Ja pierdziele prawie 70kg na wadze! Kurwa! No nie mam słów! Ledwie się pierwszy trymestr skończył! Co robię nie tak? Pewnie po prostu żrę za dużo! Nikt mi nie wmówi, że tak ma być! Koniec! Dość tego! Nie będę wielorybem!
No i po wizycie... Lekarz stwierdził, że mój mąż to jeleń
Dlaczego? Ano dlatego, że jego temperatura spoczynkowa wynosi 35,8-36 czyli... jak zdrowego, dorosłego jelenia a nie człowieka 
Dostaliśmy kolejną dawkę leków (cała terapia przeciwbakteryjna będzie trwała około 3 miesiące), znowu kupę kasy w aptece i... zaś mi niedobrze i zgaga pali po tych lekach
Wczoraj na "kolację" miałam tylko 8 tabletek... No ale jak trzeba to trzeba.
Stwierdziłam ostatnio, że dieta bezglutenowa i bez mleczna, dietą ale... ja za bardzo lubię słodkie rzeczy. Tak mi się strasznie maszkiecić chciało, a że mi nie wolno to... zrobiłam własne słodkości
Słodkie żelki na bazie soku/musu ananasowego, placuszki bananowe i absolutny hit w mojej (i męża) rodzinie - zdrowy krem CZEKOLADOWY
Tak, tak to możliwe
Da się zrobić zdrową czekoladę 
Ogólnie teraz bardzo dużo eksperymentuje w kuchni. Większość eksperymentów się udaje, część niestety nie... Ale... coraz bardziej mi się podoba wymyślanie nowych przepisów i miksowanie różnych smaków, tak aby było smacznie i przede wszystkim zdrowo. W pracy się ze mnie śmieją, że powinnam rzucić wszystko i otworzyć piekarnio/cukiernie ze zdrowymi słodyczami
Cóż jak mi się praca znudzi to może tak zrobię 
Samopoczucie na dziś - smutna, od wczorajszego wieczora jakiś taki smutek się do mnie przyplątał (może dlatego, że zapisałam wszystkie wydatki na lekarzy i lekarstwa i... prawie cała wypłata męża na to poszła?). W każdym razie nastrój na razie do bani i nic nie zapowiada poprawy...
Czuję się okropnie... Mdłości trawaja całe dnie, cokolwiek powącham, zjem juz mi sie robi niedobrze . Ale zniosę to wszystko dla mojego maleństwa
W piątek wizyta u ginka, mam nadzieje że zobaczę moje serduszko
Trzymajcie kciuki 
No dobra. Już większość rodziny wie o ciąży, wliczając Gertrudę, 91-letnią babcię, która w sumie miała się dowiedzieć ostatnia. Dlaczego? A zaraz wam przytoczę kilka podpowiedzi z przeszłości:
Babcia wypowiedź 1, rok 2000, szykuję się do studniówki przymierzając różne sukienki i okręcając się przy lustrze milion razy...
Gertruda: Nie powinnaś nosić krótkich sukienek bo masz krzywe nogi
Babcia wypowiedź 2, rok 2003, moja rozmowa ze śp mamą na temat ciąż...
Gertruda: A na co ci bachory? To tylko problemy i wydatki niepotrzebne. Biegają, drą się, i w ogóle są do niczego...
Babcia wypowiedź 3, rok 2014, 2 dni po przeczytaniu "niechcący" mojego opisu z usg ciąży w polsce...
Gertruda: A kanapa w moim pokoju jest dalej rozłożona czy złożona? (Gertruda mieszkała z nami na Cyprze 4 miesiące)
Ja: Złożona
G: A ten biały koc jest na kanapie?
Ja: Tak. Ale teraz będziemy zmieniać ten pokój na pokój dla bobaska (żeby jej czasami do głowy nie przyszło zapytać czy może do nas jeszcze przyjechać)
G: Eeeeee zanim ty urodzisz to jeszcze wiele może się zdarzyć (oczywiście myśląc o poronieniu)
Tak więc chcąc nie chcąc Gertruda też już wie. Niestety. Bo jakoś mi to nie ułatwia uwierzyć, że wszystko nadal będzie dobrze.
Badania genetyczne pokazały jednak, że koczkodan, choć w sumie pani doktorowa uznała go za koczkodankę (co nas konkretnie sprowadziło na ziemię i dało do myślenia że trzeba będzie pomyśleć nad żeńskim imieniem) ma się dobrze i rośnie poprawnie, kość nosowa obecna a ta karkowa cośtam 1,8. Wracając do cipki... Na razie stoimy przy imieniu Atena Barbara, oglądane wózki zaczeły mieć inne kolory niż niebieski czy szary... Dostrzegam teraz dodatkowo kolor fioletowy, kwiatowy, kropkowy, ale różowy? bleee. Nie moge patrzeć na różowe, nie lubię tego koloru i nasza córka w życiu nie będzie nosiła ciuchów w takim odcieniu, miała takich zabawek, kocyków czy ciapci!
Oczywiście nadzieja na siusiaczka jeszcze jest. Kolejna wizyta 19 maja więc się pewnie już okaże... W międzyczasie wkroczyliśmy w 2gi trymestr. Jem jak dibeł tasmański - wszystko jak leci! W święta zrobiłam sałatkę jarzynową, rosół, makowiec, seromak, był też grill, gołąbki, i dużo dużo pieczeni. Mniam. A słodycze teraz odkurzam jak 4latka, która każdego dnia po raz pierwszy w zyciu widzi coś nowego z czekolady!!!! (To chyba znak na dziewczynkę) Dodatkowo zaczełam chodzić do toalety jakoś tak dwadzieściajeden razy na dzień i ze trzy w nocy, jestem uzależniona od seksu i patrzenia na rosnący brzuch i macania własnych piersi!!! Mam już kilka ciuchów ciążowych a i kupiłam fajny strój kąpielowy. Nigdy w życiu nie cieszyłam się z rozmiaru 40! Czekam na weekend. Ogolę bobra i idę się prażyć.
Możecie już zacząć zazdrościć 
Albo i nie, bo wyglądam tak:

Ale za to jak jem popcorn to ten, który spada na brzuch odrazu wpada z powrotem do miski!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2014, 20:35
Jestem przepełniona pozytywną energią!
Wszystko dzieje się pięknie i nie może być inaczej.
Wczoraj wieczorem mówiłam Mężowi, że tęskni mi się i marzy polskie morze. Wchodzę dziś na maila a tam info, że polski bus robi wyprzedaż. I tym oto sposobem kupiłam bilety do Gdańska za kosmiczną sumę 70 zł w obie strony dla dwóch osób (czyli 17,5 / os. w jedna stronę za ponad 600 km!!). Jestem taaaka szczęśliwa! Oby wszystkie moje marzenia tak szybko się spełniały 
Dziś mamy 20 dc, idę na wizytę do gina, mam nadzieję, że moja pozytywna energia go nie zabije 
Na moim tabletkowym listku zostało 5 tabletek anty. To już tak niedługo.
Przyznam Wam się też w tajemnicy (bo nikt o tym nie wiem nawet Mąż), że była wyprzedaż niemowlęcych body w tesco i przygarnęłam jedno z napisem I love you daddy
Długo się powstrzymywałam, ale nie wytrzymałam. Zupełnie nie wierzę w zabobony, że to przynosi pecha. Moja przyjaciółka kupuje ciuszki od liceum i ma już dwię piękne córcie, więc jeśli chodzi o pecha to wcale w to nie wierzę. A jeśli już miałabym wierzyć to zupełnie na odwrót - jak kupię ubranko to zachęcę dzidziunia do przyjścia do nas 
Tak więc zarażam Was moje kochane tą pozytywną energią i trzymam kciuki za wszystkie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2014, 13:21
Jesteśmy po prenatalnych
więc tak dzieciątko zdrowe ruszało rączkami i nóżkami
ale nie chciało pokazać twarzyczki za nic w świecie więc nie mamy ładnego zdjęcia 4D ...i co nasza kruszynka to najprawdopodobniej dziewczynka
moja mała księżniczka 
Wstawiam foteczke jej rączki jak nam pomachała i dupeczki jak nam pokazała razem z nóżkami
Tak strasznie Cię kocham kruszynko kochana
... Aha malutka rośnie jak na drożdżach już na usg wygląda na tydzień starszą 


Wczoraj byłam pierwszy raz na USG i usłyszałam bicie serduszka mojego dzidzia.. Naprawdę piękny moment;-) Niestety został zepsuty przez przemądrzałego lekarza, który je wykonywał. Najpierw się mnie czepną po co robić USG w tak wczesnej ciąży i kto mnie tu przysłał.. Taki młody bobek z żelem na włosach nie wie jakie to uczucie, w końcu po 2 latach starań, zobaczyć taką kropeczkę na monitorze i przez chwilę posłuchać bicia serduszka.. Potem chciałam go zapytać o te wyniki moczu - czy powinnam wcześniej pójść do swojej ginki, a jak ten na mnie skoczy, że on nie jest moim lekarzem prowadzącym i że dzisiaj on ma mi tylko USG zrobić a nie udzielać konsultacji. W sumie nie chciałam, aby mi przepisywał jakieś leki tylko żeby udzielił porady, czy z tymi wynikami iść wcześniej do swojego lekarza.. No taki bobek przemądrzały, że szok. Nawet mi nie dawał dokończyć zdania z pytaniem tylko do mnie skakał. Dlatego stwierdziłam, że już więcej do niego nie pójdę i obsmaruje go na stronie tego centrum medycznego w zakładce opinie;-) Powinien być dla ciężarnych milszy a nie je dodatkowo denerwować swoim zachowaniem! Dodam, że wizyta była prywatna a czułam się jakbym była kolejną pacjentką z NFZ, którą trzeba traktować jak śmiecia... Mój mąż, który czekał pod gabinetem, był przerażony bo słyszał te jego krzyki na mnie a nie wiedział o co chodzi i też uważa, że nie powinnam tego tak zostawić bo innej kobiecie też zniszczy najpiękniejszy początek ciąży...
Powiedziałam też rodzicom o dzidziu - mama od razu złapała jakąś starą książkę o ciąży i zaczęła czytać co jej wnuk już umie i co posiada. Bardzo się ucieszyła, ale powiedziałam aby nie mówiła jeszcze szerszemu gronu rodziny - ciekawe ile wytrzyma;-)
Unikaj niesterydowych leków przeciwzapalnych, tych które zawierają ibuprofen. Mogą one hamować owulację oraz utrudniać zagnieżdżenie się zarodka w macicy, ponieważ niekorzystnie wpływają na wzrost endometrium. Dlatego w czasie starania o dziecko zażywaj tylko te środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, które nie posiadają w swoim składzie ibuprofenu.
MASZ TYŁOZGIĘCIE MACICY?? Tu też może być problem.
Sama mam tyłozgięcie i to podobno dość mocne i tu nasuwa mi sie pytanie...kurczę może i tu jest problem? Jest. Bo przy tyłozgięciu mogę być problemy i to dośc poważne - poronienia nawykowe, a przez zastój żylny jaki towarzyszy tyłozgięciu. Tego się nie leczy, ale ale
mogę pocieszyć te z Was, które mają taką urodę, że jest sposób na tą przypadłość
leżenie na brzuchu, zwłaszcza jeśli jest się już w ciąży. Macica pod wpływem działania grawitacji lekko pochyli się ku przodowi
od momentu jak się o tym dowiedziałam, leże dużo na brzuchu i spróbuję spać
biorę także acard na poprawę przepływu krwi i zauważyłam, że mój okres mimo iż nadal jest z "wątróbką" lub "grudkami" to jest nieco rzadszy, bardziej krwisty. Wiem, że są zabiegi na poprawę macicy, ale rzadko się je wykonuje...a szkoda, bo wiele kobiet nie przechodziło by przez tragedię straty dziecka...
Wiara czyni cuda 
Szczęście występuję tylko w liczbie mnogiej 
Jak byłam tu ostatnio to obiecałam sobie, że będę pisać częściej..no i co.. 
Święta, święta i po świętach..1 dzień świąt-11dpo test negatywny, 2 dzień świąt 12dpo-negatyw, dzisiaj 14dpo test też negatywny a tempka nadal ładna 36,97.. aż nie wytrzymałam i skoczyłam na betę..bo ile można przedłużać dupka.. Wyniki pewnie jak zwykle koło 18 albo nawet i po..i pewnie też mnie nie zaskoczą..bo coś czuję, że będzie jak ostatnio beta <2 ..
a tempka robi tylko głupie złudne nadzieje..
Słońce pięknie świeci, bardzo ciepło..wszędzie wokół dużo mam spacerujących z wózkami
i tak już niestety będzie..a tego nie da się niestety nie widzieć- nie zauważyć, czy też nie zwracać uwagi na to..
Zimno źle, ciepło też źle.. wszystko mnie denerwuje
bo czuje co mnie czeka..za te 3 godziny.. zapewne to będzie płacz..bo cóż innego mogłoby mi się przytrafić po świętach..? na pewno nie nic miłego
oj nie wiem jak to będzie dalej..
Zastrzyki już bolą coraz mniej..dzisiaj będzie już 7..a mam tylko dwa małe siniaczki na brzuchu..po prawej stronie brzucha bardziej boli..nie wiem może tam mam mniej tłuszczyku?heh samo wkłucie już nie boli, tylko jak wpuszczam clexane..strasznie piecze i czuje jak "rozlewa mi się po kichach"..ale jest ok.. rano acard, wieczorem clexane..i tak w kółko.. dopóki nie zajdę w ciążę..clexane 0,2 od pozytywnego testu clexane 0,4..więc zastrzyki będą na porządku dziennym.. żeby tylko szybko udało mi się zajść.. Niektórzy biorą acard na łatwiejsze zagnieżdżenie zarodka..zobaczymy jak to będzie.. 
Nie wiem, czy któraś z Was mając owulację brała CLO? na wzmocnienie owulki?np. po pół tabletki? bo ja chciałabym chwycić się wszystkiego..by tylko ułatwić mi zajście..tylko nie wiem czy można te wszystkie leki mieszać..?!
Póki co czekam..najpierw na wyniki, potem ewentualnie na @ i nowy cykl..a jak skończą mi się zastrzyki i pójdę po recepte na następne to najwyżej zapytam gin o clo.. choć chciałabym żeby udało się w tym nowym cyklu..jeśli oczywiście będzie.. 
Ciąża rozpoczęta 19 marca 2014
No i przyszła @
serce kłuje z żalu. Kolejny cykl przed nami. Będę starała się dać na luz...
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2014, 08:21
Bosche! Chciałabym za namową Lolka pójść jutro na betę. I wszystko by mi pasowało - mam na godzinę 11 do pracy. Ale cholera jasna laboratorium w czwartki nieczynne jest ani w miejscowości, w której mieszkam, ani tam gdzie pracuję. A w pt o 8 20 musze wyjechać do pracy. No i w pt zawsze jest sporo osób do badań. Także chyba podczas pisania grafiku na kolejny tydzień poproszę o to, żebym w pn miała na 10 i jak @ się nie pojawi to w pn pójdę na betę. O!
9w3d
No to zaczęło się: od 3 dni mam takie mdłości, że nie mogę prawie nic jeść, nie wspominam już nawet o gotowaniu. Sam zapach jedzenia... Na samą myśl mi niedobrze.
A dopiero co się chwaliłam, że nie mam żadnych strasznych dolegliwości. 
No i powoli zaczynamy rosnąć. Nowy rozmiar biustonosza i pierwsze spodnie w kąt. Oby tak dalej. 
Niestety beta <2,0 tak jak ostatnio..
miałam rację, że nic z tego..to po co tak rośnie?zamiast lecieć w dół??!!!!
Mam dość dziewczyny..
wiem, że to dopiero 2cs..ale za dużo już przeszłam.. 
Najpierw 1 poronienie..lipiec 2013r. listopad 2013r.-2cs ciąża
, styczeń 2014r -2 poronienie.. teraz 2 cykle starań nieudane..dodatkowo leki acard, clexane-zastrzyki których nienawidzę.. nawet nie mogę się upić z powodu takiej zajebistej bety..bo przecież biorę leki p/zakrzepowe 
powoli tracę nadzieję..
kiedy się uda?
wszyscy wokół ci co maja dzieci, to nawet nigdy głupiego duphastonu nie musieli brać na podtrzymanie ciąży..a co mówić zastrzyki w brzuch przed ciążą..itd..potem w trakcie..
małolaty te które nie chciały zajść zaszły..a teraz spacerują koło mojego domu z dziećmi..
smutne to.. szwagierka także mnie wkurza..choć o tyle dobrze, że nie mieszkamy już w jednym domu
i w ogóle wszystko do dupy..
chyba powoli znowu łapie jakąś depresję..
nic mi się nie chce.. bo bez dziecka nic nie ma sensu 
tak bardzo bym chciała je mieć
i tulić 
czuję się totalnie zniechęcona, ni czuję aby to był szczęśliwy cykl...
zastyanawiam się co nie gra... PRL zbita, męża Robaczki w normie, a ciąży nie ma... 
Po wkurwieniu się wagą poszłam na długi spacer. Łącznie jakieś 12 km dziś zrobiłam. Odwiedziłam Pałac Herbsta. Piękne miejsce! A w międzyczasie miałam wizytę w Luxmedzie. Po raz kolejny tylko utwierdzili mnie w przekonaniu, że warto było wydać kasę na usg prywatnie, poza luxmedem, poza medicoverem... Dzidzia jest piękna! 
Zaraz pędzę na basen z P., a tymczasem kilka zdjęć z Pałacu. Dla tych co nie wierzą, że w Łodzi jest co zwiedzać. To jeden z... 27 pałaców jakie tutaj mamy 













Przekonał się do chusty
Ale ekstra! Rzeczywiście lekko pobujałam po zachustowaniu i się wyciszył. Popatrzył trochę na mieszkanie jak z nim chodziłam i zasnął tak słodko i błogo
Cudo moje małe 

19 tyg.+6 dni
Święta ogólnie minęły w przyjemnej atmosferze, chociaż nie bez zgrzytów. Największym zgrzytem niestety okazał się mój teść, o którym zawsze starałam się mieć dobre zdanie. Okazuje się, że mój ukochany teść usilnie próbuje namieszać między mną, a Mężem i mieszkanie z nim wcale nie będzie takie miłe i proste jak mogłoby się wydawać. Tak się zdenerwowałam jego gadaniem, że aż się popłakałam i nie mogłam się uspokoić. Zrobiło mi się tak strasznie przykro
Malutka chyba czuła moje zdenerwowanie, bo co rusz czułam jej kopniaczki. Na szczęście rodzice wsparli mnie dobrym słowem i dodali mi otuchy. Nie będzie łatwo, ale muszę jakoś stawić temu czoła i bronić mojej rodziny. Nic innego teraz się nie liczy.
Córcia puka mnie co jakiś czas i staram się wtedy zawsze do niej mówić i dotykać brzuszek w tym miejscu. Zwykle puka jeszcze kilka razy
Mam nadzieję, że już niedługo jej kopniaki będą wyczuwalne dla innych osób. Bardzo chciałabym żeby moja kochana mama poczuła malutką przed moim wyjazdem 
Teraz, kiedy wyjazd zbliża się nieuchronnie, zdarza mi się co raz częściej myśleć o tym, że choć bardzo, ale to bardzo kocham moją mamę, to jednak nie zawsze okazuję to tak, jakbym chciała. Zdarza się, że źle się do niej odezwę, nie przemyślę tego co mówię i wiem, że sprawiam jej wtedy przykrość. Potem przepraszam, ale co te przeprosiny w sumie znaczą ? W takich chwilach, kiedy myślę o tym, że rozstanę się z kobietą, która jest mi matką i przyjaciółką, z kobietą, która jest mi najdroższa na świecie, boli wszystko to, co zrobiłam lub powiedziałam złego. Chciałabym cofnąć czas, ale ile razy musiałabym to robić ? Mam tylko nadzieję, że pomimo tego, że zdarza mi się być niemiłą dla mamy, to ona wie, że ją kocham i za nic w świecie nie chciałabym sprawiać jej przykrości...Boże, jak ja będę za nią tęsknić
Tyle otrzymałam od niej bezwarunkowej miłości, dobroci, troski, wsparcia, tyle jej zawdzięczam...nawet nie potrafię wyrazić jak bardzo jestem wdzięczna za to wszystko. Kocham Cię Mamo! 
Wczoraj pierwszy raz zrobiłam test owulacyjny. Wyglądało, że już całkiem blisko. Dziś również zrobiłam test i wyszedł dodatni. Niestety, jak na złość - mój Mąż pojechał dziś do pracy. Niby ok, ale jego praca polega na ciągłych wyjazdach. Wróci za kilka dni, a wtedy może być "po ptokach". Dziś rano jeszcze się kochaliśmy, więc mam nadzieję, że to wystarczy. Z resztą zobaczymy, co do powiedzenia będzie miała moja temperaturka. Trzymam kciuki za siebie:)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.