Chora...........
Ledwie żyję.
Od kilku dni katar, kaszel, ból gardła ,kości, w ogóle wszystkiego co tylko możliwe. Ciepło się robi a ja............jak zwykle chora!!!!!!!!! Masakra.
@ wyjeżdża, czas podjąć starania, a ja chora!!!!
Mam nadzieję że w tym miesiącu się wreszcie zazieleni w tym miejscu, już w tym miesiącu miało tak być, tak pięknie było, książkowo i........... Jak zwykle masakra. Myślałam że uda mi się do lekarza umówić w tym miesiącu, ale niestety miejsce było dopiero w przyszłym, pójdę zapytam może ona coś poradzi. A jak nie to chyba będzie czas zakończyć starania , bo po co te nerwy, nadzieje.Najwyżej zrobimy sobie dłuższą przerwę i zaczniemy w przyszłym roku w koło marca-maja.
Żeby wszystko poukładało się jakoś normalnie. Miłego dnia dziewczynki i powodzenia 
Dużo serduszek życzę

@ spóźnia się już jakieś dwa tygodnie. Mdli mnie niemiłosiernie. Śluz hm.. jakby wodnisto-rozciągliwy. Jest go dość sporo.
Pozostało czekać i mieć nadzieję 
37t1d
Coraz bliżej do spotkania z moim Cudem!!!
Jeśli się nic nie zadzieje,to w przyszłą środę zostaję już w szpitalu i będę przygotowywana do cesarki.
Moja córeczka waży ok 2900.
Siedzę i myślę.
Wyobrażam sobie to, jakby to było gdybym była w ciąży. Jak powiedziałabym narzeczonemu, jak rodzicom, rodzeństwu, znajomym. Byłej żonie mojego faceta i ich synkowi. Jak bym się czuła, czy miałbym poranne mdłości czy byłabym bardziej nerwowa, spokojna czy płaczliwa, czy mój facet mówił by do mego brzucha? Znacie to, prawda?
Myślę, że ten, kto nigdy nie starał się o maleństwo, nie czekał na nie, nie wie, co czują staraczki. Patrzę na to co mnie otacza i dochodzę do wniosku, że lepiej się nie starać. A dziecko przyjedzie wtedy samo, niespodziewane. Więc trzeba się ogarnąć. Ubrać, uczesac,umalowac, sprzątać, pobiegac, ugotowac obiad. I czekać. Na faceta, który przyjdzie z pracy wieczorem, wypije piwo i pójdzie spać, na serial, który oglądałam tysiąc razy, na telefon od siostry z która będę gadać o pogodzie...
Jestem wściekła. Zła. Smutna.
Nic mi nie wychodzi tak, jakbym chciała.
Nawet w ciążę nie mogę zajsc a to podobno takie proste.
Nie ma mnie dziś. Dla nikogo.
Właśnie czemu to jest takie niesprawiedliwe...
To jest najczęstsze pytanie, które sobie zadajemy. A odpowiedzi nadal brak. Tyle się słyszy o patologiach, które albo zabijają, albo katują swoje dzieciaczki a rozmnażają się jak króliki... a my na to wszytko patrzymy ze złością, czasem z zazdrością, że rzeczy o których marzymy przychodzą innym bez żadnych starań a oni tego nie doceniają.
Kolejne pytanie nasuwające się osobom wierzącym... gdzie jest Bóg??? Czy jego plan był na tyle mizerny i sam się pozmieniał... Dlaczego ludzie dobrzy cierpią a szuje idą przez życie bez skazy ???
Wczoraj czytałam do późna pamiętniki na ovu i przy jednym wyłam jak bóbr, jakby mąż zobaczył powiedziałby ze jakaś nienormalna jestem.
No nic koniec głębokich rozmyślań czas wracać na ziemię. Dzisiaj ostatni spokojny dzień w domu. Ja znowu myślę co tu na obiad zrobić, jakieś pranie.. oby tylko nie myśleć o tej cholernej becie. Tak samo jak pragnęłam przyrostu ... tak samo teraz pragnę aby spadała... spadała ku zeru. Nie była duża więc ma łatwiej niż u kobiet u których sięgała nastu tysięcy.
Byłam u mojej ginki i dostałam skierowanie na badanie HSG. Po raz pierwszy na skierowaniu napisała mi diagnozę "niepłodność" i od razu zaczęła się tłumaczyć, że musi tak napisać chociaż wcale tak nie musi być. Czarowała mnie i pocieszała - dobra kobieta;-)
Chyba myślała, że uderzę histerycznym płaczem i będzie miała ze mną problem aby emocjonalnie mnie doprowadzić do porządku, ale już jestem psychicznie nastawiona na tą diagnozę więc jakoś przeżyłam.
Zaczęłam czytać o badaniu HSG i przyznam się, że mnie trochę przeraża, ale jak trzeba to trzeba. Chciałabym już wiedzieć co jest nie tak - najgorsza prawda jest lepsza niż najsłodsze kłamstwo.
No to działamy;-)
Dziś pogoda jest w końcu cudowna, od rana świeci słońce, temperatura przekracza 15 C!!!
Wiosna pełną gębą!!! wciąż jestem sama z psem... czekamy na S który wraca w sobotę o 19.
Na szczęście jutro jestem w pracy do 13 a pozniej jade do rodziców, siostry, jej 2 dzieciaków
Najsłodsze potworki świata !!! Uwielbiam je!
Już się nie mogę doczekać jutra !
Wczoraj miałam taki sobie dzień, w duzej mierze przez pogodę, byłam strasznie śpiaca jak wróciłam z pracy, dziś jestem lekko niewyspana ale kawa postawi mnie na nogi!
Miłego Dnia wszystkim!!!
Od pewnego czasu nie czuje sie najlepiej. Mam zawroty glowy, czuje sie bardzo, bardzo slaba.. To pewnie przez te infekcje i antybiotyk. Juz trzeci w tym miesiacu.
Dzis nie mialam sily isc do pracy, wiec jestem kilka dni na zwolnieniu. Potrzebuje sie chyba jeszcze zregenerowac po stracie i zebrac sily fizyczne.
Staram sie troche zdystansowac, nie myslec albo moze raczej myslec o czyms innym. Nie jest to takie proste. Skupic swoja energie na innych rzeczach i zaufac. Zaufac, ze Bog jest ze mna w tym wszystkim, w tym cierpieniu, w smutku i w radosci.
Mamy juz jednego Aniolka w Niebie i nie moge go zawiesc. Nie moge popadac w rozpacz, zwatpienie i brak nadziei.
Wczoraj byl dzien Sw. Jozefa. Westchnelam, zeby nam pomogl tym razem, bo sobie zamarzylam, ze w tegoroczne Swieta Bozego Narodzenia chcialabym, abysmy spedzili je w powiekszonym gronie. Tak mialo byc, ale sie nie stalo.
To takie moje marzenie serca, ale bedzie tak,jak zechce Bog, zgodnie z Jego wola. Bedziemy sie starac i nie poddawac..
No i dzis, przypadkiem natrafilam na artykul : http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/obiektyw/art,492,to-ty-nie-prosisz-jozefa-o-dziecko.html
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2014, 11:59
Mija połowa tego strasznie długiego cyklu... od jutra będzie coraz bliżej i bliżej.
Mam straszne wahania nastrojów, czasem mam depresję, a od wczoraj znów rozpiera mnie taka radość i podekscytowanie... Co nie zmienia faktu, że nadal nic nie chcę mi się robić 
Gdy ten dłuuugi cykl w końcu się skończy to... SIĘ ZACZNIE!
Czasem sobie myślę, że powinnam się cieszyć każdym dniem tego cyklu, bo może to ostatni normalny cykl. W kolejnym cyklu antyki, które nie wiem ile będą trwały, ale jeśli mniej niż cały cykl to już nie będzie on takim zwykłym, będzie tym przed godziną 'zero'.
Czasem się zastanawiam czy nie mogłam zrobić czegoś więcej ku byciu matką, czegoś więcej, czegoś wcześniej... I powiem szczerze, że nie mam sobie nic do zarzucenia.
Po pół roku bezowocnych starań zaczęliśmy się badać, więc wcześniej było bez sensu, a później? Bardzo się cieszę, że nie odłożyłam tego na później zdając się na naturę.
Po roku od rozpoczęcia starań byłam już w klinice niepłodności i po kolejnych 2 mies. wiedziałam, że z moimi jajowodami coś jest nie tak. Po następnych dwóch byłam już po laparoskopii. Następnie dałam sobie 4 miesiące na zajście w ciążę z pomocą clo (czasem był to dobry pomysł czasem nie), aż w końcu przyszedł moment na ivf. I uważam, że nie jest na to wcale za wcześnie, a i wcześniej nie było sensu i powodów na taką decyzję.
Jedyne co, to niepotrzebnie zrobiła mi się teraz ta torbiel, która przesunęła wszystko o miesiąc, ale czym jest miesiąc w stosunku do całego życia 
Reasumując - to jest właśnie ten moment! Dlatego też jestem pełna nadziei i tak bardzo tego pragnę.
Jestem wdzięczna tym którzy wymyślili ivf, nie uważam tego wcale za wyrok. To jest dla nas ogromna szansa, za która dziękuję.
A czy dziecko powstanie z miłości? Oczywiście, że tak! Miłość to nie tylko stosunek płciowy. Miłość to również trzymanie za rękę podczas każdego zabiegu. Miłość to bliskość i wsparcie. Miłość to wspólne pragnienie dziecka. Kochamy się z Mężem bardzo, więc nasze dziecko będzie owocem ogromnej miłości, bliskości, wyczekiwania i pragnienia. I jeśli się pojawi będzie moim największym spełnionym marzeniem.
Tempka nadal jest wysko - czekam...
Ciąża rozpoczęta 22 lutego 2014
zrobiłam test o 13,35 i wyszedł pozytywny w końcu upragnione dwie kreseczki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2014, 13:43
Zrobiłam dziś przed chwilką test i wyszedł ... noo upragnione 2 kreseczki jestem najszczęśliwsza na świecie 
Powiedzcie mi jak najlepiej powiedzieć Mężowi że w końcu się udało i będziemy rodzicami?

No i kolejny cykl w trakcie. Tym razem jeszcze dziwniejszy. Temp. nie mierzyłam, ale po tym jak 10 dnia cyklu miałam mega płody śluz pomyślałam, a co mi tam - z ciekawości sprawdzę - i co? 37,80 czyli tyle ile zwykle miewałam już w 2 fazie. Czyli albo owu była bardzo szybko, albo w ogóle, albo już nie wiem co
Zakręcona jestem.
Serduszka są w razie co, ale szczerze mówiąc nie mam ciśnienia w tym cyklu. Się okaże...
Chwile płaczliwości i chwilowego załamania minęły. To straszne że można mieć tak zmienne nastroje.
Postanowiłam zacząć brać magnez i wit.B6 dobrze że mam w jednej tabletce 
Czuje się lepiej, nudności jakby ustąpiły, ból brzucha też. Cisza przed burzą..?
Mam niesamowitą ochotę na bigos 
D. wrócił z pracy, przywiózł piwo. Spytał czy chcę, w sumie czemu nie. Ale zupełnie mi nie smakuje 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2014, 18:20
Ponieważ mój facet nie lubi lykac witamin i zwyczajnie o nich zapomina (ja mu na to nie pozwalam) do naszej codziennej diety włączyłam duuuzo czosnku, imbiru i cebuli a także owoce morza (uwielbiamy krewetki) oraz częściej jest u nas ryba 
Czosnek jest bogatym źródłem cynku i działa antybakteryjnie (stosowany przy przeziębieniu)
Imbir natomiast jest mniej popularny, ma wyrazisty smak ale ... Jest uważany za afrodyzjak. Ma dużo cynku, selenu:)

2-3 dniowe:
1dpt ( 1 dzień po transferze) Embrion się dzieli
2dpt. Embrion staje sie blastocystą
3dpt. Blastocysta wychodzi z otoczki
4dpt. Blastocysta zaczyna wczepiać sie w ściany endometrium
5dpt. Proces implantacji sie rozpoczyna, blastocysta zaczyna "zakopywać" się w endometrium
6dpt. Proces implantacji jest kontynuowany, zarodek wnika głębiej w endometrium
7dpt. Zarodek jest juz zaimplantowany
8dpt. Zaczyna być produkowane HCG
11dpt. HCG jest na tyle duże, że można spokojnie robić sikacza
No to zaczynamy! Owulacja lada dzień. Niestety nie mierzyłam jeszcze temperatury, bo zapomniałam kupić termometru ale mam nadzieję, że i bez tego damy rade:) Jestem taka podekscytowana!
Dałam radę... zaczęłam pisać może te negatywne emocje zamiast w realu będę zostawiać w wirtualu... fajnie by było. Właśnie dzwonił facet od kuchni będą w sobotę montować
jest szansa że w tym roku się wprowadzimy o ile będzie nas stać na węgiel to pieca 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2014, 16:53
Zaczęłam z temperatura ale oczywiście nie można tego zrobić dobrze -wyjazd i nie wzięłam ze sobą termometru -mierzyłem innym i widać to na wykresie
11dc
czyli 2 dzień bez CLO
i co dziwne ovu pokazuje mi już dni płodne :o gdzie wcześniejsze cykle przed stratą miałam 30-31 dni a czasem 34 :o czyżby CLO przyspieszyło wszystko ?? A może to rezultat odstawienia antykoncepcji po tych 3 cyklach
w sumie muszę uzbroić się w cierpliwość i spokojnie poczekać do sb bo wtedy wizyta u lekarza i USG i mam nadzieję, że otrzymam konkretną odpowiedź czy owulacja jest tuż tuż czy może już była
Tak więc mężuś teraz nie będzie miał wytchnienia
ale tak poważnie to czas pokaże czy ten cykl będzie owocny i wszystko w rękach Boga
Będzie dobrze
a tak poza tym czuję się taka spokojna
to pewnie zasługa modlitwy do św. Dominika
dużo mi pomaga
i choć w głębi serca czuję, że ten cykl na 90% może być bezowocny bo mąż chory i brał leki i antybiotyk (choć mam nadzieję, że to aż tak nie wpłynęło na żołnierzyki) to jednak tli się we mnie iskierka nadziei, że na Cud Zmartwychwstania, Cud Wielkiejnocy My będziemy mogli ogłosić CUD Poczęcia
i nowe życie
wierzę w to mocno
i Ufam ufam bardzo
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.