lennakt Starania o pierwsze maleństwo 7 czerwca 2014, 12:55

Serduszkujemy i będziemy czekać na efekty.

renia825 czekanie na maluszka 8 czerwca 2014, 11:27

Siedze dzis od rana sama bo maz w pracy a dzieciaki na dworzu siedze i czytam i zastanawiam sie a jesli ja tym razem tez bede czekam na kolejna dzidzie latami jak nie ktore z was czy bede miala wystarczajaco sily zeby trwac w postanowieniu ze bedzie dobrze i napewno sie uda. Tutaj jestem sama nie dawno sie przeprowadzilismy i nie mam z kim pogadac dobrze ze jest ten pamientnik chociaz tutaj moge napisac co na sercu mi lezy chociaz przydalabysie szczera rozmowa z kims kto bedzie wiedzial jak to jest. Znajoma nie dawno miala zabieg in vitro bo tezdlugo sie starali ale niestety serduszko obumarlo w 8 tyg. Poplakalam sie i nie wiedzialam co mam powiedziec zdaje sobie sprawe ze w takiej sytuacji co bym nie powiedziala to i tak to jej nie pomoze. No i nachodza mnie znowu mysli a jak sie uda i mnie taka sytuacja spodka jak jasobie dam rade chce odgonic te mysli ale nie zawsze mi sie to uda.

Jak by ktoś chciał mnie poczytać, to dojrzałam do tego by podzielić się tą czarną stroną, zapraszam tu: http://hailey.blog.pl/


Postanowiłam odtworzyć tu linię czasową i chyba będę już pisała tu, wśród dziewczyn które chcą mieć dziecko i tych które niestety przeszły to co ja. Może komuś da nadzieję moja historia :)
29 stycznia - co z tą motywacją?

Dziś jest oficjalnie 3ci dzień lenistwa. Zwalam to na okres. Co dzień zjadam tabliczkę czekolady, całą na raz i tłumacze – okres. Co dzień leże i oglądam serial i tłumacze – jeszcze tylko ten odcinek. Co jest ze mną? Tak może ta pierwsza czekolada była ze względu na okres, ale resztę sama sobie wmówiłaś!!! Weź się za ćwiczenia! Potem prysznic, kolacja i popraw wreszcie te ścianę! I nie, już żadnego nawet 20min odcinka!

Od dziś po obiedzie góra godzina odpoczynku! Po pierwsze musisz się leniu więcej ruszać, a po drugie te leżenie z laptopem zniszczy Ci kręgosłup!!!
I zero słodyczy w domu!!!
---
10 luty - ovu

Za dużo nadziei pokładam w ten cykl. To wszystko przez to że tak długo czkałam na to i teraz nadzieje skoczyły na 1000%. Moje serce się zaangażowało i krzyczy głośniej niż rozum, że znów może nie wyjść. Ehhh jakie to trudne.

Jak nie teraz to niedługo. Pamiętaj, że jesteś cholernie szczęśliwa i że świat się nie zawali jak jeszcze przyjdzie Ci poczekać na dziecko.
---
24 luty - oczekując na testowanie

Dziś jest 11 dpo. Wariuje, bardzo. Wydaje mi się, że moje ciało wysyła mi ten milion sygnałów, że jest w ciąży. Zaczynam już planować, marzyć. Po co to sobie robię? Dlaczego nie mogę poczekać spokojnie? Dlaczego tak szybko potrafię tak zwariować? Jeszcze dziś było ok, ale potem zaczełam się zagłębiać w objawy i w ogóle. Jeszcze wczoraj miałam poczekać z testowaniem do piątku, dziś wariuje i nie umiem wytrzymać już do rana. Tak bardzo chce już być w ciąży, tak bardzo chce już planować, tak bardzo chcę … Dlaczego tak trudno mi napisać dziecka? Mam te wszystkie emocje w środku, widzę te wszystkie objawy, których pewnie nie ma. Placebo is a bitch! Już wiem, że bardzo się rozczaruje jutro i gdy przyjdzie @. Czuje w środku te ogromne szczęście, które powinno pojawić się dopiero po potwierdzeniu ciąży… Chcę już iść do ginekologa i usłyszeć serduszko… Za bardzo się spieszę, za bardzo chce wszystko na raz, za bardzo zazdroszczę dziewczynie która jest teraz w 9tc. Tego właśnie chce!
Może to czeka już za zakrętem? One test away…
---
22 kwietnia - w czwartek byłam w ciąży

Ciągle pamiętam moje pierwsze usg. Czekałam aż lekarz powie mi że to jednak nie ciąża, ale usg pokazało pęcherz płodowy.
Pamiętam moje drugie usg. Było ciut za wcześnie. Czekałam aż lekarz powie że pęcherz nadal pusty. ale nie był pusty. Przez sekundę słyszałam serce.
Pamiętam moje trzecie usg, te które mnie uspokoiło. Słychać było serce, wreszcie dowiedziałam się kiedy powinnam urodzić.
Moje czwarte usg było w szpitalu. Zobaczyłam dzidzie i uspokoiłam się. To tylko plamienia, dostane jakieś leki i wszystko będzie dobrze, ale lekarz powiedział że płód jest za mały na 12-nasty tydzień. Nie było już pulsu. Chyba wieki zajęło zanim zrozumiałam tę informacje. Zanim moje serce zaczęło krwawić a ja ze wszystkich sił starałam się nie rozpłakać w tym gabinecie. Lekarka wytłumaczyła mi co się teraz stanie, że rano mam wrócić na zabieg łyżeczkowania.
Od tamtej pory cały czas łzy pchały się do oczu,
Mąż zniósł wiadomość jak skała, on nie płakał, przytulił mnie z całych sił i nie chciał puścić.
Nie mówiłam mu tego, nie wiem czy pamiętał, to było w rocznice naszego poznania się.
Pamiętam strach przed zabiegiem, O mnie. O moją zdolność do urodzenia kolejnego dziecka. O to dziecko we mnie nie było już co się bać, ono dawno nie żyło. 3 tygodnie nosiłam w sobie martwy płód.

Dziś myśl o tym że jeszcze w czwartek byłam w ciąży wydaje się nie realistyczna. Czy naprawdę to wszystko się stało? Nie pytam dlaczego ja, bo żadna kobieta na to nie zasługuje, ale dbałam o siebie tak jak powinnam. Nie przemęczałam się, jadłam zdrowo, unikałam wszystkiego czego powinno unikać się w ciąży. Przed oczami mam zdjęcie dziewczyny która prezentowała się całemu światu 4 dni po porodzie z figurą której może pozazdrościć każda dziewczyna, Myślę sobie jaka ona jest głupia że tak naraziła zdrowie swoje i swojego dziecka, a urodziła zdrowe dziecko.

Z dnia na dzień jest lepiej. Z dnia na dzień mniej płacze.
Dziś położna pytała: Pani jest w ciąży, prawda?
Już nie…
---
24 kwietnia - kochałam je…

Czuje coś dziwnego w środku. Takie jakby kucie w sercu. Zaakceptowałam już to że poroniłam, ale … Właśnie, ale co? Mówi się, że ten kto stoi w miejscu, cofa się. Co ja mam powiedzieć? Skoro cofnęłam się o 4 miesiące! W grudniu nie starałam się o dziecko z powodów medycznych, teraz jest dokładnie tak samo. Ta ciąża i poronienie wydaje się jak by zdarzyła się komuś innemu, nie mi. A jednak ten ból jest nadal prawdziwy. Chcę o nim zapomnieć, chcę go ignorować, chcę wierzyć, że jeszcze w tym roku poczuje w sobie życie. Chcę wrócić do tego pięknego dnia gdy powiedziałam do mojego męża ‚chyba jestem w ciąży’. Dlaczego już nie jestem w ciąży?

Miałam sen, że to dziecko znalazło się poza moim ciałem i żyło. Takie maleńkie. Ciekawe czy to było wtedy gdy umarło… Kochałam je! Tak bardzo…

Sama przed sobą udaje, chcę wierzyć że jak tylko zajdę w ciąże to ten ból minie. Minie? Dziewczyny w mojej sytuacji czasem wierzą, że to dziecko nie umarło, tylko zmieniło datę urodzenia. Tak cudownie było by w to wierzyć, ale ja w to nie wierze. Ono nie miało jeszcze świadomości, dopiero miał rozwinąć się z niego człowiek, a ja już je kochałam, dlaczego nie mogłam kochać go dalej i patrzeć jak rośnie? Jak kocha mnie? To nie powinno się zdarzyć! Nie zasłużyłam na to!
---
30 kwietnia - pustka

Już jest lepiej, choć nadal czas ciągnie się nieubłaganie. Chcę już się starać! Chcę już mieć nadzieje, a tu nic. Czuję pustkę, którą bardzo chcę wypełnić…
---
02 maj - Początek kwietnia był wieki temu…

Na początku kwietnia byłam szczęśliwa. Byłam w upragnionej ciąży, planowałam… Zauważyłam, że sąsiadka ma ciążowy brzusio, pomyślałam że pewnie się zaprzyjaźnimy…

Mamy maj. Maju bądź dla mnie lepszy, bo kwiecień był okrutny. Odebrał mi dziecko i marzenia. Czekam na pierwszą @ i wyniki histo. Mam nadzieje, że już w tym cyklu pojawi się owulacja, nie planuje się starać, ale będę spokojniejsza w następnym cyklu. Chciałabym się starać już…
---
26 maj - wewnętrzny spokój

Gdzieś w środku czuje taki wewnętrzny spokój, nie czułam tego w 1 ciąży. Gdzieś w środku czuje, że jestem znowu w ciąży. Byle do środy, wtedy wiele się wyjaśni…

---
09 czerwiec - dziura w sercu

Mam taką dziurę w sercu, którą zostawiła moja dzidzia. Czasem zdarza się, że czuje że coś ją próbuje rozwierać. Np. wczoraj gdy sąsiadka zaskoczyła mnie brzuszkiem, nie umiem wyrzucić jej z głowy… nawet mi się śniła. Dlaczego szczęście innych tak bardzo mnie boli? To nie logiczne. Nikt nie odebrał mi dzidzi, a nie mogę patrzeć na dziewczyny w ciąży… Bardzo chcę się nauczyć, tylko czego? Nauczyć żeby nie bolało, nauczyć nie patrzeć na innych przez pryzmat mojej historii. Kiedyś, gdy już będę trzymała moje dziecko w ramionach, mam nadzieję, że będzie łatwiej…
---
09 czerwiec - będę cierpliwa

Wdech i wydech. Będę cierpliwa. Przestane tak szalenie planować. Przestane tak cholernie zazdrościć.Ten miesiąc będzie udany?- super. Kolejny? -też dobrze. Przecież wiem, że się uda. A ten ból w sercu? Jak go zignorować? Nie mogę przestać wyobrażać sobie jak by wczorajszy wieczór się potoczył, gdybym też miała brzuszek… wdech i wydech… muszę przestać sobie to wyobrażać. To ja rozdrapuję te ranę w mym sercu, nie ten brzuszek. Wdech i wydech. Mam wspaniałego męża, cudowną przyszłość przed sobą, nic mi nie będzie jeśli jeszcze na nią poczekam. A jeżeli dzidzia urodzi się dopiero w kwietniu, czy maju to też niedaleko :) Bardzo pragnę dziecka i nie wiem co zrobić z tym uczuciem w sercu, które jest niczyje. Te uczucie zostało po moim aniołku i tak się błąka i sieje zamęt i zazdrość. Muszę nauczyć się kochać mojego aniołka na odległość, bo już do mnie nie wróci. Wtedy łatwiej będzie żyć. Wdech i wydech…


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2014, 08:41

Magic Niemożliwe 7 czerwca 2014, 17:55

Czytam fajną książkę " O dziecku, które odwróciło się na pięcie". Muszę mężowi pokazać, by mógł mnie zrozumieć. On rozumie, ale jak to mówi
" nad rozlanym mlekiem płakać nie będziemy",
zabolało i powiem mu to. Muszę mu mówić o wszystkim, bo znowu zamknę emocje w sobie a po co mi to? Po co mam krew sobie psuć :) odrywam się od złych emocji, muszę, bo nie ma nic gorszego jak się zablokować :) nie jestem zdesperowana... chyba te moje starankowe porażki sprawiły, że nauczyłam się cierpliwości... anielskiej :) czytam pamiętniki dziewczyn i widzę jak wiele z nich sama robi sobie krzywdę.. można mi zarzucić, że jestem młoda i nie mam parcia na dziecko... nie, nie mam. Chcę być znowu w ciąży, ale przecież nie przyśpieszę czasu. Nie sprawie, że owulka będzie szybciej i szybciej będzie już nowa @ a raczej jej brak świadczący o ciąży. Dziś widziałam parę dziewczyn w dość zaawansowanych ciążach... i? I nic! Usmiechnęłam się do każdej i do ich brzucha i dalej robiłam co miałam w zamiarze :) mój wiek nie powinien nikomu dawać prawa mówienia, że jestem młodsza to mam czas :) to jest moja sprawa, chcę posiadania dziecka mam taka samą jak każda na OF, ale posiadłam umiejętność CIERPLIWEGO CZEKANIA. Testy ciążowe - a po co mi?? Przecież najlepszym dowodem na ciąże będzie -przynajmniej w moim przypadku - brak @ :):)
kochane jeśli czytacie mój pamiętnik to wbijcie sobie i powtarzajcie jak mantrę - jestem cierpliwa :) bo ze staraniani jest jak z miłością... jak się za nią goni, to ona ucieka :) przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie :) AMEN! :)
ZZdrówka kochane moje i wracamy na tory pozytywnego myslenia, idą wakacje i piękne dni - a jeśli dzidzi do nas jeszcze nie zawitała to znak, że los ma dla nas coś na prawdę wyjątkowego ;):*


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2014, 17:56

Magic Niemożliwe 7 czerwca 2014, 19:57

Dziś umówiłam się z najlepsza przyjaciółką na babski wieczór :) my, kanapa, chipsy, tv i wino :D ona jest w moim wieku a ma juz synka 4letniego :) bardzo Kubusia lubię, po starcie każde dziecko jest dla mnie cudem :) darem od samego Boga. Wiem, że dla mnie ma coś wyjątkowego :) sporo naskrobałam, czytam coraz więcej pamiętników i tli się nadzieja, nie dla mnie, bo ja muszę w to uwierzyć, że będzie dobrze, ale widzę długie miesiące starań, łez, nerwów i nagle...komunikat ciąża rozpoczęta... :) cudownie :) ja nigdy nie robiłam tego co robią wszyscy... tzn z mojego otoczenia ;) zaszli w ciąże i zaraz rodzą a ja wiem, że ja urodze w przyszłym :) ot taka moja natura :) z prawem jazdy też tak zrobiłam, poszłam wtedy kiedy chciała, a miałam wtedy 21 lat! a wszyscy dookoła szli jak mieli po 18 skończne i kase na prwako wypieprzyli :) ja sobie na nie zarobiłam, poszłam i zdałam za pierwszym razem :) wychodze z założenia, że owszem chcę mieć dziecko nie jedno, dwójkę, trójkę...ale nie dlatego, że wszyscy chcą i mają teraz. Mój czas to taki kiedy one będą nie przesypiac noce ja będę spacerować z brzusiem :) troche dziwne podejście, wiem ;)) może staram wyprzeć się silnej chęci posiadania dziecka tłumacząc sobie, że to nie jest dla mnie, nie teraz. Ale z mężem jesteśmy zgodni :) jak wzeszłym roku ustalilismy - z brzusiem przezimuję :) i tak będzie! Wierzę :) nie chce za bardzo wybiegać w przyszłość :) nie szukam wózków, ani nie kupuje ciszuków...poprzednim razem tak zrobiłam i mam :) ale wtedy najważniejsze było dla mnie umiejscowienie dzidzi, czyli w macicy a nie gdzieś indziej :) a kiedy usłyszałam to magiczne zdanie "przecherzyk ciążowy w jamie macicy" to powiedziałam sobie, to teraz co może sie stać? :) i okazuje się, że duuużo :) myśle, że Aniołek czuł się niechciany, bo jak dowiedziałam się o ciąży dziewczyny, która popsuła mi wesele a potem udawała, że nic się nie stało to stwierdziałam:
"o matko będziemy mieć dzieci w jednym wieku...ehhh" i moja fasolinka się poczuła niepożadana ale to tylko moje przypuszczenia :) jak będę mieć córkę, to będę z nią rozmawiać o tych sprawach, i będzie chodzić od 16 roku zycia do ginekologa a nie jak ja...od 25 ;)ale sprawa tarczycy to niestety wyszła szybko i z zaskoczenia..
Uciekam szykować ucztę dla nas ;)) wieczór tylko z moją Anią <3 ona mnie rozumie, bo jest matką.

12+0 30% ciazy za mna

13 tydzien czas zaczac :)

waga na dzien dzisiejszy 60,8 ...przybralam az 400 gram przez tydzien!!!!!!!!

obwod brzucha 84 cm (+ kolejne 2 cm w ciagu tyg)

ale rosniemy, chociaz patrzac golym okiem brzuch z dzisiaj nie rozni sie za duzo brzuchem sprzed 2 tyg :) ale Kropus rosnie :) i jeszcze tydzien i zaczne II trymestr, magiczny II trymestr juz bez takich nerwow i martwienia sie czy maluszek zyje....

Bergo Bergo - nowa ja 15 października 2014, 04:59

Pierwsza wizyta na IP za nami. Rozwarcie 3cm. Skurcze na ktg nie wychodza a ja cierpię... Ale niestety sa krzyzowe. Jeszcze do domu jeeziemy i czekamy.

Ewela0313 lottery ticket 7 czerwca 2014, 21:31

I znow sobota.... Czas tak szybko leci...
Jutro wraca siostra, cale szczescie, bo nie mam z kim gadac ;(
Chodze w dalszym ciagu jakas taka podminowane, tylko nie wiem dlaczego, halllllooooo , gdzie sie podzial moj dobry humor i optymizm???!!
Musze go koniecznie odnalezc.
Z ciekawostek o moim ciele.....
Zauwazylam, ze moje przebarwienia na twarzy, staja sie coraz jasniejsze. Walcze z nimi od 3 lat. Stosowalam juz wielu specyfikow i to z gornej polki, niestety, bezskutecznie. Ktos tam mi powiedzial, ze to hormony.... Po kazdym wyjsciu na slonce , plamy byly bardziej widoczne, obawialam sie juz, ze niedlugo bede ja Gorbaczow, z mapa na twarzy.... A tu taka zmiana,no prosze, czyzby naprawde cos sie zmienialo na lepsze... najpierw szyja troche zmalala w obwodzie, teraz twarz,, czyzby to naprawde proces samouzdrowienia???? moza ktoras z Was tak miala???

Neyla Pokój z widokiem na morze. 7 czerwca 2014, 21:42

OMG znowu się nie udało...w sumie to jakoś zdziwiona nie jestem-wykres był słaby, więc... Czasami już mam dość tych starań, przynajmniej już nie płaczę jak przychodzi @. 14 lipca poproszę gina o jakiś wspomagacze, bo ileż można się seksić i nie zachodzić w ciążę. Coraz mniej wierzę w to, że w ciążę jest łatwo zajść >:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2014, 21:41

Dzień 19.
Miiiiły dzień :) wczoraj mąż z kuzynem poszaleli i z kacem powstawali a tu trzeba było się szykować na grilla na 1 rocznicę ślubu :) od rana bieganie, sprzątanie, sałatki , ogarnięcie się i w końcu goście :) aa no i kijki po drodze :D
Grill udany, było wesoło , dzieci grały w nogę i lotki i ile przysmaków mmm :) ale nie żarłam dużo , większość sałatek :)
w końcu siedzę i już taaaaka padnięta;/ chyba oboje padniemy dzisiaj :P a jutro 8.06-> data naszego ślubu :)

renia825 czekanie na maluszka 7 czerwca 2014, 22:06

Koszmarny dzien minol i cos czuje ze bedzie takich dni wiecej pogoda za oknem taka sobie wiec nawet ona nie nastraja na dobry humor tesni mi sie za wszystkim co bylo i nie widze swiatelka na lepsze jutro. 16 maja przyjechac znajomi na pare dni moze to troche mnie rozerwie i zaberze czarne mysli z glowy chyba musze sobie jakies hobby znalesc zajme sie czyms innym niz ciaglym mysleniem.

Nieeeeeeeeeee !

Nie może być - pierwszy raz w życiu doświadczam .......... co to są hemoroidy !!!

Boże, pół dnia chodziłam z tym czymś i nie wiedziałam, że to właśnie to. Boże, skąd to się wzięło ? Ani się nie dźwignęłam jakoś specjalnie, ani nic innego, co by mogło to spowodować ..... Jestem zła, jak ....... Mam tylko nadzieję, że to cholerstwo szybko się wchłonie, no i że nie pęknie. Wiem coś o tym z teorii i poniekąd z praktyki - mój puzel też czasem ma to świństwo. A się nasłuchałam, że przy porodzie się dostaje hemoroidy, więc się cieszyłam, że mnie to nigdy nie spotka - chociaż tyle, skoro nie mogę mieć dzieci. A tu lipa, dlatego jestem taka zła. No i jutro mam zaplanowany rower - 4 godz. Nie mogę tego już odwołać. Nawet nie chcę myśleć, co to będzie. I zaraz muszę powiedzieć o tym puzlowi, który jak nigdy lata na golasa i się zapowiada, że czeka. Masakra jakaś ........ Nie chcę już nic od tego życia, tylko zdrowia, naprawdę.

Jakoś to przeżyję, ale będzie mi teraz ciężko przez kilka najbliższych dni ..... eh ......

agawaw W drodze do szczęścia 4 marca 2021, 14:39

Dzień pięknych wiadomości🥰 mamy 5 zarodków, które poszły do mrożenia❄️☃️ Z informacji od embriologa, wszystkie bardzo ładne, oczywiście nie spamiętałam tych numerów i liter, za szybko mówił i byłam w szoku, że mamy piątkę 😆 teraz czekam na @, a potem przygotowania do transferu🤗😊 coraz bliżej celu 🌈❤️

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 8 czerwca 2014, 08:11

Nowy dzien...zapomnialam wczesniej napomknac,ze mam epilepsje od 20 lat...ostatni atak mialam zaraz po porodzie bo hormony mi zaczely spadac ...straszne to bylo...wiec jest znowu to samo ryzyko...jak bylam w poprzedniej ciazy to nie bylo mowy o zadnej zmianie lekow i tego typu pierdol..tutaj w angli...oni chca od razu leki zmieniac na co ja nie zamiezam sie zgadzac bo dodatkowo chca zmienic na lek ,ktory nie powinien byc podawany w ciazy..wynika znajnowszych badan...poza tym to nie mam najmniejszego sensu,zeby zmieniac leki w ciazy do cholery...przed ciaza to tak ale w ciazy??? Gdzie ryzyko atakow jest najwieksze? Sluchac ich nie moge...poza tym w momencie kiedy bym zaszla w ciaze zbiera sie specjalna komisja do spraw epilepsji i siedzi sie przed jak kurwa w sadzie i czeka na wyrok na podjecie decyzji o swoim zyciu...mam nadzieje,ze wysluchaja tego co ja mam do powiedzenia bo jak nie to bedziemy miec duzy problem...ponadto zeby tego bylo malo to mialam depresje poporodowa a ryzyko nawrotu jest 95%,, wiec generalnie mozna przyjac ze w nastepnej ciazy tez bede miec...z czym juz zreszta sie oboje w pewnym sensie pogodzilismy...zajelo mi duzo czasu zeby wytlumaczyc mojemu aktualnemu partnerowi co sie moze dziac ale wkoncu dotarlo i dzieki temu czuje sie spokojniejsza, wiedzac, ze i on jest w pewien sposob przygotowany...chociaz tak naprawde nikt nie wie co bedzie...dodatkowo mialam szok pourazowy po porodzie...a przeklada sie to nato, ze jak to wiele matek twierdzi, ze o porodzie sie po miesiacu zapomino...ja po 14 nie zapomnialam..co gorsza jak pomysle o porodzie zaczynam odczuwac ten caly bol porodowy i wszystko wraca...pewnie trudno wam to sobie wyobrazic ale tak jest...dodatkowo ja i M mamy grupy krwi ( 0-, A+) wiec jest prawdopodobienstwo konfliktu syrologicznego...to wszystko zlozylo sie na to, ze zanim podjelam decyzje o dziecku wyladowalam u terapeuty bo nie chcialam nawet slyszec ze mam przechodzic przez to wszystko jeszce raz...pomijajac krwotok po porodzie i to ze mij byly mial mnie kompletnie w dupie i moja ciaze tez i byla kompletnie sama i moja matka tez miala mi zazle ze w ciaze zaszlam i td itd.....wiec po terapi jakos to wszystko sie wyprostowalo i staramy , ale obawy sa i co tak naprawde bedzie nie wiadomo ale napewno nie rozowo...

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 8 czerwca 2014, 08:14

zaczęłam plamić bardzo się martwię bo nie umiem się skontaktować z lekarzem boję się że kropkowi coś się dzieje :( oby było wszystko dobrze przecież wszystko robię z rozwagą nie zrobiłam nic co mogło by maleństwu zaszkodzić ale nigdy nie wiadomo :(

Dziś 36 dc i nadal nie czuję zbliżającej się miesiączki. Na razie nie ma paniki, miewałam cykle nawet po 45 dni.
Mąż był już u urologa, w przyszłym tygodniu ma badanie moczu i nasienia. Będę mogła zapisać się na wizytę u ginekologa. Niech zapisze mi jakieś tabletki na wywołanie owulacji i zacznie mnie leczyć, bo jeszcze trochę i dostanę na głowę. Wcale się nie dziwię mojej dawnej sąsiadce, że zwariowała w latach 70, bo nie mogła mieć dzieci.
Przede mną 9 cykl starań, muszę tylko dostać miesiączkę. W życiu nie pomyślałabym, że staranie się o dziecko to niemal trud w pocie czoła, zawsze słyszy się, żeby uważać, zabezpieczać się, bo o wpadkę nietrudno.
Niedawno oglądałam dokument o klinice w Rosji, która trudni się aborcją i wykonuje zabiegi nawet do 6 miesiąca ciąży. Tak, 6 miesiąca kiedy maluszek w brzuchu to właściwie w pełni ukształtowany człowiek i wyraźnie czuje się jego ruchy. Nie byłam w stanie oglądnąć do końca, bo szlag mnie trafił na miejscu.

Agi Radość.. 8 czerwca 2014, 10:02

Wczoraj byliśmy na ślubie i weselu kuzynki bardzo sympatycznie.. troszkę relaxu:) Jutro chwila prawdy...

zara Oczekiwanie 8 czerwca 2014, 10:53

I znowu nici. @ jak w zegarku w 12 dpo. A i w tym cyklu będą raczej nici, mąż leci do Paryża na tygodniową delegację akurat w "ten" szczególny tydzień. Chyba że mnie zabierze, ehh marzenia ;) No nic, polecę jutro na RTG zalegającego mi zęba, 17 czerwca kolejna wizyta u dentysty. Pewnie mi wyrwie tą nieszczęsną piątkę. I dobrze, nie mam ani ochoty ani kasy na kanałowe. Tak mi się wydaje że to przez tego zęba nam się nie udaje. Nawet jakby się udało to mogłoby na krótko właśnie z jego winy. Takie szczęście w nieszczęściu że się go pozbędę. Humor mam nawet niezły - wyryczałam się już w piątek, jak mi spadła temperatura, za wszystkie czasy. Ale brzuch mnie boli okropnie. A i w tym miesiącu zrobię sobie badania za poleceniem Olki morfologię plus żelazo no i hormony tarczycy.

wioleta4444 Nadzieja ? 8 czerwca 2014, 12:51

Kupujemy domek :) Tylko stres, bo trzeba dobrać trochę kaski z banku. Domek na wsi między Radomiem a Kozienicami
Nie daleko Siczek.
Lasek, rzeczka, swoje winogrono :)
Ławeczka z krzesłami na podwórku. Cicho, blisko sąsiedzi.

Wczoraj kupiliśmy samochód. Nie za nowy, ale wreszcie jest. Od miesięcy mój szukał i wyszukał.

@ Nie ma, ale może by się w końcu pojawiła ?! Jajnik prawy pobolewa, rusz się małpo ! :D

Jutro do nowej pracy. Za 4,50 !!! Dno, ale na razie nic innego nie mam. Niech będzie
Och dużo się dzieje tylko brakuje mi do tego okresu.

Może dziś, może jutro, może trzeba będzie do Gina po inne leki pójść jak w 10 dniu po odstawieniu się nie pojawi. Na razie to 3-4 dzień bez luteiny. Na razie się nie stresuje..
Ale jak !? :)

Oj jak ten czas leci!!!! Na nic nie ma czasu, ciągła bieganina.
Wizyta , wizyta i już po wizycie u lekarza. Byłam 06.06.2014 r. Dzidzi już bije serduszko, podrosła troszkę, chociaż lekarka uważa ,że ciąża wygląda na 7 a nie na 8 tygodni. Dałam mi zaświadczenie i napisała na nim 8 tydzień, II miesiąc. Jakby nie mogła zaokrąglić i napisać III miesiąc. Czułabym się w pracy psychicznie lepiej. Z tego stresu, nerwów i bieganiny w pracy w konsekwencji w sobotę nie dałam tego zaświadczenia :(, już miałam iść do kierowniczki, bo była wolna i nikogo w biurze nie było,ale jak zebrałam się na odwagę to już sama nie była i nie było jak powiedzieć. Ale we wtorek już na 100 % jej powiem, bo w środę jest u nas BHP-owiec i będzie mogła się dopytać co i jak ze mną, może mnie przeniesie na inne stanowisko, mniej uciążliwe i nie będę musiała tyle dźwigać. OBY!!!! Ma m taką nadzieję, poza tym na razie nie mogę iść na chorobowe (lekarka mi jeszcze nie da), w lipcu na początku mam urlop i myślałam że po urlopie mi już da i będzie święty spokój. Bay Bay markeciku. Bo co mi po nim, przecież po macierzyńskim i tak mnie nie przyjmą do pracy poza tym nie będę miała z kim dzieci zostawić. Wyniki mam dobre. Lekarka powiedziała,że morfologia dobra to nie mam się co żelazem przejmować ??????? Że mam 75 (norma 145) MÓWI ŻE NIEKTÓRE KOBIETY MAJĄ 20 więc jest oki. Napiszę o zdjęciu usg później. Pozdrawiam Was kochane przyszłe i starające się mamy . Buziole :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)