Teraz to juz musze odpuścić...
Dzień dziecka utraconego...;( kocham was moje aniolki ..
chociaż dla was bede mamusia 
Hura tempka poszla w gore czyli juz po owulacji. Ufff koncze z testowaniem i czekam na @ albo mila niespodzianke.
Dzisiaj prawie caly dzien spedzilam z synkiem na dworze. Rano spacerowalismy po parku, karmilismy kaczuszki i biegalismy za pilka a po obiedzie poslismy z synkiem na przystanek pociagu miejskiego po tatusia a potem wszyscy troje na pierwsze w tym roku lody. Tam spotkalismy kolezanke z dziecmi wiec wszyscy poslismy na nasz osiedlowy plac zabaw. Do ktorego doszedl nasz kolega ( maz kolezanki). Tak ze my sobie pogadalismy a nasze dzieci pobawili sie w swoim towarzystwie
A ze pogoda piekna to tez umowilismy sie na jutrzejsze spotkanko. Tak ze sie ciesze bo wtedy tyle nie mysle wiadomo o czym 
Jednak chora we wtorek rozłożyło mnie na dobre... masakra jakaś tyle czasu mnie męczy,chyba w końcu jakiś odleżyn dostanę...
powoli zaczynamy z M odliczanie... ahhh oby marzenia się spełniły
byle do końca tygodnia i prawda wyjdzie na jaw!!!!!!!!!!
Kolacja za nami
... dziś objadłam się cukinią obtoczoną w mące i usmażoną we frytkownicy
Mmmmmmmmmmmmmniammmmmmmmm taka pyszotka
.... cały dzień nic nie robimy z kropkiem tylko jemy hahahahaah
...ciekawe czy będę się tak śmiała za 7 miesięcy ..... Dla Ciebie wszystko Kropeczko kochana
A więc już jesteśmy po badaniu dzidzia jest ma 5,7mm serce bije
Tak cudownie było usłyszeć to bicie popłakałam się ze wzruszenia . Wszystko ok więc nerwy okazały się nie potrzebne . Jutro idę do pani ginekolog , pewnie założy mi kartę ciąży i mam nadzieje , że da mi L4
Co do przeziębienia to niestety tylko domowe sposoby , dużo witaminy c , ale naturalnej ( kiwi , cytryna , cytrusy ) i lipa i sok z malin i tyle i jest lepiej . Co do lekarza dziś mu to powiedziałam , że przez niego przeżyłam najgorszy tydzień w moim , życiu , przeprosił ale powiedział , że woli nie dawać nadziei bo w tych czasach niestety często nie ma niestety takich małych cudów jak u nas . Powiedział , że woli patrzeć na późniejszą radość niż szok i rozpacz nieprzygotowanych do tych tragedii osób .
Wieczorem strzeliłam focha na mojego miśka... Dlaczego? nie wiem tak po prostu... wygłupiałam się, śmiałam a nagle zaczełam płakać... ok 22 zaczełam wymiotować też nie wiem dlaczego.... Nic takiego nie zjadłam co by mi na żołądku siadło, wg jakoś dziwnie mi jest... jestem rozpalona, a jest mi zimno mierze temp pod pachą 36,66 książkowa tempka... i nie wiem dlaczego tak jest ;(
Dziś pierwsza dawka zastrzyku.
No i miało być spokojne popołudnie na ciachu u babci... wszystko szło pięknie, aż babcia nie zeszła na politykę i atmosferę szlag trafił. Dostałam "zjebkę" za brak patriotyzmu i ignorancję polityczną... No i zepsuła mi humor babcia kochana 
Ale to mi uświadomiło, że na co dzień żyję jakby faktycznie w alternatywnej rzeczywistości. Nie mam w otoczeniu ani wrogów, ani przeciwników ani nawet ludzi których nie lubię, a muszę znosić... No może moja mama jest zbyt chwiejna i dominująca więc to moje największe wyzwanie będzie.
W każdym razie zwykły mały atak na mnie i moje poglądy zupełnie mnie zaskoczył i rozstroił, bo nie jestem do tego przyzwyczajona...
Mam nadzieję, że mój szczęśliwy mikroświat będzie istniał jak najdłużej, bo bardzo lubię ten spokój i beztroskę dnia codziennego. I wcale nie przeszkadza mi, że to nie jest prawdziwa rzeczywistość a ja nie jestem "dorosła". Przynajmniej jestem szczęśliwa 
By the way... moje mechanizmy obronne nadal działają świetnie i nadal czekam na poród jak na wycieczkę do Disneylandu. Jedyna chmurka to obawa o chorobę Małej. Co dziwne najbardziej martwi mnie jej ewentualne upośledzenie psychiczne, stan zdrowia fizycznego zupełnie mnie nie przeraża, jakoś mam wrażenie, że z tym można sobie poradzić. Jestem zupełnie nienormalna.
No i miało być spokojne popołudnie na ciachu u babci... wszystko szło pięknie, aż babcia nie zeszła na politykę i atmosferę szlag trafił. Dostałam "zjebkę" za brak patriotyzmu i ignorancję polityczną... No i zepsuła mi humor babcia kochana 
Ale to mi uświadomiło, że na co dzień żyję jakby faktycznie w alternatywnej rzeczywistości. Nie mam w otoczeniu ani wrogów, ani przeciwników ani nawet ludzi których nie lubię, a muszę znosić... No może moja mama jest zbyt chwiejna i dominująca więc to moje największe wyzwanie będzie.
W każdym razie zwykły mały atak na mnie i moje poglądy zupełnie mnie zaskoczył i rozstroił, bo nie jestem do tego przyzwyczajona...
Mam nadzieję, że mój szczęśliwy mikroświat będzie istniał jak najdłużej, bo bardzo lubię ten spokój i beztroskę dnia codziennego. I wcale nie przeszkadza mi, że to nie jest prawdziwa rzeczywistość a ja nie jestem "dorosła". Przynajmniej jestem szczęśliwa 
By the way... moje mechanizmy obronne nadal działają świetnie i nadal czekam na poród jak na wycieczkę do Disneylandu. Jedyna chmurka to obawa o chorobę Małej. Co dziwne najbardziej martwi mnie jej ewentualne upośledzenie psychiczne, stan zdrowia fizycznego zupełnie mnie nie przeraża, jakoś mam wrażenie, że z tym można sobie poradzić.
Szczerze, nie wiem czy mam dość jaj, żeby mierzyć się z upośledzeniem dzień w dzień i niestety nie umiem stwierdzić, że będę kochała absolutnie i bezwarunkowo moje dziecko niezależnie jakie ono będzie.
Jestem zupełnie nienormalna.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2014, 23:52
16tyg 0dni czyli środa 12 Marca o godzinie 23.40 poczułam po raz pierwszy dzieciątko!
Leżałam z 40 min w wannie z zamkniętymi oczami, wsłuchując się w brzuch. Co chwilę pukałam i poruszalam biodrami żeby coś się działo, ale cisza. Wyszłam z wanny, osuszyłam się ręcznikiem, we włosy wtarłam odżywkę - cisza. Myję zęby i wtedy! Całkiem niespodziewanie, bo już nie czekałam, RYBKA! Na sto procent to było to! Zupelnie inaczej niż normalne bulgotanie i przewracanie brzuchowe tylko normalnie ryba! Zamarłam ze szczoteczką w ustach i po chwili to samo tylko kawałek dalej. Miałam nadzieje na więcej, ale mimo stania przez kolejne 15 min w łazience w zupełnej ciszy i na bezdechu, już się nie odezwał. Jestem cała w wykrzyknikach i czekam na kolejny raz. Najcudowniejsze uczucie!
Moje dzieciątko rośnie z każdym dniem jak i moja miłość do niego. Chyba pęknę. 
No i dziś znów te same objawy co wczoraj i tempka cały czas w górę 
Widzę, że niektórym z Was udaje się gdy kochacie się codzinnie/co drugi dzień w pierwszej fazie cyklu. Innym nawet przy sporadycznym współżyciu. U nas co cykl współżycie kiedy mamy ochotę. Od tego cyklu obiecaliśmy sobie, że zagęścimy czestotliwość starań.
No i ja bym mogła bez żadnych przeszkód - pracę mam cudowną, świetnie się w niej realizuję, nie przemęczam się, nie jest nudno, jest mega przyjemność i satysfakcja - no i udało mi się udowowdnić wszystkim, że kończąc socjologię można mieć super pracę i to w zawodzie 
A M. pracuje ciężko na hali przy odbórbce różnych metali. Nadgodziny robi, bo hipoteka do spłaty. Wstaje rano o 5 i wraca do domu o 18 lub 21. Jest zmęczony...
I jak tu zgęścić starania, szczególnie, że ostatnio owulacja była dopiero 23-27 dc (nie wiem czy ovu się nie pomylił dlatego taka rozbieżność). Ehhh....jak nie od dzisiaj to może od jutra...a dzisiaj idę po "sexi" bieliznę (czymś trzeba M. motywować
)
W piatek pecherzyk mial 14mm a wczoraj w srode 16mm jak to mozliwe, ze przez 5 dni urosl tylko 2mm? co prawda inny lekarz i inny sprzet ale zeby az tak. Kolejna wizyta w sobote rano moze wtedy zrobimy test pct.
Owu frend wyznaczyl mi dzien owulacji. Tak jak myslalam i czulam byl to 16 dc. Dzien przed i w dniu owulkii bylo serduszkowanie wiec ciesze sie ze niczego nie przegapilismy, ech teraz trzeba czekac iu liczyc na szczescie...
Poki co nadal pobolewa mnie brzuch chociaz teraz juz nie tak mocno jak rano, ciekawe dlaczego??? Kurcze a moze jajeczko nie peklo i porobily sie torbiele??? Czy wtedy tez mialoby sie podwyzszona temperature??? Kurcze ale panikuje....
Nie pisałam przez jakiś czas bo jakoś nie mogłam się zebrać 
5 marca miałam mieć wizytę ale niestety 3 wylądowałam w szpitalu bo zaczęłam mocno plamić. Zrobili USG i było na szczęście wszystko dobrze z moim maleństwem, serduszko biło i lekarz powiedział że nie widzi żadnych nieprawidłowości. Niestety przed wypisaniem ze szpitala nie zrobili mi już Usg żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku
teraz muszę czekać do 19 marca bo wtedy mam wizytę.
Przed każdą wizytą strasznie się boję żeby wszystko było dobrze. Oczywiście dostałam zwolnienie z pracy i mam się oszczędzać. Rozmawiałam z moją kierowniczką to sama powiedziała że nie chce żebym wracała bo w mojej pracy jest różnie i ze jak by się coś wydarzyło... tfu tfu tfu...Więc mam siedzieć na wolnym i się nie stresować ale czy ta ciąża musi być taka stresująca? Nie mogę się doczekać II trymestru. Myślę że będę wtedy spokojniejsza. Czy wy też tak macie że najlepiej codziennie byście chciały żeby lekarz was badał i usg robił żeby mieć pewność że wszystko jest ok? Ach... zwariuję...
Odliczam dni do wizyty...
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2014, 09:26
Zerwałam się dziś z łóżka po siódmej, bo moje kochanie... Zapomniało kluczy
no i zmierzyłam z tego powodu tempke chwilę wcześniej, zanim jeszcze wstalam więc myślę, że jest wiarygodna
czuje, że owu się zbliża... A mój facet wraca tak zmęczony, że pada po kąpieli...
Ale sam pilnuje witaminek i mówi : "faszerujesz mnie nimi, bo chcesz żeby złoty strzał był, a nie odporność lepsza" 
Idę zrobić sobie kubek gorącej czekolady, później biorę się za porządki i lecę pobiegac
spodobało mi się
jest tak pięknie, ptaki śpiewają, slonko świeci...
Oj trochę mnie tu nie było..bo jak zwykle u mnie nadeszły gorsze dni 
Wczoraj poszłam do innego gina, bo myślałam, że jakaś infekcja mnie łapie bo od czasu do czasu odczuwałam pieczenie.. ale całe szczęście on nic nie widział, kupiłam vitagyn c i zobaczymy..
Odebrałam również wyniki ze szpitala przy okazji, bo zadzwoniłam rano zapytać czy już są no i były.. Miałam mieć zrobione wszystkie badania z trombofili, immunologii, no ale po odebraniu zobaczyłam, ze jednak nie wszystkie zrobili.. 
Nie mam czynników krzepnięcia II, V ani wyniku Leiden..i chyba będę musiała je zrobić na własną rękę..zresztą poczekam do wizyty u profesorki..dzisiaj dzwonie się umówić na możliwie jak najszybciej..
A z tych co mam to p/ciała p/jądrowe wykryto 1:160 typ świecenia homogenno-plamisty, z tego co wyczytałam w necie to jeszcze to o niczym to nie świadczy ale może być jakaś choroba immunologiczna (związane z zespołem antyfosfolipidowym) no i p/ciała antykardiolipinowe IgG mam 18,4 więc wynik wątpliwy, dodatni jest >20 (więc to też może świadczyć o tym zespole)
A reszta jest niby ok..
Więcej będę wiedzieć jak pójdę do profesorki..i pewnie czeka mnie jeszcze mnóstwo dodatkowych badań..
Śniło mi się że urodziłam syna i że ważył 5130
.... i chyba to był sen proroczy bo jak byłam w ciąży z malutką i miała być chłopcem to mi się wiecznie śniło że rodzę dziewczynkę ale te sny były bardzo niepokojące tak jak by chciały przepowiedzieć że Ona odejdzie
.... Tym razem wiem że będzie inaczej i że maluszek zostanie z nami
Kolejny dzień z męczącym bólem brzucha. Niepokoi mnie to. @ się nie pojawiła. Owulacja wykryta 5 marca, więc są szanse. Myślicie że na test jeszcze za wcześnie ?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.