Eva 2 Aniołki; zaczynam leczenie 10 maja 2014, 10:30

Miało nie być mierzenia temp i ogólne "niestaranie", ale nie dało rady musiałam zmierzyć temp. tak strasznie bolał mnie jajnik, ovufriend wyznaczyło owulkę i teraz będę odliczać dni do testowania.
Nie wiem jak to będzie jeśli @ przyjdzie.. okropnie boję się mojej reakcji i boję się żeby się nie wyżyć na moim R. :(
I bardzo chciałabym nie doszukiwac się objawów ciązy na siłę, ale Wy Staraczki wiecie jakie to trudne..
Po owulacji dalej zaczynam "czuć" macicę przy np. kichnięciu czy kaszlnięciu, nie wiem o co chodzi.

Ewela0313 lottery ticket 9 maja 2014, 22:31

Pamietniki w latach mlodzienczych pisalam dosc czesto. Lubilam przelewac swoje emocje na papier ( komputerow nie bylo, a jak byly to nie dla przecietniakow) Zaczynalam i konczylam, zaczynalam i wyrzucalam.... zaczynalam i nie pisalam pare miesiecy.........az do momentu , kiedy wpadl w niepowolane rece mojej mamy. To byl dla mnie wtedy koniec swiata. Obnazyla mnie ze wszystkich moich tajemnic.......
Ponad 2o lat pozniej zaczynam na nowo...... nie wiem czego po tym pisaniu oczekuje, chyba czaly czas tkwi we mnie plomyk nadziei ,ze po kilku miesiacach bede mogla do tego wrocic, co napisalam i zobaczyc jakie emocje mna targaly w drodze do szczescia.........oby.........


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2014, 23:55

Ewela0313 lottery ticket 9 maja 2014, 22:52

Czuje sie troche wyobcowana z tego spoleczenistwa. Wszyscy w tym kraju zyja schematami. Nikt nie wyrywa sie z lini, ktora inni wyznaczaja. Inny kraj, inny jezyk, ktorego tez musialam sie nauczyc,zeby moc w tym wszystkim funkcjonowac.
Ale do rzeczy,dzwonili z kliniki, zeby mnie poinformowac,ze moj cholesterol jest za wysoki. Na nic sie zdaly moje opowiadania o tym,ze dzien wczesniej wrocilismy z krotkich wakacji,zywilismy sie w smazalniach itp......numerki najwazniejsze.
Przewertowalam tabele, wedlug nich po podsumowaniu wszystkich cholesteroli, ktore mi zrobili, wszystko ze mna jak najbardziej wporzadku :0. Robia z igly widly, a do tego, co ma to wspolnego z ciaza i zabiegami, ktore juz mi zaplanowali. HSG, biopsja i inne cuda wianki. To juz bedzie 3 HSG w moim zyciu. 2 wczesniejsze bardzo bolesne, kazde wyszlo inaczej, nowa pani doktor stwierdzila, ze ona musi byc na bierzaco, a zeby usmierzyc mi bol przy tym wszystkim , zrobia to ze znieczuleniem ogolnym. Prawdopodobnie odnowily mi sie polipy, ktore mialam usuwane 2 lata temu, wiec juz wszystko zrobia za jednym razem - CUD UBEZPIECZENIA !!.
Ciekawa jestem ile z tego wszystkiego mi pokryje ubezpieczenie, po badaniach krwi jestem lzejsza o $850. To dopiero poczatek !! ZYCIE
Ale nic, trzeba to trzeba, sie zrobi
Robert jest dla mnie duza podpora, ale czasem ten jego tekst "malzenstwo bez dzieci jest niepelnowartosciowe" bardzo mnie boli.Za kazdym razem mu o tym mowie, ale on wtedy odpowiada,ze to nie ma mnie bolec tylko motywowac do wiary, ze sie uda.
Hmmmmm..... wiara..............
Obawiam sie ,ze do tej wiary , w naszym przypadku, dochodza dosc duze pieniadze, ktore trzeba posiadac. Niestety ubezpieczenia nie pokrywaja starania sie o dzidziusia, wiec .....
Albo nastepny tekst.... " Ja w swoim zyciu nic nie wygralem, nic nie dostalem za darmo, nawet za dziecko musimy zaplacic......" OPTYMISTA, nie prawdaz???
Oj....................ale jak tu byc optymista..........jak to bardzo pasuje do tego co nas spotkalo...............
Od samego poczatku, po slubie zaczelismy sie starac.................nic.................
pozniej byla bardzo mila pani doktor, ktora po kilku miesiacach prowadzenia i przpisania mi lekarstw( o ktore ja poprosialam)i ktore nie przyniosly rezultatu, odeslalam mnie do innych lekarzy, do kliniki , ktora zajmuje sie nieplodnoscia. Nie mielismy ubezpieczenia, ale bardzo chcielismy zostac rodzicami, wiec poszlismy.............zaczely sie badania........HSG- Lewa strona niedrozna!!! ( pare miesiecy wczesniej chcieli mi wyciac prawy jajnik, ale o tym innym razem) rezerwa jajnikowa- niska, inne przyczyny - brak. Oj, przepraszam, zapomnialam , polipy!! POmyslalam sobie, tego jesze nie bylo w moim ciele , zawsze to jakas odmiana, zawsze tylko te torbiele , a tu prosze :( jaka odmiana!!!
Zalecenie- usunienie polipow,pozniej in-vitro. Realia odkazaly sie ciekawe. PO zrobieniu wszystkich badan i zabiegu , bylismy lzejsi o ladnych kilka tysiecy dolarow. Wszystko musielismy zaplacic z gory :(
Zaczelo sie znow zbieranie, odczekalismy troche( a moze cos zaskoczy.....)poszlismy znow do tej samej kliniki, a tu...............NIESPODZIANKA...........Pani doktor, ktora mnie prowadzila, zaraz po tym jak mialam operacje, przeszla na emeryture. Zapomnieli tez jakos dziwnym trafem poinformowac, ze przy operacji cos tam znalezli, wycieli i po 3 miesiacach od zabiegu powinnam miec zrobiona nastepna biopsje. Jakos to wszystko im umknelo a wisienka na torcie byla informacja, ze moje i meza badania w swietle ich przepisow sa juz nieaktualne i znow trzeba bedzie je powtorzyc + jeszcze troszke innych. Resultat- bylismy znow lzejsi o kilka tysiecy a ja czulam sie zrobiona w balona.
Nowa pani doktor byla przeurocza, troskliwa i w taki sposob wszystko opisala,ze ja plakalam kilka dni. Dala mi do zrozumienia,ze szanse na dziecko sa, ale moja rezerwa jest tak mala, ze raczej tylko in-vitro........
Byl to dla nas czas wyborow.. rozkrecanie biznesu, albo wladowanie wszystkiego w invitro.
Myslalam dlugo... balam sie rozczarowan i z moim pechem obawialam sie ,ze raz to bedzie malo.
Ja wiem,ze te sa chlodne kalkulacje i niektorzy nie potrafia tego zrozumiec, ale dazenie do lepszego zycia nie jest niczym zlym. Poza tym w tym kraju, dziecko kosztuje....no chyba,ze sie jest na utrzymaniu panstwa jak.... no nie bede tu rasistka , wiec zaniecham komentarza.
Prawda jest taka, ze ani ja ani moj maz nie byli bysmy w stanie isc i prosic o jalmurzne...
Ale do rzeczy, zdecydowalismy sie poczekac...............medycyna idzie do przodu.......
Przemawial za tym tez fakt,ze tak nas w tej klinice potraktowali, czasami mam nosa do ludzi i tak tez bylo w tym przypadku. Pod pokrywa troskliwej pani dokor Byl jeden cel- KASA.Czlowiek to rzecz drugorzedna w tej calej maszynce do zarabiania pieniedzy. Dowodow na moje przewidywania ,dostarczyly mi badania z tego roku. moja jajeczka maja sie calkiem niezle podobno( przynajmniej tak mi ostatnio powiedzieli, po USG

.....rowny rok pozniej stal sie CUD !!!!!!!!!!!
ale o tym jutro........


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2014, 18:01

katarzynnn Starania o malucha 10 maja 2014, 00:43

Dzis strasznie sie stresowalam caly dzien w lozku prawie spedzilam. .Myslalam ze przyjdzie @ jestem w 11 dpo..taki jakies przeczucie ale nic. Kupilam test tak jak rozmawialysmy z dziewczynami. Chodz wrocilam ze spaceru i co widze wkladka jest blado rozowa .zastanawiam sie czy to moze byc plamienie implantacyjne ale z tym poczekam do jutra.test jednak zrobie jak bede wiedziala czy tego nie bedzie wiecej.nigdy czegos takiego nie mialam zawsze odrazu bylo mocna. Cirpliwosci musi ktos mi troche dac :-(

10 dni :)
Ale ten czas się dłuży...
Dobrze że wracam do pracy to szybciej minie czas :)))

peppapig co ma być to będzie ... 10 maja 2014, 09:04

No i sobota,nowy dzień...
Wczoraj po pracy grabiłam sianko,zamknęłam oczy i tak pięknie pachniało...przypomniały mi się same piękne chwilę,nie chciałam wracać,chciałabym zostać tam gdzieś kiedyś byłam szczęśliwa, ......przyszłam do domu siedzę koło mojego męża, patrzę, wspominam...
Patrzę czuję że kocham go,jednak zero czułości, nie jesteśmy blisko,czuję przepaść..nie dotykamy się, nie całujemy..
Może on mnie już nie kocha? Pewnie mu się znudziłam, na dodatek przytyłam...
co się z nami dzieje?... już mi odwala chyba...


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2014, 09:07

dzień spodziewanej @ zrobilam test niestety wyszedl negatywny ..:( :( ;(
Od wczoraj mnie mdli dzis rano jak tylko pobieglam do wc zrobic test to tak samo ..
Noo i jeszcze ovufriend napisal ze w 18 procentach moge byc w ciazy a tu test negatywny zalamka :(

Hiii stwierdziłam, że nie ma na co czekać i będę zamawiać pościele,wypełnienie i materacyk. Im szybciej skompletuje tym prędzej będę miała spokój i nie będę musiała się martwić na zapas. Najważniejsza kwestia to teraz wzory pościeli, niby nic ale mam kilka dodatków do pokoju w kolorach zielonych i niebieskich więc będzie kolorowo i taką pościel muszę kupić :) Ale tak coś czuję, że to będzie pikuś-gorzej ze ścianami-chciałabym taki jasno szary kolor żeby te kolorowe dodatki się nie zlewały, hmmm no muszę coś wymyślić, chciałam tak właściwie walnąć takie pasy w poprzek na ścianie białe tam gdzie łóżeczko ale kto się będzie w to bawił? :) A synek właśnie teraz śpi... więc cichutko :)

Marietka wyczekiwane szczęście... 10 maja 2014, 09:51

dawno mnie tu nie było... może przez to że już nie mam nadzieji.. nie myśle juz o dziecku, zajęłam sie nową pracą poza tym przecież wiatropylność nie istnieje ;) z mężem co raz więcej kłótni co za tym idzie mniej przytulanek...

12 tydzień rozpoczęty :D a mdłości nie ustępują no cóż jeszcze mam nadzieje że mi przejdzie :)

Wczorajsza sytuacja:

Ja: coś pachnie
M: co Ci pachnie? nic nie czuję
Ja: no mówię Ci, że coś ładnie pachnie...
M: śpij :)

Hehe ten węch ciążowy :)

AgaK starając się o maluszka po 30-stce 16 sierpnia 2014, 17:20

Kwas foliowy kupiony, mnóstwo owoców i warzyw też, temperatura od wczoraj mierzona, więc zaczynamy :) Jestem pozytywnie nastawiona, chociaż obawiam się, że to moja praca, która przynosi mi bardzo dużą ilość stresów każdego dnia może być m.in. przyczyną, przez którą nasze starania się o dziecko mogą trochę potrwać... Może tak być, ale nie musi, wierzę, że się uda :))) Dziś dopiero 3 dzień cyklu i boli mnie brzuch z wiadomego powodu, ale jeszcze 2 dni i koniec z @. Tęsknię już bardzo za moim mężem, który jest kilkaset km od naszego domu, bo miał dłuższy o 1 tydzień urlop niż ja i jest teraz u swoich rodziców, ale na szczęście jutro już wraca :)))

Nareszcie przyszła @!!! Jeszcze nigdy się tak nie cieszyłam, gdy dostałam okres:P A wszystko dlatego, że poprzedni mój cykl był bezowulacyjny. Już pomijając fakt, że był bardzo dziwny. @ dostałam 7ego marca. Po 20 dniach pojawiło się dziwne plamienie. Brunatno brązowe, ciągnące się z grudkami... Przestraszyłam się więc poszłam do ginekologa. Za wizytę zapłaciłam 100zł i dowiedziałam się tylko, że to może być plamienie implantacyjne lub owulacyjne. Pan doktor zalecił za dwa tygodnie zrobić test ciążowy lub czekać na miesiączkę. Po tych dwóch tygodniach test wyszedł negatywny a @ nadal nie było. 18ego kwietnia poszłam do innego Ginekologa tym razem do pani doktor. Wizyta również była prywatna i kosztowała 100zł, ale przynajmniej miałam zrobione USG i badanie ginekologiczne. Dowiedziałam się, jajniki są powiększone i otoczone drobniutkimi cystami. Wcale mnie to nie zdziwiło, bo to typowe dla zespołu policystycznych jajników. Dodatkowo pani doktor powiedziała, że owulacji jeszcze nie było i może w ogóle nie być, bo pęcherzyk miał wtedy 19mm a endometrium było już grube. Pani zleciła mi badania hormonalne (ostatnie miałam 4 lata temu) i przepisała Duphaston na wywołanie @. Oczywiście zanim wykupiłam ten hormon trochę czasu minęło, bo kiedyś jak go brałam spuchłam i wyglądałam na swojej studniowce jak dorodna świnka:) To mnie powstrzymywało. W końcu poczytałam na necie, że dziewczyny nie mają takich efektów ubocznych jak ja wtedy, więc stwierdziłam, że może ulepszyli recepturę:D hehe.. Kupiłam, brałam dwa razy dziennie przez 5 dni. Skończyłam w niedzielę, a @ nadal nie ma chociaż wszystkie objawy @ trwały już od dwóch tygodni. W KOŃCU W ŚRODĘ PRZYSZŁA. Stąd moja radość:)) Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam tak obszernym postem:) następne na pewno nie będą aż tak obszerne.

Pozdrawiam wszystkie kobietki starające się o Fasolki!:*

Bergo Bergo - nowa ja 16 sierpnia 2014, 18:27

Który kolor do pokoju Młodego?
2946kpl.jpg

Dziś motoryzacyjnie wyżył się P. Ja grzecznie robiłam zdjęcia i tłumaczyłam się ekipie z toru rajdowego, czemu im nie powiedziałam, że jestem w ciąży, wtedy kiedy ja jeździłam :) :D Było super, następna wycieczka na tor już z naszym małym smykiem w wózku :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2014, 18:28

Zebrało mi się dziś na przemyślenia, niby czasu jeszcze do terminu sporo ale jakoś dziwnie szybko zaczyna się kurczyć, przed chwilą były 3 miesiące a zaraz będą już tylko 2. A moje przygotowania idą kiepsko. Ostatnio walczę z łóżeczkiem, wreszcie zaczęłam je malować ale jest to strasznie pracochłonne bo najpierw papier ścierny a potem trzy warstwy malowania bo wymyśliłam sobie, że chcę koniecznie odmalować łóżeczko które dostałam. Nadal mam do zrobienia zakupy higieniczno-kosmetyczne. Ciągle nie mogę się zabrać, za konkretne ogarnianie gdzie co i jak bo czekamy na mieszkanko. Jak dobrze pójdzie to do lipca się przeprowadzimy bo mamy dostać niedługo pismo z sądu. Jak by któraś z was się zastanawiała nad kupowaniem mieszkania z licytacji komorniczej to na ten temat mogę się więcej wypowiedzieć. Jedno jest pewne, my czekamy już prawie rok bo licytacja odbyła się 19 czerwca 2013. Jeśli były właściciel będzie oporny to jeszcze będziemy musieli się bawić z jego eksmisją. Tymczasem wszystko dla małej musi stać popakowane. Zastanawiam się jak ja się dokopie do tego co potrzebne żeby spakować torbę do szpitala. Genialnie wszystko poprałam, wyprasowałam, do woreczków i w kartony poupychane w naszej kawalerce gdzie się da. Ciągle jednak mam nadzieję, że będę mogła się w czerwcu wypakować z tym wszystkim w nowym mieszkaniu, tak się trochę łudzę. Oby tylko Oliwka za wcześnie nie chciała wychodzić :)

Z mężem jest już super :) <3 po ostatniej kłótni trochę się zmieniło, tak jak mąż obiecał ;) wiem, że się bardzo stara i że też chce tego dziecka <3 <3 <3
W czwartek byłam na pierwszym monitoringu, żeby zobaczyć czy pęcherzyki rosną, pękają itd.. no i okazało się, że jest jeden pęcherzyk 22mm w prawym jajniku-mieliśmy się przytulać tego samego i następnego dnia <3 więc też tak było <3 :) ale tak sobie pomyślałam, żeby pójść na kolejny monitoring sprawdzić także czy pękają..bo różnie to może być..cały piątek zastanawiałam się czy pękł, czy pęknie? a jak nie to czy będzie można podać pregnyl itd..
ale okazało się, że niepotrzebnie się martwiłam..bo pęcherzyk pękł..najprawdopodobniej wieczorem po pierwszym monitoringu ;) więc teraz pozostało mi tylko czekać i modlić się o cud..o prezent na Dzień Matki <3 <3 <3
Tak bardzo chciałabym zostać w końcu Mamą..ziemską mamą.. bo mamą aniołków to już jestem (*)(*) <3
..wierzę, że tak będzie :) <3 <3 <3 i moje modlitwy zostaną wysłuchane <3

Ewela0313 lottery ticket 10 maja 2014, 17:30

Maj- mija rok..............
Rok o tej samej mniej wiecej porze, dostalismy wiadomosc o nastepnym poczetym dzieciatku w najblizszej rodzine....... Radosc.........moze i tak , ale moja akurat radosc mieszala sie ze zloscia na swoje cialo, bezradnoscia i wieeelkim dolem. Dlaczego to znow nie jestem ja??
Pamietam, bylismy wszyscy w samochodzie ( wszyscy, tzn.moj maz, siostra z mezem, no i ich synus, dzieki ktoremu moje zycie weszlo na inne tory) Wszyscy skladali gratulacje, pytali sie co, jak, kiedy ....... a ja...........czulam, ze zaraz sie rozplacze.
Po zakonczonej rozmowie, powiedzialam tylo tyle,ze jade do domu sie upic i sprobujcie mnie powstrzymac....
Pilam swoje ulubione whisky z cola i plakalam.............maz jak zwykle staral sie byc dla mnie oparciem, ale coz z tego. Slowa mi nie pomagaly, nie potrzbowalam litosci, czulam sie bezwartosciowa......
2-3 tygodnie pozniej, nawet zbytnio nie pamietam, czulam jakbym sie czegos zaczela bac, dziwne uczucie, strach......probowalam przypomniec sobie kiedy powinnam dostac okres, ale jakos moja pamiec zaczela mi platac figle.
Ja po prostu przestalam zapisywac i liczyc kiedy powinnien byc okres, zawsze mialam cykle regularne , jak w zegarku, a pol dnia wczesniej czulam , ze sie zbliza.... standard. Zero mierzenia temperatur, obserwowania szyjki czy sluzu. Po co....
Nigdy tez w domu nie posiadalam zadnych testow, no bo tez i po co.
Byl poniedzialek....... jak zawsze tego dnia jestem u siosty i gotuje jej na caly tydzien obiady. Ona- naukowiec,ma tegi mozg, jej badania ( wtedy jeszcze konczyla doktorat)zabieraja jej wiekszosc czasu. Jedzienie dla niej jest czyms, czego mogloby nie byc.Ja- jej przecienstwo, choc jednak bardziej od jedzenia, lubie je po prostu tworzyc. Tak, nie robic, bo robi to sie kotleta mielonego. Ja lubie eksperymeny. Cos zawsze pozmieniam, polacze 2 w jedno i zawsze cos fajnego wyjdzie. Takie moje male hobby. Ale do rzeczy......
Poniedzialek, dom siostry, jak zwykle czegos nie miala, wiec zakupy.... i wtedy nie wiem w jakim celu udalam sie w strone polek z testami.
Kupilam -3 sztuki.
Bylo okolo poludnia,a ze sikam zazwyczaj bardzo czesto , zrobilam test... zrobilam , zerknelam po ulamku sekundy, zobaczylam jedna kreske i wyszlam ze zloscia, ze po co ja to zrobilam. Po chwili jednak wrocilam, bo zapomnialam go wyrzucic.
Jakies bylo moje zdziwienie jak zobaczylam 2 kreski i nie jakis tam cien. Fakt jedna troszke jasniejsza, ale calkiem wyrazna.........burza mysli!!!......... jak to sie stalo, kiedy..........przeciez lekarz mowil............!!!!!!!!
Bylam sama, czulam sie jak sparalizowana i co teraz...... powiedziec............ moze to jakas pomylka............. godzine pozniej nastepny test.......... wynik tak sam......, nie no nie wierze!!!! Dzwonic do meza?( to nie byl dla nas dobry dzien, bylam zla na niego juz nawet nie wiem o co) nie , nie dzwonie........... no ale oczywiscie, nie umie trzymac geby na klodke, tym bardziej ,ze jakby mnie ktos tak poobserwowal, to by stwierdzil, ze przypalilam jakies ziolo, bo geba mi sie caly czas cieszyla.
Zadzwonilam, kazalam mu usiasc. Mielismy troche problemow z jednym klientem, wiec byl pewien, ze coz sie stalo w pracy(w inne dni tygodnia prowadze biuro i shoowroom)
Lekko podirytowany odpowiada, zebym juz nie owijala, bo nie ma czasu........... no to mowie............on.............zaniemowil, i tez , ale jak to sie stalo?....kiedy?......
no to mu odpowiadam, ze raczej nepokalane poczecie to nie bylo :)
Pozniej oczywiscie telefon do siostry, wieczorem wspolna kolacja,wszyscy razem,nasza czworka + Kubus i radosc............tak wielka,ze teraz piszac to placze, wspominajac ta ekscytacje, plany.......myslelismy ,ze zaczyna sie dla nas nowy etap zycia, ze w koncu i nasze marzenia sie spelnily, ze nasza rodzina bedzie pelna, ze tego nam tylko do szcescia brakowalo, ze moja tesciowa, ktorej nigdy osobiscie nie poznalam , wyblagala to dziecko u Pana Boga dla nas.........
Czulam sie jakbym byla najszesliwsza osoba pod sloncem.......... ale gdzies, bardzo gleboko mnie rodzil sie strach, ze to wszystko jest za piekne, zeby bylo prawdziwe..........



Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2014, 17:35

Bajka jak na karuzeli... : ) 10 maja 2014, 18:17

coś bym zjadła, głodna jestem... ale nie wiem co bym zjadła,
tego nie, tamtego nie, tego też nie .... no matko kochana nic.

i tak już będzie 3 ci dzień, a jak dziś wmusiłam w siebie zdrowe śniadanko
to mi Kropcio kazał zwymiotować :)
1paw zaliczony...

za to udało mi się z obiadkiem zrobiłam mega ostre wręcz palące leczo i to sprawiło, że mogłam szczęśliwie uciąć sobie popołudniową 3 godzinną drzemkę :)ze świadomością, że tego mi było trzeba...


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2014, 18:17

katarzynnn Starania o malucha 10 maja 2014, 18:20

Wstalam i nie mam nic. To dobrze ale mialam czekac kochalismy sie raz deugi i znow plamienie. .Nie wytrzymalam i po stosunku zrobilam test wyszedl negatywny mam metlik..czy to zawcEsnie. .

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)