radę. Że przecież każdy daje radę, ze niektórzy maja gorzej że dłużej się starają... Ale my tak naprawdę od zawsze się nie zabezpieczamy, i to tak strasznie dziwne, że jeszcze nie spadło na nas to szczęscie ... Mój mąż mówi trzeba czasu, wyluzuj się, a ja ? A ja siedzę pod kołdrą z kubkiem gorącej herbaty, która już dawno oddała ostatnie tchnienia ciepła. I tak patrząc w okno, marzę o tym jak śliczna będzie ta nasza mała pociecha
jeszcze jej nie mam a już ją kocham 
No dobra - nie potrzebnie zrobiłam zadymę.
Owulka była wcześnie i to serduszko w wieczór "tenisa" i tak by nie miało znaczenia (znaczy - oprócz przyjemności oczywiście
). Ten cykl będzie wyjątkowo krótki...albo wyjątkowo długi...
Postanawiam podejść na luzie! Bez nakręcania się, szukania objawów i testów przed terminem @. Wszystko w rękach losu. 
Witajcie! Jestem tu nowa
Taaaak strasznie chcę mieć dzidzia, ślub z moim mężem 28 września 2013 był najpiękniejszym dniem mojego życia - od początku wiedzieliśmy, że chcemy bobaska. No i tak czekamy, aż uda nam się ten cud, każdy ruch, kopnięcie, a potem chichot, który tak po prostu rozweseli nasze mieszkanie
doładuje naszą rodzinę, do pełni szczęścia - już niedlugo , lada dzień będzie na to szansa, więc... Czekamy ;*
Dziś już bardziej czuję nadchodzącą @, piersi wielkie jak balony się zrobiły, brzuch delikatnie czuję i strasznie jestem dziś nerwowa..dosłownie wszystko mnie denerwuje aż doprowadza to mnie do szału. my kobiety to mamy ciężkie życie z tymi hormonami
ciekawe kiedy małpa przyjdzie bo według moich obliczeń powinna być jutro a według Mojego Ovu to w niedzielę, poczekamy zobaczymy
A od 7 lutego następna owulacja jeżeli w ogóle je mam bo jeśli tak długo się staraliśmy to może mam cykle bezowulacyjne... No ale od przyszłego miesiąca postanowiłam nie nastawiać sie tak bardzo na dziecko, będziemy się serduszkować ale nie z nastawieniem tylko na dzidzię lecz dla przyjemności jak to było zanim zaczeliśmy się starać. Tylko LUZ i SPONTAN ;)I radzę Wam kochane też zacząć się cieszyć sobą i nie wpadać w paranoje bobasową
A na pewno nie jedną z Was spotka niespodzianka 
I znowu dzisiaj spadek nastroju. Pocieszam się że jak przeżyję weekend to dzisiaj jest mój ostatni dzień w pracy. W poniedziałek wizyta i leżenie plackiem 
Tak bardzo cieszyłam się na tą ciążę i cały czas mam wrażenie że coś jest nie tak
A miało być tak pięknie 
Co za koszmarny dzień , mam już dosyć tych bóli w kręgosłupie do tego ten ciskający ból w udach i lewej łydce... masakra już mi się wszystkiego odechciewa. Dobrze, że mój P. jest mi oparciem. Złe samopoczucie , ciągotki na wymioty i podkrążone oczy.
Chociaż mało kto to czyta to będę pisać - to mi pomaga uporać się samej z sobą.
Na rezonans muszę czekać do lipca (jeszcze 6 miesięcy)... ojj ta nasza służba zdrowia.
Nie wiem jak sobie będę radzić jeśli zajdę w ciąże a ból pleców nie ustąpi, przecież już teraz mam problemy z poruszaniem się a co dopiero jak kręgosłup będzie dodatkowo obciążony ?? Nie ma co się martwić na zapas - może akurat dzięki ciąży bóle miną a ja będę jak nowo narodzona. Podobno moja mama też zanim zaszła ze mną w ciąże miała różne dolegliwości w tym bóle pleców... oby i u mnie tak było.
Miłego dnia dziewczyny .
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2014, 13:35
Chyba nie mam już złudzeń, brzuch boli ,cycki wielkie jak balony..... @ małpa idzie
Dziś byłam na kursie , moze coś sie ruszy z pracą to wtedy nie będzie tyle czasu na siedzenie przed kompem 
Ostatnio dość kiepsko się czuję, i fizycznie, i psychicznie. Nie, to nie są wahania hormonów, tylko raczej problemy w domu. Siostra na pocz. stycznia oznajmiła, że jest w drugiej ciąży. Cieszę się, ale gdyby nie fakt, że mieszkamy w jednym domu wszystko byłoby cudowne. I to właśnie budzi moje niemałe zresztą przerażenie. Dotychczas jak spała jej 3,5 letnia córka to był terror. Zbiegała z góry jeśli się cokolwiek powiedziało głośniej, nie można było normalnie odkurzyć, jednym słowem: katastrofa. Nie wyobrażam więc sobie 2 niemowlaków w domu, zwłaszcza, że doskonale zdaję sobie sprawę, że będą się budzić nawzajem i moje zawsze będzie uciszane. Siostra zawsze lubiła absorbować sobą cały świat, a jak dowiedziała się, że jestem w ciąży, to biegała do ginekologa co tydzień. Każdy okres, bądź czas po owulacji kiedy czuła, że nic z tego, to był istny koszmar: bez kija nie podchodź. Olewała moją ciążę, nie chciała rozmawiać na ten temat, udawała, że mnie nie ma, a jak chciałam coś powiedzieć, to przede mną uciekała. No i oczywiście te ciągłe pretensje, gdy bolał mnie brzuch: nie przesadzaj, tak ma być, to normalne, no i czego wymyślasz, a gdy miałam skurcze: leż i kwitnij. Niedługo trzeba było czekać, od samego początku plami, później krwawienia, szpital i sama musiała leżeć. Zupełnie inaczej niż w pierwszej ciąży, kiedy to tylko wymiotowała, a reszta była zupełnie bezproblemowa. Wróciła ze szpitala i niby było ok, ale plamienia wczoraj wróciły. Siostrzenica spędza cały czas i nas na dole i nie powiem, męczą mnie te krzyki, piski, jakoś ostatnio potrzebuję więcej spokoju. Nie wiem jak to będzie, między dziećmi wyjdzie ok. 3-4 mies. różnicy i już pożegnałam się w sumie z obiecaną skądinąd pomocą rodziców. Myślałam, że skoro siostrzenica jest duża, to mogę liczyć na pomoc w pierwszych miesiącach, a jak widać - nie. Będziemy musieli być bardziej odpowiedzialni, bo siostra nadal zostawia małą pod opieką rodziców każdej niedzieli (kościół), zakupów, bo wszystko musi z mężem. Widzę, że rodzice mają dość, ale ciężko im jest odmówić. Tata się buntuje, bo siostra tylko przybywa i pyta na którą Mszę idą, a gdy coś jej mówi, padają słowa: ja się pytam, więc odpowiedz. Coraz częściej rozważam wyprowadzkę do jakiegoś wynajętego mieszkania. Nie wiem tylko jak sobie poradzimy z budową, ewentualnym kredytem, dzieckiem i niskimi zarobkami. Dotychczas zupełnie nie brałam tego pod uwagę, bo sama przed sierpniem powiedziałam mężowi, że gdyby siostra wcześniej zaszła w ciążę, my poczekamy, by sytuacja w domu się ustabilizowała. Teraz wszystko się zmienia, a chciałabym dobrze wspominać pierwsze chwile z maluchem.
Ciąża rozpoczęta 26 grudnia 2013
30+0 8 miesiąc! Ostateczne odliczanie 10 tygodni do końca! 10...
Noc spędziłam u przyjaciółki - herbatka śliwkowa, czekolada i przyjaciółka dobre na wszystko. Potrzebowałam też czasu na przemyślenia i powstrzymanie się przed działaniem pod wpływem emocji. Łatwo coś zepsuć trudno naprawić.
Kuba też myślał i dziś jak wróciłam mogliśmy rzeczowo omówić temat i opracować strategię działania. Po godzinie udało się znaleźć wspólny front
Od czego trzeba zacząć? Od tego co wiemy? A co wiemy? To że bardzo się kochamy i to musi być na pierwszym miejscu. Resztę poukładamy krok po kroku. Mamy pierwsze kroki opracowane 
Antropologia - kolokwium zdałam, test zaliczający obecność na zajęciach oblałam totalnie 
Ale tu pomogły wasze kciuki bo natchnienie na mnie spadło i poprosiłam o "dopytkę" no i wydukałam coś tam co zostało uznane za "zaliczone" i tak oto DAŁAM RADĘ 
Moja przyjaciółka Kasia jest zapaloną farmaceutką więc dałam jej listę wyprawkową kosmetyczno medyczną.
Poprosiłam o skompletowanie najlepszego zestawu. Dam znać jakie kosmetyki poleca, a jakie nie. Może jakaś informacja się wam przyda. Np już wiem, że oliwka nie - bo zapycha pory - w szkole rodzenia też to mówili. Od Sudokremu też już się odchodzi, bo ma za dużo chyba cynku. Soli fizjologicznej trzeba mieć duży, zapas, bo przydaje się do wszystkiego prawie... Witamina D lepiej w kropelkach lub w sprayu a nie w kapsułkach.... Reszty nie pamiętam 
No i pożyczyła mi książkę... Płakusiałam w autobusie ze wzruszenia czytając, więc już polecam.

Bardzo Wam dziękuje za wsparcie
Jesteście nieocenione.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2014, 17:46
no dziś już jest bosko
po pierwsze jest weekend...po drugie ciotka już odjezdza jest na zakrecie z powrotem do ameryki. po trzecie nerwowość sobie poszla i jej nie ma a po czwarte zaczne obserwować swoje ciało i może wkonu uda nam się począć naze maleńkie szczęście. Dzis nasza rocznica kiedy się poznaliśmy z moim mężem hahahahaaha jak sobie przypomnę ten dzień to smiac mi się chce...dziś maz zapytal KOCHANIE CO BYS WOLALA WINKO NA WIECZOR CZY MOZE PIWKO? a ja na to KOCHANIE KUP PIWKO BO WCZORAJ NIECCHCACY ZBILAM KIELISZKI DO WINKA
z piwkiem tez może byc fajnie co nie? może to zabrzmi jak jakiś tani romans z taniego sklepu ale opowiem wam z tej okazji jak się poznaliśmy...a wiec było to tak...
Całkiem nie tak dawno temu bo 2 lata chodziłam do szkoły logistycznej wraz z Piotrkiem. Pierwszego już dnia spoglądaliśmy na siebie ukradkiem udając ze zupełnie nas to nie dotyczy. Ja wówczas podczas rozwodu wogole nie dopuszczałam do siebie myśli, że moglby być moim partnerem a co gorsza mezem oj nie nie związki to nie dla mnie mam wspaniala coreczke i to ona jest sensem mojego zycia powtarzałam bez końca. Spotykalisy się w szkole i ni się obejrzałam a już miał mój numer telefonu i wyisywal esemeski z zaproszeniami do kina. Niestety ja chłodno trzymałam nasze relacje. Zadko odpisywałam na wiadomości i unikałam kontaktu na przerwach. pewnego dnia Piotr zapytał dlaczego o unikam? Na co ja glosno się rozesmialam i powiedziałam " uwierz mi nie chcesz wiedziec dlaczego tak wlasnie robie" i odeszłam z uśmiechem na twarzy. Piotr już wtedy miał poważne zamiary wobec mnie a ja poważnie chciałam go od siebie oddalić a nawet zrazic żeby tylko mieć swiety spokoj z facetami. Pracujac od rana do wieczora żeby zarobić na nianie i wszystkie inne opłaty ucząc się w weekendy i sparwujac władze nad dzieckiem,domem i ogarniając siebie nie widziałam nic poza swoim swiatem. Bylam tak slepa ze nawet nie zauwazylam ze facet kreci się kolo mnie i za wszelka cene próbuje mnie poderwać. Tak mijaly tygodnie. Pewnego dnia w szkole podszedł do mnie i powiedział "wiem ze na pewno odprawisz mnie z kwitkiem ale ja koniecznie musze zaprosić cie na goraca czekolade i nie wiem co o mnie myślisz ale ja naprawdę jestem zdecydowany cie porwać... Popatrzalam na niego jak na wariata i powiedziałam DOBRZE ALE PO TYM DASZ MIJUZ SPOKOJ OKI? i poszliśmy na goraca czekolade w mrozny styczniowy dzien. W drodze do kawiarni zastanawiałam się co ja mu powiem o sobie i zdecydowałam ze najgorsza ale prawdę. Rozmawialismy długo az do momentu gdy uslyszalam "KAMILA JA O WSZYSTKIM WIEM I ROZUMIEM TWOJE ZACHOWANIE. DZIEWCZYNY Z KLASY MI POWIEDZIALY ZE SIE ROZWODZISZ I MASZ MALA CORECZKE I ZE JEST CI BARDZO CIEZKO I NIE PRZERAZA MNIE TO BO WIEM Z TY JESTES MOJA DRUGA POŁOWĄ na co ja tylko parsknelam smiechem i wybiegłam z kawiarni pozostawiając Piotrka z tym wszystkim. Pojechalam do domu i postanowiłam przerwac szkołe. Niestety nie wiedziałam jednak ze Piotrek to wszystko przewidział. Już nastepengo dnia czekal pod moja praca z kwiatami i słowami będę czekał az zmienisz zdanie i nie odpuszczę tak łatwo takiej wspanialej dziewczyny. I tak zaczelismy się spotykać a po miesiącu zostaliśmy parą. Kolezanki mowily WIEDZIALAM ZE MU SIE UDA ON JEST TWOIM PRZEZNACZENIEM KAMILA ZROZUM TO lecz ja slabo w to wierzyłam. Lecz z biegiem czasu wszystko się zmienilo i po poltora roku usłyszałam KOCHANIE WYJDZIESZ ZA MNIE? PROSZE CIE ZGODZ SIE PRZECIEZ JESTES MILOSCIA MOJEGO ZYCIA KOCHAM WAS OBIE JAK SZALENIEC" i poł roku temu zostaliśmy małżeństwem i tak wlasnie doszam do kolejnego etapu MOJEJ DROGI DO SZCZESCIA...a dziś staramy się o dzidziusia i uważam ze wtedy upor Piotrka był smieszny a teraz uważam ze uratowal zycie mi i mojej corce. zmienil go na kraine z moich marzen zostawiając horror daleko daleko za mna...
Oto już cala opowieść
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.