No i w piątek kolejne USG
zobaczymy czy dzidzia jest zdrowa
policzymy paluszki i może dowiemy się czy będzie to córunia czy synuś
już się nie mogę doczekać 
Wczoraj w pracy dzień minął leniwie
zrobiłam zapiekankę ziemniaczaną z brokułami i miałam straszną zgagę po niej
ale warto było, była pyszna 
Jutro egzamin praktyczny... Trzymajcie kciuki 
Dużo zdrówka życzę kochane i miłego dnia
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2014, 10:05
25+4
Jak ten czas leci nasz Milusiński rośnie jak na drożdżach ale i mama rośnie w szaleńczym tempie trzeba troszkę dyscypliny wprowadzić bo marnie to widzę na koniec. Ale to nie jest najważniejsze najważniejsze jest to że Maluszek się bardzo prawidłowo rozwija i jest mu dobrze.
Ochłonęłam, spojrzałam bardziej krytycznym okiem na samą siebie i swoje fochy. U teściowej wcale nie było źle. Chyba już doszła do siebie z szoku, że będzie babcią i zrobiła się spokojniejsza i bardziej... uczynna. A może P. z nią rozmawiał... Nie wiem, ale efekt pozytywny. Przywitała mnie naprawdę szczerym, pełnym uczuć spojrzeniem i pytaniem "Dobrze się czujesz kochanie? Może trzeba Ci w czymś pomóc? Jakbyś potrzebowała to daj znać." To było miłe... Nawet na spokojnie przyjmowała moje odmowy dalszych dokładek, przegryzania ciasta ogórkiem małosolnym i picia mleko ukisznego przez niewiadomego pochodzenia grzyba
.
Wcześniej rozmawiałam z P. odnośnie mojej potrójnej opieki medycznej, a więc 3 usg połókowych. Tylko jedno będzie 4D i to będzie najważniejsze- idziemy razem z P. Pozostałe w Luxmedzie i Medicover są pro forma, bo ani tam genetyka nie ma, ani sprzętu do 4d, ani nie trwa to dłużej niż 7 minut. No ale mam za darmo więc korzystam. Padł pomysł, aby zakochane we wnuku babcie zabrać na te pozostałe usg. I wczoraj zapytałam i jedną i drugą czy chcą. Teściowa miała łzy w oczach i strasznie mi dziękowała, była bardzo wzruszona, że chcę ją zabrać na to badanie. Moja mam oczywiście też
Zaproponowałam to, bo doszłam do wniosku że ona kocha moje dziecko i jeśli mogę mu tej babcinej miłości dać więcej to niech czerpie. Ja jej nie miałam zbyt wiele... I oczywiście macie rację- w relacjach z teściową wychodzi mój brak asertywności, bo ją się w pewnym stopniu da ustawić tylko trzeba powiedzieć Stop. A ja ciągle się tego uczę... Nie chcę jednak, aby moje podejście do niej zaburzało relacje babcia- wnuk. Niech go kocha, niech będzie jego babunią kochaną, niech mały cieszy się, że ją ma. A już moja w tym głowa, żeby mi na tą głowę nie weszła
Zabranie babć na te dwa usg nic mnie nie kosztuje. To dosłownie kila minut, a dla nich cudowne przeżycie. Skoro mogę im to dać, to dlaczego nie?
A tutaj wczorajsze zabawy z szalonym psem teściowej. Ona szalała z aparatem i robiła zdjęcia brzucha 

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2014, 10:17
Słodkie jest to że szefowa troszczy się o mnie i maleństwo
wczoraj zjadłam troszkę zapiekanki a ona do mnie "zjadłaś za siebie to teraz za dzidziusia" i przyniosła mi deserek
i cały czas pytała czy dobrze się czuję a jak usiadłam na chwilkę przy zamiataniu to od razu kazała mi odłożyć miotłę i odpocząć.... Troszkę za dobrze jestem traktowana
jeszcze się rozleniwię i tyle z tego będzie 
za 25 dni jadę już na stałe do domku
i mój misiu będzie przy mnie jak zacznę czuć pierwsze ruchy maluszka
może on też poczuje
31dc
@ brak
testów w domu nie mam, zamówiłam na allegro porcję świeżutkich ale pewnie dotrą pod koniec tygodnia mimo że listem poleconym.
Miś w nocy gorączkował, teraz tez czuje się nie najlepiej i idę z nim do pediatry bo gardło czerwone i obolałe. Pewnie jak wstąpie do apteki po leki dla małego to przy okazji kupie jeden teścior. Jutro 32dc i zdarzało się że też takie długie cykle miałam. Mam nadzieję, że @ ominie mnie szerokim łukiem......
Zrobiłam dziś test ciążowy i nie wiem co myśleć... Pojawiła się na krótko słabo widoczna kreska i potem znikła... tzn. nadal jest widoczna ale bardzo słabo. Znikająca kreska to zapowiedź ciąży? Miała tak któraś z Was?
Powinnam dziś dostać miesiączkę ale nie czuję żadnych symptomów, od kilku dni mam mdłości rano i wieczorem. Dziś rano zwymiotowałam co skłoniło mnie do odwiedzenia apteki.
Koniec nadzieji na dzidziusia, test negatywny wiec czekam na @
Nie wiem czy wit b6 tak na mnie zadzialala ale tak jak by mdlosci odeszly a moze cos sie stalo dzidziusiowi? Boje sie caly czas, jak byly to zle jak nie ma to zle. Tak odrazu z dnia na dzien. Piersi juz nie takie wrazliwe. Masakra, a do wizyty 10 dni zostalo.
Mój szef dowiedział się, że otrzymałam inną ciekawą propozycję pracy z lepszą pensją i na wyższym stanowisku.. Tylko, że jestem w ciąży i jej prawdopodobnie nie przyjmę.
W tym momencie całkowicie zmienił zdanie co do jakości mojej pracy - boi się, że do niego nie wrócę i zapytał się czy idę tylko na półroczny urlop macierzyński czy też na roczny z rodzicielskim.
Szczerze mówiąc po jego reakcji na wiadomość o tym, że jestem w ciąży to mam ochotę tu nie wracać ale.. w nowej pracy trzeba by było wypracować sobie pozycję i zastanawiam się czy jest to możliwe przy małym dziecku. Nie chce, aby kojarzyło mnie tylko ze zdjęcia a słowo mama było abstrakcją.. Poza tym "nowe miejsce" jest znacznie dalej, więc czas dojazdu i rozłąki z dzieckiem znacznie się wydłuży...
Ale dużym plusem jest to, że mój obecny szef zmienił o 180 stopni zdanie w stosunku do mnie i jest zestresowany tym co zrobię
Myślę, że na razie nie będę rozluźniać tego napięcia - jestem w ciąży to mogę być niezdecydowana;-)
PS. Obserwując wszystkich mężczyzn wokół mnie (np. mojego męża i szefa) dochodzę do wniosku, że oni są też pod silnym działaniem kobiecych hormonów ciążowych i co chwila zmieniają zdanie jak chorągiewki na wietrze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2014, 12:57
3cs
24dc
Waga: 76,6 kg
Przy okazji dzisiejszego spadku postanowiłam nie robić tekstów ovu w następnym cyklu, w ogóle postanowiłam przestać chcieć. Bez sensu to jest. Skupię się na ćwiczeniach i zrzuceniu wagi.
Zabawne - nawet nie jestem zła... Zero nerwów.
Gdzie to słońce które miało wstać mimo wszystko? Czuję się zawieszona, jak bym patrzyła jak życie biegnie w okół mnie tylko coś mi nie pozwala nadążyć nadążyć. Nie umiem słuchać o ciążach, dzieciach, porodach, to tak strasznie boli. Dlaczego nie mogłam być szczęśliwa jak wszyscy? Dlaczego znów muszę przez to przejść? Dlaczego dziś nie napierdala to słońce które miało wstać mimo wszystko i pokazać mi że dla świata moje problemy są nieistotne? Dlaczego tym razem znowu nie było mi dane urodzić?
no i nie jest dobrze
czeka nas leczenie i to długie leczenie z obu stron.. zawsze musi być coś pod górę !!
Przyjdzie, nie przyjdzie, przyjdzie, nie przyjdzie?? Czekanie nie jest moja mocna strona.. Czemu tak dlugo trzeba czekac?? Staram sie nie ludzic bo ovu skutecznie wylalo mi kubel zimnej wody swoja interpretacja wykresu ale nie do konca sie z nia zgadzam i nadzieja jednak sie tli... Tfu tfu.. Nie zapeszam..
05.06 - wyniki z krwi (testosteron, androstendion, DHEA, DHEA -SO4, 17OHprogesteron, SHBG + posiew moczu)
06.06 - wyniki z posiewu z pochwy (bakterie tl i bztl, wymaz z kanału szyjki, chlamydia, mykroplasma, ueroplasma) + 15:00 - badanie nasienia męża
17.06 - 12:00 cytologia
27.06 (około) - wyniki cytologii
Po otrzymaniu ostatniego wyniku umówić się do doktora do Krakowa (w międzyczasie wakacje a później @, więc konsultacja wyników dopiero w połowie lipca...)
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2014, 15:15
Zupełnie oszalałam
zamówiłam przez stronę smyka dwa komplety świąteczne i do tego skarpetki - 3 pary za 9 zł. Nie wiedziałam, że mają outlet i jest sporo wyprzedaży. Pajac welurowy z mikołajkowym śliniaczkiem 30 zł, a body z czapeczką i półśpiochami 20 zł.
Oglądałam tę rzeczy w ubiegłym roku i były trzykrotnie droższe. Szkoda, że nie mieli przecenionych zimowych kombinezonów. Ach, czekam na te święta z utęsknieniem!
Koleżanka mi poradziła, że w sklepach z tanią odzieżą można kupić nowe lub niemalże nieużywane ubranka. W sumie to logiczne. Także w środę robię najazd na lumpeksy 
Radość jest :)ale na luzie na spokojnie ... beta 166,6 ciąża. Krwawie, mam brać duphaston leżeć i w środę powtórzyć betę.. oh po 3 latach i II inseminacji. Jednak prezent na jutrzejsze 33 urodziny jest:)oby tylko wszystko wyszło
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2014, 16:57
Radość jest :)ale na luzie na spokojnie ... beta 166,6 ciąża. Krwawie, mam brać duphaston leżeć i w środę powtórzyć betę.. oh po 3 latach i II inseminacji. Jednak prezent na jutrzejsze 33 urodziny jest:)oby tylko wszystko wyszło
Pauzuję. Muszę odciąć się od Ovf na jakiś czas. Od kilku dni już się nie udzielam, i coraz rzadziej tu zaglądam. Ale moja słaba silna wola jest tak słaba, że takie zerkanie co jakiś czas mi nic nie da, więc poproszę męża o tymczasową blokadę na różową stronę
Bo wiem że będą tego efekty, czuję to. Ostatnimi czasy za bardzo myślałam, poza tym te badania, lekarze - nie sprzyjało to wyluzowaniu. A chcę się sama wprowadzić w taki dobry, fajny stan, który miałam na samym początku starań. Niestety, Ovf mi w tym nie pomaga, nawet przy całej swojej dobroci. Siłą rzeczy zaglądam, czytam, dowiaduję się i często o tym, o czym nie powinnam. Nie chcę wciąż analizować, porównywać wykresów, czytać kolejnych przypadków i ogólnie spędzać tu tak wiele czasu. A że sama siebie nie potrafię zmobilizować do takiej definitywnej przerwy, to mąż mi to ułatwi
Przynajmniej na jakiś czas. Mało to jest dowodów na to, że jak się odcina, odpuszcza, luzuje, nie myśli tyle, to wtedy się właśnie udaje?
To jedno mi zostało, bo nie potrafię się nie nakręcać będąc tu codziennie. Nie wiem, może nie jestem tak odporna psychicznie. Szkoda mi trochę, bo poznałam tu wiele dziewczyn, wiele się dowiedziałam i wiele czerpałam z tego portalu. Ale po tych pełnych 5 nieudanych cyklach widzę, że to wciąga aż za bardzo. Nie potrzebne mi wypisywanie objawów, śledzenie temperatury. Owulację mam co miesiąc (przynajmniej na to wskazuje wykres), objawy owulacyjne też zawsze mam (choć ostatnio nie), wyniki w normie (oczywiście oprócz aTPO, ale z tym już sobie poradziłam sama w głowie), więc prowadzenie wykresu jest dla mnie bezcelowe, chyba że usilnie chciałabym każdy symptom analizować. Ale co to mi da? Co mi da fakt, że dziś wzrosła temperatura, a jutro spadnie? Nie mam na to najmniejszego wpływu. Jestem szczęśliwą posiadaczką regularnych, pełnych cykli, więc powinnam się po prostu kochać z mężem i nie mieć w myślach ciągle tych kropeczek, nie powinnam ustawiać budzika rano by zmierzyć tempkę, nie powinnam myśleć, że już po owulacji, więc może już coś się kluje, nie powinnam odmierzać do kolejnej @. Robiłam to przez ten czas zanim doszłam do tego punktu, a widzę, że nie przynosi to pozytywnych efektów i nie mówię jedynie o ciąży. Dlatego 'uciekam' stąd póki czas
Wiem, dziwnie to może brzmieć, ale tak to widzę, tak to czuję.
Na koniec garść dość pozytywnych informacji odnośnie ostatnich badań kontrolnych.
Tsh spadło do 1,49 (a było 2,68), czyli to wręcz idealny poziom dla staraczek. Natomiast chyba najbardziej cieszy mnie wynik aTPO - 117 (a było 133). Spadło samo, a nawet na to nie liczyłam. Wiem, że z tymi przeciwciałami jest tak jak mówiłam mi moja endo - dziś mam 133, jutro 80, a pojutrze 500, bo jeśli je mam to już zawsze będę je miała. Ale mnie cieszy sam fakt, że ich wartość się zmniejszyła
A to wszystko w zaledwie 4 tygodnie
Jutro kontrolna wizyta u endo 
No i już na sam koniec mała anegdota. Mam w pracy koleżankę, 12 lat starszą ode mnie. Jest uważana za 'czarownicę', bo jej sny się spełniają. Potwierdzają to inne koleżanki i ona sama. Wiele razy opowiadała, że coś jej się śniło i na drugi dzień sen się spełniał.
Niedawno śniło jej się, że jej koleżanka jest w ciąży. Spotykając tą koleżankę na ulicy powiedziała jej o swoim śnie, a ta zaczęła się żalić, że tak by chciała, by ten sen się spełnił, bo ma wielkie problemy z zajściem w ciążę. Po 2 miesiącach koleżanka zachodzi w ciążę 
No i tej mojej koleżance z pracy śniło się, że i ja jestem w ciąży. Ostrzegła mnie, że za 2-3 miesiące pewnie będę już w ciąży
Hm, zobaczymy. Nie wierzę w takie rzeczy, ale tym razem nie mam nic przeciwko, by się spełniło 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2014, 18:17
Moja buzia powraca do stanu normalnego.W koncu nie zaczelam brac sterydow, odstawilam je na bok i zostalam przy mniej drastycznym dla ciala leku...... przeczytalam ulotke i bylo tyle skutkow ubocznych i oczywiscie lek nie dla starajacych sie....
No tak, w sumie staram sie juz taki szmat czasu, ze miesiac nie robi ,zadnej roznicy, ale moje drugie ja ( te ktore buja w oblokach) stwierdzilo, ze nie, ze dajmy szanse samoregeneracji. Udalo sie
mozna pokazywac sie ludziom.
W tym miesiacu jednak moja wiara w cuda dziwnie opadla. Pobolewa, a raczej cos kluje po prawej stronie, ponizej jajnika. Wlaczyl mi sie system zamartwiania, ze moze cos tam w srodku nie jest na swoim miejscu, a ja dalej nie mam zadnych wiadomosci od lekarza. To czekanie jest dobijajace. Do tego dopadl mnie straszy len, eh... przydalby mi sie kop w dupe
Z pozytywnych wieści, guzek na bliźnie po wycięciu piersi u mojej mamy to nie nowy rak, a zebrana chłonka. Do tego babcię trzymają długo w szpitalu nie ze względu na jakąś chorobę, a dostała się do badania klinicznego o osteoporozie i jest badan ana wszelakie sposoby. Normalnie same dobre wiadomości! Do tego moja @ oficjalnie zakończona, biorę Clo i chyba właśnie dosięgnął mnie jeden z ich efektów ubocznych, czyli mdłości.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.