pomarancze89 uciekająca nadzieja... 16 czerwca 2014, 19:06

Okresu nie ma. Dziś 33 dc. Test negatywny. A w cholerę bym to wszystko wzięła. To całe czekanie, testowanie, domyślanie się i wyczajanie każdego wymyślonego objawu ciąży już mi bokiem wychodzi. Miałam być taka wyluzowana, ale siłą rzeczy liczyłam podświadomie na "coś". Miałam nadzieję, że chociaż okres mi się skróci do 28 dni jak u "normalnych" kobiet. Ale nie... ja muszę mieć w cholerę pod górkę!!! Z drugiej strony wiem, że objawy - ból piersi, jajników, brzucha, moje humory - to nadchodząca @, a nie dzidziuś. Przed zabiegiem miałam takie objawy góra 7 dni przed @ a teraz zamiast lepiej, jest gorzej bo to już trwa dwa tygodnie!!! Złość i frustracja narastają we mnie. Mąż daje mi już do zrozumienia, że moje wybuchy złości niczego dobrego w nasz związek nie wnoszą, ale mam poczucie, że to jest ponad mną i że jak zaraz nie wybuchnę złością to mnie rozsadzi w środku. Byliśmy na 7 dni nad naszym polskim morzem. Było cudnie. Kochaliśmy się prawie codziennie. Wszystko było idealnie - pogoda, mieszkanie, pyszne jedzenie i cudownie spędzony czas. Ale musiało mnie coś najść żeby zrobić awanturę o nic!!! Jak już się wydarłam i rozpłakałam (już sama nie pamiętam dlaczego) od razu ciśnienie i serce uspokoiły się. Miałam po prostu wybuch agresji. Nigdy wcześniej aż tak NPM na mnie nie miało wpływu. Owszem byłam drażliwa, ale żeby aż tak?! I jeszcze ta @ nie chce przyjść! No po prostu skończę się nerwowo. Żebym tak jeszcze miała coś na głowie. Ale praca, obowiązki domowe nie zajmują w niej zbyt dużo miejsca. Nie mam żadnego hobby. Dlatego jak wchodzę na neta sprawdzam w pierwszej kolejności fb, ovu i pocztę, czasami ewentualnie parę stron z inspiracjami do domu, ogrodu itp. Więc jak tu się nie nakręcać kiedy codziennie tu zaglądam i patrzę jak ta głupia, że może na ekranie wyskoczy informacja "jesteś w ciąży". Jestem naiwną idiotką. Żal mi siebie. Gdybym spotkała taką osobę jak ja poklepałabym ją i powiedziała: "Szkoda mi ciebie, musisz wsiąść się w garść, iść do przodu, pogódź się z tym, że nie urodzisz dziecka. To koniec. Daj już spokój." A wtedy jak za sprawą magii właśnie by się tak stało. Straciłabym pamięć i wszystkie wspomnienia przepłakanych nocy, nieudanych testów, upokarzających wizyt u lekarzy, tego dnia kiedy doktor stwierdził u mnie to cholerstwo. Byłabym uleczona. odczułabym tak upragniony spokój ducha.

Dziś trochę pomarudzę. Chociaż to ostatnio może nieco przypominać moje hobby.

Złapał mnie okropny dół. W plebiscycie na najgorszą żonę świata najprawdopodobniej nie miałabym żadnej konkurencji.... Wczoraj zrobiłam awanturę, bo nie mogłam ułożyć włosów...przeprosiłam męża, bo wiedziałam, że to tylko i wyłącznie moja wina, a focha strzeliłam co najmniej takiego, jakbym przyłapała go na flirtowaniu z jakąś panną (chociaż jakby się coś takiego stało, to na fochu mogłoby się nie skończyć...mogłoby dojść do rękoczynów).

Dziś znów nawaliłam. Dzwoniła do mnie mama i nie zdążyłam poodkurzać, a u mnie trzeba odkurzać codziennie. No i pech chciał, że akurat DZIŚ przyszedł gościu oglądać nasze mieszkanie, a my byliśmy u niego (zastanawia się nad wymianą, bo mu żona zmarła i uznał, że wolałby wynająć malutkie mieszkanko). Tak mi było wstyd, bo na podłodze było widać jakieś pojedyncze śmietki....nienawidzę swojego przejmowania się wszystkim. Czasami chciałabym mieć wszystko głęboko w.... A ja jak ta kretynka analizuję wszystko i dobijam się jeszcze bardziej.

Jak to dobrze, że jeszcze tylko 2 tygodnie i trochę nabiorę dystansu. A może faktycznie ten wyjazd będzie też pewnego rodzaju odświeżeniem mojego związku? W każdym razie na chwilę obecną cieszę się, że to już nie tak długo...

asiaP ZAWSZE POD GÓRĘ... 16 czerwca 2014, 20:08

Dzisiaj zaskoczył mnie dziwny skurcz w macicy - nigdy takiego nie miałam i "ładnie dziś wyglądasz" - słowa mojego szwagra SZOK ;) chyba jednak jakieś szanse są hihi :p

Ciąża zakończona 9 czerwca 2014

Na świat przyszła najwspanialsza istota we wszechświecie: ANNA <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2014, 17:50

Klaudia93 starania po stracie córeczki 16 czerwca 2014, 20:44

No i nasze serdunio uroslo ;) ma aż 2-50 cm i pięknie bijące serduszko ;)) a jak się ruszał..ale kiedy puścił mi echo serduszka łzy miałam e oczach.. To najpiękniejszy dźwięk.. Mój mąż jak go zobaczył to jego słowa jaki duży ;) kochane jestem szczęśliwa.. I spokojna narazie.. Pytałam o ten lek mam go dalej brać do końca 2 trymestru i stopniowo odstawić ;) kolejna wizyta 7.07;)

Lolek Blup :) 16 czerwca 2014, 21:29

Chciałam napisać coś ciekawego, ale nie mam weny. Okazja ku temu doskonała, ponieważ zaczęliśmy 5 miesiąc.

Za nami kolejne usg - najgorsze w moim życiu. Poszłam ocenić łożysko I na wstępie lekarz uprzedził mnie, że może mieć za słaby sprzęt. W luxmedzie, w renomowanej wręcz flagowej klinice siedzi sobie wąsaty dziadek leśny na fotelu i trzaska usg ledwo widząc cokolwiek na ekranie. Co chwilę zmieniał i kasował pomiary, nie obejrzał serca. Nie mówiąc już o tym, że badał mnie "dowcipnie", a moja dr od 12 tygodnia robi mi usg przez brzuch. Ale ma super sprzęt i usg kosztuje 250 zł. To nie było jakieś ważne badanie, więc chciałam zrobić w ramach abonamentu i to był błąd. Na zdjęciach nic nie widać - jedyna wyraźna fotka pokazuje piękne, okrąglutkie pośladeczki mojego synka, jajeczka i wesołego siurka ;) także Karol z nami zostaje. No i standardowo widać było stopy - co on ma z tymi stópkami. Macha nimi, rusza paluszkami, pokazuje stopy z każdej strony. A głowa, nogi, brzuszek- nic nie widać.

Co więcej mogę Wam napisać - czujemy się ogólnie nieźle. Żołądek doprowadza mnie do szału, podobnie jak pęcherz. Idę w środę do mojej lekarki rodzinnej i może coś pomoże. Poziom owłosienia niestety się powiększa. Stopniowo zarastam, ale jeszcze widać oczy. Mąż zaciera ręce i wysyła mnie za rok na Eurowizję. I coś często kupuje ostatnio banany... Poza tym większych dolegliwości brak. Zauważyłam, że gromadzę wodę - robi mi się cellulit na udach. Niezbyt fajnie to wygląda. I strasznie pękają mi naczynka - nogi mam w strasznym stanie.

Czasem mam ochotę zniknąć z Belly. Zwłaszcza, jak trafię na jakieś wpisy ze smutnym zakończeniem. :( z forum nie korzystam, bo to dla mnie wylęgarnia strachu. I myślę, o dziewczynach, które się starają... Jakoś mi tak głupio rozpisywać się o swoim szcześciu, ale z drugiej strony za mną ponad dwa lata starań, więc zdaję sobie sprawę z tego jak jest to trudne. Jakieś takie mam dzisiaj dziwne przemyślenia.

Pozdrawiam wszystkie koleżani i do następnego razu :-)

Myślałam, że jakoś sobie radzę ... niestety psychika wysiadła.
Dzisiaj dowiedziałam się, że koleżanka jest w ciąży - rozpłakałam się, i znowu pytanie dlaczego nie ja, kiedy Nam się uda ...

Wlasnie obejrzalam film dramat Koszmar siostry naprawde polecam ;)

Jutro mam wizyte u lekarza ogolnego, mam nadzieje, ze dostane skierowanie na USG narzadow rozrodczych.....to jest jedyna rzecz jakiej nie sprawdzilam.....

chyba zaczyna mi niezalec, co ma byc to bedzie, jak mam pisane byc Mama to zostane jak nie.....to najwidocznej tak musi byc......:((((((

Nie wiem co jest z wpisem z góry Majki ale nie mogę podglądać komentarzy ani edytować nic :/ nie wiem czemu jakiś zawias od jakiegoś czasu ....
W środę idziemy z mężem na połówkowe <3 już nie możemy się doczekać <3 mąż po raz pierwszy zobaczy Mikiego na żywo :) , tak bardzo bym chciała żeby wszystko było ok żeby był zdrowiutki i żeby pokazał nam swoją śliczną buziunie bo jestem taka ciekawa <3 skarbeczek mój kochany <3

Pierwszy (a tak naprawdę już wtóry) cykl z pregnylem dobiega końca, czuję już nadchodzącą wredną małpę. Może źle powiedziałam - wredną, po prostu małpę. Niedługo jeszcze będę się o nią modliła co cykl. Jak to jest ? Na szczęście teraz nie mam takich zmartwień. W piątek jedziemy na Węgry nad Balaton i chciałabym wyjątkowo wiedzieć, co się dzieje w moim "brzuchu". Nie zależy mi specjalnie na pozytywnym wyniku, bo i tak wiem, że go nie będzie, ale jedziemy tylko na tydzień, więc nie chcę spędzić urlopu z podpaskami i tamponami :(

Poza tym po wieczornym wyjściu z psem, zauważyłam, jak w ciągu kilkunastu sekund suni zaczęła puchnąć kufa - cały pysk i oczy. Boże, nie wiem, co się mogło stać ? Albo coś ją ugryzło, albo jakaś reakcja alergiczna ? Zaczęłam czytać na necie i oczywiście wyczytałam, że to może być rak. Jak się okazuje, np. rak śledziony u psów przebiega bezobjawowo, a koniec jest właśnie taki nagły. Matko przenajświętsza - zaczęłam beczeć czytając historie innych właścicieli i obiecałam sobie, że Nesa to mój ostatni zwierzak. A poza tym zdałam sobie sprawę, jaka to jest jednak odpowedzialność za innych. Jak jest wszystko dobrze, to jest git, ale jak się coś zaczyna dziać, a Ty nie umiesz pomóc, to jest masakra. Wykończę się dziś przez noc, bo będę cały czas nasłuchiwała, czy sunia oddycha ? Podjęłam decyzję (i oby słuszną), że dam jej czas do rana, a jak jutro rano zobaczę, że nic nie zeszło lub jest gorzej, zwalniam się z pracy i jadę do weta. Ta sytuacja dała mi do zrozumienia jedno - nie chcę być już za nikogo odpowiedzialna. Może dlatego właśnie tak często irytuje mnie mój M. Bo zachowuje się jak dziecko, wiecznie coś chce, wiecznie czegoś nie wie, nie potrafi. A ja już nie mam siły i cierpliwości za nim latać. Sama nie wiem, po co się jeszcze staram te dwa cykle ? Szkoda kasy i tych płonnych nadzei.

Ale lubię oglądać wykresy innych dziewczyn i miłe to bardzo jest, jak się którejś uda. Kiedyś byłam zazdrosna, dziś w ogóle nie mam w sobie tego uczucia. A to znaczy, że już chyba odpuściłam. Mam nadzieję, że będę się mogła przez to skupić na nas i że będzie zajefajnie w naszym związku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2014, 23:32

Poronienie

Traktuje jak nowe doświadczenie.W przyszłości będę wiedziała jak to jest. Nie płaczę. Jest mi smutno, ale nie płaczę. Dużo płakałam wcześniej. Teraz skupiam się na tym, żeby nie było pozamacicznej i żeby odbudować kondycję na kolejne próby.


Mąż twierdzi, że i tak ładnie poszło jak na pierwszą próbę - że betka doszła do 3 tys., że inni mieli zerowa.

Tyle że zerowa betka mniej boli. Dużo mniej fizycznie, dużo mniej emocjonalnie.

Dzisiaj teź bez seksu, bo mu sie nie chce.

Jakoś mi mocno przestało zależeć, czekam na tą ciąże ale emocje opadły. Dziwnie mi. ..

Marlena Szukając motyla. 17 czerwca 2014, 07:50

Po okresie popadania w głęboki dół mam wrażenie że w końcu zaczynam piąć się do góry.
Liczę się z tym że pewnie jeszcze nie raz dopadną mnie stany depresyjne, znów będę myśleć o psychologu. Lecz mam nadzieje że będzie coraz lepiej.
Chce znów cieszyć się życiem, czuć radość z powodu świecącego słońca.
Dziś jest lepiej.

Bajka jak na karuzeli... : ) 17 czerwca 2014, 07:58

13+0 :D zaczęliśmy II trymestr :D

Pierwszy był pełen trosk i lęków o przetrwanie ale nie był taki zły dolegliwości nie męczyły mnie dotkliwie, później spokojniej zwłaszcza kiedy pierwszy raz usłyszałam bicie małego serduszka:)

a teraz hmm jestem pozytywnie nastawiona chcę cieszyć się każdym dniem/miesiącem ciąży, coraz bardziej się zakochuję w tej malutkiej istotce i to tak że już chciałabym ją całować bez względu na płeć :)

apropos płci to moja gin :) nic nie zasugerowała i mój maluśki miś na razie jest niespodzianką:)

Teraz czekam na pierwsze ruchy maleństwa :)

Jutro mam wizyte u lekarza ogolnego, mam nadzieje, ze dostane skierowanie na USG narzadow rozrodczych.....to jest jedyna rzecz jakiej nie sprawdzilam.....

chyba zaczyna mi niezalec, co ma byc to bedzie, jak mam pisane byc Mama to zostane jak nie.....to najwidocznej tak musi byc......:((((((

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 17 czerwca 2014, 09:22

No i dalej nie pale... Im dluzej nie pale tym wieksza motywacja oczywiscie..dumna jestem z siebie i M jest dumny...:-) troche mi smutno, zaczelam gadac z lakami z forum ale zupelnie mnie olewaja nie wiem moze cos mowie nie tak ale nie wydaje mi sie, myslalam ,ze czlowiek bedzie mial wsparcie l sie troche rozczarowalam niestety i znowu cholera sam z tym wszystkim, chcialam miec jaks dziewczyne do pogadania co przechodzi to samo bo normalnie jak ktos sie nie stara to nie rozumie o czym mowa ale widze, ze za duzo wymagam, coz widocznie tak ma byc...pisza dziewczyny ze sama nie jestem ale czuje sie sama i nie mam z kim pogadac i tyle i nie wazne co mowicie tak et i tyle...a na ym forum zadaje jakies pytanie a tam zadnej reakcji...nawetjak ktos nie wie odpowiedzi fajnie jakby ktos zareagowal, ze zauwazyl, ze jestem...przykro mi i tyle ...juz mi sie nawet nie chce do nikogo z nich odzywac...bo wychodzi na to , ze jak czlowiek ma wlasne zdanie to sie nie podoba to nikomu...trudno przez trzy lata bylam sama to wytrzymam, moze trzeba zmienic strone i sie stad wypisac jak nie. Z kim rywozmawia...smutno mi jak cholera

Vixen Alexander. 17 czerwca 2014, 09:26

29tyg 6dni

No to skracamy godziny pracy. Wczoraj byłam od 10.30 do 15.20 i juz za dłuuugo o godzinę wiec managerka powiedziała żebym dzisiaj przyszła od 11 do 15 i zobaczymy. Ale wczoraj juz się czułam lepiej trochę, nie fizycznie bo dalej bolało cały wieczór jak cholera, ale nie byłam tym bólem taka wykończona... I fajnie jest kończyć wcześnie :D dzisiaj jak skończę ide kupic pieluch, bo mamy tylko 3 narazie.
Jutro 30 tydzien, lalala :D mały jest juz tak słodko duży że czuje części jego ciała. Czekałam na to od poczatku ciazy :D przez to ze wiem w jakiej pozycji jest ułożony to wiem tez ze wczoraj jak zasypialam rączkami mi grzebał przy pęcherzu a nóżkami kopał w bok. Moj synek kochany :-*
A wyglądamy tak :D

2l8kras.jpg

Bergo Bergo - nowa ja 17 czerwca 2014, 09:47

Czekam na Jasia... Naprawdę już chciałabym go mieć przy sobie. Jeszcze miesiąc czy dwa temu to było nie do pomyślenia. Chciałam być w ciąży non stop i chciałam mieć mały brzuch. A przyjścia na świat dziecka nadal się bałam. Teraz coraz częściej czuję, że chciałabym go już przytulić. Spaceru i zdjęć dziś nie będzie, bo przygniotły mnie sprawy nudne i nudniejsze. Rejestracja samochodu, wycieczka automobilklubu i chyba przy okazji podjadę do mojej zaprzyjaźnionej pani z Allegro i dokupię kilka ciuszków na 62cm po jej synku.
Kupiłam monitor oddechu z nianią elektroniczną AngelCare i och jakaż byłam z siebie dumna! Ze swojego sprytu i zaradności! Bo upolowałam nowy zestaw na Allegro za 265zł, a jedyna wada to wtyczki angielskie, które jako córka elektryka umiem sama w 5 minut zmienić. I tak sobie wczoraj czytam o moim wspaniałym urządzeniu i widzę, że jest mowa o dwóch płytkach monitora oddechu. A ja mam jedną... Napisałam do sprzedawcy, oddać bez jego dobrej woli nie mogę, bo 10 dni minęło, a poza tym to licytacja była... Co tu robić? Towar wybrakowany! Tymczasem na stronie producenta doczytałam, że polskie zestawy sprzedają z dwoma płytkami, a angielskie z jedną! I teraz szukam możliwości dokupienia drugiej płytki. Napisałam do producenta, czekam...
Przeczytałam wczoraj kolejną książkę o dzieciach. Lubię te mądre, te które wskazują mi drogę, możliwości dobrego ułożenia dziecka, metody jak sobie radzić. Taka była np. "W Paryżu dzieci nie grymaszą" i każdemu ją polecam! Zaczęłam przeglądać "Język niemowląt", mam pozytywną opinię od koleżanki na temat metod z tej książki. Na jej synka działają! 2 miesięczny Wojtuś przesypia w nocy 8 godzin! Stosowała się do zasad tam przedstawionych i są efekty :)
A wczorajsza lektura... hmmm cóż... "Dziecko dla początkujących". Rewelacyjne recenzje, polecana młodym rodzicom, tym co nie mają pojęcia o dzieciach. Przeczytałam wczoraj w całości. To zbiór felietonów pana Talko. I z całym szacunkiem dla jego lekkiego pióra, poczucia humoru, trafnych i zabawnych porównań, ale ta książka to absolutny chłam! Jeśli ktoś chce się pośmiać- proszę bardzo. Zrazić do rodzicielstwa- tym bardziej! Poczytać jak źle można postępować z dzieckiem i jak fatalnie je wychować- koniecznie powinien to przeczytać! Jestem zniesmaczona. Przede wszystkim tym, że poleca się tą lekturę młodym rodzicom. Przecież to absolutne zaprzeczenie wychowania dziecka! Rodzice w tej książce robią z siebie debili na każdym kroku, dziecko nimi zarządza i opisane jest w taki sposób jakby samo miało ze 60 lat. Jako wesołe czytadło- jak najbardziej! Ale czytanie "poradnika", który za normalne uważa, że dziecko samo decyduje co kupić w markecie, rzuca w ojca butelką, robi dzikie awantury na które rodzice reagują pokorą i dostosowaniem się do oczekiwań dwulatka, nie mówiąc już o tym, że jako rytuał i największą rozrywkę uważają... wyprawę do centrum handlowego... Żenada! Żadnej próby poukładania tego, żadnej próby chociaż delikatnego wychowania dziecka... Mały jest terrorystą ku uciesze i całkowitej aprobacie rodziców! Wiem, ze sama nie wychowywałam dziecka, ale do licha mam tyle przykładów dookoła, że dzieci jednak są "wychowywalne"!
Po tej przygłupiej lekturze przesiadłam się na "Tacierzyństwo czyli ciąża i poród według mężczyzny" i ta książka ma dla mnie już jakąś konkretną wartość. Nie nauczy mnie jak postępować z maluchem, ale pokazuje mi sposób widzenia mojego męża. Facet jasno tłumaczy, jak oni- gatunek męski- podchodzą do ciąży swojej kobiety. To ciekawa opowieść :)

Ach, no i nie mogłam się powstrzymać :)
2vci9dt.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2014, 10:23

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)