Ita Projekt Junior (napro) 3 czerwca 2014, 15:24

13+2

Uratowałam Iskierkę od plaskatości! Wszyscy już w pracy wiedzą i nawet nie było tak źle.
Parę szczerych gratulacji, parę mniej szczerych. Jedna zmartwiona mina - bo kolega już drugi raz w tym roku traci zastępcę.

Tu natomiast reakcja szefowej:
xeqsso.jpg
Pobiegła czym prędzej do bardziej rozrywkowego biura i wypożyczyła od nich do grudnia piłkę cycatkę :)

MINUSY:
- rozpoczął się wysyp rad i mądrości - począwszy od doradzania w kwestii szpitala, po tłumaczenie co mi wolno a czego nie
- co gorsza zaczęło się też zarzucanie różnymi kretyńskimi sprawami, które może by nie wypłynęły gdyby nie moja zbliżająca się nieobecność (np. "musisz podrukować dokumentację, której nikt nie drukował od 2lat")


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2014, 16:08

Dziś krótki wpis. Jestem taka happy, bo weszłam w III trymestr-juuuuuuupiiiiii :D Tak niewiele zostało, a jednocześnie tak dużo ;) Kocham mojego synka i już nie mogę się doczekać aż go zobaczę, ciekawe do kogo będzie bardziej podobny... :P

Januszkowa Moje wielkie marzenie 3 czerwca 2014, 17:30

Dzisiaj na teście zobaczyłam cień drugiej kreski, nie było to poranne testowanie, tylko popołudniowe. Jutro z rana zrobię jeszcze jeden. Ten cień drugiej kreseczki jest moim cieniem nadziei.
Muszę się uzbroić w cierpliwość do jutra.

Bajka jak na karuzeli... : ) 3 czerwca 2014, 17:42

Zaczął się 12 tydzień czyli ten bezpieczniejszy, długo wyczekiwany :)
przyjęty ze spokojem :)

Mdłości już prawie całkowicie odeszły, także czuję się znakomicie, no może poza chwilami
kiedy boli krzyż (podejrzewam, że od dźwigania różnych rzeczy jak nie w torebce to zakupów a dodatkowym obciążeniem jest wgramolenie się z tym wszystkim na 4 piętro)

Mąż przychodzi bardzo późno do domu i niestety muszę sobie jakoś radzić.

Za to poduszka sprawuje się rewelacyjnie używana na 100 różnych sposobów podczas spania:)
naprawdę wygodna i odkąd ją mam nie rozstajemy się podczas siedzenia czy spania:) mój mąż też ją uwielbia :) także służy nam.

Apetyt mam najlepiej codziennie na coś innego i już czasem brakuje mi pomysłów :)

do kolejnej wizyty takiej ze wszystkimi pomiarami dzidzi zostało 10 dni :) Mój mężuś po raz pierwszy zobaczy swojego dzidziusia (on taki twardziel , po którym nie widać emocji) hmmm aż się doczekać nie mogę między innymi jego reakcji :))
Damy radę

Daria89 Misja "Dzidziuś" 3 czerwca 2014, 18:04

Byliśmy dziś na kolejnej wizycie u gina i zrobił nam usg :) Jeny jak ja uwielbiam patrzeć na to moje dziecko, jakie to cudowne uczucie kiedy widzę jak porusza sie w moim brzuszku, macha do mnie rączką i pokazuje języczek...Jak ja Go kocham ;)

A oto mój Skarb ;)
0505393f007b06e5med.jpg

No i dowód męskości ;)
0dffc191c905b35bmed.jpg

I całe szczęście że nie będę musiała już brać Luteiny, z ciążą wszystko dobrze, oby tak dalej ;)

Muszę odpocząć od ovu, ostatnio cały świat kręci się wokół ciąży. Nic mnie już nie cieszy. Trzeba trochę odpuścić psychicznie, bo zwariuję. A to się wszystko odbija na naszym Małżeństwie. Będę zaglądać na forum i do dziewczyn, ale nie będę prowadzić wykresu. Co ma być to będzie.

I po egzaminie stresu co nie miara ale chyba zdałam :) miałam zrobić placki ziemniaczane i kisiel naturalny z czerwonej porzeczki... niby banalne, no zobaczymy w sierpniu jak przyjdą wyniki :) stres tak zadziałał że boję się o moją kruszynkę :( czekam niecierpliwie na piątek żeby dowiedzieć się co się z maluszkiem dzieje :)

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 4 czerwca 2014, 07:45

kurcze mol powinnam się cieszyć tym stanem a ja w kółko się denerwuję moja babcia jest pielęgniarką w przychodni w której przyjmuje moja gin poprosiłam ja żeby do niej zadzwoniła i zapytała czy mam brać dalej luteinę więc zadzwoniła zapytała i tak mam brać no i zrobić betę bo ona ostatnio nie widziała ciąży no to co cholera ja sobie narysowałam te kreski cholerka jestem zała zmienię tą lekarkę jak tak dalej będzie szukać problemów boję się 3 razy mocniej ale przysięgam na Boga kreski były grube i czerwone mam dość zrobię to badanie a nawet dwa przed wizytą żeby sprawdzić czy wszytko w porządku jeszcze na domiar złego przychodnia obok mnie nie robi badań beta i muszę dylać na drugi koniec miasta eh musiałam się wyżalić wybaczcie że tak smęcę a tak pozytywnie kupiłam kawę zbożową bo słyszałam że kofeina źle wpływa na dzidzi więc od teraz tylko taką piję :)

Blue Mam plan 3 czerwca 2014, 19:03

PLAN RAMOWY
1. maj - początek ciąży
2. wrzesień no może październik - zwolnienie lekarskie - kto by myślał pracować w ciąży do 19:00
3. styczeń - poród

- Panie doktorze, chcę zajść w ciążę.
- To proszę zachodzić. Ja nie widzę żadnych przeciwwskazań.

Jeżeli ginekolog nie widział przeciwwskazań, to kimże jestem, żeby je mieć?

- Kochanie, możemy mieć dziecko.
- Tak, to świetnie, kiedy zaczynamy?
- Jeszcze chwila, mam parę spraw do pozałatwiania, praca itd.

W miedzy czasie wylądowałam u innego ginekologa z zupełnie inną sprawą. Podczas wywiadu powiedziałam, o moim planie.

- Zrobiła Pani badania?
- Jakie badania?
- Toksoplazmoza, cytomegaia, TSH...
- Nie...
- No to może jak Pani planuje warto by zrobić.

Dostałam długą rozpiskę zalecanych badań. Poszłam do laboratorium, zrobiłam się lżejsza o 170 zł, po czym z wynikami wróciłam do pani doktor.

- Zajść to co najwyżej może Pani do endokrynologa, ma Pani niedoczynność tarczycy.

Czy się tym zmartwiłam? Nie. No przecież, nałykam się jakiś pigułek, raz ciach i będę jak nowa. Zastanawiać zaczęłam się dopiero jak internista na skierowaniu do endo napisał drukowanymi literami PILNE!!!!!!! Tak, mniej więcej wyglądało to tak jak napisałam +/- dwa wykrzykniki. Co robi młoda (no, dobra może już nie aż tak bardzo młoda, ale zawsze)kobieta? Otwiera swój laptop, klika na magiczną ikonkę internetu i wpisuje w wyszukiwarkę 'niedoczynność tarczycy' 'TSH' 'wyniki tarczyca' Co?! Jakie 4?! Co to w ogóle jest? Ona ma TSH 3 i boi się,że w ciążę nie zajdzie... Głupia jakaś? Przecież ja mam TSH 28. Rany, 28? Ale jak to?! To znaczy, że kiedy ja w tą ciąże zajdę??? A zajdę w ogóle? A jeśli nie zajdę, to co?

Miałam plan... Niestety spalił na panewce.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2014, 19:04

Chcesz schudnac- zajdz w ciaze, w 3 tyg ponad 4 kg na minusie. Dzis znow mecza mnie wymioty, oj maluchu wymeczysz mame.

33t1d i jest coraz ciężej. Brzuchol duży, mała waży już ponad 2kg. Wczoraj byłam na wizycie u gina i wszystko na razie ok. Powoli kończę kompletowanie wyprawki i zacznę pakować torbę do szpitala. Wolę, żeby stała i spokojnie czekała te 1,5 miesiąca. Wygląda na to, że będziemy witali Oliwkę w kawalerce, ale to nie tragedia jakoś już to widzę. Mam tylko nadzieję, ze ciągle będę miała siłę bo musimy zmienić meble i trzeba będzie wszystko poprzekładać i chciała bym to zrobić sama. Teraz ginę w kartonach :) a to mój brzuszek
0d89d9b2f42ecbeamed.jpg

frutka :) 3 czerwca 2014, 20:42

Dziś byliśmy u lekarza. Najpierw lekarz przejrzał wyniki męża, wypytał go o hormony tarczycy. Mąż chodzi oddzielnie do endo, ale mimo wszystko lekarz stwierdził, że może jednak trzeba zmienić lek albo szybciej zmienić dawkę, jeśli tsh nie spadnie w stopniu zadowalającym, W sumie - logiczne, na pewno bardziej niż zalecana przez endo wizyta dopiero po wakacjach (!!!!) lekarz stwierdził, że jest to niepokojące, iż po kilkunastu miesiącach leczenia tsh wróciło do stanu sprzed leczenia...co prawda podobno w haschimoto tsh potrafi tak skakać, ale chyba mój mąż jest dość oporny na leczenie. Co ciekawe ostatnio jego endo sama stwierdziła, że dobrze byłoby ograniczać gluten, więc teraz, gdy już będę miała więcej czasu wracamy do diety, bo co prawda małż wyeliminował sine alergeny (mleko i produkty nabiałowe) to gluten i inne średnio uczulające od jakiegoś czasu jadł jak dawniej. Ja sie w sumie nie dziwię - jest tego sporo, a jak sie to zestawi z dietą dla osób z haschimoto to juz nie wiem co mógłby jeść. Np. w niedoczynności tarczycy zalecane jest dużo nabiału, a to największy alergen...nawet warzywa te, które mógłby jeść, w dużej części są nie zalecane w haschimoto...Jesli chodzi o nasienie to lekarz "przyczepia" sie tylko do lepkości - nadal maż ma pić tussipect i dostał jeszcze guajazyl. Oczywiście jest jeszcze zalecenie żeby więcej pił, ale jakoś szczerze mówiąc nie zauważyłam, by sie w tym względzie wysilał. Czasami na prawdę czuję sie z tym wszystkim sama...wkurza mnie, że sam nie wyjdzie z inicjatywą, żeby coś zmienić, kupić zdrowe jedzenie czy cokolwiek, a jeszcze trzeba go pilnować.. :/
Co do mnie to lekarz przy monitorze usg stwierdził: nie wiem jak mam to wyjaśnić...
Torbiel w prawym jajniku zniknęła! Ale jeszcze większa pojawiła się na jajniku lewym.... :( 6cm - to juz kwalifikuje sie do wyciecia..no i mimo zażywania bardzo dużych dawek progesteronu po to by zniknęła torbiel z jajnika prawego, ta na lewym nawet po okresie jest tak duża.....ehhhhh.....szczerze mówiąc to brak mi słów..mam tylko nadzieję, że ten problem z torbielami to jest nasz główny problem - bo to jednak da sie pokonać (przynajmniej tak sie wydaje). Boje sie, że jednak nie, bo wcześniej tak nie miałam, a usg dowcipne miałam nierzadko robione. Lekarz stwierdził, że mogło mi sie coś pozmieniać po prostu i że z fizycznego punktu widzenia to mój organizm mówi, ze najwyższy czas na ciążę, w sensie to by mu dobrze zrobiło...No wiec kolejny miesiąc bez stymulacji, no a jeśli w miesiąc nie zniknie, to dłuzej..chyba wakacje mam z głowy - ta z prawego jajnika była 1/3 mniejsza i znikała 2 miesiace. Dostałam "tylko" bardzo drogie leki do pękniecia pęcherzyka podczas tej owulacji aby znowu się torbiel nie zrobiła...10 tabl - 200 zł - to jest kuracja na 2 miesiące. Innych dostać nie mogę, bo mogłoby to pogorszyć kwestie z torbielą..Lekarz generalnie mam wrażenie, że sie wkurzył - nie wiem czy to dobre słowo...wkurzył, ze to wszystko tak topornie u nas idzie, a szczegolnie u mnie..
ja uroniłam parę łez, ale chyba bardziej przez to, że sie ścięłam z małzem..im dłużej to trwa i ciężej idzie, tym mam wieksze wrażenie, że będzie jak ma być po prostu i moje "wypruwanie flaków" nic nie da, trzeba tylko robic co zalecone..
za to pozytywem tego dnia bylo, ze dostałam dwie pozytywne recenzje pracy, więc chyba uda się ją obronić! jupi!!!! za to obrona być moze przesunie sie na drugą połowę lipca z uwagi na niedyspozycję jednego z recenzentów, ale to jeszcze zobaczymy...ehhh moze to wszystko tak właśnie ma być...to co przez pieć lat wydawało mi sie bez sensu i nie do zrealizowania jest coraz blizej, za to to czego tak bardzo pragnę - jest poza moim zasięgiem.
W sobotę jadę do Czestochowy. Popłaczę znowu Matce Boskiej, a potem będzie msza o uzdrowienie - będę o was pamiętać.
Wracam do zakuwania - przed obroną został mi jeszcze jeden egzamin. AA i od wakacji będziemy mieć maleńkiego kotka - zgodziłam sie go wziąć, będę miała więcej czasu to mysle, że to dobry pomysł - przynajmniej jego będę mogła miętosić do woli.
Obawiam sie tylko, że jednak stracę pracę i od nowego roku już nie bedzie nas stać na leczenie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2014, 20:51

klina Podobno cuda się zdarzają .. 3 czerwca 2014, 21:28

Ehh co z tą ovu?? czyżby dzisiaj?? choć jej nie czuję??? Serduszek i tak nie będzie.. :( Mąż długo w pracy.. wróci padnięty i ani myśleć o przytulaniu.. Dlaczego same nie możemy zajść w ciążę?? Kurcze.. a ostatnio było fajnie.. aż za fajnie... może to po tej burzy?? no tak pewnie tak.. w końcu cały weekend się kłóciliśmy.. Czasami to się wcale nie szczypie i mu mówię, że z tą czy tamtą byłoby mu lepiej.. Wiem że to głupie.. ale kilka może i więcej razy stwierdziłam sama w myślach.. jaką ja jestem kobietą?? skoro nawet nie potrafię zajść w ciążę?? porażka po prostu...

Wczoraj jak wypilam kawe rozpuszczalna Nescafe zaczelo mi sie krecic w glowie nigdy tak nie mialam.. i nie byla wcale mocna.. a tak to nudy i nic sie nie dzieje jeszcze 11 dni do testu wierze bardzo ze bedzie pozytywny ;)

klina Podobno cuda się zdarzają .. 3 czerwca 2014, 21:55

MOJA PSYCHA SIADA......... ZNÓW TRACĘ WIARĘ...........WIARĘ we wszystko, WIARĘ w ludzi, WIARĘ w nas, WIARĘ w sens życia, WIARĘ w siebie, WIARĘ w to, że się zdarzy cud.. DLACZEGO WSZYSTKO JEST TAKIE TRUDNE???? Już nawet prywatnie nie wdaję się z nikim w głębsze relacje, można z KIMŚ wypić kawę i pogadać o pierdołach.. ale nikomu nie mówię o tym co czuję i co mnie boli.. bo nikogo tak naprawdę to nie obchodzi.. Nie lubię wtajemniczać "koleżanek od święta" w ten cały tułaczy proces starań i tego nie robię.. Nie potrzebuję dobrej rady, ale wsparcia, którego nikt mi nigdy nie dał.. i nawet nie próbował dać.. Zdaniem mojego męża jestem strasznie naiwną osobą, co sobie uświadamiam codziennie. Nie ma już we mnie ofiarności pomocy.. która kiedyś była na każdym kroku.. nie ma zaufania do ludzi..

W pracy.. Każdy dzień to walka.. Ci z którymi pracuję są bardzo zacięci i wredni.. każdy tylko czeka żeby komuś dokopać. Z doświadczenia wiem, że nawet najsłodsze pierdzenie jest fałszywe.. więc okryłam się skorupą i nauczyłam się ignorować podejście ludzi..

W sumie cieszę się, że trafiłam na ten portal.. bo dzięki WAM dziewczyny, wiem, że są istotki, które przechodzą podobną gehennę do mnie.. mają tez takie wzloty i upadki.. żyją nadzieją i odpuszczają.. Dzięki WAM wiem, że to co czuję, to normalne.. I czasem gdy którejś z WAS się udaje.. pojawia się we mnie iskierka nadziei i myśl, że jednak Bóg istnieje i chociaż którejś z WAS przychylił nieba.. to pomaga mi iść dalej i dźwigać ten cały trud starań..

klina Podobno cuda się zdarzają .. 3 czerwca 2014, 22:03

I znów te łzy.. rany, co się ze mną dzieje????????????????????????

No nic czekam na męża, niedługo pewnie wróci...

hey troche mnie tu nie bylo ale musialam sobie poukladac wszystko ...zeby byc spokojniejsza...ostatnie dwa dni spedzilam na meczu siatkowki trzeba bylo sie czyms zajac zeby odgonic zle mysli....

dzis wczoraj nadal brzuch boli mysle ze moze jajniki macica wracaja do pierwotnego stanu....z reszta wizyta u gin potwierdzila ze jest ok i ze nawet juz sa jakies drobne pecherzyki...w tym miesiacu nic z tego nie bedzie i tak by nie bylo....bo jakas przerwa musi byc...chodz i tak raczej sie nie zdecyduje na nastepny raz....

dzis przemyslam wszystko i wiem ze bedzie dobrze wiem ze kiedys doczekam sie mojego szczescia tak jak kazda z nas...dziekuje Bogu za takiego meża za sile jaka mi daje za jego madre decyzje ..zamierzam cieszyc sie z zycia i doceniac to co mam...ludzie maja gorsze problemy choroby z ktorych nie da sie wyjsc ...

a maz powidzial piękne słowa ...pokocham jak własne bo wazny ten co daje miłość i dom a nie kto rodzi...i ze moze naszym celem w zyciu jest uratowanie jednego aniolka....:)

No i po wizycie lekarz mowi ze jeszcze nie urodze a nawet jesli to nie ma zadnego problemu,szyjka 20mm na 35+3 wedlug niego jest ok co sie okazalo to mala odpowiada wagowo i w ogole wymiarami 37 tygodniowi wazy okolo 3 kilo lekarz podejrzewa ze mimo dobrych wynikow na cukier moglam dostac jednak cukrzycy dlatego mala jest taka duza ale stwierdzil ze skoro juz jestem jedna noga do porodu to juz mi nie bedzie robila proby bo w sumie nawet jak mam cukrzyce to nie wiadomo czy nie urodze zanim beda wyniki potem dieta kontrol glukometrem tak wiec zostanie jak jest co dziwne to ja schudlam waze mniej okolo 900g od ostatniej wizyty 3 tyg temu czyli lacznie przytylam 5kg.nie wiem o co tym myslaec jakies to dziwne wszystko dodatkowo mam wykupic zelazo bo mam za malo.Lekarz mowi ze wszystko idzie swietnie a ja mam watpliwosci :/

Blue Mam plan 4 czerwca 2014, 00:00

Jak w Polsce dostać się szybko do endokrynologa? Proste albo zapłacić albo po znajomości. Korzystając z jednej z wymienionych metod w tydzień od otrzymania skierowania znalazłam się u sympatycznej babeczki. Spojrzała, zbadała, wypytała i cóż... dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o sobie:

1. Jestem martwa (dobra, to taki żart) - moje ciśnienie wynosi 90/60 co znaczy, że jak się położę, zamknę oczy i wstrzymam oddech to nawet lekarz może mieć problem z określeniem czy żyję.

2. Jestem klinicznym przypadkiem, że mając niedoczynność tarczycy nie trzeba być grubym. Pani dr chce mnie pokazywać swoim pacjentką jako egzemplarz poglądowy. Jak myślicie, powinnam pobierać jakąś opłatę?

3. Prawdopodobnie niedoczynność towarzyszy mi już od baaardzo długiego czasu, ale mój organizm świetnie sobie radzi z niedoborem hormonów

Hmm, to chyba tyle. Doktorka przepisała leki, dała rozpiskę jak przyjmować i wysłała na powtórne badania, bo cytuję "może się pomylili."

- Pani weźmie to skierowanie i pójdzie jeszcze raz to TSH zrobić, a później od razu do apteki po leki i OD RAZU Pani weźmie. To nic, że na czczo Pani nie jest, proszę je i tak wziąć, a jak Pani dostanie te wyniki, i TSH będzie jednak mniejsze niż 10 to musi Pani wrócić i zapytać jak ma Pani dawkować pigułki. I niech się Pani nie martwi, do mnie pacjentki wracają już z dziećmi i wie Pani jakie ładne te dzieci są :)

Więc się nie martwię, przynajmniej na razie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2014, 00:00

Przeklęty duchu niepłodności, smutku i bezradności w imię Jezusa Chrystusa wyyyyyyyyyyyyyyyyyyrzekaaaaaaaaaaaaaaaammmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm się ciebie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Idź precz !

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)