Anusiak Czekamy na Ciebie Maleńki... 21 grudnia 2012, 09:32

Wiecie co, teraz przyszło mi jeszcze do głowy, że może pierwszy termin owulacji, który wyznaczył Ovu, czyli 13 grudnia był tym właściwym? Bo wtedy też Ovu wyznaczył pierwszy dzień @ na 23 grudnia i to by się zgadzało z tym dzisiejszym plamieniem, bo ostatnio też miałam dwa dni prze @ plamienie. No nic, zobaczymy czy z tego plamienia rozwinie się @ czy może przyjdzie dopiero tak jak planuje Ovu czyli 28 grudnia. Pokręcone to wszystko i mój organizm też :/

mychowe W oczekiwaniu:) 10 listopada 2013, 22:29

Spokojne dni ze zgaga i dziwnymi kluciami, które akceptuje, bo sa sekundowe..
Brzuch rosnie, a kochany maz o nas dba... Czego jeszcze można chcieć od zycia...

klamka Co ma byc, to bedzie 21 grudnia 2012, 09:45

Dzisiaj przyszly wyniki testu Onco. Ide spotkac sie z lekarzem za 45 minut. Nie wiem dlaczego, bardzo sie denerwuje, mimo ze niespodzianka moze byc tylko pozytywna.

Swoja droga to troche smieszny przypadek, ze o raku dowiedzialam sie w Black Friday, a o wynikach dalszej terapii w ostatni dzien kalendarza Majow:) Nie jestem przesadna, ani nic z tych rzeczy, ale z drugiej strony daty latwe do zapamietania.

dunia1287 Będzie co ma być. 21 grudnia 2012, 12:28

Zapomniałam napisać,że wczoraj w śluzu było trochę krwi i miałam delikatne brązowe plamienia.Dziś mam też te plamienia.Nie wiem czy jak bym miała dostać @ to czy by tempka szła w górę?

Myślę, że tak bo ja napisałam do sklepu zielarskiego i podałam skład mieszkanki i Pani od razu odpisała, że mi takie zrobią bo mają składniki i koszt będzie około 25 zł

Porwał mnie szał świątecznych przygotowań...
Do Wigilii 3 dni, do mojej @ 8...
Temperatura szybuje w górę...

Myślę sobie, jak cudownie by było...Ach...dość tego.

Pozdrawiam.

Oooo matko jak ten tydzień szybko mi przeleciał.... cały czas w drodze, w pracy, na zakupach, sprzątanie, planowanie.... oooooo ! Ale dziś już padam na pyszczek ;P zmęczona jestem niemiłosiernie... dobrze, że mam teraz urlop do Nowego Roku :))) odżyję i odpocznę, pójdę na zakupy, do kosmetyczki, na basen, do kina :)) superrrr... i ta cała rodzinna atmosfera już unosi się w powietrzu...cudnie jest! :)

Mój M. w pracy.... ja gapie się bez sensu w TV.

A u mnie już 35dc i nic.... @ nie przyszła... i nie wiem czy testować czy nie...?! Nie chce robić sobie żadnych nadziei bo po co... objawy?! takie jak zawsze ból w podbrzuszu i obolałe piersi, ale w tym miesiącu jakoś inaczej bo nawet mój M. mówi "Kochanie chyba Ci urosły ;P"....
Już sama nie wiem :(( trochę ciężko się zdecydować na testowanie... ten strach przed rozczarowaniem i zobaczeniem jednej kreski jest przeogromny... ale gdzieś tli się we mnie nadzieja że może jednak nasze starnka nie poszły na marne... eh!

Czekam....czekam....czekam.... :/

Poddałam się i wzięłam dziś duomox- po naciskach mojego lubego, który z bólem serca słuchał mojego kaszlu , smarkania , kichania itd. To już trwa dwa tygodnie- zdecydowanie za długo, wczoraj dołączył katar zatokowy i zielone coś odkrztuszane z kaszlem....mam nadzieje,że kruszynce ten antybiotyk nie zaszkodzi...

Anusiak Czekamy na Ciebie Maleńki... 22 grudnia 2012, 11:30

Wczoraj to plamienie było tylko rano, takie minimalne a potem przez cały dzień nic. I dzisiaj rano znowu plamienie. A temperatura minimalnie w górę. Na plamienie implantacyjne to chyba za wcześnie, na @ chyba też za wcześnie... No nic, wszystko się wyjaśni w ciągu kilku najbliższych dni, albo przyjdzie @ albo temperatura jeszcze wzrośnie. Kurcze chciałabym na Święta zobaczyć 2 kreski, o niczym tak bardzo nie marzę!

56009f6cbe3c5531965810989402c11b.png

Mąż od wczoraj ma urlop aż do 2 stycznia. Jedziemy więc teraz na większe zakupy do Selgrosa i po drodze jeszcze po choinkę gdzieś. Potem szybkie sprzątanie, ubieranie choinki i dekorowanie pierniczków :)

dunia1287 Będzie co ma być. 22 grudnia 2012, 13:36

...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2012, 07:29

Święta tuż tuż... Dużo roboty, a ja się obijam hehe. Bo muszę więcej odpoczywać. Na szczęście mój ukochany jest zawodowym kucharzem i mogę sobie pozwolić na większe lenistwo. To będą cudowne święta, mimo problemów z moimi rodzicami którzy zawsze coś zepsują przed świętami i nasze stosunki się ochładzają, ale przecież trzeba się godzić bo to czas wybaczania. Maleństwo juz nie straszy mnie plamieniem żadnym wiec jestem spokojna. A tak sobie myślimy ze teraz jeszcze nie ma z nami dzidzi, ale za rok o tej porze będzie miało 5 miesięcy. Brzusio juz widać i coraz ciężej się robi, ale przecież tak długo na to czekałam... Teraz wierze, ze marzenia się spełniają. Trzeba wierzyć i modlić się. Wszystkim wam życzę spełnienia marzeń.

Nie podoba mi się ten spadek temperatury... :( jedyne co mnie trzyma w nadziei,że ten spadek jest na poziomie 36,84...czyli daleko od temperatury z przed owulacji...

dunia1287 Będzie co ma być. 23 grudnia 2012, 07:29

Dziewczyny...Pomyliłam się...Nie mam @...mam tylko brązowe plamienia.Krew była tylko raz podczas podcierania.Nie można tego nazwać miesiączką...Więc cykl się jeszcze nie skończył...

Najserdeczniejsze życzenia, Cudownych Świąt Bożego Narodzenia, Rodzinnego ciepła i wielkiej radości, Pod żywą choinką zaś dużo prezentów, A w Waszych pięknych duszach, wiele sentymentów. Świąt dających radość i odpoczynek, oraz nadzieję na Nowy Rok, żeby był jeszcze lepszy niż ten, co właśnie mija.

Odliczania ciąg dalszy...6 dni do@...
Temperatura leniwa...jak do jutra nie skoczy drugi raz,raczej nici z ciąży...

Jutro Wigilia,Święta... z tej okazji Dużo miłości, radości, wymarzonych prezentów i oby Nowy Roczek przyniósł Cud, na który wszystkie czekamy...

mychowe W oczekiwaniu:) 23 grudnia 2012, 16:03

Piąty dzień się spóźnia @. Wcale na nią nie czekam. Bo w zeszły wtorek siedziałam z miotłą w ręku żeby ją przepędzić :) Za to czekam wciąż na drugi pasek na teście. Moja siostra mi opowiadała, że jak 5 lat temu zaszła w ciążę, to przez 5 tygodni drugi pasek w ogóle się nie pojawił. Zaszła w połowie listopada, a pod koniec grudnia poszła do lekarza i miała dobre wieści.
Dopiero w tym miesiącu się dowiedziałam, że nie można brać wiesiołka od owulacji do pojawienia się kolejnej @. To był pierwszy miesiąc kiedy posłuchałam rad przeczytanych w necie..
Mam nadzieję na piękną fasolkę.. :)
Trzymamy kciuki dziewczyny :)

I po owulacji, pewno jak zwykle nic. Trudno. Już nie mam siły i ochoty się smucić.

coliberek Działania..działania... 23 grudnia 2012, 21:45

No nie wiem…Od hiper,hiper dawna tego nie robiłam, czyli nie przelewałam na papier swoich myśli, ale jak to zwykle bywa taka ochota przychodzi jak coś nie do końca układa się zgodnie z planem. I właśnie nastał taki czas.

Muszę powiedzieć, że po wszystkich szalonych rzeczach jakie robiłam w swoim życiu, wielu przygodach miłosnych, poszukiwaniu samej siebie i odpowiedniego poziomu własnej samooceny, 5 lat temu znalazłam na drugim końcu świata swoją drugą połówkę. Jesteśmy razem, każdego dnia cieszymy się że mamy siebie i niezależnie od okoliczności i tego co życie nam przynosi kochamy się nad życie, wspieramy się i z radością spędzamy razem każdy dzień.

Jakiś czas temu, a właściwie mniej więcej rok lub dwa lata temu dorosłam w końcu do tego żeby przyznać sama przed sobą oraz przed mężem, że jestem gotowa na powiększenie rodziny. Kiedyś takie plany zupełnie nie przechodziły mi nawet przez myśl, tuż po ślubie bardziej koncentrowałam się na tym jak to wspaniale być w końcu z kimś przy kim mogę być w pełni sobą, mogę mu ufać i być obdarzona zaufaniem.

Nie będę opisywała róznych fajnych rzeczy które robiliśmy razem, przez co przechodziliśmy, co zycie nam przyniosło miłego i niemiłego. To jest przecież samo życie, a każdy dzień dla każdego jest wyjątkowy i specjalny. Jednym slowem mogę powiedzieć że było super, jest super i na pewno będzie super.

Sęk w tym, że jakoś coraz bardziej dręczy mnie fakt, że pomimo starań jakoś nam się nie udaje zajść w ciążę.

Patrząc z perspektywy czasu, jak tak sobie pomyślę że dojrzałam do sprawy jak tylko przeprowadziliśmy się do miejsca, w którym mieszkamy i pomyślę że to przecież już ponad dwa lata upłynęły od tego czasu, to zaczynam czuć się nieco nieswojo.

2 lata..!!? 2 lata starań i nic!!?

Ale z drugiej strony te starania to raczej nabrały prawdziwego wymiaru w listopadzie/grudniu zeszłego roku (2011). Pamiętam, że to właśnie wtedy zaczęłam zbliżać się konkretniej do tematu wyliczania kiedy to są dni płodne a kiedy nie itd.

Choć przyglądając się temu „zbliżaniu się” do tematu, to prawdę mówiąc ani razu nie wytrzymałam skrupulatnego mierzenia temperatury czy testowaniu śluzu itd. Raczej cały czas robię to z przymrużeniem oka i cały czas w głębi ducha chyba liczę na łut szczęścia. :) A tak nie powinno być skoro TAK BARDZO TEGO CHCĘ!

To już powoli zaczyna się robić obsesyjne. To – czyli chęć posiadania dziecka. I właśnie dlatego postanowiłam, że chyba powinnam uzewnętrznić nieco gonitwę myśli i ich fale które zalewają mnie cały czas.

Koncentracja starań nastąpiła w listopadzie/grudniu 2011… w grudniu byliśmy na wycieczce w Rzymie i tak zasugerowałam się dowcipnymi komentarzami na temat tego jak to wszyscy w Rzymie zachodzą łatwo w ciążę, że tak skutecznie wmówiłam mojemu organizmowi że nam się udalo…iż od grudnia zaczęłam mieć jakieś dziwne problemy hormonalne. Do tego stopnia, że jak cykl zakończył się pdo konieć listopada to następna miesiączka przyszła na początku marca. :D

Nie, to nie jest śmieszne. Wiem , ale wywołuje u mnie uśmiech na twarzy ze względu na swoją groteskowość. heh

No i tak od początku roku aż do ok sierpnia/września walczyliśmy z zagadkowymi problemami hormonalnymi. Zagadkowymi…ponieważ wszystkie hormony, badania krwi itd były w normie a ciotki jak nie było to nie było czasami nawet przez 60 dni. No i ok sierpnia cykl mi się znowu wyregulował, miałam 2 normalne cykle 27-29 dniowe wiec zaczęliśmy znowu wyliczenia :) ….

We wrześnio ok dni płodnych, z okazji konferencji na której byliśmy spędziliśmy noc w hotelu. Pani recepcjonistka zauroczyła się naszą urodą – ja blondynka z niebieskimi oczami, mój kochany mąż brunet z ciemnymi oczami i pani stwierdziła, że będziemy mieć cuuuudne dzieci!! No i co się stało w mojej głowie, oczywiście zapaliła się żaróweczka – ojej! może to powiedziała rychło w czas!

Mamy taką parę znajomych. On 33 ona jakieś 22 i mają już 2 dzieci! heh no cóż, cieszę się że w wieku 22 lat to raczej byłam zajęta używaniem życia, odkrywaniem jasnych i ciemnych stron egzystencji a nie zabawą w dom no ale każdy dokonuje wyborów wg uznania. Nie wiem co bym zrobiła jakbym poznala mojego męża mając te 20 lat a nie 24, moze wtedy bym razem z nim odrywała wady i zalety żcyia.. jednak powiem jedno: absolutnie nie żałuję niczego i uważam, że wiele różnych rzeczy jakie wydarzyło się w moim życiu doprowadziło właśnie do tego że przyszedł ten jeden, określony dzień w którym się poznalismy z moim mężem i … obydwoje już od pierwszych minut wiedzieliśmy że to jest własnie to, i że to własnie na siebie czekaliśmy całe życie!

No ale wracając do tej pary znajomych. Jak łatwo się domyślić, pomimo faktu ze nawet ich lubię to mnie to strasznie irytuje.. Co mnie irytuje.. no najparwdopodobniej to że oni już mają wszystko załatwione a my jeszcze nie. Tzn oni mają już 2 dzieci i nie planują nic więcej, panienka zabrała się teraz za szlifowanie figury a ja jak jakaś głupia świnka obrastam w tłuszcz ze względu na siedzącą pracę i fakt , że jak tylko zapiszę się na silownię to po 2-3 bzykankach wolę nie chodzić na nią no bo przecież:
- może jak będę biegła na bieżni plemniki wypłyną z właściwego miejsca i nie będą gotowe na dostanie się do komórki jajowej jak ona otworzy swe wrota
- a może już doszło do zapłodnienia i jajeczko się nie zagnieździ bo je niechcący wytrząsnę..

Nigdy jakoś nie lubiłam obcych/czyichś dzieci, zawsze natomiast mówiłam że jak będę miała swoje to będę je ubóstwiała. Teraz nabrało to dodatkowego wymiaru bo zrozumiałam, ze dzieci to nei tylko dzieci.. to będzie cząstka mnie i cząstka mojego męża.. to będzie połączenie naszych genów które stworzy małego człowieczka, który będzie rósł i rozwijał się, zostanie ukształtowany przez nas i w ogóle…

Owszem, ich dzieci są fajne..i to mnie własnie boli., irytuje, kłuje i eeech, nie wiem jak to wszystko mam ująć ale bardzo mi to przeszkadza i sprawia, ze jeszcze bardziej i mocniej chcę mieć własne! Wcisnęli mi dziś do potrzymania to małe..jakieś 9miesięczne dziecko, urocze, roześmiane do tego stopnia że aż szok! Siedziało tak z tymi swoimi oczkami jakieś 10 cm od mojej twarzy i bawiło się moim nosem.. i kurcze! nie mogę zapomnieć tego widoku.. tak blisko! taki malutki człowieczek..fajny człowieczek… i tak bardzo, bardzo chcę, pragnę mieć naszego małego człowieczka że aż boli!


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2012, 21:47

Anusiak Czekamy na Ciebie Maleńki... 24 grudnia 2012, 07:40

Wczoraj po plamieniu nie było śladu i dzisiaj jak na razie też nic. Zaczęłam nieśmiało myśleć, że może to było plamienie implantacyjne... a tu temperatura pomału spada, więc chyba jednak nic z tego no nie? :( Kupiłam wczoraj nawet test ciążowy, taki na którym jest napisane, że wykrywa ciążę już w 6 dni od zapłodnienia. Pewnie jutro go zrobię, chociaż już bez tej nadziei, która przepełniała mnie wczoraj.

56009f6cbe3c5531965810989402c11b.png

Dziewczyny, w te Święta życzę Wam i sobie, żeby w końcu udało nam się zostać mamami :) I tradycyjnie zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie rodzinnym :)

Kochane moje wszystkiiego najpiekniejszego na te swieta, zeby spełnily sie Wasze marzenia te DUZE jak i te malutkie:] Badzcie zawsze szczesliwe i usmiechniete:]Kobietka starajacym sie zycze zeby wkoncu sie udało:]] a bedacym, zeby ciąża przebiegła pomyslnie:]] Wesołych Świąt!!:]

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)